Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Moja historia – Jaśmin

Mam takie tyły w cyklu “moja historia”, że głowa mała… 😉 dzisiaj jedna z zaległych – historia Jaśmin. Bo na zmiany nigdy nie jest za późno!

 ***

Na początku chciałam zaznaczyć, że moja historia będzie historią bez dramatycznych zwrotów akcji, będzie o zmianach. Idzie sezon rekrutacji na studia, więc naszła mnie refleksja, by podzielić się z Tobą moją historią 🙂 chyba zacznę od dzieciństwa. Zawsze byłam dosyć ambitnym dzieckiem i wymagałam od siebie więcej, aniżeli inni ode mnie wymagali. Miałam mnóstwo zainteresowań, poczynając od śpiewu, na majsterkowaniu kończąc – tak, byłam i jestem w jakiejś części chłopczycą 🙂 porzucanie bądź zaniedbywanie kolejnego z zainteresowań tłumaczyłam głupio brakiem czasu, choć dzisiaj uważam, że to żadna wymówka.

W gimnazjum przemknęły mi przez głowę plany pójścia na medycynę, jednak wygrała miłość do języków i trafiłam do humana w liceum, choć był to human ukierunkowany na języki. W liceum zaczęłam od podstaw niemiecki, po trzech latach nauki zdałam podstawę na 100%, a rozszerzenie na 86%. Wyniki jednak zawdzięczam w dużym stopniu swojej nauczycielce, która naprawdę potrafiła nas trzymać w ryzach. Nigdy bym nie pomyślała, że to w tej chwili zacznie się budowanie mojej dalekiej przyszłości 😉 przed klasą maturalną wpadłam na pomysł, by pójść na germanistykę. Znajomi patrzyli na mnie z niedowierzaniem, no bo ja, bo germa, bo po trzech latach nauki, tylko po trzech latach, naprawdę?! Było to niedowierzanie, ale i podziw 🙂 tym bardziej byłam zmotywowana do pracy nad sobą i nad własnymi kompetencjami językowymi. Po dosyć dobrze zdanym niemieckim na maturze dostałam się na mój wówczas wymarzony kierunek. Właściwie się nie bałam, wiedziałam że to dobra decyzja. Przetrwałam pierwszy rok, drugi, trzeci. W międzyczasie poznałam mnóstwo… zawistnych ludzi z roku. Tak, zawistnych. Potrafiących oceniać każdy błąd, każdą złą intonację, każde źle dobrane słowo. To nie studia były dla mnie męką psychiczną i prawdziwym staniem pod pręgierzem, tylko moje otoczenie. Nie byłam wybitnym studentem, byłam ot takim średniakiem. Studiowałam z ludźmi, którzy w Niemczech mieszkali po 10 lat, studiowałam też z takimi, którzy uczyli się niemieckiego 10 lat. Cóż ja mogłam powiedzieć? 3 lata nauki? Ale jakoś przetrwałam, na szczęście to już za mną. Wiesz co? Ja naprawdę lubiłam te studia, wiem że to filologia dla mnie, mimo tych ludzi na roku i mimo ich wiecznego oceniania. Licencjat to nie kamień młyński u szyi, ciągnący się za nami przez całe życie. Przecież nawet po tych trzech latach możemy zmienić wszystko! Wiem, że wiele osób wypala się po licencjacie, nie są pewni czy to była właściwa droga lub wręcz myślą, że to był zły wybór. Ja tak nie uważam. Jeśli chodzi o mnie to był to dobry, choć bardzo trudny wybór. Mój “problem” polega jednak na tym, że doszłam do wniosku, iż mam zbyt wiele zainteresowań, by całe swoje życie poświęcić jednemu, a resztę porzucić czy też sprowadzić do minimum. O tym jednak za chwilę 😉

