Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Meble i dodatki – gdzie kupować najtaniej? Czym się kierować?

Od niedawna przeglądanie ofert sklepów z meblami i dodatkami stało się moim nowym hobby. Staram się małymi kroczkami wymieniać wyposażenie, bo obecne jest ze mną prawie 10 lat. Pomyślałam, że moje inspiracje mogą się komuś przydać ;-). Tym bardziej, że wiele ofert niemal znam na pamięć ;).

Zacznę może krótko od tego, jak wygląda wnętrze w którym mieszkam. Z różnych przyczyn, głównie zdrowotnych, wciąż mieszkam w domu rodzinnym.Wszystko miało zmienić się rok temu, ale zadziało się inaczej i wciąż jestem tu, gdzie jestem. Nadmienię tylko, że nie jestem pasożytem, bo jednak mając 23 lata byłoby mi wstyd funkcjonować na utrzymaniu rodziców. Uczciwie płacę rachunki i inne rzeczy – finansowo wychodzę na tym gorzej niż gdybym wynajmowała ;-). Gotowanie, pranie i inne sprawy załatwiam sobie oczywiście sama, ale wolę to dodać, zanim padną pytania.

 W obecnej sytuacji (z wielu różnych przyczyn) przeprowadzka nie ma chwilowo sensu – moje miasteczko położone jest między dwoma przyzwoitymi miastami (Bydgoszcz i Toruń) do których mam ok. 30 minut pociągiem. Na uczelnię dojeżdżam tyle, ile jechałabym mieszkając w niektórych częściach Bydgoszczy, więc poza rzadziej kursującymi autobusami – różnica jest niezauważalna. U siebie mam w pobliżu las, względną ciszę, balkon, ogród, bliskie osoby. Oprócz tego – wiele niedokończonych spraw, które przed przeniesieniem tyłka trzeba najpierw zakończyć.

Jest też babcia, która wymaga doglądania , przynoszenia jej zakupów czy załatwiania za nią różnych spraw. 

Dawno temu postanowiłam, że zakończenie studiów magisterskich będzie oznaczać zmianę miejsca zamieszkania. Jednak w międzyczasie pewne okoliczności mocno się pozmieniały i… daję sobie chwilę na przemyślenie sprawy. Tym bardziej, że pojawiła się możliwość studiów doktoranckich, która “trochę” namieszała mi w głowie.

Ten wstęp był potrzebny, by uzasadnić fakt, że… mój “wystrój” wnętrza nie był ani razu zmieniany ;-).Wciąż żyłam ze świadomością, że zmiany nie mają sensu, bo niebawem się przeniosę.

Pokój ma 12 metrów kwadratowych oraz … mało przestrzeni. Gdy go urządzałam, miałam 15 lat i inne sprawy na głowie. Kompletnie nie interesowały mnie takie rzeczy jak wystrój, więc poza faktem  że lubię drewno (stąd panele na podłodze i ścianach), nie przemyślałam ani jednej rzeczy 😀 

2/3 jednej z dłuższych ścian zajmuje “meblościanka”. Nie taka toporna czy coś w tym stylu – szafa, do której ciasno dostawiłam coś w rodzaju komody na której stoi regał. Potwornie nie chciało mi się wybierać mebli, więc w pierwszym sklepie meblowym wybrałam to, co stało przy wejściu. Pamiętam, że bardzo cieszyłam się z tego pomysłu, że mam już 3/4 mebli z głowy 😀 Ależ byłam głupia! Łóżko wybrałam sensownie, a biurko to katastrofa – wielkie, ciężkie, narożne. Gdyby jego wielkość pozwoliła na wystawienie go drzwiami lub oknem – dawno bym się pozbyła – obecnie nie mam czasu na to, aby je rozkręcić i pozbawić życia. 

Od tego czasu żaden z mebli nie wyleciał, za to doszło zwyczajne biurko z ikei oraz ława i mały stolik lack(klik). Jak na 12m2 – wolnej przestrzeni mam mało ;-).

Jak w powiedzeniu – prowizorka okazała się najtrwalszym rozwiązaniem. Gdyby wszystkich tych mebli nie zajmowały potwornie ciężkie książki (są także na dnie szafy i wszystkich powierzchniach biurka narożnego), rozprawiłabym się z nimi szybko. 

Główne problemy: 

Szafa

Drążek na którym mogę coś powiesić jest krótki. Półki są za głębokie, mnóstwo powierzchni się marnuje. Dwie kupki (jedna za drugą) to słabe rozwiązanie, więc tył półek zajmują…książki. Trochę nie widzi mi się wymiana szafy, skoro nie zamierzam tu długo zostać, ale marzę o czymś lekkim i przesuwanym. 

Jak patrzę na rozwiązania Ikei (klik), czuję, że sknociłam sprawę.

 

Tymczasowo kupuję pudła i kartony, myślę też o lekkim i mobilnym drążku na wieszaki. Na myśl o zajmowaniu przestrzeni robi mi się słabo, ale jakaś szafa będzie jednak potrzebna.

Regał 

Obecny się nie sprawdza, problem są znowu….książki. Chciałabym zdecydować się na regał…mały. W tekście :

CZY KSIĄŻKI SĄ DROGIE? CO WARTO PRZECZYTAĆ I JAK CZYTAĆ TANIO? 

