Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Meble i dodatki – gdzie kupować najtaniej? Czym się kierować?

Od niedawna przeglądanie ofert sklepów z meblami i dodatkami stało się moim nowym hobby. Staram się małymi kroczkami wymieniać wyposażenie, bo obecne jest ze mną prawie 10 lat. Pomyślałam, że moje inspiracje mogą się komuś przydać ;-). Tym bardziej, że wiele ofert niemal znam na pamięć ;).

Zacznę może krótko od tego, jak wygląda wnętrze w którym mieszkam. Z różnych przyczyn, głównie zdrowotnych, wciąż mieszkam w domu rodzinnym.Wszystko miało zmienić się rok temu, ale zadziało się inaczej i wciąż jestem tu, gdzie jestem. Nadmienię tylko, że nie jestem pasożytem, bo jednak mając 23 lata byłoby mi wstyd funkcjonować na utrzymaniu rodziców. Uczciwie płacę rachunki i inne rzeczy – finansowo wychodzę na tym gorzej niż gdybym wynajmowała ;-). Gotowanie, pranie i inne sprawy załatwiam sobie oczywiście sama, ale wolę to dodać, zanim padną pytania.

 W obecnej sytuacji (z wielu różnych przyczyn) przeprowadzka nie ma chwilowo sensu – moje miasteczko położone jest między dwoma przyzwoitymi miastami (Bydgoszcz i Toruń) do których mam ok. 30 minut pociągiem. Na uczelnię dojeżdżam tyle, ile jechałabym mieszkając w niektórych częściach Bydgoszczy, więc poza rzadziej kursującymi autobusami – różnica jest niezauważalna. U siebie mam w pobliżu las, względną ciszę, balkon, ogród, bliskie osoby. Oprócz tego – wiele niedokończonych spraw, które przed przeniesieniem tyłka trzeba najpierw zakończyć.

Jest też babcia, która wymaga doglądania , przynoszenia jej zakupów czy załatwiania za nią różnych spraw. 

Dawno temu postanowiłam, że zakończenie studiów magisterskich będzie oznaczać zmianę miejsca zamieszkania. Jednak w międzyczasie pewne okoliczności mocno się pozmieniały i… daję sobie chwilę na przemyślenie sprawy. Tym bardziej, że pojawiła się możliwość studiów doktoranckich, która “trochę” namieszała mi w głowie.

Ten wstęp był potrzebny, by uzasadnić fakt, że… mój “wystrój” wnętrza nie był ani razu zmieniany ;-).Wciąż żyłam ze świadomością, że zmiany nie mają sensu, bo niebawem się przeniosę.

Pokój ma 12 metrów kwadratowych oraz … mało przestrzeni. Gdy go urządzałam, miałam 15 lat i inne sprawy na głowie. Kompletnie nie interesowały mnie takie rzeczy jak wystrój, więc poza faktem  że lubię drewno (stąd panele na podłodze i ścianach), nie przemyślałam ani jednej rzeczy 😀 

2/3 jednej z dłuższych ścian zajmuje “meblościanka”. Nie taka toporna czy coś w tym stylu – szafa, do której ciasno dostawiłam coś w rodzaju komody na której stoi regał. Potwornie nie chciało mi się wybierać mebli, więc w pierwszym sklepie meblowym wybrałam to, co stało przy wejściu. Pamiętam, że bardzo cieszyłam się z tego pomysłu, że mam już 3/4 mebli z głowy 😀 Ależ byłam głupia! Łóżko wybrałam sensownie, a biurko to katastrofa – wielkie, ciężkie, narożne. Gdyby jego wielkość pozwoliła na wystawienie go drzwiami lub oknem – dawno bym się pozbyła – obecnie nie mam czasu na to, aby je rozkręcić i pozbawić życia. 

Od tego czasu żaden z mebli nie wyleciał, za to doszło zwyczajne biurko z ikei oraz ława i mały stolik lack(klik). Jak na 12m2 – wolnej przestrzeni mam mało ;-).

Jak w powiedzeniu – prowizorka okazała się najtrwalszym rozwiązaniem. Gdyby wszystkich tych mebli nie zajmowały potwornie ciężkie książki (są także na dnie szafy i wszystkich powierzchniach biurka narożnego), rozprawiłabym się z nimi szybko. 

Główne problemy: 

Szafa

Drążek na którym mogę coś powiesić jest krótki. Półki są za głębokie, mnóstwo powierzchni się marnuje. Dwie kupki (jedna za drugą) to słabe rozwiązanie, więc tył półek zajmują…książki. Trochę nie widzi mi się wymiana szafy, skoro nie zamierzam tu długo zostać, ale marzę o czymś lekkim i przesuwanym. 

Jak patrzę na rozwiązania Ikei (klik), czuję, że sknociłam sprawę.

 

Tymczasowo kupuję pudła i kartony, myślę też o lekkim i mobilnym drążku na wieszaki. Na myśl o zajmowaniu przestrzeni robi mi się słabo, ale jakaś szafa będzie jednak potrzebna.

Regał 

Obecny się nie sprawdza, problem są znowu….książki. Chciałabym zdecydować się na regał…mały. W tekście :

CZY KSIĄŻKI SĄ DROGIE? CO WARTO PRZECZYTAĆ I JAK CZYTAĆ TANIO? 

