Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Dzwony, kobiecość, PIT-y i inne sprawy [TYGODNIK 7]

W dzisiejszym, siódmym odcinku tygodnika:
– Dlaczego lubię dzwony
– Kobiecość na całym świecie

– Magia czerwonych paznokci
– Wilno!

– walka z PIT-ami,

– szansa na wygranie bonu na ubrania (ponad 350 zł!)
– szansa na wygranie książki

– mega rabat w księgarni Znak 🙂

Ech, ściemniać nie będę – ten tydzień był dla mnie równie spokojny co poprzedni. Głównie kocyk, gorący rosół i przegrzany mózg. Nos wychylałam z domu rzadko, chociaż starałam się zaliczyć 30 minut spaceru każdego dnia. Z dala od ludzi, coby choróbska nie przenosić :)). Zaliczyłam tylko jedną dłuższą “wyprawę” po wyniki badań.
Człowiek pozbawiony kontaktu z ludźmi trochę głupieje.

Obejrzałam jednak kilka inspirujących filmów, przeczytałam ciekawą książkę i hmm… poświęciłam się rozwojowi “duchowemu”. Mam nadzieję, że gdy zrzucę z siebie ciężar spraw codziennych, napiszę kiedyś o tym tekst. Zawsze mówiłam, że nie widzę dla siebie miejsca w żadnej religii, jednak od pewnego czasu jest coś, co szalenie mnie wciągnęło. Spokojnie – nie zapisałam się do żadnej sekty i nie chodzę do żadnego kościoła 😉 Nie sądzę, aby to kiedyś uległo zmianie, chociaż nie kryję, że jestem czymś bardzo zafascynowana :). Może jak już napiszę do końca magisterkę i się obronię, na spokojnie to opiszę.

PŁASZCZ : KLIK, KAPELUSZ : KLIK, TOREBKA : H&M, DZWONY : VERO MODA, LUMPEKS, BUTY; CENTRO 

Kiedyś napisałam, że bardzo lubię dzwony. Gdy wstawiłam zdjęcie na instagram, była zaskoczona odbiorem – wieściliście powrót dzwonów. Hmm… jestem jedną z tych dziwnych osób, które zatrzymały się w czasie. Dzwony były modne gdy byłam w podstawówce. W gimnazjum zaczęły tracić na sławie… dla mnie czas się zatrzymał i moimi ukochanymi jeansami były dzwony…biodrówki. Noszone do płaskich butów -.-. Bardzo je lubiłam i pewnie nosiłabym nadal, ale niestety podarłam je na tyłku przechodząc przez jakieś ogrodzenie, gdzieś pod koniec liceum. Niepocieszona polowałam na dzwony długo i bezskutecznie, bo wszędzie były tylko rurki i rurki. Żeby była jasność – rurki są spoko, również bardzo je lubię i chętnie noszę. Ale dzwony mają w sobie jakąś…magię?

Obecne na zdjęciach spodnie dorwałam w lumpie, będąc na drugim roku studiów.

Kto czytał tekst o tym, jak trenuję (klik), ten wie że dużo chodzę 😀 Miałam egzamin na Wyżynach i wracałam pieszo pod Tesco… niestety, spóźniłam się na pks. Wściekła jak osa wstąpiłam do nieistniejącego już lumpeksu tuż obok przystanku*. I moim oczom ukazały się one – nowe, ometkowane dzwony. To było jak cud, bo już dawno straciłam nadzieję na to, że uda mi się kupić dzwony – już prędzej spodziewałabym się odkrycia Atlantydy :))

Lżejsza  dwie dyszki zapomniałam, że mam prawie dwie godziny do kolejnego autobusu 😀
*Bydgoskie lumpeksy opisałam w tekście o Bydgoszczy (klik).

Płaszcz i kapelusz kupiłam za własne pieniążki, korzystając z dużej zniżki, jaką dostałam na maila. Piszę o tym tylko dlatego, że czasami macie jakieś mylne wyobrażenia :)). Ciekawostka jest taka, że chiński płaszczyk okazał się najlepiej skrojonym płaszczem jak posiadam, a kapelusz jest dużo lepiej wykonany niż ten czarny, który kiedyś mignął na blogu. Pomyśleć, że to za ten czarny zapłaciłam takie pieniądze, że głowa mnie jeszcze boli (jest marki Viyella) – a potwornie się odkształca i działa jak magnes na wszystkie paproszki.
Ironia losu :)).

O pomoc przy zakupach z Chin poprosiła mnie ostatnio moja znajoma 😉 Długo czekała na obniżkę ceny tej kurtki, a załapała się także na rabacik*. Różowa parka kupiona na Romwe (Klik)

*Rabaty zdobywa się bardzo łatwo i wszystko opisałam w tekście “Jak kupować z Chin“. Warto dobrze przejrzeć stronę, np. na choies zawsze można mieć 20% zniżki (wystarczy znaleźć stronę z error 404 :). Rabaty są też wysyłane na maila.