Zeszły rok był dla mnie rokiem przełomowym. Straciłam bezpowrotnie bardzo bliską osobę, przez co prawie załamałam się psychicznie, studia niemal wisiały na włosku, nie miałam sił do życia. I wtedy paradoksalnie nastąpił przełom: postanowiłam coś zmienić, postanowiłam zawalczyć o swoją przyszłość, postanowiłam przestać bać się zmian! Strata bliskiej osoby uświadomiła mi, ile ja tak naprawdę tracę w życiu na co dzień. Przez ostatnie lata porzuciłam tak wiele zainteresowań, że aż chce się siąść i płakać. Zamiast cieszyć się z małych rzeczy chyba czekałam na gwiazdkę z nieba. Postanowiłam zmienić wszystko. Jeszcze rok temu wyobrażałam sobie siebie na językowej magisterce, ale zmieniłam zdanie. Naprawiłam moją sytuację na filologii, rozpoczęłam ostatni rok licencjatu i zaczęłam zastanawiać się nad studiami w Niemczech. Tam procedura rekrutacyjna w niektórych przypadkach działa naprawdę na korzyść człowieka. U nas w Polsce rekrutując się na studia lądujemy w rankingu opracowanym  na podstawie naszych wyników maturalnych. W Niemczech konkurs świadectw (czyli nasze polskie: wyniki z matury+oceny z ostatniej klasy liceum, nie tylko papier z matury) obowiązuje na części kierunków, np. na medycznych, ale są też kierunki, które są tzw. zulassungsfrei – wystarczy po prostu zdana matura, nie musi być zdana wyśmienicie i nie istotne jest też to, jakie przedmioty się zdawało. Każdy kto dostarczy wszystkie wymagane dokumenty zostanie przyjęty. Odnalezienie niektórych informacji w internecie zajęło mi trochę czasu, dlatego postanowiłam założyć blog. Blog o procedurze rekrutacyjnej w Niemczech, o uczelniach niemieckich, życiu w Niemczech, ale też o poradach dla studentów, bo w końcu studentką jestem już od trzech lat. Skoro ja tych informacji szukałam tyle czasu i zdążyłam to wszystko zebrać do kupy to czemu miałabym nie pomóc innym i tego nie udostępnić? 🙂 już dwie osoby się do mnie odezwały z podziękowaniami za wpisy. Może pomyślałaś: “tylko dwie…”, ale dla mnie są to aż dwie osoby! To strasznie motywujące, że się kiedyś komuś pomogło. Dzięki założeniu bloga i gromadzeniu tam swoich refleksji mogłam na spokojnie poukładać sobie wszystko w głowie. Zdałam bardzo dobrze egzamin językowy, odwiedziłam tłumacza i notariusza, zorientowałam się na których niemieckich uczelniach mój wymarzony kierunek jest “zulassungsfrei” i złożyłam dokumenty. Mimo, że na maturze zdawałam typowo humanistyczne przedmioty to od października zaczynam w Niemczech informatykę. Do programowania i komputerów ogólnie ciągnęło mnie od dawna, a właśnie w zeszłym roku postanowiłam dogonić marzenia 😉 dziś czuję się wreszcie wolna. Przed kilkoma dniami zamknęłam ostatecznie pewien rozdział życia, dowiedziałam się też że w październiku otwieram kolejny: dostałam się na tę swoją informatykę, jupi! 🙂

Bardzo cenię sobie moich znajomych od serca i niewiele osób wie, co tak naprawdę planuję, bo wiele osób z mojego otoczenia nie jest zbyt wyrozumiałych: “Jedziesz do Niemiec? Przecież będziesz tam sama, nie dasz sobie rady!” – z takimi komentarzami pewnie spotykałabym się najczęściej, bo widzę i słyszę jak wielu moich znajomych podchodzi choćby do tematu Erasmusa, którego uważam za fajną szansę i niezłą przygodę. Jednak nie każdy ma to samo zdanie… Na szczęście ogromnym wsparciem są dla mnie rodzice, którzy we mnie po prostu wierzą i wiem, że pomogą mi finansowo, choć oczywiście ja sama poszukam dorywczej pracy i pracuję teraz na wakacjach.

Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że tak po prostu miało być. Cieszę się, że się nie poddałam i mimo przeciwności losu przebrnęłam jakoś przez te trzy lata licencjatu. Cieszę się też, że zdecydowałam się na drugi kierunek za granicą – nie wiem, czy mi się uda, ale nie mogę się ciągle bać zmian 😉 to może być dla mnie ogromna szansa i za te trzydzieści lat nie chcę żałować, że miałam szansę i nie spróbowałam. Tak więc zachęcam wszystkich do zmian, jeśli tylko czujecie taką potrzebę. Strach nie może nas pokonać 🙂 ja wiem, że nie chcę się obudzić jako staruszka z myślą, że wtedy mogłam zdobyć świat, a po prostu się poddałam.

buziaki i dziękuję za tę motywacyjną serię!

Pozdrawiam,

Jaśmin

***
Jestem ciekawa, czy ktoś utożsamia się z historią! 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
XOXO

44
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeZiggizSeldirimasetfiretotherain Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

moglabys podac adres swojego bloga?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie, jaki to adres Jaśmin? 🙂

Kana
Gość

http://zycienaszescdziesiatprocent.blogspot.com/
Jaśmin mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe 🙂 cieszę się, że choć trochę miałam wpływ na Twoją decyzję 🙂 trzymam kciuki za studia w Niemczech i mam nadzieję, że niedługo się znów zobaczymy 🙂

Jaśmin
Gość

nie, nie mam za złe 🙂 to prawda Kana, miałaś ogromny wpływ na moją decyzję! 🙂

Rosia483
Gość

też chciałam pytać o adres, wyprzedzili mnie 😀 dziękuję! :))

Kana
Gość

A bo ja się nie pytałam wcześniej i wyskoczyłam przed szereg z tym adresem 😀 pewnie jakbym zapytała, czy mogę podać to musiałabym ją przekonywać 🙂 odwala kawał dobrej roboty na blogu i wiem, że wielu osobom te informacje mogą się przydać. Zresztą Aniu jak widzisz, Twoi czytelnicy są ciekawi jej bloga 🙂

Jaśmin
Gość

hahaha, Karolina zadziałała zanim ja sama mogłam zdecydować czy dać link czy nie 😀

Płaszczoobrosła
Gość

Też dążę do takiego stanu, gratulacje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też chciałabym poznać adres tego bloga! Super dziewczyna z Ciebie!!!!!

Blueberry
Gość

Gratuluję odwagi w realizacji marzeń. Zazdroszczę Ci tego bardzo. Ja aktualnie jestem w klasie maturalnej. niby mam plan na życie, ale boje się jego zrealizować. Boje się załamania psychicznego i tego, że nie dam rady. Brak jakiegokolwiek wsparcia, że strony najbliższych czy znajomych potrafi doprowadzić do niechęci.

Jaśmin
Gość

bardzo dziękuję za publikację 🙂 nie liczyłam, że ten mail będzie miał szansę pojawić się w tej serii, więc czuję się zaszczycona! 🙂 a dziewczynom bardzo dziękuję za ciepłe słowa :* życie to czas spełniania marzeń, jak nie teraz to kiedy?! 🙂

Jaśmin
Gość

nie liczyłam gdy pisałam maila z tą historią – nie jest jakaś nadzwyczajna 😉 tak to ujmę 🙂 ale dziękuję bardzo za publikację!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie wiem co powiedzieć, ale w 90 procentach to wszystko o mnie. tylko ja na jeszcze głębszą wodę się rzuciłam, bo poszłam na filologię włoską nie znając języka kompletnie. u mnie 95 procent osób w grupie mieszkało we Włoszech od minimum 5 lat do 20 lat, więc ich język był na poziomie bardzo dobrym, a ja jedyne co znałam po włosku to pizza i spaghetti. od października zaczynam 3 rok studiów i chce się poddać. wiem, że zrobię licencjata, bo stres mnie zje i ogólnie przez ludzi i wykładowców mam dość tych studiów. przez studia zachorowałam na nerwicę i nie… Czytaj więcej »

