“Na lotnisku jest drogo” i inne mity w które wierzyłam

Pamiętam jak na początku mojego podróżowania myślałam o nim zupełnie stereotypowo. Że autobus zawsze tańszy niż samolot, że tanie loty są tanie, a na lotniskach jest strasznie drogo. Ech, bardzo się myliłam!
Bardzo szybko może się okazać, że zamiast kilkunastu godzin w tajskim autobusie można w tej samej cenie odbyć lot krajowy w dużo bardziej komfortowych warunkach.
Albo że tanie loty z Modlina do jakiegoś podmiejskiego lotniska oznaczają dużą dodatkową płatność za transfery. Czasem masz wszystko wyliczone, a potem samolot ma opóźnienie i nie załapujesz się na ostatni budżetowy autobus i trzeba wybrać taksówkę.
Na tej samej zasadzie myślałam, że lotniska są zawsze drogie. 
No trochę są, bo wszystkie produkty sprzedawane na lotniskach muszą przejść wnikliwą kontrolę i pracowników to też dotyczy, ale można być sprytnym i nie ponosić dużych kosztów, a nawet przez latanie po prostu oszczędzać :).
Woda
Wszyscy opowiadają o tym, jak koszmarnie droga jest woda, tymczasem nasze lotniska wyposażone są w poidełka z bezpłatną wodą pitną. Sama korzystałam z takiego na warszawskim lotnisku Chopina, a gdy podzieliłam się z wami informacją, wysyłaliście mi zdjęcia z Katowic i lotniska w Balicach.
Warto zabrać ze sobą butelkę z filtrem, opróżnić ją przed kontrolą i użyć ponownie później. Nie produkujemy w ten sposób zbędnych śmieci.
Czytnik
Ile razy kupiłam głupi magazyn albo beznadziejną książkę z braku laku! Żałuję zmarnowanego w ten sposób papieru. Czytnik sprawia, że zawsze mam czym się zająć i nie podejmuję głupich decyzji bo się nudzę. Głupią decyzją może być np. kupienie w samolocie przekąski, która wypełni mi czymś ręce, bo z nudów będę jeść kompulsywnie. Poza tym w samolocie odczuwanie smaków słodkiego i słonego spada aż o 30%, więc wolę zabrać ze sobą orzechy, zdrowy batonik albo daktyle.
Szal
Szalik, który w samolocie posłuży jako kocyk, to nie tylko przydatny gadżet, ale też bardzo rozsądne posunięcie. Gdy jest mi zimno, nie wykorzystuje czasu w samolocie na spani
Zakupy na lotnisku

Chcę Wam udowodnić, że na lataniu można jeszcze zyskać :). I wcale nie mówię tu o wybraniu tanich lotów na Ukrainę i kupowaniu tam papierosów (samolotem można przewieźć 10 paczek, lądem tylko 2), ale też o innych zakupach.
Czego najczęściej zapominacie spakować na wyjazd? U mnie to szczoteczka do zębów albo kosmetyczka z kolorówką, bo korzystam z tych rzeczy przed wyjściem a potem jakoś tak… zapominam.
Lecąc do Tunezji postanowiłam sobie zrobić eksperyment. Zabrałam ze sobą tylko krem BB, jedną kredkę do oczu, zmasakrowaną paletkę cieni. i sprawdzony korektor. Resztę postanowiłam kupić na lotnisku.
Tak, na lotnisku! Co więcej – kupiłam same dobre produkty a z racji korków przed lotniskiem i ogromnego zamieszania – na całą operację miałam jedynie kilka minut.
Jak się domyślacie, partnerem tego wpisu jest sieć sklepów Aelia Duty Free.
Gdy chcę ładnie wyglądać na zdjęciach (a w Tunezji był z nami profesjonalny fotograf, więc szkoda by było to zmarnować), oprócz kremu BB i korektora używam czegoś do podkreślenia brwi, tuszu na dolne rzęsy (górne mam przedłużone), rozświetlacza i różu.
Nabyłam taki oto zestaw. Zapytacie pewnie – no spoko, ale ile za to zapłaciłaś? A nawet jeśli nie zapytacie, to  i tak mam ochotę się pochwalić 🙂
Watch me!
Kupiłam miniaturowe wersje, bo rzadko zużywam kosmetyk przed upływem terminu ważności, maluję się mało a chciałam też oszczędzić miejsce w bagażu. Nie będę więc bawić się w spektakularne porównanie cen miniaturek do pełnowymiarowych wersji, chociaż pewnie mało kto zużywa takie kosmetyki do samego końca. Porównam ceny miniaturek.
Róż Gold Rush z pędzelkiem i lusterkiem –  w sieciowej perfumerii 92 zł.
Mini Mascara Bad gal Bang – 70 zł

Pomada do brwi Ka brow, z pędzelkiem – 76 zł

Roźswietlacz w płynie high beam (też z pędzelkiem)

Podsumowując: 92+70+76+72 = 310 zł.

