Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Dzwony, kobiecość, PIT-y i inne sprawy [TYGODNIK 7]

W dzisiejszym, siódmym odcinku tygodnika:
– Dlaczego lubię dzwony
– Kobiecość na całym świecie

– Magia czerwonych paznokci
– Wilno!

– walka z PIT-ami,

– szansa na wygranie bonu na ubrania (ponad 350 zł!)
– szansa na wygranie książki

– mega rabat w księgarni Znak 🙂

Ech, ściemniać nie będę – ten tydzień był dla mnie równie spokojny co poprzedni. Głównie kocyk, gorący rosół i przegrzany mózg. Nos wychylałam z domu rzadko, chociaż starałam się zaliczyć 30 minut spaceru każdego dnia. Z dala od ludzi, coby choróbska nie przenosić :)). Zaliczyłam tylko jedną dłuższą “wyprawę” po wyniki badań.
Człowiek pozbawiony kontaktu z ludźmi trochę głupieje.

Obejrzałam jednak kilka inspirujących filmów, przeczytałam ciekawą książkę i hmm… poświęciłam się rozwojowi “duchowemu”. Mam nadzieję, że gdy zrzucę z siebie ciężar spraw codziennych, napiszę kiedyś o tym tekst. Zawsze mówiłam, że nie widzę dla siebie miejsca w żadnej religii, jednak od pewnego czasu jest coś, co szalenie mnie wciągnęło. Spokojnie – nie zapisałam się do żadnej sekty i nie chodzę do żadnego kościoła 😉 Nie sądzę, aby to kiedyś uległo zmianie, chociaż nie kryję, że jestem czymś bardzo zafascynowana :). Może jak już napiszę do końca magisterkę i się obronię, na spokojnie to opiszę.

PŁASZCZ : KLIK, KAPELUSZ : KLIK, TOREBKA : H&M, DZWONY : VERO MODA, LUMPEKS, BUTY; CENTRO 

Kiedyś napisałam, że bardzo lubię dzwony. Gdy wstawiłam zdjęcie na instagram, była zaskoczona odbiorem – wieściliście powrót dzwonów. Hmm… jestem jedną z tych dziwnych osób, które zatrzymały się w czasie. Dzwony były modne gdy byłam w podstawówce. W gimnazjum zaczęły tracić na sławie… dla mnie czas się zatrzymał i moimi ukochanymi jeansami były dzwony…biodrówki. Noszone do płaskich butów -.-. Bardzo je lubiłam i pewnie nosiłabym nadal, ale niestety podarłam je na tyłku przechodząc przez jakieś ogrodzenie, gdzieś pod koniec liceum. Niepocieszona polowałam na dzwony długo i bezskutecznie, bo wszędzie były tylko rurki i rurki. Żeby była jasność – rurki są spoko, również bardzo je lubię i chętnie noszę. Ale dzwony mają w sobie jakąś…magię?

Obecne na zdjęciach spodnie dorwałam w lumpie, będąc na drugim roku studiów.

Kto czytał tekst o tym, jak trenuję (klik), ten wie że dużo chodzę 😀 Miałam egzamin na Wyżynach i wracałam pieszo pod Tesco… niestety, spóźniłam się na pks. Wściekła jak osa wstąpiłam do nieistniejącego już lumpeksu tuż obok przystanku*. I moim oczom ukazały się one – nowe, ometkowane dzwony. To było jak cud, bo już dawno straciłam nadzieję na to, że uda mi się kupić dzwony – już prędzej spodziewałabym się odkrycia Atlantydy :))

Lżejsza  dwie dyszki zapomniałam, że mam prawie dwie godziny do kolejnego autobusu 😀
*Bydgoskie lumpeksy opisałam w tekście o Bydgoszczy (klik).

Płaszcz i kapelusz kupiłam za własne pieniążki, korzystając z dużej zniżki, jaką dostałam na maila. Piszę o tym tylko dlatego, że czasami macie jakieś mylne wyobrażenia :)). Ciekawostka jest taka, że chiński płaszczyk okazał się najlepiej skrojonym płaszczem jak posiadam, a kapelusz jest dużo lepiej wykonany niż ten czarny, który kiedyś mignął na blogu. Pomyśleć, że to za ten czarny zapłaciłam takie pieniądze, że głowa mnie jeszcze boli (jest marki Viyella) – a potwornie się odkształca i działa jak magnes na wszystkie paproszki.
Ironia losu :)).

O pomoc przy zakupach z Chin poprosiła mnie ostatnio moja znajoma 😉 Długo czekała na obniżkę ceny tej kurtki, a załapała się także na rabacik*. Różowa parka kupiona na Romwe (Klik)

*Rabaty zdobywa się bardzo łatwo i wszystko opisałam w tekście “Jak kupować z Chin“. Warto dobrze przejrzeć stronę, np. na choies zawsze można mieć 20% zniżki (wystarczy znaleźć stronę z error 404 :). Rabaty są też wysyłane na maila.

