Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Jak oszczędzać pieniądze i środowisko bez większego wysiłku

Od jakiegoś czasu większą wagę przykładam do dbania o środowisko. I chociaż nie udało mi się kupić nigdy rukoli, która nie byłaby pakowana w folię, przerażają mnie pokrojone pieczarki na styropianowej tacce czy zapakowana w ten sposób włoszczyzna.
Ale kilka miesięcy temu byłam świadkiem sytuacji, która wciąż tkwi mi głęboko w głowie. Dobrze ubrana kobieta koło trzydziestki zaczęła komentować pod nosem zakupy starszej pary, która pakowała wszystko w foliówki. Nie widziałam wszystkich ich zakupów, ale to był bardzo przeciętny koszyk tanich produktów. Okej, ja też uważam, że na duże zakupy rozsądniej zabrać ze sobą własną torbę niż kupować gazylion foliówek, ale starsza pani zrobiła się czerwona i chciała coś powiedzieć, ale mąż (jak zgaduję) powstrzymał ją wzrokiem i powiedział cicho, ale spokojnie – te torby wychodzą taniej niż worki na śmieci.
Siedzi to we mnie do dzisiaj. Bardzo łatwo przychodzi nam oceniać innych. Jeszcze kilka lat temu gdy ktoś chodził do szkoły czy na uczelnię z kubkiem termicznym, był cebulą. Dzisiaj, to modne i bardzo eko. Zobaczcie ile zależy od perspektywy!
Myślę, że krytykując wybory innych nie zachęcimy ich do zmiany postawy. Dla mnie to naprawdę piękne, że ktoś rezygnuje z plastikowego wieczka kawy na wynos, bo mały krok jest lepszy niż żaden. Ale gdy opowiada o tym tonem “jestem lepszy od was”, to jest mi przykro, bo ludzie których krytykuje często nie byli nigdy konsumentami kawy za 15 zł na wynos w styropianowym kubku, tylko kupują tanią zalewajkę z marketu. Bo ich cholera nie stać.
O zero-waste przeczytałam dwie książki i wysłuchałam kilku filmów na youtube.  Jeśli mam być szczera – nie czuję się w tej chwili przekonana do przejścia na orzechy piorące i daleko mi do życia, w którym miesięcznie produkuję tylko słoik śmieci. Plastik jest lekki, tani i wygodny – nie umiem wyobrazić sobie dzisiaj powrotu ludzkości do metalowych czy szklanych strzykawek. Problemem nie jest w moim odczuciu plastik, tylko jego nadmierna produkcja i bezmyślna konsumpcja. Wiem, że zaraz ktoś spróbuje mnie zbesztać, ale proszę- spójrz najpierw prawdzie w oczy – prawdopodobnie czytasz ten tekst na urządzeniu przynajmniej częściowo wykonanym z plastiku. Masz do niego plastikową ładowarkę i słuchawki. Z ogromnym prawdopodobieństwem świeci gdzieś nad tobą lampa wykonana częściowo z plastiku, a nawet jeśli nie ona – to włącznik, wtyczka albo obudowa kontaktu. Mam wyliczać dalej?
Nie oznacza to jednak, że mamy się poddać i nie robić nic.
A ponieważ jestem fanką postawy – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz, chciałam opowiedzieć o mojej filozofii less-waste. Super proste kroki, które nie wymagają dużego wysiłku, a pozwalają zminimalizować produkcję śmieci oraz oszczędzić pieniądze.
1. Zużywam do końca – totalnie i bezlitośnie wykańczam wszystkie produkty. Rozcinam tubki po kremach a pozostałe na ściankach słoika resztki masła orzechowego zgarniam chlebem. Trochę mi na tym punkcie odbiło. Wprowadziłam też jeden dzień w tygodniu, gdzie przygotowuję posiłki w 100% z tego, co mi zostało w lodówce. Czasami jest to zapiekanka makaronowa, czasami omlet z wszystkim co się nawinie, ale w obliczu głodu na świecie – czuję się z tym lepiej. Bo wcześniej zdarzało mi się coś zmarnować. Starcie suchej bułki na bułkę tartą czy zrobienie z niej grzanek to nie jest wielka filozofia. Zresztą w moim domu nigdy nie wyrzucało się chleba i jestem za to wdzięczna rodzicom.
2. Unikam niepotrzebnego plastiku
