Instagram has returned invalid data.

Pierwszy wiosenny tygodnik – ostatnia szansa w konkursie, przepis na muffinki, i przyjaźń z gołębiem :)

A oprócz tego – o najbardziej bezinteresownym uczuciu na świecie… [na 99% nie tym, o którym pomyślałeś] :)) .A by zmotywować się do skończenia podsumowania na czas, wstawiłam do piekarnika frytki z batatów 😀 Życzcie mi, abym ich nie spaliła ;-).

Więc przechodząc do rzeczy – ten tydzień był zwyczajnie…zwyczajny 🙂 Nic wybitnie szczególnego, ale też nic bardzo złego. Co prawda miałam swoje humorki, ale generalnie nie było powodów do narzekania.

Nadeszła wiosna, było zaćmienie słońca… niby są to jakieś graniczne wydarzenia, ale dla mnie czas wybudzania się ze snu zimowego jest ostatnio ciężki. Od kiedy w mojej chorobie nastąpiły dwa przełomy :

– nowe dziury w płucach przestały się pojawiać

– stare dziury zaczęły zarastać (!)

Ciągle jestem…wyczerpana? Myślę, że to dość dobre słowo. Proces odbudowy jest powolny i jakby nie patrzeć – bardzo męczący dla organizmu. Trochę mnie to życiowo rozleniwiło i stałam się taka…rozlazła i rozmemłana – mam dużo różnych swoich działań w różnych miejscach i na różnych polach. Piszę teksty, prowadzę bloga, trochę działam w sprzedaży, dużo pracuję z tak zwanymi “trudnymi” uczniami, gdzieś tam niby jest wolontariat, który trochę zszedł na dalszy plan, sprawy związane z moją książką, różne szkolenia, życie osobiste i…. troszkę dużo tych srok łapię za ogon.

Studia powoli się kończą a moim problemem nie jest typowe “nie wiem co dalej” i strach, że nie nie ma pracy, a raczej…nadmiar pomysłów i możliwości, które wszędzie widzę.

Trochę straciłam równowagę i staram się na nowo wyciszyć, zrelaksować i wybrać mniej “zajętości”, ale za to skupić się na nich bardziej konkretnie :)).

 

Moje ciało wysłało mi też porządnego kuksańca, bo pierwszy raz od kilku lat (!) wykluła mi się opryszczka. Przy ciągłej walce z dość wyczerpującą chorobą to nic dziwnego, ale zawsze miałam to pod kontrolą! Kiedy tylko czułam irytujące swędzenie w kąciku ust, natychmiast smarowałam kropelką olejku z drzewa herbacianego  i problem przestawał istnieć. Zawsze traktowałam to jako znak, że jednak powinnam bardziej skupić się na swoim zdrowiu i odporności. Tym razem opryszczkę zauważyłam, jak pęcherzyk już się pojawił.

Ups, straciłam czujność w słuchaniu samej siebie. Ponieważ pęcherzyk już powstał, większość znanych mi domowych sposobów nie miała większego sensu – skorzystałam z waszej rady na facebooku i kupiłam maść hascovir. Zaschło, odpadło.

Mimo to…jestem na siebie trochę zła! 😉

W każdym razie – dzisiaj rano zrobiłam sobie komplet badań typu pobieranie krwi, ciśnienie i nawet EEG (zobaczymy skąd te zawroty). Gdyby mogła cofnąć czas, chciałabym, aby nigdy w dzieciństwie nie podawano mi zastrzyków z gentamycyny – mój błędnik działałby sprawnie…

Zaćmienie słońca…kto z Was oglądał? 🙂

Dla mnie szczególnie ciekawe okazały się reakcje (różne) marki Oreo na całą sytuację. Bardzo fajnie wykorzystali potencjał wydarzenia i przedstawiali ja a pomocą ciasteczek. Warto wpisać w wyszukiwarkę obrazów google “oreo eclipse”, bo to naprawdę ciekawe akcje ;-).

Pochwaliłam się też moim sukcesem w pracy 🙂

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/all.js#xfbml=1”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Post użytkownika Aniamaluje.

To jeden z moich popularniejszych statusów ostatnio 😀 Co najważniejsze – zapał wciąż trwa. 

A jeśli zahaczyłam o edukację , to polecam artykuł o małej, państwowej, wiejskiej podstawówce, gdzie dało się wprowadzić całkiem inne metody nauczania i stworzyć coś niezwykłego. Bez zwalania winy na nieudolny rząd i ministra edukacji.

Znów potwierdza się, że chcieć, to móc! 

Link do tekstu : “Stop pruskiej edukacji” 

Miłość do tego błyskawicznego tortu sprawiła, że relaksowałam się w kuchni. Naprawdę mnie to odpręża (ojej bataty! już przekręcam gaz!). 

Piłam dużo smoothies :

I błogosławię tego, który wymyślił mrożenie owoców.
Moim uzależnieniem ostatnich tygodni jest łosoś. I jakby czytając w moich myślach, dyskonty które mam pod nosem ciągle robią na niego jakieś promocje ;D

Np. od dzisiaj jest promocja i kosztuje 3,19 za 100 gram (link do promocji). Ja mam zazwyczaj takie szczęście, że w piątek jest przeceniany o kolejne 25% bo mieszkam w małej mieścinie i łososie oraz pstrągi zazwyczaj zostają. Swoją drogą – nie mogę się doczekać sezonu grillowo-ogniskowego, gdzie moim faworytem jest właśnie pstrąg… i grillowany czosnek 😀

Kupiłam też 3 palety wiejskich jaj i ciągle mam ochotę robić coś w kuchni. Wiem, że jakiś czse temu ktoś ogłosił wyniki badań, że nie było różnicy, ale hmmm…w potrójnej ślepej próbie wybrałabym wypieki czy jajecznicę z tych wiejskich jajek. To trochę tak, jak z wyborem żony z katalogu (yep, samotni faceci wybierają z katalogu tajskie żony). Może mieć komplet badań, idealny stan uzębienia, był ładna i mieć wszystkie parametry w normie, ale to nie znaczy, że będzie fajną kobietą, albo, że urodzi zdrowe dzieci. Bo poza tymi wszystkimi numerkami jest COŚ WIĘCEJ. 
Kto jadł prawdziwy ser, prawdziwy miód, pił prawdziwe mleko albo jadł prawdziwe jaja, ten wie, że nie ma żadnego porównania ;-).
No właśnie, zakochałam się w muffinkach z białą czekoladą :

Przepis na muffinki z białą czekoladą 
Możecie modyfikować przepis, bo u mnie powinno być bardzo kalorycznie (jeśli nie wiesz czemu, odsyłam tutaj)

Składniki – mi wyszły z tego dwie foremki, czyli 24 muffiny :).

– szklanka mleka (u mnie bez laktozy, to))
– kostka dobrego masła – polecam to
– 2 tabliczki białej czekolady
– 1/4 laski wanilii (najtaniej wychodzi ta, 2,22 za laskę  a jest pyszna! – klik)
– 2 szklanki mąki
– szczypta soli
– łyżeczka proszku do pieczenia
– pół łyżeczki sody oczyszczonej
– szklanka cukru
– 3 jaja

Najpierw składniki mokre, czyli w rondelku rozpuszczam kostkę masła z mlekiem i połamaną czekoladą. Ustawiam na mały ogień i w tym czasie co chwilę delikatnie mieszając, zajmuję się składnikami suchymi, które po prostu wsypuję do osobnej miski. Wanilię oczywiście nie w całości, tylko wyciągam z niej ziarenka i to one trafiają do miski. Chociaż przyznam, ze ja i tak resztę drobniutko kroję i dorzucam do masy.

Gdy składniki w rondelku już się połączą, zdejmuję je z gazu i czekam aż przestygną.
W tym czasie roztrzepuję jajka i natłuszczam formy do muffinek za pomocą papierka w który zapakowano masło. Wkładam też do środka papilotki.
 Jak masa przestygnie, dodaję jaja do rondelka. Delikatnie mieszam.
Następnie wlewam mokre do suchego i mieszam tylko chwilkę, aby wszystko się ładnie połączyło.

Nagrzewam piekarnik (mam gazowy z rozregulowanym wskaźnikiem, ale na moje oko mniej więcej 160 stopni). Masę wlewam do foremek do 2/3 wysokości. Piekę ok 25-30 minut, różnie to wychodzi.
Pyyycha!

A jak ktoś jest łasuchem, można jeszcze zrobić jakąś polewę, ale dla mnie to już wystarczająca słodycz :). Niestety – nie pójdzie w cycki 😀

W ogóle, to jeśli jesteście takimi fanami domowych wypieków jak ja, to w związku z Wielkanocą pojawiają się świetnie okazje.
Np. w biedronce na wagę są blachy do pieczenia (klik). Patrzyłam na foremki do tartaletek czy jak tam nazywacie, i 10 sztuk ważyło ok 70 gram, czyli mniej niż dwa złote :)). Warto mieć w szafce 😀

Tak, nie mogę się doczekać sezonu na maliny :).
Z kolei Lidl ma w ofercie fantazyjne silikonowe formy (klik). Zastanawiam się nad tymi w misie, bo są bardzo ładne.