Zasygnalizowałam trochę problem. Myślę, że już dawno dojrzałam do uświadomienia sobie, że książka to dla mnie bardziej treść niż przedmiot. Do większości jednak nie wracam i wypada puścić je w świat. Wciąż nie mam czasu na wystawienie ich na sprzedaż, ale postanowiłam, że nie zmienię regału dopóki nie uszczuplę swoich zbiorów o 70%.
Brak mi też toaletki, podoba mi się coś w tym stylu (klik), ale nawet nie miałabym jej gdzie postawić – najpierw muszę rozprawić się z książkami, by móc wyrzucić wielkie biurko, które tylko zajmuje miejsce.
Osobnym problemem jest oświetlenie – w swojej naiwności wybrałam ścienną lampę z oświetleniem punktowym (cztery halogenowe żarówki Gu10). Gdy decydowałam się na rolety, wybrałam pomarańcz…
Światło mam więc ciepłe i dość liche. 
Diagnoza :
Plan naprawczy wygląda następująco – na razie wprowadzam drobne zmiany, które sprawiają, że czuję się tutaj lepiej. Szukam (niestety bezskutecznie) ładnej białej pościeli w różyczki lub łączkę. Niedawno kupiłam w biedronce dwie firany – od niedawna nie muszę obawiać się problemów oskrzelowych (firana wrogiem alergika i astmatyka, a także do niedawna moim :)). 
Drobne dodatki (wazony, pudełka) przemalowuję lakierem w sprayu na biało. Ostatnio kupowałam lidlowski w dość dobrej cenie (klik), teraz pogoda sprzyja pryskaniu tym na świeżym powietrzu, więc pewnie dokończę dzieła ;-). Mała rzecz – duża zmiana.
Powoli dokupuje też takie rzeczy jak dodatkowa lampka (zniszczyłam już 3 :)). 
Przenoszenie się z kosmetykami z biurka na parapet jest nieco uciążliwe, tutaj zbawieniem okazały się drewniane tace. Moja zostanie raczej przemalowana na biało, kupiłam ją w pepco , gdzie też zdarzają się czasem perełki ;-). 30 zł za nieidealną tacę to jednak sporo, tym bardziej, że od jutra jeden z dyskontów będzie miał ideał na stojaku (nazwanym regałem) za 50 zł (za dwie tace). Czasami perełki są tuż pod nosem. Tutaj link do oferty (klik
Zresztą w tym samym sklepie kupiłam niedawno urocze lampki. Były też białe, koszt to chyba 30 zł, może jeszcze są (nie było ich w gazetce) :
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 3 Kwi, 2015 o 1:20 PDT

Staram się szukać ofert w przyzwoitych cenach. Czasami dostaję kupony rabatowe od westwing, gdzie polecam się zarejestrować (klik!). Od kiedy ktoś sprzątnął mi sprzed nosa idealną toaletkę za 200 zł z lekkim hakiem, zaglądam na tę stronę codzienne ;-). Była idealna :(.

Poza lustrem, wszystkie rzeczy pochodzą właśnie z westwing – zrobiłam kolaż przedmiotów w stylistyce, która obecnie mi się podoba. Ten sklep jest specyficzny, bo oferuje zarówno przedmioty bardzo tanie, jak i te od designerów, które mają wyższe ceny. Można upolować sekretarzyk czy piękną komodę za 150 zł, ale równie dobrze nietrudno znaleźć wiaderko na szampana za 600. Oferty lubią się powtarzać, więc staram się zaglądać każdego ranka (nowe przedmioty pojawiają się ok. 8 rano). Ja okazyjnie kupiłam niedawno dużo porządnych ręczników, ale wciąż liczę na fajne, klasyczne meble i powrót idealnej toaletki 😀

U mnie ikea powstanie dopiero jesienią. Trochę mnie to ogranicza i nie kryję, że proste, sieciówkowe meble najbardziej trafiają w mój plebejski gust :). Są lekkie, klasyczne, proste. Na szczęście nawet dyskonty zaczynają inspirować się ikeą (patrz osłonki na doniczki z biedronki (klik))
 Gdybym urządzała pomieszczenie od nowa, zdecydowałabym się tylko na łóżko, biurko, szafę i regał. No i na małą toaletkę.  Duże ciężkie meble denerwują mnie każdego dnia, gdy tylko na nie patrzę. Zdecydowałam się nie wstawiać zdjęć, bo mam na wierzchu dużo przedmiotów osobistych i jednak cenię prywatność. Ale jak już opróżnię meble i będę wprowadzała zmiany, postaram się pamiętać o zdjęciach przed i po.

Najważniejszym zadaniem na najbliższe miesiące jest pozbycie się nadmiaru przedmiotów (głównie książek). Zamierzałam wystawić je na allegro lub olx, ale może lepszym pomysłem będzie utworzenie na jakiś czas zakładki “sprzedam” na blogu? Tak sobie myślę, że chyba fajniej by było, gdybyście mieli pierwszeństwo :).
 Z wieloma książkami trochę ciężko mi się rozstać, ale chyba nadeszła pora.

Ech, zdecydowałam się spędzić środę w bibliotece i przestać sabotować swoją pracę magisterską. Trzymajcie kciuki, bym się nie rozmyśliła.

Uściski!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak naturalnie złagodzić ból ucha? Mój sprawdzony sposób
Meble i dodatki – gdzie kupować najtaniej? Czym się kierować?