Jaki jest mój sposób na naukę angielskiego bez wychodzenia z domu?

autor Posted on

Na początku roku postanowiłam sobie, że odkurzę angielski. Nie mam problemu z czytaniem i rozumieniem, ale ostatni raz miałam możliwość “poważnie” pogadać w 2017! Oglądanie na netflixie po angielsku nie rozwiązuje wcale moich problemów – zdarza mi się “zapomnieć” słówka albo strasznie się zamotać gramatycznie. Ja wiem co chcę powiedzieć, ale nie umiem! A przynajmniej nie tak szybko, by rozmowa była płynna i dynamiczna.

Nie jest to miłe doświadczenie! Świetnie mi poszło z rozszerzoną maturą z angielskiego, na studiach byłam na poziomie C2 i zarówno z konstruowania jak i rozumienia tekstów naukowych (na doktoracie) miałam piątki… ale w podróży dobitnie zrozumiałam to, co przypuszczałam od dawna – cofam się! I to srogo. Co innego dogadać się w knajpie, w hotelu czy z kimś, dla kogo angielski nie jest pierwszym językiem… a co innego gdy przyszło do rozmów z innymi ekspatami. Mój umysł procesował wolniej! Po prosu nie miałam zbyt wielu okazji do trenowania no i sami wiecie jak to jest… Śledziliście moją podróż, poznałam w niej mnóstwo ludzi i oczywiście rozmawiałam z nimi po angielsku, ale nie miałam tej płynności i swobody konstruowania wypowiedzi co kiedyś.

Jeszcze zanim sytuacja się zaostrzyła, wiedziałam, że będę miała okazję przetestować platformę do nauki angielskiego online – Tutlo.pl. Bardzo mnie to ucieszyło, bo wytrącało mi z ręki wymówki o braku czasu. No a teraz to chyba jedyna opcja, bo i tak nie mogłabym sobie pojechać na żadnej lekcje.

Ostatnie dni są szalone. Tak się dziwnie złożyło, że mam niespodziewanie mnóstwo pracy. Nastał trudny czas dla wszystkich, także dla moich zleceniodawców. A ja próbuję im pomóc nie zatonąć i poinformować ich klientów o zmianach, które wdrażają w pocie czoła. Nie ma tak, że nie śpię bo trzymam kredens, ale pracuję dużo za dużo i zdarzyło mi się zasnąć w ubraniach z laptopem na kolanach.
No nie wyobrażam sobie w takiej sytuacji jeździć gdzieś na jakieś lekcje angielskiego (nawet, gdyby nie było pandemii!). Czas na dojazd, 5 minut na przysłowiową gadkę-szmatkę… no nie. Ja potrzebuję formuły, która zmusi mnie do regularności i sprawdzi się przy braku czasu.

Pierwsze co mnie urzekło, to dwudziestominutowe lekcje. Można oczywiście kontynuować i zrobić sobie 40 czy 60 minut, ale gdy nie będę miała godziny – zawsze mogę pokonwersować 20 minut i to też jest ok. Poza tym rozliczana jestem minutowo. Jeśli nie dukam “yyyyy” i nie zastanawiam się wieki zanim otworzę buzię, tylko próbuję – jest fajniej! Dwudziestominutową lekcję zrobiłam w 15 minut i te 5 mam wciąż do wykorzystania w swojej puli. Bardzo mi się to podoba!

Po drugie – mogę przebierać w lektorach. Jeśli wolę, mogę zawsze wybierać tego samego, jeśli lubię zmieniać – dostępna jest masa native speakerów z całego świata. Mogę najpierw obejrzeć krótkie video prezentacyjne i zadecydować, czy dany akcent, albo po prostu styl bycia mi pasuje. Oczywiście są też polscy lektorzy. Ja osobiście wolę praktykować z nativem 🙂

Trzy! Cała uwaga skupiona jest na mnie, lektor na bieżąco zapisuje swoje uwagi, które potem wysyła mi w notatce i wiecie co? To jest super! Ocena jest szczera, a ja totalnie zasłużyłam na tróję 😀 Mam nad czym pracować, dostałam dodatkowe materiały do przerobienia i sugestię, który temat powinnam wybrać jako następną lekcję.


A no właśnie! Lekcje! Jest ich dużo i są na różnych poziomach. Jest angielski biznesowy, podróżny, dla dzieci, dla początkujących. Jest gramatyka, jest angielski do ustnej matury, angielski do rozmów o pracę i do pracy w HR :). Ja wybieram konwersacje, bo nad tym potrzebuję popracować.

A może prościej będzie to po prostu pokazać? Przygotowałam krótki film!

Wiecie co najbardziej mi się podoba? Że mogę uczyć się angielskiego niemal w dowolnym momencie i z dowolnego miejsca. W domowych pieleszach, na kanapie albo w łóżku? Proszę bardzo! Przy biurku, by sobie robić notatki? Też można, czemu nie!
W różowej bluzie ze sponge bobem raczej do normalnej szkoły bym sobie nie poszła. A przynajmniej nie bez spodni. A tu mogę i jest ok 🙂

Jeśli po lekcjach próbnych zdecydujesz się skorzystać z Tutlo, pamiętaj proszę bardzo ważnej rzeczy.

