Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Jestem rasistką i mam kryzys ćwierćwiecza? [TYGODNIK]

Mój “urlop” powoli dobiega końca a ja… ja mam kryzys. Nie wiem co dalej. Co gorsza – wcale nie chcę wiedzieć. Niech się dzieje. 

Pierwszą część tygodnia spędziłam w pięknym Lwowie. O nim będą osobne teksty, bo chociaż tygodniki są długie, to nie są z gumy. Mała migawka jednak nikomu nie zaszkodzi, prawda? 😉
Wszyscy mnie pytają – dlaczego Lwów? A to miasto tak po prostu ot tak przyszło mi do głowy. Z drugiej strony – nie wierzę w przypadki. To się zapewne wydarzyło podświadomie. Zawsze ciekawił mnie wschód, zarówno ten dużo dalszy jak i bliski. Lubię czytać lekkie książki, ale moje serce bezpowrotnie podbiła literatura rosyjska. I chociaż nie mogłam się doczekać aż Anna Karenina w końcu rzuci się pod ten pociąg (przepraszam, tak było!), to Dostojewski, Tołstoj czy Puszkin na stałe rozbudzili we mnie ciekawość wschodu. Póki co – niezrealizowaną.
Zmieniając jedno słowo w “Stairway to heaven” Led Zeppelin:
There’s a feeling I get

When I look to the east


And my spirit is crying for leaving



Zgubiłam się w tym co chciałam napisać, bo nucąc Zeppelinów wkurzałam się na Kareninę ;). 
Wypad do Lwowa uważam za bardzo udany. Mieszkanie w którym spałam ja, Ania i Ania  znajduje się tuż koło Opery, więc wszędzie miałyśmy blisko.
Lwów to bez dwóch zdań piękne miasto!
O tym jak tanio i dobrze zorganizować wypad do Lwowa będzie innym razem (popełniłam kilka błędów), natomiast już dzisiaj mogę polecić mieszkanie, które wynajmuje Oksana – przy dwóch osobach wychodzi 50 pln/os. a spokojnie mogą spać 3. Najważniejsze kryteria jakie miałam w głowie to:
-idealna lokalizacja (żadnych kompromisów)
-Wi-Fi
– elastyczne godziny zameldowania i wymeldowania
Wolę też mieszkać “u ludzi”, szczególnie w takim kraju jak Ukraina. Rejestrując się z mojego linku można uzyskać 85 PLN na pierwszą podróż, o ile całkowity jej koszt przekracza 300 PLN. Ja jestem przekonana że do Lwowa jeszcze wrócę, ale o tym jak było – innym razem :).
Na głowie kwietny ma wianek…
Wracając do tygodnia – po prawie całej nocy na granicy (to jest błąd o którym wspomniałam :D) w końcu dojechałam do Warszawy skąd skierowałam się w stronę domu. Teoretycznie spędziłam w nim jeden dzień by znów ruszyć do…stolicy. A przecież dopiero co byłam we Wrocławiu. Dobre walizki to najlepsza inwestycja ostatnich dni!
 Mam jakiś niezrozumiały dla mnie głód świata, głód życia. Chciałabym wszystko. Jest mi przykro, że nie jestem w stanie skorzystać z każdej rekomendacji np. w sprawie tego gdzie zjeść we Lwowie. Mam takie poczucie, że ktoś się dla mnie postarał, napisał a ja z tego nie skorzystałam. Nieznośne ukłucie, że nie zbawię całego świata, nie odpowiem na każdego maila, nie pomogę każdemu. To rodzi poczucie bezsilności…
Freddie też chciał wszystkiego i tak cudnie śpiewał I want it all i jakoś źle na tym wyszedł. Dzisiaj miałby 70 lat…
Lubię swoje życie. Lubię to, że wiele się dzieje. Lubię zwroty akcji przerażają mnie zobowiązujące na dłużej decyzje, np. stała praca a już chętniej mieszkałabym w przyczepie kempingowej niż przywiązywała sobie kilkutonową kulę do nogi (kredyt). Decyzja o abonamencie na telefon (na całe dwa lata) to najpoważniejsze zobowiązanie jakie mam w chwili obecnej. Chcę wieść życie w którym wszystko mogę, także całkowicie je zmienić w ciągu kilku dni. Chodzi o poczucie, że jeśli będę miała ochotę wyjechać do Chin opiekować się pandami, to będę mogła to zrobić. Nawet nie chodzi o to, że to zrobię – chodzi samo poczucie, że mogę.
Krótka migawka z soboty – z dworca centralnego pojechałyśmy z dziewczynami do Radzymina, zobaczyć jaką fabrykę ma Soraya. Więcej o tym opowiem jak dostanę już zdjęcia, ale proces powstawania kremu jest bardziej skomplikowany niż myślałam!
#AniamalujexSoraya
 Na zdjęciu jak zawsze – jem. Po spotkaniu pojechałam na kawę (a właściwie na deser) a potem do ulubionego warszawskiego hotelu. Powrót do domu tego samego dnia przekracza już moje siły. Czuję się stara. 
Lustro w Sound Garden Hotel jak zawsze sprawdza się rewelacyjnie 🙂
Wykorzystując fakt, że jestem już w Stolicy, chciałam spotkać się z Angeliką  i ruszyć na miasto. Nie z każdym można pogadać o wszystkim, a z Angeliką rozmawia mi się rewelacyjnie. Co nie zmienia faktu, że po wypiciu wina i zjedzeniu pizzy zamiast na imprezę miałam ochotę położyć się spać.
Uczcijmy to minutą ciszy.
Słuchając “Why Georgia” (który to kawałek nie jest nawet moim ulubionym, bo John Mayer ma wiele lepszych) uderzyła mnie trafność słów:

