Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Chcę podejmować ZŁE decyzje

Najwięcej w życiu nauczyłam się na bazie własnych błędów. To wystarczający powód, by chcieć je popełniać.

Wyzwanie, które wyznaczyłam sobie na listopad, skupiało się właśnie wokół błędów. Jakby w odpowiedzi, wszechświat postanowił mi dowalić z każdej możliwej strony 😉
Z krótkiej perspektywy czasu myślę, że bardzo dobrze.
Ostatnio przeglądałam różne stare zdjęcia i zbombardowało mnie milion refleksji na temat tego, jaka byłam kiedyś, a jaka jestem teraz. Zrobiłam w życiu wiele rzeczy, z których nie jestem dzisiaj dumna. I pewnie przynajmniej drugie tyle jeszcze zrobię. Czy gdybym nie popełniła tych wszystkich błędów kiedyś, dzisiaj byłabym tym samym człowiekiem? Nie sądzę.

Ustalmy w tym momencie, że słowo “błąd” traktujemy tutaj umownie. Jedną z moich życiowych dewiz jest to, że nie popełniam błędów – czasami biorę po prostu bardzo drogie lekcje 😀 Gdyby nie wyciągnęła z błędu nauczki, pewnie wtedy byłby błędem ;-)). Mimo wszystko, będę używała tutaj słowa błąd w powszechnym rozumieniu, bo szybciej przechodzi przez klawiaturę 🙂

O co chodziło w moim wyzwaniu?

Miałam:
–  gruntownie zastanowić się nad  każdym popełnionym w listopadzie  błędem i tym, czego mnie nauczył

–  zastanowić się nad rzeczami, które kiedyś z góry skreśliłam i dać sobie szansę na weryfikację tych decyzji

Niby nic trudnego, ale…
Pisałam kiedyś (w tekście 3 dziwne książki ) o tym, że spory wpływ wywarła na mnie lektura Mechanicznej pomarańczy. Mocno przemyślałam sobie wtedy kilka rzeczy i doszło do mnie, że dobro musi być wyborem. Tak samo jest z każdą decyzją jaką podejmuję w życiu.

Na tapetę wzięłam więc najpierw kilka “skreślonych” na starcie pomysłów i postanowiłam sprawdzić, czy postąpiłam słusznie. Nie wiem czy coś nie było dobre (albo czy było złe) dopóki się sama o tym nie przekonam. Już od dawna nie wydaję opinii na temat tego, czego nie doświadczyłam (nieśmiertelne Iphone to gówno i przepłacony złom wypowiadane przez tych, którzy go nigdy mieli [resentyment?]).

Tym samym okazało się, że:
– oglądanie seriali nie jest głupie
Można marnować przy nich czas robiąc to w głupi sposób, ale można oglądać je mądrze. Zawsze myślałam o serialach w kontekście “marnowania czasu”. Zmusiłam się więc do zastanowienia, co mogę zrobić, by ten czas nie był zmarnowany. Postanowiłam dać się zaskoczyć i podejść do tego z misją obalenia swojego poglądu 😉 Wygospodarowanie godziny dziennie wydawało mi się abstrakcją, ale postanowiłam zaryzykować.
Codzienne stawienie się o 17stej przed telewizorem (padło na serial “Zaklinaczka duchów” z sympatii dla aktorki) okazało się spory wyzwaniem. Kilka razy się to nie udało, ale szybko…polubiłam tę rutynę. Stała godzina przymusowego relaksu i odmóżdżenia wprowadzała bezpieczny harmonogram dnia.
Dodatkowo mogłam na reklamie nałożyć maskę na na włosy, coś na twarz. Wypić w tym czasie jakieś zioła, pokręcić hula-hoop (klik), piłować paznokcie, zjeść w spokoju posiłek (godzina to sporo czasu). Skorzystałam też ze swojej własnej wskazówki z tekstu:

Mała zmiana – wielki efekt : trik, który podniesie Twoją efektywność

i miałam ze sobą zawsze notes. Część odcinków obejrzałam po angielsku.
– Snapchat rzeczywiście nie jest dla mnie
Wcześniej bardzo szybko wydałam taką opinię, zanim w ogóle rozgryzłam wszystkie jego opcje. Podjęłam drobną próbę powrotu, a potem pokonał mnie mój własny, zbuntowany sprzęt 😉  Dlaczego snap nie jest dla mnie?
Nie chcę za bardzo pokazywać swojej prywatności (może to brzmieć dziwnie w kontekście prowadzenia bloga, ale mam bardzo jasno sprecyzowane granice i ich nie przekraczam). Po drugie – wymaga ciągłego bycia on-line. Nie mam pakietu danych i nie chcę z niego korzystać. Po trzecie – FOMO. Gdy zaczynasz przeglądać co robią inni i wiesz, że to znika po 24h, za bardzo się w to angażujesz. Zdarzało się, że dwa dni nie byłam na snapie i czułam się, jakbym przegapiła coś istotnego. Dziwne, nie chcę do tego wracać ;-). Na szczęście pokonał mnie mój własny sprzęt, bo nie można być zalogowanym i na smartfonie i na tablecie. Trzeba się zdecydować a ja ciągle zapominałam hasła ;-). Mimo to…
Widzę plusy snapa. Pokazuje “surówkę”, nieobrobiony kawałek rzeczywistości tu i teraz. Jeśli wybiorę się kiedyś na jakąś ciekawą konferencję czy inne wydarzenie, zapewne snapa na jakiś czas uruchomię i będę  z niego korzystać okazjonalnie :).
Lepiej odnajduję się na instagramie, a i tak nie umiałabym być tam cały czas :

