Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Kołobrzeg, grilli ważne zmiany [TYGODNIK]

Laszlo Bock z Google powiedział w wywiadze “People want to do something that means something.” Przeczytałam te słowa przypadkiem i zrozumiałam sobie, że trzeba definitywnie podjąć… dawno podjętą decyzję. W piątek po prostu nie przyjechałam już na uczelnię. Nie ma sensu robić czegoś, co nic nie znaczy. 
Często do mnie piszecie. Lekkimi wiadomościami dzielę się na insta stories lub snapie – jak wpadnie. Ale ostatnio dostałam taką “grubszą”. Dziewczyna opisywała swoją dziwną relację z chłopakiem, który ani trochę jej nie szanował, a ona wciąż liczyła na magiczną zmianę jego zachowania. Że może się zmieni, że w sumie to nie jest taki zły, że jeszcze jedną szansę, piątą i dziesiątą a ja chciałam jej odpisać – kobieto, wiej póki możesz i uświadomiłam sobie, że robię dokładnie to samo.
To jest ogólnie dłuższa opowieść, ale każdy kto poznał mnie osobiście i zagaił przy drinku o temat z pewnością wiedział, że od dawna chciałam to zrobić… ale. Zawsze setki ale. Temat na inną opowieść.
W czwartek byłam na karate, zapomniałam już jaka to świetna sprawa. Wypocić i zgubić gdzieś na treningu całą swoją złość, cały egoizm… potrzebowałam tego.
Ważne decyzje zostawiłam jednak na później. Na tym etapie byłam pewna, że we wtorek pojawię się na socjologii i zaliczę przedmiot.😅
Czasem warto wrzucić na luz.  Kocham truskawki z cukrem, makaron z łososiem i pesto ale wyglądać jak ziemniak już wcale nie. Sukienka ze zdjęcia niestety na mnie nie pasuje. Dla pytających wrzucam link a sama żałuję że to nie jest “mój krój”.
Postanowiłam w końcu skupić się na sobie. Ku mojemu zdziwieniu nikt nie ma do mnie o to żalu (no prawie), a w moim kierunku płynie mnóstwo życzliwości. Super!
No ale wróćmy do narracji. W piątek zrobiłam bardzo dziwną rzecz. Jakiś czas temu podlinkowałam Wam blog 2legs2long  –  ot, jeden z setek linków zamieszczanych tutaj, ale Asi sprawiło to taką przyjemność, że postanowiła podziękować i w komentarzu i na stories… przyznam – rzadka cecha. Dzisiaj ludzie nie szastają tak słowem dziękuję.  Ja je prywatnie bardzo lubię i wciąż dziwi mnie zdziwienie innych, gdy im za coś właśnie dziękuję (ok, nie mogę się za bardzo dzisiaj wysłowić – proszę o wybaczenie, obejrzyjcie stories – zrozumiecie).
Później historia potoczyła się dziwnie. Dostałam zagadkowe zaproszenie na świętowanie urodzin bloga Asi w Kołobrzegu. Mój kalendarz wyglądał wtedy inaczej, więc powiedziałam głośne TAAAAAK! (a potem pomyślałam – o kurwa!, bo nie przemyślałam sprawy).
Mimo nawału spraw (dziwnie mi się o tym pisze, na blogu ląduje mocno filtrowany skrawek mojego życia), udało mi się wsiąść w pociąg. Dziwna sprawa – jadę 5 godzin z przesiadką na urodziny kogoś, kogo nie znam i mi się to podoba.
W pociągu spotkałam Basię z  Callmeblondieee (poznałyśmy się wcześniej na evencie w Sound Garden – moim ukochanym hotelu). Świetnie mi się z Basią rozmawiało, a była na mnie skazana pięć godzin podróży. Ponieważ PKP.  W miłym towarzystwie napchane po brzegi polregio mi niestraszne 😀
No i dotarłyśmy. Ja z Basią dostałyśmy ładne pokoje w Marine, a Hania, Marta i nasza gwiazda – Asia  w Diune.
