Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Pierwszy wiosenny tygodnik – ostatnia szansa w konkursie, przepis na muffinki, i przyjaźń z gołębiem :)

A oprócz tego – o najbardziej bezinteresownym uczuciu na świecie… [na 99% nie tym, o którym pomyślałeś] :)) .A by zmotywować się do skończenia podsumowania na czas, wstawiłam do piekarnika frytki z batatów 😀 Życzcie mi, abym ich nie spaliła ;-).

Więc przechodząc do rzeczy – ten tydzień był zwyczajnie…zwyczajny 🙂 Nic wybitnie szczególnego, ale też nic bardzo złego. Co prawda miałam swoje humorki, ale generalnie nie było powodów do narzekania.

Nadeszła wiosna, było zaćmienie słońca… niby są to jakieś graniczne wydarzenia, ale dla mnie czas wybudzania się ze snu zimowego jest ostatnio ciężki. Od kiedy w mojej chorobie nastąpiły dwa przełomy :

– nowe dziury w płucach przestały się pojawiać

– stare dziury zaczęły zarastać (!)

Ciągle jestem…wyczerpana? Myślę, że to dość dobre słowo. Proces odbudowy jest powolny i jakby nie patrzeć – bardzo męczący dla organizmu. Trochę mnie to życiowo rozleniwiło i stałam się taka…rozlazła i rozmemłana – mam dużo różnych swoich działań w różnych miejscach i na różnych polach. Piszę teksty, prowadzę bloga, trochę działam w sprzedaży, dużo pracuję z tak zwanymi “trudnymi” uczniami, gdzieś tam niby jest wolontariat, który trochę zszedł na dalszy plan, sprawy związane z moją książką, różne szkolenia, życie osobiste i…. troszkę dużo tych srok łapię za ogon.

Studia powoli się kończą a moim problemem nie jest typowe “nie wiem co dalej” i strach, że nie nie ma pracy, a raczej…nadmiar pomysłów i możliwości, które wszędzie widzę.

Trochę straciłam równowagę i staram się na nowo wyciszyć, zrelaksować i wybrać mniej “zajętości”, ale za to skupić się na nich bardziej konkretnie :)).

 

Moje ciało wysłało mi też porządnego kuksańca, bo pierwszy raz od kilku lat (!) wykluła mi się opryszczka. Przy ciągłej walce z dość wyczerpującą chorobą to nic dziwnego, ale zawsze miałam to pod kontrolą! Kiedy tylko czułam irytujące swędzenie w kąciku ust, natychmiast smarowałam kropelką olejku z drzewa herbacianego  i problem przestawał istnieć. Zawsze traktowałam to jako znak, że jednak powinnam bardziej skupić się na swoim zdrowiu i odporności. Tym razem opryszczkę zauważyłam, jak pęcherzyk już się pojawił.

Ups, straciłam czujność w słuchaniu samej siebie. Ponieważ pęcherzyk już powstał, większość znanych mi domowych sposobów nie miała większego sensu – skorzystałam z waszej rady na facebooku i kupiłam maść hascovir. Zaschło, odpadło.

Mimo to…jestem na siebie trochę zła! 😉

W każdym razie – dzisiaj rano zrobiłam sobie komplet badań typu pobieranie krwi, ciśnienie i nawet EEG (zobaczymy skąd te zawroty). Gdyby mogła cofnąć czas, chciałabym, aby nigdy w dzieciństwie nie podawano mi zastrzyków z gentamycyny – mój błędnik działałby sprawnie…

Zaćmienie słońca…kto z Was oglądał? 🙂

Dla mnie szczególnie ciekawe okazały się reakcje (różne) marki Oreo na całą sytuację. Bardzo fajnie wykorzystali potencjał wydarzenia i przedstawiali ja a pomocą ciasteczek. Warto wpisać w wyszukiwarkę obrazów google “oreo eclipse”, bo to naprawdę ciekawe akcje ;-).

Pochwaliłam się też moim sukcesem w pracy 🙂

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/all.js#xfbml=1”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Post użytkownika Aniamaluje.

To jeden z moich popularniejszych statusów ostatnio 😀 Co najważniejsze – zapał wciąż trwa. 

A jeśli zahaczyłam o edukację , to polecam artykuł o małej, państwowej, wiejskiej podstawówce, gdzie dało się wprowadzić całkiem inne metody nauczania i stworzyć coś niezwykłego. Bez zwalania winy na nieudolny rząd i ministra edukacji.

Znów potwierdza się, że chcieć, to móc! 

Link do tekstu : “Stop pruskiej edukacji” 

Miłość do tego błyskawicznego tortu sprawiła, że relaksowałam się w kuchni. Naprawdę mnie to odpręża (ojej bataty! już przekręcam gaz!). 

