Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Najlepsze lody w Warszawie 🍦

autor Posted on

Gdzie można zjeść najlepsze lody w Warszawie? W stylu włoskich “gelato”, lody tradycyjne, albo lody wegańskie? Zapraszam na małe podsumowanie i mój wybór.

Czasami tęskno mi do tych czasów, gdy na blogach były opinie, takie luźne jak kiedyś na pingerze. A potem daję sobie przypominającego plaska w twarz, że sama też piszę bloga i jak narzekam, to powinnam świecić przykładem. Tekst o tym, gdzie zjeść dobre lody w Warszawie piszę już miesiąc, bo gdzieś tam jest poczucie, że za mało się znam. Jasne, może nie jestem ekspertem od tworzenia lodów, ale jeść kocham.

Oto subiektywny wybór moich ulubionych lodów w Warszawie + kategorie jakie im przypisuję.
Uwaga! Nie mam dobrych zdjęć z wszystkich lodziarni, bo zazwyczaj lody zjadam, zanim zrobię im fotkę. Najlepsze lody na świecie jadłam w Punto Freddo Gelateria we włoskim Salerno (pod Neapolem, na wybrzeżu Amalfi). Te które wybrałam do zestawienia są maksymalnie zbliżone do włoskiego ducha. Z bólem serca przyznam, że wciąż nie znalazłam obłędnie orzeźwiających lodów cytrynowych :<

Naturalne lody - Melody w Warszawie
Naturalne lody w Warszawie – Melody melo

Naturalne lody – lodziarnia Melody

Zdjęcie powyżej jest z jakiegoś eventu, na którym Melody serwowało lody, normalnie są bez makaronika w środku). To całkiem dobre lody naturalne z krótkim składem. Mają też sporo sorbertów, więc są i lody wegańskie. Lody są dobre i to jedne z moich ulubionych w Warszawie, ale znam lepsze 😉 Czasami mają bardzo interesujące smaki jak sorbet z rokitnika albo ricotta z pomarańczami. To miejsce dość “instagramowe”. Ja polecam z Melody zdecydowanie bardziej pyszne makaroniki.
Adres:

Al Jana Pawła II 43a/25 oraz Francuska 48

Limoni – lody rzemieślnicze

Mam wrażenie, że z roku na rok te lody są coraz gorsze, ale to wciąż czołówka jeśli chodzi o lody w Warszawie. Dawniej wielkie porcje i ciekawe smaki, dziś konkurencja jest większa i nie robi to tak wielkiego szału. Mają jednak kilka bardzo interesujących pomysłów. Limoni to nie tylko lody naturalne (moje ulubione smaki to krem z palonego masła, sernik z truskawami i nocciola) czy lody wegańskie (mam wrażenie, że to już standard), ale też lody dla psów (!) oraz od niedawna niskokaloryczne lody bez cukru. Plusem jest też to, że Limoni w Warszawie ma wiele punktów.

Adresy:
Dąbrowskiego 1/róg Puławskiej 
Zwycięzców 49 
Grzybowska 3 
Pasaż Ursynowski 11 
Wąwozowa 4 
al. KEN 51 
Filtrowa 70
Mołdawska 5/7

Najlepsze lody w Warszawie - lody Limoni
Rzemieślnicze lody Warszawa – Limoni

Najlepsze lody w Warszawie – Good Lood

Lody rzemieślnicze - Good Lood

W mojej opinii – Good Lood to obecnie najlepsze lody w Warszawie. Spore porcje, dobra cena (4 zł za porcję, ja zawsze biorę 2) i możliwość dobrania płynnej czekolady <3. Są 4 podstawowe smaki . 3 to typowe, rzemieślnicze lody mleczne: śmietanka ze Skały, karmel z różową solą himalajską, ciemna czekolada, jedne to lody wegańskie – stałym smakiem jest polska truskawka. Oprócz tego codziennie są 2 inne dodatkowe smaki. Po jednym mlecznym i wegańskim.
I tutaj smak smakowi nierówny. Byłam zachwycona kinder country, ale rozczarowana gwiazdkami magic stars. Jestem za to fanką śmietanki i karmelu, więc zawsze znajdę coś dla siebie.