It might be a quarter life crisis
Or just the stirring in my soul

Either way I wonder sometimes
About the outcome
Of a still verdictless life

Am I living it right?


Panie Mayer, chyba mam kryzys ćwierćwiecza. Dzięki za uświadomienie.
Tym samym odkryłam, że się starzeję. Że poduszka odbija się rano na mojej twarzy i że zdarza mi się rano czuć zmęczenie. Cudnie. Przynajmniej odkryłam kolejną zaletę hotelu – idealne wyciszenie. Idealne. 
Człowiek przyspawany do telefonu.
W bonusie łapcie moją najgłupszą minę (zawsze wyszukuję takich perełek na zdjęciach):
Lubię się z siebie pośmiać :).
Kontynuując tygodnik – powiększające podświetlane lustro w łazience ukazało mi boleśnie że nie mam już piętnastu lat (tak, to brzmi idiotycznie w ustach dziewczyny, która ma 25), zjadłam więc pyszne ciasto miodowe i pojechałam.
Przy okazji – raz jeszcze rekomenduję Sound Garden Hotel, bo jest po prostu najlepszy. Podrzucam jednak kilka alternatyw : gdzie spać w Warszawie – fajne hotele :).
A co mogłam po śniadaniu? Przejechać się coś zjeść. Klasycznie wybrałam ubera i dziękuję wszystkim, którzy wpisali za pierwszym razem uberaniamalujeue, dając tym samym zarówno sobie jak i mi darmowy przejazd. Szczegóły tej zniżki tutaj, ja po prostu chcę powiedzieć – dzięki!
W sobotę trafiłam na kierowcę z Ukrainy – Vitalij jest z Kijowa i mogłam porozmawiać z nim o tym kraju i zarobkach. W drugą stronę jechałam z Oleskandrem z Białorusi – to był jego drugi dzień na uberze a trzeci w Polsce. Ucieszyłam się z tego, bo w tej sytuacji stawka za mój przejazd jest dla kogoś więcej warta. 
Daję ten wstęp w konkretnym celu. W XXI wieku nie wiem już czym jest rasizm. Przyznaję – preferuję usługi świadczone przez ludzi z biedniejszych krajów. Na drugim miejscu są usługi świadczone przez Polaków (polskie marki itp.). Jeżeli wszystkie inne kryteria są spełnione – decyduje właśnie to. Ostatnio patrząc w telefon złapałam nieładny grymas. Koleżanka pyta – co się stało?
Więc odpowiadam, że widzę napływ fejkowych kont na swoim instagramie. W odpowiedzi pada pytanie – skąd wiesz, że to fejki?
Mówię, że nie wiem na pewno, ale to same Ahmedy i Muhammady więc raczej oczywiste.
– Nie przesadzasz? A jeśli oni też chcą się obserwować? To trochę rasitowskie.
Zdziwiłam się. Wydawało mi się, że rasizm to pogląd o tym, że jedna rasa jest lepsza od drugiej. A to nie jest mój pogląd.
Chciałam opisać ten dialog na fejsie z prośbą byście weszli na moj instagram, kliknęli w followersów (a szacuję że fejków jest już z 500!) i bezstronnie powiedzieli czy to wygląda na fejki czy nie.
Niestety dwa razy nie udało się tego opublikować, bo wyskakiwał błąd. A inne posty przechodziły.
Czyżby facebook nie pozwalał  w jednym zdaniu napisać Ahmed i rasizm?
Więc może jednak coś z moim myśleniem nie tak?
Islam zdecydowanie nie jest moją religią. Nie rozumiem jak można słuchać co jest moralne a co nie od pedofila. I nie ma co tłumaczyć tego innymi czasami, bo Aisza była dzieckiem. Ale nawet ja dostrzegam tam jakieś wartości dla siebie. Dla przykładu – przemawia do mnie to, co głoszą Sufi (sufityzm), to pokojowy mistycyzm którego założenia są proste i uniwersalne. Suficki poeta Rumi również cieszy się moim szacunkiem, ale salafici…
Nie lubię ich nie z powodu rasizmu czy islamofobii – jak wspomniałam – suficka mądrość ma wiele punktów stycznych z tym co wierzę i podążając za Rudolfem Steinerem zgadzam się, że jest wiele dróg poznania Boga – jak żydowska Kabała, chrześcijański gnostycyzm, afrykański szamanizm, chiński taoizm czy w tym przypadku – islamski sufizm. Salafici mnie przerażają, ale nie z powodu religii (niech każdy sobie wierzy w co chce!) tylko dlatego, że nie szanują wolności innych.

