Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Pizza, ten jedyny ❤ i świńska grypa [tygodnik]

Pierwszy tydzień lutego minął jak z bicza strzelił, a ja ponownie jestem zdziwiona ile się wydarzyło. Będzie trochę o “tym jedynym”, festwialu pizzy, wystawach kotów rasowych i o tym dlaczego ludzie w polsce są dla siebie tacy niemili.

Najdziwniejszym doświadczeniem tygodnia było uczestnictwo w egzaminie… od tej drugiej strony. Doskonale wiem po co to było i czego miało mnie nauczyć, ale jestem też totalnie zaskoczona jak BARDZO widać kto się nauczył, a kto szuka okazji by ściągnąć. Swoją drogą – zawsze mnie dziwiło- jakie to ironiczne, że potencjalni przyszli nauczyciele, czyli ci, którzy potem ściąganie tępią, sami praktykują takie metody :). A może dziwi mnie to, bo sama niezbyt umiem ściągać?
Wybrałam się też na festiwal pizzy, by wypróbować różne smaki. Zazwyczaj zawsze wybieram taką samą jak zawsze, a festiwal był fajną okazją by przekonać się, że jednak prosciutto e rucola rzeczywiście jest moją ulubioną :). Częściej powinnam rozkładać się z tabletem lub laptopem w kawiarniach albo innych knajpkach, bo czasami zmiana otoczenia jest odświeżająca.
Uświadomiłam sobie, że prawdopodobnie nigdy nie będę miała jednego, spójnego stylu. Raz lubię sukienkę, płaszcz i obcasy, innym razem kurtkę, spodnie i zero makijażu. Przestałam już walczyć ze swoim uniformem i tym, że na uczelnię wolę założyć obszerny biały golf i spodnie a w inne ciuchy przeskoczyć potem ;-).
Cieszę się z tych pierwszych, nieco nieśmiałych podrygów wiosny, bo szarość i ciemność bywa na dłuższą metę przygnębiająca. Postanowiłam sobie, że to ostatnia zima, którą ciągiem spędzam w Polsce. O ile nie wybuchnie jakiś wulkan i klimat nie zmieni się tutaj na tropikalny ;-). Ja rozpaczliwie potrzebuję światła, słońca i ciepła. Wakacje zimą są absolutną koniecznością dla odświeżenia umysłu i zdecydowanie muszę je uwzględnić w planach na 2017. 
Dotarła też moja lampa do hybryd. Zawsze myślałam, że to dużo trudniejsze i wymaga jakiś specjalnych umiejętności, ale nawet ja nie zepsułam tego jakoś bardzo 🙂 O swoich pierwszych wrażeniach napiszę pewnie jak już te hybrydy zdejmę, na razie trzymają się tydzień i nic się z nimi nie dzieje. Na szczęście dolar spadł i teraz lampę można kupić za 20 zł z przesyłką – swoją kupiłam tutaj (klik). I tak jak z zakupów na ali jestem zazwyczaj zadowolona, bo polityka serwisu jest bardzo prokonsumencka, tak co do zakupów poza ali (nie licząc wielokrotnie sprawdzonego shein, romwe i choies) mam… mieszane odczucia.
Ostatnio na mojej “wishliście” wylądowała pewna sukienka. Wspominałam, że koleżanka chciała kupić lampę, wypatrzyła sklep poza ali i miałyśmy zrobić wspólne zamówienie. Ostatecznie skorzystałam z promocji w dwóch tego typu sklepach, w tym w jednym całkowicie na własną rękę, a w drugim zrobiłyśmy zamówienie wspólnie. Nagle okazało się, że jakiegoś produktu nie ma, a rzecz z mojego koszyka nie może być transportowana kurierem, bo narusza regulamin. W tej sytuacji rozdzieliłyśmy zamówienie. O ile moja kurtka dotarła bez zarzutu, o tyle koleżanka…
Cóż. Wysyłka kurierem przy małym zamówieniu nie łapała się na promocję z okazji ogromnego święta, więc zamówienie sukienki straciło sens (była potrzebna na “już”). Zamiast tego koleżanka zamówiła spódniczkę i top. Powinny wyglądać tak (klik). A wyglądają – cóż…
Top jest z najgorszego materiału ever, w dodatku koszmarnie duży i nieforemny. Spódniczka powinna być wiązana, jednak dołączony sznurek był za krótki by przedziać go przez dwie dziurki. 
Po lewej już po tym jak wdziałam inny sznurek, po prawej dodatkowo spięłam tył topu klipsem do papieru.
Dlaczego? Podejrzewam niestety, że Sammydress z którego pochodzi ten komplet (klik), manipuluje komentarzami kupujących, zostawiając tylko te pozytywne. Prawdopodobnie ubrania też są w ten sposób podrasowywane (upiąć coś na manekinie to żaden problem).
Mam mętlik w głowie – sukienka, którą pokazała Adrianna na grupie “Zakupy z Chin” jest wykonana koszmarnie, nie zgadza się rozmiar. Z drugiej strony – moja kurtka i akcesoria do paznokci są bez zarzutu. Wychodzi na to, że sklepy z niższymi cenami bywają bardziej problematyczne i lepiej powstrzymać się od zakupu. Szkoda, że takie wnioski przychodzą dopiero po popełnieniu błędów. Potraktujecie to jako ostrzeżenie 🙁 Na Ali jednak sto razy łatwiej uzyskać full refund w takiej sytuacji, ponieważ sprzedawca nie dostanie pieniędzy od serwisu dopóki nie rozwiąże problemu na korzyść kupującego.
PS. buty też kupiłam (latem) w Chinach, ale w sklepie w którym dokonuję zakupów często (klik). Są bez zarzutu. Odnośnie mniej znanych sklepów – zalecam ostrożność. 
Na moim blogu ukazały się teksty :
to takie małe “koło fortuny”, gdzie losujemy zadanie dla siebie 🙂 Cieszę się, że przypadło większości do gustu, bo przygotowanie takiego prostego gifu to wbrew pozorom sporo pracy ;]
– 

