Instagram has returned invalid data.

Moja historia – Jaśmin

Mam takie tyły w cyklu “moja historia”, że głowa mała… 😉 dzisiaj jedna z zaległych – historia Jaśmin. Bo na zmiany nigdy nie jest za późno!

 ***

Na początku chciałam zaznaczyć, że moja historia będzie historią bez dramatycznych zwrotów akcji, będzie o zmianach. Idzie sezon rekrutacji na studia, więc naszła mnie refleksja, by podzielić się z Tobą moją historią 🙂 chyba zacznę od dzieciństwa. Zawsze byłam dosyć ambitnym dzieckiem i wymagałam od siebie więcej, aniżeli inni ode mnie wymagali. Miałam mnóstwo zainteresowań, poczynając od śpiewu, na majsterkowaniu kończąc – tak, byłam i jestem w jakiejś części chłopczycą 🙂 porzucanie bądź zaniedbywanie kolejnego z zainteresowań tłumaczyłam głupio brakiem czasu, choć dzisiaj uważam, że to żadna wymówka.

W gimnazjum przemknęły mi przez głowę plany pójścia na medycynę, jednak wygrała miłość do języków i trafiłam do humana w liceum, choć był to human ukierunkowany na języki. W liceum zaczęłam od podstaw niemiecki, po trzech latach nauki zdałam podstawę na 100%, a rozszerzenie na 86%. Wyniki jednak zawdzięczam w dużym stopniu swojej nauczycielce, która naprawdę potrafiła nas trzymać w ryzach. Nigdy bym nie pomyślała, że to w tej chwili zacznie się budowanie mojej dalekiej przyszłości 😉 przed klasą maturalną wpadłam na pomysł, by pójść na germanistykę. Znajomi patrzyli na mnie z niedowierzaniem, no bo ja, bo germa, bo po trzech latach nauki, tylko po trzech latach, naprawdę?! Było to niedowierzanie, ale i podziw 🙂 tym bardziej byłam zmotywowana do pracy nad sobą i nad własnymi kompetencjami językowymi. Po dosyć dobrze zdanym niemieckim na maturze dostałam się na mój wówczas wymarzony kierunek. Właściwie się nie bałam, wiedziałam że to dobra decyzja. Przetrwałam pierwszy rok, drugi, trzeci. W międzyczasie poznałam mnóstwo… zawistnych ludzi z roku. Tak, zawistnych. Potrafiących oceniać każdy błąd, każdą złą intonację, każde źle dobrane słowo. To nie studia były dla mnie męką psychiczną i prawdziwym staniem pod pręgierzem, tylko moje otoczenie. Nie byłam wybitnym studentem, byłam ot takim średniakiem. Studiowałam z ludźmi, którzy w Niemczech mieszkali po 10 lat, studiowałam też z takimi, którzy uczyli się niemieckiego 10 lat. Cóż ja mogłam powiedzieć? 3 lata nauki? Ale jakoś przetrwałam, na szczęście to już za mną. Wiesz co? Ja naprawdę lubiłam te studia, wiem że to filologia dla mnie, mimo tych ludzi na roku i mimo ich wiecznego oceniania. Licencjat to nie kamień młyński u szyi, ciągnący się za nami przez całe życie. Przecież nawet po tych trzech latach możemy zmienić wszystko! Wiem, że wiele osób wypala się po licencjacie, nie są pewni czy to była właściwa droga lub wręcz myślą, że to był zły wybór. Ja tak nie uważam. Jeśli chodzi o mnie to był to dobry, choć bardzo trudny wybór. Mój “problem” polega jednak na tym, że doszłam do wniosku, iż mam zbyt wiele zainteresowań, by całe swoje życie poświęcić jednemu, a resztę porzucić czy też sprowadzić do minimum. O tym jednak za chwilę 😉