W good lood można zjeść lody za darmo 😉 Za rejestrację z mojego linka otrzymasz 750 punktów. Kolejne 750 można zgarnąć za wpisanie w aplikację daty urodzin. Za każdą kupioną porcję naliczane jest 100 punktów. Zbieranie punktów jest bardzo szybkie, bo pojedynczą porcję kupimy już za 1000 puntów, a podwójną – za 1750 :).
Oczywiście ja też coś z tego mam, jak zarejestrujesz się z mojego linka, otrzymam z tego tytułu 500 punktów. Możesz oczywiście kupić też lody bez aplikacji, albo pomijając mój link, ale wtedy dostaniesz o 250 punktów mniej ;). Ja do niczego nie zmuszam 😉

Adres:
Mokotowska 45,
drugi lokal znajduje się w Galerii Młociny

Inne dobre lody w Warszawie

Planowałam dłuższy tekst, ale nie wszystkie lody zasługują na tak wielką uwagę. Dobra śmietanka i boska pistacja jest w lodziarni Tłusty Kotek (Hoża 51, Miodowa 23, ZWM9). Na uwagę zasługuje też Lodziarnia Baśniowa (miewają ciekawe smaki jak Jabłko z selerem naciowym, Adres:
al. Wojska Polskiego 41), Jednorożec, (obłędny Orzech z Piemontu, adres: Narbutta 38).
I to tyle z moich ulubionych warszawskich lodów.

We wszystkich lodziarniach płaciłam własnymi pieniędzmi i żadna część tekstu nie jest sponsorowana :). Wciąż tęsknię za nocciolą i cytryną z południa Włoch, ale cóż – będzie trzeba wrócić 🙂 Cholernie bra mi też takiej usługi jak lody na dowóz. W sam raz dla dziewczyny z PMS 😉

Zerknij też na tekst, w którym podzieliłam się swoimi wątpliwościami odnośnie pisania tekstów amatorskich:

Uściski, Ania

41
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
22 Comment authors
AlicjaMimiAniamalujeLenorFilip Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Itdcarooline
Gość

❤️😍

Itdcarooline
Gość

Zrobiła mi pani ochotę ❤️😍

Ewelina
Gość

Poza wymienionymi lubię jeszcze lody w Deseo (czarny sezam, matcha, ricotta z figą). Kiedyś (może wciąż) można było zamówić lody w brioszce, jak na Sycylii. I mają opcje dostawy do domu, tylko cena odstrasza.

Ewela
Gość

A ja byłam we wszystkich oprócz GoodLood wymienionych przez Ciebie Aniu, Limoni kompletnie do bani wg mnie obecnie, kiedyś było dobre ale poziom sodl na łeb. Z kolei od kilka sezonów ulubione to LaSucree, mają ogromną rotacje smaków, lody są naturalne, bez ulepszać y, do tego cena – 1 porcja kosztuje 5zl i jest jak dla mnie ogromną, bo ja więcej niż 1 porcja nie zjem. A co u nich najlepsze porcje możesz podzielić na 2 smaki, więc ja za 5zl mam 2 smaki cudownych lodów! Polecam szczególnie słony karmel, pistacje, kokos (ale nie ten weganski), a z sorbetow boksie… Czytaj więcej »

Ania Indygo
Gość

Ja na razie zasmakowałam w lodach o smaku beza z malinami – są pyszne. Chociaż dużo zależy też od lodziarni, bo nie we wszystkich smakuje tak dobrze. Jak będę w Warszawce, to chętnie pójdę do polecanych przez Ciebie lodziarni 🙂

Sylwia
Gość

Bardzo Ci polecam lodziarnie “ochota na lody” na Grójeckiej na przeciwko OchTeatru. Otworzyli się niedawno, ale są naprawdę godni uwagi. Codziennie mają inne smaki.