Kangarooo
Gość

właśnie wybieram się na 3 rok germanistyki i chyba jestem taką drugą Ty. Uwielbiam niemiecki, ale te studia są bardzo zajmujące i to przeszkadza mi w realizowaniu innych zainteresowań.I też znam te docinki,ale akurat na to jest bardzo uodporniona. Zastanawiam się nad pisanie magisterki z czegoś innego, ale boję się, że stracę wtedy te 3 lata. Póki co muszę zrobić licencjat a potem się będę martwić 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze chciałam dostać się na medycynę. Niestety wyniki z pierwszej matury były słabe. Przed maturą wiedziałam, że jeśli mi nie pójdzie, to zostanę w domu na gap year. Miałam to szczęście, że rodzice zaakceptowali moją decyzję i pozwolili mi przezimować 😀 Od początku wiedziałam czego chcę i rok przeznaczony na poprawę matury nie robi mi wielkiej różnicy. Najbardziej denerwowali mnie moi znajomi, którzy ‘martwiąc się o mnie’ pytali dlaczego nie zacznę jakichkolwiek studiów. Oni sami poszli na takie kierunki, które z ich zainteresowaniami mają mało wspólnego, bo liczyli na to że uda się im jednocześnie studiować i poprawić maturę, i… Czytaj więcej »

A
Gość

Gratuluję i życzę powodzenia;) Ja w ostatnim czasie również postanowiłam inaczej "brać" życie. Co prawda mnie nie czeka aż taka rewolucja w życiu, jak Ciebie – przeprowadzam się do innego miasta w kraju i troszkę zmieniam kierunek – ale i tak jestem zadowolona ze swoich decyzji. Masz całkowitą rację, czasami trzeba zmienić wszystko i na nowo odkrywać swoje zainteresowania i cóż, zacząć realizować marzenia;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niezwykle motywujący blog Aniu 🙂
Gratuluje odwagi i determinacji Jaśmin 🙂 !

Barbara
Gość

Jestem pełna podziwu dla wytwałości Jaśmina i oparcia się negatywnej energii ludzi. Przykre, że zamiast pomagać sobie i trzymać kciuki za sukcesy często wybieramy drogę złorzeczeń i powiedzenia "nie dasz rady". Cieszę się jednak, że nie wszyscy ulegają zawiści i dają z siebie wszystko, co najlepsze 🙂 .Życzę wszystkiego najlepszego i pozdrawiam serdecznie! 🙂

Karola S.
Gość

Fajna historia, chociaż trochę mnie zdenerwował opis tych ludzi, co potrafią mówić perfekt w danym języku, idą na filologie i dogryzają innym. Serio? Po co ludzie to robią? Chcą się powywyższać nad innymi? Powinni jej gratulować, że w trzy lata tak opanowała język, że dostała się na te studia – to jest mega wyczyn. Opis wykładowców z komentarza Anonimka z 22:59 też mnie załamał. System edukacji kuleje między innymi przez takich frustratów, co zamiast nauczać – wyżywają się na uczniach i studentach. Powinni się rozejrzeć za inną pracą. Nerwica przez wykładowców i kolegów z roku – przecież tak nie powinno… Czytaj więcej »

Mademoiselle J.
Gość

Ja właśnie skończyłam licencjat z lingwistyki i kocham języki obce, ale nie byłam pewna czy to jest właśnie to, co chcę robić w życiu. Zostanę na magisterce, ale poza tym zdecydowałam się w końcu na studiowanie psychologii, bo zawsze chciałam to robić.

