Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Pizza, ten jedyny ❤ i świńska grypa [tygodnik]

Pierwszy tydzień lutego minął jak z bicza strzelił, a ja ponownie jestem zdziwiona ile się wydarzyło. Będzie trochę o “tym jedynym”, festwialu pizzy, wystawach kotów rasowych i o tym dlaczego ludzie w polsce są dla siebie tacy niemili.

Najdziwniejszym doświadczeniem tygodnia było uczestnictwo w egzaminie… od tej drugiej strony. Doskonale wiem po co to było i czego miało mnie nauczyć, ale jestem też totalnie zaskoczona jak BARDZO widać kto się nauczył, a kto szuka okazji by ściągnąć. Swoją drogą – zawsze mnie dziwiło- jakie to ironiczne, że potencjalni przyszli nauczyciele, czyli ci, którzy potem ściąganie tępią, sami praktykują takie metody :). A może dziwi mnie to, bo sama niezbyt umiem ściągać?
Wybrałam się też na festiwal pizzy, by wypróbować różne smaki. Zazwyczaj zawsze wybieram taką samą jak zawsze, a festiwal był fajną okazją by przekonać się, że jednak prosciutto e rucola rzeczywiście jest moją ulubioną :). Częściej powinnam rozkładać się z tabletem lub laptopem w kawiarniach albo innych knajpkach, bo czasami zmiana otoczenia jest odświeżająca.
Uświadomiłam sobie, że prawdopodobnie nigdy nie będę miała jednego, spójnego stylu. Raz lubię sukienkę, płaszcz i obcasy, innym razem kurtkę, spodnie i zero makijażu. Przestałam już walczyć ze swoim uniformem i tym, że na uczelnię wolę założyć obszerny biały golf i spodnie a w inne ciuchy przeskoczyć potem ;-).
Cieszę się z tych pierwszych, nieco nieśmiałych podrygów wiosny, bo szarość i ciemność bywa na dłuższą metę przygnębiająca. Postanowiłam sobie, że to ostatnia zima, którą ciągiem spędzam w Polsce. O ile nie wybuchnie jakiś wulkan i klimat nie zmieni się tutaj na tropikalny ;-). Ja rozpaczliwie potrzebuję światła, słońca i ciepła. Wakacje zimą są absolutną koniecznością dla odświeżenia umysłu i zdecydowanie muszę je uwzględnić w planach na 2017. 
Dotarła też moja lampa do hybryd. Zawsze myślałam, że to dużo trudniejsze i wymaga jakiś specjalnych umiejętności, ale nawet ja nie zepsułam tego jakoś bardzo 🙂 O swoich pierwszych wrażeniach napiszę pewnie jak już te hybrydy zdejmę, na razie trzymają się tydzień i nic się z nimi nie dzieje. Na szczęście dolar spadł i teraz lampę można kupić za 20 zł z przesyłką – swoją kupiłam tutaj (klik). I tak jak z zakupów na ali jestem zazwyczaj zadowolona, bo polityka serwisu jest bardzo prokonsumencka, tak co do zakupów poza ali (nie licząc wielokrotnie sprawdzonego shein, romwe i choies) mam… mieszane odczucia.
Ostatnio na mojej “wishliście” wylądowała pewna sukienka. Wspominałam, że koleżanka chciała kupić lampę, wypatrzyła sklep poza ali i miałyśmy zrobić wspólne zamówienie. Ostatecznie skorzystałam z promocji w dwóch tego typu sklepach, w tym w jednym całkowicie na własną rękę, a w drugim zrobiłyśmy zamówienie wspólnie. Nagle okazało się, że jakiegoś produktu nie ma, a rzecz z mojego koszyka nie może być transportowana kurierem, bo narusza regulamin. W tej sytuacji rozdzieliłyśmy zamówienie. O ile moja kurtka dotarła bez zarzutu, o tyle koleżanka…
Cóż. Wysyłka kurierem przy małym zamówieniu nie łapała się na promocję z okazji ogromnego święta, więc zamówienie sukienki straciło sens (była potrzebna na “już”). Zamiast tego koleżanka zamówiła spódniczkę i top. Powinny wyglądać tak (klik). A wyglądają – cóż…
Top jest z najgorszego materiału ever, w dodatku koszmarnie duży i nieforemny. Spódniczka powinna być wiązana, jednak dołączony sznurek był za krótki by przedziać go przez dwie dziurki. 
Po lewej już po tym jak wdziałam inny sznurek, po prawej dodatkowo spięłam tył topu klipsem do papieru.
Dlaczego? Podejrzewam niestety, że Sammydress z którego pochodzi ten komplet (klik), manipuluje komentarzami kupujących, zostawiając tylko te pozytywne. Prawdopodobnie ubrania też są w ten sposób podrasowywane (upiąć coś na manekinie to żaden problem).
Mam mętlik w głowie – sukienka, którą pokazała Adrianna na grupie “Zakupy z Chin” jest wykonana koszmarnie, nie zgadza się rozmiar. Z drugiej strony – moja kurtka i akcesoria do paznokci są bez zarzutu. Wychodzi na to, że sklepy z niższymi cenami bywają bardziej problematyczne i lepiej powstrzymać się od zakupu. Szkoda, że takie wnioski przychodzą dopiero po popełnieniu błędów. Potraktujecie to jako ostrzeżenie 🙁 Na Ali jednak sto razy łatwiej uzyskać full refund w takiej sytuacji, ponieważ sprzedawca nie dostanie pieniędzy od serwisu dopóki nie rozwiąże problemu na korzyść kupującego.
PS. buty też kupiłam (latem) w Chinach, ale w sklepie w którym dokonuję zakupów często (klik). Są bez zarzutu. Odnośnie mniej znanych sklepów – zalecam ostrożność. 
Na moim blogu ukazały się teksty :
to takie małe “koło fortuny”, gdzie losujemy zadanie dla siebie 🙂 Cieszę się, że przypadło większości do gustu, bo przygotowanie takiego prostego gifu to wbrew pozorom sporo pracy ;]
– 

