Archive Pages Design$type=blogging$count=7

KAMBODŻA : Angkor Wat, jak smakuje wąż i pająk i ile razy nas chciano oszukać

Jestem już od tygodnia w Polsce a wciąż nie mogę się zabrać do spisania swoich myśli odnośnie azjatyckiej przygody. Dzisiaj umówiłam się z Olą, że opublikujemy swoje relacje z Kambodży tego samego dnia i zobaczycie ten kraj na dwa sposoby :). Gotowi?
Po wpisaniu w grafikę Google "Kambodża", "Cambodia" lub "Angkor Wat" można zobaczyć bajkowe wręcz widoki. Pomyśleliśmy więc by w jednej podróży ogarnąć Bangkok i zobaczyć Angkor Wat, które jest oficjalnym cudem świata. Czy rzeczywiście uważam je za cudowne? Oj zdecydowanie! Jednak zupełnie nie tak jak chcieliby tego Kambodżanie! 
W tej relacji będzie sporo osobistych dygresji i uprzedzam że ktoś może poczuć się urażony, ale mam to tam gdzie zagląda kolonoskopia. 

Noc przed spędziliśmy w przydworcowym hotelu koło stacji Hualampong, gdzieś na obrzeżach China Town. Samo China Town w Bangkoku robi wieczorem ponure wrażenie. Żałowałam każdej sekundy w odkrytych butach już od momentu gdy zobaczyłam pierwszego wielkiego szczura a po mojej stopie omal nie przebiegł spory karaluch. Potem starałam się nie spoglądać w dół. Po czystej i uśmiechniętej wyspie Phuket, Bangkok tej pierwszej nocy zrobił na mnie ponure wrażenie. Bezdomni dzielący skrawki murków ze szczurami i smród (wieczorem dezynfekują ulice wrzątkiem i to nie jest żart!) sprawiły że spałam z włączonym światłem całą noc i obiecałam sobie NIGDY w życiu nie narzekać na brak perspektyw w Polsce, bo to jest żałosne i śmieszne. Ilekroć zacznę biadolić, zobaczę przed oczami bezdomnego z China Town. Ale Bangkok pełen kontrastów to temat na inną historię. Skupmy się na Kambodży!

Bilet można kupić na dworcu tylko w dniu odjazdu pociągu. Po nocnym jedzonku chcieliśmy załatwić to przed snem i pospać 30 minut dłużej. Nic z tego, kasy były czynne do 22:00 :D Niepocieszeni wróciliśmy do hotelu.

Pociąg odjeżdża o 5:55, Łukasz wcześniej wyskoczył z hotelu by kupić bilety, my wymeldowałyśmy się chwilkę później. Niespodzianka - bilet na pociąg kosztuje 49 THB (dalej będę pisała : batów) czyli jakieś 5 zł. Pociąg jedzie siedem godzin aż do granicy z Kambodżą!

W tym miejscu muszę zaznaczyć, że mogę się gdzieś walnąć z cenami i odeślę Was na końcu do Oli, zatem nie bierzcie tego za 100% pewnik, tolernacja 15% :D



 To specyficzny dworzec a sama jazda pociągiem to niezwykła przygoda - mieliśmy super-farta i wpadliśmy to wagonu numer dwa (numeracja była pewnie inna, ale może komuś przyda się ten tip) tuż za wagonem dla seniorów i mnichów. Widoki zza okna są fascynujące, ale po czasie trochę się nudzą. Jeśli jedziecie większą grupą, polecam spać na zmianę. Konduktor co prawda za każdym razem klepie i mówi "no sleeping, no sleeping", ale kto by się tam przejmował.
Mała uwaga - nie ważne jakiej jesteś płci, jak będziesz spać dupą do korytarza to ktoś kto będzie chciał się dosiąść obudzi cię głaszcząc po tyłku. 

Przez całą podróż po pociągu przewijają się sprzedawcy, głównie starsze panie oferujące jedzonko za kilka groszy. U nas padło na owoce, strzelam że to co widzicie na zdjęciu to jackfruit, w Polsce można kupić chipsy z tego owocu







W końcu nasz pociąg doczłapał się do granicy z Kambodżą. Po stronie tajskiej stał przemiły pan w mundurze i witał wszystkich uściskiem dłoni oraz krótką pogawędką. Przeuroczo! Złapaliśmy tuk-tuka pod samą granicę i się zaczęło :D




