Instagram has returned invalid data.

Kołobrzeg, grilli ważne zmiany [TYGODNIK]

Laszlo Bock z Google powiedział w wywiadze “People want to do something that means something.” Przeczytałam te słowa przypadkiem i zrozumiałam sobie, że trzeba definitywnie podjąć… dawno podjętą decyzję. W piątek po prostu nie przyjechałam już na uczelnię. Nie ma sensu robić czegoś, co nic nie znaczy. 
Często do mnie piszecie. Lekkimi wiadomościami dzielę się na insta stories lub snapie – jak wpadnie. Ale ostatnio dostałam taką “grubszą”. Dziewczyna opisywała swoją dziwną relację z chłopakiem, który ani trochę jej nie szanował, a ona wciąż liczyła na magiczną zmianę jego zachowania. Że może się zmieni, że w sumie to nie jest taki zły, że jeszcze jedną szansę, piątą i dziesiątą a ja chciałam jej odpisać – kobieto, wiej póki możesz i uświadomiłam sobie, że robię dokładnie to samo.
To jest ogólnie dłuższa opowieść, ale każdy kto poznał mnie osobiście i zagaił przy drinku o temat z pewnością wiedział, że od dawna chciałam to zrobić… ale. Zawsze setki ale. Temat na inną opowieść.
W czwartek byłam na karate, zapomniałam już jaka to świetna sprawa. Wypocić i zgubić gdzieś na treningu całą swoją złość, cały egoizm… potrzebowałam tego.
Ważne decyzje zostawiłam jednak na później. Na tym etapie byłam pewna, że we wtorek pojawię się na socjologii i zaliczę przedmiot.😅
Czasem warto wrzucić na luz.  Kocham truskawki z cukrem, makaron z łososiem i pesto ale wyglądać jak ziemniak już wcale nie. Sukienka ze zdjęcia niestety na mnie nie pasuje. Dla pytających wrzucam link a sama żałuję że to nie jest “mój krój”.
Postanowiłam w końcu skupić się na sobie. Ku mojemu zdziwieniu nikt nie ma do mnie o to żalu (no prawie), a w moim kierunku płynie mnóstwo życzliwości. Super!
No ale wróćmy do narracji. W piątek zrobiłam bardzo dziwną rzecz. Jakiś czas temu podlinkowałam Wam blog 2legs2long  –  ot, jeden z setek linków zamieszczanych tutaj, ale Asi sprawiło to taką przyjemność, że postanowiła podziękować i w komentarzu i na stories… przyznam – rzadka cecha. Dzisiaj ludzie nie szastają tak słowem dziękuję.  Ja je prywatnie bardzo lubię i wciąż dziwi mnie zdziwienie innych, gdy im za coś właśnie dziękuję (ok, nie mogę się za bardzo dzisiaj wysłowić – proszę o wybaczenie, obejrzyjcie stories – zrozumiecie).
Później historia potoczyła się dziwnie. Dostałam zagadkowe zaproszenie na świętowanie urodzin bloga Asi w Kołobrzegu. Mój kalendarz wyglądał wtedy inaczej, więc powiedziałam głośne TAAAAAK! (a potem pomyślałam – o kurwa!, bo nie przemyślałam sprawy).
Mimo nawału spraw (dziwnie mi się o tym pisze, na blogu ląduje mocno filtrowany skrawek mojego życia), udało mi się wsiąść w pociąg. Dziwna sprawa – jadę 5 godzin z przesiadką na urodziny kogoś, kogo nie znam i mi się to podoba.
W pociągu spotkałam Basię z  Callmeblondieee (poznałyśmy się wcześniej na evencie w Sound Garden – moim ukochanym hotelu). Świetnie mi się z Basią rozmawiało, a była na mnie skazana pięć godzin podróży. Ponieważ PKP.  W miłym towarzystwie napchane po brzegi polregio mi niestraszne 😀
No i dotarłyśmy. Ja z Basią dostałyśmy ładne pokoje w Marine, a Hania, Marta i nasza gwiazda – Asia  w Diune.