Ewa
Gość
Ewa

Na zmiany nigdy za późno? tak, ale bohaterka ma dopiero dwadzieścia kilka lat i to jest czas na zmiany i poszukiwania. To zrozumiałe,że piszesz o swoich rówieśnikach. jednak liczyłam na jakąś historię o człowieku, który już jest dojrzały i zmienia swoje życie – to dopiero jest odwaga i tu dopiero można mówić, że na zmiany nigdy nie jest za późno.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ztakim podejściem jaj napusalas,na zmiany zawsze będzie za późno 🙂 Moja mama zaszła w ciążę w liceum, jeszcze wtedy ojciec dziecka postanowił wspaniałomyślnie uciec. Nie miała wsparcia,wiec wychowywała mnie sama,przez co musiała odłożyć ambicje na bok i została sklepową. Tak mijały nam lata,zawsze było ciężko, ale w pewnym momencie mama stwierdziła,ze trzeba cos zrobić i razem ze mną zdawała maturę 🙂 na studia poszlam tylko ja,ale zaczęłam zarabiać wiec ociazylam mamę , która wreszcie zyskała czas na swoje pasje i edukacje. Dzisiaj jest po studiach z wymarzonej dawno biologii i pracuje w dużej firmie z nmawozami na całkiem lukratywnym stanowisku.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale bezosobowo napisalam,"ojciec dziecka", chodziło o mnie i tego palanta,co dołożył polowe DNA do mojego istnienia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimie, to naprawdę cudowna historia! Aż serce się raduje, że mamie się udało. To rzeczywiście jest ogromna zmiana, o której bardzo przyjemnie mi słyszeć. U mnie na studiach ludzie po jednym, dwóch, trzech latach myślą, że jak już wybrali studia to całe życie musi takie być! To nie jest prawda. Historia twojej mamy doskonale to pokazuje.

Seldirima
Gość

A ja to rozumiem – jak masz 30 lat i nie chcesz siedzieć na garnuszku u rodziców, to zastanowisz się kilka razy, zanim podejmiesz jakąś decyzję. Młodym ludziom jest łatwiej – u mnie na studiach sporo osób po prostu zrezygnowało, bo stwierdzili, że to nie dla nich. Ale oni mieli np. 20-21 lat i mogli sobie na to pozwolić. Jeśli masz jakiś plan B, to możesz sobie pozwolić na ryzyko. W pewnym wieku niestety trzeba podjąć decyzję co do tego, co nam da chleb w przyszłości. Na pewno trochę inna sprawa ma się z osobami jeszcze starszymi, które mogą już… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Naprawdę masz na imię Jaśmin? Jak ładnie<3

Jaśmin
Gość

nie, ale poprosiłam o podpisanie mnie w ten sposób – imię mam dość charakterystyczne, a nie chcę być rozpoznana przez znajomych 😉 przeszłość to przeszłość, nie chcę wysłuchiwać "nie dasz sobie rady, będziesz tam sama" itp. Nawet jeśli nie dam rady, to przekonam się o tym na własnej skórze, a jak nie spróbuję to nigdy się nie dowiem.

Polka w UK
Gość

Troche jakbym o sobie czytala 😉 przez moje zycie tez przewinely sie studia w Polsce, pozniej lata nijakiego zycia w UK, maz, dzieci… Dopiero studia w UK poprawily moje samopoczucie i wiare we wlasne sily, daly ni tez nowa jakosc zycia. Majsterkowanie tez mam we krwi, po tacie 😉 Negatywna energia innych ludzi tez nie jest mi obca, ale z wiekiem nauczylam sie ignorowac zawisc. Zgadzam sie w100% , na zmisny nigdy nie jest za pozno! Zycze ci kolejnych sukcesow! X

