Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jaka jest najlepsza dieta dla wszystkich?

Jaka jest najlepsza dieta dla wszystkich ludzi? Bezglutenowa? Wegańska? Paleo?
Odpowiem też na powracające ciągle pytanie “dlaczego jesz gluten?!” 😉

Jem jak smok, a przy tym mam raczej drobną budowę ciała. Do tego często jem “niezdrowo”. Jestem świadoma, że zawsze znajdzie się idiota, który posądzi mnie o bulimię. Przyzwyczaiłam się do tego i nie winię autorów takich wypowiedzi. Los wystarczająco pokarał ich niską inteligencja, zarówno tą określaną przez IQ, jak i emocjonalną (EQ), bo czasami wystarczy zapytać 😉

Dlaczego uważam, że te osoby są idiotami? Bo zawsze jak ktoś mi wyskoczy z taką rewelacją, odsyłam go do tekstu : Moja dieta, czyli dlaczego jem tyle pizzy? . I delikwent zawsze odpowiada, że czytał 😉 A to oznacza, że nie zrozumiał, choć napisane najprościej jak się da.


Za każdym razem gdy zaczynam rozmowę z idiotą przypominam sobie co napisał Dante Alighieri w Boskiej Komedii ” Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tu*] wchodzicie”

 Zawsze przypominam to sobie za późno 😉 

__________

*tu – w rozmowę z idiotą ;-).


Tak czy siak – tekst o mojej diecie zdecydowanie wymaga aktualizacji.


Ale zacznę może od sedna, czyli idealnej diety. 

grilled chicken brest with salad and puree + cayenne pepper
grillowana pierś z kurczaka z roszponką i puree + pieprz cayenne

Zapewne czasami odczuwasz mały mind-fuck, bo jednego dnia nagłówki portali bombardują Cię o badaniami o słuszności diety wegańskiej. Ze zdjęć  uśmiechają się kobiety, które przestały chorować i odkryły sekret młodości. Dla równowagi jakiś górnik czy kulturysta pokaże, że to wcale nie dieta dla cienkich bolków i suchoklatesów, bo on jest weganinem i masę mięśniową z dużymi sukcesami buduje. Na kolejnej stronie znajdujesz zachętę do wyzwania – zostań weganinem na 30 dni. 


I wszystko byłoby fajnie, gdybyś miesiąc później, na tym portalu czy w tej samej gazecie nie zobaczył wielkiego nagłówka o tym, że naukowcy odkryli właśnie najzdrowszą dietę na świecie. Dziwnym trafem jest CAŁKOWICIE przeciwstawna do diety sprzed miesiąca, ponieważ autorzy zachęcają do wsuwania wątróbki i żołądków. Argumentują to korzeniami ludzkości. Znowu uśmiecha się szczęśliwa kobieta, która wreszcie po latach walki schudła 30 kg. Ktoś z artykułu obok wyleczył się dzięki tej diecie z trądziku, a zasadność diety potwierdza artykuł napisany przez dietetyka, lub jeszcze lepiej – lekarza. Zazwyczaj firmuje całość swoją twarzą, a odziany jest w biały kitel, na którym radośnie dynda stetoskop.


A Ty patrzysz i myślisz …. what the fuck?! 

Czy to jakaś zbiorowa schizofrenia czy może spisek? Czy Ci naukowcy chociaż raz nie mogą się zgodzić?! Skąd wiesz kogo masz słuchać?


Szczerze wierzę, że nie ma jednej uniwersalnej diety dla każdego człowieka. Żyjemy w bardzo różnych miejscach na świecie i nie wyobrażam sobie, by kazać nagle eskimosowi jeść tylko warzywa… no chyba, że chcemy mieć tego biednego eskimosa na sumieniu.