Słowa, które psują relacje [lepiej przestać je wypowiadać] 

tekst z dość przewrotnym tytułem, ale bardzo dla mnie ważny. Zawsze znajdą się ludzie, którzy lepiej wiedzą jak masz żyć… czasami warto się zastanowić, czy sami nie jesteśmy takim wrzodem na tyłku dla innych.
Ostatni to luźny tekst, w którym pokazałam moje ulubione gadżety. Selekcja materiału  trwała pół roku ;-))

Moje ulubione gadżety [2]

Śledzicie może różne aferki w social media? Jestem zdegustowana tym, co wydarzyło się na profilu parówek. Zorganizowano konkurs rysunkowy dla dzieci – trzeba było narysować “Berlinki” na wakacjach. Konkurs na profilu dla fanów parówek wykorzystali wege-terroryści. Nazywając mordercami wszystkich, którzy myślą inaczej niż oni.
I jestem zażenowana. Mam wśród znajomych wielu wegetarian, a nawet wegan. To bardzo otwarci, fajni ludzie (inaczej nie byliby moimi znajomymi :)). Zaglądam nawet czasem na wegańskie blogi*, bo lubię poznawać nowe smaki. Z przyczyn zdrowotnych muszę jeść jednak mięso. Gdybym nie musiała… pewnie też bym jadła. Bo lubię.

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Rzadko jem mięso, robię to głównie z powodów zdrowotnych. Cysteina w rosole (gotowanym na drobiu) działa na mnie dużo…
Posted by Aniamaluje on 5 luty 2016

Nie wchodzę do wegańskich knajp by powiedzieć weganom jak moim zdaniem wiele tracą nie jedząc mięsa. To jest światopogląd, rzecz własnej filozofii i nic mi do wyborów innych ludzi. Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. Dla mnie tak samo nie w porządku jest krytykowanie kulinarnych wyborów wegan przez mięsożerców, jak wege-terroryzm. Ten drugi przynosi odwrotny skutek. Wiem z czego powstaje mięso. Jest to mój wybór, że je jem. Nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Przestańmy może atakować wybory innych ludzi, na świecie zrobi się milej. Bez zaglądania innym do łóżka, talerza i portfela. Żyj i daj żyć innym! 🙂.
*te blogi to np. Mortycja, która robi zestawienia różnych przepisów, co bardzo ułatwia mi pracę, Lady Chwila, która pokazuje fajne wegańskie foodbooki i znana wszystkim Jadłonomia, dzięki której czasami jem pasztet jaglany. Atakowanie przynosi odwrotny skutek (dosłownie zapragnęłam parówek, chociaż nie jadam takich rzeczy). Promowanie pozytywnych idei działa bardzo zachęcająco. Gdyby ktoś nie poczęstował mnie kiedyś hummusem, jadłabym przecież więcej mięsa ;-).

Pojawiła się też niespodziewana okazja by zobaczyć wystawę kotów. Nie da się ukryć – fanką Bydgoszczy nie jestem. Fanką galerii handlowych również. Więc zamiast do kina na Pitbull – Nowe porządki (który podobno był świetny) odbiłam kawałek dalej obejrzeć koty 😀 
Nie chcę za każdym razem linkować do wszystkich ubrań, tym bardziej jeśli mam wrażenie, że większość pojawiła się już na blogu wiele razy ;]. Wydaje mi się, że jedynie ta czerwona sukienka (klik) na blogu jest po raz pierwszy :). Jeśli coś pominęłam – dajcie znać!
W kwestii wystawy kotów… Well, well, well, jak mawiał dr Neo Cortex z mojej ulubionej gry dzieciństwa. Koty są fajne. Wystawy  już nie. Zestresowane zwierzęta i dzieciaki wtykające palce przez klatki, by je wkurzyć. Hell no.

