Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Rower babci, nowy paszport i Warszawa [TYGODNIK]

Ten tygodnik rodzi się w bólu i cierpieniu 😀 Po pierwsze – potwornie, ale to potwornie boli mnie wszystko od kaszlu. Po drugie – abyście nie czekali na tygodnik i wyniki konkursu, zarywam niedzielę. Czeka mnie jeszcze napisanie jednego tekstu. Jutro mam pracę, uczelnię, potem podróż do Poznania, potem Londyn… Komputer zobaczę dopiero w czwartek.
Zatem, “kiedy pytają mnie…”
Ania, jak ty to robisz, że robisz to to i to i jeszcze piszesz często na bloga .. Odpowiadam, że kosztem innych rzeczy, niestety. Obecnie staram się ograniczać pracę, ale wychodzi mi to średnio.
W poniedziałek uczelnia, dyżur i… zepsuty rower babci. Kocham babcię, chociaż ma równie trudny charakter co ja. Może dlatego tak działamy sobie nawzajem na nerwy. Kiedyś przeczytałam takie zdanie, że to co myślimy o innych, tak naprawdę myślimy o nas samych. Na początku bardzo się przed tym zdaniem buntowałam, ale potem zrozumiałam jego sens. W innych ludziach denerwują mnie moje własne cechy lub niedostatki. Przemądrzała koleżanka przypomina mi czasy, gdy prowadziłam photobloga. Wtrącałam wtedy trudne słowa, by dać sobie satysfakcję i uczucie, że “wiem lepiej”. Lenistwo ludzi w Kambodży boli mnie dlatego, że sama jeszcze nie podjęłam kilku ważnych decyzji i nie wycisnęłam z życia wszystkiego. A mogłabym. Gdybym robiła więcej, niż robię teraz. Zrezygnowała z niektórych rzeczy.
Wracając do babci – moja babcia ma 85 lat i porusza się na rowerze. Każdego dnia. Czy to zima, czy to lato – rower to żywioł mojej babci. No i się zepsuł, a babcia nie chce nowego. Nie wierzyłam, że uda się go naprawić. Tydzień zleciał na poszukiwaniach idealnego, starego jednośladu. Bez przerzutek, lekkiego, na dużych kołach. Jakimś cudem (zajęło to pięć dni!), udało się stary rower naprawić. Gdyby to potrwało trochę dłużej –  babcia by się odzwyczaiła. Mięśnie mogłyby nie dać rady. Rozumiem to, bo właśnie dlatego ZAWSZE wstaję z łóżka i staram się żyć normalnie. Jak raz zostanę w tym kokonie, w skorupce “lituj się nade mną”, to już w niej zostanę na zawsze. Rower to dla mojej babci coś więcej niż środek lokomocji. To niezależność od tego, czy ktoś ją gdzieś zawiezie i ile tam będzie. To samodzielność. I wolność.
(Babcia ma problemy z chodzeniem).
Bardzo dziękuję za wszystkie trzymane kciuki ❤. 
Zbliża się sesja, studenci potrzebowali dodatkowego dyżuru – wyszłam im naprzeciw. Moja dewiza? Traktuj innych tak, jak sama chcesz być traktowana. Chodzę opatulona i jeszcze bardziej staram się powstrzymać problemy z oskrzelami. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest uświadomienie sobie, że to nie jest z zewnątrz. Wirus, bakteria, polip, cokolwiek. To moje geny mi to robią. To ja sama. Ostatnio podchodzę do tego z większym spokojem. Z całkowitym spokojem. Kiedyś gardziłam tym całym “to dzieje się po coś”, “każde cierpienie ma sens”. Dzisiaj jestem właśnie w tej drużynie. Czuję się płaszczak, z genialnej nowelki niesamowitego matematyka – Edwina Abotta. Jego książka opowiada o płaszczakach – istotach, które są płaskie i postrzegają tylko dwa wymiary – długość i szerokość. Nie mogą zobaczyć trzeciego (wysokości), ponieważ nie mają do tego “narzędzi”. Mam na myśli możliwość dostrzeżenia czegoś “więcej”. Nagle we Flatlandii (krainie płaszczaków) pojawia się kula.
Wspominałam o tej książce kilka razy. Pamiętam moją radość, gdy sięgnęła po nią jedna z czytelniczek:
Korzystacie z moich poleceń w różny sposób. Czasem by mieć zniżkę na nocleg, czasem by kupić buty, czasem by przeczytać coś wartościowego. Taki jest mój cel. Stworzenie miejsca, przestrzeni, z której każdy czerpie ile chce i co chce. Rzeczy są jakie są. To jakimi je widzimy to tylko nasza interpretacja. Jeden powie, że ktoś jest arogancki, drugi – że pewny siebie. 
Wracając do książki – jak na opowieść o wielu wymiarach – jest bardzo wielowymiarowa. Z jednej strony to po prostu opowieść o płaszczakach. Z drugiej – to matematyczny esej o czwartym wymiarze. Z trzeciej – wysublimowana krytyka społeczeństwa współczesnego autorowi. Z czwartej – coś jeszcze więcej. Przypomniałam sobie o tej książce czytając “Postmodernizm i kabała”, gdzie autor do nowelki matematyka nawiązał.
Gdy próbuję prześledzić w głowie wszystkie książki i filmy, które wywarły na mnie wielki wpływ, w jaskrawych barwach widzę, jak ciągnęło mnie dokładnie do tego źródła, z którego dzisiaj czerpię. 
Jeśli kogoś zainteresowała Flatlandia, to kiedyś podrzucałam ekranizację online. To trudna książka – moja wyobraźnia nie podołała. Musiałam obejrzeć i przeczytać jeszcze raz. Zastanowić się nad swoimi instrumentami postrzegania, przemyśleć i zrozumieć, że muszę wznieść się ponad siebie, by się z tym pogodzić. “Człowiek jest czymś, co pokonanym być powinno.”
