Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Kołobrzeg, grilli ważne zmiany [TYGODNIK]

Laszlo Bock z Google powiedział w wywiadze “People want to do something that means something.” Przeczytałam te słowa przypadkiem i zrozumiałam sobie, że trzeba definitywnie podjąć… dawno podjętą decyzję. W piątek po prostu nie przyjechałam już na uczelnię. Nie ma sensu robić czegoś, co nic nie znaczy. 
Często do mnie piszecie. Lekkimi wiadomościami dzielę się na insta stories lub snapie – jak wpadnie. Ale ostatnio dostałam taką “grubszą”. Dziewczyna opisywała swoją dziwną relację z chłopakiem, który ani trochę jej nie szanował, a ona wciąż liczyła na magiczną zmianę jego zachowania. Że może się zmieni, że w sumie to nie jest taki zły, że jeszcze jedną szansę, piątą i dziesiątą a ja chciałam jej odpisać – kobieto, wiej póki możesz i uświadomiłam sobie, że robię dokładnie to samo.
To jest ogólnie dłuższa opowieść, ale każdy kto poznał mnie osobiście i zagaił przy drinku o temat z pewnością wiedział, że od dawna chciałam to zrobić… ale. Zawsze setki ale. Temat na inną opowieść.
W czwartek byłam na karate, zapomniałam już jaka to świetna sprawa. Wypocić i zgubić gdzieś na treningu całą swoją złość, cały egoizm… potrzebowałam tego.
Ważne decyzje zostawiłam jednak na później. Na tym etapie byłam pewna, że we wtorek pojawię się na socjologii i zaliczę przedmiot.😅
Czasem warto wrzucić na luz.  Kocham truskawki z cukrem, makaron z łososiem i pesto ale wyglądać jak ziemniak już wcale nie. Sukienka ze zdjęcia niestety na mnie nie pasuje. Dla pytających wrzucam link a sama żałuję że to nie jest “mój krój”.
Postanowiłam w końcu skupić się na sobie. Ku mojemu zdziwieniu nikt nie ma do mnie o to żalu (no prawie), a w moim kierunku płynie mnóstwo życzliwości. Super!
No ale wróćmy do narracji. W piątek zrobiłam bardzo dziwną rzecz. Jakiś czas temu podlinkowałam Wam blog 2legs2long  –  ot, jeden z setek linków zamieszczanych tutaj, ale Asi sprawiło to taką przyjemność, że postanowiła podziękować i w komentarzu i na stories… przyznam – rzadka cecha. Dzisiaj ludzie nie szastają tak słowem dziękuję.  Ja je prywatnie bardzo lubię i wciąż dziwi mnie zdziwienie innych, gdy im za coś właśnie dziękuję (ok, nie mogę się za bardzo dzisiaj wysłowić – proszę o wybaczenie, obejrzyjcie stories – zrozumiecie).
Później historia potoczyła się dziwnie. Dostałam zagadkowe zaproszenie na świętowanie urodzin bloga Asi w Kołobrzegu. Mój kalendarz wyglądał wtedy inaczej, więc powiedziałam głośne TAAAAAK! (a potem pomyślałam – o kurwa!, bo nie przemyślałam sprawy).
Mimo nawału spraw (dziwnie mi się o tym pisze, na blogu ląduje mocno filtrowany skrawek mojego życia), udało mi się wsiąść w pociąg. Dziwna sprawa – jadę 5 godzin z przesiadką na urodziny kogoś, kogo nie znam i mi się to podoba.
W pociągu spotkałam Basię z  Callmeblondieee (poznałyśmy się wcześniej na evencie w Sound Garden – moim ukochanym hotelu). Świetnie mi się z Basią rozmawiało, a była na mnie skazana pięć godzin podróży. Ponieważ PKP.  W miłym towarzystwie napchane po brzegi polregio mi niestraszne 😀
No i dotarłyśmy. Ja z Basią dostałyśmy ładne pokoje w Marine, a Hania, Marta i nasza gwiazda – Asia  w Diune.