Wszyscy jak jeden mąż czepili się słomek, jakby rezygnacja z ich użycia uleczyła oceany. Hmm, słomki to dosłownie kropla. Są jednak idealnym przykładem czegoś, co jest zazwyczaj zbędne. Mówię zazwyczaj, bo pijąc sok z kapusty czy wodę z cytryną sięgam po słomkę wielorazową z troski o szkliwo i obawy o ból przy nadwrażliwych zębach. Czekam aż dojdą moje silikonowe słomki ze specjalnym czyścikiem. To kolejny krok po wymianie papierowych papilotek na muffinki na te wielorazowe.
Nie zrozumcie mnie źle – rezygnacja ze słomek jest bardzo ważna, ale skupianie na nich uwagi poniekąd odwraca ją od realnego problemu. Ostatnio bezskutecznie szukałam patyczków higienicznych bez plastikowej pałeczki. Wymiękłam i zamówiłam zapas przez internet. Ktoś powie – pfff, to tylko patyczki, ale mnie osobiście przeraziło, że ludzie spuszczają je w ubikacji.
Patyczki używamy dosłownie chwilę. Nie widzę potrzeby, aby pałeczka była wykonana z plastiku, papier z recyklingu byłby naprawdę ok. Jeśli to dla Ciebie za dużo – proszę, nie spuszczaj patyczków. A te papierowe są naprawdę ok, nie poczujesz żadnej różnicy, słowo!
Miałam ostatnio sporo pracy i mocno rozważałam dietę pudełkową. By może rozważę ponownie, gdy będzie można wybrania opcji z wielorazowymi pojemnikami wystawianymi codziennie do mycia, bo masa zbędnego plastiku mnie odstraszyła. Czasami bardzo mi się nie chce, ale jedzenie na wynos pakuję sobie do silikonowych pudełek, których używam od lat.  Pisałam o nich w 2015, a już wtedy korzystałam od roku ;). Są łatwo dostępne i bardzo praktyczne, bo po złożeniu nie zawierają wiele miejsca a silikon nie przejmuje zapachu jedzenia i nie zmienia jego smaku.
Sałatkę do pracy można też spokojnie zapakować do słoika :).
Butelka z filtrem – miałam trzy różne, od jakiegoś czasu jestem wierna butelkom Dafi i bardzo się cieszę, że  Dafi odezwało się do mnie z chęcią współpracy przy tym wpisie. Polecam ich butelki od dawna zupełnie za darmo, więc ucieszyłam się, że chcą w ten sposób wesprzeć mojego bloga, a ja mogę opowiedzieć o czymś dla mnie ważnym :). Takie współprace są najfajniejsze!
Pierwszą butelkę kupiłam nie z powodu środowiska, a z oszczędności. Dźwiganie wielkiej butli na uczelnię odpadało, a mała w automacie kosztowała 1,80 zł za pół litra. O tym, by wyjść do sklepu po tańszą mogłam sobie jedynie pomarzyć, bo plan zajęć był beznadziejny. 
Załóżmy, że byłam na uczelni 20 dni w miesiącu, z czego codziennie kupowałam dwie wody – 3,60 zł x 20 = 72 zł miesięcznie (!). Kto widział mój film o sposobie na czytanie nowości książkowych za darmo, ten wie, że z tamtym budżetem raczej nie uśmiechał mi się taki wydatek. Butelka z filtrem zwracała się błyskawicznie. Najwyższa cena w jakiej widziałam te butelki to 35 zł już z filtrem, a potem dwa kolejne filtry za 35 zł, a bardzo często są na nie promocje w rossmannach czy biedronkach.
Zwraca się błyskawicznie.
Niestety przelewanie wody do zwykłej butelki nie jest zbyt ok, bo nie każdy plastik nadaje się do wielokrotnego użycia. Butelki dafi pozbawione są szkodliwego Bisfenolu i są wytrzymałe.
Ja korzystam z półlitrowej, bo jest dla mnie optymalna, ale jest też rozmiar 300 ml (idealna dla dziecka) i 700 ml.
Początkowo nie mogłam przestawić się na picie z dziubka, ale dzisiaj dziwnie się czuję, gdy piję inaczej.  Butelka filtrująca jest wygodna, ładna, praktyczna i bardzo ekonomiczna. 
Przemawiają do mnie też liczby, ponad 25 kg plastiku rocznie to bardzo, bardzo dużo. Tym bardziej, że tylko niewielka część plastiku jest poddawana recyklingowi. Ja o tych butelkach często opowiadałam Wam w kontekście taniego podróżowania. Napełnienie butelki za bramką na lotnisku to na starcie zaoszczędzone kilka, kilkanaście złotych, bo tyle często kosztuje na lotnisku woda.