Problem z tymi badaniami jest taki, że są one robione pod gotową tezę. Np. badacz X powie “ha! dieta wegetariańska jest najlepsza i udowodnię to!”. Zbada więc grupę wegetarian jedzących bardzo różnorodnie. Wiecie,  bio, organic i te sprawy.  Marchewki rosnące z dala od cywilizacji, w szczęśliwym ogrodzie po którym boso hasają szczęśliwe rusałki.  Marchewki podlewane oczywiście nie kwaśnym deszczem z paskudnej cywilizacji, a krystalicznymi łzami aniołów.

Zestawi wyniki z grupą kontrolną, czyli statystycznym mieszkańcem polski, który na jedzenie ma powiedzmy – ze 200 zł miesięcznie i je chleb z pasztetową.


Wow, mamy wyniki – dieta wegetaiańska jest najlepsza ze wszystkich!


A przyjdzie drugi badacz i powie “Ha! Dieta wegatariańska jest głupia, udowodnię to!”

I weźmie zbada grupę świadomych konsumentów, którzy naoglądali się programów kulinarnych. Jadają krewetki, przebadaną dziczyznę, wołowinę. Do tego modne hummusy, guacamole i jarmuż. Ogromna różnorodność, wysoka jakość.

Dobierze sobie grupę kontrolną – wegetarianina jedzącego wszystko, poza mięsem. Tani żółty ser, czasami coś eko, ale nierzadko zupkę chińską, byle nie o smaku kurczaka. Pizza wegetariańska też spoko.


Wow, mamy wyniki! Wegetarianie mogą się schować.

————

Tylko czy tak to ma wyglądać? Co chwile bombardują nas nowe diety i nie wiemy kogo słuchać. A może by tak…siebie?

Bo dla przykładu…to co jest niezdrowe dla większości ludzi, np. pizze, maślane rogaliki i naleśniki z nutellą są dla mnie ZDROWE. I to bardzo, bo powinnam wsuwać ile wlezie.




Zanim wytłumaczę, odpal sobie Alanis Morissette.




Serio, odpal! 🙂


Ok.


Jak wiecie…lub nie wiecie…. mam taką śmieszną wadę genetyczną, że mam ogromną nadprodukcję śluzu. Wszystkie badania i znaki na niebie wskazywały na mukowiscydozę. Ale jest taki mały haczyk, że opanowałam serię bardzo skutecznych skurczy i podskoków, dzięki którym nie muszę zakładać “zbroi” do drenażu płuc, bo to lepkie, paskudne coś się odrywa i robię co w mojej mocy, żeby nie zalegało i nie robiło się zbite i nie przyklejało się jak guma do żucia pod krzesłem w sali od matematyki. 

Swoją drogą  – kiedy człowiek próbuje się wsunąć bliżej ławki, zawsze palcem napotka na tę cholernę gumę.. Zawsze 😉


Wracając do sprawy – na całe szczęście podczas “chlorków w pocie” wychodziły mi dzikie wyniki i mdlałam, więc zakazali mi tego badania pismem z  wieloma wykrzyknikami i mądrymi pieczątkami 🙂 Więc większość badań wyrokowała że muko, a genetyczne pokazały figę z makiem. Albo mam nieopisaną mutację (badania genetyczne wykrywają tylko najpopularniejsze) albo – jak twierdzi profesor z UCLA, który niesamowicie mi pomógł – jest to bliźniacza, bardzo podobna choroba. Dzięki kapsaicynie i imbirowi radzę sobie całkiem nieźle. Mam to wielkie szczęście, że nie  muszę płakać przed kamerami żadnego programu telewizyjnego, że jedyny lek który może mi pomóc kosztuje 20 tysięcy $ za opakowanie, rząd go nie refunduje i umrę. Swoją drogą – taki jest koszt jednej sesji terapii kapsaicyną, jednakże można to robić tylko w specjalnej klinice w USA, gdzie pobyt kosztuje też dużo no i…

Kto tu jest skurwielem… rząd, który nie refunduje drogich leków, czy może Ci, którzy tanie substancje sprzedają za miliony monet ? 

Pytanie zostawiam otwarte.