Piszę o tym dlatego, ponieważ w Chinach jest długie wolne od pracy, z powodu chińskiego Nowego Roku. Z tego powodu, zamówienia są realizowane dopiero w marcu. Chyba wszystkie sklepy przygotowały z tego tytułu jakieś rekompensaty, np. gratisowy bon na 10$ czy inne niespodzianki.

Ja z powodu tego święta mam dla Was konkurs, gdzie można wygrać bon na całe 100$.  Daje to prawie 360 złotych na ciuszki. Idealna okazja aby przekonać się jak to jest z tą jakością :)).
Link do konkursu – klik  :).

Mój tydzień upływał głównie na porządkowaniu PIT-ów. To jest najgorsze w pracy freelancera – każde zlecenie na coś innego i od innej osoby czy firmy :)).  W gąszczu papierków można się pogubić. Jestem tak paranoiczna jeśli chodzi o podatki, że chociaż wszystko sprawdzam 10 razy, ostatecznie i tak potulnie maszeruję do pani, która pracuje w Urzędzie Skarbowym a po godzinach jest doradcą podatkowym. Mam 100% pewności, że jest ze wszystkim na bieżąco i wolę zapłacić za dobre ogarnięcie mojego zeznania podatkowego, niż mieć durne wrażenie, że czegoś zapomniałam. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że moje wyliczenia jeszcze ani razu nie były błędne. Cóż, cena poczucia bezpieczeństwa :)). Piszę o tym, ponieważ Skarletka napisała ostatnio świetny tekst o stresie podczas jazdy na gapę (klik). Polecam!

 Cienie widoczne na zdjęciu dostałam gratis do zamówienia (klik).  Są mocno brokatowe i chyba nie umiem się nimi posługiwać ;)) A zamówienie robiłam dla siebie i koleżanek, jeszcze przy okazji styczniowych wyprzedaży 🙂 Dla mnie był pierwszy prawdziwy krem BB jaki kupiłam :

Idealny dla śnieżki, świetnie wygładza i pięknie wygląda. Niestety kosztuje prawie cztery dyszki. (klik). Pierwszy raz dobrze czuję się z jakimś mazidłem na ryjku. Po kilku sekundach stapia się z moim kolorem skóry, mam nawet wrażenie, że ją pielęgnuje. Mega wydajny i pięknie opakowany.
Czytelnicy mojego bloga mają -10% na cały asortyment tego sklepu, po wpisaniu kodu NPH10.


sweet potato,sweet potatoes, fries

Jeśli chodzi o żarełko, to moim hitem są pieczone frytki ze słodkich ziemniaków. Bataty są obłędne! Kupiłam je w biedronce. Swoją drogą – kilka lat temu kupienie soczewicy czy kaszy jaglanej było w małym miasteczku (ok, piszę tylko o swoim) niemożliwe. Dzisiaj mogę kupować co tylko sobie zamarzę. To jest super, bo ja lubię ciszę i spokój małych miasteczek. Nie lubię korków, nerwówki i wielkich sklepów. Jutro na tygodniu amerykańskim (klik) kupię ulubione masło orzechowe (chrupiącą wersję). W lidlu Ameryka, w biedrze Portugalia.

Kocham jeść, ale smutny fakt o mnie jest taki, że… czasami się cykam. Np. przepis na kalmary (klik) jest bardzo kuszący, ale kalmary wyglądają tak..gumiasto, że sama nie wiem. Wolę takie rzeczy próbować w domu – nigdy nie zamawiam ich w restauracjach, bo nie będę w stanie odróżnić czy danie mi nie smakuje, czy jest zepsute/nieświeże 😀 Zwyczajnie nie wiem czego się spodziewać.
Więc pytam na poważnie – dobry przepis na kalmary – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – szukam sprawdzonych receptur ;-).

Kuchnia…tutaj dochodzimy do kolejnego punktu mojego długiego tygodnika.

Koleżanka Martyna (klik), trafiła tanie bilety do Wilna. Myślę sobie – no, kończę studia, pozwiedzałabym coś jeszcze po studencku, póki jestem studentką 😀 Wilno zwiedzimy ekspresowo, bo czeka nas tam tylko jeden nocleg. Plan ma jednak jeden słaby punkt – z Wilna wrócimy busem do Warszawy tuż przed północą, a powroty do siebie mamy dopiero wczesnym rankiem. Co można robić w Warszawie do rana, w niedzielę? Jakieś całodobowe miejsca gdzie szybko dojedzie się z Młocin? Dla dziewczyn z plecakami i maleńkim budżetem? 😀 
Plus ważne pytanie ode mnie – co warto zjeść w Wilnie? I gdzie? (Mnie zawsze interesuje głównie jedzenie 😛 ).

Na blogu ukazała się też recenzja bardzo ciekawej książki. Czerwoną Królową można wygrać w konkursie, który organizuję razem z Wydawnictwem Otwartym. Są tak mili, że zorganizowali specjalnie dla Was ogromną zniżkę na cały asortyment księgarni znak.com.pl – książki, planszówki – wszystko z rabatem 35% 😉 Konkurs i zniżkę znajdziecie tutaj (klik). Gorąco zachecam, bo książka super!

Zaliczyłam też niezbyt udany eksperyment z malowaniem paznokci. Z tęsknoty za latem, chciałam wykreować sobie na paznokciach coś, co przypomni mi ulubione lody na patyku – Zapp. Pigmentacja moich lakierów okazała się jednak za słaba… 🙁
Potulnie wróciłam więc do czerwieni :

Lakier widoczny na zdjęciu to Virtual Fashion Mania, kolor 189 Paso doble. Pierścionek dostałam w ramach współpracy (klik). Poza książką jest to jedyna w tym tekście rzecz otrzymana w ramach współpracy ;-).
Przyznam, że czerwień jest jakaś zaczarowana. Czerwone paznokcie, szminka, sukienka czy wreszcie – czerwone szpilki – jest w tym zaklęta jakaś magia 🙂 Niestety, czerwonych szpilek idealnych wciąż w mojej szafie brak. Nigdy nie mogę trafić na idealny odcień czerwieni ;(.

Kupiłam też w końcu zestaw ciężarków. Zdecydowałam się na te z Lidla. Były od kilku dobrych dni przecenione na 39.99 za zestaw. Skoro kupiłam je wczoraj, to jutro pewnie obniżą je jeszcze o dyszkę. Zawsze tak mam 😀 Jestem z nich bardzo zadowolona. Nie turlają się po podłodze, są ciche i nie śmierdzą gumą. Dziękuję wszystkim za wskazówki i pomoc w dokonaniu wyboru :).

Na blogu ukazały się też teksty :

DLACZEGO NIE WARTO PATRZEĆ NA KONWENANSE? (klik)

oraz

JAK ZA POMOCĄ PROSTEGO ĆWICZENIA PODNIEŚĆ SWOJE SAMOPOCZUCIE, SAMOOCENĘ I…IQ? [ROZWOJOWNIK] (klik)

i

ZUPY DLA ZDROWIA – PRZEPISY, CUDOWNE SKŁADNIKI I ORIENTACYJNE CENY 😉 (klik)

Za to w Internecie zaciekawiły mnie następujące rzeczy :
Tekst Szarej Wiewiórki – każdy kompleks mógłby być atutem (klik)

Marta pisze i odpowiada : czy szczęśliwi ludzie płaczą?  (klik
Bardzo fajny tekst. Obowiązkowy dla wszystkich ludzi traktujących świat płasko i zero-jedynkowo. Nie wiem czy to jakieś pokolenie skrzywdzone przez telenowele z płaskimi bohaterami, ale takie postrzeganie świata mnie przeraża…
Pięknie cieniowane włosy (klik).
Projekt fotografa z Rumunii, który fotografował kobiety na całym świecie, żeby pokazać różne kanony piękna (klik). Mnie zachwyca różnorodnośc i błysk w oku, a internauci piszczą, że to tylko zachodni ideał piękna.  Pewnie , Ruminia, Finlandia, Etiopia , Uzbekistan… sam zachód, rzeczywiście. Ale nic mnie nie zdziwi po tym, jak pewien Brytyjczyk czuł się obrażony na linie lotnicze, że nie zmieścił się w fotelu i poproszono go o kupienie biletu także na drugie miejsce, bo zajmował oba – a ważył 250 kg na własne życzenie (nie był chory, tylko spasiony!). Ja nie widzę dyskryminacji, płacisz za tyle miejsc ile zajmujesz. Proste :).
Szkolne lunche na całym świecie (klik) – mówiłam, że lubię jedzonko? 😀 
Piosenka, która mi się nuci :

Kwiaty zamiast poroża na ścianie. Jestem na tak! (klik)

Koty śpiące na psach (klik)

Zdalnie sterowany mop 😀 (klik)

I w sumie – na dzisiaj to wszystko. Bardzo dużo wątków, ale zbierały się z całego tygodnia. Nie zapomnijcie wystartować w obu konkursach! Czas się kończy, a można odświeżyć garderobę na wiosnę i wpuścić świeżą krew do biblioteczki :).

Więcej zdjęć na instagramie! (klik). No i warto stuknąć w guzik niżej i obserwować mnie przez bloglovin. Facebook tnie zasięgi i już nie wystarcza, aby być na bieżąco:) 

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zupy dla zdrowia – przepisy, cudowne składniki i orientacyjne ceny ;-)
Dzwony, kobiecość, PIT-y i inne sprawy [TYGODNIK 7]