🔥Napisała do mnie dzisiaj dziewczyna, której brat jest gejem, o czym jej się zwierzył, ale ojcu nie powie za nic w świecie. Bo ojciec oglądając wczoraj wiadomości rzucił głośno "i dobrze, krótko z nimi! Takim najlepiej jaja ucinać". 😢
Brat robi dobrą minę do złej gry i w obawie o reakcję rodziców, w domu udaje homofoba. Nie wie, czy kiedykolwiek "wyjdzie z szafy". 🌈Marzy o tym, by po maturze iść do pracy i odłożyć na wyjazd z kraju.

Rzucanie szklanymi butelkami i petardami, kopanie i obraźliwe okrzyki. Z którego to testamentu? Starego, czy Nowego?😱 Jako dziecko nie rozumiałam, jak doszło do tych wszystkich okropieństw podczas II Wojny Światowej. Nawet jako dziecku, nie kleiło mi się, że jeden  człowiek może zdziałać tyle zła i nie rozumiałam, dlaczego poszli za nim inni, dlaczego nie powiedzieli NIE, gdy kazano im strzelać do kobiet, dzieci, starszych ludzi?! 😭
Dzisiaj rozumiem. Zaczyna się od małych rzeczy, na które wszyscy patrzymy.
Nie chcę rozwodzić się nad tymi "złymi” i agresorami, ale zaczyna się też od aktorów i celebrytów, którzy "nie mieszają się w takie sprawy", bo nie chcą potracić kontraktów reklamowych.
Od ludzi, którzy nie mówią "NIE".
Od tych, którzy patrzą i czekają aż "ktoś coś z tym zrobi", nie wiedząc, że sami są tym kimś.
Od polityków, którzy w środku się zgadzają, ale szkoda im tracić konserwatywnego elektoratu, bo tak naprawdę myślą jedynie o swoim stołku i wysokiej diecie.
Dzisiaj butelki, jutro co?  getta? Obozy? Eksterminacja?
Chcę wierzyć, że ludzi dobrej woli jest więcej. I chciałabym, aby głos zabierali wszyscy, którzy mają jakikolwiek wpływ. Celebryci, sportowcy, muzycy. Milczenie to przyzwolenie.
#białystok#tęczystok #loveislove #marszrówności #prideweek #tęcza #prawo #milosc #prideparade #stophomofobii #supportlgbt #tolerancja #pride #lgbt #aniamaluje#szczerze_pisząc #milosc #szczęście #niedziela

🔥Napisała do mnie dzisiaj dziewczyna,...

Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania, gdy wszyscy coś polecają i pod wpływem tych rekomendacji radośnie ruszasz do sklepu albo kupujesz wycieczkę i...lipa? Zachwalane miejsce jest rozczarowujące a produkt beznadziejny?
Nie mówię o tych sytuacjach, gdy dziewczyna o tłustej cerze kupuje krem do skóry suchej, bo często zapominamy o „tle”, ale o takich momentach gdy ktoś pokazywał same rajskie zakątki a miejsce okazuje się... brzydkie. Brudne, niebezpieczne, zaniedbane albo z niedobrym jedzeniem. Takie rozczarowanie miałam na #Santorini :D Bawiłam się fajnie, bo był ślub i wesele, byli fajni ludzie, ale tłok jak skurczysyn, ludzie stojący w 30 minutowych kolejkach by zrobić sobie zdjęcie z niebieską kopułą, męczone osiołki i mnóstwo zaniedbanych psów... Bardzo zaniedbanych i bezdomnych psów i wychudzonych kotów, chociaż hotele wyrzucały mnóstwo jedzenia.
To nie był mój jedyny wyjazd 2018, ale gdybym cały rok odkładała na urlop i zaciskała pasa by przekonać się, że Santorini w sezonie ocieka komerchą i nie jest całe białe i jak z pocztówki - chyba bym się popłakała. Jestem zupełnie szczerze ciekawa, czy masz takie swoje wielkie rozczarowanie. Produkt, miejsce, cokolwiek. Coś szeroko zachwalanego, co u ciebie się w ogóle nie sprawdziło ;)
#santorinigreece #santoriniisland #thira #oiasantorini #grecja #greekisland #lovegreece #discovergreece #summeringreece #sukienka #maxidresses #bohodress #stylizacja #instafashionblogger #vacationstyle #polishblogger #blogerka #travelwomen #girlvsglobe #girlsjustwannatravel #lovetravelling #podróż #podróżemałeiduże #travelstory

Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania,...

Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ani wzrokowiec ani słuchowiec, czyli jak to jest odbierać świat DOTYKIEM

 Ostatnio na jednym z moich ukochanych kont na instagramie (mrsostrovia) pojawiło się pytanie prowokujące do ciekawej dyskusji. Każdy z nas ma dominację jakiegoś zmysłu, którym lepiej odbiera świat. Znam takich, co wszystkie notatki muszą mieć przepisane swoim pismem i z kolorowymi zakreślaczami, znam też takich, którzy nieustannie wystukują nóżką czy palcami jakiś rytm. Ja odbieram świat najintensywniej dotykiem. 

Bardzo wiele mówi się o wzrokowcach i słuchowcach, a kinestetycy są nieco pomijani. Jeśli już, to często w kontekście uczniów z ADHD. Że muszą mieć możliwość trochę się poruszać. Ale ja jestem tym drugim typem  kinestetyka- czuciowcem. I w ogóle nie chciałabym skupiać się na uczeniu, a na sposobie postrzegania świata. Zrozumienie tego jak działam bardzo mi pomogło poznać lepiej siebie samą.
A ponieważ to mój prywatny blog – odejdę od uogólnień dotyczących innych “czuciowców” a opiszę głównie siebie oraz kogoś, kto ma podobnie jak ja podzielił się ze mną doświadczeniami.
Pamiętajcie też, że wciąż mam wszystkie zmysły i pozostałymi też odbieram świat, ale ten jeden jest dla mnie najbardziej hm… kluczowy 😉
W szkole nieustannie słyszałam, że mam usiąść po ludzku. Mi po ludzku jest niewygodnie. W czasie czytania książki przybieram dziesiątki różnych pozycji. Wysiedzenie na wykładzie to koszmar. Uczę się przez działanie, a hasło do komputera, telefonu i pin do bankomatu zapamiętuję ruchem. Zdarza się, że zapomnę jakiegoś, a moje palce pamiętają wzór :). Przestarzały (ale wciąż powszechny) Herbartowski model szkoły nie sprzyja takim ludziom jak ja. Opiera się na karności i wychowuje idealnego, posłusznego i potulnego żołnierza. Siedź prosto, nie podważaj, nie kwestionuj, nie dopytuj, rób co ci każę!
A ja i tak mam łatwiej, bo nie jestem typem tancerza i bardzo ruchliwej osoby.
Mądre systemy edukacyjne już dawno odeszły od siedzenia w ławce z rączkami grzecznie położonymi na stole. Przykładowo w edukacji Montessori dziecko może uczyć się leżąc, siedząc, skacząc na piłce gimnastycznej a nawet stojąc na głowie.Ten model wspaniale się sprawdza – edukację Montessoriańską przeszły takie osoby jak 
Larry Page i Sergey Brin (założyciele Google), Jeff Bezos (założyciel amazon), Will Wright (twórca The Sims), Jimmy Wales (założyciel wikipedii), Peter Drucker, Joshua Bell, George Clooney,  czy Alan Rickman.
Najlepsze firmy świata dbają o dobrze zaplanowaną pod tym kątem przestrzeń. Przekłada się to na efekty i innowacyjne pomysły pracowników.
A jak wygląda odbieranie świata przez osobę, u której dominującym zmysłem jest dotyk? 
Moje wspomnienia często dotyczą wrażeń dotykowych. Pamiętam jaki w dotyku jest mój kot i jaki był mój ukochany pies. Doskonale pamiętam jaką fakturę miał sweter mojego dziadka i jego kłujący, lekki zarost. W ogóle lubię ludzi miłych w dotyku. Nie umiem tego do końca opisać (czasami głaskanie bezdomnego psa o zaniedbanej, matowej sierści też jest przyjemne), ale to jak odbieram kogoś dotykiem jest dla mnie bardzo istotne. Uścisk na pożegnanie potrafi mnie albo przybliżyć do danej osoby i poczuć, że to „swój” człowiek, albo mnie od niej oddalić, bo ogólne wrażenie było… jakieś takie nieprzyjemne i mówi „wycofaj się z tej znajomości”. Nie ma ku temu racjonalnych przesłanek, ale to uczucie raczej mnie nie zawodzi. Nauczyłam się mu ufać.
Bardzo ważna jest dla mnie struktura i konsystencja pokarmu. Grudki w budyniu albo żyłka w schabowym oznaczają koniec jedzenia. Gdy myślę o smakach, myślę też o gęstości i temperaturze danej pyszności. Nie lubię liczi ani małż nawet nie ze względu na smak, a na ich gumowatość. Są nieprzyjemne w dotyku.