Zasygnalizowałam trochę problem. Myślę, że już dawno dojrzałam do uświadomienia sobie, że książka to dla mnie bardziej treść niż przedmiot. Do większości jednak nie wracam i wypada puścić je w świat. Wciąż nie mam czasu na wystawienie ich na sprzedaż, ale postanowiłam, że nie zmienię regału dopóki nie uszczuplę swoich zbiorów o 70%.
Brak mi też toaletki, podoba mi się coś w tym stylu (klik), ale nawet nie miałabym jej gdzie postawić – najpierw muszę rozprawić się z książkami, by móc wyrzucić wielkie biurko, które tylko zajmuje miejsce.
Osobnym problemem jest oświetlenie – w swojej naiwności wybrałam ścienną lampę z oświetleniem punktowym (cztery halogenowe żarówki Gu10). Gdy decydowałam się na rolety, wybrałam pomarańcz…
Światło mam więc ciepłe i dość liche. 
Diagnoza :
Plan naprawczy wygląda następująco – na razie wprowadzam drobne zmiany, które sprawiają, że czuję się tutaj lepiej. Szukam (niestety bezskutecznie) ładnej białej pościeli w różyczki lub łączkę. Niedawno kupiłam w biedronce dwie firany – od niedawna nie muszę obawiać się problemów oskrzelowych (firana wrogiem alergika i astmatyka, a także do niedawna moim :)). 
Drobne dodatki (wazony, pudełka) przemalowuję lakierem w sprayu na biało. Ostatnio kupowałam lidlowski w dość dobrej cenie (klik), teraz pogoda sprzyja pryskaniu tym na świeżym powietrzu, więc pewnie dokończę dzieła ;-). Mała rzecz – duża zmiana.
Powoli dokupuje też takie rzeczy jak dodatkowa lampka (zniszczyłam już 3 :)). 
Przenoszenie się z kosmetykami z biurka na parapet jest nieco uciążliwe, tutaj zbawieniem okazały się drewniane tace. Moja zostanie raczej przemalowana na biało, kupiłam ją w pepco , gdzie też zdarzają się czasem perełki ;-). 30 zł za nieidealną tacę to jednak sporo, tym bardziej, że od jutra jeden z dyskontów będzie miał ideał na stojaku (nazwanym regałem) za 50 zł (za dwie tace). Czasami perełki są tuż pod nosem. Tutaj link do oferty (klik
Zresztą w tym samym sklepie kupiłam niedawno urocze lampki. Były też białe, koszt to chyba 30 zł, może jeszcze są (nie było ich w gazetce) :
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 3 Kwi, 2015 o 1:20 PDT

Staram się szukać ofert w przyzwoitych cenach. Czasami dostaję kupony rabatowe od westwing, gdzie polecam się zarejestrować (klik!). Od kiedy ktoś sprzątnął mi sprzed nosa idealną toaletkę za 200 zł z lekkim hakiem, zaglądam na tę stronę codzienne ;-). Była idealna :(.

Poza lustrem, wszystkie rzeczy pochodzą właśnie z westwing – zrobiłam kolaż przedmiotów w stylistyce, która obecnie mi się podoba. Ten sklep jest specyficzny, bo oferuje zarówno przedmioty bardzo tanie, jak i te od designerów, które mają wyższe ceny. Można upolować sekretarzyk czy piękną komodę za 150 zł, ale równie dobrze nietrudno znaleźć wiaderko na szampana za 600. Oferty lubią się powtarzać, więc staram się zaglądać każdego ranka (nowe przedmioty pojawiają się ok. 8 rano). Ja okazyjnie kupiłam niedawno dużo porządnych ręczników, ale wciąż liczę na fajne, klasyczne meble i powrót idealnej toaletki 😀

U mnie ikea powstanie dopiero jesienią. Trochę mnie to ogranicza i nie kryję, że proste, sieciówkowe meble najbardziej trafiają w mój plebejski gust :). Są lekkie, klasyczne, proste. Na szczęście nawet dyskonty zaczynają inspirować się ikeą (patrz osłonki na doniczki z biedronki (klik))
 Gdybym urządzała pomieszczenie od nowa, zdecydowałabym się tylko na łóżko, biurko, szafę i regał. No i na małą toaletkę.  Duże ciężkie meble denerwują mnie każdego dnia, gdy tylko na nie patrzę. Zdecydowałam się nie wstawiać zdjęć, bo mam na wierzchu dużo przedmiotów osobistych i jednak cenię prywatność. Ale jak już opróżnię meble i będę wprowadzała zmiany, postaram się pamiętać o zdjęciach przed i po.

Najważniejszym zadaniem na najbliższe miesiące jest pozbycie się nadmiaru przedmiotów (głównie książek). Zamierzałam wystawić je na allegro lub olx, ale może lepszym pomysłem będzie utworzenie na jakiś czas zakładki “sprzedam” na blogu? Tak sobie myślę, że chyba fajniej by było, gdybyście mieli pierwszeństwo :).
 Z wieloma książkami trochę ciężko mi się rozstać, ale chyba nadeszła pora.

Ech, zdecydowałam się spędzić środę w bibliotece i przestać sabotować swoją pracę magisterską. Trzymajcie kciuki, bym się nie rozmyśliła.

Uściski!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak naturalnie złagodzić ból ucha? Mój sprawdzony sposób
Meble i dodatki – gdzie kupować najtaniej? Czym się kierować?