Zeszły rok był dla mnie rokiem przełomowym. Straciłam bezpowrotnie bardzo bliską osobę, przez co prawie załamałam się psychicznie, studia niemal wisiały na włosku, nie miałam sił do życia. I wtedy paradoksalnie nastąpił przełom: postanowiłam coś zmienić, postanowiłam zawalczyć o swoją przyszłość, postanowiłam przestać bać się zmian! Strata bliskiej osoby uświadomiła mi, ile ja tak naprawdę tracę w życiu na co dzień. Przez ostatnie lata porzuciłam tak wiele zainteresowań, że aż chce się siąść i płakać. Zamiast cieszyć się z małych rzeczy chyba czekałam na gwiazdkę z nieba. Postanowiłam zmienić wszystko. Jeszcze rok temu wyobrażałam sobie siebie na językowej magisterce, ale zmieniłam zdanie. Naprawiłam moją sytuację na filologii, rozpoczęłam ostatni rok licencjatu i zaczęłam zastanawiać się nad studiami w Niemczech. Tam procedura rekrutacyjna w niektórych przypadkach działa naprawdę na korzyść człowieka. U nas w Polsce rekrutując się na studia lądujemy w rankingu opracowanym  na podstawie naszych wyników maturalnych. W Niemczech konkurs świadectw (czyli nasze polskie: wyniki z matury+oceny z ostatniej klasy liceum, nie tylko papier z matury) obowiązuje na części kierunków, np. na medycznych, ale są też kierunki, które są tzw. zulassungsfrei – wystarczy po prostu zdana matura, nie musi być zdana wyśmienicie i nie istotne jest też to, jakie przedmioty się zdawało. Każdy kto dostarczy wszystkie wymagane dokumenty zostanie przyjęty. Odnalezienie niektórych informacji w internecie zajęło mi trochę czasu, dlatego postanowiłam założyć blog. Blog o procedurze rekrutacyjnej w Niemczech, o uczelniach niemieckich, życiu w Niemczech, ale też o poradach dla studentów, bo w końcu studentką jestem już od trzech lat. Skoro ja tych informacji szukałam tyle czasu i zdążyłam to wszystko zebrać do kupy to czemu miałabym nie pomóc innym i tego nie udostępnić? 🙂 już dwie osoby się do mnie odezwały z podziękowaniami za wpisy. Może pomyślałaś: “tylko dwie…”, ale dla mnie są to aż dwie osoby! To strasznie motywujące, że się kiedyś komuś pomogło. Dzięki założeniu bloga i gromadzeniu tam swoich refleksji mogłam na spokojnie poukładać sobie wszystko w głowie. Zdałam bardzo dobrze egzamin językowy, odwiedziłam tłumacza i notariusza, zorientowałam się na których niemieckich uczelniach mój wymarzony kierunek jest “zulassungsfrei” i złożyłam dokumenty. Mimo, że na maturze zdawałam typowo humanistyczne przedmioty to od października zaczynam w Niemczech informatykę. Do programowania i komputerów ogólnie ciągnęło mnie od dawna, a właśnie w zeszłym roku postanowiłam dogonić marzenia 😉 dziś czuję się wreszcie wolna. Przed kilkoma dniami zamknęłam ostatecznie pewien rozdział życia, dowiedziałam się też że w październiku otwieram kolejny: dostałam się na tę swoją informatykę, jupi! 🙂

Bardzo cenię sobie moich znajomych od serca i niewiele osób wie, co tak naprawdę planuję, bo wiele osób z mojego otoczenia nie jest zbyt wyrozumiałych: “Jedziesz do Niemiec? Przecież będziesz tam sama, nie dasz sobie rady!” – z takimi komentarzami pewnie spotykałabym się najczęściej, bo widzę i słyszę jak wielu moich znajomych podchodzi choćby do tematu Erasmusa, którego uważam za fajną szansę i niezłą przygodę. Jednak nie każdy ma to samo zdanie… Na szczęście ogromnym wsparciem są dla mnie rodzice, którzy we mnie po prostu wierzą i wiem, że pomogą mi finansowo, choć oczywiście ja sama poszukam dorywczej pracy i pracuję teraz na wakacjach.

Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że tak po prostu miało być. Cieszę się, że się nie poddałam i mimo przeciwności losu przebrnęłam jakoś przez te trzy lata licencjatu. Cieszę się też, że zdecydowałam się na drugi kierunek za granicą – nie wiem, czy mi się uda, ale nie mogę się ciągle bać zmian 😉 to może być dla mnie ogromna szansa i za te trzydzieści lat nie chcę żałować, że miałam szansę i nie spróbowałam. Tak więc zachęcam wszystkich do zmian, jeśli tylko czujecie taką potrzebę. Strach nie może nas pokonać 🙂 ja wiem, że nie chcę się obudzić jako staruszka z myślą, że wtedy mogłam zdobyć świat, a po prostu się poddałam.

buziaki i dziękuję za tę motywacyjną serię!

Pozdrawiam,

Jaśmin

***
Jestem ciekawa, czy ktoś utożsamia się z historią! 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

44
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeZiggizSeldirimasetfiretotherain Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

moglabys podac adres swojego bloga?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie, jaki to adres Jaśmin? 🙂

Kana
Gość

http://zycienaszescdziesiatprocent.blogspot.com/
Jaśmin mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe 🙂 cieszę się, że choć trochę miałam wpływ na Twoją decyzję 🙂 trzymam kciuki za studia w Niemczech i mam nadzieję, że niedługo się znów zobaczymy 🙂

Jaśmin
Gość

nie, nie mam za złe 🙂 to prawda Kana, miałaś ogromny wpływ na moją decyzję! 🙂

Rosia483
Gość

też chciałam pytać o adres, wyprzedzili mnie 😀 dziękuję! :))

Kana
Gość

A bo ja się nie pytałam wcześniej i wyskoczyłam przed szereg z tym adresem 😀 pewnie jakbym zapytała, czy mogę podać to musiałabym ją przekonywać 🙂 odwala kawał dobrej roboty na blogu i wiem, że wielu osobom te informacje mogą się przydać. Zresztą Aniu jak widzisz, Twoi czytelnicy są ciekawi jej bloga 🙂

Jaśmin
Gość

hahaha, Karolina zadziałała zanim ja sama mogłam zdecydować czy dać link czy nie 😀

Płaszczoobrosła
Gość

Też dążę do takiego stanu, gratulacje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też chciałabym poznać adres tego bloga! Super dziewczyna z Ciebie!!!!!

Blueberry
Gość

Gratuluję odwagi w realizacji marzeń. Zazdroszczę Ci tego bardzo. Ja aktualnie jestem w klasie maturalnej. niby mam plan na życie, ale boje się jego zrealizować. Boje się załamania psychicznego i tego, że nie dam rady. Brak jakiegokolwiek wsparcia, że strony najbliższych czy znajomych potrafi doprowadzić do niechęci.

Jaśmin
Gość

bardzo dziękuję za publikację 🙂 nie liczyłam, że ten mail będzie miał szansę pojawić się w tej serii, więc czuję się zaszczycona! 🙂 a dziewczynom bardzo dziękuję za ciepłe słowa :* życie to czas spełniania marzeń, jak nie teraz to kiedy?! 🙂

Jaśmin
Gość

nie liczyłam gdy pisałam maila z tą historią – nie jest jakaś nadzwyczajna 😉 tak to ujmę 🙂 ale dziękuję bardzo za publikację!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie wiem co powiedzieć, ale w 90 procentach to wszystko o mnie. tylko ja na jeszcze głębszą wodę się rzuciłam, bo poszłam na filologię włoską nie znając języka kompletnie. u mnie 95 procent osób w grupie mieszkało we Włoszech od minimum 5 lat do 20 lat, więc ich język był na poziomie bardzo dobrym, a ja jedyne co znałam po włosku to pizza i spaghetti. od października zaczynam 3 rok studiów i chce się poddać. wiem, że zrobię licencjata, bo stres mnie zje i ogólnie przez ludzi i wykładowców mam dość tych studiów. przez studia zachorowałam na nerwicę i nie… Czytaj więcej »