Jeśli przy kuchni, to taki gadżet jak foremka – panda (z różnymi ułożeniem rączek) jest dostępna na buyincoins . Nie jestem w żaden sposób związana z tym sklepem, ale przy płatności są dwa pola – w jednym na kupn, w drugim na polecającego. Jeśli nie ma aktualnie lepszego kuponu (a zazwyczaj są), można wpisać jako polecającego “solsilje” (mój e-mail i nick do głupich rejestracji 😀 ) a pojawi się 5% zniżki. Ja z tego mam też zniżki dla siebie :).

Wiem o czym zapomniałam – jest fajna promocja na czekolady karmelowe (klik). Okazja wielka, ale obiecałam sobie, że postaram się częściej zamieniać słodycze na domowe słodkości. Jak myślicie, czy karmelowa czekolada ma szansę obronić się w wypiekach? 😀 Kusi!

Kulinarnie to już ostatnie (obiecuję!) zdjęcie tygodnia :

Moja nowa obsesja smakowa – ciemny chleb posmarowany pesto, a na to pomidorki koktajlowe. Tak naprawdę, to takie kanapki chciała moja siostra, ale podkradam pomysł, bo smak genialny :)).

Och, miałam też nieudany zakup :

Góra okazała się całkowicie za mała. Jeśli macie kawałek biustu, odradzam S. Mimo to, tak bardzo podoba mi się ten wzór, że zdecydowałam się na wszelki wypadek dokupić inny rozmiar. Bikini kupiłam tutaj . Na szczęście była wtedy spora zniżka i kosztowało wtedy mniej niż 8$ (to mniej, niż minimalne wynagrodzenie za godzinę pracy w USA…).

Ok, jeśli przy zakupach :
– dzisiaj kończy się konkurs z Sheinside, gdzie można wygrać fajny ciuszek :
https://www.aniamaluje.com/2015/03/jak-zbudowac-dom-z-butelekidealna.html

Oprócz tego, na blogu pojawiły się tylko dwa teksty :

PODSTĘPNY POTWÓR, KTÓRY NISZCZY TWOJE ŻYCIE – BYLEJAKOŚĆ [ROZWOJOWNIK]

oraz :
Nie powiem, trochę marnie.
Za to mam kilka ciekawych linków :
W Toruniu za darmo odbędzie się w środę bardzo ciekawe wydarzenie (klik). 

“Tematy spotkania:−Dlaczego chorujemy i mamy problemy emocjonalne, finansowe?
−Dlaczego i w jaki sposób dzieci dziedziczą choroby po przodkach?
−Jak działa ludzki organizm według Recall Healing/Totalna Biologia,
−W jaki sposób uwolnienie bolesnych myśli pozwala na prawdziwe tworzenie wymarzonej rzeczywistości?
−Szybkie metody odnajdywania przyczyn obecnych problemów i uwalniania bolesnych wspomnień,”

Zawsze mam obawy pisząc takie rzeczy, bo np. od dawna wiadomo, że jedną z przyczyn raka są problemy emocjonalne, to na taką sugestię większość chorych reaguje wyparciem i odbiciem piłeczki, że “obwiniasz go za chorobę”. To nie tak, ale nie uda się tego streścić tak, by nie było niedomówień, więc ograniczę się do zasygnalizowania, że coś takiego istnieje i być może – warto się tym zainteresować :)… moim zdaniem zdecydowanie warto!

Bardzo interesujący tekst Sieczkarni “Mam depresję czyli” . Jest jakiś chory mit, że osoba z depresją to tylko taka, która leży i cierpi. A Justyna Kowalczyk i inne osoby odnoszące na pozór same sukcesy całkiem nie pasują do potocznej świadomości.
Sama przez to przychodziłam, ale u mnie przyczyną były leki sterydowe (to był skutek uboczny). Tekst Sieczkarni jest jedynym w sieci, który ze szczerego serca polecam.
Jeśli psychologicznie, to ciekawy był też tekst o pasywno-agresywnych osobnikach (możesz sprawdzić, czy też nim jesteś) 
O najbardziej bezinteresownym zachowaniu na świecie : klik! – jestem prawie pewna, że myślałeś o innym uczuciu 🙂
Świetny blog z recenzjami filmów – KinoŚwinka
Strona Whisper.sh 
i instagram o przyjaźni chłopca z gołębiem : https://instagram.com/penguinthemagpie/*
*Najmocniej przepraszam za błąd, byłam chyba zmęczona, bo przeczytałam “pigeon”. Ptak nie jest jednak gołębiem 😀
A mój instagram tutaj :
Uściski!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak sprawić, by zły dzień nie zamienił się w … złe życie?
Pierwszy wiosenny tygodnik – ostatnia szansa w konkursie, przepis na muffinki, i przyjaźń z gołębiem :)