Od dawna szukam idealnej opcji jeśli chodzi o loki. Mają się robić same, najlepiej przez noc, nie przeszkadzać w spaniu i trzymać się długo. Chyba znalazłam ideał 🙂
Wałki o których mowa są na równi z innym, których recenzja ukaże się niebawem, jednak tym odkryciem koniecznie muszę się z Wami podzielić.
Na początku byłam rozczarowana – wałków było tylko sześć!
Za to są super mocne – nawijam włosy i zabezpieczam gumką przywierdzoną do jednej części – dzięki temu włosy nie mają szans wydostać się z “zawijaska” a ja mogę rozlokować wałki tak, by móc spokojnie spać ;).
Rozplątanie jest bajecznie proste i na całe szczęście nie muszę siłować się z rzepami, co jest wielką ulgą 😀
Loki wychodzą jak dla mnie idealne – są sprężyste, gładkie i można je roztrzepać palcami na bardziej chaotyczne. Im luźniej się nawija, tym loki są luźniejsze, im ciaśniej – tym bardziej przypominają fale. Ja osobiście nie cierpię wyglądać jak w komunijnych lokach więc preferuję właśnie takie sposoby “na noc”.
W bonusie macie moją fotkę na dzień przed wylotem do Tajlandii. Właśnie tak wyglądam jak mój organizm zatrzymuje wodę o.O Jak mały pulpet. Nie cierpię tego i mam szczerą nadzieję na to, że mój stan zdrowia utrzyma się jak najdłużej bo teraz jest…idealnie. Wilgotnej tajskie powietrze służy mi rewelacyjnie :).
Kolejne co zamierzam sprawdzić to polecane przez Was loki na chusteczki nawilżane, ale mam też mały-szalony pomysł. Na początku tego tekstu, w ramach eksperymentu wisi jednodniowa reklama. Jeśli masz adblocka – odkliknij na chwilę i podpowiedz czy to jest inwazyjne czy nie. Takie reklamy są płatne wyłącznie za kliknięcie, więc zastanawiam się czy nie puszczać ich raz na jakiś czas (oczywiście jeśli są zgodne z moimi wyborami) i z zarobionych pieniędzy nie kupować rzeczy, których recenzje chcecie poczytać. Dla przykładu – jakieś gadżety z aliexpress czy coś w tym stylu.
To tylko eksperyment, dajcie mi znać czy taka opcja jest okej czy nie, bo w sumie to piszę tego bloga dla Was :).
Udanego Sylwestra!
Bądź na bieżąco!