Nie zrozumcie mnie źle – w końcu sama o wystawę zahaczyłam. Myślałam tylko, że to wygląda inaczej. Na wystawie były może ze dwa koty, które czuły się w takim miejscu jak ryby w wodzie.

Swoją drogą – co to za rasa, ktoś może wie?

Kiedyś byłam też na pokazie psów obronnych. Byłam wtedy w wieku przedszkolnym, a na wystawę nie mogliśmy z rodzicami trafić. Zapytaliśmy o drogę pierwszego napotkanego człowieka, który stwierdził że zrobiliśmy sobie spacer w przeciwnym kierunku i chętnie nas na wystawę podrzuci, bo sam się na nią wybiera. Jechał tam z psem, championem, wielokrotnie nagradzanym rottweilerem. Siedziałam w samochodzie koło tego psa, który dyszał mi na szyję i czułam, że to fantastyczna przygoda. Pies, medalista – to prawie jak moja bohaterka z dzieciństwa, Lassie, prawda?
Sam pokaz był ciekawy. Psy pokazywały różne sztuczki – łącznie z gryzieniem ubranego w jakieś pianki pozoranta. Do czasu, aż rozległ się huk – wystrzał z pistoletu, co miało być największym sprawdzianem dla psów. Zgadnijcie który zwiał z pokazu w krzaki.
Yep, dokładnie ten, którego godzinę wcześniej traktowałam jak dzielnego psiego bohatera 😀

Kto chciałby cofać się w czasie, jak Hermiona? 😀

Uwielbiam bawić się wisiorkami (niektórzy kręcą włosy na palcu, ja obracam wisiorkami :D) – mimo starań, nie udało mi się uchwycić tego jakie fajne to ustrojstwo jest. Time-turner, zmieniacz czasu,  jak z serii książek o czarodziejach. Lubię gdy dynda na mojej szyi 🙂 kupiony tutaj (klik).

Ponieważ (ku mojemu zdumieniu!) naprawdę są jeszcze ludzie, którzy myślą, że blogerki mają wszystko za darmo, oświadczam, że ten oto biustonosz (jak wszystko inne w tym tekście) kupiłam sama, za swoje.

Dlaczego go zamieszczam? Od zawsze narzekam, że posiadanie małego obwodu pod biustem to utrapienie – nawet specjalistyczne marki mają takie biustonosze tylko na zamówienie. Kupno czegoś z obwodem 60-65 to koszmar. Tak, byłam w ESOTIQ. Tak, byłam u braffiterki. Tak, wychodziłam niezadowolona za każdym razem.

 Ostatnio kupiłam w specjalistycznym sklepie biustonosz, który był dobry tylko zapięty na najciaśniejszą haftkę, co było bez sensu. W dodatku miał tę cholerną gąbkę w środku. Na co komu gąbki w stanikach? Myślałam, że misja – kupić zwykły, cielisty, podstawowy biustonosz, bez gąbek, kokardek i koronek, skazana jest na niepowodzenie.
Kupienie 60-tki stacjonarnie (z miseczką większą niż D) jest po prostu niemożliwe. Kupienie cielistego biustonosza pod sukienkę, bez gąbek – także. Ostatnio miałam szczęście i trochę przytyłam. W Zielonych Arkadach pojawił się sklep Dalia. Wpadłam, obejrzałam i bez problemu kupiłam co chciałam. Co prawda 65 (przytyłam) ale 60-tki też stacjonarnie były. Można? Można.
Od razu założyłam kartę stałego klienta. Kilka osób w komentarzach narzekało na to samo co ja, że bez sensu jest to całe stanikowe uświadamianie, skoro i tak trzeba brać za duży 65. Zatem polecam Dalię :). Do tej pory taki komfort dawały mi tylko biustonosze Curvy Kate, ale minusem był potwornie sztywny mostek. No i znalazłam ideał. Ten jedyny, znaleziony. Wreszcie! ❤ I to jak zawsze – wtedy, gdy straciłam już nadzieję.

A w tym zestawie czułam się ostatnio najfajniej :)).

Teraz klasycznie – linki tygodnia, czyli znaleziska z sieci:

Swoją drogą – jako przewlekle chora, ale nie zarażająca,  mam dość specyficzny kaszel (zwany pieszczotliwie “straszeniem diabła”, ze względu na jego hum – intensywność). Czasami muszę się porządnie wykaszleć. Moment w którym to robię w miejscu publicznym a spiker stacji radiowej opowiada o przypadkach świńskiej grypy w województwie – bezcenne 😀 
Dobrej nocy! 
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Moje ulubione gadżety [2]
Pizza, ten jedyny ❤ i świńska grypa [tygodnik]