Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Paksudne buty, nastroje i pani, która nazwała mnie kurwą ;-)

To był dla mnie ciężki tydzień. Nie umiem nawet powiedzieć dlaczego – nie cierpię listopada, szarości, ciemności, łysych drzew, paskudnego powietrza i chłodu. Boli mnie wtedy głowa i generalnie – wszystko. W zeszłym roku o tej porze chciałam rzucić studia w cholerę. Gdybym na podstawie rachunku zysków i strat miała podjąć taką decyzję wiosną, miałabym całkiem inne odczucia.
Szukam sobie celu zastępczego i mam nadzieję, że ta szarość zaraz minie i jakoś dotrwam do wiosny…
Mnóstwo czasu spędzam na uczelni. Wyobrażałam sobie to jednak trochę inaczej, mam nadzieję że to kwestia wyłącznie pierwszego semestru a potem to się zmieni. W poniedziałki prowadzę zajęcia, teraz było też pierwsze spotkanie koła naukowego, we wtorki mam seminaria, w inne dni zazwyczaj badania w gimnazjach albo siedzę w bibliotece, a w piątki sama się uczę na swoich zajęciach…  przez to że boli mnie głowa odnoszę wrażenie, że nie działam wcale na 100% a część rzeczy załatwiam na oparach paliwa.
Kiedyś się na tym przejadę i jakiejś rzeczy załatwianej na ostatni moment, po prostu nie załatwię. W piątek miałam przygotować prezentację na angielski – temat wymyśliłam sobie dopiero w czwartek późnym wieczorem. Zrzuciłam jakiś artykuł naukowy na pendrive i… sądziłam, że go sobie rano wydrukuję i w 30-minutowym okienku wykombinuję co chcę powiedzieć. Fajnie, że ksero było zamknięte i musiałam biec do innego punktu ;-). Kiedyś mi się po prostu nie uda i nie zdążę w ostatnim momencie wskoczyć do pociągu.
Staram się oczywiście ze wszystkich sił temu przeciwdziałać, ale potrzebuję przynajmniej jednej solidnej drzemki w ciągu dnia by jakoś funkcjonować. Powietrze pełne zarazków mi nie ułatwia – kiedyś było inaczej, nikt nie panikował gdy dziecko zjadło trochę piachu czy wysmarkało się w rękaw. Dzisiaj przez idiotyczną manię antybiotyków, wyparzania wszystkiego i tak dalej, naturalna odporność robi się coraz niższa, a wirusy i bakterie są coraz bardziej odporne. Dla mnie to spory problem, bo moje płuca są dla nich idealnym środowiskiem do życia. 
Złe humory próbuję sobie odbijać jedzeniem w stylu comfort food – otworzyli w mojej miejscowości taką małą piekarenkę i odkrywam na nowo wszystkie drożdżowe i słodkie bułeczki, chałki, kruche rogaliki z nadzieniem… 😉
Na instagram wrzucałam też news o całkiem fajnej restauracyjnej promocji…która oczywiście nie działa w Bydgoszczy. Wszystkich lokalnych patriotów w tym momencie przepraszam, ale w mojej ocenie – w Bydgoszczy nie działa prawie nic. Średnio raz dziennie mam ochotę – za przeproszeniem – pierdolnąć z półobrotu w słup do którego przymocowana jest sygnalizacja świetlna, bo zmiana świateł idzie tak idiotycznie opornie, że chce mi się krzyczeć. Oczywiście ponieważ jest problem, Bydgoszcz znalazła rozwiązanie – usunęła ze strategicznych miejsc te przyciski, gdzie zgłaszasz potrzebę przejścia na drugą stronę. Gratulacje, już przygotowuję puchar z cebuli i medal z buraka.
Na szczęście inne sfery życia mam pod kontrolą i generalnie jest dobrze ;-). Gdyby mnie nie bolało, pewnie wszystkie inne przeszkody obierałabym z przymrużeniem oka i większym dystansem.
Co zatem robię w  ramach przeciwdziałania listopadowemu przygnębieniu?
– Skupiam się na wiciu gniazdka 😉
Po skręceniu szafy, regału i wieszaka-stojaka, powinnam pozbyć się starej, dużej, brązowej szafy. Niestety chwilowo nie ma jej gdzie wystawić a ja… nie lubię wyrzucać. W całym minimalizmie irytuje mnie potworne marnowanie rzeczy powstałych z wydobytych/przetworzonych już surowców. Jeśli coś wyrzucę, to zwyczajnie je zmarnuję! Muszę znaleźć tej szafie jakieś inne zastosowanie. Albo trafi do kogoś, komu będzie potrzebna, albo przemienię ją w inny mebel, np. jakieś półki.
