Moje błędy z liceum

autor Posted on

Zobaczyłam taki trend na youtube i pomyślałam, żeby opowiedzieć o błędach jakie sama popełniłam jako uczennica. I opowiem z perspektywy dziewczyny :). Dobrze rozumiem, że możesz czuć się zdenerwowana, przerażona i zdezorientowana nową szkołą. Z oczywistych względów opowiem wyłącznie o liceum, bo do liceum chodziłam.

Co zrobiłam źle? Ten film jest subiektywny i pewnie będzie się trochę różnić od filmów w duchu “za mało się uczyłam”, bo patrzę na to z nieco większego dystansu – liceum skończyłam 10 lat temu :).
Przypomnę tylko, że mam na kanale już 2 filmy na ten temat:

Dobra, to lecimy z błędami 🙂

Uczyłam się wszystkiego

Na szczęście tylko na początku, ale do szkoły średniej wkroczyłam niestety z przekonaniem, że muszę mieć dobre oceny bo one są wyznacznikiem… sama nie wiem czego. Z perspektywy czasu – od początku skupiłabym się wyłącznie na przedmiotach, z których zamierzam zdawać maturę, a resztę realizowała na planie minimum. Oceny na studiach nie mają żadnego znaczenia, z perspektywy czasu szkoda energii! Szerzej o tym mówiłam tutaj:

Za mało uczyłam się języków

Dziwnie to brzmi w świetle poprzedniego punktu i też jestem wobec siebie bardzo surowa, bo nie miałam za bardzo wyboru, ale mogłam chociaż spróbować polubić niemiecki. Rozumiem ten język, uczyłam się go od 4 klasy podstawówki, ale zawsze z niechęcią. Za to cieszę się, że chociaż jako jedyna w roczniku zdawałam maturę rozszerzoną z angielskiego, dałam się przekonać nauczycielce na dodatkowe lekcje tylko dla mnie. Strasznie nie chciało mi się na nie chodzić, ale w dorosłym życiu za lekcje języka słono się płaci a pisanie tekstów po angielsku okazało się bardzo przydatną umiejętnością!

Chodziłam na lekcje

Jeju, jeśli słuchasz tego z dźwiękiem, to mam nadzieję, że nie słyszeli tego twoi rodzice, ale dobrą frekwencję (na początku) uważam za wieli błąd. Dzisiaj z przedmiotów, które nie mają dla mnie znaczenia, z radością miałabym bezpieczne 60% frekwencji. Np. bzdurnie chodziłam na w-f, chociaż 3 razy w tygodniu miałam treningi karate a prosto ze szkoły biegłam na autobus na warsztaty dziennikarskie. Z perspektywy czasu olałabym piątkowy w-f i spokojnie zjadała obiad w okienku, które oszczędziłoby mi biegu 🙂
Warsztaty dziennikarskie są tak przy okazji jedną z lepszych rzeczy, jakie zrobiłam dla siebie w liceum! Bardzo mnie rozwinęły i dodały odwagi do pisania.

Próbowałam sobie coś udowodnić

Chyba miałam poczucie, że moja wartość uzależniona jest od moich wyników. Dlatego uparłam się zdawać rozszerzony polski, angielski i wos, a do tego podstawową historię i biologię. Po co? Zielonego pojęcia nie mam. Mogłam przecież zrezygnować w lutym i zmienić deklarację maturalną, ale jednak tego nie zrobiłam. Uważam to za głupie i zupełnie niepotrzebne, moja wartość nie jest zależna od moich wyników.

Bardziej bałam się co inni o mnie myślą

Niby jestem wygadana, ale jednak bałam się wiele razy opinii innych i tego, co sobie o mnie pomyślą. Starczy, że byłam trochę dziwna, bo większość moich bliskich znajomych nie była ze szkoły a ja dla przyjemności lubiłam czytać o filozofii ;-). Pamiętam, że gdy wysyłałam swoje prace (eseje, wiersze) na różne konkursy, to nigdy nie robiłam tego przez szkołę. Kiedyś dostałam nagrodę i organizator wysłał też gratulacje do mojego liceum, a ja czułam się z tym cholernie głupio. Poza tym miałam fotobloga i chociaż pisałam tam różne rzeczy, to jednak nie byłam sobą na 100%, bo miałam takie małomiasteczkowe myślenie, że co jak przeczyta koleżanka z gimnazjum albo nauczycielka. Dzisiaj nie przejmuję się już tym, co myślą o mnie inni, ale nie zawsze tak było.

