Zanim zrobisz rzęsy metodą 2d – efekt, opinia, czy warto i gdzie zrobić

Ostatnio dostaję bardzo dużo pytań o rzęsy. Obiecałam odnieść się do tego na blogu, więc zapraszam na tekst.



edit: teraz mieszkam w Warszawie i chodzę do https://www.facebook.com/mayeyewarsaw – Julia jest najlepsza!


p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 15.0px Avenir; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000}
p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 15.0px Avenir; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 20.0px}
span.s1 {font-kerning: none}

Z rzęsami łączy mnie relacja love-hate. Chciałam w tym miejscu napisać „nie mam czasu”, ale to byłaby bzdura. Każdy ma dokładnie 24 godziny do dyspozycji a to co z nimi zrobi to jego decyzja. Lub wypadkowa decyzji podjętych w przeszłości.
 Ja napakowałam sobie masę obowiązków i nie mam o to do nikogo pretensji. Przyzwyczaiłam się do pracy na pełnych obrotach i tego że co jakiś czas rekompensuję ją sobie porządnymi wakacjami. Trochę żałuję kieratu w jaki się wpakowałam. Ale bez niego nie byłabym teraz w ciepłej, słonecznej Tajlandii. 

W każdym razie, jakimś cudem wysupłałam dwie godziny na rzęsy. W dresie, bez zrobionych brwi, dzień przed Warszawą, w środku zapierdolu. I bardzo się cieszę z tej decyzji, bo była jedną z niewielu mądrych w lutym 😀 Bardzo źle to wszystko rozegrałam!

Doczepiane rzęsy już kiedyś miałam. Nie mogę uwierzyć że byłam wtedy zadowolona 😀
Napisałam wtedy o tym tekst – Rzęsy 1:1 – wszystko co musisz wiedzieć

Rzęsy nie są dla mnie idealnym rozwiązaniem, ale nie znam lepszego. W swoje naturalne wcierałam już wszystko – olejek rycynowy, tanie odżywki, drogie odżywki. O ile nie podrażniały oczu (co działo się rzadko) to w najlepszym przypadku zagęszczały mi rzęsy ale nie robiły nic specjalnego z długością. Za to zużyłam je na brwi które zrobiły się bujne jak u Breżniewa.

Poprzedni raz miałam zrobione rzęsy na Tajlandię w grudniu. Wybrałam jeden do jednego, miejscami (w kącikach) było to dwa do jednego. Tajlandia to nie Europa i jednak mocno wilgotny klimat oraz szybka jazda na skuterze dały się rzęsom we znaki. Myślałam że któregoś dnia mi na tym skuterze odfruną 😀
Myślałam, że do rzęs nigdy nie wrócę ale koleżanka z dzieciństwa zajmuje się od niedawna nimi zawodowo. Niestety – na pograniczu Śląska i Małopolski. Poprosiłam ją o radę i tak wylądowałam w Bydgoszczy w salonie BellaLash. Nie miałam konkretnego pomysłu, chciałam jedynie coś lżejszego i wygodnego.
No i mam 🙂
Nie przeraźcie się 😀 Zapuszczałam brwi by zrobić je dobrze, ale na zdjęciu najlepiej widać skręt i efekt.
Usłyszałam kiedyś, że takie rzęsy tworzą efekt a’la Ukrainka. Może i coś w tym jest, ja osobiście z Ukrainy widziałam tylko Lwów i bardzo mi się podobało!
 Mam świadomość, że nie każdemu się to podoba, ja przy swojej opadającej powiece bardzo cenię sobie wygodę noszenia takich rzęs i dostrzegam jedynie kilka minusów:
1. Te rzęsy nie są na stałe
2. Trochę kosztują. Raz na trzy tygodnie wydać prawie 200 zł to sporo. Na szczęście nie są to dla mnie tak wielkie pieniądze jak kiedyś i bardzo się z tego cieszę.
3. Nie można używać olejków do zmywania makijażu i pielęgnacji twarzy. Wielka szkoda, bo jestem ich ogromną fanką. Zresztą na zdjęciu widzicie w jakim stanie jest moja cera gdy olejków nie używam…
4. Zakładanie rzęs to dwie godziny z hakiem- przy moim trybie życia dwie godziny to czasem większy luksus i większe wyrzeczenie niż te dwieście złotych.
Anyway – zdecydowałam się na podróż na rzęsy metodą objętościową 2-3D.
Moje rzęsy to Russian volume 0.07 od noblelashes. Więc w sumie z tą Ukrainką bardzo trafiony komentarz 😊. Zdjęcie powyżej w oryginale zostało zamieszczone na fanpage salonu tutaj. Spokojnie, nikt mi za to nie płaci 🙂 Aplikację rzęs wykonała pracująca tam Sandra, jak się okazało – z mojego miasteczka.
Ta metoda różni się tym, że zamiast jednej sztucznej rzęsy przyczepianej do każdej naturalnej, dokleja się malutki wachlarzyk. Rzęsy są lżejsze i ładniej się układają. Również gdy wypadają, to sąsiednie wachlarzyki się rozkładają i nie widać takich prześwitów. Jestem bardzo zadowolona z uzyskanego efektu.
Kąpiele w basenie, słonej wodzie, słonce, wiatr, wilgotne powietrze – nie oszczędzam tych rzęs. Jedyne co się z nimi dzieje to fakt, że po takim maltretowaniu są lekko potargane. Podsumowując – ja jestem bardzo zadowolona. Po pierwszej aplikacji rzęs 1:1 też byłam – nie przeczę. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia a jedną z moich ulubionych powieści  nie bez powodu jest dokładnie ta  (klik)(nie polecam beznadziejnej ekranizacji). 
Jedno jest pewne – rzęsy bardzo uzależniają. Z całego serca i bezinteresownie polecam salon Bellalash Studio w Bydgoszczy oraz stylistkę rzęs Sandrę która tam pracuje. Poprzednie rzęsy strasznie mnie wkurzały, tych nie czuję i nie sprawiają mi żadnych problemów.  Jednak cały sekret polega w znalezieniu zaufanego specjalisty – trochę żałuję że w Bydgoszczy niewiele salonów zrzeszyło się w moment.pl który niedawno Wam polecałam…
Obawiam się że skończę na wizytach co 3 tygodnie i zrobię to, czego najbardziej się boję – zwiększę swoje koszta stałe, czego unikam jak ognia.

edit: teraz mieszkam w Warszawie i chodzę do https://www.facebook.com/mayeyewarsaw – Julia jest najlepsza!


I can’t get no, oh no no no
Hey hey hey, that’s what I say
I can’t get no satisfaction


Cause I try and I try and I try and I try
I can’t get no, I can’t get no


 teraz małe Q&A 🙂

1. Sukienka o którą pytaliście wczoraj na instagram stories została przez Was błyskawicznie wykupiona – link do niej był w Tygodniku – warkocze, hidżaby i płytkie ocenianie kobiet.
2. Tekst o moich brwiach i dlaczego nie są już takie rzadkie jak kiedyś ukaże się za jakiś czas.
3. Identycznej sukienki nie udało mi się znaleźć ani na zalando ani w innym sklepie z bezproblemowym zwrotem, ale znalazłam kilka ładnych i podobnych:
Błękitna z pomponem
Piękna z odkrytymi ramionami
Wygodna plażowa – mój typ
4. Jak mówiłam na stories – pod takie sukienki z odkrytymi plecami nie noszę biustonosza ponieważ:
a) praktykuję taoistyczne ćwiczenia na jędrny biust
b) wystarczają mi naklejki, dokładnie takie , z tym że moje pochodzą z Aliexpress – jest ich do wyboru całe mnóstwo (klik).
5. Torebka o którą tak dopytujecie to skórzana włoska torba z Westwing, polecam polować tam na fajne modele (jej zdjęcie odszukacie na moim instagramie). Ja osobiście nie przykładam wagi do materiałów i nie jestem nawet specjalną fanką skóry, ale skoro takie lubicie to takie alternatywy Wam wyszukałam:

Bordowa Fossil | Ralph Lauren (ma różne wersje kolorystyczne)
Fossil z uroczym kluczykiem i najbardziej podobna do mojej – też Fossil

W zasadzie na ten moment to chyba tyle miałam do powiedzenia. Jutro ruszamy do Malezji, jestem podekscytowana ❤

Uściski, Ania

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o