 Jestem coraz bliższa wielkiej wyprzedaży ubrań i książek. To czego mi brak, to czas ;-). Korzystając z bonu rabatowego upolowałam też toaletkę, która przyjedzie do mnie dopiero pod koniec grudnia. I tak jest już niedostępna, więc link do producenta i tak tam, wstawię jak już zrobię jej zdjęcie we wnętrzu 🙂
Dom wypełniony zapachem gorącego kaloryfera na którym wisi mokry ręcznik lub gruby sweter pachnący płynem do płukania, to jedna z przyjemniejszych woni listopada. Wilgotne, miłe powietrze, coś pięknego. Podobnym uczuciem darzę jeszcze zapach korzennych ciasteczek, jabłek z cynamonem, ciepłych bułeczek i nowych butów (tak wiem, nikt nie lubi zapachu kleju szewskiego).
Trafił też do mnie uroczy prezent :
To pudełeczko beGlossy 😉 Kiedyś nie rozumiałam idei kupowania czegoś w ciemno. Podobnie nie widziałam sensu w kupowaniu mebli, które potem samodzielnie trzeba skręcić ;-)). Ale teraz widzę w tym jakiś sens, bo samo otwieranie pudełka-niespodzianki to niesamowita frajda – nie wiesz co czeka cię w środku, a elegancka bibuła i opakowanie mają w sobie coś ze świątecznej atmosfery. Na pewno fajne jest to, że nie wiesz co cię zaskoczy i masz okazję przetestować produkty, które pewnie nie trafiłyby do twojego koszyka z zakupami normalnie. Np. dla mnie czymś takim jest nowy krem do włosów pantene czy plastry pod oczy efektima ;-). Jedyne czego nie użyję to odświeżacz koloru z Syoss – nie zamierzam już w najbliższym czasie farbować włosów ani ingerować w kolor. Marzy mi się powrót do naturalek i zapuszczenie ich na nowo 🙂 
Tym bardziej ucieszyłam się z dodatkowej niespodzianki, czyli dodatkowego pudełeczka z kosmetykami do włosów 🙂 
Marka Beaver jest mi totalnie nieznana, jestem ciekawa, czy te kosmetyki przypadną moim włosom do gustu. 
To pudełeczko znajdziecie na stronie https://www.beglossy.pl/ w zakładce – edycje specjalne. 
No właśnie, mam dla was niespodziankę – na hasło tbgANIAMALUJE jest -10% na pierwsze pudełko w pakiecie i subskrybcji 🙂
Być może komuś ta informacja się przyda. Z mojej perspektywy – fajnie jest samemu sprawiać sobie prezenty. Ja na tej zasadzie mam świra na punkcie kupowania sobie butów, ale odpada element zaskoczenia, bo wiem czego się spodziewać. Jeśli czytają mnie mężczyźni, to zamówienie pudełka może być fajnym prezentem dla dziewczyny ;-)).
Wspominałam coś o butach?
Przedmioty do których mam stosunek love-hate jednocześnie, zawsze mnie w jakiś sposób intrygują. W sumie z ludźmi mam podobnie i… nie mogło być inaczej. Kupiłam te koszmarki, które jednocześnie uważam za toporne i paskudne, oraz za piękne i stabilne. Coś z gatunku “tak brzydkie, że aż piękne”. Buty kupiłam klasycznie – tutaj (klik).
Przy okazji – Black Friday = wielkie promocje na choies.com (klik). A stacjonarnie, nie udało mi się znaleźć żadnej rewelacyjnej promocji na ten tydzień. Po wielkiej wyprzedaży w Rossmannie chyba nie ma nic super szczególnego…
Nawet nowa książka z przepisami Lidla mnie nie kręci – lubię panią Dorotę, ale kulinarnie wolałam duet z Pascalem.
Ależ dzisiaj gubię wątki, paskudne ciśnienie ;-). Wczoraj odebrałam dyplom :)) 
A potem potwornie wkurzyłam się na pks i debilny rozkład jazdy, bo przyjechanie na rozdanie dyplomów wiązało się zmarnowaną połową dnia. To jest nienormalne, żeby mieszkać 20km od uczelni i żeby dojazd (wraz z oczekiwaniem na dojazd) oznaczał przynajmniej dwie godziny…. 
Dzisiaj pocieszył mnie trochę mój ukochany kurczak w cieście, jeden z ulubionych przepisów mojej mamy 🙂 Duszone pieczarki też są super.
Mam spory problem z prezentami świątecznymi! Pomyślałam, że może też macie, więc w bocznym pasku bloga wyświetlają się banerki ceneo, gdzie wyświetlają się proponowane prezenty 😉 (klik). Przy zamówieniu powyżej 10 zł można też wygrać bardzo atrakcyjne nagrody w konkursie.
Zahaczyłam o święta, które dla mnie nie mają kompletnie wymiaru religijnego, więc nie mogę nie napisać o tym, że na blogu ukazał się ważny tekst :