W każdym razie – mam niebywałe szczęście, że chore mam ciało, a umysł pozostał na tyle sprawny, że udało mi się znaleźć rozwiązanie. Wiadomo, proces trwa nadal (nadprodukcja śluzu) i walczę z objawami i tym, żeby nie były uciążliwe, a z przyczyną na razie nie ma za bardzo jak.

Ale…

tak jak u chorych z diagnozą o nazwie MUKOWISCYDOZA…kluczowa jest dieta.

Która jest całkowicie, totalnie inna niż u zdrowych osób.

Np. dzisiaj zrobiłam sobie takie zakupy na tygodniu azjatyckim w lidlu :

Samo “zdrowie” , prawda? Kabanosy z Chilli trafiłam na promocji – 3,49 zł za paczkę. Wzięłam trzy ostatnie. Zazwyczaj płacę za nie więcej, ale kupuję je często i wsuwam je na tony. “Panierkę” czy jak tam nazwać ciasto tempura – kupiłam ze względu na to, że lubię obtaczać w nim warzywa, krewetki, cukinię… Sajgonki za 5 zł z hakiem to super “life-hack”, bo mam sycącą przekąskę w 10 minut. Gotowych krewetek w tempurze nigdy nie jadłam, więc można spróbować, a różne “chińskie” makarony, bo ja jem dużo makaronów.  Kupiłabym też sosy, ale te jeszcze mam dwa pataks i jak zastanowię się nad ulubionymi smakami – wrócę do lidla aby porównać te lidlowskie.

Po co to piszę i pokazuję? Aby pokazać istotę sprawy. Te rzeczy raczej nie kojarzą się ze zdrowiem. Są tłuste i tuczące (pyszne to już swoją drogą ;-).
I taka jest dieta przy muko. Dieta, która jest PODSTAWĄ LECZENIA.
Bardzo często czuję się jak Lindsay z tej czytanki :

At lunch, Lindsay often gets bored with having the same old conversation with her friends:

“You’re so lucky!”

“Yeah, I’d give anything to be able to eat as much as you do and be so skinny!”

“Cheeseburgers or mac and cheese every day – that would be great.”

Lindsay is one of about 30,000 people living with cystic fibrosis (CF)in the United States, and she has to eat high-fat, high-calorie foods just to stay healthy. A lot of the time she just doesn’t feel well enough to eat the foods most teens crave. And sometimes, when her schedule’s really hectic, she’d love to just skip a meal like her friends do.