Kangarooo
Gość

właśnie wybieram się na 3 rok germanistyki i chyba jestem taką drugą Ty. Uwielbiam niemiecki, ale te studia są bardzo zajmujące i to przeszkadza mi w realizowaniu innych zainteresowań.I też znam te docinki,ale akurat na to jest bardzo uodporniona. Zastanawiam się nad pisanie magisterki z czegoś innego, ale boję się, że stracę wtedy te 3 lata. Póki co muszę zrobić licencjat a potem się będę martwić 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze chciałam dostać się na medycynę. Niestety wyniki z pierwszej matury były słabe. Przed maturą wiedziałam, że jeśli mi nie pójdzie, to zostanę w domu na gap year. Miałam to szczęście, że rodzice zaakceptowali moją decyzję i pozwolili mi przezimować 😀 Od początku wiedziałam czego chcę i rok przeznaczony na poprawę matury nie robi mi wielkiej różnicy. Najbardziej denerwowali mnie moi znajomi, którzy ‘martwiąc się o mnie’ pytali dlaczego nie zacznę jakichkolwiek studiów. Oni sami poszli na takie kierunki, które z ich zainteresowaniami mają mało wspólnego, bo liczyli na to że uda się im jednocześnie studiować i poprawić maturę, i… Czytaj więcej »

A
Gość

Gratuluję i życzę powodzenia;) Ja w ostatnim czasie również postanowiłam inaczej "brać" życie. Co prawda mnie nie czeka aż taka rewolucja w życiu, jak Ciebie – przeprowadzam się do innego miasta w kraju i troszkę zmieniam kierunek – ale i tak jestem zadowolona ze swoich decyzji. Masz całkowitą rację, czasami trzeba zmienić wszystko i na nowo odkrywać swoje zainteresowania i cóż, zacząć realizować marzenia;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niezwykle motywujący blog Aniu 🙂
Gratuluje odwagi i determinacji Jaśmin 🙂 !

Barbara
Gość

Jestem pełna podziwu dla wytwałości Jaśmina i oparcia się negatywnej energii ludzi. Przykre, że zamiast pomagać sobie i trzymać kciuki za sukcesy często wybieramy drogę złorzeczeń i powiedzenia "nie dasz rady". Cieszę się jednak, że nie wszyscy ulegają zawiści i dają z siebie wszystko, co najlepsze 🙂 .Życzę wszystkiego najlepszego i pozdrawiam serdecznie! 🙂

Karola S.
Gość

Fajna historia, chociaż trochę mnie zdenerwował opis tych ludzi, co potrafią mówić perfekt w danym języku, idą na filologie i dogryzają innym. Serio? Po co ludzie to robią? Chcą się powywyższać nad innymi? Powinni jej gratulować, że w trzy lata tak opanowała język, że dostała się na te studia – to jest mega wyczyn. Opis wykładowców z komentarza Anonimka z 22:59 też mnie załamał. System edukacji kuleje między innymi przez takich frustratów, co zamiast nauczać – wyżywają się na uczniach i studentach. Powinni się rozejrzeć za inną pracą. Nerwica przez wykładowców i kolegów z roku – przecież tak nie powinno… Czytaj więcej »

Mademoiselle J.
Gość

Ja właśnie skończyłam licencjat z lingwistyki i kocham języki obce, ale nie byłam pewna czy to jest właśnie to, co chcę robić w życiu. Zostanę na magisterce, ale poza tym zdecydowałam się w końcu na studiowanie psychologii, bo zawsze chciałam to robić.

