Instagram has returned invalid data.

Lenistwo sprzyja rozwojowi, w co wierzę i … nie rób krzywdy hejterowi

Hej! Dzisiejszy tygodnik będzie pewnie najnudniejszy ever. Pogadam trochę o wyborach, o tym w co wierzę, o błogim lenistwie i o tym dlaczego nie zgadzam się na donoszenie na hejtera.

Mój tydzień to głównie zaliczenia na uczelni. Zostały mi dwa egzaminy i dokończenie pracy magisterskiej. Tym też powinnam zajmować się w ostatnie dni, ale szczerze mówiąc – potrzebowałam odpoczynku. Ubiegły tydzień zakończył się grillem, obecny – Komunią. 
 Wszystkie zaliczenia idą mi całkiem zgrabnie – chyba nawet aż za bardzo, bo pojawiła się łyżka dziegciu –

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Ten moment, gdy promotor chwali, że praca merytoryczna i ciekawa, ale cztery razy pyta, czy na pewno sama to napisałaś…
Posted by Aniamaluje on 6 maja 2015

Jeśli chociaż trochę czytacie mojego bloga, to wiecie, że zawsze wszystko robię sama i jestem niesamowicie “regulaminowa” – w terminie składam zeznanie podatkowe, pilnuję każdego papierka, nie przechodzę na czerwonym świetle i nie nadawałabym się na pokerzystę. Wiem, że nie mam żadnych ćwiczeń z panią profesor, która jest moją promotorką, ale zrobiło mi się przykro, że mogła tak pomyśleć. Pozostaje zmienić optykę i cieszyć się z tego, że merytorycznie wszystko jest ciekawe i poprawne. No ale morale i chęć dokończenia analizy badań w ten weekend i tak spadło ;-).

Z innych rzeczy – zmieniłam całkowicie wygląd bloga. Zakończył się też remont w moim osobistym życiu. Nie jestem zbyt wylewna i staram się (wbrew pozorom) zostawić moje życie prywatne prywatnym, ale echa moich różnych decyzji zawsze wybrzmiewają gdzieś między słowami. Nastrój tekstów, to o czym są i tak dalej. Lubię to, że po burzy cisza cieszy dużo bardziej i mam taką potrzebę wyciszenia się.

Ostatnio cały czas jem omlety ;-).  Odświeżyłam też znajomość ze skakanką i hula-hoop :). Wiosna jest dla mnie przyjemnym czasem i bardzo go lubię. Trochę pisałam o tym w tekście –
Lubię też patrzeć w gwiazdy.
(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));
Czy ktoś tak jak ja – kocha patrzeć w gwiazdy? Uwielbiam wiosennym/letnim wieczorem wyjść z domu i spojrzeć w górę….
Posted by Aniamaluje on 7 maja 2015
No właśnie. W gwiazdy.
Często pytacie o moją wiarę – nadal podtrzymuję, że nie widzę w swoim osobistym życiu miejsca dla żadnej religii. Mój świat, to świat wolny od takich rzeczy. Tekst o tym, w co wierzę już kiedyś był (- tutaj więcej na ten temat : https://www.aniamaluje.com/2013/07/moja-zyciowa-filozofia-czyli-w-co-wierze.html) , ale gdybym miała rozwinąć te słowa, to odniosę się do komiksu, który przeczytałam jako dziecko. Miał tytuł TAO i myślałam, że będzie o pandzie, która była na okładce. Ale nie był o pandzie. Był o tao. O tym, że tao jest wszędzie, nawet w kupie (tak, użyto takiego przykładu). Być może gdyby nie przykład, nie zapamiętałabym tego komiksu. Taka jest też moja wizja tego, co niektórzy nazywają Stwórcą, inni Bogiem,cudem a jeszcze inni energią – jest wszędzie. “ten ptak, to drzewo ten kwiat”,
“Every drop of rain that falls in Sahara Desert says it all, It’s a miracle”
Mogę streścić całą swoją “religię” w słowach – nie ma niczego oprócz Niego. Myślę, że oczywistym wnioskiem jest fakt, że w moim życiu nie ma miejsca dla nienawiści. Staram się piętnować takie zjawiska jak fałszywe oskarżenia, rzucanie komuś kłód pod nogi i tak dalej. Może jestem frajerem, że sama tak nie postępuję a inni to robią, ale tylko to jest spójne z moim sposobem postrzegania świata.  W tym miejscu chciałam nawiązać do smutnego maila jaki ostatnio dostałam.
Odezwała się do mnie czytelniczka, która jest fanką pewnej blogerki i natrafiła na trop jej hejterki. Ponieważ i ja dostałam od tej “hejterki” jakimiś odłamkami, postanowiła do mnie o tym napisać, przesłać mi screeny i pocieszyć, że ona tak nie myśli. Cały mail był bardzo pokrzepiający, z wyjątkiem końcówki. Dziewczyna napisała, że zamierza napisać do uczelni na której wedle jej prywatnego śledztwa pracuje ta “hejterka” i donieść na język nienawiści i specyficzne hobby “hejterki” (hobby, czyli wielogodzinne przesiadywanie w internetowym skupisku osób o podobnym hobby, czyli krytykowaniu innych).
Piszę “hejterki” chociaż nie pasuje mi to słowo w kontekście kogoś, kto po prostu się ze mną i z innymi nie zgadza. Będę używać więc zwrotu “pani Kinga”. Otóż jak poinformowała mnie czytelniczka, pani Kinga ma doktorat, obce nazwisko i powinnam skojarzyć ją z pewnym odcieniem różu oraz blaszką. Czasami bardzo nie podoba jej się fakt, że jakaś blogerka nosi koszule ze sztucznych tkanin, albo że się odchudza. (wszyscy jak pani Kinga powinni nosić ubrania z lnu czy coś takiego ;-)). Z podesłanych screenów rozbawił mnie jeden o tym, że jakaś blogerka wybrała się w “oklepane” miejsce na wakacje i pewnie próżno będzie u niej szukać głębokich analiz społecznych czy tam kulturalnych dotyczących miejsca jej pobytu 😀  Zupełnie jakby o tym był blog krytykowanej dziewczyny, o głębokich analizach 😀 
 (btw. przypominam mój tekst “pozwól żyć innym jak chcą” , który dotyczył właśnie wakacji ;-).
Czym ja sobie przeskrobałam? Tym, że uważam, że warto brać życie w swoje ręce i nasza obecna sytuacja życiowa, jest w większości wypadkową poprzednich wyborów. Tym, że niby jestem niedobra dla mojej babci (hahah 😀 LOL , tutaj więcej o mojej babci :)) i rzekomo namawiam ludzi do rzucenia leków i szamańskich praktyk, czym przyczynię się do ich śmierci czy czegoś takiego. Nihil novi, złe dane, zły wynik, poziom czytania ze zrozumieniem zadziwiający jak na doktorat, ale nie moja broszka. Bo ja osobiście nie mam problemu z tym, że ktoś ma taki sposób spędzania czasu.
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 7 Maj, 2015 o 6:59 PDT
Interesuje mnie tylko konstruktywna krytyka (o której szczegółowo tutaj). Nie jestem banknotem 100$, żeby podobać się wszystkim i mam z tym luz. Komuś może nie podobać się mój sposób ubierania, fakt, że ośmielam się pisać o walce z chorobą albo piszę bloga. Mam z tym luz! 
Ale nie mam luzu z donoszeniem. Moja czytelniczka miała dobre szczere intencje (serdecznie Cię pozdrawiam!), ale troszkę poniosły ją emocje. Zdaję sobie sprawę, że nawet jeśli przełożeni pani Kingi dostaliby maila ze screenami i innymi sprawami, to pewnie skończyłoby się na lekkich drwinach, ale jestem zdania, że nasz prywatny sposób spędzania czasu nie powinien obchodzić pracodawcy. Bo nawet, jeśli ktoś lubi spędzać czas na niszczeniu, zamiast na budowaniu (w myśl porzekadła – zgoda buduje, niezgoda rujnuje) to jest to tylko i wyłącznie wybór tej osoby. 
Gdy odpisałam co myślę o takim zachowaniu, dostałam odpowiedź, że “ona tak postępuje”. Tak, czasami witki mi opadają. Bo okazuje się, że można napisać donos do firmy kosmetycznej, że jakaś blogerka zrobiła brzydki film w ramach współpracy i źle wykonała swoją pracę. W sumie trochę…smutne. Ale mimo to, nie działam w myśl “jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie”. To jest przykre, ale zgadzam się z tym, co powiedział Nietzsche :

Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.

Dlatego chciałabym raz na zawsze wyjaśnić, że jestem za reagowaniem, gdy ojciec-alkoholik leje swoje dzieci. Za dzwonieniem na telefon alarmowy, gdy ktoś po alkoholu wsiada do samochodu a nie możemy go powstrzymać. Za reagowanie w sytuacjach zagrażających innym. Reagowaniem, o którym pisałam tutaj. Ale nie jestem za donoszeniem. Nawet na tych, co donoszą. Bo się tym brzydzę. Chciałabym tylko, aby to było jasne. 
Chociaż prywatnie wystrzegam się ludzi, którzy uznają jeden słuszny sposób życia na ich modłę :).
Wracając do mojego tygodnia…. założyłam snapchat!
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 4 Maj, 2015 o 5:39 PDT

Momentalnie poczułam się stara. Nic nie rozumiem z tego serwisu 😀 Czy snapy można nagrywać wcześniej, czy tylko w czasie rzeczywistym? Bo ja mało internetowa i nie jestem cały czas on-line 😀 Nagle zaczęłam dostawać masę snapów – kilka osób w maturalnych strojach pisało, że wskazówki na zniwelowanie stresu się przydały. Potem snap z jakimś produktem, który polecałam, niezliczone zrobione przez was smoothie, ktoś wysyła snapa z imbirem… wielkie WOW! To jest niesamowicie fajne uczucie, gdy ktoś korzysta z moich trików i jeszcze pisze, że działają. To znaczy – snapuje. Obiecuję, że jak wymienię telefon i zamknę semestr, spróbuję ogarnąć ten serwis ;-). Bezpośredni kontakt z czytelnikami jest bardzo fajny!

Wybory…

Cieszę się, że przekonałam trochę osób do pójścia na wybory. Nie chcę wchodzić w politykę, ale ja też nie jestem zadowolona z obecnego układu sił na scenie politycznej. Kandydaci na których głosuję nie wygrywają – nie uważam jednak, aby mój głos nic nie zmieniał. Widzę, jak pomału się zmienia. Nawet, jeśli zmienia się sam ogon, to się zmienia. Wyrasta więcej alternatyw a nikt nie zabrania nam założyć własnych partii. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, w której nie głosuję. I gorąco zachęcam wszystkich, do głosowania zawsze.

Mój tydzień to głównie zaliczenia i trochę odpoczynku. Takie bez głębokich analiz 😀 Hamak, zdmuchiwanie dmuchawców, gotowanie. Ann Emilia podesłała w komentarzu link do ciekawego artykułu z Focusa :
http://www.focus.pl/czlowiek/pochwala-lenistwa-11665 – o tym, jak lenistwo wyzwala geniusz 🙂

Po tym, jak dostałam kolejny już mail typu “napisz mi na maila jak się wyleczyłaś, ale tak szczegółowo” z chęcią zalinkuję do tekstu “ jak pisać maile, aby zawsze otrzymać opdpowiedź” I przy okazji zapłaczę nad wielką liczbą maili czekających na moją odpowiedź 😀
Spełniłam swoje małe zakupowe marzenie (rozwiązanie zagadki). Jeśli chodzi o kolejną zachciankę, to urzekł mnie pomysł z hamakiem wodnym (klik!)

Zachwyciłam się też zdjęciami nowo narodzonych zwierząt z ich zabawkami i porównaniem wielkości zwierzaka i zabawki za jakiś czas. Piękne zdjęcia! (klik)

No i ciekawy tekst Szarej Wiewiórki (klik).

Ja przypominam, że od jutra można kupić fajny blender :

– do kupienia tutaj,  bardzo przyzwoitej cenie 🙂 .

Na moim blogu okazały się teksty :

CZY WARTO JEŚĆ ZIELSKO, CO WYPRAWIA MÓJ KOT I JAK MINĄŁ TEN TYDZIEŃ?

***
***
***
I co, mówiłam, że ten tygodnik będzie nudny 😀 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak wygląda mój zwykły dzień?
Lenistwo sprzyja rozwojowi, w co wierzę i … nie rób krzywdy hejterowi