O tunikę ze zdjęcia padło kilka pytań, więc wrzucam bezpośredni link: (klik) Z okazji CyberMonday jest darmowa dostawa i można zgarnąć -55% rabatu  🙂


– Dieta wegetariańska nie ma u mnie najmniejszych szans

Trzecia lub czwarta poważna próba w życiu i znowu to samo – w krótkim czasie zaostrzyły się moje objawy, ja stałam się przemęczona, rozdrażniona i zaatakowały mnie moje oskrzela. Nie wiem co takiego jest w mojej chorobie, że muszę jeść mięso, ale nie mogę tego zrzucić na inny czynnik czy przypadek. Mimo to, uwielbiam wiele wegetariańskich dań ;-).

Jeśli chodzi o błędy popełnione w listopadzie i to, czego mnie nauczyły… nauczyły sporo. Większość to głęboko prywatne przemyślenia, na pewno porządnie zrewidowałam swoje postrzeganie pomagania innym. Znowu wychodzi na to, że wszystko muszę robić sama 😉

Niechże symbolem listopadowych błędów będą te spodnie.
Przyszły wczoraj, ale zamówiłam je w listopadzie 😀 Mam z nich taką bekę, że nie mogę przestać się śmiać :

Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, zamiast XS kliknęłam M. Tak to jest, jak się robi kilka rzeczy na raz 😀 A generalnie spodnie są bardzo ładne, co widać na modelce (klik). Na spodnie tego typu choruję od dawna, a tak porządnie to od tekstu na blogu bambusowy raj (klik), który nie jest już chyba prowadzony :(. Niestety obie posiadane przeze mnie pary tego typu legginsów już się zużyły. Ucieszyłam się, że zastąpię je spodniami z kieszeniami i nie będę musiała nosić tylko do długich koszul. To mam teraz z siebie bekę, bo nie umiem racjonalnie wytłumaczyć, czemu kliknęłam M 😀 W tym kontekście informacja o darmowej wysyłce i 40% rabatu (który obecnie jest w tym sklepie) raczej nie będzie zachęcająca :DDD

Jak postępowałam z popełnionymi błędami?
Kartka i wypisanie 10 rzeczy, których mnie ten błąd nauczył :).
Proste i niesamowicie skuteczne. Tym bardziej, że wymyślenie dziesiątki wymaga czasami niezłego nagimnastykowania się.

_______

Gdybym nie pofarbowała kiedyś włosów na czarno, a potem gdybym nie rozjaśniła ich do blondu (kulminacja głupoty:)), pewnie nigdy nie przekonałabym się dotkliwie, jak drastycznie można coś zniszczyć i ile wysiłku będzie kosztowało wrócenie do poprzedniego stanu. Musiałam popełnić ten błąd i odczuć jego skutki na własnej skórze, by nie zastanawiać się nad zmianą koloru włosów przy półce z farbami.  Żadne teoretyczne ostrzeżenia nie dałyby mi takiej świadomości :)).

Naszła mnie też ważna myśl, że są złe decyzje, które chcę popełniać. 
Np. wiem że popularna odżywka do paznokci ma niebezpieczny składnik, ale… bez niej moje paznokcie rozdwajają się na potęgę . Więc raz na jakiś czas z niej korzystam. Na tej samej zasadzie stosujemy przecież wygodne szampony do włosów i inną chemię, zamiast używać mydlnicy lekarskiej. Zapewne ekologiczne rozwiązanie jest obiektywnie bardziej dobre, ale bywa, że korzyści wygrywają ze stratami w moim bilansie. Podziwiam osoby, które są w stanie wygospodarować na to czas i chęci – ja… nie chcę.

Tak samo jak decyduję się wybierać buty na obcasie, chociaż kiedyś to się na mnie zemści. Trudno, chcę to robić, wiem że to złe.
Czasami chcę zjeść paczkę chipsów. Raz na jakiś czas naprawdę nachodzi mnie niewyobrażalna ochota. Więc jem. Potem boli mnie brzuch i pamiętam na miesiąc, że to był zły pomysł ;-).

Gdy napisałam otwarcie na blogu, że nie mam stylu, chciałam zacząć się go intensywnie uczyć właśnie przez… intensywne popełnianie wszystkich możliwych błędów. W ten sposób dowiedziałam się, że są błędy, które chcę popełniać. Jednym z nich są spódnice midi, do połowy łydki. Nie podkreślają mojej figury – wprost przeciwnie. Są problematyczne przy doborze płaszcza lub kurtki. Wymagają bardzo wysokich obcasów albo robią ze mnie starą babę ale… czasami mam na nie ochotę. I tyle.

 Lubię pytanie dlaczego. Jest dla mnie fundamentalne. Zmusza by poszukać sobie solidnego uzasadnienia dlaczego coś jest dla mnie dobre, lub dlaczego dobre nie jest.
Chcę podejmować ZŁE decyzje. W ten sposób najlepiej się uczę. 

zdjęcie : 2008 lub 2009 rok

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Modne fryzury dla dojrzałych kobiet
Chcę podejmować ZŁE decyzje