Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Wyzwanie : tydzień bez stanika

Jak wiecie – mam naturę eksperymentatora, lubię podważać niepodważalne prawdy i sprawdzać co tylko się da. Tym razem sprawdziłam, po co w ogóle nosić stanik. I w ramach eksperymentu, tydzień chodziłam bez niego.   Lubię swoje ciało, lubię też swój biust, chociaż mi zmalał i nie jest już taki okazały jak kiedyś. Cechuje się natomiast tym, że składa się bardziej z tkanki gruczołowej niż tłuszczowej – słowem – stoi. Trzyma się u góry i nie opada, bo taką ma budowę.

Więc tak naszło mnie na rozkminki – czy stanik jest mi w ogóle do czegokolwiek potrzebny? Postanowiłam to sprawdzić i tydzień chodzić bez biustonosza.

Wyzwanie było dość ciekawe.

Na początku czułam super ulgę – zupełnie jakbym spuściła psa ze smyczy. Poczułam się taka wolna! Przy normalnych czynnościach nie czułam się w żaden sposób gorzej niż ze stanikiem. Cycki trzymały się swojego miejsca. Do czasu – kiedy szłam bardzo szybko, chodziłam po schodach itp. to mi skakały, co było raczej nieprzyjemne i trochę bolesne. Wchodząc po schodach miałam ochotę przytrzymywać sobie biust 😉

Generalnie jednak, bez biustonosza czułam się fajniej! Najważniejsze słowo skojarzenie pasujące do tego wyzwania to wolność. 

I żeby nie było – jestem stanikowo uświadomiona, zazwyczaj noszę biustonosze Curvy Kate w rozmiarze 60 FF lub G jeśli kupuję w Marks&Spencer 😉

Ale bywało też problematycznie. Po pierwsze, mamy już trochę chłodniejsze dni, więc ubierałam się raczej warstwowo, ale musiałam uważać z doborem ubrań- sweter o grubym splocie był ok, ale na obcisłą bluzkę musiałam założyć rozpinany sweterek lub wspomagać się jakąś chustką, bo nie czułabym się komfortowo świecąc sutkami na lewo i prawo

Bez stanika nie da się też ćwiczyć.

Ale… nie zauważyłam żadnych negatywnych zmian, nic mi nie próbuje klapnąć ani obwisnąć.

Bez biustonosza czułam się fajniej niż z nim, chociaż noszę tak dobrane staniki, że ich wcale nie czuję, dobrze trzymają biust i nie powodują dyskomfortu. Eksperyment polecam każdej dziewczynie z małym biustem lub takim, w którym więcej tkanki gruczołowej niż tłuszczu, lub sterczącym na solidnym kawałku trzymającego go mięśnia.

Wniosek: Staniki noszę, ale w domu często zdejmuję. Wyzwanie dało mi też większe poczucie świadomości własnego ciała. Czułam się też fajnie z tym, ze robię coś “zakazanego”, a przynajmniej nie bardzo społecznie akceptowanego 😉 

Ale bez obaw – nie zamierzam robić eksperymentu z tygodniem bez majtek 😉

Na koniec kilka fajnych reklam biustonoszy, będzie trochę kreatywnie.

bardzo ciekawy pomysł na reklamowanie biustonosza w czasopiśmie, majstersztyk!

 😉

Mimo tego, że bez biustonosza czułam się całkiem inaczej (polecam spróbować i się przekonać), nadal lubię ładną bieliznę i także poprawia mi humor  😉

PS. Chciałam się pochwalić, że moja książka po byciu bestsellerem w empiku, stała się też bestsellerem w Legimi 😉

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

79
Dodaj komentarz

avatar
50 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BODDAHAgubaniAnonimowyAniamalujeAlia Maris Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daisy K
Gość

Pomysł fajny ale nie u mnie. 😉 Prawo grawitacji niestety w moim wieku jest coraz silniejsze. ;)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

odważnie 🙂 Ja chodzę bez stanika często latem,kiedy mam bluzkę z odkrytymi plecami albo dekolt typu waterfall 🙂 ale mam miseczkę b i nie bardzo ma mi co opaść. Gratuluję sukcesu książki!