 Po stronie tajskiej taka kolejka!
 Formalności wizowe  trwały krótko, za to po przejściu zrobiło się ciekawie...
Może jakieś jedzonko?
Wiza turystyczna dla jednej osoby to 30$ i...100 batów oficjalnej łapówki, dopisanej jako "opłata" na kartce zwykłym markerem. Warto też mieć zdjęcia paszportowe bo bez nich też się dostaje wizę, ale trzeba dać więcej w łapę. To pierwszy negatywny akcent podróży, taki detal który wkurzył. A dalej... dalej była toaleta. Płatna. Na granicy. Pokazałam ją na snapie. Zapchana toaleta (!) z nieodmykającymi się drzwiami. Młodszy odpowiednik babci klozetowej chodzi i pilnuje. Czego? Nie mam pojęcia, ale ta kobieta napełniała butelki w sąsiedniej kabinie i stawiła je koło misek będących prowizorycznym zlewem. Nie jestem francuskim pieskiem ale nigdy w życiu nie czułam się tak upokorzona, sikając przy otwartych drzwiach i modląc się by niczego nie dotknąć. Gdyby coś mi spadło, nie podniosłabym tego, słowo. Jakoś nigdy nie zauważyłam bym miała jako kobieta gorzej/trudniej w czymkolwiek, ale po raz pierwszy w życiu chciałam mieć penisa.

Kawałek dalej Kambodża przywitała nas wonią zepsutej ryby, chociaż nikt rybami nie handlował. Wolę mieć jednak dobrej zdanie o tamtejszych kobietach, więc chcę myśleć że to była ryba.  Z Poipet łapiemy więc taksówkę do Siem Reap. Tak, jedziemy trzy godziny taksówką, bo nikt nie wpadł na biznes z przygraniczymi busami. Not so smart...






 Po drodze mijamy mnóstwo sklepów w których sprzedają to samo, np. podstawowe jedzenie oraz butelki z paliwem. Jakoś nikt nie wpadł na to, by czymś wyróżnić się na rynku, ale znając historię Kambodży, nie mam tego za złe nikomu.

Udało nam się dotrzeć do hotelu o nazwie 20thstreet, od ulicy przy której się znajduje. Oczywiście taksówkarz miał problem by do niego trafić, mimo mapy pokazanej mu na telefonie. Not so smart...

A jeszcze jedno, o czym zapomniałam napisać. Przy granicy obskoczyły nas półnagie dzieci wyciągające rączki po dolara. Brudne dzieci o smutnych minkach. Chciałam bardzo, bardzo mocno zaznaczyć, że nie wolno tym dzieciom dawać dolarów! One nie trafią do nich, przechwycą je dorośli a te małe kambodżańskie istotki nie pójdą do szkoły, bo bardziej będzie się opłacać posyłać je na żebry. To jest ten trudny moment kiedy czujesz niemoc i chcesz dać dolara, bo to pierwsze co przychodzi do głowy, ale nie możesz tego zrobić bo w ten sposób decydujesz o tym, by maluch nie miał szans na edukację. 
Daliśmy owoce.

Nasz hotel mieścił się przy 20 ulicy, lokalizacja była bardzo dobra, wszystko jak najbardziej okej. Jednak na końcu trochę nas oszukano, więc polecić ze szczerym sumieniem nie mogę. Plusem była cena - 25$ za trzy osoby ze śniadaniami, w hotelu basen, obsługa znająca angielski w stopniu komunikatywnym.

Dobra wieść jest taka, że do Kambodży dotarło Airbnb i ceny są całkiem uczciwe:

Np. pokój przy ulicy 22 (jeszcze lepsza lokalizacja) za 94 zł doba. 
Moja zniżka 85 zł na pierwszą rezerwację wciąż działa, więc gorąco polecam kliknąć w napis "chcę zniżkę" i zarejestrować się na Airbnb jeszcze dzisiaj. Promocja kiedyś pewnie zniknie więc warto mieć rabacik w zanadrzu.
Swoją drogą - znalazłam ostatnio podobną apkę, tym razem z hotelami - 
nazywa się HotelTonight, u daje 75 zł na pierwszą rezerwację - kod na 75 zł rabatu to ANKSKA - widziałam że w tej apce jest mój ulubiony Sound Garden :).

Wracając do Kambodży - idziemy coś zjeść. Ale najpierw siku w cywilizowanych warunkach. Nigdy w życiu nie cieszyłam się tak na widok muszli klozetowej!



BHP level Kambodża.


 
 





 Ja wzięłam sajgonki z całkiem dobrym sosem. Jedzenie było smaczne, płaci się w $, resztę wydają w miejscowej walucie. Nie próbuj się doliczyć, to nie ma sensu. Na początku chciałam podchodzić do tego na zasadzie - są biedni, to edukacja dla ich dzieci, nie ma sensu się kłócić. Dzisiaj mam do tego inne podejście. Zastanawiałam się jak to możliwe, że Kambodża ma piękne plaże, cud świata, rubiny (!) a ludzie klepią biedę. W sąsiedniej Tajlandii jest zupełnie inaczej, tam król chciał by każdy robił co chce, więc masz całą masę wesołych Tajów, a to ktoś sprzedaje tylko zupę, a to tylko naleśniki, ale na życie zarabiają. 