W każdym razie – przepotwornie kaszlę. I bardzo nie lubię litości. Ja jestem z tym naprawdę bardzo dobrze pogodzona.
Starałam się chociaż trochę gotować i piec, ale mam inne priorytety i stawiam na rzeczy łatwe i szybkie. Jak np. przekąski z ciasta francuskiego z kindziukiem i serkiem camembert. Przepis na nie znajdziecie tutaj.
Odebrałam też nowy paszport. Mam nadzieję, że moje stare zdjęcie dostarczyło Wam powodów do śmiechu i uśmiechu. Moja bekowa fotka idealnie pokazuje emocje jakie wtedy się we mnie kłębiły 🙂
Nabyłam też kilka par butów i cztery torebki. Skrzętnie zbierany punkty, zniżki inne przywileje zaczęły zbliżać się do końca ważności. Tak jak moje środki z Airbnb, które wygasają w maju :). Postawiłam na mocno przecenione superstary i kilka innych rzeczy, o których niebawem :). To nie jest rok bawełnianych gaci.
Widoczne na zdjęciu botki, to idealne, cieplutkie buty na zimę. Uwielbiam je! To moja druga para, wcześniej miałam ciemne. Wkładane, na grubej podeszwie, milusie, w przystępnej cenie.
Można je kupić tutaj, a jeśli jesteście sprytni – możecie skorzystać ze wspaniałej możliwości zrobienia zakupów ze zwrotem. Za pierwsze zakupy powyżej 50 zł otrzymacie z powrotem aż 25 zł!
Dostałam wiele wiadomości z podziękowaniami za informację o tym sposobie :). Mam nadzieję, że bonus na zachętę jeszcze trochę będzie działał:
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@ana.mat.ada) 22 Sty, 2017 o 6:19 PST
O tej i innych okazjach więcej w tekście darmowe okazje :
Obawiam się niestety jednego – oferta umożliwiająca zgarnięcie bonu na 400 zł do sieci Douglas kończy się ostatniego stycznia. Niestety jest to data, kiedy już musimy aktywować kartę. Aby mieć ją fizycznie warto wypełnić formularz jeszcze dzisiaj (poniedziałek), może wtorek. Potem może być ciężko 🙁
No właśnie. Skąd banki mają na takie promocje? Ech, z naciągania ludzi. Przeczytałam książkę “Chciwość, jak nas oszukują wielkie firmy”.  Nie dowiedziałam się niczego nowego pod kątem finansów (nigdy nie wierzyłam w polisolokaty itp.), ale była interesująca pod innym względem.  Aż mi się nuci Tell me lies, tell me sweet little lies.
Banki nie chcą mówić o ryzyku, ludzie o ryzyku nie chcą słuchać. Chcą większego mieszkania i mniejszej raty. Ludzie nie chcą czytać umów na kilkanaście stron. Brali we franku “bo we franku dawali”. Ale nikt nie kazał brać. Można było naciskać na złote. Można było wybrać “ciasne ale własne”. Kupić za gotówkę w Piździejewie wielkim.  Możliwości zawsze jest wiele. “Nie idź tam, dokąd idą wszyscy – popatrz jak na tym wyszli”.
Nie ma oszusta bez jelenia.
Jeśli korzystasz z legimi (okazja numer 31 z mojego tekstu) – warto pobrać na półkę i przeczytać – może nie dokładnie, ale chociaż fragmentarycznie :). Za gotówkę bym książki nie kupiła :).
Polecam też pod rozwagę wszystkim młodym, którzy bawią się w marketing wielopoziomowy i inne takie – zawsze się zastanów, czy wolisz mieć 100 zł czy przyjaciela.
Ja osobiście jestem fanką takiego modelu, jaki ma strona fly4free – pokazują promocje lotnicze, odwalając kawał naprawdę niezłej roboty. To, że mają prowizje od zakupu biletu czy noclegu, to dla mnie żaden problem. Polecają naprawdę dobre okazje. Czasem, szczególnie gdy brak mi na coś kasy, podliczałam sobie potencjalnie utracony przychód za reklamy na blogu. Ostatnio pokazywałam na snapie ile dostaję propozycji…. myślę, że mogłabym zrezygnować z pracy by zająć się blogiem tylko w jednej sytuacji – gdybym miała oszczędności pozwalające na rok życia bez zaciskania pasa. Jeszcze nigdy nie postąpiłam wbrew swoim przekonaniom, ale nie chcę mieć takich dylematów. Utrzymywanie się poza blogiem jest dużo bezpieczniejsze.
Na szczęście kumpluję się z dziewczynami, które też rzetelnie podchodzą do blogowania. Gdy czytacie te słowa, właśnie jadę spotkać się z Natalią z BlondHairCare. W sobotę byłam natomiast w Warszawie na evencie Sinsay i Rimmel – porobiłyśmy z dziewczynami – Basią, Anią i Angeliką trochę zdjęć instaxem, poprzerabiałyśmy ciuchy, posłuchałyśmy o najnowszych trendach w makijażu i ubiorze. Wszystko relacjonowałam na instagram stories i na snapie. Niestety pomysł z dublowaniem contentu nie ma żadnego sensu – instagram się tnie. Zatem będę dublowała tylko część, a “pogadanki” będą albo w mocno okrojonej formie, albo tylko na snapie 🙁 Liczę na jakąś rozsądną aktualizację apki.
Niestety instagram strasznie ogranicza widoczność moich zdjęć. Przybywa tam Was całkiem sporo, jednak przez algorytm zdjęcia nie wyświetlają się wszystkim 🙁 