Słonecznik
Gość

Ciekawe wyzwanie 😉 I raczej biust po tygodniu nie opada 😛
Ja czasami latem chodzę bez stanika, jak mam bluzkę/sukienkę wiązaną na szyi.
Teraz by mi było za zimno 🙁

A co do tej promocji w Legimi to ja niestety nie mogę się zalogować.

sourire sincère
Gość

Uwielbiam chodzić bez stanika. W domu z reguły zawsze go zdejmuje z kolei jak wybieram się w centrum – bardzo rzadko 🙂 chyba mam jakąś barierę. Całkowicie mi nie przeszkadza brak biustonosza bo w sumie nie ma co trzymać. Mam miseczkę B, więc czuję się komfortowo.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jak nigdzie nie wychodzę to zdejmuję stanik

obserwuje cię i liczę na to samo
http://sotheemily.blogspot.com/

Kathy Leonia
Gość

ja bez stanika czuję się dziwnie ;p

eWeLa
Gość

Po to nam staniek, bo niestety istnieje coś takiego jak grawitacja:) ja tam cały czas chodzę "w", nawet w domu, bo nie chce po jakimś czasie pbudzić się z piersiami na brzuchu:) moja koleżanka coś o tym wie, bo jako nastolatka chodzila właśnie bez stanika, po jakimś czasie dorobiła się piersi jak u murzynki. Nie poleecam bleeh…. 😛

Toyad Mordovnick
Gość

Dokładnie, a rozpowszechnianie mitu, że mały biust nigdy nie obwiśnie to chyba takie wishful thinking… Właśnie nie ma nic gorszego niż małe a klapnięte cycki – wyglądające jak banany… :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co to znaczy, że jesteś stanikowo uświadomiona?
Pozdrawiam, Justyna

Olga Cecylia
Gość

To znaczy, że w przeciwieństwie do wielu wypowiadających się tutaj dziewczyn, Ania wie, że nie ma czegoś takiego jak "mam miseczkę B", ponieważ rozmiar biustonosza jest jak funkcja na matematyce: ma DWA parametry. Biustonosz 90B ma większą miskę niż 60F.

Wygooglaj sobie blog Balkonetka.pl albo filmy brafittingowe by Maheda, albo forum Lobby Biuściastych bądź Lobby Małobiuściastych i dołącz do 20% Polek, które noszą DOBRZE dobrany stanik 🙂

bez senność
Gość

ciekawy pomysł:D

BERY
Gość

ja nigdyyy 😛 ale Tobie gratuluje odwagi 🙂

M.
Gość

Ja tam lubię stanik 🙂

Basia Szmydt
Gość

Aniu tydzień to za mało, żeby Ci cokolwiek obwisło. Kiedy jesteś w ciąży, potem karmisz i kiedy hormony z Twoim ciałem robią co tylko chcą, to jeśli nie będziesz nosić stanika, nawet w nocy – Twoje piersi opadną. Nawet jeśli wcześniej sutki Ci prawie w oczy wchodziły.

BODDAH
Gość

bez sensu spac w staniku -_-
jak na brzuchu sie spi to co za roznica?
poza tym i TAK SIE LEZY jezuu……

Ola O.
Gość

Fajny eksperyment podziwiam ja to bym sie raczej nie odważyła 😛

kleopatre
Gość

Hah u Ciebie jak zwykle ciekawie:D. Dla mnie chodzenie bez stanika jest po prostu nie wygodne, dokładnie tak jak napisałaś nie da się biegać, ćwiczyć czy nawet szybko chodzić. Ale w domu zamieniam usztywniane staniki na sportowe, które są dla mnie bardzooo wygodne a jednocześnie nie przeszkadzają mi w niczym:)

Olga Cecylia
Gość

Kiedy zaczęłam nosić dobrze dobrane staniki i okazało się, że wcale nie mam 75B, tylko 60E/60F, nie rozstawałam się z biustonoszem. Te pierwsze kilka miesięcy jest bardzo ważne, zwłaszcza dla niewielkiego biustu, bo niemasakrowana źle dobranym stanikiem pierś nabiera naturalnego kształtu.