Usługa jest szyta na miarę – indywidualne cele dobierasz po telefonicznej rozmowie z konsultantem i decydujesz, czy chcesz zobowiązać się na 6, 12 czy 24 miesiące. Od tego momentu to jest wiążące i chciałabym to mocno podkreślić :). Z mojej perspektywy sama idea by się do czegoś zobowiązać na dłużej wydaje mi się jak najbardziej sensowna. Na tej zasadzie kupiłam abonament na e-booki na rok i jak nigdy czułam się zmotywowana, by je czytać. A z bardziej osobistych przykładów, to miałam tak też z terapią. Po prostu zawierasz kontrakt i zobowiązujesz się chodzić regularnie. Także ja łapię po co to jest. Ale przyzwyczajonym do anulowania subskrybcji wszelakich jednym kliknięciem chciałam to wyraźnie podkreślić :). Zdarzyło mi się, że ktoś zwyzywał mnie od oszustek, bo kupił mojego ebooka w fomacie .epub i nie potrafił go otworzyć (nie miał czytnika). Zdarzyło mi się też, że prowadziłam szkolenie i wylało się na mnie (prowadzącą, nie organizatora!) wiadro pomyj za to, że ktoś nie mógł zrezygnować dzień przed i dostać pełnego zwrotu :).

Dla Was w każdym razie mam po 3 darmowe lekcje dla sprawdzenia, czy taka forma nauki jest ok ;). Lekcje są zupełnie bez zobowiązań. Jeśli jesteś zainteresowany, kliknij niżej!

CHCĘ MOJE 3 DARMOWE LEKCJE

Mam nadzieję, że dzięki tej usłudze rzeczywiście uda mi się podszlifować swój angielski. Z pierwszych najbardziej wyraźnych zmian widzę u siebie większą lekkość wchodzenia w rozmowę i odwagę do próbowania. Nie trzymam się bezpiecznych, uproszczonych form wypowiedzi, tylko próbuję śmielszych konstrukcji bez obawy, że popełnię błąd. Po to mam lektora, by mnie poprawił ;).

Podsumowując – dla mnie super! Uczę się angielskiego kiedy chcę i gdzie chcę. Mogę skupić się na samych konwersacjach (rozumiem filmy, artykuły naukowe, nie mam problemów z pisaniem). Każdego dnia mogę wybrać innego nauczyciela, lub jeśli wolę – mieć swojego ulubionego. I chociaż często trudno wyłuskać godzinę na naukę, to 20 minut zawsze się znajdzie. Tym bardziej, że odpada czas na dojazdy! Ja jestem z usługi bardzo zadowolona. Jeśli chcesz się przekonać, czy to coś dla Ciebie – podrzucam link do 3 darmowych lekcji. Są one zupełnie bez zobowiązań, więc szkoda nie skorzystać z okazji 🙂

Kliknij tutaj i odbierz swoje 3 bezpłatne lekcje


Wpis powstał we współpracy z Tutlo.pl

3 2 votes
Article Rating
Uściski, Ania
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Sylwia
4 miesięcy temu

Super opcja! Ale mega niefajnie, że nie można sprawdzić cennika bez podawania e-maila i numeru telefonu.

Karolina z Tutlo
Karolina z Tutlo
4 miesięcy temu
Reply to  Sylwia

Hej, fajnie, że spodobało Ci się nasze rozwiązanie. To prawda, nie publikujemy cennika na naszej www, bo cena kursu jest zależna od wielu czynników. Ma na nią wpływ długość kursu, poziom zaawansowania czy temat zajęć. Staramy się je wyceniać podczas wstępnej rozmowy i dlatego prosimy o numer telefonu, by móc się skontaktować. Koszt indywidualnej 20 minutowej lekcji z lektorem to ok. 25 zł. Gdybyś miała więcej pytań, to jesteśmy do Twojej dyspozycji 🙂

Ligi
Ligi
4 miesięcy temu

Aniu, pomysł na platformę świetny, ale w internecie firma opinie ma fatalne – głownie ze względu na formę umowy, która może prowadzić do zaciągnięcia kredytu w banku. Okres jej wypowiedzenia jest długi i ktoś może wpaść w finansowe tarapaty.