Ja zapłaciłam 113. 

A z moim kodem taki zestaw możecie nabyć za 90 zł.

No i w pakiecie jest kosmetyczka 😉 Podobnych zestawów Aelia ma dużo więcej

Taki zestaw kupiłam na prezent za 117 zł

Zestawy, które widziałam na lotnisku Chopina kosztowały maksymalnie 130 zł.


 Zaufałam Aelii, bo miałam okazję poznać profesjonalizm pracujących tam dziewczyn (i chłopaków!) na wydarzeniu marki w Gdańsku. Może i lotnisko kojarzy się z miejscem, gdzie kupujemy przypadkowe rzeczy o których zapomnieliśmy, albo losowe prezenty, ale warto skorzystać z rad ekspertów, którzy tam pracują.

Aelia wysyła pracowników na bardzo porządne szkolenia. Dziewczyny pracują z Chanel, Hermes, Dior, bo klienci na lotnisku bywają bardzo wymagający. Wiedzieliście, że można skorzystać nie tylko z fachowej porady, ale też z usługi makijażu?
Poznałam dziewczyny w Gdańsku a potem zgarnęły mnie na szybki make up podczas wydarzenia Środa dzień bloga (Aelia często bierze udział w różnych akcjach i to jest wspaniałe).

Dominika zmyła wszystko co miałam na twarzy i pomalowała mnie w 10 minut.

Dzięki temu wiem, że jak będę potrzebowała porządniejszego podkładu, skuszę się na CC od Chanel. Zdjęcia robiłam w bardzo kiepskim świetle, ale przetrwał cały wieczór w nienaruszonym stanie.

I teraz pewnie pomyślicie, że to musi być strasznie droga zabawa? Trochę tak, to produkt z wyższej półki, ale ma filtr 50, dzięki czemu odpada problem zmartwienia o to, czy krem z filtrem będzie współpracował z makijażem.
W drogeriach kosztuje 319 zł.

Na lotnisku widziałam go za 252 zł. 

Z moim kodem kupicie go za 201!


Podobnie jak bardzo popularny Estee Lauder double Wear

W perfumeriach kosztuje 189 zł, w sklepach Aelia 153 zł, a z moim kodem 123 zł

Na lotnisku taniej kupimy też perfumy oraz alkohole. Eksperci bardzo chętnie doradzają w wyborze. Sklep bezcłowy znajduje się poza kontrolą bezpieczeństwa, więc kupione w Aelii produkty nie wliczają się w limit jednego litra płynów. Stąd wielu lecących do np. Norwegii, zaopatruje się w polską wódkę .

Lokalne alkohole to całkiem dobry pomysł na prezent, tak samo jak perfumy z okazji zbliżającego się dnia Matki czy innych okazji.

Co więcej – obsługa bez problemu zapakuje zakupy w ładne pudełko prezentowe. Moje nie miało ze mną lekko, bo zabrałam je w ramach eksperymentu w dość ekstremalne miejsca, a wciąż prezentuje się porządnie i wszystko przetrwało.

Także nikt nie zorientuje się, jeśli to był prezent last-minute, bo całość wygląda stylowo i porządnie ;-).

A wiecie co jest najfajniejsze?  Jak już lecisz z Warszawy czy Gdańska, to nieważne dokąd lecisz – na pustynię, na Islandię, w Alpy czy nad morze – zawsze możesz polecieć skorzystać z porady ekspertów w Aelii.

Mam wrażenie, że nie wyglądałam wcale źle 😀

Polecam wam samodzielne weryfikowanie mitów, bo wiele osób niesłusznie omija zakupy na lotniskach szerokim łukiem. Tymczasem potrafią być bardzo owocne!

XOXO

Podziel się