Znasz kogoś, kto trafił sobie słomką w dziurkę w nosie zamiast do ust? To ja! Na zdjęciu widać jak niedoszacowałam wymiarów 2 osłonek na doniczki. Co ciekawe - z pająkami mam odwrotnie😅 w moich opowieściach są 2x większe niż były.
Jestem człowiekiem i akceptuję to, że moje zmysły albo wrażenia mnie czasami oszukują. I nigdy nie cieszyłam się tak bardzo z decyzji o rezygnacji z oglądania i słuchania wiadomości (tv i radio) jak teraz, przy panice w związku z wirusem🙈. Nie oznacza to, że jestem ignorantką, wprost przeciwnie! Staram się być zorientowana w rzeczach ważnych, dlatego kolejny raz polecam:
👉🏻 „Factfulness” świetna książka o tym, że świat jest lepszy niż nam się wydaje i jak zerkać na liczby i statystki 👉🏻 @janina.daily na FB - pokazuje jak te same liczby na 2 wykresach mogą nasunąć laikowi inne wnioski i na co zwracać uwagę. Uwielbiam! 👉🏻 „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana - o tym, że myślenie „szybkie” dostarcza innych wniosków niż „wolne”. I od razu 👉🏻 „Błysk” Gladwella, o tym jakie decyzje podejmujemy w ułamkach sekund. Świetne, zweryfikowane i dobrze przedstawione informacje to cotygodniowy newsletter 👉🏻 Brief by @outrid3rs -polecam całym serduszkiem. Plus świetną robotę na stories robi 👉🏻 @lukaszbok_kiks (na fejsie za dużo dziwnych komentarzy). Co by było z moim zdrowiem psychicznym gdybym śledziła media żerujące na moim strachu? Nie wiem. Brałam już kiedyś leki sterydowe przez które miałam dużo za dużo kortyzolu i na pewno nie chcę tego sobie fundować na własne życzenie, żyjąc spiskami i paniką.
Dbajcie o swoje głowy!🥰
#aniamaluje #szczerzepiszac #crazyplantlady #zamioculcas #interior #100dnibezspodni #rośliny #plants #sukienka #bezmakijazu #nomakeup #natural (sukienka jest z #nakdlounge #nakdfashion #nakdxpolska, 100% wiskoza, na @nakdfashionpolska są przeceny do 60%😉)

Znasz kogoś, kto trafił sobie...

Gdy masz już bikini body, ale musiałaś anulować bilety i nie założysz bikini🤷🏻‍♀️
A  na poważnie, to nigdy nie rozumiałam tej napinki w stylu „schudnę do wakacji”. Ja zazwyczaj na wakacjach wyglądam najgorzej😁! Na Karaibach jedzenie mi nie smakowało (nie lubię owoców morza...) więc białe pieczywo, biały makaron i sos ze słoika przez dwa tygodnie i  z brzucha  zrobił się flaczek. I co? Normalnie wrzucałam zdjęcia z wyjazdu! To samo wydarzyło się w Izraelu - fajnie jest próbować falafelków i hummusu, ale dzięki nim miałam wiecznie wzdęty brzuch. Nie odmawiam sobie serów, chociaż zawsze wyskakuje mi po nich pryszcz na brodzie. Widzieliście jak zniknęła moja talia na zdjęciach z matą z Gruzji - jak opętana jadłam tam mączne i serowe rzeczy! Nie zdążyłam się zregenerować, bo chwilę wcześniej wróciłam z Tunezji, gdzie też jadłam słabo, więc było combo. I co z tego?Jak mi wywali brzuch to głaszczę się po nim czule i tyle😉. No, może jeszcze nagram stories z tego głaskania!
Nigdy nie uzależniałam tego czy założę 👙albo krótką sukienkę od tego, jak aktualnie wyglądało moje ciało, chociaż wyglądało różnie. Nie mam jakiejś kiepskiej figury, bo zawsze dużo (10 lat karate) albo przynajmniej regularnie ćwiczyłam, ale nie wyglądam jak modelka. Często natomiast słyszałam, że bardzo fajnie jest być z dziewczyną, która nie ma problemu ze swoim ciałem i żadnych kompleksów. I że to właśnie pewność siebie i akceptacja swojego ciała są sexy ;).
Jedna serdeczna prośba - nie bądźcie dla swoich ciał tacy surowi, bądźcie troskliwi!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #ciało #cialopozytywne #bodypositivity #motywacja #wakacje #lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Gdy masz już bikini body,...

