Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Dzwony, kobiecość, PIT-y i inne sprawy [TYGODNIK 7]

autor Posted on 7 wizyt

W dzisiejszym, siódmym odcinku tygodnika:
– Dlaczego lubię dzwony
– Kobiecość na całym świecie

– Magia czerwonych paznokci
– Wilno!

– walka z PIT-ami,

– szansa na wygranie bonu na ubrania (ponad 350 zł!)
– szansa na wygranie książki

– mega rabat w księgarni Znak 🙂

Ech, ściemniać nie będę – ten tydzień był dla mnie równie spokojny co poprzedni. Głównie kocyk, gorący rosół i przegrzany mózg. Nos wychylałam z domu rzadko, chociaż starałam się zaliczyć 30 minut spaceru każdego dnia. Z dala od ludzi, coby choróbska nie przenosić :)). Zaliczyłam tylko jedną dłuższą “wyprawę” po wyniki badań.
Człowiek pozbawiony kontaktu z ludźmi trochę głupieje.

Obejrzałam jednak kilka inspirujących filmów, przeczytałam ciekawą książkę i hmm… poświęciłam się rozwojowi “duchowemu”. Mam nadzieję, że gdy zrzucę z siebie ciężar spraw codziennych, napiszę kiedyś o tym tekst. Zawsze mówiłam, że nie widzę dla siebie miejsca w żadnej religii, jednak od pewnego czasu jest coś, co szalenie mnie wciągnęło. Spokojnie – nie zapisałam się do żadnej sekty i nie chodzę do żadnego kościoła 😉 Nie sądzę, aby to kiedyś uległo zmianie, chociaż nie kryję, że jestem czymś bardzo zafascynowana :). Może jak już napiszę do końca magisterkę i się obronię, na spokojnie to opiszę.

PŁASZCZ : KLIK, KAPELUSZ : KLIK, TOREBKA : H&M, DZWONY : VERO MODA, LUMPEKS, BUTY; CENTRO 

Kiedyś napisałam, że bardzo lubię dzwony. Gdy wstawiłam zdjęcie na instagram, była zaskoczona odbiorem – wieściliście powrót dzwonów. Hmm… jestem jedną z tych dziwnych osób, które zatrzymały się w czasie. Dzwony były modne gdy byłam w podstawówce. W gimnazjum zaczęły tracić na sławie… dla mnie czas się zatrzymał i moimi ukochanymi jeansami były dzwony…biodrówki. Noszone do płaskich butów -.-. Bardzo je lubiłam i pewnie nosiłabym nadal, ale niestety podarłam je na tyłku przechodząc przez jakieś ogrodzenie, gdzieś pod koniec liceum. Niepocieszona polowałam na dzwony długo i bezskutecznie, bo wszędzie były tylko rurki i rurki. Żeby była jasność – rurki są spoko, również bardzo je lubię i chętnie noszę. Ale dzwony mają w sobie jakąś…magię?

Obecne na zdjęciach spodnie dorwałam w lumpie, będąc na drugim roku studiów.

Kto czytał tekst o tym, jak trenuję (klik), ten wie że dużo chodzę 😀 Miałam egzamin na Wyżynach i wracałam pieszo pod Tesco… niestety, spóźniłam się na pks. Wściekła jak osa wstąpiłam do nieistniejącego już lumpeksu tuż obok przystanku*. I moim oczom ukazały się one – nowe, ometkowane dzwony. To było jak cud, bo już dawno straciłam nadzieję na to, że uda mi się kupić dzwony – już prędzej spodziewałabym się odkrycia Atlantydy :))

Lżejsza  dwie dyszki zapomniałam, że mam prawie dwie godziny do kolejnego autobusu 😀
*Bydgoskie lumpeksy opisałam w tekście o Bydgoszczy (klik).

Płaszcz i kapelusz kupiłam za własne pieniążki, korzystając z dużej zniżki, jaką dostałam na maila. Piszę o tym tylko dlatego, że czasami macie jakieś mylne wyobrażenia :)). Ciekawostka jest taka, że chiński płaszczyk okazał się najlepiej skrojonym płaszczem jak posiadam, a kapelusz jest dużo lepiej wykonany niż ten czarny, który kiedyś mignął na blogu. Pomyśleć, że to za ten czarny zapłaciłam takie pieniądze, że głowa mnie jeszcze boli (jest marki Viyella) – a potwornie się odkształca i działa jak magnes na wszystkie paproszki.
Ironia losu :)).

O pomoc przy zakupach z Chin poprosiła mnie ostatnio moja znajoma 😉 Długo czekała na obniżkę ceny tej kurtki, a załapała się także na rabacik*. Różowa parka kupiona na Romwe (Klik)

*Rabaty zdobywa się bardzo łatwo i wszystko opisałam w tekście “Jak kupować z Chin“. Warto dobrze przejrzeć stronę, np. na choies zawsze można mieć 20% zniżki (wystarczy znaleźć stronę z error 404 :). Rabaty są też wysyłane na maila.