Maja
Gość

Najlepsza cytryna, jaka jadłam jest w Croccante na żurawiej (na rogu od strony placu trzech krzyży). Trafiliśmy tam przypadkiem, szukając otwartej po 22 lodziarni i przepadłam. Smaki lodów się zmieniają, więc cytryna z szałwia jest raz na jakiś czas, ale naprawdę polecam spróbować. Inne smaki też są ok 🙂

Judyta
Gość

Ania, najlepsze lody w Warszawie są w “na końcu tęczy” lodziarnia na placu Zbawiciela, gdzie kiedyś stała słynna tęcza 😉 jadłam lody we wszystkich wymienionych przez Ciebie lodziraniach i lody w tęczy i tak wymiataja! 😋

Ania
Gość

Ja też uważam że Good Lood to na tą chwilę najlepsze lody w Warszawie.Trafiłam tam dzięki Tobie (kilkukrotnie już o nich wspomniałaś) i przepadłam na dobre. Punkty zbieram na Loodboxa 😋

Klaudia
Gość

genialna mina na tym pierwszym zdjęciu 😀

Abernathy
Gość

najlepsze cytrynowe lody też jadłam na wybrzeżu Amalfii 🙂 w Sorrento.
a smak palone masło jest obłedny, jadłam w jakiejś przypadkowej lodziarni i kosmos!

pannanika
Gość

ściągnęłam apkę – jadłam już u nich lody i bardzo mi smakowały, na pweno będę wpadać częściej, to czemu nie pozbierać punktów 🙂
Polecam Ci jeszcze lody przy placu Zbawiciela – Na końcu tęczy – też są pycha! Ale tylko tam, bo w ich punkcie w Galerii Młociny już mi tak nie smakowały…

aniaindygo
Gość

Też czasami mam wrażenie, że nie ma już luźnych notek, a czasami ciężko powiedzieć – sponsorowany wpis czy nie. podoba mi się taki luźny przegląd w Twoim stylu. po prostu to co jest dobre twoim zdaniem, bez zadnych podtekstów, zastanawiania się czy to sponsorowane czy nie. dobre jest po prostu…dobre:)

Karolina
Gość

Aniu, próbowałaś lody w cukierni Kuncer? Pierwszy lokal od kilku lat jest na Bródnie koło parku, niedawno otworzyli drugi na Żoliborzu. Lody tanie nie są, ale mają genialne smaki. I dostaje się gratis na spróbowanie malutką porcję smaku, ktory wpadnie Ci w oko. Poza lodami mają pyszne ciasta, a mazurek pistacjowo-różany na Wielkanoc jest po prostu obłędny…

Natka
Gość

Jak ja czekam na okazję, żeby posmakować goodlood! 😀

Łucja
Gość

Jeśli Limoni to dla Ciebie czołówka to mało dobrych lodów jadłaś…

Dalia
Gość

W najbliższym czasie będę miała okazję odwiedzić Warszawę bo wybieram się w odwiedziny do brata, tak więc myślę,ze spróbuję wybrać się do jednej z tych lodziarni. Uwielbiam lody, a jak czytałam prognozę pogody to praktycznie do końca sierpnia pogoda ma być bardzo ładna.

Jedynie nie smakują mi tak zwane lody tajskie. Wyrabianie lodów wyglada fascynująco, jednak nie są to moje smaki i zdecydowanie bardziej wolę śmietankowe, kremowe lody.

Filip
Gość

🤯

Filip
Gość

Good lood in Cracow is better than Good lood in Warsaw because in Warsow ice cream it’s blee and smaller than Good lood in Cracow.

Alicja
Gość

Nie zadziałał mi twój link 🙁

Lenor
Gość

A próbowałaś Pallone? Przy ząbkowskiej na Pradze Północ, chodzę często bo mam blisko 😂 Ale muszę spróbować któregoś z tych adresów, bo w żadnym z tych miejsc nie byłam. A jeszcze a propo Pallone wygrało w tym roku plebistyt na najlepsze lody w Warszawie 2019 (mogłam coś pomylić w nazwie, ale jakiś konkurs czy coś wygrali w tym roku) 😉 Jakbyś kiedyś próbowała, to jestem ciekawa twojej opinii. Prawie co tydzień mają w większości inne smaki. Moje ukochane, to na pewno brzoskwiniowe oraz o smaku bawarki ❤ Ale niestety tylko raz każdy smak jadłam, bo bardzo często zmieniają w zależności… Czytaj więcej »

Mimi
Gość

Super tekst! Z mojej strony na Tarchominie polecam Piccolo Strumykową – mają spory wybór i jeszcze pysznej kawki można się napić 🙂

Previous
Profesorze do nauczyciela w liceum – czy trzeba?
Najlepsze lody w Warszawie 🍦