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji, pora na chwilę chwały dla wspaniałego Kamila, mężczyzny, który zawsze czyni mnie szczęśliwą😉 Kamil @sie_tnie to nie tylko świetny fryzjer, ale też super kolega, uwielbiam jego energię i podejście do życia. I co rzadkie - dzielimy ten sam poziom szczerości🙈. Możecie go kojarzyć z mojej podróży do Odessy! Niby z moimi włosami nic szczególnego się nie zadziało (blondy, czerwienie, czerń i fioletowe już dawno za mną🤣), ale czuję się z nimi świetnie. Mam niestety suchą skórę (zobaczcie co się zadziało na czole miedzy brwiami...) i tej części na której rosną włosy niestety też to dotyczy. Poza tym moja skóra jest bardzo wrażliwa, więc nie jest z nią łatwo. A Kamil sobie radzi!
Tak swoją drogą, to przerażające ile babskich sekretów znają fryzjerzy🤣

Kamil mi za to nie płaci, serio go uwielbiam! #aniamaluje #portret #fryzjer #hairdresser #pofryzjerze #włosy #włosomaniaczka #radość #piątek #zamioculcas #crazyplantlady

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji,...

Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Sposób na to by mieć więcej przyjaciół – nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz

Mam wielką alergię na zakazy, rozkazy i nakazy – niesamowicie mnie irytują, bo zazwyczaj wykraczają poza pewne istotne regulacje mające na celu lepsze funkcjonowanie w obrębie społeczeństwa. Widząc ile różnych papierków muszą wypełnić moi znajomi stawiający swój dom, zastanawiam się, czy niebawem w  tym kraju nie będzie trzeba wystąpić o specjalne pozwolenie na puszczenie we własnym domu bąka.

Oczywiście uprzednio konsultując z ministerstwem środowiska, czy nie przekraczamy jakiegoś progu emisji gazów.

Wiem, ten przykład nie jest zbyt smaczny, ale taki sam niesmak czuję na widok piętrzących się przepisów, które bardzo często są niesamowicie bzdurne.
A jeszcze większy niesmak czuję, gdy pojawia się ktoś, kto mówi innym jak mają żyć. Wyjątek stanowią oczywiście rodzice utrzymujący dzieci ;-). 

I dumam tak nad pewną sytuacją, zastanawiając się gdzieś z drugiej strony mózgu “Co się sta-nie – gdy Oreo dam-  wam-pi-ro-wi…”, gdy przychodzi komentarz, który mocno dał mi do myślenia.
Padł on pod wrzuconym przeze mnie linkiem do tejże piosenki z reklamy ciastek. Nic nie mogę poradzić na to, że nuci mi się ciągle i w to w różnych wersjach językowych 🙂 A ja nawet nie jestem fanką markizów.
Na komentarz odpowiedziałam błyskawicznie, bo jest to dla mnie całkowicie i w 100% oczywiste. Ale czy dla innych?
Chyba jednak wymaga to kilku słów dopowiedzenia.
Gdy zakładałam tego bloga (wybaczcie, nie cierpię formy “ten blog”), nie wiedziałam, że tak bardzo się rozrośnie. Gdy zaproponowano mi napisanie książki, miałam ledwie…15 tysięcy czytelników. Uważałam to wtedy za ogromną społeczność (to mnie więcej tyle osób, co mieszkańców mojego miasteczka). Ponieważ tytuł mojej książki brzmi bardzo mylnie, już na samym początku wyraźnie napisałam, że nie sprzedaję żadnych recept, tym bardziej uniwersalnych. To niemożliwe. Jeśli chodzi o blog, też zawsze podkreślałam, że wszystko odnosi się tylko do mnie. Jeśli miałabym określić adresata wszystkich tekstów to taką osobą jestem ja sama, tylko trochę wcześniej. Nawet takie rzeczy jak imbir, który dla mnie jest zbawienny, dla kogoś innego mogą być niedobre (bo ma np. problemy z jelitami). Wszystko co “radzę” (brzydkie słowo), radzę sobie, tylko ciut młodszej. 
I tak sobie myślę,że popełniłam spory błąd, nie powtarzając tego później, bo dzisiaj czyta mnie zdecydowanie więcej osób (miesięcznie blog notuje 400 tysięcy odsłon wykonanych przez 150 tysięcy osób).  Przecież to bardzo, bardzo dużo.
Dawno temu myślałam, że człowiek odpowiada za następstwa swoich słów. Dzisiaj zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Otrzeźwił mnie artykuł o naukowcach, którzy postanowili zbadać jak rozległe są mrowiska. W tym celu wytypowali opuszczone (co podkreślono w artykule wiele razy) mrowisko i jeszcze przez jakiś czas obserwowano, czy na pewno jest opustoszałe. Następnie zalano je betonem, po czym starannie je odkopano. Okazało się być niesamowite!
(coś podobnego zobaczycie tutaj) :

