Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

– Masz juz chłopaka?
– Kiedy ci się w końcu oświadczy?
– Kiedy ślub?
– Kiedy dziecko? Staracie się?
- Kiedy drugie?

Są pytania, których się po prostu nie zadaje🤫... w tym momencie słyszę głośny śmiech wszystkich moich znajomych, którym zadałam najbardziej niedyskretne pytania na świecie, ale proszę Was, przypomnijcie sobie - zanim ustaliliśmy, że jesteśmy ok z tym levelem szczerości, zapytałam „czy mogę ci zadać BARDZO osobiste pytanie?”.
No, to wyjaśnione🙈🤣
Osobiście bliskie jest mi zdanie - „nikt nie jest w stanie zranić cię, bez twojej zgody”. Jak zapytasz singielki z wyboru o to, kiedy w końcu sobie kogoś znajdzie, to jej nie dotknie, w odróżnieniu od dziewczyny, która rozpaczliwie szuka od  lat „tego jedynego”.
Nigdy nie wiemy, co przeżywa kobieta, którą pytasz „to jak, kiedy planujecie dziecko?”. Mogła niedawno poronić albo starać się bezskutecznie od kilku lat i sprawisz jej tym niepotrzebną przykrość. 
NAWET JA😂 wiem, że pewnych pytań nie zadaje się ludziom, z którymi nie jesteśmy bardzo blisko. I chciałabym, abyście zapamiętali. Ale też warto nauczyć się trochę asertywności! Nie mam problemu z rozmawianiem szczerze o pieniądzach, wyborach, traumach z dzieciństwa  z ludźmi, z którymi jestem bliżej, ale też nie mam problemu z powiedzeniem „wybacz, nie odpowiem ci na to pytanie”, „podpisałam srogie NDA, nie mogę powiedzieć”, „to moja osobista sprawa”.
Moja czytelniczka z kolei na pytanie „kiedy w końcu dziecko, wszystkie twoje koleżanki już mają” zapytała starej ciotki „kiedy w końcu twój pogrzeb? wszystkie twojego koleżanki już po”.
No tak też można, ale po co🤪
Trzymajcie się!

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #aniamaluje #szczerze_pisząc #święta

– Masz juz chłopaka? –...

Wyzwanie : tydzień bez stanika

Jak wiecie – mam naturę eksperymentatora, lubię podważać niepodważalne prawdy i sprawdzać co tylko się da. Tym razem sprawdziłam, po co w ogóle nosić stanik. I w ramach eksperymentu, tydzień chodziłam bez niego.   Lubię swoje ciało, lubię też swój biust, chociaż mi zmalał i nie jest już taki okazały jak kiedyś. Cechuje się natomiast tym, że składa się bardziej z tkanki gruczołowej niż tłuszczowej – słowem – stoi. Trzyma się u góry i nie opada, bo taką ma budowę.

Więc tak naszło mnie na rozkminki – czy stanik jest mi w ogóle do czegokolwiek potrzebny? Postanowiłam to sprawdzić i tydzień chodzić bez biustonosza.

Wyzwanie było dość ciekawe.

Na początku czułam super ulgę – zupełnie jakbym spuściła psa ze smyczy. Poczułam się taka wolna! Przy normalnych czynnościach nie czułam się w żaden sposób gorzej niż ze stanikiem. Cycki trzymały się swojego miejsca. Do czasu – kiedy szłam bardzo szybko, chodziłam po schodach itp. to mi skakały, co było raczej nieprzyjemne i trochę bolesne. Wchodząc po schodach miałam ochotę przytrzymywać sobie biust 😉

Generalnie jednak, bez biustonosza czułam się fajniej! Najważniejsze słowo skojarzenie pasujące do tego wyzwania to wolność. 

