Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji, pora na chwilę chwały dla wspaniałego Kamila, mężczyzny, który zawsze czyni mnie szczęśliwą😉 Kamil @sie_tnie to nie tylko świetny fryzjer, ale też super kolega, uwielbiam jego energię i podejście do życia. I co rzadkie - dzielimy ten sam poziom szczerości🙈. Możecie go kojarzyć z mojej podróży do Odessy! Niby z moimi włosami nic szczególnego się nie zadziało (blondy, czerwienie, czerń i fioletowe już dawno za mną🤣), ale czuję się z nimi świetnie. Mam niestety suchą skórę (zobaczcie co się zadziało na czole miedzy brwiami...) i tej części na której rosną włosy niestety też to dotyczy. Poza tym moja skóra jest bardzo wrażliwa, więc nie jest z nią łatwo. A Kamil sobie radzi!
Tak swoją drogą, to przerażające ile babskich sekretów znają fryzjerzy🤣

Kamil mi za to nie płaci, serio go uwielbiam! #aniamaluje #portret #fryzjer #hairdresser #pofryzjerze #włosy #włosomaniaczka #radość #piątek #zamioculcas #crazyplantlady

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji,...

Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Mam problem: rodzice konserwy

Długo myślałam co zrobić z tymi wszystkimi mailami, które od Was dostaję. Zajmuję się wieloma rzeczami – pracuję, prowadzę zajęcia z dziećmi, sama studiuję na studiach doktoranckich, prowadzę zajęcia ze studentami, staram się regularnie pisać bloga i mieć jeszcze czas dla siebie. Plus kilka pomniejszych aktywności. To bardzo dużo obowiązków i nie mam w tym wszystkim czasu na czytanie maili, które do mnie wysyłacie. Kilkadziesiąt razy dziennie, a czasem i więcej. Szczerze mówiąc – nie mam nawet fizycznej możliwości by wszystkie je przeczytać, nawet gdybym zajmowała się wyłącznie tym.

Jednocześnie doceniam, że ktoś mi ufa i chciałby poznać mój punkt widzenia na jakiś problem. Więc sobie te maile leżakują i leżakują, czasami zabieram się za odpowiedzi i gdy uda mi się jakiś przeczytać i odpowiedzieć…pojawiają się trzy kolejne. A zdaje się, że to ja napisałam kiedyś tekst o tym, jak mieć zawsze porządek w skrzynce mailowej (klik). Przeliczyłam się, bo nie wiedziałam, ze maili może być AŻ TYLE.
Odpowiadanie na takie maile jest też nieefektywne – zazwyczaj wybieram poświęcenie tego czasu na napisanie tekstu rozwojowego, bo ma szansę trafić do większej liczby osób. Problemy poruszane w Waszych mailach lubią się zresztą powtarzać, więc taki tekst jest bardziej uzasadniony.
Nie jestem też wybitną zwolenniczką radzenia innym – nigdy nie wiem kto jest po drugiej stronie, a przecież istnieją osoby, które próbują uzyskać różne rady tylko po to, by zdjęć z siebie ciężar decydowania o własnym życiu i ewentualnie móc na kogoś zrzucić winę, gdyby rada nie zadziałała…
Rozważając wszystkie za i przeciw doszłam do wniosku, że jedyna alternatywą jest publikowanie tych maili (gdy autorzy wyrażą zgodę) i prośba do czytelników, o wyrażenie swojej opinii lub przedstawienie punktu widzenia. Większa ilość (nawet skrajnych) opinii, to większa szansa na pomysł, który trafi w sedno. Ja będę starała się zawsze o krótki własny komentarz, być może polecę książkę, film, odpowiedni telefon zaufania lub miejsce, gdzie można uzyskać poradę psychologiczną. Taki “list” 
będzie dostępny dla subskrybentów,więc jesli ktoś chce być na bieżąco to zachęcam do polubienia na fejsie (klik) lub do subskrypcji via bloglovin  (klik) 🙂 Jeśli wejdziecie na główną stronę bloga, to go nie zobaczycie. 

Ok, zostawiam Was z pierwszą wiadomością!


