Instagram has returned invalid data.

Rower babci, nowy paszport i Warszawa [TYGODNIK]

Ten tygodnik rodzi się w bólu i cierpieniu 😀 Po pierwsze – potwornie, ale to potwornie boli mnie wszystko od kaszlu. Po drugie – abyście nie czekali na tygodnik i wyniki konkursu, zarywam niedzielę. Czeka mnie jeszcze napisanie jednego tekstu. Jutro mam pracę, uczelnię, potem podróż do Poznania, potem Londyn… Komputer zobaczę dopiero w czwartek.
Zatem, “kiedy pytają mnie…”
Ania, jak ty to robisz, że robisz to to i to i jeszcze piszesz często na bloga .. Odpowiadam, że kosztem innych rzeczy, niestety. Obecnie staram się ograniczać pracę, ale wychodzi mi to średnio.
W poniedziałek uczelnia, dyżur i… zepsuty rower babci. Kocham babcię, chociaż ma równie trudny charakter co ja. Może dlatego tak działamy sobie nawzajem na nerwy. Kiedyś przeczytałam takie zdanie, że to co myślimy o innych, tak naprawdę myślimy o nas samych. Na początku bardzo się przed tym zdaniem buntowałam, ale potem zrozumiałam jego sens. W innych ludziach denerwują mnie moje własne cechy lub niedostatki. Przemądrzała koleżanka przypomina mi czasy, gdy prowadziłam photobloga. Wtrącałam wtedy trudne słowa, by dać sobie satysfakcję i uczucie, że “wiem lepiej”. Lenistwo ludzi w Kambodży boli mnie dlatego, że sama jeszcze nie podjęłam kilku ważnych decyzji i nie wycisnęłam z życia wszystkiego. A mogłabym. Gdybym robiła więcej, niż robię teraz. Zrezygnowała z niektórych rzeczy.
Wracając do babci – moja babcia ma 85 lat i porusza się na rowerze. Każdego dnia. Czy to zima, czy to lato – rower to żywioł mojej babci. No i się zepsuł, a babcia nie chce nowego. Nie wierzyłam, że uda się go naprawić. Tydzień zleciał na poszukiwaniach idealnego, starego jednośladu. Bez przerzutek, lekkiego, na dużych kołach. Jakimś cudem (zajęło to pięć dni!), udało się stary rower naprawić. Gdyby to potrwało trochę dłużej –  babcia by się odzwyczaiła. Mięśnie mogłyby nie dać rady. Rozumiem to, bo właśnie dlatego ZAWSZE wstaję z łóżka i staram się żyć normalnie. Jak raz zostanę w tym kokonie, w skorupce “lituj się nade mną”, to już w niej zostanę na zawsze. Rower to dla mojej babci coś więcej niż środek lokomocji. To niezależność od tego, czy ktoś ją gdzieś zawiezie i ile tam będzie. To samodzielność. I wolność.
(Babcia ma problemy z chodzeniem).
Bardzo dziękuję za wszystkie trzymane kciuki ❤. 
Zbliża się sesja, studenci potrzebowali dodatkowego dyżuru – wyszłam im naprzeciw. Moja dewiza? Traktuj innych tak, jak sama chcesz być traktowana. Chodzę opatulona i jeszcze bardziej staram się powstrzymać problemy z oskrzelami. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest uświadomienie sobie, że to nie jest z zewnątrz. Wirus, bakteria, polip, cokolwiek. To moje geny mi to robią. To ja sama. Ostatnio podchodzę do tego z większym spokojem. Z całkowitym spokojem. Kiedyś gardziłam tym całym “to dzieje się po coś”, “każde cierpienie ma sens”. Dzisiaj jestem właśnie w tej drużynie. Czuję się płaszczak, z genialnej nowelki niesamowitego matematyka – Edwina Abotta. Jego książka opowiada o płaszczakach – istotach, które są płaskie i postrzegają tylko dwa wymiary – długość i szerokość. Nie mogą zobaczyć trzeciego (wysokości), ponieważ nie mają do tego “narzędzi”. Mam na myśli możliwość dostrzeżenia czegoś “więcej”. Nagle we Flatlandii (krainie płaszczaków) pojawia się kula.
Wspominałam o tej książce kilka razy. Pamiętam moją radość, gdy sięgnęła po nią jedna z czytelniczek:
Korzystacie z moich poleceń w różny sposób. Czasem by mieć zniżkę na nocleg, czasem by kupić buty, czasem by przeczytać coś wartościowego. Taki jest mój cel. Stworzenie miejsca, przestrzeni, z której każdy czerpie ile chce i co chce. Rzeczy są jakie są. To jakimi je widzimy to tylko nasza interpretacja. Jeden powie, że ktoś jest arogancki, drugi – że pewny siebie. 
Wracając do książki – jak na opowieść o wielu wymiarach – jest bardzo wielowymiarowa. Z jednej strony to po prostu opowieść o płaszczakach. Z drugiej – to matematyczny esej o czwartym wymiarze. Z trzeciej – wysublimowana krytyka społeczeństwa współczesnego autorowi. Z czwartej – coś jeszcze więcej. Przypomniałam sobie o tej książce czytając “Postmodernizm i kabała”, gdzie autor do nowelki matematyka nawiązał.
Gdy próbuję prześledzić w głowie wszystkie książki i filmy, które wywarły na mnie wielki wpływ, w jaskrawych barwach widzę, jak ciągnęło mnie dokładnie do tego źródła, z którego dzisiaj czerpię. 
Jeśli kogoś zainteresowała Flatlandia, to kiedyś podrzucałam ekranizację online. To trudna książka – moja wyobraźnia nie podołała. Musiałam obejrzeć i przeczytać jeszcze raz. Zastanowić się nad swoimi instrumentami postrzegania, przemyśleć i zrozumieć, że muszę wznieść się ponad siebie, by się z tym pogodzić. “Człowiek jest czymś, co pokonanym być powinno.”