Kambodża jest dla mnie jaskrawym przykładem na to do czego prowadzi lewica.  Lewakom zawsze skończą się cudze pieniądze, a własnych zarabiać nie potrafią, bo przecież źródłem pieniędzy są podatki nakładane na pracowitych.
Wiecie co się stało w Kambodży?
Pisałam na fejsie:


Pieprzony Pol Pot. Nie pracował, wyjechał się uczyć do Francji. Tam zaraził się lewacką ideologią i został najbardziej gorliwym lewakiem z lewaków. Wpadł na genialny pomysł by zrewolucjonizować Kambodżę i w tym celu zamknął szkoły, szpitale, wyrżnął inteligencję i myślał że się będzie kręcić. Poczytajcie o tym. Koniec lat 70tych. Pola śmierci. Straszna rzecz. Robi mi się słabo na widok każdego słowa Khmer.

W tym miejscu chcę zaznaczyć, że sama miałam kiedyś lewicowe poglądy. Nie miały szans w starciu z literaturą, więc poczytałam książki obu stron i cieszę się że wyrosłam z te choroby wieku dziecięcego. Przeraża mnie partia "Razem", która próbuje delegalizować prawicę - to zupełnie jak Pol Pot - masz wolność słowa, ale tylko wtedy gdy mówisz o tym o czym chcemy słyszeć. Błagam, nie idźcie tą drogą! 

Mimo to wciąż nie rozumiem dlaczego jeden z drugim nie siądzie na dupie i nie zacznie wyplatać bransoletek, robić na szydełku bikini (super modne!) czy innych pamiątek handmade, które można z sukcesem sprzedawać. 

Po jedzeniu wróciliśmy do hotelu.  Prysznic i spać? E tam, kto by marnował czas. Po prysznicu ruszamy na miasto. Zrobione pod turystów. Niby jest ładnie, ale widzisz gdzieś na ulicy dziecko myte w misce. Albo ot tak, dzieciaki biegające sobie po 22 samopas, trzylatki na ulicy, same, bez nikogo. Witaj w Kambodży!














 Ja, biała, uprzywilejowana Europejka. Jestem szczęściarą i coraz bardziej przykładam się do ćwiczenia wdzięczności. Bo mam wielkie szczęście, że urodziłam się w Polsce. 











Chcemy coś zjeść, więc wpadamy do knajpki. Cała ulica jedzenia, a nie ma nic czym można by się najeść. Knajpa obok oferuje burgery i pizzę z mięsem krokodyla. Dobry bajer dla turystów, krokodyla pokazać nie chcą. Zawracamy. Szukając czegoś konkretnego lądujemy... na drinku.





Cena? Mniej niż 2$. Kambodża ma tańszy alkohol niż sąsiednia Tajlandia, stąd masa tu narąbanych w trzy dupy Anglików.

Idąc wśród straganów zobaczyłam stoisko z pająkami sprzedawanymi przez znudzonego pana. Zdjęcie z pająkiem 50 centów, pająk do zjedzenia - 1$. Bierę!






Zabrałam się za to z pewną dozą nieśmiałości, w końcu zawsze przeszywa mnie dreszcz na widok włochatego stwora. Niestety nie zapisało mi się mystory ze snapa, bo wrzuciłabym filmik.
Podobno wszyscy mówią, że coś niedobrego smakuje jak kurczak.
Pająk smakuje jak...włochaty kurczak. Jak zjarana, włochata skórka kurczaka. Nic ciekawego, nic specjalnego. Zemsta nie miała słodkiego smaku. Przez kolejne 24 godziny znajduję między zębami włosy, chociaż wyszorowałam je super dokładnie. Mimowolnie przelatują mi przed oczyma wszystkie arabskie penisy które dostałam w wiadomościach prywatnych na instagramie, jako zachętę. Nie wiem co oni sobie myślą, bo efekt jest dokładnie odwrotny, ale mam ten obraz wbrew swojej woli z każdym obleśnym czarnym włosem znalezionym gdzieś między szóstką a siódemką.
Pająk po wstępnym odgryzieniu "końcówek" :D

To jak, może teraz węża? A co tam! Cena ta sama!



Tym razem cieszę się, że film się nie zachował, bo nagrało się na nim "kurwa, jakie to twarde!" Podobnie - nic specjalnego, ususzony na wiór, twardy, ale co nowe doświadczenie za mną, tego nikt mi nie odbierze.


