Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Presja, wizyta u fryzjera i przerażająca biżuteria z lalek barbie…

Tym razem tygodnik  troszkę wcześniej – będzie o przerażającej biżuterii, składanych meblach , promocji na czekoladę i szukaniu spokoju w świecie pełnym pędu i presji.

Umieszczając tutaj kawałek, który jest moim dzwonkiem na telefon, czuję się trochę dziwnie 🙂

Mam tak za każdym razem, kiedy odtwarzam tę piosenkę sama 😀 Wzrokiem szukam telefonu. 


Sometimes I feel I’m always walking too fast



Uświadomiłam sobie przed chwilą, że dawno nie przeczytałam żadnej książki dla siebie. Czerwona Królowa była miesiąc temu. Miesiąc bez czytania… słabo. To znaczy, hmm, nie zrozumcie mnie źle, czytam dużo tekstów i książek związanych z psychologią motywacji, rozwojem dzieci, metodyką, terapią czy nawet jakieś rzeczy związane z moją pracą magisterką, ale jakoś zgubiłam się gdzieś w tym wszystkim ja :).

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 26 Mar, 2015 o 4:42 PDT

Ostatnio czytam sobie Schoecka, ale chyba na święta szarpnę się na abonament w Legimi  i zresetuję myśli czymś lekkim i całkowicie przyjemnym. Jakieś pomysły na to, co by to mogło być? :)).



No właśnie, robienie czegoś dla siebie. Kluczowe dla zachowania higieny umysłu i zadowolenia z życia. Przyznam, że czasami mam z tym mały problem. Szybko dokładam sobie obowiązków, zajętości, zobowiązań i bach – ginę gdzieś w tym gąszczu. Od sesji nie byłam na żadnej imprezie. Cóż, większość ludzi przestrzega postu, a ja nie mogę się doczekać, aż się skończy.

Mój Bóg lubi się bawić i cieszyć i wcale nie obraża się na mnie, gdy zjem tabliczkę czekolady. Jest mu smutno, gdy się umartwiam i marnuję swój potencjał. 


Czuję ostatnio niewyobrażalną wprost presję. Z jakiegoś powodu uważacie, że jestem odpowiednią osobą do wysłuchania Waszych historii życiowych. To miłe, nawet przyjemne. Ale gdy elaboraty na 10 stron a4 stają się codziennością na mojej skrzynce e-mail… zastanawiam się, czy jest fizyczna możliwość by przeczytać to wszystko i nie potraktować nadawcy jak kolejną pozycję w masówce. Przy prowadzeniu normalnego życia, gdzie studiuję, pracuję i tak dalej :).


Kilka niespodziewanych i przykrych dla moich bliskich wydarzeń, skłoniło mnie do różnych refleksji. Mam ochotę działać wolniej, pełniej, głębiej i…mniej. Wybór między mieć czy być jest dla mnie prosty i oczywisty. Być. A mieć tylko tyle, ile trzeba, by bezpiecznie i wygodnie być.

Nie wyobrażam sobie nie być (np. obecna w swoim życiu, nie być domu itp.) tylko po to, by mieć (lepszy telefon i inną niepotrzebną rzecz).

Jeśli chodzi o bloga, bo pewnie najbardziej Was to interesuje… mam kilka drobnych, ale zauważalnych i ważnych zmian.

Ostatnio zrobiło się tu głównie rozwojowo. Wiem, że lubicie takie teksty, ale nie da się ciągle pisać o rozwoju, bo przeczy się wtedy jego idei i zamienia go wyścig, pęd, zaliczanie kolejnych celów. Nie jestem bezrefleksyjnym robotem i niektóre tematy dojrzewają dłużej. Muszą być też przeplatane czymś lekkim i przyjemnym.

Oprócz tego… dostałam ostatnio kolejną długą wiadomość z podziękowaniami od matki, która moją metodą pozbyła się gronkowca ze swoich, oraz swojego malutkiego syna płuc. Gdy zestawiam sobie te pozytywne reakcje z waszymi sceptycznymi komentarzami (mimo, że betulina jest przebadana naukowo, ale łatwiej powiedzieć, że to szamanizm ;)), to wybór jest dla mnie oczywisty. Nietypowe metody dbania o zdrowie przewijać będą się częściej. Wiem, że nie jest to rodzaj tekstu, w który chętnie i często się klika. Wiem też, że nie jest to coś, co lubią moi stali czytelnicy. Ale oprócz nich są też osoby podobne do tej matki – osoby, które szukają informacji w googlu i czasami znajdują tam rozwiązanie. Jeśli mam coś do powiedzenia – powiem to. 

Ech, pewnie mimo mojego nastroju ten tekst będzie brzmiał jakoś ponuro, ale topornie układa mi się dzisiaj myśli ;-).

A jestem uśmiechnięta. Ścięłam wreszcie suche partie włosów :

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 28 Mar, 2015 o 3:26 PDT

O tym, dlaczego dopiero teraz, jak wyglądają włosy z tyłu i tak dalej – napiszę osobny post :).

W tym tygodniu musiałam zrezygnować z wielu fajnych i ciekawych rzeczy, jadłam dużo pesto i dużo łososia. Koniec 😀 Serio, nie było nic szczególnie wartego odnotowania i to jest powód, dla którego potrzebowałam trochę się zatrzymać i pomyśleć.

white chocolate with purple topping muffins
purple toppinng muffins

Lukier zabarwiłam fioletowym barwnikiem spożywczym i chyba przegięłam, bo miał być bardziej pastelowy 😀

O, dorobiłam się też małej melisy i hiacynta. Na próbę, bo kiełki i rzeżuchę mój kot traktował w zeszłym roku jako kuwetę, lub obiekt nienawiści (parapet jest tylko jego). W tym roku bez sensacji, melisa nie zasłużyła nawet na prychnięcie, więc trzyma się dzielnie. Zastanawiam się nad tym, co mogę sobie hodować w domu… mam ochotę kupić jakieś nasionka i pobawić się w ogrodnika ;-).

Płaszcz : klik,

Trochę ostatnio zbladłam i czekam na porządne, wiosenne promyki słońca. Teraz jest szaro i brzydko :(. Odnośnie powyższego zdjęcia… turkusowe coś jest zdecydowanie bluzą. Całkiem porządną bluzą, bardzo ją polubiłam. Mam z nią jednak taki problem, że zamówiłam ją korzystając z 50% przeceny i na zdjęciu wydawała mi się…koszulą. W sensie, cienką bluzką (matko, nie umiem w modę, na pewno wiecie co mam na myśli). Sposób w jaki układa się materiał (rękawy, przód) zdecydowanie sugerował mi coś cieńszego niż bluza. Gdyby nie sprawiło to Wam problemu, to jestem ciekawa co widzicie na zdjęciu – bluzkę, czy grubą bluzę? (klik) Nie wiem, czy to ja zgłupiałam, czy zdjęcie wprowadza w błąd. 😀  Z drugiej strony, zawsze lepiej pomylić się tę stronę 😀 Gdybym chciała zamówić bluzę, a otrzymałabym cienką bluzkę, byłabym pewnie bardziej niepocieszona 🙂

W ramach walki z bylejakością, wypiłam smoothie w ładnych kieliszkach :

Jest różnica :).

Staram się nawet na prostym talerzu ładnie ułożyć jedzenie, więc możecie śledzić moje pierwsze kroki w nauce estetyki na instagramie 🙂 instagram.com/aniamaluje

baked salmon
baked salmon

Jestem wielką fanką łososia, a ostatnio bardzo ciągnie mnie do ryb. Nie wpadłam na to, że mój organizm krzyczy do mnie “dziewczyno, masz niedobory witaminy D!”. Już się grzecznie poprawiam i suplementuję.


Jeśli przy żywieniu – z wielką przyjemnością oglądałam ostatnio “Ugotowanych”. 4 różne osoby, każda jest specjalistą od żywienia…ale od innej strony :D. Ich brak porozumienia tylko potwierdza mój tekst : Jaka dieta jest najlepsza dla wszystkich? 

🙂

Kilka razy piekłam też frytki z batatów, ale zawsze się brzydko kurczą i nie robiłam zdjęć ;-).