W każdym razie – przepotwornie kaszlę. I bardzo nie lubię litości. Ja jestem z tym naprawdę bardzo dobrze pogodzona.
Starałam się chociaż trochę gotować i piec, ale mam inne priorytety i stawiam na rzeczy łatwe i szybkie. Jak np. przekąski z ciasta francuskiego z kindziukiem i serkiem camembert. Przepis na nie znajdziecie tutaj.
Odebrałam też nowy paszport. Mam nadzieję, że moje stare zdjęcie dostarczyło Wam powodów do śmiechu i uśmiechu. Moja bekowa fotka idealnie pokazuje emocje jakie wtedy się we mnie kłębiły 🙂
Nabyłam też kilka par butów i cztery torebki. Skrzętnie zbierany punkty, zniżki inne przywileje zaczęły zbliżać się do końca ważności. Tak jak moje środki z Airbnb, które wygasają w maju :). Postawiłam na mocno przecenione superstary i kilka innych rzeczy, o których niebawem :). To nie jest rok bawełnianych gaci.
Widoczne na zdjęciu botki, to idealne, cieplutkie buty na zimę. Uwielbiam je! To moja druga para, wcześniej miałam ciemne. Wkładane, na grubej podeszwie, milusie, w przystępnej cenie.
Można je kupić tutaj, a jeśli jesteście sprytni – możecie skorzystać ze wspaniałej możliwości zrobienia zakupów ze zwrotem. Za pierwsze zakupy powyżej 50 zł otrzymacie z powrotem aż 25 zł!
Dostałam wiele wiadomości z podziękowaniami za informację o tym sposobie :). Mam nadzieję, że bonus na zachętę jeszcze trochę będzie działał:
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@ana.mat.ada) 22 Sty, 2017 o 6:19 PST
O tej i innych okazjach więcej w tekście darmowe okazje :
Obawiam się niestety jednego – oferta umożliwiająca zgarnięcie bonu na 400 zł do sieci Douglas kończy się ostatniego stycznia. Niestety jest to data, kiedy już musimy aktywować kartę. Aby mieć ją fizycznie warto wypełnić formularz jeszcze dzisiaj (poniedziałek), może wtorek. Potem może być ciężko 🙁
No właśnie. Skąd banki mają na takie promocje? Ech, z naciągania ludzi. Przeczytałam książkę “Chciwość, jak nas oszukują wielkie firmy”.  Nie dowiedziałam się niczego nowego pod kątem finansów (nigdy nie wierzyłam w polisolokaty itp.), ale była interesująca pod innym względem.  Aż mi się nuci Tell me lies, tell me sweet little lies.
Banki nie chcą mówić o ryzyku, ludzie o ryzyku nie chcą słuchać. Chcą większego mieszkania i mniejszej raty. Ludzie nie chcą czytać umów na kilkanaście stron. Brali we franku “bo we franku dawali”. Ale nikt nie kazał brać. Można było naciskać na złote. Można było wybrać “ciasne ale własne”. Kupić za gotówkę w Piździejewie wielkim.  Możliwości zawsze jest wiele. “Nie idź tam, dokąd idą wszyscy – popatrz jak na tym wyszli”.
Nie ma oszusta bez jelenia.
Jeśli korzystasz z legimi (okazja numer 31 z mojego tekstu) – warto pobrać na półkę i przeczytać – może nie dokładnie, ale chociaż fragmentarycznie :). Za gotówkę bym książki nie kupiła :).
Polecam też pod rozwagę wszystkim młodym, którzy bawią się w marketing wielopoziomowy i inne takie – zawsze się zastanów, czy wolisz mieć 100 zł czy przyjaciela.
Ja osobiście jestem fanką takiego modelu, jaki ma strona fly4free – pokazują promocje lotnicze, odwalając kawał naprawdę niezłej roboty. To, że mają prowizje od zakupu biletu czy noclegu, to dla mnie żaden problem. Polecają naprawdę dobre okazje. Czasem, szczególnie gdy brak mi na coś kasy, podliczałam sobie potencjalnie utracony przychód za reklamy na blogu. Ostatnio pokazywałam na snapie ile dostaję propozycji…. myślę, że mogłabym zrezygnować z pracy by zająć się blogiem tylko w jednej sytuacji – gdybym miała oszczędności pozwalające na rok życia bez zaciskania pasa. Jeszcze nigdy nie postąpiłam wbrew swoim przekonaniom, ale nie chcę mieć takich dylematów. Utrzymywanie się poza blogiem jest dużo bezpieczniejsze.
Na szczęście kumpluję się z dziewczynami, które też rzetelnie podchodzą do blogowania. Gdy czytacie te słowa, właśnie jadę spotkać się z Natalią z BlondHairCare. W sobotę byłam natomiast w Warszawie na evencie Sinsay i Rimmel – porobiłyśmy z dziewczynami – Basią, Anią i Angeliką trochę zdjęć instaxem, poprzerabiałyśmy ciuchy, posłuchałyśmy o najnowszych trendach w makijażu i ubiorze. Wszystko relacjonowałam na instagram stories i na snapie. Niestety pomysł z dublowaniem contentu nie ma żadnego sensu – instagram się tnie. Zatem będę dublowała tylko część, a “pogadanki” będą albo w mocno okrojonej formie, albo tylko na snapie 🙁 Liczę na jakąś rozsądną aktualizację apki.
Niestety instagram strasznie ogranicza widoczność moich zdjęć. Przybywa tam Was całkiem sporo, jednak przez algorytm zdjęcia nie wyświetlają się wszystkim 🙁 