 Ola z większą gracją :)









To co widzicie, to i tak bogata i piękna część. Ci ludzie żyją z turystów.

Po wężu i pająku trzeba było skoczyć na drinka.




 Wciąż byliśmy głodni - padło na naleśnika i kebaba. Nikt nie wpadł na pomysł sprzedawania tradcyjnego kambodżańnskiego jedzenia. Nikt nie wpadł na pomysł wymyślenia nowej tradycji, jakiejś kombinacji przypraw smaków. Napisałabym not so smart, ale w końcu Pol Pot zabił całą inteligencję, więc nie można się wiele spodziewać. Chce mi się płakać, piję tego drinka w knajpie z dumnym szyldem "Khmer". Ilu nadgorliwych czerwonych Khmerów było przodownikami w zabijaniu ludzi? 25% populacji kraju, kilka milionów zabitych... chce mi się wyć. Ale nie mogę, chcę zostawić tu pieniądze. Nikt nie daje mi na to szansy, żadnych t-shirtów z napisem Angkor, Cambodia, nic. Not soł kurwa smart.

Umawiamy się z tuk-tukowcem na to trip po Angkor Wat na wschód słońca. Czeka pod hotelem i od razu się z nas nabija. Cóż, kolejni frajerzy którzy przepłacą za jazdę do świątyń! Kupujemy bilety (20$), są ze zdjęciami i jedziemy dalej. Na wejściu sprawdzają nam stroje i wszystko jest okej. Wchodzimy.




Samo Angkor Wat jest piękne, ale też bez jakiegoś wielkiego szału. To trochę jak z Januszami od "taaaaaaaaakiego karpia złapałem". Legenda przewyższa rzeczywistość. Faktem jest też jednak to, że nas tuk-towiec trochę oszukał i przyfrajerzyliśmy widząc mniej niż powinniśmy. Szczerze? Nie żałuję, jak dla mnie to wielkie grzyby z kamienia. Ładne, ale to wciąż kamienne grzyby. Czy zobaczę pięć czy pięćset, wciąż będą grzybami. Cudem na pewno jest to, że daaaaaawno temu je wzniesiono a cała Kambodża z tego żyje do dzisiaj.

Przeżyliśmy też przygodę. Nasze stroje na wejściu zweryfikowane, ale nagle w środku okazały się za mało zasłonięte. Nadgorliwa Kambodżanka w golfie i koszuli oraz jej równie nadgorliwy kolega upatrzyli sobie akurat nas (celowali raczej w europejskich turystów) i nie chcieli nam pozwolić wejść argumentując:
THIS IS NOT A RIJEL TISZERT. DONT TRAJ DIS!



Obok normalnie wchodziły laski z pępkiem na wierzchu, faceci w krótkich spodenkach ale akurat padło na nas. U Oli nie taka była spódnica, u mnie "not a rijel tiszert".  Do tej pory nie wiem co za różnica czy założę  szal na ramiona czy...
no właśnie, pożyczyłam od miłej Niemki narzutkę. I przeszło. A Ola założyła spodnie. Jak... wbijecie potem do Niej na bloga, zabawna historia, nadgorliwi służbiści omal się nie zakrztusili i byli w szoku :D Dla tej miny warto było zapłacić po 20$ od łebka!





To co mam na sobie to przecież też nie jest "rijel tiszert". Cała procedura nie miała logiki, chciano jedynie sprawić by wypożyczyć za pieniądze zapocone szmaty. Wiele razy zwiedzałam świątynie w Tajlandii i za każdym razem dawali wyprane stroje za free na czas zwiedzania.
W Kambodży chcą cię skroić na każdym kroku.

Miałam ochotę odpowiedzieć temu zaiste męskiemu samcowi "ju ar not rijel men" ale ugryzłam się w język. Gdybyście widzieli jego minę gdy Łukasz zdjął spodnie... ale o tym na pewno u Oli :D

Zostawiam Was z widoczkami:







Wróciliśmy tuk-tukiem do hotelu i tak mieliśmy dość Kambodżańskiej mentalności, że szukaliśmy busa do Bangkoku. Jeszcze teraz, jeszcze dzisiaj. Udało się!
Wskoczyliśmy do busa za 20$. W busie zrzedły nam miny bo kobieta z Portugalii za to samo załpaciła chyba 11. Na szczęście Szwed 25. Zatem płacisz proporcjonalnie do wyglądu frajera. Byliśmy umiarkowanymi.
Na granicy wysiadka z busa! Wlepiają nam czerwone naklejki frajera i twierdzą że granica pieszo a po tajskiej stronie będzie kolejny bus. Jakie było zdziwienie gdy rzeczywiście czekał!
Podjechał, maleńki busik w którym spędziliśmy - człowiek na człowieku, pięć godzin.  My, Austalijczyk, Hiszpan, Portugalczyk, Amerykanin, Szwed... więcej nas było i się zamotałam, ale dowiedziałam się że w niektórych knajpach myją talerze w ... muszli klozetowej. Odbiło mi się chorizo którym częstował Hiszpan, oj odbiło... :D 

Nasz bus :D
A to ja, szczęśliwa, zmęczona w Bangkoku z pad thaiem i naklejką frajera.



