Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Walentynki, co sądzę o feministkach i dziunie – [tygodnik]

Ale dzisiaj rozrzut tematyczny! Od domowego hummusu, przez dziunie aż po feministki. Gotowi?

Uwielbiam, kiedy dużo się dzieje, ale konsekwentnie trzymam się swoich granic prywatności. Mam teraz trochę wolnego od uczelni i odbieram to jako chwilę na głęboki oddech. Mam nadzieję, że plan w przyszłym semestrze będzie łaskawszy. Na studiach doktoranckich mam tylko jeden dzień zajęć (tych, kiedy ja się uczę), ale dochodzi ten, kiedy prowadzę zajęcia, seminarium, dyżur… i cały tydzień rozwalony 😀 Cóż.
Podzielę się zatem garstką drobnych przemyśleń.
Na blogu napisałam tekst o książkach, które zmieniły moje życie i cieszę się, że odebraliście go dość ciepło. Przyznam, że wcześniej nie znałam takiego słowa jak abibliofobia,  ale dobrze do mnie pasuje. Uwielbiam czytać, natomiast staram się nie konsumować książek z tą samą bezmyślnością z jaką konsumuje się kolejne odcinki serialu o losach jakiejś Esmeraldy i Antonio (jeśli istnieje taki serial, to nie miałam go na myśli, ot uogólnienie).
Jestem wielką fanką czytania, ale czytania dość świadomego. Owszem, raz na jakiś czas lubię przeczytać typowego mózgotrzepa i nie widzę w tym nic złego. Jeśli ktoś wyśmiewa się z czytania Greya, Harlequinów i Coleho to cóż – mam większy problem z tym, który się nabija, niż z tym która czyta w ogóle. Prawdę mówiąc – z tym czytającym problemu nie mam żadnego. Pisałam o tym tekst “szukanie głębi na siłę“. Czytanie jest fajne – po prostu. Jeśli czytam, staram się wyciągać z lektury jak najwięcej. Znam sporo maniaków poradników, szczególnie tych o motywacji, niezależności finansowej, własnym biznesie. Zgadnijcie ilu z nich te biznesy prowadzi 😀
No właśnie. Samo czytanie bez wprowadzania zmian w życie (nawet jako krótkich eksperymentów!) jeszcze nikomu chyba nie pomogło. Pisałam kiedyś o kilku trikach podnoszących skuteczność czytania  (krótko mówiąc – co zrobić, by z lektury wynieść jak najwięcej), mam nadzieję, że dla kogoś te wskazówki będą przydatne :)). 
W moje łapki trafiła też książka-zeszyt ćwiczeń:
Początkowo chciałam puścić ją dalej w świat, ale chyba przerobię sama, bo przy bardziej szczegółowym przekartkowaniu wydaje się intrygująca :D. Muszę wyleczyć się z tego oddawania wszystkiego innym 😀
W sumie, to mam jeszcze jedno ogłoszenie – sama nałogowo czytam książki w usłudze Legimi – mam tam abonament, zupełnie jak za telewizję cyfrową czy telefon (z tą różnicą, że tych innych abonamentów nie posiadam :D) i co miesiąc przedłużam sobie dostęp do bazy wieeeelu tysięcy e-booków. Za cenę jednej książki mogę czytać ile dusza zapragnie, i jeszcze mam w ramach abonamentu czytnik za 1 zł. Brzmi jak bajka, ale każda bajka kiedyś się kończy – jeśli ktoś chce dołączyć po starych stawkach, to są na to ostatnie dni – do usługi przyłączyły się kolejne wydawnictwa, więc cena niebawem wzrośnie. Więcej szczegółów i ostatni gwizdek na zamówienie (klik). 
Mój znajomy powiedział kiedyś w ramach żartu, że gdy widzi dziewczynę w różowych albo turkusowych włosach to wie, że to lesbijka, radykalna feministka albo weganka – jeden wuj. Całą sobą krzyczy – jestem powalona, akceptuj mnie 😀 
To żart (pewnie dla niektórych mało zabawny) ale ilekroć widzę dyskusję w internecie i z jakimś radykalnym argumentem wyjeżdża jakaś niebieskowłosa Karo Lina albo Jo Anna jestem-taka-odważna-ale-nie-podam-na-fejsie-nazwiska, śmieję się pod wąsem. To znaczy śmiałabym się – gdybym go nie usuwała :D.
Oczywiście mam do tego meeega dystans (sama miałam kiedyś fioletowe włosy :D), ale nie umiem się nie zaśmiać :D. Co więc myślę o feministkach?
Głośne hmmmm.
