Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Jak wybrać ofertę biura podróży (i nie żałować!) – na przykładzie Lavris Hotel, Gouves, Kreta

Dopada Was czasem paraliż decyzyjny? Tyle dobrych opcji, tylko którą wybrać? Opiszę jak sobie z tym poradziłam, jak wybrałam kraj, wyspę, hotel i czy Grecja podczas kryzysu jest bezpieczna ;-). Wreszcie – ile to wszystko kosztuje?!

Ponieważ z biurem podróży byłam po raz pierwszy, kieruję ten tekst do osób takich jak ja kilka miesięcy temu ;-). Nie żadne eksperckie wypowiedzi – pewnie planując takie wakacje pierwszy raz, zwróciłam uwagę na rzeczy, które dla starych wyjadaczy nie są istotne, a dla początkujących już bardzo ;-).
Zacznę od przypomnienia, że mam alergię na osoby, które uzurpują sobie prawo do decydowania co ktoś powinien. Tutaj obowiązkowy tekst na ten temat : Pozwól innym żyć tak, jak chcą . Jeśli ustaliliśmy już, że te wszystkie mądrale od Nie rozumiem jak można jechać na wakacje i nie zwiedzać kościołów/muzeów, cóż za ignorancja! odsyłam do tychże kościołów i muzeów lub pisania swoich opinii na własnych blogach (albo zamilknięcia na wieki ;-)) przejdę do tego, że ja umiem się bawić wszędzie.
Z powodów zdrowotnych podróżowałam wcześniej głównie po Polsce albo palcem po mapie ;-). Nie oznacza to jednak, że się nudziłam! Dobrze bawiłam się zarówno jadąc z plecakiem, śpiąc w namiocie czy w fajnym hotelu. (Pssst! jeśli szukacie noclegu w Warszawie, łapcie zniżkę do Sound Garden! na końcu podlinkowanego tekstu ;-)).
Tak więc bawiłam się w turystę u siebie, odkrywając uroki regionu czy nawet własnej gminy. Spałam pod namiotami albo jechałam gdzieś na imprezę, nie znając nawet osób, które oferowały mi nocleg. 
Również budżet nie jest problemem – Paryż dzięki konferencji zwiedziłam za dwie stówki, Wilno za jedną. Miło spędziłam czas pracując z dziećmi jako wolontariusz – w ten sposób byłam za darmo nad morzem (polecam Sztutowo, cała plaża wolna, zero parawanów ;-)) oraz w górach. Uprawiając turystykę projektową, za darmo byłam we Wrocławiu. Nawet do cieplejszych krajów można pojechać za free – jest autostop, couchsurfing, można pracować jako wolontariusz na farmie organicznej we Włoszech czy Hiszpanii 😉 (tutaj więcej informacji) albo zostać Au Pair.
Nigdy nie szukałam problemów, tylko sposobów 😉. Jak nie drzwiami, to oknem 😀
W tym roku zapragnęłam czegoś nieco innego – wakacji All Inclusive gdzieś, gdzie będzie ciepło i miło. To dla mnie nowa sytuacja, bo zawsze preferowałam aktywny wypoczynek. Tym razem miałam bardzo aktywny rok i potrzebowałam totalnego luzu i braku zmartwień. Jak ustaliliśmy – miało być miło i ciepło.
I tu zaczęły się problemy. Bo ciepło i miło jest wszędzie – Grecja, Bułgaria, Chorwacja, Hiszpania, Portugalia… można wymieniać i wymieniać. Miałam mętlik decyzyjny i nie wiedziałam co zrobić więc….posłuchałam siebie 😉
Pamiętając swoje własne rady  z tekstu :