Miałyśmy z Basią ujawnić się dopiero podczas kolacji, co zresztą się stało. I nawet nie wiecie jak się denerwowałam! Internet to jednak coś innego! Zgodziłam się być elementem niespodzianki, ale wiecie jak to jest – czasami niespodzianki są słabe jak sweter z reniferem otrzymany od babci na gwiazdkę. Nie chciałam być takim swetrem!
Na szczęście było rewelacyjnie! 
Nie chcę liczyć ile wina lało się podczas tego weekendu 😅
Dodam – pysznego wina. Jedzenie też było wyborne, aczkolwiek kuchnię w Diune oceniam dużo, dużo wyżej.
Program weekendu był bardzo prosty i przyjemny – jedzenie, spa i relaks. I wino. Bardzo, bardzo spoko! Ani razu nie odpaliłam laptopa, chociaż go ze sobą zabrałam.
Po lewej wino i deser, po środku moja nowa ukochana spódnica  a po prawej poranny pilates. Wstałam! Może i ledwo, ale grunt że się tam doczołgałam 😀
Śniadanie (bekon forever). Oraz rower. Kurczę – nawet nie wiecie jak dawno nie jeździłam na rowerze i jak zaskoczyła mnie frajda z tego płynąca. Pure joy! No i deser. Serio, cały weekend jadłam. 
Karmili nas bardzo dobrze, że w sumie czemu by tego nie przebić i z polecenia Basi skusiłyśmy się na coś dodatkowego w hotelu Aquarius. Mówili – weź na pół, to nie posłuchałam i żałowałam. Ledwo dałam radę to wciągnąć, a i tak zostawiłam trochę frytek. JA, czaicie? 
Nie wiem jak opisać ten weekend, bo przecież polegał na rozmowach w cudownym towarzystwie a tego na zdjęciach nie pokażę…  Było naprawdę super. 
Trochę tylko żal, że tak szybko się skończyło. Ktoś kto zorganizował to dla Asi (tajemnica kto!) bardzo mocno ją kocha. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Co prawda jestem przyzwyczajona do bardziej ogarniętej obsługi hotelu (sorry Marine, ale muszę to powiedzieć – Sound Garden to to nie jest :P)  to wszystko było super. Może się głupio czepiam, bo jestem rozpieszczona bezbłędnie uprzejmą i poinformowaną o wszystkim obsługą?
Zdarzyło mi się zatrzasnąć w SG kartę.
Wymeldować się i pojechać na dworzec bez walizki.
Pożyczać o 2 w nocy korkociąg
I nigdy nie zostałam potraktowana jak idiotka. Ba! Gdy wracałam z lotniska a w Warszawie był Obama – pomyśleli o tym za mnie. No ale to jest ekstraklasa 😀 
Dziękuję za super weekend!
Wróciłam prosto na grilla. Pociągiem, który miał inne numery waganów. Wsiadam do 12tki, która podobno jest dziesiątką a potem znowu jest dwunastką. Spoko.
Niedawno pisałam Wam też o lokach – te super wałki możecie teraz kupić ze zniżką, podobnie jak lokówkę i wszystko inne. Mój tekst i zniżkę znajdziecie tutaj,  a recenzję lokówki u Julianny – jest stylistką fryzur więc ufam jej rekomendacji. Zamierzam częściej brać się za loki i w ogóle nie oszczędzać włosów ani sił ani nic. Życie jest jedno.
Radość, gdy moja grupa łączy ludzi w realu! Być może uda mi się wbić na spotkanie w Toruniu w przyszłym tygodniu, ale dziewczyny spotykają się wszędzie i mnie to cieszy!
Wyobraźcie sobie, że będąc na urodzinach bloga Asi, dostałam prezent. Piękne szpilki, okazały się wygodne. Aż mam ochotę nucić “dancing shoes”. Koniecznie odpalcie, video niżej. Kocham ten kawałek 🙂 a po prawej w sukience, o którą wypytywałyście (klik)
AAh i jeszcze jedno! Ucieszyła mi się mordka jak dostałam wiadomość od prawie 90-letniego profesora, któremu spodobała się moja książka. WOW (klik). Moja książka jest dostępna jako e-book na legimi i z całego serca polecam darmowy okres próbny na 7 dni.