Ciężko wrzucić mi je do jednego worka – istnieje na przykład frakcja uważająca związki heteroseksualne za formę ucisku, która uważa że jedyne wyzwalające związki lesbijskie. Jak wrzucić je do tego samego worka co kobiety walczące kiedyś o prawa wyborcze? Nie wiem czy zawdzięczam coś feministkom. Nikt nie wie. Zdaje się, że u nas w Polsce stosowne dokumenty podpisał swego czasu Piłsudski. A jeśli to wszystko było potrzebne tylko po to, by opodatkować drugą część społeczeństwa? Przekonać kobiety że praca na kasie albo w zakładach drobiarskich jest dla nich wyzwalająca? :). 
Mówię to z uśmiechem i pewną przekorą (nie bądźmy tacy serio!), ale kurczę – dzisiaj słowo feministka kojarzy mi się po prostu źle. Gdy Beyonce nazwała się feministką, przetoczyła się wielka debata czy ma prawo, skoro tak epatuje swoją seksualnością.
Facepalm to za mało.
Czy nie chodziło czasem o to, by epatowała sobie czym chce? Czy feministka do jasnej Anielki musi być gruba, brzydka i nie myć włosów? 
Prawa człowieka – spoko, do głosowania, nauki, samostanowienia o sobie – bardzo proszę. Kobieta jest człowiekiem i skoro nawet kościół w końcu to zaakceptował, to po co drążyć temat? Należą jej się te same prawa, bezdyskusyjnie.  Jeśli miałabym zatrudnić opiekunkę do dziecka to – guess what – zatrudniłabym kobietę. Nie dlatego, że dyskryminuję którąś płeć – zrobiłabym to, bo mogę. Podobnie jak do wymurowania domu wybrałabym pewnie męski zespół pracowników. Oczywiście nie podoba mi się fakt, że na tym samym stanowisku kobieta zarabia często mniej niż mężczyzna, ale w sumie jest tu tyle zmiennych, że nie wiadomo czy wynika to z płci.
Słowo feministka mocno zmieniło znaczenie. Gdzie były feministki gdy lewica (rząd SLD) zlikwidował fundusz alimentacyjny? Kłóciły się o słowo “ministra”? Doceniam to, o co kobiety walczyły kiedyś. Te, które dzisiaj skupiają się na wyrażaniu swojej nienawiści wobec mężczyzn – cóż…
Nie zrozumcie mnie źle – zgadzam się z tym, że kobieta powinna mieć np. prawo do głosowania. Niestety przez falę nienawiści płynącą z ust bab nienawidzących mężczyzn, ci drudzy są skołowani. Widziałam niedawno zakłopotanie na twarzy młodego chłopaka, który chciał ustąpić miejsca w tramwaju kobiecie – wycedziła przez zęby “łaski bez!”. Nie miała turkusowych włosów, ale grzywkę długości dwóch, może trzech centymetrów.  Może coś jest na rzeczy… Umiem skręcić sobie meble z ikei, ale jeśli ktoś będzie mnie chciał wyręczyć, nie potraktuję tego jako formę ucisku i okazania wyższości nade mną – wprost przeciwnie! Podobnie jak umiem otworzyć sobie sama drzwi. Ale jeśli jakiś mężczyzna je przede mną otwiera, to nie patrzę na niego z pogardą, tylko dziękuję uśmiechem i jest mi miło. Nawet, jeśli zrobił to tylko po to, by móc pogapić się na mój tyłek.
Uwielbiam ten filmik 🙂 Koniecznie obejrzyjcie. 
A teraz zanim ktoś popisze się brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem. Prawa człowieka? Ok. Czy doceniam, że mogę się uczyć, pracować, nie pytać nikogo o zgodę przed wyjściem z domu i mogę pokazywać kostki? Tak, doceniam. Czy czuję się uciskana przez mężczyzn, albo przez to, że biologicznie mogę być w ciąży albo mam okres? Nie czuję. Nie chciałabym mieć problemów z prostatą. Ukrywać wzwodu na widok matki kolegi  na wycieczce szkolnej do aquaparku w wieku lat trzynastu. Tak samo jak nie chciałabym “rodzić” kamieni nerkowych.
Lubię być kobietą i nie nienawidzę mężczyzn. Amen.
Co z kwestii zawartych w tytule? Zostały jeszcze “dziunie” i walentynki 😀
Dziennikarka zrobiła eksperyment i na tydzień wcieliła się w “dziunię”, by sprawdzić jak to jest.