7 WSKAZÓWEK JAK SZYBCIEJ PODEJMOWAĆ DECYZJE 

Rozpoczęłam od zawężenia kryteriów. 
Byłam w komfortowej sytuacji, bo ja musiałam dostosować się jedynie do terminu urlopu mojego towarzystwa, a reszta decyzji należała do mnie ;).
 Za pierwsze z kryteriów ustaliłam sobie kwotę. W zeszłym roku zrezygnowałam z typowych wakacji, więc miałam podwójną pulę na ten cel. Pamiętając o tym, że czekają mnie zakupy przed wyjazdem oraz jakieś kieszonkowe w obcej walucie, ustaliłam sobie granicę w wysokości 2500 PLN.
W ten sposób wybór destynacji żałośnie się skurczył ;-)). Przespałam się z problemem a rano rozważałam już tylko Grecję. Uff, jeden problem z głowy!
Następnie wypisałam sobie rzecz, które są dla mnie ważne. Chciałam, aby wybrana oferta spełniała następujące wymogi :
  • wyspa, nie kontynent
  • miękka plaża do kilometra do hotelu (żadnych busów hotelowych)
  • szybki transfer z lotniska (maks. 30 minut)
  • pełne All Inclusive (ale jak nie będzie alkoholu, to rozpaczać nie będę)
  • dobre recenzje
  • wylot z Bydgoszczy, Poznania, Warszawy lub Gdańska (żadnych Katowic i tłuczenia się przez pół Polski na lotnisko).
To były najważniejsze kryteria na pierwszy strzał. Już na tym etapie okazało się, że znalezienie takiej oferty (w zakładanej cenie!) jest bardzo trudne. Sprawę komplikował fakt, że musiałam znaleźć taką ofertę w bliskim terminie, bo tak wypadał urlop ;-)). Rozważałam tylko biura podróży, które najczęściej mi polecaliście – TUI, Neckermann, Grecos i ITAKA.
Wiedziałam, że mogę nagiąć wymagania co do szybkiego transferu z lotniska, ale na pewno nie zrezygnuję z piaszczystej plaży ani nie polecę z Katowic. Odpadały też hotele oceniane przez turystów na dwie gwiazdki… Cóż, postanowiłam, że odrzucę na razie kryterium ceny i tylko rozejrzę się po ofertach.
Wyłowiłam kilka hoteli spełniających większość kryteriów. Za każde mogłam przyznać ofercie maks. dwa punkty.
Wypisałam też sobie dodatkowe wymogi, za które oferta mogła sobie zaplusować, np. desery, godziny posiłków, klimatyzacja w cenie, godziny lotów, baseny itp.
W ten sposób wyłowiłam hotel, do którego ostatecznie trafiłam – Lavris Hotel w Kato-Gouves na Krecie.
Z opinii na TripAdvisorze (które są kluczowe!) wiedziałam, że warto zrezygnować z widoku na morze na rzecz widoku na ogród lub basen, aby uniknąć lokalizacji blisko zbiornika z szambem 😀 Ciekawostka jest taka, że pokoje z widokiem na ogród są przy okazji tańsze.
TOP: KLIK , Spódnica KLIK (wyprzedana), podobny wzór  KLIK, podobny kolor KLIK  Wianek KLIK 
Z hotelu jestem bardzo zadowolona – dobra lokalizacja, transfer trwał 20 minut. Jedzenie – dużo i dobre, urozmaicone, napoje przy basenie i alkohol w cenie. O greckim jedzeniu przygotuję osobny tekst, jak uda mi się odzyskać zdjęcia :).  Do tego między posiłkami przekąski, lody, desery, owoce.
W hotelu dwa duże baseny, dwa brodziki, basen wewnętrzny, sauna, siłownia i masaż w pakiecie. Klimatyzacja w pokoju w standardzie (co nie jest oczywiste, bo wielu rozważanych przeze mnie hotelach kosztowała 5-7 euro za dobę). No i najważniejsze – plaża! 