Umiem w wyobraźni przywołać sobie wspomnienie faktury piasku na plaży w Tajlandii, Sopocie, nad Dnieprem w Kijowie, na Gwadelupie i na Krecie. To za każdym razem inny piasek i inne wrażenie. Plażę odbieram najbardziej chodząc po niej boso. Gdy próbuję wrócić w te miejsca wspomnieniami, najpierw czuję fakturę i miękkość piasku, potem widzę to miejsce.
 Gdy wybieram ubrania, najważniejsze jest dla mnie to, jakie są w dotyku. Tak, czasami sztuczny materiał wygrywa u mnie z wełną, która mnie gryzie. Nie lubię rzeczy ze skóry. Nie umiem powiedzieć dlaczego. Nie pasują mi w dotyku, niezależnie od tego, czy to skóra licowa czy saffiano. Nigdy nie umiem tego nikomu wytłumaczyć, ale dotyk skóry mnie irytuje. Łyżki i noże muszą być dobrze wyważone i wygodne w trzymaniu. W dzieciństwie pamiętam, że mieliśmy ze trzy zestawy sztućców i potrafiłam wstać od stołu wymienić sobie łyżkę na taką, która jest dla mnie wygodniejsza.
Mam dni, gdy szalik, wysoka stójka czy golf dotykają szyi w taki sposób, że odczuwam to jako duszenie się. Od dziecka chodzę – ja mówi moja babcia – rozgogolona. Albo luźny szalik, albo zapalenie krtani 😀
Lubię po kąpieli zakładać wygrzaną na kaloryferze pidżamę oraz milusie skarpetki. Jakikolwiek pasek czy gumka na wysokości brzucha (nie talii)  wywołują u mnie odruch wymiotny. 
Wysiedziane tyłkiem krzesło i zmasakrowana poduszka lepsze od luksusów. Ba! Ja jestem w stanie w hotelu zdjąć poszewkę poduszki i owinąć ją własnym swetrem czy ręcznikiem.
 Jestem Januszem odpinającym guzik spodni w samolocie i pociągu, żeby brzuszek miał wygodniej. Z tego też powodu wolę sukienki, bo one nigdzie nie cisną. Lubię chodzić bez stanika i w bezszwowej bieliźnie. Lekko drapiąca metka doprowadza mnie do furii.
Niektóre myśli układają mi się tylko w ruchu. Przed ważną rozmową muszę iść na spacer albo pobiegać. Gdy uczyłam się wierszyków na pamięć – robiłam kilometry chodząc wokół stołu. Nie napiszę nic sensownego na klawiaturze, która mi nie pasuje i długopisem, który mnie irytuje.  Gdy myślę o lesie, najpierw czuję szyszki, mech, korę, igliwie -dopiero potem myślę o zapachu lasu, szumie drzew i tym jak wygląda. 
Nie noszę biżuterii, bo dotyk zimnego metalu jest dla mnie nieprzyjemny. Czasami lubię długie wisiorki i zazwyczaj są na sznurku lub rzemyku, czasami na tandetnym, tanim metalowym łańcuszku, tak kiepskim, że niewyczuwalnym. Aspekty wizualne są na zdecydowanie dalszym planie.
Kosmetyki muszą być przyjemne w dotyku. Krem czy balsam o dobrych właściwościach może być u mnie skreślony tylko dlatego, że nie jest przyjemny. Wmasowywanie czegoś w ciało jest jak głaskanie i oczekuję, że będzie miłe.
Nie do końca rozumiem dlaczego czasami czyjś uścisk dłoni wydaje mi się chłodny i rzeczowy, a czasami zimny i obślizgły. Dlaczego niektórych ludzi odbieram jako mięciutkich i przytulnych, a innych jako tłustych i odpychających, nawet gdy chodzi o ludzi o bardzo zbliżonych parametrach fizycznych. Nie potrafię się zakolegować ani zakoleżankować z kimś, kogo uścisk jest dla mnie nieprzyjemny. Nie ma opcji.
I tak naprawdę wygląd nie ma tu nic do rzeczy.
Konsystencja ciasta czy zupy-krem jest dla mnie równie ważna co smak.  Sposób w jaki czekolada rozpływa się w ustach a ciepły sos gładzi język. Pudrowe dropsy są fajne bardziej przez pudrowość niż smak, a w krówkach ważniejsza jest konsystencja niż cała reszta. W sumie to zaczyna się od odpakowywania papierka. Już samo to jest przyjemnym rytuałem.
Pod wieloma względami postrzegam świat jak małe dziecko, które wszystkiego musi dotknąć i wiele rzeczy odbieram na takim pierwotnym poziomie. Gdy mówię komuś, że ładnie pachnie – jest to kompilacja wrażeń nie tylko zapachowych (a i tutaj nie chodzi o same perfumy, ale o PH skóry, jej ciepło) ale też dotykowych. Zupełnie inne rzeczy mam na myśli mówiąc “ładnie pachniesz” i “ładne perfumy”. Aby poczuć, że ktoś ładnie pachnie, przynajmniej przez chwilę muszę się do danej osoby zbliżyć swoim ciałem.