Anna M.
Gość

O dziewczyno to brzmi dokładnie jak moja historia ^^ tylko, że jestem po tłumaczeniówce francuskiej i 3 lata temu wyemigrowałam do Francji studiowac informatyke ;d Miło, że istnieje ktoś z niemal identyczną historią 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie będę oryginalną gdy napiszę, że trochę w tym tekście prawdy o mnie. Tylko, że ja studiowałam stomatologię. Dokładnie jak w twoim przypadku, to nie kolokwia, przyjmowanie pierwszych pacjentów, był największą katorgą, tylko ludzie z grupy, którzy na każdym kroku chcieli za wszelką cenę mi udowodnić (nie wiem w sumie czemu), że nie nadaję się na lekarza…ale przetrwałam i teraz ludzie mówią do mnie pani doktor i chcą się u mnie leczyć. To nie do opisania satysfakcja gdy ktoś schodzi z fotela uśmiechnięty i zadowolony, a przeglądając się w lusterku mówi "wow, super!!!" Pozdrawiam Wróżka zębuszka;)))))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też studiuję stomatologię:) Szkoda, ze trafilas na nieciekawych ludzi w grupie. Nie było mozliwosci zeby sie przeniesc do innej ?

Paula
Gość

Motywująca notka 🙂 Dzięki!

Sandra Kozłowska
Gość

Medycyna chyba większości przeszła przez myśl, choć ja myślałam o weterynarii. Ja straciłam bardzo bliską osobę w liceum i przez to również straciłam kilka lat mojego życia. Nie zastanowiłam się nad studiami, złożyłam papiery byle gdzie i tyle szczęścia w nieszczęściu, że się gdzieś dostałam. Odważnie z Twojej strony, mam nadzieję,że sobie poradzisz i będziesz dumna ze swojej decyzji – jak i Twoje otoczenie:) Powodzenia! Również było miło Cię poznać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego odkrylam ten blog dopiero dzisiaj? Czytam od godziny,jesteś super!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Historia Jaśmin tez oczywiście dobrze się czytała 🙂

setfiretotherain
Gość

Przeczytałam i trochę widzę tam siebie 🙂 Kiedyś byłam nadmiernie spokojnym i grzecznym dzieckiem, które zabrane na imprezę rodzinną siedziało i patrzyło na wszystko wielkimi oczami. Nie mówiąc przy tym wiele 🙂Tak przebrnęłam szkołę podstawową, gimnazjum i liceum. Co nie pomagało w kontaktach z rówieśnikami, którzy najzwyczajniej w świecie to wykorzystali. ( ale to już zupełnie inny temat). Brnęłam tak zgadzając się na przeciętność, pchana przez tłum, nie wychylając się broń Boże. W końcu przyszły studia! Na samym początku załamał mi się świat, bo zostawił mnie chłopak ( teraz szczerze mu za to dziękuję 😀 ) . Była ogólna rozpacz,… Czytaj więcej »

setfiretotherain
Gość

Wiem, że trochę nie na temat 😛
Ale głównie chodziło mi o to, że nie można się ograniczać. Strach ma wielkie oczy, jednak jeszcze większa jest satysfakcja już z samej próby podjęcia ryzyka zmiany w swoim życiu 🙂
Wielkie brawa dla Ciebie Jaśmin i powodzenia na studiach 🙂
A Ciebie Aniu pozdrawiam, Agata ;]

Ziggiz
Gość

Myślę że utożsamiam się w ogromnej części, bo sama wyjechałam na studia za granicę, i choć wielu nie wierzyło dokonałam tego. Jestem tu, samochody jeżdżą po lewej stronie ulicy, i jestem pewna że wrócę do nauki języka francuskiego, by dalej gonić marzenia. Powodzenia!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Powiem szczerze, że dziwią mnie komentarze, że ktoś za mało jest przygotowany na filologię. Moja koleżanka poszła na filologię włoską zaledwie po krótkiej nauce w liceum, znam mnóstwo osób, które poszły na filologię bez żadnej znajomości języka albo ze znajomością słabą i dały radę:) Filologia, jesli lub się język, jest ok:)

Previous
Jesienna Lista Życzeń :)
Moja historia – Jaśmin