Piszę o tym dlatego, ponieważ w Chinach jest długie wolne od pracy, z powodu chińskiego Nowego Roku. Z tego powodu, zamówienia są realizowane dopiero w marcu. Chyba wszystkie sklepy przygotowały z tego tytułu jakieś rekompensaty, np. gratisowy bon na 10$ czy inne niespodzianki.

Ja z powodu tego święta mam dla Was konkurs, gdzie można wygrać bon na całe 100$.  Daje to prawie 360 złotych na ciuszki. Idealna okazja aby przekonać się jak to jest z tą jakością :)).
Link do konkursu – klik  :).

Mój tydzień upływał głównie na porządkowaniu PIT-ów. To jest najgorsze w pracy freelancera – każde zlecenie na coś innego i od innej osoby czy firmy :)).  W gąszczu papierków można się pogubić. Jestem tak paranoiczna jeśli chodzi o podatki, że chociaż wszystko sprawdzam 10 razy, ostatecznie i tak potulnie maszeruję do pani, która pracuje w Urzędzie Skarbowym a po godzinach jest doradcą podatkowym. Mam 100% pewności, że jest ze wszystkim na bieżąco i wolę zapłacić za dobre ogarnięcie mojego zeznania podatkowego, niż mieć durne wrażenie, że czegoś zapomniałam. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że moje wyliczenia jeszcze ani razu nie były błędne. Cóż, cena poczucia bezpieczeństwa :)). Piszę o tym, ponieważ Skarletka napisała ostatnio świetny tekst o stresie podczas jazdy na gapę (klik). Polecam!

 Cienie widoczne na zdjęciu dostałam gratis do zamówienia (klik).  Są mocno brokatowe i chyba nie umiem się nimi posługiwać ;)) A zamówienie robiłam dla siebie i koleżanek, jeszcze przy okazji styczniowych wyprzedaży 🙂 Dla mnie był pierwszy prawdziwy krem BB jaki kupiłam :

Idealny dla śnieżki, świetnie wygładza i pięknie wygląda. Niestety kosztuje prawie cztery dyszki. (klik). Pierwszy raz dobrze czuję się z jakimś mazidłem na ryjku. Po kilku sekundach stapia się z moim kolorem skóry, mam nawet wrażenie, że ją pielęgnuje. Mega wydajny i pięknie opakowany.
Czytelnicy mojego bloga mają -10% na cały asortyment tego sklepu, po wpisaniu kodu NPH10.


sweet potato,sweet potatoes, fries

Jeśli chodzi o żarełko, to moim hitem są pieczone frytki ze słodkich ziemniaków. Bataty są obłędne! Kupiłam je w biedronce. Swoją drogą – kilka lat temu kupienie soczewicy czy kaszy jaglanej było w małym miasteczku (ok, piszę tylko o swoim) niemożliwe. Dzisiaj mogę kupować co tylko sobie zamarzę. To jest super, bo ja lubię ciszę i spokój małych miasteczek. Nie lubię korków, nerwówki i wielkich sklepów. Jutro na tygodniu amerykańskim (klik) kupię ulubione masło orzechowe (chrupiącą wersję). W lidlu Ameryka, w biedrze Portugalia.

Kocham jeść, ale smutny fakt o mnie jest taki, że… czasami się cykam. Np. przepis na kalmary (klik) jest bardzo kuszący, ale kalmary wyglądają tak..gumiasto, że sama nie wiem. Wolę takie rzeczy próbować w domu – nigdy nie zamawiam ich w restauracjach, bo nie będę w stanie odróżnić czy danie mi nie smakuje, czy jest zepsute/nieświeże 😀 Zwyczajnie nie wiem czego się spodziewać.
Więc pytam na poważnie – dobry przepis na kalmary – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – szukam sprawdzonych receptur ;-).

Kuchnia…tutaj dochodzimy do kolejnego punktu mojego długiego tygodnika.

Koleżanka Martyna (klik), trafiła tanie bilety do Wilna. Myślę sobie – no, kończę studia, pozwiedzałabym coś jeszcze po studencku, póki jestem studentką 😀 Wilno zwiedzimy ekspresowo, bo czeka nas tam tylko jeden nocleg. Plan ma jednak jeden słaby punkt – z Wilna wrócimy busem do Warszawy tuż przed północą, a powroty do siebie mamy dopiero wczesnym rankiem. Co można robić w Warszawie do rana, w niedzielę? Jakieś całodobowe miejsca gdzie szybko dojedzie się z Młocin? Dla dziewczyn z plecakami i maleńkim budżetem? 😀 
Plus ważne pytanie ode mnie – co warto zjeść w Wilnie? I gdzie? (Mnie zawsze interesuje głównie jedzenie 😛 ).

Na blogu ukazała się też recenzja bardzo ciekawej książki. Czerwoną Królową można wygrać w konkursie, który organizuję razem z Wydawnictwem Otwartym. Są tak mili, że zorganizowali specjalnie dla Was ogromną zniżkę na cały asortyment księgarni znak.com.pl – książki, planszówki – wszystko z rabatem 35% 😉 Konkurs i zniżkę znajdziecie tutaj (klik). Gorąco zachecam, bo książka super!

Zaliczyłam też niezbyt udany eksperyment z malowaniem paznokci. Z tęsknoty za latem, chciałam wykreować sobie na paznokciach coś, co przypomni mi ulubione lody na patyku – Zapp. Pigmentacja moich lakierów okazała się jednak za słaba… 🙁
Potulnie wróciłam więc do czerwieni :

Lakier widoczny na zdjęciu to Virtual Fashion Mania, kolor 189 Paso doble. Pierścionek dostałam w ramach współpracy (klik). Poza książką jest to jedyna w tym tekście rzecz otrzymana w ramach współpracy ;-).
Przyznam, że czerwień jest jakaś zaczarowana. Czerwone paznokcie, szminka, sukienka czy wreszcie – czerwone szpilki – jest w tym zaklęta jakaś magia 🙂 Niestety, czerwonych szpilek idealnych wciąż w mojej szafie brak. Nigdy nie mogę trafić na idealny odcień czerwieni ;(.

Kupiłam też w końcu zestaw ciężarków. Zdecydowałam się na te z Lidla. Były od kilku dobrych dni przecenione na 39.99 za zestaw. Skoro kupiłam je wczoraj, to jutro pewnie obniżą je jeszcze o dyszkę. Zawsze tak mam 😀 Jestem z nich bardzo zadowolona. Nie turlają się po podłodze, są ciche i nie śmierdzą gumą. Dziękuję wszystkim za wskazówki i pomoc w dokonaniu wyboru :).

Na blogu ukazały się też teksty :

DLACZEGO NIE WARTO PATRZEĆ NA KONWENANSE? (klik)

oraz

JAK ZA POMOCĄ PROSTEGO ĆWICZENIA PODNIEŚĆ SWOJE SAMOPOCZUCIE, SAMOOCENĘ I…IQ? [ROZWOJOWNIK] (klik)

i

ZUPY DLA ZDROWIA – PRZEPISY, CUDOWNE SKŁADNIKI I ORIENTACYJNE CENY 😉 (klik)

Za to w Internecie zaciekawiły mnie następujące rzeczy :
Tekst Szarej Wiewiórki – każdy kompleks mógłby być atutem (klik)

Marta pisze i odpowiada : czy szczęśliwi ludzie płaczą?  (klik
Bardzo fajny tekst. Obowiązkowy dla wszystkich ludzi traktujących świat płasko i zero-jedynkowo. Nie wiem czy to jakieś pokolenie skrzywdzone przez telenowele z płaskimi bohaterami, ale takie postrzeganie świata mnie przeraża…
Pięknie cieniowane włosy (klik).
Projekt fotografa z Rumunii, który fotografował kobiety na całym świecie, żeby pokazać różne kanony piękna (klik). Mnie zachwyca różnorodnośc i błysk w oku, a internauci piszczą, że to tylko zachodni ideał piękna.  Pewnie , Ruminia, Finlandia, Etiopia , Uzbekistan… sam zachód, rzeczywiście. Ale nic mnie nie zdziwi po tym, jak pewien Brytyjczyk czuł się obrażony na linie lotnicze, że nie zmieścił się w fotelu i poproszono go o kupienie biletu także na drugie miejsce, bo zajmował oba – a ważył 250 kg na własne życzenie (nie był chory, tylko spasiony!). Ja nie widzę dyskryminacji, płacisz za tyle miejsc ile zajmujesz. Proste :).
Szkolne lunche na całym świecie (klik) – mówiłam, że lubię jedzonko? 😀 
Piosenka, która mi się nuci :

Kwiaty zamiast poroża na ścianie. Jestem na tak! (klik)

Koty śpiące na psach (klik)

Zdalnie sterowany mop 😀 (klik)

I w sumie – na dzisiaj to wszystko. Bardzo dużo wątków, ale zbierały się z całego tygodnia. Nie zapomnijcie wystartować w obu konkursach! Czas się kończy, a można odświeżyć garderobę na wiosnę i wpuścić świeżą krew do biblioteczki :).

Więcej zdjęć na instagramie! (klik). No i warto stuknąć w guzik niżej i obserwować mnie przez bloglovin. Facebook tnie zasięgi i już nie wystarcza, aby być na bieżąco:) 

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zupy dla zdrowia – przepisy, cudowne składniki i orientacyjne ceny ;-)
Dzwony, kobiecość, PIT-y i inne sprawy [TYGODNIK 7]