Teraz mogę chodzić bez i robię to, kiedy jestem w domu i nigdzie nie wychodzę. Ale jak mam podbiec do tramwaju, to jednak wolę Z. Odznaczające się brodawki w ogóle mi nie przeszkadzają, bo i tak najczęściej noszę miękkie biustonosze, bez watowania – nie zamierzam wmawiać nikomu, że nie posiadam sutków 😉

Olga Cecylia
Gość

Nie zauważam jakiegoś specjalnego gapienia się – może to kwestia mojej budowy 🙂

Oleandrra
Gość

w lecie kiedy tylko mogłam, puszczałam cycki luzem. zdecydowanie wygodniej, ale fakt, że gwałtownych ruchów, skakania i schylania się musiałam unikać ;p
lubię być obiektem pożądania i nie widzę w tym nic złego.
teraz jest zimno, więc stanik do dodatkowy materiał, który grzeje, ale jak nigdzie nie wychodzę to go nie ubieram 🙂

Oleandrra
Gość

co racja, to racja. sęk w tym, że na mój widok ślinią się obrzydliwe typy nawet wtedy, gdy jestem "obudowana" ;p.

Aleksandra Zdanowicz
Gość

Łaał ciekawe wyzwanie 😀 Ja chyba bym się nie odważyła, jakoś bez stanika czuję się taka 'naga'.
Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja bym chyba tak nie umiała ;P gratuluje sukcesu książkowego 😉

Karola
Gość
Karola

Nie byłabym w stanie przeżyć tygodnia bez stanika 🙂 Trudno mi sobie wyobrazić swoje 65H ("miarka" brytyjska) puszczone luzem.
Zwłaszcza, że kilka miesięcy temu znalazłam swoją najukochańszą i najwygodniejszą stanikomarkę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bez stanika czułabym się 'naga', mimo że miałabym na sobie ubrania… a tak na marginesie, Aniu mam nadzieję i wielką prośbę, abyś pokazała oraz zdała relacje zakupowe z ROSSMANA i SP 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też jakoś nie odważyłabym się 😉 Czułabym się sutkowo – niekomfortowo 🙂

Krufka
Gość

Bardzo ciekawe wyzwanie 🙂
Zdecydowałam się zrezygnować ze stanika dwa miesiące temu. Okazało się, że bez niego czuję się świetnie – podobnie jak Ty – pełna wygoda, komfort. Mi również zmalał biust po chorobie i spadku wagi, stąd wiem, że muszę się wybrać do brafitterki (to jedna ze spraw wiecznie odkładanych na później…), ale chodzenie bez stanika na co dzień kompletnie mi nie przeszkadza. Największą wygodę zapewnia mi jednak stanik sportowy, więc przekonałam się do używania go nie tylko od święta 🙂

Ania
Gość

Mimo, że nie posiadam dużego biustu to jakoś nie lubię chodzić bez stanika 😉

Corner passion
Gość

ja w domu też zdejmuję 😀

Kasia Gdańsk
Gość

świetny pomysł! ale ja nie odważyłabym się, mój biust składa się chyba bardziej z tłuszczu niż gruczołów(rozmiar D). gratuluję odwagi i pomysłu!:*

ona
Gość

Ty wariatko 🙂 jak mogłaś, ja też lubię swój biust i nie przeszkadzałoby mi gdybym nie miała stanika, no ale co ludzie powiedzą ! :). Mój facet pewnie będzie zadowolony, kiedy będę chodzić bez w domu, oraz bez niego spać, co teraz też robię.
Nie wyobrażam sobie jak niektóre dziewczyny śpią w staniku, chyba że jest on sportowy, a biust duży i wymaga podparcia. Cały czas szukam idealnego rozmiaru, a jak wiadomo w Polsce nie jest to łatwe, mając 70 cm pod biustem, muszę mieć rozmiar minimum 65.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

taka inteligentna, szkola niepotrzebna a pisze scisliwe:( zalosnr

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie odważyłabym się chodzić bez stanika. Ja akurat mam mały biust (65D), w staniku wygląda na większy (nie noszę push up, zawsze stanik trochę uwydatnia biust). Wstydziłabym się chodzić z takimi małymi cyckami pod koszulką. Gdybym miała większe to na pewno pozwalałabym sobie na chodzenie bez stanika. Pozdrawiam, D:)

Potworek
Gość

Bez stanika śmigam po domu, bo tak mi wygodniej. Stanik noszę zawsze, a jak zapragnie mi się odrobiny wolności, to zakładam nieusztywniany 😀 Zawsze mam tę pewność, że noszę coś i jednak sutków mi nie widać 😀
Jak komentująca poprzedniczka, też mam kompleksy na punkcie biustu. Mam dokładnie taki sam rozmiar (65D) i najchętniej zrobiłabym sobie operację, jakbym miała na to kasę i nie bała się skalpela. Ale moje kompleksy na tym tle są po prostu obsesyjne.