Byłam wredna

Kiedyś myślałam, że cięte riposty sprawiają, że jestem fajna, ale dzisiaj wiem, że było dokładnie odwrotnie. Uszczypliwość, złośliwość… to jest zazwyczaj jakaś forma samoobrony i przykrycia swoich własnych lęków, stresów i niepewności. Nie wiem czemu taka byłam, bardzo silnie broniłam swojej przestrzeni. To, że nie chodziłam na religię nie dawało mi prawa do złośliwości pod kątem gorliwie wierzących a słuchanie jakiegoś gatunku muzyki do śmiania się z innych. Było to słabe, ciesze się ogromnie, że z tego wyrosłam, ale nie mogę udawać, że taki etap w moim życiu nie istniał.

Dla równowagi powiem, co zrobiłam dobrze 🙂
Poza warsztatami dziennikarskim, które były strzałem w dziesiątkę i rozwijaniem swoich pasji, zrobiłam też wiele dobrych rzeczy. Pisałam bloga, co jest moim hobby i pobocznym zajęciem do dzisiaj. Zarabiałam pierwsze pieniądze i szanowałam swój czas wolny. Dlatego:

Nie marnowałam czasu na przepisywanie notatek

To jest taki mit, że przepisując też się uczysz. Czytanie i przepisywanie linearnych (spróbuj to szybko wymówić :D) notatek to po prostu strata czasu. Mam wrażenie, że ten problem częściej dotyczy dziewcząt niż chłopców, ale z ręką na sercu – zdarzyło ci się kiedyś stracić mnóstwo czasu by przepisać coś na czysto, ale w konsekwencji zabrakło ci go na opanowania materiału? Nie mam nic przeciwko pięknym notatkom, podziwiam je na studygramach i nawet zostawiam serduszka, ale notatki mają być przede wszystkim efektywne, nie efektowne. Jeśli są skuteczne i starcza ci czasu to śmiało baw się w szlaczki, ale jeśli piszesz brzydko i chaotycznie, ale odnajdujesz się w tym – spoko, notatki nie muszą być piękne :). Wyluzuj

Nie traciłam czasu na dojazdy

Wybrałam liceum rejonowe blisko mnie. Miałam 17 minut spacerkiem, ale zawsze się spóźniałam. Z perspektywy czasu ani trochę nie żałuję – w dojazdach zmarnowałabym mnóstwo czasu, który wykorzystywałam na sen, odpoczynek, treningi czy prowadzenie fotobloga. Pewnie zmęczona dojazdami nie miałabym na to sił i nie złapałabym bakcyla, którego nie puściłam do dziś :). Będzie jeszcze czas na przysypianie w komunikacji miejskiej lub podmiejskiej!

Nie chodziłam na religię, nie poszłam na studniówkę ani pielgrzymkę w intencji zdanej matury

Bardzo się cieszę, że nauczyłam się żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i trzymać się swoich wartości. Bardzo nie zgadzam się z kościołem katolickim, więc nie chciałam uczestniczyć w zajęciach religii. Równie niespójna ze mną była pielgrzymka w intencji zdania matury. Szanuję, że ludzie chodzą w takie miejsca, ale ja nie czułam takiej potrzeby. Co prawda mój wychowawca zapytał czy nie boję się, że przez to nie zdam i to wcale nie był żart (matury zdałam świetnie), ale odmowa okazała się prostsza niż sądziłam. A ze studniówką to historia jest taka, że to było malutkie liceum i byliśmy jedyną klasą maturalną w roczniku. Taka impreza nie miała dla mnie sensu i wolałam te pieniądze wydać inaczej 🙂

Jeśli szkoła średnia już za tobą, daj znać jakie były twoje błędy. Może nie realizowałeś marzeń? Albo żałujesz, że nie zagadałeś do tej dziewczyny z równoległej klasy, która tak ci się podobała? Za dużo się uczyłeś? A może za mało? Daj znać, jestem bardzo ciekawa!