więcej o butelce na https://www.butelka.dafi.pl/ 🙂

Ale obecnie bardziej przeraża mnie to, że taka woda to może i chwilowa wygoda, ale w ostatecznym rachunku kręcenie bata na samego siebie. Kojarzycie z historii króla Pyrrusa? Po wygranej bitwie podczas wojny z Rzymem powiedział jeszcze jedno takie zwycięstwo i jesteśmy zgubieni. Straty w ludziach nie były tego warte.
My też wygrywamy stawiając na wygodę i zakup od ręki, a zostawimy kolejne pokolenia z paskudną rzeczywistością, która nie jest ich winą.
Zresztą hmm, zobaczcie sami co dzieje się z tym plastikiem.

Prosto i obrazowo wytłumaczone. Karma wraca. I to dosłownie, bo potem ten plastik nieświadomie zjadamy.

Marzy mi się, aby w drogeriach można było kupić jedynie zapas szamponu czy płyny do płukania nalewając go z automatu do własnej butelki, ale dopóki to mokry sen – dbam o minimalizowanie przynajmniej plastiku od wody pitnej.

W Warszawie kranówka jest generalnie spoko, ale w domu warto mieć też dzbanek z filtrem. Jak ktoś lubi mocniejszy smak, to można kupić filtr wzbogacający wodę o magnez, albo zmieniający ją w alkaliczną. Ja jestem wierna klasyce.

3. Naprawiam
Miałam ukochany tablet, który się popsuł. Naprawa wyniosła 90 zł, a wszyscy wokół mi to odradzali, bo po przecież mogę dołożyć i kupić nowy. Hmm, dla mnie to było bez sensu, bo ten jest moim ukochanym tabletem od lat i poza zepsutym gniazdem ładowania miał się całkiem dobrze. To jest smutna część naszych czasów. Od kiedy szewc zaśpiewał mi 25 zł za wymianę fleków, sama dokonuję dwóch typów napraw obuwia. Z rozklejonymi radzi sobie świetnie klej szewski i odstawienie na 12 godzin, a wymiana zdartych fleków to 3 minuty. Zapasowe fleki często dodawane są do butów a instrukcje jak dokonać takiej operacji bez problemu znajdziecie w sieci. Zawsze miałam trójki z plastyki i techniki, a z tym sobie radzę, więc poradzi sobie każdy :). Pamiętam jak kilka lat temu większość blogerek modowych zaczynała od pokazywania swoich przeróbek ubrań i sama chciałabym pożytkować tak wolny czas, jak już go odzyskam ;).

4. Odmawiam 
Nie biorę darmowej torebki na bułki, bo mam płócienny woreczek. Dla mnie to nie jest uciążliwe. Koleżanka pakuje owoce i warzywa w te papierowe torebki na pieczywo zamiast w folię – to też jest jakieś rozwiązanie. Tak, staram się nie brać słomek, ale poza długopisami przestałam przyjmować badziewie na konferencjach. Kolejny notesik, smycz, gumowa opaska na nadgarstek- i tak z tego nigdy nie skorzystam. Chciałabym kupić turystyczne sztućce, bo ta plastiki i tak się łamią i są niekomfortowe, a jedzenie z food trucków jest czasami fajne.

5. Segreguję 
Plastik, szkło, metal – to już chyba każdy wie. Ale poważnym problemem są np. zużyte baterie. W moim domu rodzinnym zawsze były akumulatorki a obecnie jakoś bezrefleksyjnie przeszłam na “zwykłe” baterie. Obiecałam sobie do końca roku przejść na te ładowane. Jedna malutka bateria guzikowa (taka jak w zegarkach) może skazić metr sześcienny gleby albo 400 litrów wody. Nie chcę fundować takiego świata kolejnym pokoleniom, nigdy nie podobała mi się koncepcja grzechu pierworodnego i ponoszenia odpowiedzialności za coś, czego się nie zrobiło. Bardzo ważne jest pamiętanie o tym, że elektrośmieci, świetlówki i baterie mają osobne, wyznaczone pojemniki. Przeterminowane leki wrzucamy do specjalnych pojemników w aptekach.

Żadna z tych czynności nie wymaga ode mnie wysiłku. Żadna nie powoduje dyskomfortu, nie czuję, aby coś mnie w życiu omijało. Na każdej zyskuję finansowo. I wiem, że bardzo dużo dałaby zmiana polityki odnośnie toreb foliowych. Gdyby kosztowały złotówkę, a nie kilkanaście groszy – może ludzie wybieraliby własne torby na zakupy. Ale tak nie jest, więc warto samemu próbować robić cokolwiek.
 Bardzo denerwują mnie te wszystkie moralizatorskie tony, gdy ktoś pochwali się jakimś małym usprawnieniem albo optymalizacją w tym zakresie, a komentator wyciągnie mu fakt używania tuszu do rzęs w plastikowym opakowaniu. Gdy ludzie będą zachowywać się w ten sposób, raczej zrażą innych do idei, niż do niej zachęcą. Mnie osobiście te wszystkie filmiki bardzo inspirują. Nie każdy ma możliwość rezygnacji z z własnego transportu na rzecz komunikacji publicznej i nie w każdym mieście są rowery miejskie, ale prawie każdy może ograniczyć np. zakup wody butelkowanej na rzecz butelki wielorazowej. A  jeśli nie może – nie nam go osądzać.

Ja oszczędzam na tym sporo pieniędzy więc z serca polecam ;).

Wpis ma też wersję video:


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Nie krzycz, bo będzie bolało bardziej [TYGODNIK]
Jak oszczędzać pieniądze i środowisko bez większego wysiłku