Miałyśmy z Basią ujawnić się dopiero podczas kolacji, co zresztą się stało. I nawet nie wiecie jak się denerwowałam! Internet to jednak coś innego! Zgodziłam się być elementem niespodzianki, ale wiecie jak to jest – czasami niespodzianki są słabe jak sweter z reniferem otrzymany od babci na gwiazdkę. Nie chciałam być takim swetrem!
Na szczęście było rewelacyjnie! 
Nie chcę liczyć ile wina lało się podczas tego weekendu 😅
Dodam – pysznego wina. Jedzenie też było wyborne, aczkolwiek kuchnię w Diune oceniam dużo, dużo wyżej.
Program weekendu był bardzo prosty i przyjemny – jedzenie, spa i relaks. I wino. Bardzo, bardzo spoko! Ani razu nie odpaliłam laptopa, chociaż go ze sobą zabrałam.
Po lewej wino i deser, po środku moja nowa ukochana spódnica  a po prawej poranny pilates. Wstałam! Może i ledwo, ale grunt że się tam doczołgałam 😀
Śniadanie (bekon forever). Oraz rower. Kurczę – nawet nie wiecie jak dawno nie jeździłam na rowerze i jak zaskoczyła mnie frajda z tego płynąca. Pure joy! No i deser. Serio, cały weekend jadłam. 
Karmili nas bardzo dobrze, że w sumie czemu by tego nie przebić i z polecenia Basi skusiłyśmy się na coś dodatkowego w hotelu Aquarius. Mówili – weź na pół, to nie posłuchałam i żałowałam. Ledwo dałam radę to wciągnąć, a i tak zostawiłam trochę frytek. JA, czaicie? 
Nie wiem jak opisać ten weekend, bo przecież polegał na rozmowach w cudownym towarzystwie a tego na zdjęciach nie pokażę…  Było naprawdę super. 
Trochę tylko żal, że tak szybko się skończyło. Ktoś kto zorganizował to dla Asi (tajemnica kto!) bardzo mocno ją kocha. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Co prawda jestem przyzwyczajona do bardziej ogarniętej obsługi hotelu (sorry Marine, ale muszę to powiedzieć – Sound Garden to to nie jest :P)  to wszystko było super. Może się głupio czepiam, bo jestem rozpieszczona bezbłędnie uprzejmą i poinformowaną o wszystkim obsługą?
Zdarzyło mi się zatrzasnąć w SG kartę.
Wymeldować się i pojechać na dworzec bez walizki.
Pożyczać o 2 w nocy korkociąg
I nigdy nie zostałam potraktowana jak idiotka. Ba! Gdy wracałam z lotniska a w Warszawie był Obama – pomyśleli o tym za mnie. No ale to jest ekstraklasa 😀 
Dziękuję za super weekend!
Wróciłam prosto na grilla. Pociągiem, który miał inne numery waganów. Wsiadam do 12tki, która podobno jest dziesiątką a potem znowu jest dwunastką. Spoko.
Niedawno pisałam Wam też o lokach – te super wałki możecie teraz kupić ze zniżką, podobnie jak lokówkę i wszystko inne. Mój tekst i zniżkę znajdziecie tutaj,  a recenzję lokówki u Julianny – jest stylistką fryzur więc ufam jej rekomendacji. Zamierzam częściej brać się za loki i w ogóle nie oszczędzać włosów ani sił ani nic. Życie jest jedno.
Radość, gdy moja grupa łączy ludzi w realu! Być może uda mi się wbić na spotkanie w Toruniu w przyszłym tygodniu, ale dziewczyny spotykają się wszędzie i mnie to cieszy!
Wyobraźcie sobie, że będąc na urodzinach bloga Asi, dostałam prezent. Piękne szpilki, okazały się wygodne. Aż mam ochotę nucić “dancing shoes”. Koniecznie odpalcie, video niżej. Kocham ten kawałek 🙂 a po prawej w sukience, o którą wypytywałyście (klik)
AAh i jeszcze jedno! Ucieszyła mi się mordka jak dostałam wiadomość od prawie 90-letniego profesora, któremu spodobała się moja książka. WOW (klik). Moja książka jest dostępna jako e-book na legimi i z całego serca polecam darmowy okres próbny na 7 dni.