Czy można zmuszać dzieci do chodzenia do Kościoła?

Dostałam w związku z nim tyle przejmujących maili, że aż chce się płakać. Polecam również lekturę komentarzy, bardzo ciekawe doświadczenie.
Widzieliście generator tytułów? 😀

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Chick-Lit Book Title Generatorhttp://bit.ly/1HSFXMQ
Bardzo mnie rozbawił 🙂
Na moim fejsie też pojawiło się kilka ciekawych rzeczy, szczególnie ta historyjka:

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Lubię pomagać ludziom, ale nie daję alkoholikom pieniędzy. Gdy byłam na pierwszym roku i miałam bardzo niewiele własnych…
Co jeszcze?
Chodzi mi po głowie pewna historia, którą koniecznie chcę zapisać (nawet nie opublikować). Cały czas myślę o jej bohaterach i ich tworzę, buduję ich charakter, skupiam się na kryzysowym i najważniejszym momentem fabuły… Czuję się trochę jak kobieta w ciąży, która nie może zaplanować momentu, gdy dziecko zechce się urodzić. Wiem, że będę MUSIAŁA wyrzucić to z siebie, chociaż będzie wiązało się to z bólem bo… cierpię razem z bohaterami. Brzmi to idiotycznie, kto nigdy nic nie pisał ten pewnie nie wiem o czym mówię, ale tak trochę jest ;-)) 

Myślę, że wrócę do comiesięcznych aktualizacji włosów, bo tylko tak zmotywuję się do dbania o nie. Trochę żałuję, że nie układają się tak (klik)

Miałam mały kryzys blogowy – jeden tekst w tygodniu to bardzo mało jak na mnie. Tym bardziej czuję się sfrustrowana, gdy ja nic nie piszę, a…statystyki szaleją. Ostatnio zrobiło na mnie wrażenie 200 tysięcy użytkowników w miesiącu… teraz jest ich 250 tysięcy. Strony, fundacje i osoby udostępniają moje teksty na potęgę a ja mam wrażenie, że jakoś tak niezasłużenie, bo ostatnio nic tutaj szczególnego nie robię.
Na koniec nieprzyjemna rzecz – dałam się podejść jak dziecko i mój prywatny profil zaczął udostępniać treści bez mojej wiedzy. To dla mnie spory szok, bo zazwyczaj to ja podpowiadałam znajomym jak usunąć te wszystkie “wygraj smartfona”, a tym razem chodziło o gwałty i pobicia. Niedawno czytelniczka poprosiła mnie o udostpęnienie tej ważnej rzeczy związanej z bezpieczeństwem kont i myślę, że powinniście to przeczytać (klik).
Może jeszcze wrzucę  filmik z tym, jak zmieniały się kanony męskiej urody przez ostatnie 100 lat:

A najbrzydsze buty jakie udało mi się znaleźć to kozaki na szpilce, wykonane z połączenia jeansu i świńskiej skóry… wyglądają dokładnie tak, jak to sobie wyobrażacie 😀
 (klik).
Idę wsunąć wielką porcję lodów z… dżemem. Kto oprócz mnie tak robi? 😉

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czy można zmuszać dzieci do chodzenia do Kościoła?
Paksudne buty, nastroje i pani, która nazwała mnie kurwą ;-)