Jednak w kontekście fejków na instagramie, nie pomyślałam o tym ani przez sekundę. Gdyby to było imię z innego kręgu kulturowego – pomyślałabym to samo. Napływ ukraińskich followersów jest zrozumiały, używałam hashtagów związanych ze Lwowem. Ale tacy?
Do momentu w którym fejs nie zablokował mi posta, myślałam, że wszystko ze mną okej. Nie czuję się rasistką, ale nie wyobrażam sobie muzułmańskiego męża, podobnie jak chłopaka, który działa w partii RAZEM albo takiego, który nie lubi kotów. To są światopoglądowe rożnice nie do pogodzenia, nie żaden rasizm. W swojej głowie nie stosuję kategorii gorsze-lepsze, tylko raczej inne. 

Czy preferowanie polskich produktów to też już rasizm? Naprawdę się zgubiłam…

Może jestem trochę zmęczona?

Okej, sedno jest takie, że te fejki (moim być może rasitowskim i ksenofobicznym zdaniem) zalewają mi feeda i nie widzę wszystkich pytań od Was w powiadomieniach.

Pytania o spódnicę widziałam dopiero z poziomu komputera, zatem spieszę z oznaczaniem:
– czarna spódnica z niebieskimi wstawkami jest z SH, mam ją kilka lat. Szyta z koła, kupiona za 2 lub 3 PLN (nie pamiętam dokładnie).
– buty mi się rozkleiły więc idą do śmieci
natomiast biały top jest tani i cudny – można go kupić tutaj
– pudrowa spódnica jest świetna, ale rzadko ją noszę. Zajmuje dużo miejsca i się gniecie a ja jestem fanką ubrań łatwych w obsłudze. I chociaż kocham midi, ta wyląduje na wyprzedaży, którą odkładam od dwóch lat 😀 O dziwo – mają ją jeszcze w ofercie o.O (klik).
Szpilki są z choies.com, mam też wersję na niższym obcasie. Ale równie dobrze można dodać pompony do innych butów ;).