Jeśli jesteś ze mną na insta i nie chcesz nic przegapić – niestety musisz serduszkować albo komentować. Cóż, taki mają model biznesu 🙁 Na zdjęciu zajadam się pysznym burito w słynnych “Koszykach”. Zabrakło tam miejsc, ale to nie stanowiło dla mnie wielkiego problemu. Na szczęście dla Angeliki również. Swoją drogą – wbijcie na jej najnowszy filmik na Youtube :).

A co jeszcze?
Pora rozwiązać konkurs książkowy.  Wyniki znajdziecie w tekście https://www.aniamaluje.com/2017/01/skora-fascynujaca-historia-czyli.html – Jak obiecałam – pojawiły się w niedzielę przed północą. Obecnie jest kilka minut do północy, a ja wciąż piszę dla Was ten tekst 😉

Z drugim się chyba nie wyrobię!

Zachęcam do udziału w akcji #zpoleceniaaniamaluje. Zabawa trwa do końca stycznia 2017. Można dodawać hashtag do zdjęć zamieszczonych od 1 grudnia 2016. Rozdam dwa ostatnie, drukowane egzemplarze mojej książki.

Na blogu w tym tygodniu:
A w sieci?
Psst! Nie skorzystałeś z okazji zebranych w moim tekście? Wciąż wolisz opowiadać, że życie jest niesprawiedliwe, że do wszystkiego potrzebne są pieniądze, znajomości i tak dalej? Przemyśl to jeszcze raz i zastanów się nad sobą, proszę. Bo będzie niefajnie. Np. tak niefajnie.

When Killing a Spider Goes Wrong

Hej! Uprzedzałam! :))

Miłego dnia!
Ja w sobotę byłam na evencie pod hasłem #UnlockYourLondonLook a jutro wybieram się właśnie do Londynu 😉 Dawno nie byłam tak nieogarnięta, jeśli chodzi o wyjazd 😀
Wpis opublikował się automatycznie.

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Złoty blond – trendy fryzury 2017/2018 | Golden Blonde Hair trend
Rower babci, nowy paszport i Warszawa [TYGODNIK]