Przeczytajcie relację też u Oli!
Będą inne zdjęcia i pewnie ciut inne spojrzenie na wszystko :).


> RELACJA OLI <

psst! Kambodża nauczyła mnie doceniania tego co mam, ale też że nie zawsze mogę pomóc osobiście. Nie znam fundacji działającej w Kambodży, ale zachęcam do przesłania równowartości kawy lub paczki papiersów na UNICEF (baner niżej) aby zobaczyć baner trzeba wyłączyć Adblocka, zalecam na stałę dodać mojego bloga do wyjątków.


Dopisek 9.01 22:56 

Znajomi donieśli, że wpis niesie się po hejterskich zakamarkach sieci. Ja ze swojego poczucia humoru tłumaczyć się nie zamierzam ani też z luźnego podejścia do języka na blogu, bo o tym wszystkim było. Relacja jest skróconym zapisem historii ze snapa, gdzie zestawiałam Kambodżę z Tajlandią - miejscem gdzie ludzie jakoś potrafią i chcą, a dzieci nie są posyłane na żebry - klimat i przyroda taka sama, różna jedynie mentalność. To mentalność sprawiła, że wróciliśmy szybko zostawić pieniądze w Bangkoku.

Nie jest tajemnicą, że pochodzę z robotniczej rodziny z małego miasteczka, w dodatku jestem od urodzenia przewlekle i nieuleczalnie chora a mimo to  moje poglądy są mocno wolnościowe i od dawna brzydzę się socjalizmem. Po prostu jest dla mnie odrażający. Nie dziwi mnie krytyka tych środowisk - gdyby chwalili, coś byłoby nie tak! Znamienne jest jednak że gdy moi odbiorcy odsłonili tekst typową ilość razy w 24 h i nadeszła druga fala - osób nie będących tutaj stałymi bywalcami, nowi-chwilowi odbiorcy w stopniu ZEROWYM zaangażowali się w UNICEF.

Korzystając z okazji, polecam im książkę:
Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy
oraz życzę wszystkim cudownego dnia, bo każdy na taki zasługuje :)





Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 
Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na "głównej") -
 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin :) A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem :)
Follow on Bloglovin
Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