Nie rozumiem dziwnych ludzi, którzy zamiast zapytać o drogę, chodzą dookoła a potem piszą recenzje, że do plaży jest daleko :)). Przez hotelowy ogród wiedzie droga, którą można pokonać w pięć minut i znaleźć się na piaszczysto-żwirowej, miękkiej plaży. A jak ktoś jest sierotą, to jest skazany na 30 minut spaceru sporym łukiem :).  Dalej są też kamieniste plaże, ale nie po to jechałam wypoczywać, żeby siedzieć na kamieniach 😀 Inne upatrzone hotele miały niestety w pobliżu wyłącznie plaże  kamieniste, albo maleńkie…lub bardzo daleko. 
I wreszcie najlepsze – jakimś dziwnym cudem upolowałam tę ofertę za 2066 zł za osobę (6200 za 3 os.), co pozwoliło mi się zmieścić w zakładanym budżecie :). Prawdopodobnie na stronie był jakiś błąd, bo takich cen nie ma nawet na październik (przy moich ustawieniach :)). A może miałam nieziemskiego farta? ;-).
Leciałam z biurem TUI. Tutaj znalazłam dla Was przykładową ofertę w tym hotelu :
Gdy spodobała mi się oferta, po prostu zadzwoniłam dopytać o szczegóły, a konsultant na infolinii przytrzymał mi ją na jeden dzień w tej cenie, do czasu aż się namyślę na 100%. Lot czarterowy liniami small planet – 20 kg bagażu na osobę plus torba podręczna do 5 kg (nikt jej nie ważył).
Rzeczy, o które pytaliście :
– Czy w Grecji jest stabilnie? 
Na wyspach (a przynajmniej na Krecie) nie ma problemu z wypłatą pieniędzy w bankomatach, sklepy są normalnie zaopatrzone, a Grecy są bardzo mili :)).  Nie słyszałam o przypadku kradzieży ani w hotelu, ani w Gouves w ogóle, nie spotkałam kieszonkowców (a jestem bardzo wyczulona).
Ceny
Butelka wody mineralnej 1,5 l – 0,50 €,, chipsy lays – 1,10 €, przejazd klimatyzowanym autokarem z wifi na trasie Gouves-Heraklion 2,40€, studencki bilet do CretaAquarium – 6€, normalny 9€, obiad – bardzo zróżnicowane ceny, za świeżo wyciskany sok pomarańczowy można zapłacić 2€, ale też równie dobrze 5€, obiad można zjeść za 3 euro (gyropita), ale też za  7,50€  i za 35€ :). Jedzenie w hotelu jest dobre, więc tutaj obaw nie ma :). Leżak na plaży 2€, komplet – dwa leżaki, parasol, woda i kubełek lodu – 6€, przy basenie – gratis. Wypożyczenie samochodu z pełnym ubezpieczeniem w Gouves kosztuje 25 € za dobę, widziałam też wypożyczalnie rowerów, skuterów itp. 
Inne
Grecy w Gouves i Heraklione są, sympatyczni, mówią dobrze po angielsku. Obsługa w hotelu bardzo uprzejma – jak zepsuła się klimatyzacja, to technik był pod pokojem szybciej, niż zdążyłam do niego wrócić. Kelnerki oraz animacja polska, reszta grecka. Czy polecam biuro podróży? Hmmm, aż do transferu na lotnisko w Heraklionie (powrót) wszystko było ok. Na lotnisku siadł prąd, był tłok, brak klimatyzacji a pracownica biura podróży nie informowała nikogo o niczym (poza podaniem numeru bramki do check-in, który każdy mógł sobie wyczytać z ekranu!), za co wieeeeelki minus (a drugi za zblazowaną minę ;-). Panował spory chaos a po minach innych uczestników wycieczki widziałam dezorientację – przydałby się ktoś, kto wyjaśni wszystkie nagłe zmiany!