Komentarze pod tamtym artykułem były przerażające – wszyscy wypowiadający się pisali że to okropne takie zabijanie mrówek i tym naukowcom to trzeba zalać mózgi betonem, albo wprowadzić go przez inny otwór. Przez moment zwątpiłam i przewinęłam wyżej – ale nie uroiło mi się – w artykule wiele razy napisano, że mrowisko było opuszczone. Sprawdzano to różnymi metodami, od mikro kamer na długich wężykach po jakieś inne tajemnicze dla mnie pomiary.
Do tej pory nie wiem, czy Ci ludzie nie przeczytali nic poza tytułem i opisami zdjęć, czy przeczytali i udowodnili, że niepokojące wyniki badań o liczbie wtórnych analfabetów w Polsce są prawdziwe… (wtórny analfabeta to ktoś, kto potrafi czytać, ale i tak nie rozumie sensu tego, co przeczytał). 
Od tej pory wyznaję zasadę – odpowiadam za to, co napisałam, nie za to, co ktoś zrozumiał. Czasami to są dwie całkiem różne rzeczy. Niestety 🙁
Zakładam, że znasz kogoś, kto udziela Ci rad, o które nie prosisz. Może teściowa, może matka, może sąsiadka. Mam na myśli rady w stylu “załóż temu dziecku czapeczkę, bo się zaziębi”. Doradzanie Ci co masz jeść, a czego masz nie jeść. Wydaje mi się, że od kiedy mityczna  Ewa zerwała jabłko, mamy wolny wybór, który uwzględnia także głupie wybory, do których każdy z nas ma święte prawo.
Ja już dawno zrozumiałam, że nauczanie innych ma sens tylko wtedy, gdy jesteśmy w tym bardzo kompetentni i ktoś nas o to nauczanie prosi. Pouczanie jest totalnie bez sensu, bo generuje co najwyżej wrogość i niechęć.
Mam na tę okoliczność taki fajny cytat :

“a jesteś przeświadczony, żeś przewodnikiem ślepych, światłością dla tych, którzy są w ciemności, wychowawcą nieumiejętnych, nauczycielem prostaczków, mającym w Prawie wyraz wszelkiej wiedzy i prawdy… Ty, który uczysz drugich, sam siebie nie uczysz. Głosisz, że nie wolno kraść, a kradniesz. “


To z listu do Rzymian, wciąż aktualne. Bardzo często odnoszę wrażenie, że najbardziej innych pouczają ci, którzy sami nie radzą sobie ze swoim życiem. To całkiem jak z mordercami, którzy pierwsi zgłaszają się na ochotnika do poszukiwania ciała. Tak sądzę.
Mój blog jest blogiem Ani, która cały czas o swoim życiu sporo się uczy. Także od czytelników, co jest mega, mega super! Podobnie postępuję pracując z dziećmi – przecież ja nad nimi nie góruję, każdego dnia uczę się od nich czegoś nowego, niezwykłego.
Moim zdaniem jedyne co można zrobić, by zainspirować kogoś do działania albo w pewnym sensie – promować ideę, którą uważamy za wartą promowania – jest …
zastosowanie się do zasady – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz.
Mam znajomych wegetarian i są bardzo ok. Wiedzą jak muszę jeść, by zachować zdrowie. Podejrzewam, że nawet gdybym nie musiała jeść w ten sposób, kompletnie nie próbowaliby mnie przeciągać agresywnie na swoją stronę. A mimo to, niesamowicie często podpytuję o przepisy na niektóre dania, bo są wyborne. I nie tylko ja! 
Okazuje się, że zamiast agresywnie atakować innych i siać propagandę (co przynosi jedynie niechęć dla ich pięknej idei) można spokojnie żyć po swojemu i w ten sposób inspirować innych do zmian. Ostatecznie poznałam wiele wspaniałych przepisów wegetariańskich, np. na przepyszne pasztety jaglane, które są zgodne z potrzebami moich oskrzeli. Właśnie w ten niepozorny sposób spada spożycie mięsa ;-).

PS. Bardzo polecam (hahaa, polecam sobie z przeszłości, zanim o tym wiedziałam :PP ) te pyszne smoothie :

Dwie butelki za 4 zł  (klik)to genialna cena, jeśli musicie coś “przekąsić” poza domem 😉 Chociaż i tak wolę domowe smoothie, to te są bardzo spoko. Promocja trwa chyba do niedzieli, więc warto się spieszyć 😉