Hmmm, troszkę nie wyszło. Nie jestem jedną z tych kobiet, które przed wyjściem z domu upewniają się, że mają nienagannie pomalowane paznokcie, godzinę układają włosy, wykonują bardzo staranny makijaż. Jestem inna, ale nie zazdroszczę im, przez co nie muszę rzucać pod nosem insynuacji, że skoro miała czas się tak “wypindrzyć”, to pewnie zaniedbuje dzieci, albo projekt w pracy, a pracę to ma przez łóżko. 
Prawdę mówiąc – znam dziewczyny, dla których ogarnianie urody jest naturalne jak dla innych mycie zębów. Ostatecznie dzisiaj istnieje manicure hybrydowy, keratynowe prostowanie włosów, depilacja laserem i rzęsy 1:1 – dbanie u urodę nie musi zajmować dużo czasu.
A dziennikarka – cóż, moim zdaniem do “dziuni” nawet się nie zbliżyła, ale pomysł był ciekawy. Zmarnowany potencjał, ale warto zerknąć (klik).
Lubię metamorfozy, znalazłam w tym tygodniu dwa teksty o przemianach. Chciałoby się powiedzieć – zmień wygląd – zmienisz swoje życie.
Kończąc tytułowe kwestie. Zrobiłam swój pierwszy hummus!
No dobrze, nazwijmy to prostą, dwuskładnikową pastą kanapkową. Tak czy siak – pyszna!
Teksty, które w tym tygodniu polecam:
  • Lady Gugu opowiada jak nauczyła czteroletnią córkę mówić po angielsku, nie wydając nawet złotówki (klik). Kolejny artykuł udowadniający, że nożem można też posmarować chleb
  • Pamiętacie panikę o opadtkowaniu Aliexpress, Amazona, Ebay itp? Nie ma czym się bać, artykuł o tym, że to NIE koniec Aliexpress przeczytacie (tutaj)
  • Marta z bloga Lusterko przygotowała ranking blogerek kosmetycznych. Linkuję nie dlatego, że mam przyjemność się w nim znaleźć, ale uważam że tak tytaniczna praca zasługuje na wyróżnienie (klik). Może znajdziesz tam fajny blog dla siebie?
  • Ula o minusach pracy freelancera (klik)
  • Bardzo ważny tekst – kobiety, których nie szanujemy  – jeśli macie przeczytać jeden z tego zestawienia, niech to będzie właśnie ten 🙂
  • D jak deficyt, D jak depresja, D jak długi rachunek w aptece? Czy słoneczko wystarczy by nie mieć niedoboru i jak to w końcu jest z tą witaminą D? Prawdopodobnie najlepszy tekst o witaminie D w Internecie (klik)
Ja na blogu napisałam jeszcze o swoim ulubionym sposobie na aplikowanie wcierek do włosów.
Mam też ważne ogłoszenie – fajnie jest inwestować w swoje umiejętności, a galopujące bezrobocie powinno do tego mocniej motywować. Pojawia się naprawdę wyjątkowa okazja nauki programowania dla kobiet – dwa dni świetnego szkolenia, brak opłat, malownicza Gdynia, wyżywienie w pakiecie – grzech nie spróbować. Jedyne co potrzebne, to własny laptop i podstawowa wiedza o obsłudze komputera. Wielkie wow! Zgłoszenia przyjmowane są do 25 lutego tutaj. Podejrzewam, że konkurencja będzie spora, więc gdybym miała wolny ten weekend, napisałabym coś ekstra w zgłoszeniu, tak wiecie – od serca. Warto się postarać, bo okazja genialna!
Pytacie też o to, jak noszą mi się hybrydy. No dość dobrze, ale szybko się znudziłam kolorem (Mardi Gras od semilac), więc użyłam naklejek wodnych:
Zanim poeksperymentuję z azjatyckimi markami, chciałabym stacjonarnie kupić jakiś odcień nude. Podoba mi się bardzo frappe Semilaca, ale nie jestem przywiązana do konkretnej marki. Jeśli nosisz hybrydy i możesz mi polecić konkretny odcień – będzie mi bardzo miło, bo chciałabym zmienić kolor w ciągu najbliższych kilku dni 😀
Ah, przegapiłam walentynki. Mój “strój dnia”:
Sukienka – klik
Na temat samych walentynek napisałam kiedyś osobny tekst, cytowany później setki razy na różnych stronach z cytatami, z moim ulubionym dopiskiem : źródło:internet 
Tekst można przeczytać tutaj (klik). Natomiast mnie osobiście najbardziej  rozbawiła riposta Natalii z Jest Rudo do niejakiego Macieja – przeczytacie tutaj .
Miłego dnia!
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak stosować wcierki do włosów? – Najlepszy sposób
Walentynki, co sądzę o feministkach i dziunie – [tygodnik]