Biała bluzka o którą ciągle pytacie to sukienka – wstawka z koronki jest dość duża, więc ja noszę do niej miękki cielisty biustonosz. Całą możecie zobaczyć w tekście o tym, jakie jest moje podejście do picia mleka.

Okej, mam nadzieję, że wszystkie pytania mam już z głowy!

Wylądowałam z Anią w WITALY, na pysznej włoskiej pizzy. Tak, prawdziwie włoskiej. W sercu Warszawy też może być pysznie i w dobrej cenie. Przemiła obsługa, uczciwe ceny, świeże składniki. Dopiero co narzekałam, że nie znam w stolicy miejsc ze smacznym jedzeniem i ciągle wracam kulinarnie rozczarowana – to drugie miejsce na kulinarnej mapie Warszawy do którego na pewno będę wracać. A w tym tygodniu znowu czeka mnie krótki wyjazd :).

Mnie WITALY kompletnie oczarowało :).

Praktycznie tak zakończył się mój tydzień. No, jeszcze były lody i pociąg powrotny do domu.

Co działo się na blogu? Przez wyjazdy mniej niż bym chciała. Prosto z Wrocławia jechałam do Lwowa, a po Lwowie tylko jeden dzień spędziłam u siebie. Z jednej strony chciałam być na bieżąco – z drugiej – szkoda mi było olewać Lwowa. Mimo to między tygodnikami typowo pojawiły się dwa teksty:

Siedem moich pierwszych prac – napisałam od czego zaczynałam moją karierę, a było to 2,50 PLN na godzinę z których to pieniędzy bardzo się cieszyłam. Ten tag to pierwszy od dawna, który bardzo mi się podobał. Moje dwa ulubione wpisy innych blogerów pod tym hasłem to wpis Marty z Martapisze  oraz Malwiny z Bakusiowo 

Drugie co się pojawiło to przepis na DIY suchy szampon 

Mam nadzieję, że teraz trochę nadgonię. Niestety zrealizowałam dzisiaj tylko 60% planowanych zadań. A przypomnę, że na 3 miesiące zawiesiłam aktywność zawodową. Czasami czuję się tym wszystkim trochę zmęczona i przytłoczona.

Przeczytane w tym tygodniu:

Lampę UV/LED otrzymuje osoba o nicku Skar.tepka – urzekł mnie opis, bardzo w duchu mojego bloga. Decyzja była jednak szalenie trudna, dlatego akcję kontynuuję przez kolejny miesiąc – nagrodą będzie tym razem jakiś kosmetyk. Istniejące zdjęcia wciąż biorą udział w akcji, więc wystarczy wrzucić na instagramie coś z hashtagiem #zpoleceniaaniamaluje

24 najlepszych nauczycieli – cudowni!

Zmęczenie życiem codziennym – fascynująca rozprawa doktorska czytana w pociągu

Moje ulubione ciasto francuskie w promocji

–  Makijażowa metamorfoza dojrzałej kobiety

Powód dla którego wolałabym jednolite emoji

I to niestety tyle. Postaram się w tym tygodniu naskrobać coś o Lwowie. Muszę do tego nabrać trochę dystansu.

Na koniec kilka snapów, także od Was. Jeśli przeczytacie te tekstowe, zrozumiecie dlaczego nawet w podróży muszę mieć internet. Kontakt z Wami jest dla mnie niesamowicie ważny.

Dla jednych to tylko blogasek i nie mam o to pretensji. Przyzwyczaiłam się, że gdy wrzucam zdjęcia w nowej sukience, z automatu oczekuje się ode mnie bycia idiotką. Ja lubię pisać szczerze co leży mi na wątrobie (zachowując przy tym swoją granicę prywatności), ale traktuję to bardzo poważnie. Chyba nie muszę dodawać, że czytając to co na ostatnim kolażu – po prostu się poryczałam. W lwowskim muzeum apteki, w sali z wypchaną sową.

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO
Previous
Siedem pierwszych prac
Jestem rasistką i mam kryzys ćwierćwiecza? [TYGODNIK]