Potworek
Gość

a co mnie dziwi, to dziewczyny, które w biustonoszu ŚPIĄ! dla mnie to by była katorga, tak samo jak spanie w majtach ;B

Potworek
Gość

W sumie to nie wiem, nasłuchałam się tyle złego na temat małego biustu (co zawdzięczam kumplowaniu się z facetami), że w mojej głowie powstała istna sraczka 😛

Anomalia i Radi
Gość

Też noszę dobrze dobrany stanik i pewnie dlatego podobnie jak Ty uważałam, że przecież stanik jest wygodny i czemu miałabym go nie nosić.. Do czasu, gdy kiedyś z lenistwa siedząc w domu go nie założyłam. Świetne uczucie wolności 😀
Anomalia

Marta
Gość

Podziwiam Cię 🙂 Mam rozmiar 60E, czyli nieco mniejszy niż Twój, ale chyba lepiej się czuję ze stanikiem 😀

TeamA
Gość

łał, ciekawy eksperyment, może warto spróbować 🙂

Melle Coccinelle
Gość

nic tylko pozazdrościć takiej budowy cycków 😉 ja od kiedy odkryłam swój prawdziwy rozmiar (65F), to nie wyobrażam sobie wyjść bez stanika, wcześniej nosiłam źle dobrane (75 "duże" D, no bo innych przecież nie ma – tak wcześniej myślałam, i tak mnie w większości sklepów w tym stwierdzeniu utwierdzano /tak wiem, masło maślane…/) i mimo, że cycki mam cyckowe a nie tłuszczowe, to sobie obwisły 🙁
PS Wiem, że Ci to już dużo osób pisało, i ja wcześniej chyba też, ale naprawdę znacznie lepiej Ci w jaśniejszych włoskach 🙂 dużo promienniej i bardziej pozytywnie 🙂

coraz-mniej
Gość

Czasem mi się zdarza spędzić dzień bez stanika, ale to tylko wtedy jak siedzę w domu ;P

megirosa
Gość

Ja mam spory i niestety dość obwisły biust, który jednak w dobranym staniku wygląda bardzo dobrze. Przez to bez biustonosza momentalnie spada mi pewność siebie, bo po prostu nie wygląda to najlepiej… 🙁

Marniaczek
Gość

'ułożą się' ? – przepraszam, ale to chyba jakaś bzdura, od 3 lat noszę non stop dobrze dobrane staniki i ciągle mam biust o niefajnym, wgl nie okrągłym kształcie i lekko obwisły (jak na 18 lat na karku), stanik nie ma wpływu na wygląd piersi

BODDAH
Gość

to moze zacznij ćwiczyc i popraw kondycje mieśni pos swoimi bimbałami, a nie od 3 lat narzekasz?

Magdalena
Gość

Mam duży i na swoim miejscu biust, ale bez stanika jest mi po prostu zimno i mam wrażenie, że ubrania (najgorzej swetry) podrażniają delikatną skórę na piersiach. W domu ubieram sportowy.

kobiecy kacik
Gość

Odkąd jestem na zwolnieniu ciążowym stanik jest używany jedynie na specjalne wyjścia. Teraz, gdy kurtki są nieodzownym elementem garderoby nawet idąc do sklepu nie męczę się tą częścią garderoby 🙂

Madzia B
Gość

Oj eksperyment nie dla mnie, najchętnie nawet spałabym w staniku! Właśnie zaczynam czytać Twoją książkę, na wspomnianym Legimi, niesamowicie mnie wciągnęła, połowę przeczytałam wczoraj wieczorem,reszta czeka na dziś;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to najgłuasaz rzecz, o jakiej u ciebie ( i ogólnie dziś) przeczytałam. bezsens wielki ten twój pseudo-eksperyment. chyba tematy się wyczerpały…teraz proponuję tydzień bez jedzenia/picia…a jaka wolna się poczujesz…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