Często mówię powoli, bo czuję słowa. Moment ich wypowiadania. Są takie, gdzie język miękko uderza o podniebienie i takie, które są w dotyku ostre. Gładkość słów jest dla mnie bardzo istotna. Czasami muszę się też zatrzymać na chwilę, by poczuć wagę słów. Często używam zwrotów takich jak – “muszę czuć akcję, w którą wchodzę”, albo “nie czuję tego”.
Silnie reaguję na dotyk. Gdy ktoś w autobusie stuka mnie w ramię abym ustąpiła mu miejsca, podskakuję jak oparzona. Mam problem z kulturami, w których z nowo poznanymi ludźmi witasz się przez przytulenie czy nie daj Thorze – cmoknięcie. Popełniam gafy kulturowe, bo bardziej cenny jest dla mnie mój komfort niż zachowanie poprawne pod tym kątem. Za to gdy pozwalam komuś na uścisk czy cmoknięcie – to znaczy, że akceptuję taką osobę.
Tak ja dzieci, które nie są przytulane i głaskane (lub są zbyt rzadko) rozwijają się fizycznie i intelektualnie wolniej (!) – zobacz też tekst
tak ja bez dotyku (niekoniecznie seksualnego) nie rozwinę z nikim relacji nazwijmy to – romantycznej. Na początku wystarczy niewiele – stykanie się ramieniem czy nogą, gdy siedzi się obok siebie, położenie głowy na ramieniu, o sekundę dłuższy niż typowy uścisk na przywitanie, przybicie piąteczki na znak zgody w jakimś temacie. Nigdy nie rozwinę z nikim relacji na odległość, bo potrzebuję realnego, fizycznego dotyku. Są ludzie, których doładowują romantyczne wyznania miłości, są tacy, którzy potrzebują fizycznych prezentów z każdej okazji, bo inaczej nie czują się kochani. Ja potrzebuję dotyku. 
Prawie wszyscy znają te badania, że kelnerki, które musną gościa restauracji dostają większe napiwki, podobnie jak dotknięcie kogoś, kto ma podpisać petycję oraz kogoś, od kogo chcesz dostać numer telefonu, bardzo zauważalnie zwiększa szansę na powodzenie misji (badali to Gueguen, Willis, Hamm, Crusco i wielu wielu innych). Ja jestem tym przypadkiem, który
– albo odskoczy i zmniejszy napiwek, nie da numeru telefonu, nie podpisze petycji, chociaż moje wcześniejsze plany były inne, tylko dlatego, że po dotyku podświadomie oceniłam daną osobę negatywnie
– albo w to wejdzie, chociaż początkowo wcale nie planowałam. I zrobię to tylko dlatego, że odebrałam daną osobę jako przyjemną przez dotyk.
Mój umysł analizuje błyskawicznie ludzi na podstawie tego, jak odbieram ich zmysłem dotyku. To trochę dziwne i może wydać się głupie, że dotyk wrzuca osobę do odpowiednie szufladki, ale właśnie tak mam.
Często ściskam coś w dłoni – piłeczkę, telefon, kasztany. Zaczepiam się stopą o balustradę, kulam nią piłkę, latem chwytam trawę gdy czytam książkę w plenerze. Inaczej nie potrafię się skupić.
Gładzę się po nodze, głaszczę się po karku, dotykam się po ramieniu – praktycznie nieustannie.
Jeśli twój chłopak, dziewczyna, przyjaciel czy przyjaciółka mają podobnie jak ja – mam nadzieję, że ten opis pomoże ci lepiej tę drugą osobę zrozumieć.
Podrzucam też dwa interesujące artykuły na temat dotyku:
http://journalpsyche.org/files/0xbb11.pdf
https://pdfs.semanticscholar.org/0ab7/60b1decac94edc68fb503d45f4b149adc6a7.pdf
Dobrej nocy! 🙂
Bądź na bieżąco! 
INSTAGRAMFACEBOOK
Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂
Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 11.0px ‘Helvetica Neue’; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000}
p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 11.0px ‘Helvetica Neue’; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 12.0px}
span.s1 {font-kerning: none}

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Ulubieńcy: mocny serial i koszmar Krystyny Pawłowicz
Ani wzrokowiec ani słuchowiec, czyli jak to jest odbierać świat DOTYKIEM