Piszę o tym dlatego, ponieważ w Chinach jest długie wolne od pracy, z powodu chińskiego Nowego Roku. Z tego powodu, zamówienia są realizowane dopiero w marcu. Chyba wszystkie sklepy przygotowały z tego tytułu jakieś rekompensaty, np. gratisowy bon na 10$ czy inne niespodzianki.

Ja z powodu tego święta mam dla Was konkurs, gdzie można wygrać bon na całe 100$.  Daje to prawie 360 złotych na ciuszki. Idealna okazja aby przekonać się jak to jest z tą jakością :)).
Link do konkursu – klik  :).

Mój tydzień upływał głównie na porządkowaniu PIT-ów. To jest najgorsze w pracy freelancera – każde zlecenie na coś innego i od innej osoby czy firmy :)).  W gąszczu papierków można się pogubić. Jestem tak paranoiczna jeśli chodzi o podatki, że chociaż wszystko sprawdzam 10 razy, ostatecznie i tak potulnie maszeruję do pani, która pracuje w Urzędzie Skarbowym a po godzinach jest doradcą podatkowym. Mam 100% pewności, że jest ze wszystkim na bieżąco i wolę zapłacić za dobre ogarnięcie mojego zeznania podatkowego, niż mieć durne wrażenie, że czegoś zapomniałam. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że moje wyliczenia jeszcze ani razu nie były błędne. Cóż, cena poczucia bezpieczeństwa :)). Piszę o tym, ponieważ Skarletka napisała ostatnio świetny tekst o stresie podczas jazdy na gapę (klik). Polecam!

 Cienie widoczne na zdjęciu dostałam gratis do zamówienia (klik).  Są mocno brokatowe i chyba nie umiem się nimi posługiwać ;)) A zamówienie robiłam dla siebie i koleżanek, jeszcze przy okazji styczniowych wyprzedaży 🙂 Dla mnie był pierwszy prawdziwy krem BB jaki kupiłam :

Idealny dla śnieżki, świetnie wygładza i pięknie wygląda. Niestety kosztuje prawie cztery dyszki. (klik). Pierwszy raz dobrze czuję się z jakimś mazidłem na ryjku. Po kilku sekundach stapia się z moim kolorem skóry, mam nawet wrażenie, że ją pielęgnuje. Mega wydajny i pięknie opakowany.
Czytelnicy mojego bloga mają -10% na cały asortyment tego sklepu, po wpisaniu kodu NPH10.


sweet potato,sweet potatoes, fries

Jeśli chodzi o żarełko, to moim hitem są pieczone frytki ze słodkich ziemniaków. Bataty są obłędne! Kupiłam je w biedronce. Swoją drogą – kilka lat temu kupienie soczewicy czy kaszy jaglanej było w małym miasteczku (ok, piszę tylko o swoim) niemożliwe. Dzisiaj mogę kupować co tylko sobie zamarzę. To jest super, bo ja lubię ciszę i spokój małych miasteczek. Nie lubię korków, nerwówki i wielkich sklepów. Jutro na tygodniu amerykańskim (klik) kupię ulubione masło orzechowe (chrupiącą wersję). W lidlu Ameryka, w biedrze Portugalia.

Kocham jeść, ale smutny fakt o mnie jest taki, że… czasami się cykam. Np. przepis na kalmary (klik) jest bardzo kuszący, ale kalmary wyglądają tak..gumiasto, że sama nie wiem. Wolę takie rzeczy próbować w domu – nigdy nie zamawiam ich w restauracjach, bo nie będę w stanie odróżnić czy danie mi nie smakuje, czy jest zepsute/nieświeże 😀 Zwyczajnie nie wiem czego się spodziewać.
Więc pytam na poważnie – dobry przepis na kalmary – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – szukam sprawdzonych receptur ;-).

Kuchnia…tutaj dochodzimy do kolejnego punktu mojego długiego tygodnika.

Koleżanka Martyna (klik), trafiła tanie bilety do Wilna. Myślę sobie – no, kończę studia, pozwiedzałabym coś jeszcze po studencku, póki jestem studentką 😀 Wilno zwiedzimy ekspresowo, bo czeka nas tam tylko jeden nocleg. Plan ma jednak jeden słaby punkt – z Wilna wrócimy busem do Warszawy tuż przed północą, a powroty do siebie mamy dopiero wczesnym rankiem. Co można robić w Warszawie do rana, w niedzielę? Jakieś całodobowe miejsca gdzie szybko dojedzie się z Młocin? Dla dziewczyn z plecakami i maleńkim budżetem? 😀 
Plus ważne pytanie ode mnie – co warto zjeść w Wilnie? I gdzie? (Mnie zawsze interesuje głównie jedzenie 😛 ).