Analogicznie jest ze wszystkim innym. Zamiast chodzić i krzyczeć, że inni żyją źle, niezdrowo i niemoralnie – pokaż jak żyjesz i jaką radość to Ci sprawia. Jestem pewna, że efekty będą znacznie lepsze :)). To zawsze działa!  W razie wtórnego analfabetyzmu napiszę tylko, że czytanie czyjegoś bloga jest tak jakby poproszeniem go o radę czy wysłuchaniem jego słów z własnej woli, przecież nikogo do tego nie zmuszam, ani nawet specjalnie nie zachęcam ;-))).
Uwaga, na rozluźnienie kilka śmiesznych zdjęć z wakacji :
Nie wiem co autor miał na myśli. Albo człowieka z liściem na głowie, albo aparat zwariował 😉
W ramach rozwojownika mam takie fajne zadanie – postaraj się nałożyć na siebie autocenzora i nie wychodzić ze złotymi  radami przed szereg. Niepotrzebnie się zdenerwujesz, że nikt się do tych super rad nie stosuje ;-)).  Ileż to razy polecałam kiedyś kilka złotych sposobów na odporność albo chociaż odbudowywanie flory bakteryjnej po terapii antybiotykami. Jak grochem o ścianę 😛 Dzisiaj nikomu takich rad nie sprzedaję, a paradoksalnie jestem częściej o niej pytana 😉
 W sekrecie zdradzę, że rozwojownik ma kilku beta-testerów, którzy już się tego zadania podjęli.  Refleksje? Jedna czytelniczka (pozdrawiam Cię Zuza!) opisała mi sytuację, gdy jej koleżanka narzekała na stan swoich paznokci. Zuza ugryzła się w język i nic jej sama z siebie nie doradzała – kiedyś wspominała coś o olejowaniu paznokci i najwidoczniej zostało to puszczone mimo uszu, bo koleżanka nie skorzystała ;-). Następnego dnia Zuza podczas przerwy w pracy wyjęła sobie z torebki olejek i zaczęła smarować paznokcie. Koleżankę to bardzo zaintrygowało i i zaczęła dopytywać oglądając paznokcie Zuzy, które chyba musiały być piękne, bo … poprosiła o pomoc w wyborze olejku 😀 Niby nic,  a cieszy.
A tak elegancko schodzę ze schodów :DDD Jak ostatnia pokraka, zdjęcia seryjne zawsze obnażają prawdę :))
Na sobie miałam : Sukienkę, którą mam od bardzo dawna, torebkę (prezent), wisiorek DIY (tutaj instrukcja) i buty, które kupiłam sobie przed obroną w nagrodę za zdaną obronę 😀 (klik)

Podobne sukienki : Klasyczna, wakacyjna, dziewczęca
Złote sandałki ze skóry na przecenie w Gino Rossi

Druga taka typowa sytuacja spotkała czytelniczkę-włosomaniaczkę. Refleksje również niesamowicie ciekawe – wcześniej spotykała się z totalnym niezrozumieniem jej pasji, a nawet niechęcią, gdy opowiadała o wcieraniu kozieradki czy piciu skrzypokrzywy. Przyjęła wyzwanie i przez miesiąc powstrzymywała się od każdej nieproszonej rady.  Dzisiaj gdy gołym okiem widać efekty na jej włosach, ludzie z otoczenia sami pytają “co ty robisz z włosami, że są takie błyszczące?”. I co najważniejsze – chcą słuchać. Jak to określiła Magda, która napisała mi mniej więcej coś takiego :

 “wcześniej ja byłam zła, że koleżanki kupują fryzjerskie maski i sera sklejające końcówki. One też były niezadowolone, że podważam ich wybory. Obie strony nie były usatysfakcjonowane. Teraz ja się nie denerwuję, że nikt nie chce mnie posłuchać i koleżanki chyba też nie czują, że się narzucam. Najlepiej poczułam się, gdy ostatnio mama zapyta mnie o zdradzenie jej jakiegoś “mojego dziwnego sposobu na wypadanie włosów”. To było piękne uczucie!”
Podobnych sytuacji było całkiem sporo! O wszystkich czytało mi się bardzo miło, ale nie chciałabym zdradzać prywatnych spraw moich wspaniałych testerów 😉
Jestem ciekawa Waszych opinii na temat nieproszonych rad i pouczania innych. Jak na to reagujecie? Ja automatycznym zamknięciem się – nawet jeśli idea byłabym super szczytna i wspaniała, kompletnie nie mam ochoty jej słuchać, gdy o nią nie proszę.

Ta metoda ma też wielką zaletę – zamiast budować niechęć do siebie i swoich idei, budujemy atmosferę wsparcia. A ludzie bardziej lubią tych, którzy respektują ich autonomię ;-)).

Zdjęcia są z Grecji, wiem, że mam trochę opóźniony zapłon 😀 więcej o moich wakacjach pisałam tutaj :
https://www.aniamaluje.com/2015/08/jak-wybrac-oferte-biura-podrozy-i-nie.html

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Gdańsk : gdzie zjeść, jak tanio i dobrze wybrać nocleg, co zobaczyć… [tygodnik]
Sposób na to by mieć więcej przyjaciół – nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz