Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

Ciasta, upały i życie jak Disco Polo [tygodnik]

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że jest tak bardzo ciepło! :). Wreszcie nie tracę energii na ogrzanie swojego ciała i mam nawet bliską normalnej temperaturę (35,2, jupi!).  Czuję się rewelacyjnie i spędzam dni na uroczym lenistwie ;).Zdecydowanie  TEGO było mi trzeba.

Jestem istotą raczej ciepłolubną i w wysokich temperaturach czuję się jak ryba w wodzie. W domu już gorzej, ale spuszczone rolety, otwarte nocą okno i gorąca herbata działają cuda ;-). Trzeźwo przekalkulowałam swoje ostatnie miesiące i doszłam do wniosku, że wolę zarabiać mniej, ale mieć czas na cieszenie się życiem i słońcem. Poprzestawiałam sobie trochę plan dnia i priorytety, wstaję koło piątej, piję szklankę wody (w zależności od kaprysu, z cytryną lub imbirem), siadam przed komputerem i robię co mam do zrobienia. O dziesiątej,a czasem nawet wcześniej 🙂  kończę pracę i wybieram sobie jakąś książkę do poczytania. Czasem idę na spacer, czasami lenię się na hamaku, czasem się z kimś spotykam, czasem planuję małe przemeblowania w moim życiu. Niektóre karty wypadałoby nieco przetasować :). Za dnia ucinam sobie drzemkę w ogrodzie, potem ogarniam ewentualne pilne maile i inne rzeczy, jakieś poprawki i znowu jestem wolna :). Oczywiście nie zawsze idzie tak gładko, ale szczerze? Jest bajecznie! Moje wakacyjne życie jest tak proste i nieskomplikowane, jak linia melodyczna utworów Disco Polo :)).

Szkoda, że zimą moja wydajność jeśli chodzi o energię jest nieco inna 😀
Nie mogę uwierzyć w to, że od pobytu w Grecji minął już tydzień. Aaaa! O ratunek wołają moje włosy, które po miksie słońca, słonej wody i jeszcze na dokładkę – chlorowanej wody w basenie, zaczęły się mocniej buntować. Przed wyjazdem chciałam znowu ciachnąć końcówki, ale od tego pomysłu odwiódł mnie tekst Gapy z włosomaniaczego bloga 😉 Trzeźwo przemyślałam i doszłam do wniosku, że po co narażać na te wszystkie czynniki nowe końcówki, jak mogę dobić stare 😀 Mając z tyłu głowy treści z bloga Natalii, skusiłam się w osiedlowej drogerii na maskę Crema al Latte i też jest całkiem ok, ale… moim hitem okazało się coś całkiem innego :). Marta z bloga urodaiwłosy opisała swój hit jakim jest…mleczko kokosowe. Przypomniałam sobie, że jest wysokokaloryczne, czyli idealne dla mnie więc pobiegłam do sklepu. Część podgrzałam i zjadłam na śniadanie z przepyszną czekoladową granolą, a część wykorzystałam na włosy jak olej. Jestem bardzo zadowolona! Tutaj (klik) macie tekst Marty o metodzie, a tutaj (klik) bardzo dobrą promocję na mleczko ;-). Ja póki co najchętniej chodzę w spiętych włosach, lub w niedbałych (bardzo niedbałych) falach. Od kiedy z powodu zniszczeń po rozjaśnianiu, fryzjerka pocieniowała mi włosy, lepiej czuję się w loczkach lub właśnie falach. Przy tej wilgotności powietrza wystarczy noc w koczku z invisibobble i mam swobodną, letnią fryzurę ;-).

 Szczegóły tego stroju i linki znajdziecie w tekście :

PROSTE TRIKI NA STRES – 3 SPOSOBY, KTÓRE BARDZO LUBIĘ

A szczegóły tego stroju tutaj :

JAK ZŁAPAĆ RÓWNOWAGĘ?