KOMENTARZE

BLOGGER

ceneo

Nazwa

-40% drogeria natura -49% rossman -50% na kosmetyki #Koniecznie przeczytaj 100 dni bez spodni 15 hair project 2015 2016 2017 2018 2019 218 4-godzinny tydzień pracy 5+ 50 list afro akceptacja akcesoria aktualizacja włosów aktywne słuchanie aliexpress Amalfi Andrea anemia Angkor wat Ania poleca aniamaluje anime ankieta aplikacja aplikacje apple asertywność astor ateizm Avon Azja babcia bakterie bataty bądź duży bez pieczenia bezglutenowe biała czekolada biały laptop biblia bicie bieganie biel bingo spa biust biustonosz BLOG blogi blogowanie blond błędy bob body-shaming bohaterki botki boże narodzenie ból ucha - naturalne metody bridal hairstyles brwi buty cele cele życiowe celia ceny w Tajlandii cera Chiny chwalenie się ciało ciastka ciasto bez pieczenia ciasto francuskie ciasto kinder country ciasto snicker ciekawe blogi cienie cieniowane Claudia Shiffer co co było co jest za damo co kupić babci co kupić dziadkowi co kupić na dzień matki co kupić na promocji w rossmanie co kupić na wieczór panieński co na prezent co powiedzą inni co przywieźć z Ukrainy co przywieźć ze Lwowa co robić jesienią co robić w grudniu co robić w kwietniu co robić w lipcu co robić w listopadzie co robić w lutym co robić w maju co robić w marcu co robić w październiku co robić w sierpniu co robić w styczniu co robić we wrześniu co warto kupić na promocji rossman co warto kupić na promocji w drogerii natura co warto przeczytać co warto zrobić na studiach co zjeść w tajlandii co zobaczyć w londynie co zrobić by rude włosy nie płowiały co zrobić żeby włosy szybciej rosły creaclip cruelty-free curls Cypr cytaty czarna rzepa czas czasopisma czcionki czekolada czekolada z żelkami czekoladki czereśnie czerwiec czerwona królowa czkawka czy książki są drogie czy można narzucać wiarę czy można zmuszać do chodzenia na religię czy można zmuszać dziecko do chodzenia do kościoła czy warto lecieć na Cypr czy warto obchodzić halloween czy zapłacę cło czytanie czytnik za złotówkę ćwiczenia daktyle darmowe e-booki darmowy planer death note decubal delia demakijaż depilacja depilacja laserowa depilacja pach depresja deser desery design detoks dieta dieta śródziemnomorska diy dla dojrzałych kobiet dlaczego nie piję mleka dlaczego warto wyparzać i wymieniać szczoteczkę do zębów do 100 zł Dobre Bakterie dobre nawyki dobro dochód domodi domowe sposoby domowy sernik dowody naukowe drinki duplo dusza dzieci dzień babci dzień matki easy hairstyle edukacja egzamin egzaminy eksperci eksperymenty eld elfen lied emocje energia essence etykiety eyeliner fanatyzm FAQ farbowanie feminizm figa figi figura film filmy filozofia finanse first7jobs fit Fitocell freddie fryzura fryzura na ślub fryzury fryzury ślubne fryzury z grzywką gadżety gdańsk gdzie kupić biustonsz 65e gdzie pojechać w maju gdzie tanio kupować meble gliceryna golden blonde golden rose gotowanie Grecja gronkowiec złocisty gry grzywka gule podskórne gwiazda dnia hair trends hairstyles halloween a wszystkich świętych haloween hejt hemofobia henna historyjka motywacyjna Horchata Hot hotel hula-hoop humor hybrydy ile idzie przesyłka z Aliexpress imbir impreza inne inne. inni inspiracje inspiracje tygodnia instagram inteligencja iOS iphone iphone7 isadora italia jak aplikować wcierki jak być lepszym chrześcijaninem jak być sobą jak być szczęśliwym jak dorobić jak efektywnie czytać Jak efektywniej korzystać z sieci jak jeść figi jak kupić idealną ramoneskę jak kupować na aliexpress Jak łatwiej się skupić i wyeliminować rozpraszacze? jak mieć więcej przyjaciół jak napisać pracę licencjacką jak napisać pracę magisterską jak naturalnie wyleczyć anemię jak nauczyć się angielskiego jak nie chorować jak nie marnować czasu w sieci jak nie przejmować się zdaniem innych jak oszczędzać jak oszczędzać. jak ozdobić zeszyt jak pobrać the sims 2 za darmo jak pokonać strach przed tym jak pomóc dziecku molestowanemu seksualnie? jak poprawić koncentrację jak poradzić sobie ze złym dniem jak poszerzyć horyzonty jak powiększyć biust jak prawidłowo czyścić uszy jak przyspieszyć porost włosów jak radzić sobie z gniewem jak radzić sobie z krytyką jak radzić sobie ze stresem jak realizować cele jak rozładować napięcie jak się skupić jak się uczyć jak się wyspać jak skutecznie notować jak sprawić by inni nas lubili jak stać się bardziej lubianym jak