*najgłupsza

Sylwia
Gość

Zdecydowanie jesteś jedną z najoryginalniejszych blogerek ;] podziwiam i gratuluję sukcesu książki

Sylwia
Gość

oczywiście że komplement 🙂 nie zmieniaj się nigdy 🙂

Marniaczek
Gość

Zazdroszczę Tobie i innym dziewczynom, moje piersi mają baaardzo brzydki kształt i niewidoczne sutki w stanie 'normalnym', tylko jak mam gęsią skórkę to przyzwoicie wyglądają (i staniku, również świadoma jestem, 65E noszę ;> ). Takie gruszki czy nawet cytryny stąd:
comment image%3Bhttp%253A%252F%252Fbabskiswiat.net%252Ftopic%252F3289-kszta%2525C5%252582ty-piersi%252F%3B522%3B382
Nie wyobrażam więc sobie wyjść bez stanika do ludzi. W każdym ubraniu byłoby to widoczne, na wakacjach, nawet przy bliskich kolegach w luźnym t-shircie miałam stanik/strój. Nie przemogę się.

meis
Gość

Ja w wakacje baaaardzo często chodzę bez stanika, po prostu jest za gorąco.

kubekczekolady
Gość

Ja nie zakładam stanika głównie w wakacje, pod sukienkę czy bluzkę – gdy jest tak strasznie gorąco. No i czasem w domu w wolny dzień. Ale do wychodzenia na co dzień to raczej niezbędnik 😉

Brzydkie kaczątko
Gość

Podziwiam, ja bym się na to nie szarpnęła. Może jeden dzień bym wytrzymała, ale mam za duży biust aby choć sportowego nie nosić. Po za tym nie wyobrażam sobie tygodnia wyjętego z życiorysu bez ćwiczeń. Nie dla mnie jednak, podziwiam za odwagę i wytrwałość.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja wolę z 🙂 Bez tylko do spania – lata przyzwyczajenia robią swoje;)
PS: majtkowy eksperyment zdecydowanie odradzam w szczególności latem 😛

Fash and Roll
Gość

Kiedyś faktycznie gdy pochodziłam przez weekend bez stanika nie widziałam różnicy, ale teraz wiem że było to spowodowane tym, że nosiłam gówniane staniki kupione za 10 zł na targu, które niczego nie podtrzymywały (i wtedy ściągałam stanika bardzo często, bo wżynające się druty doprowadzały mnie do szału). Do czasu aż trafiłam do profesjonalnej brafitterki, która dobiera mi biustonosz tak, że nie muszę go ściągać po przyjściu do domu, bo go praktycznie nie czuję.Jeden biustonosz kosztuje mnie teraz 100-150 zł, ale mam trzy które noszę na zmianę od ponad roku i do tej pory się nie rozlazły, a nie 10, które… Czytaj więcej »

Alia Maris
Gość

Przeczytałabym Twoją książkę z radością, założyłam nawet konto na Legimi, ale niestety wciąż pracuję na win xp, którego Legimi nie wspiera i musiałam się pożegnać z taką perspektywą. Książkę pozostało mi kupić, co w przyszłości planuję. 🙂 Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja z kolei zaczęłam ostatnio nosić stanik sportowy po domu i widzę mega różnicę na plus w kształcie biustu (małego).

Agubani
Gość

Ha! Jestem obecnie na urlopie i tak właśnie dla wygody (odpoczywam w domu już 2 tygodnie) przestałam po domu nosić stanik. Fajne uczucie choć z początku…dziwne 😀 Tak samo kiedy zaczynałam nosić stanik i mi przeszkadzał, czułam go non stop tak teraz bez niego czuje, że czegoś mi brakuje. Ale nie narzekam 😉 Zauważyłam też, że troche bardziej mi zimno w klatę kiedy wychodzę na zewnątrz (mamy zimę więc pod kurtką nosze to co zwykle, podkoszulek i jakiś sweter). Ogólnie fajne doświadczenie!

Previous
Rozwojowy czwartek: gra
Wyzwanie : tydzień bez stanika