No i właśnie myślę sobie, że powinnam napisać kilka słów o moich zmaganiach z ciałem. Czasami myślę, że bardziej motywuję innych niż siebie :D!
Sukienka : KLIK
Kilka lat temu dodawałam na bloga mniej swoich zdjęć, a teraz mamy lato i na każdym zdjęciu wyraźnie widzę, co mam do poprawki. Sęk w tym, że na to co mam poprawić, niestety mam niewielki wpływ. Generalnie przy mojej mocno kalorycznej diecie ciężko zachować sylwetkę, ale tak jak wszystkich ludzi na świecie dotyczy prawo grawitacji, tak mnie dotyczy zasada – jeśli spożywasz więcej kalorii niż zużywasz, to tyjesz. (I odwrotna, aby schudnąć, musisz zużyć więcej kalorii niż dostarczasz). Drażnią mnie natomiast defekty po wieloletnim zażywaniu leków w postaci sterydów – te nieznośnie garbiące się ramiona i gromadzenie się tłuszczu tylko na brzuchu. Czuję się jak jakiś pieprzony Prometeusz, który choćby nie wiem jak się starał, i tak będzie dziobany w wątrobę. Nie cierpię uczucia niemocy i chociaż zanim moje nadnercza się uspokoją, trochę wody w Gangesie upłynie…postanowiłam postarać się bardziej.
Bo zdałam sobie sprawę, że bez większych protestów przyjęłam status quo! Ja, buntująca się na wszystko, co mi nie pasuje i próbuje mnie ograniczać! Skoro przeciągnęłam już swoje oskrzela na bardziej jasną stronę mocy, przechytrzę wrednego Cushinga. Oj diable, jeszcze w kościele będziesz mi zamiatał! 😀
Noszę w domu coś podobnego do pajączka, walczę ze swoim oddechem próbując robić pompki i mocniej ćwiczę. Ciekawostka jest taka, że zmotywowały mnie blogi!
Marta spędziła ostatnio dużo czasu na przygotowaniu filmu z treningiem, sama zrobiłam wczoraj, a co! – link do filmiku Marty . Drugą taką osobą jest Monika, która stworzyła cykl Wakacyjna akcja motywacyjna i nawet układa specjalne jadłospisy (Monika jest dietetykiem). Ja muszę mieć całkiem inną dietę, ale Monika też walczy z przeciwnościami, więc dlaczego ja…nie mam postarać się BARDZIEJ? Zadałam sobie trzeźwe i proste pytanie : Czy robię wszystko co w mojej mocy? Jebs, prawda jest smutna, ale nie! Uwielbiam to pytanie, bo zawsze jest początkiem mocnych zmian u mnie. Jeśli nie jestem z czegoś w swoim życiu zadowolona, a nie zrobiłam WSZYSTKIEGO by to zmienić to, tak – mocny plaskacz w twarz – mogę mieć pretensje tylko do siebie.
Postanowiłam, że codziennie będę mocniej przesuwać granicę swojej wydolności oddechowej. Choćby o jakiś promil dziennie, ale do przodu. Kupiłam też specjalną wagę pokazującą procent tkanki tłuszczowej i mięśni. Będę obserwować te wskaźniki.
Bo wiecie co, to nie jest tak, że szczęście jest jakąś stałą. Jak się zatrzymasz, to w końcu zostaniesz w tyle. Generalnie jestem zadowolona ze swojego życia i tak – szczęśliwa. Lubię siebie, lubię miejsce w którym jestem. Co nie znaczy, że zamierzam się w nim na zawsze zatrzymać :). Niestety mam tendencję do spoczywania na laurach i tak, niespodzianka, też ciągle muszę nad sobą pracować.
Kopniakiem dla mnie samej był ten wzruszający mail od czytelniczki :

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Mam wyrzuty sumienia, że tak rzadko mam czas na odpisywanie na Wasze maile… A to dlatego, że wszystkie je czytam, co…
Posted by Aniamaluje on 6 sierpnia 2015

Mail bardzo mnie wzruszył i sprowokował do zadania sobie kilku ważnych pytań. Na szczęście zaakceptowałam już to, że wzloty i upadki są w życiu naturalne :).