stać się lubianym jak stać się optymistą jak stosować olej kokosowy jak stosować wcierki do włosów jak szybko podejmować decyzje jak szybko zapuścić włosy jak tanio czytać książki jak tanio podróżować jak tanio zorganizować wakacje Jak tanio zorganizować wycieczkę do Londynu Jak tanio zorganizować wyjazd do Lwowa jak uczyć się na własnych błędach jak usprawnić mózg jak utrzymać rudy kolor jak uzyskać loki jak wybrać tablet Jak wykorzystać instagram w rozwoju jak wzmocnić odporność jak zacząć zmieniać swoje życie jak zarobić jak zarobić na monetach jak zbudować dom z butelek jak zdać maturę jak zdobyć przyjaciół jak zmotywować się do nauki jak zmotywować się do pisania pracy jak zmotywować się do sprzątania jak znaleźć znajomych jak znaleźć życiową pasję jak zorganizować wypad na Maltę jak zrobić frytki z batatów jak zrobić loki jak zrobić rosół jak zrobić smoothie jak zrobić tortillę jak zrobić własną czekoladę jak zwalczyć ból ucha jak zwalczyć stres jak zwiększyć poczucie własnej wartości Jaka jest najlepsza dieta? Najzdrowsza dieta jaką książkę przeczytać jaką lokówkę wybrać jaki blender wybrać jaki film obejrzeć Jakie buty kupić na wiosnę? Przegląd wiosna/lato 2015 jakie właściwości ma figa jantar january to do list jednodniówka londyn jedzenie jesień języki joanna kalendarz kalendarz adwentowy kalendarze Kambodża kampania kampanie kanapki kasa kasza kasza jaglana kaszel kasztany katar Khao Sok kino klasyczny sernik kłos kobiecość kobiety kochamżycie komedia kompleksy koncentracja konkurs konkursy kontrowersje korektor kosmetyki koszule kot kotlety kotlety z kaszy jaglanej kozi ser kozieradka kreatywność kredki kremy krok po kroku krótka piłka krótkie fryzury krótkie włosy krytyka krzywe nogi książka książka do przeżycia książki ksometyki kuchnia kultura kwiecień kwiecień 2016 kwiecień 2017 lakier laminowane laptop laptop do 2000 zł Larnaka lato leczenie led legimi lekcje lemoniada lęk przed ludźmi lęk przed pobraniem krwi licencjat linki linki tygodnia lista lista życzeń listopad lob loczki lody loki loki bez lokówki loki bez użycia ciepła lokówka z biedronki Londyn ludzie luksus lumpeksy lunchbox luźne Lwów macbook macbook air 13 Magia sprzątania maj majówka makijaż makijaż oczu maliny Malta mały biust mam problem Mani manicure Marie Kondo marzec masaż mascarpone maska maść ichtiolowa maść z witaminą A matura maxi meble meddiet medycyna medytacja MEGAFON metale ciężkie meteoryty męskie miasta miesiąc migrena miód mleko mleko kokosowe mleko owsiane młodzież moda modne modne buty 2015 modne fryzury modne fryzury 2015 modne fryzury 2016 modne fryzury 2017 modne fryzury 2018 moja historia moje cechy moje ulubione produkty spożywcze moment.pl monety kolekcjonerskie morze motywaca motywacja mrożona kawa muffinki muzyka my secret myśli myśli rozwój na wesele na studniówkę nails najlepsza dieta najlepsza zupa NAJNOWSZE najzdrowsza dieta najzdrowszy olej świata naked 3 naked 3 podróbka naprawa zniszczonych włosów naturalna pielęgnacja naturalne metody naturalny makijaż nauka nauka języków obcych nawyki nie lubię sprzątać nieśmiałość nocleg notowanie nowe nuda nuggetsy o mnie obcasy obuwie oczy oczyszczanie odchudzanie odkładanie marzeń na później odrobaczanie odżywianie odżywienia oferty okazje okulary olej kokosowy olej rycynowy olejek olejek z drzewa herbacianego olejowanie opakowania opinia opinie optymalizm organizacja orszada oszczędzanie owoce pakowanie paletka pamiętniki z wakacji pancakes panini party Paryż pasje pastele paznokcie pedagogika penne all' arrabbiata perfumy pewność siebie pędzle pielęgnacja pieniądze pierogi piersi pies pilomax pisanie pizza placenta planer planer pdf planowanie pobierz organizer pobranie krwi poczucie własnej wartości podkład podpłomyk podróże podsumowanie podsumownaie Pogoda pokój polecane książki południowe włochy pomidorowa pomoc Pompeje pomysły poniedziałkowy motywator poradnik porost włosów post sponsorowany post we współpracy z marką postanowienia postanowienia noworoczne pot potliwość Poznań PR praca praca zdalna prawa człowieka presja prezenty profile które warto śledzić na instagramie prom promocja promocja rossman promocja super pharm promocje prostownica prywata przedłużane rzęsy przedłużanie rzęs przekąski przekąski do wódki przekąski na urodziny przemoc przemoc psychiczna przemoc symboliczna przepis przepis na