Ewa
Gość
Ewa

Na zmiany nigdy za późno? tak, ale bohaterka ma dopiero dwadzieścia kilka lat i to jest czas na zmiany i poszukiwania. To zrozumiałe,że piszesz o swoich rówieśnikach. jednak liczyłam na jakąś historię o człowieku, który już jest dojrzały i zmienia swoje życie – to dopiero jest odwaga i tu dopiero można mówić, że na zmiany nigdy nie jest za późno.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ztakim podejściem jaj napusalas,na zmiany zawsze będzie za późno 🙂 Moja mama zaszła w ciążę w liceum, jeszcze wtedy ojciec dziecka postanowił wspaniałomyślnie uciec. Nie miała wsparcia,wiec wychowywała mnie sama,przez co musiała odłożyć ambicje na bok i została sklepową. Tak mijały nam lata,zawsze było ciężko, ale w pewnym momencie mama stwierdziła,ze trzeba cos zrobić i razem ze mną zdawała maturę 🙂 na studia poszlam tylko ja,ale zaczęłam zarabiać wiec ociazylam mamę , która wreszcie zyskała czas na swoje pasje i edukacje. Dzisiaj jest po studiach z wymarzonej dawno biologii i pracuje w dużej firmie z nmawozami na całkiem lukratywnym stanowisku.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale bezosobowo napisalam,"ojciec dziecka", chodziło o mnie i tego palanta,co dołożył polowe DNA do mojego istnienia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimie, to naprawdę cudowna historia! Aż serce się raduje, że mamie się udało. To rzeczywiście jest ogromna zmiana, o której bardzo przyjemnie mi słyszeć. U mnie na studiach ludzie po jednym, dwóch, trzech latach myślą, że jak już wybrali studia to całe życie musi takie być! To nie jest prawda. Historia twojej mamy doskonale to pokazuje.

Seldirima
Gość

A ja to rozumiem – jak masz 30 lat i nie chcesz siedzieć na garnuszku u rodziców, to zastanowisz się kilka razy, zanim podejmiesz jakąś decyzję. Młodym ludziom jest łatwiej – u mnie na studiach sporo osób po prostu zrezygnowało, bo stwierdzili, że to nie dla nich. Ale oni mieli np. 20-21 lat i mogli sobie na to pozwolić. Jeśli masz jakiś plan B, to możesz sobie pozwolić na ryzyko. W pewnym wieku niestety trzeba podjąć decyzję co do tego, co nam da chleb w przyszłości. Na pewno trochę inna sprawa ma się z osobami jeszcze starszymi, które mogą już… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Naprawdę masz na imię Jaśmin? Jak ładnie<3

Jaśmin
Gość

nie, ale poprosiłam o podpisanie mnie w ten sposób – imię mam dość charakterystyczne, a nie chcę być rozpoznana przez znajomych 😉 przeszłość to przeszłość, nie chcę wysłuchiwać "nie dasz sobie rady, będziesz tam sama" itp. Nawet jeśli nie dam rady, to przekonam się o tym na własnej skórze, a jak nie spróbuję to nigdy się nie dowiem.

Polka w UK
Gość

Troche jakbym o sobie czytala 😉 przez moje zycie tez przewinely sie studia w Polsce, pozniej lata nijakiego zycia w UK, maz, dzieci… Dopiero studia w UK poprawily moje samopoczucie i wiare we wlasne sily, daly ni tez nowa jakosc zycia. Majsterkowanie tez mam we krwi, po tacie 😉 Negatywna energia innych ludzi tez nie jest mi obca, ale z wiekiem nauczylam sie ignorowac zawisc. Zgadzam sie w100% , na zmisny nigdy nie jest za pozno! Zycze ci kolejnych sukcesow! X

Anna M.
Gość

O dziewczyno to brzmi dokładnie jak moja historia ^^ tylko, że jestem po tłumaczeniówce francuskiej i 3 lata temu wyemigrowałam do Francji studiowac informatyke ;d Miło, że istnieje ktoś z niemal identyczną historią 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie będę oryginalną gdy napiszę, że trochę w tym tekście prawdy o mnie. Tylko, że ja studiowałam stomatologię. Dokładnie jak w twoim przypadku, to nie kolokwia, przyjmowanie pierwszych pacjentów, był największą katorgą, tylko ludzie z grupy, którzy na każdym kroku chcieli za wszelką cenę mi udowodnić (nie wiem w sumie czemu), że nie nadaję się na lekarza…ale przetrwałam i teraz ludzie mówią do mnie pani doktor i chcą się u mnie leczyć. To nie do opisania satysfakcja gdy ktoś schodzi z fotela uśmiechnięty i zadowolony, a przeglądając się w lusterku mówi "wow, super!!!" Pozdrawiam Wróżka zębuszka;)))))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też studiuję stomatologię:) Szkoda, ze trafilas na nieciekawych ludzi w grupie. Nie było mozliwosci zeby sie przeniesc do innej ?

Paula
Gość

Motywująca notka 🙂 Dzięki!

Sandra Kozłowska
Gość

Medycyna chyba większości przeszła przez myśl, choć ja myślałam o weterynarii. Ja straciłam bardzo bliską osobę w liceum i przez to również straciłam kilka lat mojego życia. Nie zastanowiłam się nad studiami, złożyłam papiery byle gdzie i tyle szczęścia w nieszczęściu, że się gdzieś dostałam. Odważnie z Twojej strony, mam nadzieję,że sobie poradzisz i będziesz dumna ze swojej decyzji – jak i Twoje otoczenie:) Powodzenia! Również było miło Cię poznać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego odkrylam ten blog dopiero dzisiaj? Czytam od godziny,jesteś super!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Historia Jaśmin tez oczywiście dobrze się czytała 🙂

setfiretotherain
Gość

Przeczytałam i trochę widzę tam siebie 🙂 Kiedyś byłam nadmiernie spokojnym i grzecznym dzieckiem, które zabrane na imprezę rodzinną siedziało i patrzyło na wszystko wielkimi oczami. Nie mówiąc przy tym wiele 🙂Tak przebrnęłam szkołę podstawową, gimnazjum i liceum. Co nie pomagało w kontaktach z rówieśnikami, którzy najzwyczajniej w świecie to wykorzystali. ( ale to już zupełnie inny temat). Brnęłam tak zgadzając się na przeciętność, pchana przez tłum, nie wychylając się broń Boże. W końcu przyszły studia! Na samym początku załamał mi się świat, bo zostawił mnie chłopak ( teraz szczerze mu za to dziękuję 😀 ) . Była ogólna rozpacz,… Czytaj więcej »

setfiretotherain
Gość

Wiem, że trochę nie na temat 😛
Ale głównie chodziło mi o to, że nie można się ograniczać. Strach ma wielkie oczy, jednak jeszcze większa jest satysfakcja już z samej próby podjęcia ryzyka zmiany w swoim życiu 🙂
Wielkie brawa dla Ciebie Jaśmin i powodzenia na studiach 🙂
A Ciebie Aniu pozdrawiam, Agata ;]

Ziggiz
Gość

Myślę że utożsamiam się w ogromnej części, bo sama wyjechałam na studia za granicę, i choć wielu nie wierzyło dokonałam tego. Jestem tu, samochody jeżdżą po lewej stronie ulicy, i jestem pewna że wrócę do nauki języka francuskiego, by dalej gonić marzenia. Powodzenia!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Powiem szczerze, że dziwią mnie komentarze, że ktoś za mało jest przygotowany na filologię. Moja koleżanka poszła na filologię włoską zaledwie po krótkiej nauce w liceum, znam mnóstwo osób, które poszły na filologię bez żadnej znajomości języka albo ze znajomością słabą i dały radę:) Filologia, jesli lub się język, jest ok:)

Previous
Jesienna Lista Życzeń :)
Moja historia – Jaśmin