Polecam odwiedzić źródło, bo wszystkie teksty są czytane przez lektora, pisane dla dzieci i podświetlane w trakcie czytania jak karaoke. 😉 Genialne do nauki angielskiego! Masa tekstów o zdrowiu, diecie, sporcie, wszystko pisane prosto i rzetelnie. Jeśli macie młodsze rodzeństwo, niech poszlifują angielski na takich tekstach jak “Mam 14 lat i jeszcze nie miesiączkuję, czy to normalne?”  Dużo lepsze nie pytanie na zapytaj.pl 😉
Ok. Wracając do mnie i do Lindsay, która może jeść codziennie cheesburgery…
To wcale nie jest takie super!
Wcale nie jest tak, że mogę jeść co chcę. Kiedy jem byle-co, jestem wzdęta i napuchnięta jak balon. wyglądam jak rzeźbiona z kartofla. “Żarcie” łączy się ze śluzem w paskudną breję i zalega niestrawione i zalega i zalega…wiem, nie chcecie tego słuchać. I słusznie! Bo to obrzydliwe.
A jednak muszę jeść dużo więcej niż inni. Nie dlatego,że mam szybką przemianę materii – po prostu oddychanie i inne procesy życiowe kosztują mnie więcej. Jestem jak samochód, który dużo więcej pali. Jeśli ktoś chce powiedzieć, że to jest super, bo nie tyję, to niech palnie się w łeb. Nie chciałby być  w mojej skórze i walczyć o oddech.
Zasada jest taka sama dla wszystkich – chudniesz, gdy dostarczasz mniej niż potrzebujesz. Tyjesz, gdy dostarczasz sobie nadwyżki.
Przykładowe zalecenia:
Źródło: http://www.muko.pl/poradnik/zywienie/zywienie-dzieci-z-mukowiscydoza/ , wzbogacone o moje podkreślenia.
Ja muszę zwiększać kaloryczność posiłków. Bardzo:
Przykłady zwiększania kaloryczności posiłków:
  • Miksować mięso z dodatkiem ziół i łączyć z ziemniakami w postaci kuleczek
  • Keczup wymieszany z majonezem i olejem serwować jako dodatek do potraw
  • Dodawać groszek ptysiowy, grzanki z serem do zupy
  • Podsmażać makaron, ryż, ziemniaki do obiadu
  • Do mleka dodawać łyżkę śmietany 36%
  • Do naleśników, placków, ciast dodawać dodatkowe jaja
  • Podawać pieczywo tostowe i kajzerki, które są bardziej kaloryczne niż chleb
  • Uprażone pestki dyni, słonecznika, sezamu zemleć, dodawać do zup, sosów, panierki, deserów
  • Podawać kabanosy, salami, pasztet częściej niż polędwicę drobiową czy szynkę
  • Podawać pastę z awokado (1 awokado, 1 pomidor, sól, ½ ząbka czosnku, 2 łyżeczki oliwy z oliwek, zioła do smaku) – wartość odżywcza całej porcji to 320 kcal i 32 g tłuszczu)
  • Płynne odżywki dodawać do potraw (zup, sosów, deserów, ziemniaków) lub mrozić (podawać jako lody lub pokruszone kostki zalać jogurtem, mlekiem skondensowanym z dodatkiem owoców i podawać jako koktajl)
Chcąc uzyskać dietę wysokokaloryczną i wysokobiałkową, należy zadbać o to, by znalazły się w niej poniższe produkty (przykłady):
Źródła tłuszczów:
  • olej lniany, z pestek winogron, słonecznikowy – 4-5 łyżek na dobę – nie do smażenia
  • oliwa z oliwek – jako dodatek do posiłków i do smażenia
  • tłuste ryby morskie – smażone w postaci kotletów, grillowane, również te z puszki
  • śmietana – do deserów, zup i sosów
  • masło i majonez – dodatkowa ilość do kanapek, tostów
Źródła białka:
  • ryby i drób w każdej postaci
  • wieprzowina i wołowina, np. w formie mielonej
  • pełnotłuste mleko
  • sery żółte i pleśniowe – do kanapek lub panierowane
  • tłusty ser twarogowy – do naleśników, ryżu, makaronu
  • jogurty, kefiry – wybierać probiotyczne i pełnotłuste
Źródła węglowodanów:
  • pieczywo tostowe i kajzerki
  • płatki pszenne
  • ziemniaki, także podsmażane
  • spaghetti z sosami
  • kluski, kasza, ryż do zup
  • warzywa zasmażane (marchew, kukurydza, groszek z puszki)
  • winogrona, banany
  • rośliny strączkowe jako dodatek do sałatek.”
Źródło: http://milupa.pl/mukowiscydoza.php?sourceId=323&parentSysId=56&sysId=41029

To jest fajne przez tydzień, może dwa. Ale czasami człowiek miałby ochotę zjeść coś lekkiego. Albo nie zjeść nic, bo ma dość. A tu trzeba za przeproszeniem, wpieprzać jak dziki osioł. Gdybym nie zwiększała kaloryczności posiłków, musiałabym non-stop jeść. Byłam już na etapie jedzenia odżywek wysokobiałkowych i kupowania wielkich worków białka serwatkowego (wiem, że to się ostatnio stało modne, kiedyś najbardziej ekonomicznie wychodziło to firmy ostrowia, bez wypowiedzenia “bleeeee” byłam w stanie przełknąć tylko smak owoce leśne ;-)). Podziwiam sportowców, którzy to piją 😉 Nie chciałabym znów się do tego etapu cofnąć. 