3.8 17 votes
Article Rating
Uściski, Ania
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Oliwia
1 miesiąc temu

Za duża spina :/ wszystko musiało być idealnie – od frekwencji po oceny. Okej, mam super średnia ale trochę kosztem znajomosci i wolnego czasu.

Oli
Oli
1 miesiąc temu

Za duża spina :/ wszystko musiało być idealnie – od frekwencji po oceny. Okej, mam super średnia ale trochę kosztem znajomosci i wolnego czasu

Marta
1 miesiąc temu

Ja się nie zgodzę z tym “uczyłam się wszystkiego”. Wiele, jak nie większość osób, przychodzi do liceum i zupełnie nie wie co chce robić w życiu, a co za tym idzie na jakich przedmiotach się skupić, a jakie odpuścić. Poza tym łatwo się mówi z perspektywy czasu 🙂 Ja mam 25 lat i po pierwsze nadal nie wiem co chcę robić w życiu, a po drugie wiem, że wtedy byłam zupełnie inna osobą i chociażby rada dla samej siebie, żeby mniej się przejmować opinią innych by do mnie zupełnie nie trafiła. Myślę że to przychodzi niestety z wiekiem. Jako nastolatkowie… Czytaj więcej »

Sosa
1 miesiąc temu

Duzo rzeczy zaluje w kontekscie liceum, ale wszystko sprowadza sie do tego ze wybralam źle. Wybralam liceum „bardzo dobre”, na 2 miejscu w rankigu w moim miescie. Ledwo sie do niego dostalam, wiec na poczatku bardzo sie z tego cieszylam, nie zastanowilam sie tylko nigdy nad tym, ze dojazd do niego zajmuje mi ponad 40min, a powrot czesto ponad 1h (bo tramwaj i autobus sie nie zgrywaly popoludniu). Zamiast wiec robic cos fajnego i rozwojowego w wolnym czasie po szkole poprostu padalam zmeczona i lezalam. W zwiazku z tym ze bylo to liceum „bardzo dobre” ludzie mieli o sobie bardzo… Czytaj więcej »

Marcelina
1 miesiąc temu

Żałuję, że bałam się poprosić rodziców o pomoc w momencie gdy kompletnie nie wiedziałam jak odnaleźć się w liceum. Nie dosypiałam przez dalekie dojazdy więc po powrocie do domu nie chciało mi się uczyć. Olałam przedmioty zwłaszcza języki nad czym ubolewam po dziś dzień bo z niemieckiego którego uczyłam się od pierwszej klasy szkoły podstawowej nie “wydukam” nic, a angielski jest na zbliżonym żałosnym poziomie.. Zamyka mi to wiele furtek na nową pracę czy odważne życiowe zmiany. Zdawałam maturę z samych podstawowych przedmiotów. Dziwię się, że dostałam się na wymarzone studia bo bardzo tym ograniczyłam swoje szanse. No i znajomi.… Czytaj więcej »

Karolina
1 miesiąc temu

Z pewnością nie miałabym 100% frekwencji. Wybrałabym technikum z internatem, do którego się dostałam zamiast liceum które wybrali dla mnie rodzice i do którego musiałam dojeżdżać i marnować ok 1.5h codzien. Skupiłabym się na przedmiotach, które mnie interesują a nie na tym, żeby mieć dobre oceny ze wszystkiego (presja pytania „a co dostała X czy Y?!”). A to co moim zdaniem zrobiłam dobrze? Nie spanikowałam przed maturą, przecież tego czego nie nauczyłam się w 3 lata i tak nie ogarnę w wieczór przed. Wypracowania na angielski pisałam o tym co mnie interesuje, nawet jeśli trochę (no dobra, na maxa) naciągałam… Czytaj więcej »

Klaudia
1 miesiąc temu

Naprawdę? Miałabyś nie zdać matury bo nie poszłaś na pielgrzymkę… cóż, też na niej nie byłam i dla mnie to było śmiechu warte. Wypisałam się z religii i uczyłam się porządnie do matury. Ja się nie musiałam modlić o nic, po prostu wyniki matury to efekt mojej pracy, a nie boga.