Spędziłam też ostatnio trochę czasu w kuchni :

kurczak po chińsku

w linku znajdziecie przepis na potrawkę po chińsku z ryżem i kurczakiem

blueberry cake

W linku znajdziecie przepisy na oba ciasta – różnią się tylko dekoracją 🙂

Wiecie, że nie znudziły mi się jeszcze truskawki? ;D
Staram się też zawsze próbować nowych smaków. Moje zapotrzebowanie energetyczne powoduje, że albo musiałabym zostać etatową kucharką i nie robić nic poza tym, albo ciągle stołować się w restauracjach 😀 Dlatego zawsze staram się mieć w domu jakieś awaryjne gotowce, lub chociaż półprodukty. Tym razem skusiłam się na :

Mieszanka do woka bardzo fajna, noodle…cóż, chyba powinnam wrócić do blondu, bo ich nie zalewa się wrzątkiem, a przygotowuje wyłącznie w mikrofali. Nie mam mikrofali 😀 Nie dane było mi się przekonać. A zupa dyniowo-kokosowa to niestety nie mój smak. Wszystkie te produkty pochodzą z tygodnia azjatyckiego (klik), który jest moim ulubionym. Cóż, przynajmniej uzupełniłam zapasy pewniaków, np. makaronów albo sosów, które ostatecznie raz na jakiś czas też lubię zjeść ze słoika :).

Swoboda i luz lata sprawiła, że zakochałam się we wszelkich haftach i ubraniach wyglądających jakoś tak…swojsko. Sukienka pochodzi z Romwe (klik) i jest moją letnią alternatywą dla zimowego, domowego dresu ;-). Dużo ładniejszych ubrań z podobnym wzorem znalazłam tutaj klik… i to jest coś, co niedawno mi we mnie przeszkadzało, a dzisiaj bardzo to lubię – różnorodność. Raz lubię być Anią w ołówkowej spódnicy z kropki, raz we fruwajce z nieobszytym dołem, a raz lubię chodzić w długich, kwiatowych maxi z wiankiem na głowie… zresztą – rzućcie okiem na mój instagram : https://instagram.com/aniamaluje/ – wszystko widać jak na dłoni :).

Tak odbiegając od tematu…. czy w dzieciństwie czuliście zawsze wrześniową ekscytację? Te wszystkie zakupy, planowanie zawartości piórnika, wybór najładniejszego zeszytu? Ja uwielbiam “nowe początki” i szukam okazji do zmian w swoim życiu – przejrzenia planów i małej ich aktualizacji. Co nie znaczy, że wciąż nie lubię chodzić po sklepach w poszukiwaniu ładnych zeszytów i długopisów 😀 Jeśli macie ochotę, zerknijcie na mój zeszłoroczny tekst o szkolnej wyprawce (z perspektywy pedagoga) oraz tej studenckiej, z perspektywy studentki: https://www.aniamaluje.com/2014/08/szkolna-i-studencka-wyprawka-co-kupic.html

Miałam koleżankę, która początek nowego roku zawsze próbowała traktować jako okazję do premiery nowej wersji siebie. Np. uznała, że od września będzie nosić częściej sukienki, albo dokona innej zmiany. Patrząc na popularność zagarnicznych filmików typu back to school, nie sposób nie zauważyć, że to całkiem popularne. Sklepy też ścigają się w ofertach tego typu :).
Jedna wyjątkowo mnie …. zaintrygowała? Nie wiem, czy to dobre słowo 😀

Klikając w obrazek lub w ten link (klik) przeniesiecie się na stronę ze zbiorem ubrań pasujących na powrót do szkoły. Przeglądając ubrania mam wrażenie, że raczej do szkoły z teledysków Britney Spears 😀 A tak na poważnie, to jak poklika się w te kółeczka u góry, to jest kilka bardzo ładnych rzeczy, np. urocze plecaki :

