Przepis na pyszną zupę pomidorową… lepszą niż z rosołu z wczoraj :)

 Dlaczego zupa pomidorowa ma taką złą sławę? Ja ją uwielbiam! Jest pyszna, pożywna i szybka w przygotowaniu – zobaczcie mój banalny przepis :)A nawet ta z koncentratu jest bardzo zdrowa, bo przetworzone nie zawsze znaczy gorsze…

Od kiedy usłyszałam genialną parodię “Naucz mnie” Sarsy, nabrałam wielkiej ochoty na pomidorówkę 😉

Okej, okej – przyznaję, jestem czasami leniuchem i idę na łatwiznę robiąc ją z koncentratu. Jem tyle, że zupy są dla mnie posiłkiem “między posiłkami” więc nie zawsze mam ochotę na zabawę z pomidorową… ale nigdy nie degraduję jej do roli zupy “z rosołu wczoraj, co się bEdzie marnować” 😀
Może dlatego, że znam przepis na taki genialny rosół, że raczej nie ma możliwości aby został “na jutro” 🙂
Koniecznie zerknij na mój przepis i go wypróbuj – nie pożałujesz 🙂 (klik)

Rosół zawsze zostaje zjedzony błyskawicznie, ale czytałam, że nawet 200 x rozcieńczony bulion ma wciąż leczniczą dawkę acetylocysteiny która świetnie działa na oskrzela (jak lek ACC) więc zawsze mrożę odrobinę rosołu w pojemniku na kostki lodu. Na dnie garnka zawsze zostaje też trochę “farfocli” – jakieś skrawki szyi z indyka, odłamki warzyw, trochę zieleniny. To typowe, bo rosołu się raczej nie miesza, aby nie zrobił się mętny. Ja te pozostałości zawsze blenduję i trzymam w lodówce w słoiku jako pastę o aromacie kostki rosołowej :). W końcu jak już nafaszerowałam rosół aromatycznym selerem czy lubczykiem, to warto go zachować 😀 Zużywam to w inne dni jako dodatek do zup.
Zatem bazą mojej pomidorowej jest wspomniana “kostka” i czubata łycha “pasty” z rosołu ;-). 
W wodzie gotuję więc “kostkę” i trochę pasty robiąc podstawę. W tym czasie zastanawiam się z czym ową pomidorówkę wsunę. Nie jestem fanką typowej wersji z ryżem – jeśli już, to jem z jaglanką, ale tak szczerze, to najbardziej lubię duet pomidorówka+kluski lane, albo jakiś plebejski biały makaron  😀
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 3 Lip, 2014 o 4:13 PDT

A już najlepsza na świecie jest wersja z domowym makaronem z wieeeelu jaj – wtedy zupa niesamowicie syci 😀 Dobra wieść jest taka, że maszynka do robienia makaronu znowu jest w ofercie lidla (klik) – szczerze polecam :).

Ok, wybrałam “dodatek”, mam bazę… na tym etapie dodaję puszkę zblendowanych pomidorów – najczęściej wybieram te zalane sokiem pomidorowym z tesco (klik), a jeśli trzeba – zagęszczam zupę przecierem pomidorowym.  Od dawna zawsze wybieram ten w kartoniku (klik). No właśnie, co z tym przecierem? Możecie odsądzać mnie od czci i wiary, ale hej – ja nie jestem blogerką kulinarną – jestem Anią, która lubi pomidorówkę po swojemu 😀 Zupa ze świeżych pomidorów nie jest w stanie sprostać mojemu podniebieniu – zawsze jest za blada i za mdła ;( A przecier czy tam koncentrat, zawiera dużo więcej likopenu niż pomidory. Zatem pomidorki owszem – na kanapce z cebulą, w sałatce albo z pesto, a w zupie – przecier :). Kiedyś kupowałam taki w kanciastym słoiczku ale potem zniknął osiedlowy sklepik w którym go kupowałam. Nie pamiętam firmy, bo zawsze mówiłam “poproszę przecier w kanciastym słoiczku” ;-). Jeśli kojarzycie jak się nazywa i gdzie dostać – byłabym wdzięczna za info :)! Lub jeśli znacie jakiś wyborny przecier – jestem skłonna pobawić się z innymi :).
Doprawiam pieprzem i dodaję marchewkę.

W zasadzie, to po 30 minutach zupa jest gotowa. Szybka i sycąca, do tego zdrowa.

Niektórzy lubią zabielać pomidorową śmietaną – je nieszczególnie, więc pomijam ten krok. Za to bardzo często dodaję do ciepłej tarty ser (np. parmezan lub inny) albo łyżeczkę ostrej pasty z papryczek.
Niektórzy lubią z bazylią – ja jestem fanką plebejskiej pietruszki, ale zdarza mi się dodać do pomidorowej łyżeczkę pesto :).

A teraz… dziwny fakt o mnie. Popijam pomidorówkę sokiem pomidorowym. Od podstawówki piję zazwyczaj ten sam – sok z dawtony, który obecnie jest na fajnej promocji (klik). Ma prosty skład i jest odpowiednio (ale nie przesadnie) słony. O dziwo nie smakuje mi wersja z imbirem 😀

Tym, co skarżyli się ostatnio na brak maszynek do makaronu w lidlu, polecam udać się po nie teraz. W moim dzisiaj było jeszcze pięć sztuk 😉 Promocja trwa chyba do niedzieli (klik). Na nadchodzącą jesień robienie makaronu jest świetną formą odprężenia! Mnie to odstresowuje.

Jestem bardzo ciekawa, czy jecie pomidorową na takiej zasadzie jak w parodii utworu Sarsy, czy może jesteście jej fanami? U mnie nie ma co prawda opcji aby pomidorówka zdeklasowała rosół, ale bardzo ją lubię ;-).

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o