Taka ciekawostka :

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Pracuję z chłopcem nad matematykąZadanie z matmy, klasa III. Dotyczyło wydawania reszty, uczeń miał obliczyć ile jej…
Posted by Aniamaluje on 24 marca 2015





A na moim blogu :

JEŚLI OGRANICZYSZ TO ZACHOWANIE, TWOJE ŻYCIE STANIE SIĘ CIEKAWSZE. SPRAWDŹ O CZYM MOWA! [ROZWOJOWNIK]

i :
a ze starszych tekstów :
W internatach :
Kameralna i jej tekst : co jest moją miarą sukcesu? (klik)
Lifemanagerka i tekst o jej życiowych wyborach : czy w życiu trzeba dużo i ciężko pracować? (klik)
Blog Exkonsumpcja (klik), który czytam z dużą przyjemnością :).
Ciekawa kampania reklamowa :


Czasami mam wrażenie, że tylko ja interesuję się reklamą, bo to ma tylko  5 tysięcy odsłon 😀 A świetnie gra muzyką i działa tak, że chce się mieć gładkie nogi i wszystko inne. No chyba, że to przez ostatni trend na brodę 😀


Tak, wiem – czasami wędruję w dziwne zakamarki internetu, ale tym razem polecam instagramowy profil człowieka, który robi dzieła z … bananów (klik).


barbie doll parts jewellry
barbie doll parts jewellry
barbie doll parts jewellry


Biżuteria z… lalek Barbie? Taka sztuka sporo kosztuje , bo za naszyjnik płaci się 7000 PLN 😀 No ale co zrobić, taka cena sztuki 🙂 oto profil artystki (klik).


Zawsze jak słyszę komentarz w stylu: Ten to sobie żyje, tylko trzy kreski namalował a sprzedał za 200 tysięcy,  mam ochotę zapytać “a dlaczego ty nie namalowałeś?”.  Swoją drogą, ja kompletnie nie rozumiem sztuki, ani tej użytkowej, ani tej wysokiej.  Czasami czuję się jak sfrustrowany kondycją sztuki Piero Manzoni, który twierdząc, że cała sztuka jest gówniana, po prostu zrobił kupę do kilku metalowych puszek – na znak prostestu. Nazwał to “gównem artysty”. O ironio, to jego najbardziej znane dzieło, które sprzedało się za grube tysiące i zostało okrzyknięte wizjonerskim odkryciem. Taka sytuacja.


Podoba mi się też artykuł, zawierający 16 sposobów na stworzenie sprytnego domu (klik). Część jest całkiem zwyczajna, ale są też perełki. Podczas ich przeglądania, na chwilę zafascynowała mnie idea kompaktowych, składanych mebli. Może nie aż tak bardzo jak w tej wersji :


ale tak…delikatnie. Ku mojemu zaskoczeniu, jeden z dyskontów wprowadza do sprzedaży składany stół :

Jak myślę o kawalerkach i małych mieszkaniach , to idea bardzo mi się podoba. Tym bardziej, że cena wcale nie jest designerska:) (klik)

w tym momencie nucę :

Mi niczego już nie trzeba
Ja niczego już nie muszę

.mp3 (klik)

Presja zniknęła :)) Może troszkę też za sprawą czekolady 😀

Piąta nie dotrwała do zdjęcia, ale cena wybitnie zachęca do zapasów. Na ten i inne smaki trwa obecnie wielka promocja (klik!). Trzeba się spieszyć, bo niedziela jest jej ostatnim dniem :).
O, jeszcze znalazłam niesamowity zaparzacz :
Uroczy, prawda? 🙂
No i na koniec- pytanie do osób, które kupiły poprzednio w biedronce przepiśniki – czy naprawdę z nich korzystacie? Zastanawiam się, czy są funkcjonalne. Czuję, że moja głowa nie pamięta tak dobrze wszystkich przepisów, a jeden porządny “katalog” załatwiłby sprawę. Znowu pojawiły się w ofercie (klik) i jestem ciekawa, czy warto :).
Ach, no i koniecznie napiszcie mi, czy to turkusowe coś wygląda wam na bluzkę czy bluzę 😀 
Uściski! 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jeśli ograniczysz to zachowanie, twoje życie stanie się ciekawsze. Sprawdź o czym mowa! [ROZWOJOWNIK]
Presja, wizyta u fryzjera i przerażająca biżuteria z lalek barbie…