(klik
więc powiedzmy, że wybaczam te gołe brzuchy w zestawieniu ubrań do szkoły 😀

 Jeśli chodzi o błogie lenistwo, to ponieważ planowałam remont (ale mi się odwidziało:)), mój książkowy dobytek spoczywa w pudłach owiniętych folią stretchową i czytałam to, co gdzieś się zawieruszyło. Padło na bardzo lekkie książki Emily Giffin – dokończyłam rozpoczętą w Grecji “Coś pożyczonego“, a potem poszłam za ciosem i przeczytałam też “Coś niebieskiego“, by skończyć na “Pewnego dnia“.  To lekkie, typowo babskie książki, które mimo wszystko – przyjemnie się czyta. Niektóre tytuły są w promocji na empik.com (klik), inne są na promocji w Matrasie (klik), a najlepiej będzie pożyczyć je po prostu z biblioteki.
Ja nie mogę się doczekać, aż kurier przyniesie mój czytnik! 😀 Jestem podekscytowana jak dzieci czekające na prezent od świętego Mikołaja, chociaż czytnik sprawiłam sobie sama :)).

Tak piszę i piszę ten długi tekst i sama nie wiem, czy o czymś czasem nie zapomniałam. Tak! Wyniki konkursu z książką o jelitach ;-). Wybór był MEGA TRUDNY – poprosiłam o pomoc dwie koleżanki i udało nam się dojść do porozumienia.
Książki wygrywają :

Bee, magdalena skwara, weronika (komentarz o aniołach), Cukierek Cukierkowycz, Dorota (o korzeniach).


Nie mogłam się powstrzymać by nie przyznać nagrody także Dyni – nagród w konkursie było tylko pięć, ale powiedz tylko słowo, a dostaniesz  mój egzemplarz ;-). Zwycięzców proszę o nadesłanie adresów do przesyłki za pośrednictwem mojej skrzynki napiszani(małpa)gmail.com z adresów e-mail, z których rejstrowaliście się w systemie disquss :). Proszę o zrobienie tego do środy!

Linki, linki!

Na moim blogu :

PROSTE TRIKI NA STRES – 3 SPOSOBY, KTÓRE BARDZO LUBIĘ

W necie :
Niebałaganka i jej piękny DIY słoik ze słomką (klik)
Bardzo fajne łóżka 😀 (klik)
Pokazywałam kiedyś podobne z Totoru, ale to też jest super :).
Nie mniej fajny, bardzo pomysłowy  blender (klik), w sam raz do robienia pysznych i szybkich smoothie  (przy okazji odsyłam do tekstu : jak zrobić smoothie)
LifeManagerka i jej tekst o tym, czy warto założyć działalność gospodarczą (klik) – wiem, że kiedyś będę musiała, ale na razie sama zostaję na umowach o dzieło czy zlecenie. Patrząc na to ile emerytury ZUS wyliczył mojej mamie, nie mam obaw i wolę odkładać sobie te pieniążki sama ;-).
Ja mam problem z namalowanie prostej kreski na powiece, a Tal Peleg maluje na nich arcydzieła… znaczy ok, nie maluje obrazów na miarę mojego ulubionego Salvadora D, ale kurczę, szczęka opada! Zerknijcie na jej profil na instagramie (klik)
I last but not least… , bardzo ciekawy artykuł o nerwicy natręctw (klik) – jeśli myślisz o sobie jako o perfekcjoniście, zastanów się, czy to nie jest czasem głębszy problem ;-).
No, to byłoby na tyle ;-). 
Buziaki!

PS. Czy ten tekst nie jest za długi? Dajcie znać!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Proste triki na stres – 3 sposoby, które bardzo lubię
Ciasta, upały i życie jak Disco Polo [tygodnik]