Słowa, które psują relacje [lepiej przestać je wypowiadać] 

tekst z dość przewrotnym tytułem, ale bardzo dla mnie ważny. Zawsze znajdą się ludzie, którzy lepiej wiedzą jak masz żyć… czasami warto się zastanowić, czy sami nie jesteśmy takim wrzodem na tyłku dla innych.
Ostatni to luźny tekst, w którym pokazałam moje ulubione gadżety. Selekcja materiału  trwała pół roku ;-))

Moje ulubione gadżety [2]

Śledzicie może różne aferki w social media? Jestem zdegustowana tym, co wydarzyło się na profilu parówek. Zorganizowano konkurs rysunkowy dla dzieci – trzeba było narysować “Berlinki” na wakacjach. Konkurs na profilu dla fanów parówek wykorzystali wege-terroryści. Nazywając mordercami wszystkich, którzy myślą inaczej niż oni.
I jestem zażenowana. Mam wśród znajomych wielu wegetarian, a nawet wegan. To bardzo otwarci, fajni ludzie (inaczej nie byliby moimi znajomymi :)). Zaglądam nawet czasem na wegańskie blogi*, bo lubię poznawać nowe smaki. Z przyczyn zdrowotnych muszę jeść jednak mięso. Gdybym nie musiała… pewnie też bym jadła. Bo lubię.

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Rzadko jem mięso, robię to głównie z powodów zdrowotnych. Cysteina w rosole (gotowanym na drobiu) działa na mnie dużo…
Posted by Aniamaluje on 5 luty 2016

Nie wchodzę do wegańskich knajp by powiedzieć weganom jak moim zdaniem wiele tracą nie jedząc mięsa. To jest światopogląd, rzecz własnej filozofii i nic mi do wyborów innych ludzi. Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. Dla mnie tak samo nie w porządku jest krytykowanie kulinarnych wyborów wegan przez mięsożerców, jak wege-terroryzm. Ten drugi przynosi odwrotny skutek. Wiem z czego powstaje mięso. Jest to mój wybór, że je jem. Nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Przestańmy może atakować wybory innych ludzi, na świecie zrobi się milej. Bez zaglądania innym do łóżka, talerza i portfela. Żyj i daj żyć innym! 🙂.
*te blogi to np. Mortycja, która robi zestawienia różnych przepisów, co bardzo ułatwia mi pracę, Lady Chwila, która pokazuje fajne wegańskie foodbooki i znana wszystkim Jadłonomia, dzięki której czasami jem pasztet jaglany. Atakowanie przynosi odwrotny skutek (dosłownie zapragnęłam parówek, chociaż nie jadam takich rzeczy). Promowanie pozytywnych idei działa bardzo zachęcająco. Gdyby ktoś nie poczęstował mnie kiedyś hummusem, jadłabym przecież więcej mięsa ;-).

Pojawiła się też niespodziewana okazja by zobaczyć wystawę kotów. Nie da się ukryć – fanką Bydgoszczy nie jestem. Fanką galerii handlowych również. Więc zamiast do kina na Pitbull – Nowe porządki (który podobno był świetny) odbiłam kawałek dalej obejrzeć koty 😀 
Nie chcę za każdym razem linkować do wszystkich ubrań, tym bardziej jeśli mam wrażenie, że większość pojawiła się już na blogu wiele razy ;]. Wydaje mi się, że jedynie ta czerwona sukienka (klik) na blogu jest po raz pierwszy :). Jeśli coś pominęłam – dajcie znać!
W kwestii wystawy kotów… Well, well, well, jak mawiał dr Neo Cortex z mojej ulubionej gry dzieciństwa. Koty są fajne. Wystawy  już nie. Zestresowane zwierzęta i dzieciaki wtykające palce przez klatki, by je wkurzyć. Hell no.