Na blogu ukazała się też recenzja bardzo ciekawej książki. Czerwoną Królową można wygrać w konkursie, który organizuję razem z Wydawnictwem Otwartym. Są tak mili, że zorganizowali specjalnie dla Was ogromną zniżkę na cały asortyment księgarni znak.com.pl – książki, planszówki – wszystko z rabatem 35% 😉 Konkurs i zniżkę znajdziecie tutaj (klik). Gorąco zachecam, bo książka super!

Zaliczyłam też niezbyt udany eksperyment z malowaniem paznokci. Z tęsknoty za latem, chciałam wykreować sobie na paznokciach coś, co przypomni mi ulubione lody na patyku – Zapp. Pigmentacja moich lakierów okazała się jednak za słaba… 🙁
Potulnie wróciłam więc do czerwieni :

Lakier widoczny na zdjęciu to Virtual Fashion Mania, kolor 189 Paso doble. Pierścionek dostałam w ramach współpracy (klik). Poza książką jest to jedyna w tym tekście rzecz otrzymana w ramach współpracy ;-).
Przyznam, że czerwień jest jakaś zaczarowana. Czerwone paznokcie, szminka, sukienka czy wreszcie – czerwone szpilki – jest w tym zaklęta jakaś magia 🙂 Niestety, czerwonych szpilek idealnych wciąż w mojej szafie brak. Nigdy nie mogę trafić na idealny odcień czerwieni ;(.

Kupiłam też w końcu zestaw ciężarków. Zdecydowałam się na te z Lidla. Były od kilku dobrych dni przecenione na 39.99 za zestaw. Skoro kupiłam je wczoraj, to jutro pewnie obniżą je jeszcze o dyszkę. Zawsze tak mam 😀 Jestem z nich bardzo zadowolona. Nie turlają się po podłodze, są ciche i nie śmierdzą gumą. Dziękuję wszystkim za wskazówki i pomoc w dokonaniu wyboru :).

Na blogu ukazały się też teksty :

DLACZEGO NIE WARTO PATRZEĆ NA KONWENANSE? (klik)

oraz

JAK ZA POMOCĄ PROSTEGO ĆWICZENIA PODNIEŚĆ SWOJE SAMOPOCZUCIE, SAMOOCENĘ I…IQ? [ROZWOJOWNIK] (klik)

i

ZUPY DLA ZDROWIA – PRZEPISY, CUDOWNE SKŁADNIKI I ORIENTACYJNE CENY 😉 (klik)

Za to w Internecie zaciekawiły mnie następujące rzeczy :
Tekst Szarej Wiewiórki – każdy kompleks mógłby być atutem (klik)

Marta pisze i odpowiada : czy szczęśliwi ludzie płaczą?  (klik
Bardzo fajny tekst. Obowiązkowy dla wszystkich ludzi traktujących świat płasko i zero-jedynkowo. Nie wiem czy to jakieś pokolenie skrzywdzone przez telenowele z płaskimi bohaterami, ale takie postrzeganie świata mnie przeraża…
Pięknie cieniowane włosy (klik).
Projekt fotografa z Rumunii, który fotografował kobiety na całym świecie, żeby pokazać różne kanony piękna (klik). Mnie zachwyca różnorodnośc i błysk w oku, a internauci piszczą, że to tylko zachodni ideał piękna.  Pewnie , Ruminia, Finlandia, Etiopia , Uzbekistan… sam zachód, rzeczywiście. Ale nic mnie nie zdziwi po tym, jak pewien Brytyjczyk czuł się obrażony na linie lotnicze, że nie zmieścił się w fotelu i poproszono go o kupienie biletu także na drugie miejsce, bo zajmował oba – a ważył 250 kg na własne życzenie (nie był chory, tylko spasiony!). Ja nie widzę dyskryminacji, płacisz za tyle miejsc ile zajmujesz. Proste :).
Szkolne lunche na całym świecie (klik) – mówiłam, że lubię jedzonko? 😀 
Piosenka, która mi się nuci :

Kwiaty zamiast poroża na ścianie. Jestem na tak! (klik)

Koty śpiące na psach (klik)

Zdalnie sterowany mop 😀 (klik)

I w sumie – na dzisiaj to wszystko. Bardzo dużo wątków, ale zbierały się z całego tygodnia. Nie zapomnijcie wystartować w obu konkursach! Czas się kończy, a można odświeżyć garderobę na wiosnę i wpuścić świeżą krew do biblioteczki :).

Więcej zdjęć na instagramie! (klik). No i warto stuknąć w guzik niżej i obserwować mnie przez bloglovin. Facebook tnie zasięgi i już nie wystarcza, aby być na bieżąco:) 

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania
Previous
Zupy dla zdrowia – przepisy, cudowne składniki i orientacyjne ceny ;-)
Dzwony, kobiecość, PIT-y i inne sprawy [TYGODNIK 7]