Miałyśmy z Basią ujawnić się dopiero podczas kolacji, co zresztą się stało. I nawet nie wiecie jak się denerwowałam! Internet to jednak coś innego! Zgodziłam się być elementem niespodzianki, ale wiecie jak to jest – czasami niespodzianki są słabe jak sweter z reniferem otrzymany od babci na gwiazdkę. Nie chciałam być takim swetrem!
Na szczęście było rewelacyjnie! 
Nie chcę liczyć ile wina lało się podczas tego weekendu 😅
Dodam – pysznego wina. Jedzenie też było wyborne, aczkolwiek kuchnię w Diune oceniam dużo, dużo wyżej.
Program weekendu był bardzo prosty i przyjemny – jedzenie, spa i relaks. I wino. Bardzo, bardzo spoko! Ani razu nie odpaliłam laptopa, chociaż go ze sobą zabrałam.
Po lewej wino i deser, po środku moja nowa ukochana spódnica  a po prawej poranny pilates. Wstałam! Może i ledwo, ale grunt że się tam doczołgałam 😀
Śniadanie (bekon forever). Oraz rower. Kurczę – nawet nie wiecie jak dawno nie jeździłam na rowerze i jak zaskoczyła mnie frajda z tego płynąca. Pure joy! No i deser. Serio, cały weekend jadłam. 
Karmili nas bardzo dobrze, że w sumie czemu by tego nie przebić i z polecenia Basi skusiłyśmy się na coś dodatkowego w hotelu Aquarius. Mówili – weź na pół, to nie posłuchałam i żałowałam. Ledwo dałam radę to wciągnąć, a i tak zostawiłam trochę frytek. JA, czaicie? 
Nie wiem jak opisać ten weekend, bo przecież polegał na rozmowach w cudownym towarzystwie a tego na zdjęciach nie pokażę…  Było naprawdę super. 
Trochę tylko żal, że tak szybko się skończyło. Ktoś kto zorganizował to dla Asi (tajemnica kto!) bardzo mocno ją kocha. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Co prawda jestem przyzwyczajona do bardziej ogarniętej obsługi hotelu (sorry Marine, ale muszę to powiedzieć – Sound Garden to to nie jest :P)  to wszystko było super. Może się głupio czepiam, bo jestem rozpieszczona bezbłędnie uprzejmą i poinformowaną o wszystkim obsługą?
Zdarzyło mi się zatrzasnąć w SG kartę.
Wymeldować się i pojechać na dworzec bez walizki.
Pożyczać o 2 w nocy korkociąg
I nigdy nie zostałam potraktowana jak idiotka. Ba! Gdy wracałam z lotniska a w Warszawie był Obama – pomyśleli o tym za mnie. No ale to jest ekstraklasa 😀 
Dziękuję za super weekend!
Wróciłam prosto na grilla. Pociągiem, który miał inne numery waganów. Wsiadam do 12tki, która podobno jest dziesiątką a potem znowu jest dwunastką. Spoko.
Niedawno pisałam Wam też o lokach – te super wałki możecie teraz kupić ze zniżką, podobnie jak lokówkę i wszystko inne. Mój tekst i zniżkę znajdziecie tutaj,  a recenzję lokówki u Julianny – jest stylistką fryzur więc ufam jej rekomendacji. Zamierzam częściej brać się za loki i w ogóle nie oszczędzać włosów ani sił ani nic. Życie jest jedno.
Radość, gdy moja grupa łączy ludzi w realu! Być może uda mi się wbić na spotkanie w Toruniu w przyszłym tygodniu, ale dziewczyny spotykają się wszędzie i mnie to cieszy!
Wyobraźcie sobie, że będąc na urodzinach bloga Asi, dostałam prezent. Piękne szpilki, okazały się wygodne. Aż mam ochotę nucić “dancing shoes”. Koniecznie odpalcie, video niżej. Kocham ten kawałek 🙂 a po prawej w sukience, o którą wypytywałyście (klik)
AAh i jeszcze jedno! Ucieszyła mi się mordka jak dostałam wiadomość od prawie 90-letniego profesora, któremu spodobała się moja książka. WOW (klik). Moja książka jest dostępna jako e-book na legimi i z całego serca polecam darmowy okres próbny na 7 dni.

Kocham ten kawałek. Co nie znaczy, że kiedykolwiek wzięłam go sobie do serca. So what ya scared for?

Gdzieś między rybą a kiełbasą zrozumiałam, że “now or never”. I że nie mogę tu dostać.
Plasterek nie jest dla atencji – wbiłam sobie nóż w palec.

 Obawiam się, że możecie mnie posądzić o upośledzenie, ale dopiero co pokazałam buty… a tu znowu buty. O dziwo płaskie (szok!). Obie pary to deichmann – potrzebowałam wygodnych klapek a na te espadryle ostrzyłam sobie zęby już dawno. Nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła 3 groszy jako reprezentatnka cebuli – można zmierzyć offline i kupić online przez refunder 😀 Dają zwrot kilku % od zakupów a pierwszy zakup powyżej 50 PLN daje… zniżkę 25 zł. Żal nie skorzystać! refunder zmienił moje życie. A po prawej czereśnie – kiedyś napisałam tekst o 10 powodach, dla których warto czereśnie zjadać! 🙂

Ostatnio ciągle śmigam w skórzanych  sandałkach. To akurat koleżeńska przysługa. Odezwała się do mnie koleżanka ze studiów (pozdrowienia Karolina!). Jej kumple otworzyli super sklep z polskimi butami  – łatwo zapamiętać nazwę https://polskiebuty.pl
Idea bardzo mi się podoba, buty które mam też są mega. Wybrałam je według kryterium – gdybym musiała chodzić przez całe lato w jednych, jedynych butach… jakie by były?
Wysokie, ale nie za bardzo
Brązowe
Skórzane
Mocno trzymające stopę, ale nie skracające nogi. I chciałam po koleżeńsku wrzucić link, ale butów na stronie nie ma. Mam nadzieję, że się znajdą (Karolina, pomocy!). Ogółem super sprawa – polscy producenci, skórzane obuwie, świetne ceny – wiele z Was mnie o takie buty pyta, więc z radością pomagam chłopakom 😀
https://polskiebuty.pl/

Zostawiam Wasz z psem po kąpieli i przechodzę do linków tygodnia 🙂

Nauki humanistyczne nie mają sensu, a studenci filozofii czy kulturoznawstwa są mało warci?– cieszę się, że autor zmienił poglądy i kibicuję rozwojowi!
W świecie napierdalanki na młodych, pojawił się głos rozsądku – W obronie Millenialsa

Dolina Krzemowa na żywo jest lepsza, niż w serialu. Zobaczcie sami! – nie wierzę, że mam na grupie tak zajebiste osoby jak Justyna 😀

Podejmij decyzję i zacznij – tekst Dagmary

Top to body (klik) Dzięki krojowi mogę chodzić bez stanika i nikt o tym nie wie 😀 Spodnie są zaś objawieniem chińskiej myśli technologicznej – mają z boku regulację. Wreszcie moje duże biodra spokojnie pozwalają nosić dopasowane w talii spodnie. A już straciłam nadzieję! Polecam z całego zepsutego serduszka (klik). Na ustach mam kredkę z Urban Decay. Kurczę, nie wiedziałam że jest taka droga, ale odcień Phone Call przypadł mi bardzo do gustu. Dobrze, że to prezent 😀 Znacie tańsze odpowiedniki?

U siebie na blogu napisałam za to ważny (dla mnie) tekst o tym,
  czym dla mnie jest kobiecość

Polecam i z góry dziękuję za zapoznanie się z moim punktem widzenia

Buziak!


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czym jest dla mnie kobiecość?
Kołobrzeg, grilli ważne zmiany [TYGODNIK]