Nie zrozumcie mnie źle – w końcu sama o wystawę zahaczyłam. Myślałam tylko, że to wygląda inaczej. Na wystawie były może ze dwa koty, które czuły się w takim miejscu jak ryby w wodzie.

Swoją drogą – co to za rasa, ktoś może wie?

Kiedyś byłam też na pokazie psów obronnych. Byłam wtedy w wieku przedszkolnym, a na wystawę nie mogliśmy z rodzicami trafić. Zapytaliśmy o drogę pierwszego napotkanego człowieka, który stwierdził że zrobiliśmy sobie spacer w przeciwnym kierunku i chętnie nas na wystawę podrzuci, bo sam się na nią wybiera. Jechał tam z psem, championem, wielokrotnie nagradzanym rottweilerem. Siedziałam w samochodzie koło tego psa, który dyszał mi na szyję i czułam, że to fantastyczna przygoda. Pies, medalista – to prawie jak moja bohaterka z dzieciństwa, Lassie, prawda?
Sam pokaz był ciekawy. Psy pokazywały różne sztuczki – łącznie z gryzieniem ubranego w jakieś pianki pozoranta. Do czasu, aż rozległ się huk – wystrzał z pistoletu, co miało być największym sprawdzianem dla psów. Zgadnijcie który zwiał z pokazu w krzaki.
Yep, dokładnie ten, którego godzinę wcześniej traktowałam jak dzielnego psiego bohatera 😀

Kto chciałby cofać się w czasie, jak Hermiona? 😀

Uwielbiam bawić się wisiorkami (niektórzy kręcą włosy na palcu, ja obracam wisiorkami :D) – mimo starań, nie udało mi się uchwycić tego jakie fajne to ustrojstwo jest. Time-turner, zmieniacz czasu,  jak z serii książek o czarodziejach. Lubię gdy dynda na mojej szyi 🙂 kupiony tutaj (klik).

Ponieważ (ku mojemu zdumieniu!) naprawdę są jeszcze ludzie, którzy myślą, że blogerki mają wszystko za darmo, oświadczam, że ten oto biustonosz (jak wszystko inne w tym tekście) kupiłam sama, za swoje.

Dlaczego go zamieszczam? Od zawsze narzekam, że posiadanie małego obwodu pod biustem to utrapienie – nawet specjalistyczne marki mają takie biustonosze tylko na zamówienie. Kupno czegoś z obwodem 60-65 to koszmar. Tak, byłam w ESOTIQ. Tak, byłam u braffiterki. Tak, wychodziłam niezadowolona za każdym razem.

 Ostatnio kupiłam w specjalistycznym sklepie biustonosz, który był dobry tylko zapięty na najciaśniejszą haftkę, co było bez sensu. W dodatku miał tę cholerną gąbkę w środku. Na co komu gąbki w stanikach? Myślałam, że misja – kupić zwykły, cielisty, podstawowy biustonosz, bez gąbek, kokardek i koronek, skazana jest na niepowodzenie.
Kupienie 60-tki stacjonarnie (z miseczką większą niż D) jest po prostu niemożliwe. Kupienie cielistego biustonosza pod sukienkę, bez gąbek – także. Ostatnio miałam szczęście i trochę przytyłam. W Zielonych Arkadach pojawił się sklep Dalia. Wpadłam, obejrzałam i bez problemu kupiłam co chciałam. Co prawda 65 (przytyłam) ale 60-tki też stacjonarnie były. Można? Można.
Od razu założyłam kartę stałego klienta. Kilka osób w komentarzach narzekało na to samo co ja, że bez sensu jest to całe stanikowe uświadamianie, skoro i tak trzeba brać za duży 65. Zatem polecam Dalię :). Do tej pory taki komfort dawały mi tylko biustonosze Curvy Kate, ale minusem był potwornie sztywny mostek. No i znalazłam ideał. Ten jedyny, znaleziony. Wreszcie! ❤ I to jak zawsze – wtedy, gdy straciłam już nadzieję.

A w tym zestawie czułam się ostatnio najfajniej :)).

Teraz klasycznie – linki tygodnia, czyli znaleziska z sieci:

Swoją drogą – jako przewlekle chora, ale nie zarażająca,  mam dość specyficzny kaszel (zwany pieszczotliwie “straszeniem diabła”, ze względu na jego hum – intensywność). Czasami muszę się porządnie wykaszleć. Moment w którym to robię w miejscu publicznym a spiker stacji radiowej opowiada o przypadkach świńskiej grypy w województwie – bezcenne 😀 
Dobrej nocy! 
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Moje ulubione gadżety [2]
Pizza, ten jedyny ❤ i świńska grypa [tygodnik]