Undula
1 miesiąc temu

Ja gdzieś w drugiej klasie nauczyłam się, że frekwencja może być niższa, i że muszę się uczyć tylko na ważniejsze przedmioty, resztę jakoś ogarnę.
Uczyłabym się więcej języków, mniej czasu spędzała nad książkami, a więcej z ludźmi – wychodząc czy wloczac się po prostu. Nie widziałam wtedy, że na studiach będę pracować i na takie zwykłe życie uczniowski-studenckie będę mieć mniej czasu.
Nie byłabym też mała wredna snobka olewająca ludzi z gimnazjum, bo oni już do mnie nie pasuja

Pozycjonerzy24.pl
1 miesiąc temu

Grunt to nie przejmować się opinią innych i robić to co się lubi a zwłaszcza że są efekty.

Ewa
Ewa
1 miesiąc temu

Moim błędem z liceum było to, że musiałam chodzić do liceum 🤣 od zawsze nienawidziłam szkoły, a uczyć się i czytać uwielbiałam. Podstawówka to był dla mnie koszmar, gimnazjum tak samo, liceum już mniej, ale wciąż było nieprzyjemne. Dopiero na studiach bardzo mi się podoba – chociaż to też kwestia tego, że teraz studiuję na prywatnej uczelni, bo jak studiowałam jeden semestr na publicznej i o 8:02 dostawało się maila o treści “Dziś mnie nie będzie na 8, odrabiamy w piątek o 19” to mnie krew zalewała. Dopiero na studiach mam możliwość nauki tego, co naprawdę lubię, dopiero teraz nie… Czytaj więcej »

Ewa
Ewa
1 miesiąc temu

Moim błędem z liceum było to, że musiałam chodzić do liceum 🤣 od zawsze nienawidziłam szkoły, a uczyć się i czytać uwielbiałam. Podstawówka to był dla mnie koszmar, gimnazjum tak samo, liceum już mniej, ale wciąż było nieprzyjemne. Dopiero na studiach bardzo mi się podoba – chociaż to też kwestia tego, że teraz studiuję na prywatnej uczelni, bo jak studiowałam jeden semestr na publicznej i o 8:02 dostawało się maila o treści “Dziś mnie nie będzie na 8, odrabiamy w piątek o 19” to mnie krew zalewała. Dopiero na studiach mam możliwość nauki tego, co naprawdę lubię, dopiero teraz nie… Czytaj więcej »

Ewa
Ewa
1 miesiąc temu

Moim błędem z liceum było to, że musiałam chodzić do liceum 🤣 od zawsze nienawidziłam szkoły, a uczyć się i czytać uwielbiałam. Podstawówka to był dla mnie koszmar, gimnazjum tak samo, liceum już mniej, ale wciąż było nieprzyjemne. Dopiero na studiach bardzo mi się podoba – chociaż to też kwestia tego, że teraz studiuję na prywatnej uczelni, bo jak studiowałam jeden semestr na publicznej i o 8:02 dostawało się maila o treści “Dziś mnie nie będzie na 8, odrabiamy w piątek o 19” to mnie krew zalewała. Dopiero na studiach mam możliwość nauki tego, co naprawdę lubię, dopiero teraz nie… Czytaj więcej »

Agnieszka
1 miesiąc temu

Mam podobne przemyślenia. U mnie też na plus przede wszysykim bliskość liceum. Nie żałuję też swoich koślawych notatek 😉 Najbardziej żałuję właśnie tej nauki na wszystkie przedmioty (mama cisnęła o pasek) 😒

Previous
Boisz się wrócić po wakacjach w kolorowych włosach do szkoły?
Moje błędy z liceum

13
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x