Kocham ten kawałek. Co nie znaczy, że kiedykolwiek wzięłam go sobie do serca. So what ya scared for?

Gdzieś między rybą a kiełbasą zrozumiałam, że “now or never”. I że nie mogę tu dostać.
Plasterek nie jest dla atencji – wbiłam sobie nóż w palec.

 Obawiam się, że możecie mnie posądzić o upośledzenie, ale dopiero co pokazałam buty… a tu znowu buty. O dziwo płaskie (szok!). Obie pary to deichmann – potrzebowałam wygodnych klapek a na te espadryle ostrzyłam sobie zęby już dawno. Nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła 3 groszy jako reprezentatnka cebuli – można zmierzyć offline i kupić online przez refunder 😀 Dają zwrot kilku % od zakupów a pierwszy zakup powyżej 50 PLN daje… zniżkę 25 zł. Żal nie skorzystać! refunder zmienił moje życie. A po prawej czereśnie – kiedyś napisałam tekst o 10 powodach, dla których warto czereśnie zjadać! 🙂

Ostatnio ciągle śmigam w skórzanych  sandałkach. To akurat koleżeńska przysługa. Odezwała się do mnie koleżanka ze studiów (pozdrowienia Karolina!). Jej kumple otworzyli super sklep z polskimi butami  – łatwo zapamiętać nazwę https://polskiebuty.pl
Idea bardzo mi się podoba, buty które mam też są mega. Wybrałam je według kryterium – gdybym musiała chodzić przez całe lato w jednych, jedynych butach… jakie by były?
Wysokie, ale nie za bardzo
Brązowe
Skórzane
Mocno trzymające stopę, ale nie skracające nogi. I chciałam po koleżeńsku wrzucić link, ale butów na stronie nie ma. Mam nadzieję, że się znajdą (Karolina, pomocy!). Ogółem super sprawa – polscy producenci, skórzane obuwie, świetne ceny – wiele z Was mnie o takie buty pyta, więc z radością pomagam chłopakom 😀
https://polskiebuty.pl/

Zostawiam Wasz z psem po kąpieli i przechodzę do linków tygodnia 🙂

Nauki humanistyczne nie mają sensu, a studenci filozofii czy kulturoznawstwa są mało warci?– cieszę się, że autor zmienił poglądy i kibicuję rozwojowi!
W świecie napierdalanki na młodych, pojawił się głos rozsądku – W obronie Millenialsa

Dolina Krzemowa na żywo jest lepsza, niż w serialu. Zobaczcie sami! – nie wierzę, że mam na grupie tak zajebiste osoby jak Justyna 😀

Podejmij decyzję i zacznij – tekst Dagmary

Top to body (klik) Dzięki krojowi mogę chodzić bez stanika i nikt o tym nie wie 😀 Spodnie są zaś objawieniem chińskiej myśli technologicznej – mają z boku regulację. Wreszcie moje duże biodra spokojnie pozwalają nosić dopasowane w talii spodnie. A już straciłam nadzieję! Polecam z całego zepsutego serduszka (klik). Na ustach mam kredkę z Urban Decay. Kurczę, nie wiedziałam że jest taka droga, ale odcień Phone Call przypadł mi bardzo do gustu. Dobrze, że to prezent 😀 Znacie tańsze odpowiedniki?

U siebie na blogu napisałam za to ważny (dla mnie) tekst o tym,
  czym dla mnie jest kobiecość

Polecam i z góry dziękuję za zapoznanie się z moim punktem widzenia

Buziak!


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czym jest dla mnie kobiecość?
Kołobrzeg, grilli ważne zmiany [TYGODNIK]