Piłam dużo smoothies :

I błogosławię tego, który wymyślił mrożenie owoców.
Moim uzależnieniem ostatnich tygodni jest łosoś. I jakby czytając w moich myślach, dyskonty które mam pod nosem ciągle robią na niego jakieś promocje ;D

Np. od dzisiaj jest promocja i kosztuje 3,19 za 100 gram (link do promocji). Ja mam zazwyczaj takie szczęście, że w piątek jest przeceniany o kolejne 25% bo mieszkam w małej mieścinie i łososie oraz pstrągi zazwyczaj zostają. Swoją drogą – nie mogę się doczekać sezonu grillowo-ogniskowego, gdzie moim faworytem jest właśnie pstrąg… i grillowany czosnek 😀

Kupiłam też 3 palety wiejskich jaj i ciągle mam ochotę robić coś w kuchni. Wiem, że jakiś czse temu ktoś ogłosił wyniki badań, że nie było różnicy, ale hmmm…w potrójnej ślepej próbie wybrałabym wypieki czy jajecznicę z tych wiejskich jajek. To trochę tak, jak z wyborem żony z katalogu (yep, samotni faceci wybierają z katalogu tajskie żony). Może mieć komplet badań, idealny stan uzębienia, był ładna i mieć wszystkie parametry w normie, ale to nie znaczy, że będzie fajną kobietą, albo, że urodzi zdrowe dzieci. Bo poza tymi wszystkimi numerkami jest COŚ WIĘCEJ. 
Kto jadł prawdziwy ser, prawdziwy miód, pił prawdziwe mleko albo jadł prawdziwe jaja, ten wie, że nie ma żadnego porównania ;-).
No właśnie, zakochałam się w muffinkach z białą czekoladą :

Przepis na muffinki z białą czekoladą 
Możecie modyfikować przepis, bo u mnie powinno być bardzo kalorycznie (jeśli nie wiesz czemu, odsyłam tutaj)

Składniki – mi wyszły z tego dwie foremki, czyli 24 muffiny :).

– szklanka mleka (u mnie bez laktozy, to))
– kostka dobrego masła – polecam to
– 2 tabliczki białej czekolady
– 1/4 laski wanilii (najtaniej wychodzi ta, 2,22 za laskę  a jest pyszna! – klik)
– 2 szklanki mąki
– szczypta soli
– łyżeczka proszku do pieczenia
– pół łyżeczki sody oczyszczonej
– szklanka cukru
– 3 jaja

Najpierw składniki mokre, czyli w rondelku rozpuszczam kostkę masła z mlekiem i połamaną czekoladą. Ustawiam na mały ogień i w tym czasie co chwilę delikatnie mieszając, zajmuję się składnikami suchymi, które po prostu wsypuję do osobnej miski. Wanilię oczywiście nie w całości, tylko wyciągam z niej ziarenka i to one trafiają do miski. Chociaż przyznam, ze ja i tak resztę drobniutko kroję i dorzucam do masy.

Gdy składniki w rondelku już się połączą, zdejmuję je z gazu i czekam aż przestygną.
W tym czasie roztrzepuję jajka i natłuszczam formy do muffinek za pomocą papierka w który zapakowano masło. Wkładam też do środka papilotki.
 Jak masa przestygnie, dodaję jaja do rondelka. Delikatnie mieszam.
Następnie wlewam mokre do suchego i mieszam tylko chwilkę, aby wszystko się ładnie połączyło.

Nagrzewam piekarnik (mam gazowy z rozregulowanym wskaźnikiem, ale na moje oko mniej więcej 160 stopni). Masę wlewam do foremek do 2/3 wysokości. Piekę ok 25-30 minut, różnie to wychodzi.
Pyyycha!

A jak ktoś jest łasuchem, można jeszcze zrobić jakąś polewę, ale dla mnie to już wystarczająca słodycz :). Niestety – nie pójdzie w cycki 😀

W ogóle, to jeśli jesteście takimi fanami domowych wypieków jak ja, to w związku z Wielkanocą pojawiają się świetnie okazje.
Np. w biedronce na wagę są blachy do pieczenia (klik). Patrzyłam na foremki do tartaletek czy jak tam nazywacie, i 10 sztuk ważyło ok 70 gram, czyli mniej niż dwa złote :)). Warto mieć w szafce 😀

Tak, nie mogę się doczekać sezonu na maliny :).
Z kolei Lidl ma w ofercie fantazyjne silikonowe formy (klik). Zastanawiam się nad tymi w misie, bo są bardzo ładne.