pomidorówkę przepis na sernik przepis na tartę przepis na tartę z białą czekoladą i mascarpone przepis na zupę pomidorową przepisy przepisy na smoothie przepisy z figami przyrost przysmaki na imprezę psychologia pudelek pull through braid PUPA pycha pytania Qatar Airways queen quiz rabaty rady recenzja regeneracja regulamin reklamy relacje relaks religia remington resentyment retusz rimmel rok szkolny rosół rossmann rozdanie rozjaśnianie rozkiminki rozkminki rozrywka rozwoj rozwojowe czwartki rozwojownik rozwój równowaga rtęć ruch rude rude włosy rzesy jedwabne rzęsy Rzęsy 1:! rzęsy 2d rzęsy metoda objętościowa Bydgoszcz rzęsy przed i po Safari Salerno samodoskonalenie samoleczenie sandwich sandwicz Seboradin self-love sen Sensique sephora seriale sernik sesja shake Siem Reap się działo silikonowy lunchbox siwe włosy skorupki skupienie słoik z uchem i słomką słowiański blond smartfon smoothie snap snapchat softsticks soraya Soumda społeczne sport sposoby na odporność sposoby na wypadające włosy sposób na pryszcze sposób na tabliczkę mnożenia spotkanie sprytna dziewczyna sprzątanie sprzęt ssanie oleju stopy strach strach przed oceną strach przed pobraniem krwi stres studia studiowanie studniówka styl suche włosy sukces sukienka sukienki suknie ślubne syrop z pędów sosny szacunek szampon szczęście szkoła szminka szpilki szpotawe kolana sztuczki sztutowo ślimaczki ślub śmiech śniadanie średnie włosy święta tablet tablet do 500 zł tablet na studia tag Tajlandia tangle teezer tania lokówka tanie tanie buty tanie czytanie tanie dodatki do mieszkania tanie loty tanie zwiedzanie tarta tarta snickers tartinki tech Tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Otwartym. tekst sponsorowany tekst we współpracy z marką GOSH telefon telewizja Tesori d'oriente test the sims todo torebka torebki tortilla toruń trendy triki trolling trwałe loki tusz twarz tydzień tygodnik tygodniowe love ubrania ubranie uczucia udawany warkocz Ukraina ulubieńcy updo upięcia upięcie urban decay urlop uroda urodzinowe menu urodziny usta venita vipera w co się ubrać w szystkie w11 wady wakacje wakacje jesienią walentynki Warszawa warsztaty wazelina ważne wcierka wdzięczność wegańskie wegetariańskie weltschemerz wiara wibo wieczór panieński więcej wigilia wilno wiosna wishlist Włochy włosy wnętrza wob woda woda brzozowa wolontariat worth following instagram profiles for better life wpływ wrapy wrażenia Wrocław wsparcie współpraca wszystkich świętych wszystkie wtyczki wybór wybrzeże amalfitańskie wychowanie wycieczka wydawnictwo wygodne wałki wymiary wyniki wypadanie włosów wyszukiwania wyzwania wyzwanie wyzwanie - bycie miłym wyzwanie30dni xiaomi youtube za darmo zabawy zaczrwienienia zakupy zakupy na Ali zapach zapalenie oskrzeli zarobki zawijaski zawiść zdejmowanie hybryd zdrowa dieta zdrowie zdupy zerowaste zeszyt zima zioła złoty blond zły humor znajomi zupa zupa dyniowa zupy zwierzęta zyski żółta sukienka życzenia życzenia noworoczne
false
ltr
item
Aniamaluje - blog o życiu po swojemu: KAMBODŻA : Angkor Wat, jak smakuje wąż i pająk i ile razy nas chciano oszukać
KAMBODŻA : Angkor Wat, jak smakuje wąż i pająk i ile razy nas chciano oszukać
Czym zaskoczyła nas Kambodża?
https://4.bp.blogspot.com/-HmunUrbIagc/WHJChcc7TZI/AAAAAAAArfw/gxrNIA-GuJoXliOnC1r1Yu0TgREGfgjTQCLcB/s1600/KAMBOD.png
https://4.bp.blogspot.com/-HmunUrbIagc/WHJChcc7TZI/AAAAAAAArfw/gxrNIA-GuJoXliOnC1r1Yu0TgREGfgjTQCLcB/s72-c/KAMBOD.png
Aniamaluje - blog o życiu po swojemu
http://www.aniamaluje.com/2017/01/kambodza-angkor-wat-jak-smakuje-waz-i.html
http://www.aniamaluje.com/
http://www.aniamaluje.com/
http://www.aniamaluje.com/2017/01/kambodza-angkor-wat-jak-smakuje-waz-i.html
true
3538531450758840466
UTF-8
Nic nie ma :( ZOBACZ WSZYSTKO Czytaj dalej Odpowiedz Anuluj Usuń By Główna STRONY POSTY ZOBACZ WSZYSTKO POLECANE TAGI ARCHIWUM SEARCH WSZYSTKIE Nic nie ma :( Back Home NIEDZIELA PONIEDZIAŁEK WTOREK ŚRODA CZWARTEK PIĄTEK SOBOTA NIEDZIELA PON WT ŚR CZW PT SO STYCZEŃ LUTY MARZEC KWIECIEŃ MAJ CZERWIEC LIPIEC SIERPIEŃ WRZESIEŃ PAŹDZIERNIK LISTOPAD GRUDZIEŃ Jan Feb Mar Apr MAJ Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec teraz minutę temu $$1$$ minutes ago godzinę temu $$1$$ hours ago Wczoraj $$1$$ days ago $$1$$ weeks ago więcej niż 5 tygodni temu Followers Follow Artykuł premium Kliknij Share aby odblokować dostęp