Ligi
Ligi
4 miesięcy temu

Jeszcze dopowiadając – te opinie są dostępne na ich fb, goworku, czy wrzucie. Nie informują o szczegółach umowy i jest krótki czas na zapoznanie się z nią. Zaciąganie kredytu, oprócz tego, że jest bardzo szemraną praktyką, prowadzi do tego, że gdy firma padnie lub się rozwiąże – i tak trzeba go spłacać. Jest wiele opinii dotyczących problemów z rozwiązaniem umowy – można ją rozwiązac dopiero po 10 miesiącach (w przypadku pakietu 24 msc), a przy tym robią problemy jak nieodbieranie maili i telefonów. Czyta Cię wiele młodych osób, które niekoniecznie muszą znać się na czytaniu umów – trzeba na to… Czytaj więcej »

Karolina z Tutlo
Karolina z Tutlo
4 miesięcy temu
Reply to  Ligi

Dobrze, że zaczynasz ten temat – będziemy mogli się do tego odnieść 😊 Wspominasz, że chodzi w nich głównie o formę umowy. Tak, jak pisze Ania – jej długość jest wspólnie określana, może to być nawet 6 miesięcy, a więc długość standardowego semestru w szkole. Nie trzeba zaciągać kredytu na jego opłacanie – to jedynie opcja. Płatności można dokonać gotówką, przelewem, za pomocą rat PayU oraz kredytu konsumenckiego (raty 0%). Wszystko jest kwestią dogadania się. W przypadkach, kiedy klient po podpisaniu umowy chce ją rozwiązać we wcześniejszym terminie – oczywiście ma taką możliwość. W naszych umowach widnieje jednoznaczny zapis zabezpieczający… Czytaj więcej »

Asia
4 miesięcy temu

poczytałam trochę opinii w internecie i szczerze mówiąc przez niejasne warunki umowy i zaciąganie kredytu, mówię stanowcze nie. To chyba pierwszy raz jak nie zgadzam się z tym, co rekomendujesz. Już samo to, że cena na stronie u nich nie jest podana od razu, daje do myślenia. Nie trzeba nawet głęboko kopać żeby to znaleźć (i żeby nie było, że wykop jest rzetelnym źródłem informacji, ale nawet to daje niepewne uczucie https://www.wykop.pl/ramka/5020087/odradzam-tutlo-reklamuja-sie-na-wykopie/ ).

Karolina z Tutlo
Karolina z Tutlo
4 miesięcy temu
Reply to  Asia

Asiu, wiemy, że w internecie można znaleźć różne komentarze na nasz temat. Intensywnie pracujemy nad tym, żeby tych negatywnych było jak najmniej. Jeżeli chodzi o umowę – warunki są dosyć jasne, ale jeżeli jakikolwiek punkt wzbudza niepewność klienta, to zawsze może on odstąpić od umowy w ciągu 14 dni. Każdą reklamację rozwiązujemy polubownie. Nie trzeba też zaciągać kredytu, by uczyć się z Tutlo. To jedna z możliwości opłacenia kursu. Może to być także gotówka, przelew, raty PayU oraz kredyt konsumencki (raty 0%). Nie publikujemy cennika na stronie www, ponieważ każdy kurs wyceniamy indywidualnie. Na cenę ma wpływ początkowy poziom języka… Czytaj więcej »

Magda
4 miesięcy temu

Aniu,sam pomysł istnienia takiej platformy jest super ale branie kredytu w banku żeby na minuty uczyć się angielskiego nie brzmi za dobrze. Co jak firma upadnie, a ktoś zostanie z kredytem? Plus skąd wiadomo że zawsze będzie jakiś lektor dostępny? Brak jest również oficjalnego cennika bez podania swoich danych. Nie za bardzo pasuje porównywanie tego do jakiegokolwiek innego abonamentu.

Karolina z Tutlo
Karolina z Tutlo
4 miesięcy temu
Reply to  Magda

Hej, Aniu, pozwolisz, że odpowiemy o co dokładnie chodzi 😊 Nie trzeba zaciągać kredytu, by uczyć się na naszej platformie. To jedna z możliwości opłacenia kursu. Może to być także gotówka, przelew, rat PayU oraz kredytu konsumenckiego (raty 0%). Wszystko jest kwestią tego, jaka forma płatności najbardziej odpowiada klientowi. Jeżeli chodzi o cennik, to ceny naszych kursów są wyceniane indywidualnie, w zależności od jego długości, poziomu zaawansowania czy tematyki. Dlatego staramy się je wyceniać po wstępnej, zupełnie niewiążącej rozmowie. Koszt indywidualnej, 20 minutowej lekcji z lektorem to ok. 25 zł.

Joanna
4 miesięcy temu

Sama zawsze mówisz, że bronisz się jak możesz przed zobowiązaniami, a teraz nagle pomysł na zobowiązanie się umową, która może prowadzić do zaciągania kredytu wydaje ci się fajny?

Ligi
Ligi
4 miesięcy temu
Reply to  Aniamaluje

Jestem zaskoczona Twoją odpowiedzią. Nie wątpię, że usługa jest fajna – na taką wygląda w Twoim opisie i filmiku – ale jest wiele podobnych usług, które są rzetelne, sprawdzone i nie robią ludzi w finansowego balona (mają też o wiele szerszy wybór lektorów), np. italki.

Joanna
3 miesięcy temu

Jestem pod wrażeniem Twojego poziomu C2 na studiach. Jak się nauczyłaś angielskiego?

Previous
3 filmy na wieczór – do przemyślenia dla każdej kobiety
Jaki jest mój sposób na naukę angielskiego bez wychodzenia z domu?

15
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x