Instagram has returned invalid data.

Egzystencjalny paw…

 

Mam czasami takie dni, że słyszę jak Freddie ostrzega w mojej głowie śpiewając :

Sometimes I feel I’m always walking too fast
And everything is coming down on me down on me

Na szczęście dalsza część piosenki mnie nie dotyczy…

Słabo znoszę wahania temperatury. Jednego dnia wiosna, drugiego zima. To bardzo pasuje do mojego nastroju, bo raz mam w sercu wiosnę i uśmiech na twarzy, a za chwilę jestem zimna jak lód i wściekła jak osa.

Mężczyźni mają problem z kontrolą i odraczaniem gratyfikacji przez testosteron, kobiety mają huśtawki emocjonalne i czasem nie wiedzą czego chcą.

Soł du aj.

Czasami mamy dobrze przemyślane życie i swoje cele. Z precyzją zegarmistrza realizujemy bieżące zadania, ale niektórych rzeczy przewidzieć się nie da. Z wszystkich moich krótkotrwałych weltschemerzów (to chyba jedyne słowo, które udało się Niemcom) wyciągnęłam jeden ważny wniosek – nie wolno ich tłumić, trzeba im dać się wykrzyczeć ;-).

  • Nawet wtedy, gdy kot po raz kolejny przynosi Ci szczura. Lub mysz*. Prawa natury, akceptuję to, mnie też kiedyś zjedzą robale.
  • Nawet wtedy, gdy wyczekiwana sukienka strasznie cię pogrubia
  • Ani wtedy, gdy gdy będąc największym leniem świata…jako pierwsza oddajesz gotowy rozdział magisterki i nie wiesz jak to się stało
  • I wtedy, gdy w sklepie nie ma twojego upatrzonego blendera – dodam – wyjątkowo magicznego blendera w magicznej cenie (klik)
  • Oraz gdy gdy masa osób korzysta z twojego wyzwania, ale nikt nie ma ochoty publicznie
  • A także wtedy, gdy po raz kolejny nie możesz spontanicznie kupić bielizny, bo spontanicznie to sobie można kupić jak ma się 70A, 75B albo inny zdupy rozmiar

* Gdyby ktoś miał mocne nerwy i nie brzydzi się takich zdjęć, byłabym wdzięczna za rozwianie wątpliwości mysz czy szczur (zdjęcie)

Tak, zdarza mi się mieć słaby dzień lub tydzień. Mam wielkie szczęście do kumulacji w takich sprawach :-). Czasami wkurzają mnie rzeczy, które wkurzać nie powinny, np. fakt, że mega szybko uwinęłam się z rozdziałem teoretycznym. Na co ja teraz będę narzekać? 😀 Skąd wytrzasnę sobie wymówkę, dla której nie mogę sprzątnąć, zrobić przeglądu książek na sprzedaż i odpowiedzieć na pierdyliard maili? 😀

Na niektóre rzeczy nie mam wpływu. Na te większe, niezależne ode mnie i na te małe, jak pogoda, nieoczekiwana zmiana terminu ważnego wydarzenia i inne bzdurki.

Ale cholera – mam 100% wpływ na to, jak się w związku z tym wszystkim zachowam. A czasem się zdarza, że o tym zapominam. Ja, gówniara, która napisała książkę o szczęściu i która zawodowo powinna sypać pomysłami z rękawa.

Wybaczcie nieodpisane maile i fakt, że brzmię dzisiaj jak Ania-Coelho ale właśnie zeszło ze mnie ostatnie zatrute powietrze i już jest ok ;-). 

Czasem trzeba chwilę pomarudzić, bo postawić kopkę nad i w planie naprawczym*. No to postawiłam. ;-).

*Mój plan naprawczy na doła wygląda tak :
https://www.aniamaluje.com/2014/12/jak-szybko-i-skutecznie-poprawic-sobie.html 

Oto pogrubiająca sukienka, która pewnie przestanie się brzydko wrzynać, jak hormony wrócą do normy i przestanę zatrzymywać wodę 😀

Sukienka : klik, wianek H&M, jak zawsze z rabatem 25% o którym więcej tu

Z jaką inną bluzką można nosić tę spódnicę? Poza górą od bikini. Totalny brak pomysłów,a chcę pomykać w tym latem, zanim będę za stara na takie zabawy. ;-).

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co zrobić, aby poznać siebie? [WYZWANIE 50 LIST ]
Egzystencjalny paw…