Ta “dieta” i problemy ze śluzem powodują szereg niefajnych zjawisk. Np. mam liche włosy, przesuszoną skórę. Nawet wklepując kremy i azjatyckie olejki, które skóra pije jak sucha studnia wodę – w wieku 23 lat mam gołym okiem widoczne zmarchy na czole. Moja siostra mówi, że mam z tych zmarszczek  na czole ikonę w-ifi 😉

 Do tego wszystkiego ogromną tendencję do cellulitu, kruche paznokcie, słabe kości. Wiecznie spierzchnięte usta.
Cóż, taka cena za życie. 
Myślcie, że to fajnie tak ciągle jeść? Zawsze jeść ciężko, tłusto i kalorycznie?
Ja czuję się jak zachłanny Polak po festiwalu pizzy w Pizza Hut. Przez chwilę wydaje się to fajne, a potem każdy wychodzi trzymając brzuch oburącz, jak piłkę lekarską i mówi “nigdy więcej”.
Znalazłam więc sposób w postaci imbiru i kapsaicyny. To mi podkręca apetyt i nie tworzy “kolejek”. Plus masa przypraw.
Dieta bezglutenowa, wegańska czy RAW – tylko jako krótki eksperyment,w celu usunięcia resztek i tylko w lato lub ciepłą wiosnę. Na chwilę! Inaczej cofam się do poprzedniego stanu i cierpię. By nie powiedzieć – umieram. 
Napisałam, że tamten tekst wymaga aktualizacji. Byłam bardzo głupia – 10% niezdrowego… jest taka śmieszna zależność, że im więcej jem samych zdrowych rzeczy, tym mniej mam apetyt na te “czyste”. Problem polega na tym, że samym super zdrowym nie da się zaspokoić zapotrzebowania energetycznego. Musiałabym siedzieć i cały czas jeść.
Paradoksalnie..im więcej jem fast-foodów, tym lepiej dla mojego zdrowia.
(Jeśli posłuchałeś i włączyłeś wcześniej piosenkę, to ten dwuwers odczytała Ci w głowie Alanis Morissette :)).
Jest jeszcze druga strona medalu – nie mogę jeść tylko niezdrowego, patrząc wyłącznie na kaloryczność. Dotyczy mnie to samo zagrożenie co wszystkich ludzi – otyły, ale niedożywiony. Bardzo popularne zjawisko.
Dlatego nie jem parówki czy pasztetowej, a kabanosy. Unikam mimo wszystko produktów mlecznych, bo zaśluzowują mój organizm, ale reszty zaleceń się słucham. W dzieciństwie często siedziałam i płakałam nad talerzem z obiadem, bo miałam serdecznie dość tego jedzenia. Jedyny ratunek, to jeść to, na co się ma apetyt. Jestem jak na nieustającej gastrofazie. 

L.U.C – Pukagastrofazy godzina

Nagle poczułem, że siedem lat nie jadłem
Wtem LUC porwały THC apetytu surrealne szkwały zjem
pudło to, żeliwo,mydło i ten segment cały z ketchupem
Piwo, wełnę, zjem beton, banały i skały.
O rety, rety te pełne regały opętały me gały
mały, chudy patyk byłem stałem się karkiem
supermarkety stanowią prywatną spiżarkę.
Mój głód to blaza zaraza masa
kra bagna jak na kiczowatych obrazach.
Mój głód to postrach, to astronomicznie ostra gastrofaza!
Ekstaza stu katastrof
powodująca że zjadam to miasto
z towarami. Jak ciasto
łykam trawę nawet krawężniki z ulicami,
makaron z pastą do butów,
cielęcy tułów
z mielonymi bananami,
zrazy zawijane szlafrokami,
szarlotki faszerowane fasolą i śledzikami,
Kosmetyki Tesco z kołpakami,
pasztetem z winogron,
zjadam ten ogrom,
delektuję się smakami,
nogami dzika w kapciach z pomidorowej margaryny,
filetami z lodowej sałaty czy cytryny
wędzonej z kabaczkami,
pierogami z patyczkami do uszu
dwa kilogramy do drukarki tuszu
wysuszone na grillu z krokietami
nadziewanymi wikliną z grzybami
na deser dopycham się telewizorowymi tortami,
to winem zapijam, zagryzam kompaktami,
aminokwasami trawię prawie każdy rodzaj karmy,
strawię nawet piłę Husqvarny,
sam ustalam swój system molekularny,
tego nie przewidział Darwin,
to wielkie żarcie
gastronatarcie,
170 kilo ważę, brzuch ciągnie mi się po asfalcie.


Puk Puk Pukagastrofazy godzina
Poezja smaków, wykwintna lawina
Puk Puk Pukagastrofazy godzina
Hiperkonsumpcja, człowiek świnia…


Wiem, wiem, wiem, jem, nie czuję skutków
Ja boży produkt w morzu produktów
Jem, jem, jem, nie czuję skutków
Zagubiony moduł w łańcuchu produktów


Słodki, słony, kwaśny, gorzki, glutaminian sodu – smaku więzy
kora smakowa mieści się gdzieś pomiędzy
płatem ciemieniowym a zakrętem zaśrodkowym
może to enzym niedaleko kory SI
unerwiającej język
nie wiem, ale wiem, że pochłonięty jestem przez tą chemię
i potwór we mnie drzemie
wymaczam cię w tym dżemie,
urośnie napięcie,
następnie zjem cię
razem z miską
jestem psychoskirtotymikohedonimaksymalistą
Kocham smaki, zatem wtem zjadam wszystko!
Zjadam wszystko!!!


Puk Puk Pukagastrofazy godzina
Poezja smaków, wykwintna lawina
Puk Puk Pukagastrofazy godzina
Hiperkonsumpcja, człowiek świnia…


Puk Puk Pukagastrofazy godzina
Poezja smaków, wykwintna lawina
Puk Puk Pukagastrofazy godzina
Hiperkonsumpcja, człowiek świnia
Do tego oczywiście dostarczam sobie witamin, minerałów i innych rzeczy. Imbir i kapsaicyna podkręcają metabolizm i zaostrzają apetyt. Dzisiaj kocham gotować i odkrywać nowe smaki, ale…nie unikam gotowców. Bez jedzenia na mieście i wsuwania gotowców (co jest droższe i gorsze jakościowo) musiałabym cały czas stać przy garach.
Zazwyczaj skracam to i zawsze mam wielki garnek zupy (o zdrowotnych zupach niebawem!), ale też wsuwam wszelkie rodzaje makaronów z sosem. Bo robi się to szybko i można ugotować dużo na raz.
Tak, mamy dość dobry okap kuchenny, bo sąsiadka się skarżyła, że czuje w nocy zapach placków ziemniaczanych.
Cóż zrobić, musiałam zjeść. A tylko na placki miałam ochotę, więc usmażyłam sobie o drugiej w nocy 😉

Nie mogę jednak powiedzieć, że nie jem zdrowo. Bardzo dużo szejków i smoothie, ale głównie na bazie sycącego banana. Zdjęć na insta im nie robię, bo są brzydkie – jak to z ciemne bananowe smoothie 😀
Zresztą, przykładowe jedzonko możecie zobaczyć sobie na moim instagramie:
.ig-b- { display: inline-block; }
.ig-b- img { visibility: hidden; }
.ig-b-:hover { background-position: 0 -60px; } .ig-b-:active { background-position: 0 -120px; }
.ig-b-v-24 { width: 137px; height: 24px; background: url(//badges.instagram.com/static/images/ig-badge-view-sprite-24.png) no-repeat 0 0; }
@media only screen and (-webkit-min-device-pixel-ratio: 2), only screen and (min–moz-device-pixel-ratio: 2), only screen and (-o-min-device-pixel-ratio: 2 / 1), only screen and (min-device-pixel-ratio: 2), only screen and (min-resolution: 192dpi), only screen and (min-resolution: 2dppx) {
.ig-b-v-24 { background-image: url(//badges.instagram.com/static/images/ig-badge-view-sprite-24@2x.png); background-size: 160px 178px; } }
Instagram
Podsumowując : dla mnie zdrowo oznacza całkiem coś innego, niż dla innych ludzi. Każdy z nas jest trochę inny ma inne potrzeby. W życiu nie zamierzam nikogo nawracać na swoją dietę, bo to mogłoby się źle skończyć.
I cholernie, ale to cholernie wkurzają mnie mądrale od “powinnaś nie jeść glutenu!”.
Jesteście upierdliwi jak telemarketerzy firmy Philipiak, zapraszający mnie prezentacje garnków i pościeli. Im częściej zachęcacie, tym bardziej tracę cierpliwość.

Jest taka fajna zasada – nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz.
Gdy koleżanka robiła sobie pyszne smoothie, sama zapytałam o kilka receptur i zainwestowałam w fajniejszy blender. To zawsze tak działa.
Nie nawracaj innych na wegetarianizm, bo ich wkurzysz. Zrób pyszną wege-szamę pachnącą tak, że wszystkim ślinka pocieknie, a sami będą wołać o przepis. Kto wie, może małymi kroczkami…

;-))

Ja jem : kalorycznie, ostro, rozgrzewająco. Ty możesz jeść inaczej. Nie ma jednej drogi 😉 Sprawdź jaka dieta Ci służy i tej się trzymaj. A w razie wątpliwości, skonsultuj się z dietetykiem lub lekarzem.

No, to teraz wiem gdzie przekierowywać bezglutenowych terrorystów ;-)!

PS. czy gotowe dania z tygodnia azjatyckiego są smaczne? Ktoś kupował potrawkę z ryżem i  kurczakiem i podzieli się wrażeniami? Zawsze zrażam się bo wszyscy dają do gotowców tekturowego kurczaka ;/

PS. 2!

Jak wiecie, trwa konkurs Blog Roku.
Ja nie strartowałam, bo nie widzę w nim miejsca dla siebie ani celu. Na Wasze prośby zgłosiłam tekst do konkursu na tekst roku, ale ta kategoria nie ma sensu, patrząc na zgłoszone teksty…
Dlatego jeśli ktoś chce wysłać charytatywny SMS a przy okazji – oddać głos na kogoś fajnego, to napiszę na kogo i dlaczego zagłosowałam

BlondHairacare i Italiana  – obie poznałam, obie są bardzo szczerymi osobami. Obie też nie mają powodu, aby pisać blogi – Natalia ogarnęła swoje włosy i doprowadziła je do fajnego stanu, Italiana uratowała cerę. A jednak nie pokasowały blogów i prowadzą je nadal – bo pomagają innym. Jeśli kiedyś sprzedały wam za darmo jakąś informację, która była przełomowa – może to jest fajny moment, by w ten sposób powiedzieć dziękuję?

– Martapisze  – Marty nie poznałam, bo coś się nie zgrało. Ale lubię jej blog! Był czas, że mnie wkurzała (nie wiem czemu, po prostu. Ja też pewnie niektórych wkurzam), ale bardzo lubię to, co teraz składa się na ten blog. A wejście do finału jest chyba Marty marzeniem więc… 😉

Dagonfly  – Dagmarę też poznałam. Jest psychologiem, napisała książkę, która bardzo mnie wzruszyła i prowadzi bardzo fajny blog. Na którym nigdy nie komentuję, sama nie wiem czemu. Więc poczułam, że warto oddać głos ;-).

Żadna z dziewczyn nie wie , że o nich wspomniałam.
Taka mała niespodzianka, może ktoś kliknie, pozna bloga i puści SMS, którego cel jest charytatywny. 😉

Jeśli masz coś zapamiętać z tego tekstu – niech to będzie informacja, że nie ma jednej uniwersalnej diety. Nie ma najlepszej diety dla wszystkich. Koniec. kropka peel.

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zmagania z sesją, kreatywne bazgroły, koszmar miłośnika książek i inne ciekawe linki [ TYGODNIK 5 ]
Jaka jest najlepsza dieta dla wszystkich?