Droga Aniu/ Dziewczyny, mam mały problem i chciałabym prosić Was o pomoc.
Kilka miesiecy temu, po maturze przeprowadzilam sie do mojego chlopaka. Jest to dosc dluga historia, ktora w tym przypadku nie jest najwazniejsza, dlatego pozwolcie, ze ja omine.
Mieszkamy z rodzicami mojego chlopaka, na wsi, w poblizu duzego miasta. Nie bez powodu wspominam o wsi, bo mam wrazenie, ze to dosc wazna kwestia w calej tej historii.
Wlasnie zaczelismy studia (moj chlopak mial dwuletnia przerwe miedzy studiami a matura).
W czym problem? W rodzicach.
Sa oni dobrymi ludzmi, pozwololi mi u siebie zamieszkac, nie biora od nas pieniedzy za mieszkanie u nich. Naprawde wiele im zawdzieczam.
Maja jednak pewna wade – sa bowiem “zakonserwowani”.
Maja po 60 lat. Mama jest niepelnosprawna od urodzenia (jezdzi na wozku) – nie pracuje, lecz zajmuje sie prowadzeniem domu. Tato jest spawaczem, zajmuje sie ogrodem. Nic w zyciu nie osiagneli, nie maja zadnych ambicji, nie maja zadnych pasji czy zainteresowan. W dodatku maja bardzo dziwne spojrzenie na niektore sprawy: kobieta ma siedziec w domu, sprzatac i gotowac; mezczyzna pracuje i nie gotuje; studia sa niepotrzebne, bo i tak bedziemy malo zarabiac (to wina politykow). Rodzice utrzymuja sie (i nas) z dosyc sporej renty i niewielkiej wyplaty.
Jak juz mowilam sa dobrymi ludzmi. Ale ich poglady, zachowania, brak perspektyw sa czasami bardzo przytlaczajace – chcemy osiagnac cos ciezka praca, uczyc sie, zdobywac wiedze, doswiadczenie, podrozowac, byc szczesliwi. Czasami mamy wrazenie, ze oni tylko czekaja na smierc (o ktorej dosyc czesto mowia) – nawet ubezpieczyli sie na zycie zeby cos nam po nich zostalo (szok i niedowierzanie!!!).
Mysle, ze mimo bardzo ogolnego zarysowania problemu, wiecie jaki to typ ludzi.
Moje pytanie zatem brzmi: jak ich zaktywizowac? Jak ich odkonserwowac? Jak nadac sens ich zyciu? Jak sprawic by na pewne sprawy patrzyli inaczej?
Bede wdzieczna za jakiekolwiek podpowiedzi.
Pozdrawiam Was serdecznie, Patrycja


Ja mogę zasugerować obejrzenie z rodzicami chłopaka filmu “Ostatni bieg Paula” (Sein letztes Rennen), który dobrze porusza tematykę braku sensu życia u osób starszych….

Głównym bohaterem jest Paul, mieszkaniec domu starości, który podobnie jak inni podopieczni czuje, że to tylko poczekalnia. Dni upływają mu na oczekiwaniu na śmierć. Pewnego dnia, gdy ma za zadanie (podobnie jak inni) zrobić ludziki z kasztanów…puszczają mu nerwy.

Film jest wzruszający i skłania do wielu refleksji – czy nie traktujemy czasami starszych ludzi jak upośledzone dzieci? Czy starość to tylko oczekiwania na śmierć?

Jestem ciekawa Waszych propozycji, nie chciałam wypowiadać się jednoznacznie 🙂 Bardzo bym chciała by Patrycja obejrzała ten film razem z przyszłymi teściami (?) :).

Jestem też ciekawa jakie rozwiązania Wy widzicie. Liczę na wypowiedzi! 🙂




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Hurray saturday
Gość

Droga Patrycjo, może potraktujesz to jako radę lub moją prywatną opinię. Twoi "teściowie" jeżeli chodzi o temat studiów poniekąd mają rację, ponieważ one nie dają gwarancji otrzymania pracy, bądź rewelacyjnych zarobków. Owszem w naszym kraju łatwiej jest uzyskać zajecie mając "dobre" dokumenty. Natomiast posiadanie "fachu w ręku" wraca z powrotem do łask. Twój teściu jest spawaczem, a jest to ostatnio bardzo wychwytywany zawód przed duże firmy. Zarazem jest to zawód rzadki jak i dobrze płatny. Pomyśl bo może, jest to dobra opcja dla twojego chłopaka, na własny biznes?A druga sprawa ojcowie chcą majsterkować z synami, przekazać im wiedzę, to będzie… Czytaj więcej »

Hurray saturday
Gość

Droga Patrycjo, może potraktujesz to jako radę lub moją prywatną opinię. Twoi "teściowie" jeżeli chodzi o temat studiów poniekąd mają rację, ponieważ one nie dają gwarancji otrzymania pracy, bądź rewelacyjnych zarobków. Owszem w naszym kraju łatwiej jest uzyskać zajecie mając "dobre" dokumenty. Natomiast posiadanie "fachu w ręku" wraca z powrotem do łask. Twój teściu jest spawaczem, a jest to ostatnio bardzo wychwytywany zawód przed duże firmy. Zarazem jest to zawód rzadki jak i dobrze płatny. Pomyśl bo może, jest to dobra opcja dla twojego chłopaka, na własny biznes?A druga sprawa ojcowie chcą majsterkować z synami, przekazać im wiedzę, to będzie… Czytaj więcej »

Previous
Krwiożercze pośladki, znikające worki pod oczami i bony do wygrania [tygodnik]
Mam problem: rodzice konserwy