I żeby nie było – jestem stanikowo uświadomiona, zazwyczaj noszę biustonosze Curvy Kate w rozmiarze 60 FF lub G jeśli kupuję w Marks&Spencer 😉

Ale bywało też problematycznie. Po pierwsze, mamy już trochę chłodniejsze dni, więc ubierałam się raczej warstwowo, ale musiałam uważać z doborem ubrań- sweter o grubym splocie był ok, ale na obcisłą bluzkę musiałam założyć rozpinany sweterek lub wspomagać się jakąś chustką, bo nie czułabym się komfortowo świecąc sutkami na lewo i prawo

Bez stanika nie da się też ćwiczyć.

Ale… nie zauważyłam żadnych negatywnych zmian, nic mi nie próbuje klapnąć ani obwisnąć.

Bez biustonosza czułam się fajniej niż z nim, chociaż noszę tak dobrane staniki, że ich wcale nie czuję, dobrze trzymają biust i nie powodują dyskomfortu. Eksperyment polecam każdej dziewczynie z małym biustem lub takim, w którym więcej tkanki gruczołowej niż tłuszczu, lub sterczącym na solidnym kawałku trzymającego go mięśnia.

Wniosek: Staniki noszę, ale w domu często zdejmuję. Wyzwanie dało mi też większe poczucie świadomości własnego ciała. Czułam się też fajnie z tym, ze robię coś “zakazanego”, a przynajmniej nie bardzo społecznie akceptowanego 😉 

Ale bez obaw – nie zamierzam robić eksperymentu z tygodniem bez majtek 😉

Na koniec kilka fajnych reklam biustonoszy, będzie trochę kreatywnie.

bardzo ciekawy pomysł na reklamowanie biustonosza w czasopiśmie, majstersztyk!

 😉

Mimo tego, że bez biustonosza czułam się całkiem inaczej (polecam spróbować i się przekonać), nadal lubię ładną bieliznę i także poprawia mi humor  😉

PS. Chciałam się pochwalić, że moja książka po byciu bestsellerem w empiku, stała się też bestsellerem w Legimi 😉

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

79
Dodaj komentarz

avatar
50 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BODDAHAgubaniAnonimowyAniamalujeAlia Maris Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daisy K
Gość

Pomysł fajny ale nie u mnie. 😉 Prawo grawitacji niestety w moim wieku jest coraz silniejsze. ;)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

odważnie 🙂 Ja chodzę bez stanika często latem,kiedy mam bluzkę z odkrytymi plecami albo dekolt typu waterfall 🙂 ale mam miseczkę b i nie bardzo ma mi co opaść. Gratuluję sukcesu książki!

Słonecznik
Gość

Ciekawe wyzwanie 😉 I raczej biust po tygodniu nie opada 😛
Ja czasami latem chodzę bez stanika, jak mam bluzkę/sukienkę wiązaną na szyi.
Teraz by mi było za zimno 🙁

A co do tej promocji w Legimi to ja niestety nie mogę się zalogować.

sourire sincère
Gość

Uwielbiam chodzić bez stanika. W domu z reguły zawsze go zdejmuje z kolei jak wybieram się w centrum – bardzo rzadko 🙂 chyba mam jakąś barierę. Całkowicie mi nie przeszkadza brak biustonosza bo w sumie nie ma co trzymać. Mam miseczkę B, więc czuję się komfortowo.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jak nigdzie nie wychodzę to zdejmuję stanik

obserwuje cię i liczę na to samo
http://sotheemily.blogspot.com/

Kathy Leonia
Gość

ja bez stanika czuję się dziwnie ;p

eWeLa
Gość

Po to nam staniek, bo niestety istnieje coś takiego jak grawitacja:) ja tam cały czas chodzę "w", nawet w domu, bo nie chce po jakimś czasie pbudzić się z piersiami na brzuchu:) moja koleżanka coś o tym wie, bo jako nastolatka chodzila właśnie bez stanika, po jakimś czasie dorobiła się piersi jak u murzynki. Nie poleecam bleeh…. 😛

Toyad Mordovnick
Gość

Dokładnie, a rozpowszechnianie mitu, że mały biust nigdy nie obwiśnie to chyba takie wishful thinking… Właśnie nie ma nic gorszego niż małe a klapnięte cycki – wyglądające jak banany… :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co to znaczy, że jesteś stanikowo uświadomiona?
Pozdrawiam, Justyna

Olga Cecylia
Gość

To znaczy, że w przeciwieństwie do wielu wypowiadających się tutaj dziewczyn, Ania wie, że nie ma czegoś takiego jak "mam miseczkę B", ponieważ rozmiar biustonosza jest jak funkcja na matematyce: ma DWA parametry. Biustonosz 90B ma większą miskę niż 60F.

Wygooglaj sobie blog Balkonetka.pl albo filmy brafittingowe by Maheda, albo forum Lobby Biuściastych bądź Lobby Małobiuściastych i dołącz do 20% Polek, które noszą DOBRZE dobrany stanik 🙂

bez senność
Gość

ciekawy pomysł:D

BERY
Gość

ja nigdyyy 😛 ale Tobie gratuluje odwagi 🙂

M.
Gość

Ja tam lubię stanik 🙂

Basia Szmydt
Gość

Aniu tydzień to za mało, żeby Ci cokolwiek obwisło. Kiedy jesteś w ciąży, potem karmisz i kiedy hormony z Twoim ciałem robią co tylko chcą, to jeśli nie będziesz nosić stanika, nawet w nocy – Twoje piersi opadną. Nawet jeśli wcześniej sutki Ci prawie w oczy wchodziły.

BODDAH
Gość

bez sensu spac w staniku -_-
jak na brzuchu sie spi to co za roznica?
poza tym i TAK SIE LEZY jezuu……

Ola O.
Gość

Fajny eksperyment podziwiam ja to bym sie raczej nie odważyła 😛

kleopatre
Gość

Hah u Ciebie jak zwykle ciekawie:D. Dla mnie chodzenie bez stanika jest po prostu nie wygodne, dokładnie tak jak napisałaś nie da się biegać, ćwiczyć czy nawet szybko chodzić. Ale w domu zamieniam usztywniane staniki na sportowe, które są dla mnie bardzooo wygodne a jednocześnie nie przeszkadzają mi w niczym:)

Olga Cecylia
Gość

Kiedy zaczęłam nosić dobrze dobrane staniki i okazało się, że wcale nie mam 75B, tylko 60E/60F, nie rozstawałam się z biustonoszem. Te pierwsze kilka miesięcy jest bardzo ważne, zwłaszcza dla niewielkiego biustu, bo niemasakrowana źle dobranym stanikiem pierś nabiera naturalnego kształtu.

Teraz mogę chodzić bez i robię to, kiedy jestem w domu i nigdzie nie wychodzę. Ale jak mam podbiec do tramwaju, to jednak wolę Z. Odznaczające się brodawki w ogóle mi nie przeszkadzają, bo i tak najczęściej noszę miękkie biustonosze, bez watowania – nie zamierzam wmawiać nikomu, że nie posiadam sutków 😉

Olga Cecylia
Gość

Nie zauważam jakiegoś specjalnego gapienia się – może to kwestia mojej budowy 🙂

Oleandrra
Gość

w lecie kiedy tylko mogłam, puszczałam cycki luzem. zdecydowanie wygodniej, ale fakt, że gwałtownych ruchów, skakania i schylania się musiałam unikać ;p
lubię być obiektem pożądania i nie widzę w tym nic złego.
teraz jest zimno, więc stanik do dodatkowy materiał, który grzeje, ale jak nigdzie nie wychodzę to go nie ubieram 🙂

Oleandrra
Gość

co racja, to racja. sęk w tym, że na mój widok ślinią się obrzydliwe typy nawet wtedy, gdy jestem "obudowana" ;p.

Aleksandra Zdanowicz
Gość

Łaał ciekawe wyzwanie 😀 Ja chyba bym się nie odważyła, jakoś bez stanika czuję się taka 'naga'.
Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja bym chyba tak nie umiała ;P gratuluje sukcesu książkowego 😉

Karola
Gość
Karola

Nie byłabym w stanie przeżyć tygodnia bez stanika 🙂 Trudno mi sobie wyobrazić swoje 65H ("miarka" brytyjska) puszczone luzem.
Zwłaszcza, że kilka miesięcy temu znalazłam swoją najukochańszą i najwygodniejszą stanikomarkę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

bez stanika czułabym się 'naga', mimo że miałabym na sobie ubrania… a tak na marginesie, Aniu mam nadzieję i wielką prośbę, abyś pokazała oraz zdała relacje zakupowe z ROSSMANA i SP 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też jakoś nie odważyłabym się 😉 Czułabym się sutkowo – niekomfortowo 🙂

Krufka
Gość

Bardzo ciekawe wyzwanie 🙂
Zdecydowałam się zrezygnować ze stanika dwa miesiące temu. Okazało się, że bez niego czuję się świetnie – podobnie jak Ty – pełna wygoda, komfort. Mi również zmalał biust po chorobie i spadku wagi, stąd wiem, że muszę się wybrać do brafitterki (to jedna ze spraw wiecznie odkładanych na później…), ale chodzenie bez stanika na co dzień kompletnie mi nie przeszkadza. Największą wygodę zapewnia mi jednak stanik sportowy, więc przekonałam się do używania go nie tylko od święta 🙂

Ania
Gość

Mimo, że nie posiadam dużego biustu to jakoś nie lubię chodzić bez stanika 😉

Corner passion
Gość

ja w domu też zdejmuję 😀

Kasia Gdańsk
Gość

świetny pomysł! ale ja nie odważyłabym się, mój biust składa się chyba bardziej z tłuszczu niż gruczołów(rozmiar D). gratuluję odwagi i pomysłu!:*

ona
Gość

Ty wariatko 🙂 jak mogłaś, ja też lubię swój biust i nie przeszkadzałoby mi gdybym nie miała stanika, no ale co ludzie powiedzą ! :). Mój facet pewnie będzie zadowolony, kiedy będę chodzić bez w domu, oraz bez niego spać, co teraz też robię.
Nie wyobrażam sobie jak niektóre dziewczyny śpią w staniku, chyba że jest on sportowy, a biust duży i wymaga podparcia. Cały czas szukam idealnego rozmiaru, a jak wiadomo w Polsce nie jest to łatwe, mając 70 cm pod biustem, muszę mieć rozmiar minimum 65.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

taka inteligentna, szkola niepotrzebna a pisze scisliwe:( zalosnr

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie odważyłabym się chodzić bez stanika. Ja akurat mam mały biust (65D), w staniku wygląda na większy (nie noszę push up, zawsze stanik trochę uwydatnia biust). Wstydziłabym się chodzić z takimi małymi cyckami pod koszulką. Gdybym miała większe to na pewno pozwalałabym sobie na chodzenie bez stanika. Pozdrawiam, D:)

Potworek
Gość

Bez stanika śmigam po domu, bo tak mi wygodniej. Stanik noszę zawsze, a jak zapragnie mi się odrobiny wolności, to zakładam nieusztywniany 😀 Zawsze mam tę pewność, że noszę coś i jednak sutków mi nie widać 😀
Jak komentująca poprzedniczka, też mam kompleksy na punkcie biustu. Mam dokładnie taki sam rozmiar (65D) i najchętniej zrobiłabym sobie operację, jakbym miała na to kasę i nie bała się skalpela. Ale moje kompleksy na tym tle są po prostu obsesyjne.

Potworek
Gość

a co mnie dziwi, to dziewczyny, które w biustonoszu ŚPIĄ! dla mnie to by była katorga, tak samo jak spanie w majtach ;B

Potworek
Gość

W sumie to nie wiem, nasłuchałam się tyle złego na temat małego biustu (co zawdzięczam kumplowaniu się z facetami), że w mojej głowie powstała istna sraczka 😛

Anomalia i Radi
Gość

Też noszę dobrze dobrany stanik i pewnie dlatego podobnie jak Ty uważałam, że przecież stanik jest wygodny i czemu miałabym go nie nosić.. Do czasu, gdy kiedyś z lenistwa siedząc w domu go nie założyłam. Świetne uczucie wolności 😀
Anomalia

Marta
Gość

Podziwiam Cię 🙂 Mam rozmiar 60E, czyli nieco mniejszy niż Twój, ale chyba lepiej się czuję ze stanikiem 😀

TeamA
Gość

łał, ciekawy eksperyment, może warto spróbować 🙂

Melle Coccinelle
Gość

nic tylko pozazdrościć takiej budowy cycków 😉 ja od kiedy odkryłam swój prawdziwy rozmiar (65F), to nie wyobrażam sobie wyjść bez stanika, wcześniej nosiłam źle dobrane (75 "duże" D, no bo innych przecież nie ma – tak wcześniej myślałam, i tak mnie w większości sklepów w tym stwierdzeniu utwierdzano /tak wiem, masło maślane…/) i mimo, że cycki mam cyckowe a nie tłuszczowe, to sobie obwisły 🙁
PS Wiem, że Ci to już dużo osób pisało, i ja wcześniej chyba też, ale naprawdę znacznie lepiej Ci w jaśniejszych włoskach 🙂 dużo promienniej i bardziej pozytywnie 🙂

coraz-mniej
Gość

Czasem mi się zdarza spędzić dzień bez stanika, ale to tylko wtedy jak siedzę w domu ;P

megirosa
Gość

Ja mam spory i niestety dość obwisły biust, który jednak w dobranym staniku wygląda bardzo dobrze. Przez to bez biustonosza momentalnie spada mi pewność siebie, bo po prostu nie wygląda to najlepiej… 🙁

Marniaczek
Gość

'ułożą się' ? – przepraszam, ale to chyba jakaś bzdura, od 3 lat noszę non stop dobrze dobrane staniki i ciągle mam biust o niefajnym, wgl nie okrągłym kształcie i lekko obwisły (jak na 18 lat na karku), stanik nie ma wpływu na wygląd piersi

BODDAH
Gość

to moze zacznij ćwiczyc i popraw kondycje mieśni pos swoimi bimbałami, a nie od 3 lat narzekasz?

Magdalena
Gość

Mam duży i na swoim miejscu biust, ale bez stanika jest mi po prostu zimno i mam wrażenie, że ubrania (najgorzej swetry) podrażniają delikatną skórę na piersiach. W domu ubieram sportowy.

kobiecy kacik
Gość

Odkąd jestem na zwolnieniu ciążowym stanik jest używany jedynie na specjalne wyjścia. Teraz, gdy kurtki są nieodzownym elementem garderoby nawet idąc do sklepu nie męczę się tą częścią garderoby 🙂

Madzia B
Gość

Oj eksperyment nie dla mnie, najchętnie nawet spałabym w staniku! Właśnie zaczynam czytać Twoją książkę, na wspomnianym Legimi, niesamowicie mnie wciągnęła, połowę przeczytałam wczoraj wieczorem,reszta czeka na dziś;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to najgłuasaz rzecz, o jakiej u ciebie ( i ogólnie dziś) przeczytałam. bezsens wielki ten twój pseudo-eksperyment. chyba tematy się wyczerpały…teraz proponuję tydzień bez jedzenia/picia…a jaka wolna się poczujesz…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

*najgłupsza

Sylwia
Gość

Zdecydowanie jesteś jedną z najoryginalniejszych blogerek ;] podziwiam i gratuluję sukcesu książki

Sylwia
Gość

oczywiście że komplement 🙂 nie zmieniaj się nigdy 🙂

Marniaczek
Gość

Zazdroszczę Tobie i innym dziewczynom, moje piersi mają baaardzo brzydki kształt i niewidoczne sutki w stanie 'normalnym', tylko jak mam gęsią skórkę to przyzwoicie wyglądają (i staniku, również świadoma jestem, 65E noszę ;> ). Takie gruszki czy nawet cytryny stąd:
comment image%3Bhttp%253A%252F%252Fbabskiswiat.net%252Ftopic%252F3289-kszta%2525C5%252582ty-piersi%252F%3B522%3B382
Nie wyobrażam więc sobie wyjść bez stanika do ludzi. W każdym ubraniu byłoby to widoczne, na wakacjach, nawet przy bliskich kolegach w luźnym t-shircie miałam stanik/strój. Nie przemogę się.

meis
Gość

Ja w wakacje baaaardzo często chodzę bez stanika, po prostu jest za gorąco.

kubekczekolady
Gość

Ja nie zakładam stanika głównie w wakacje, pod sukienkę czy bluzkę – gdy jest tak strasznie gorąco. No i czasem w domu w wolny dzień. Ale do wychodzenia na co dzień to raczej niezbędnik 😉

Brzydkie kaczątko
Gość

Podziwiam, ja bym się na to nie szarpnęła. Może jeden dzień bym wytrzymała, ale mam za duży biust aby choć sportowego nie nosić. Po za tym nie wyobrażam sobie tygodnia wyjętego z życiorysu bez ćwiczeń. Nie dla mnie jednak, podziwiam za odwagę i wytrwałość.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja wolę z 🙂 Bez tylko do spania – lata przyzwyczajenia robią swoje;)
PS: majtkowy eksperyment zdecydowanie odradzam w szczególności latem 😛

Fash and Roll
Gość

Kiedyś faktycznie gdy pochodziłam przez weekend bez stanika nie widziałam różnicy, ale teraz wiem że było to spowodowane tym, że nosiłam gówniane staniki kupione za 10 zł na targu, które niczego nie podtrzymywały (i wtedy ściągałam stanika bardzo często, bo wżynające się druty doprowadzały mnie do szału). Do czasu aż trafiłam do profesjonalnej brafitterki, która dobiera mi biustonosz tak, że nie muszę go ściągać po przyjściu do domu, bo go praktycznie nie czuję.Jeden biustonosz kosztuje mnie teraz 100-150 zł, ale mam trzy które noszę na zmianę od ponad roku i do tej pory się nie rozlazły, a nie 10, które… Czytaj więcej »

Alia Maris
Gość

Przeczytałabym Twoją książkę z radością, założyłam nawet konto na Legimi, ale niestety wciąż pracuję na win xp, którego Legimi nie wspiera i musiałam się pożegnać z taką perspektywą. Książkę pozostało mi kupić, co w przyszłości planuję. 🙂 Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja z kolei zaczęłam ostatnio nosić stanik sportowy po domu i widzę mega różnicę na plus w kształcie biustu (małego).

Agubani
Gość

Ha! Jestem obecnie na urlopie i tak właśnie dla wygody (odpoczywam w domu już 2 tygodnie) przestałam po domu nosić stanik. Fajne uczucie choć z początku…dziwne 😀 Tak samo kiedy zaczynałam nosić stanik i mi przeszkadzał, czułam go non stop tak teraz bez niego czuje, że czegoś mi brakuje. Ale nie narzekam 😉 Zauważyłam też, że troche bardziej mi zimno w klatę kiedy wychodzę na zewnątrz (mamy zimę więc pod kurtką nosze to co zwykle, podkoszulek i jakiś sweter). Ogólnie fajne doświadczenie!

Previous
Rozwojowy czwartek: gra
Wyzwanie : tydzień bez stanika