Cała reszta – zgodność oferty z opisem, terminy, kontakt, opieka rezydenta na miejscu – 10/10.
W pokoju sprzątanie i wymiana ręczników każdego dnia, raz w tygodniu (czwartek) wieczór grecki – Grill, muzyka na żywo, alkohole – 15€/os. Sejf kosztuje 20€ na tydzień, innych dodatkowych opłat nie ma.

zdjęcie z Polski 🙂
Sukienka KLIK, podobne KLIK  buty – 9 PLN! KLIK lub podobne KLIK😉
Jak wybrać, by nie żałować?
Ustal sobie kryteria, przyznaj punkty i miej na papierze, że to najlepsza możliwa oferta spełniająca Twoje wymagania ;-). Kluczowe jest też czytanie opinii na Trip Advisor! Ja wypisałam sobie czego oczekuję od wakacji – chciałam odpocząć (ale nie przeszkadzają mi dzieci w hotelu), poleżeć na plaży czy w basenie, nie martwić się o nic i popróbować specjały z greckiej kuchni, jednocześnie unikając nadmiernego zwiedzania i życia jak Grek. Nie zależało mi na imprezach ani animacjach hotelowych – chciałam ładnych plaż, które nie będę przepełnione i całkowitego resetu. Na podstawie oczekiwań, sformułowałam sobie kryteria doboru hotelu, przyznałam punkciki, a potem wybrałam ofertę w lepszej cenie.  Jestem zadowolona w 100% ;-)!

Informacje uzupełniające :

var uri = ‘http://imppl.tradedoubler.com/imp?type(js)pool(491869)a(2529208)’ + new String (Math.random()).substring (2, 11);
document.write(”);

Tekst nie jest sponsorowany, ale dołączyłam do programu partnerskiego i gdybyście przypadkiem kupowali wycieczkę na TUI klikając wcześniej w mój banner/link, będę miała z tego 2% prowizji ;-). (Klik) Jeśli klikaliście w banner, macie ochotę kupić wycieczkę a nie chcecie nabijać mi prowizji, musicie skasować pliki cookies ;-). Sprawdźcie też konkurencyjne biura podróży, ceny lubią się zmieniać! 😉

Opinie o hotelu na TripAdvisor : klik

Oferty z tego hotelu znajdziecie wpisując na stronie biura podróży 

var uri = ‘http://imppl.tradedoubler.com/imp?type(js)g(20923702)a(2529208)’ + new String (Math.random()).substring (2, 11);
document.write(”);
hasło “Lavris

Taniej do Grecji : autokarem od 499 zł : klik, lub jeszcze taniej autostopem 😀 w Gouves widziałam też pole namiotowe, niestety rozbijanie namiotu na dziko raczej się nie uda – wszędzie są znaki “no free camping”. Ciekawą opcją jest zrobienie kursu animatora czasu wolnego i spędzenie wakacji na pracy w urokliwym miejscu.
Nocleg można też zarezerwować na Krecie już od 50 zł przez Airnb (rejestrując się z mojego linku dostaniesz 90 zł na pierwszą rezerwację, ja również:)). Mają genialny program partnerski 😉 na Airnb można znaleźć apartamenty w każdym zakątku świata, a także wynająć komuś na dwa dni wolny pokój ;-).
A może macie jakieś pytania? Albo ktoś z Was był w Gouves? :)) Chętnie odpowiem na pytania związane z tematem pod tym tekstem. Sama miałam w głowie wiele znaków zapytania przed wyjazdem!

A jakie są moje wnioski z podróży? Cóż, to bardzo fajne uczucie, gdy nie muszę się o nic martwić, bo ktoś zaplanował już rozsądnie loty czy transfer z lotniska. Pewnie trochę czasu mi to zajmie, ale zaczynam powoli odkładać na wycieczkę marzeń do Azji 🙂

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Zuza WojtyS Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zuza WojtyS
Gość
Zuza WojtyS

Od kilku lat wyjeżdżam na wakacje z Konsorcjum Polskich Biur Podróży i na tym pozostanę. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam, więc nie będę nic zmieniać. Przynajmniej mam pewność, że wyjadę na wakacje i z nich wrócę bez zbędnych przebojów 😉

Previous
Szkolna i studencka wyprawka – co kupić?
Jak wybrać ofertę biura podróży (i nie żałować!) – na przykładzie Lavris Hotel,  Gouves, Kreta