Jeśli jesteś ze mną na insta i nie chcesz nic przegapić – niestety musisz serduszkować albo komentować. Cóż, taki mają model biznesu 🙁 Na zdjęciu zajadam się pysznym burito w słynnych “Koszykach”. Zabrakło tam miejsc, ale to nie stanowiło dla mnie wielkiego problemu. Na szczęście dla Angeliki również. Swoją drogą – wbijcie na jej najnowszy filmik na Youtube :).

A co jeszcze?
Pora rozwiązać konkurs książkowy.  Wyniki znajdziecie w tekście https://www.aniamaluje.com/2017/01/skora-fascynujaca-historia-czyli.html – Jak obiecałam – pojawiły się w niedzielę przed północą. Obecnie jest kilka minut do północy, a ja wciąż piszę dla Was ten tekst 😉

Z drugim się chyba nie wyrobię!

Zachęcam do udziału w akcji #zpoleceniaaniamaluje. Zabawa trwa do końca stycznia 2017. Można dodawać hashtag do zdjęć zamieszczonych od 1 grudnia 2016. Rozdam dwa ostatnie, drukowane egzemplarze mojej książki.

Na blogu w tym tygodniu:
A w sieci?
Psst! Nie skorzystałeś z okazji zebranych w moim tekście? Wciąż wolisz opowiadać, że życie jest niesprawiedliwe, że do wszystkiego potrzebne są pieniądze, znajomości i tak dalej? Przemyśl to jeszcze raz i zastanów się nad sobą, proszę. Bo będzie niefajnie. Np. tak niefajnie.

When Killing a Spider Goes Wrong

Hej! Uprzedzałam! :))

Miłego dnia!
Ja w sobotę byłam na evencie pod hasłem #UnlockYourLondonLook a jutro wybieram się właśnie do Londynu 😉 Dawno nie byłam tak nieogarnięta, jeśli chodzi o wyjazd 😀
Wpis opublikował się automatycznie.

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Złoty blond – trendy fryzury 2017/2018 | Golden Blonde Hair trend
Rower babci, nowy paszport i Warszawa [TYGODNIK]