Jeśli przy kuchni, to taki gadżet jak foremka – panda (z różnymi ułożeniem rączek) jest dostępna na buyincoins . Nie jestem w żaden sposób związana z tym sklepem, ale przy płatności są dwa pola – w jednym na kupn, w drugim na polecającego. Jeśli nie ma aktualnie lepszego kuponu (a zazwyczaj są), można wpisać jako polecającego “solsilje” (mój e-mail i nick do głupich rejestracji 😀 ) a pojawi się 5% zniżki. Ja z tego mam też zniżki dla siebie :).

Wiem o czym zapomniałam – jest fajna promocja na czekolady karmelowe (klik). Okazja wielka, ale obiecałam sobie, że postaram się częściej zamieniać słodycze na domowe słodkości. Jak myślicie, czy karmelowa czekolada ma szansę obronić się w wypiekach? 😀 Kusi!

Kulinarnie to już ostatnie (obiecuję!) zdjęcie tygodnia :

Moja nowa obsesja smakowa – ciemny chleb posmarowany pesto, a na to pomidorki koktajlowe. Tak naprawdę, to takie kanapki chciała moja siostra, ale podkradam pomysł, bo smak genialny :)).

Och, miałam też nieudany zakup :

Góra okazała się całkowicie za mała. Jeśli macie kawałek biustu, odradzam S. Mimo to, tak bardzo podoba mi się ten wzór, że zdecydowałam się na wszelki wypadek dokupić inny rozmiar. Bikini kupiłam tutaj . Na szczęście była wtedy spora zniżka i kosztowało wtedy mniej niż 8$ (to mniej, niż minimalne wynagrodzenie za godzinę pracy w USA…).

Ok, jeśli przy zakupach :
– dzisiaj kończy się konkurs z Sheinside, gdzie można wygrać fajny ciuszek :
https://www.aniamaluje.com/2015/03/jak-zbudowac-dom-z-butelekidealna.html

Oprócz tego, na blogu pojawiły się tylko dwa teksty :

PODSTĘPNY POTWÓR, KTÓRY NISZCZY TWOJE ŻYCIE – BYLEJAKOŚĆ [ROZWOJOWNIK]

oraz :
Nie powiem, trochę marnie.
Za to mam kilka ciekawych linków :
W Toruniu za darmo odbędzie się w środę bardzo ciekawe wydarzenie (klik). 

“Tematy spotkania:−Dlaczego chorujemy i mamy problemy emocjonalne, finansowe?
−Dlaczego i w jaki sposób dzieci dziedziczą choroby po przodkach?
−Jak działa ludzki organizm według Recall Healing/Totalna Biologia,
−W jaki sposób uwolnienie bolesnych myśli pozwala na prawdziwe tworzenie wymarzonej rzeczywistości?
−Szybkie metody odnajdywania przyczyn obecnych problemów i uwalniania bolesnych wspomnień,”

Zawsze mam obawy pisząc takie rzeczy, bo np. od dawna wiadomo, że jedną z przyczyn raka są problemy emocjonalne, to na taką sugestię większość chorych reaguje wyparciem i odbiciem piłeczki, że “obwiniasz go za chorobę”. To nie tak, ale nie uda się tego streścić tak, by nie było niedomówień, więc ograniczę się do zasygnalizowania, że coś takiego istnieje i być może – warto się tym zainteresować :)… moim zdaniem zdecydowanie warto!

Bardzo interesujący tekst Sieczkarni “Mam depresję czyli” . Jest jakiś chory mit, że osoba z depresją to tylko taka, która leży i cierpi. A Justyna Kowalczyk i inne osoby odnoszące na pozór same sukcesy całkiem nie pasują do potocznej świadomości.
Sama przez to przychodziłam, ale u mnie przyczyną były leki sterydowe (to był skutek uboczny). Tekst Sieczkarni jest jedynym w sieci, który ze szczerego serca polecam.
Jeśli psychologicznie, to ciekawy był też tekst o pasywno-agresywnych osobnikach (możesz sprawdzić, czy też nim jesteś) 
O najbardziej bezinteresownym zachowaniu na świecie : klik! – jestem prawie pewna, że myślałeś o innym uczuciu 🙂
Świetny blog z recenzjami filmów – KinoŚwinka
Strona Whisper.sh 
i instagram o przyjaźni chłopca z gołębiem : https://instagram.com/penguinthemagpie/*
*Najmocniej przepraszam za błąd, byłam chyba zmęczona, bo przeczytałam “pigeon”. Ptak nie jest jednak gołębiem 😀
A mój instagram tutaj :
Uściski!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak sprawić, by zły dzień nie zamienił się w … złe życie?
Pierwszy wiosenny tygodnik – ostatnia szansa w konkursie, przepis na muffinki, i przyjaźń z gołębiem :)