Kocham ten kawałek. Co nie znaczy, że kiedykolwiek wzięłam go sobie do serca. So what ya scared for?

Gdzieś między rybą a kiełbasą zrozumiałam, że “now or never”. I że nie mogę tu dostać.
Plasterek nie jest dla atencji – wbiłam sobie nóż w palec.

 Obawiam się, że możecie mnie posądzić o upośledzenie, ale dopiero co pokazałam buty… a tu znowu buty. O dziwo płaskie (szok!). Obie pary to deichmann – potrzebowałam wygodnych klapek a na te espadryle ostrzyłam sobie zęby już dawno. Nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła 3 groszy jako reprezentatnka cebuli – można zmierzyć offline i kupić online przez refunder 😀 Dają zwrot kilku % od zakupów a pierwszy zakup powyżej 50 PLN daje… zniżkę 25 zł. Żal nie skorzystać! refunder zmienił moje życie. A po prawej czereśnie – kiedyś napisałam tekst o 10 powodach, dla których warto czereśnie zjadać! 🙂

Ostatnio ciągle śmigam w skórzanych  sandałkach. To akurat koleżeńska przysługa. Odezwała się do mnie koleżanka ze studiów (pozdrowienia Karolina!). Jej kumple otworzyli super sklep z polskimi butami  – łatwo zapamiętać nazwę https://polskiebuty.pl
Idea bardzo mi się podoba, buty które mam też są mega. Wybrałam je według kryterium – gdybym musiała chodzić przez całe lato w jednych, jedynych butach… jakie by były?
Wysokie, ale nie za bardzo
Brązowe
Skórzane
Mocno trzymające stopę, ale nie skracające nogi. I chciałam po koleżeńsku wrzucić link, ale butów na stronie nie ma. Mam nadzieję, że się znajdą (Karolina, pomocy!). Ogółem super sprawa – polscy producenci, skórzane obuwie, świetne ceny – wiele z Was mnie o takie buty pyta, więc z radością pomagam chłopakom 😀
https://polskiebuty.pl/

Zostawiam Wasz z psem po kąpieli i przechodzę do linków tygodnia 🙂

Nauki humanistyczne nie mają sensu, a studenci filozofii czy kulturoznawstwa są mało warci?– cieszę się, że autor zmienił poglądy i kibicuję rozwojowi!
W świecie napierdalanki na młodych, pojawił się głos rozsądku – W obronie Millenialsa

Dolina Krzemowa na żywo jest lepsza, niż w serialu. Zobaczcie sami! – nie wierzę, że mam na grupie tak zajebiste osoby jak Justyna 😀

Podejmij decyzję i zacznij – tekst Dagmary

Top to body (klik) Dzięki krojowi mogę chodzić bez stanika i nikt o tym nie wie 😀 Spodnie są zaś objawieniem chińskiej myśli technologicznej – mają z boku regulację. Wreszcie moje duże biodra spokojnie pozwalają nosić dopasowane w talii spodnie. A już straciłam nadzieję! Polecam z całego zepsutego serduszka (klik). Na ustach mam kredkę z Urban Decay. Kurczę, nie wiedziałam że jest taka droga, ale odcień Phone Call przypadł mi bardzo do gustu. Dobrze, że to prezent 😀 Znacie tańsze odpowiedniki?

U siebie na blogu napisałam za to ważny (dla mnie) tekst o tym,
  czym dla mnie jest kobiecość

Polecam i z góry dziękuję za zapoznanie się z moim punktem widzenia

Buziak!


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czym jest dla mnie kobiecość?
Kołobrzeg, grilli ważne zmiany [TYGODNIK]