Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Dzwony, kobiecość, PIT-y i inne sprawy [TYGODNIK 7]

W dzisiejszym, siódmym odcinku tygodnika:
– Dlaczego lubię dzwony
– Kobiecość na całym świecie

– Magia czerwonych paznokci
– Wilno!

– walka z PIT-ami,

– szansa na wygranie bonu na ubrania (ponad 350 zł!)
– szansa na wygranie książki

– mega rabat w księgarni Znak 🙂

Ech, ściemniać nie będę – ten tydzień był dla mnie równie spokojny co poprzedni. Głównie kocyk, gorący rosół i przegrzany mózg. Nos wychylałam z domu rzadko, chociaż starałam się zaliczyć 30 minut spaceru każdego dnia. Z dala od ludzi, coby choróbska nie przenosić :)). Zaliczyłam tylko jedną dłuższą “wyprawę” po wyniki badań.
Człowiek pozbawiony kontaktu z ludźmi trochę głupieje.

Obejrzałam jednak kilka inspirujących filmów, przeczytałam ciekawą książkę i hmm… poświęciłam się rozwojowi “duchowemu”. Mam nadzieję, że gdy zrzucę z siebie ciężar spraw codziennych, napiszę kiedyś o tym tekst. Zawsze mówiłam, że nie widzę dla siebie miejsca w żadnej religii, jednak od pewnego czasu jest coś, co szalenie mnie wciągnęło. Spokojnie – nie zapisałam się do żadnej sekty i nie chodzę do żadnego kościoła 😉 Nie sądzę, aby to kiedyś uległo zmianie, chociaż nie kryję, że jestem czymś bardzo zafascynowana :). Może jak już napiszę do końca magisterkę i się obronię, na spokojnie to opiszę.

PŁASZCZ : KLIK, KAPELUSZ : KLIK, TOREBKA : H&M, DZWONY : VERO MODA, LUMPEKS, BUTY; CENTRO 

Kiedyś napisałam, że bardzo lubię dzwony. Gdy wstawiłam zdjęcie na instagram, była zaskoczona odbiorem – wieściliście powrót dzwonów. Hmm… jestem jedną z tych dziwnych osób, które zatrzymały się w czasie. Dzwony były modne gdy byłam w podstawówce. W gimnazjum zaczęły tracić na sławie… dla mnie czas się zatrzymał i moimi ukochanymi jeansami były dzwony…biodrówki. Noszone do płaskich butów -.-. Bardzo je lubiłam i pewnie nosiłabym nadal, ale niestety podarłam je na tyłku przechodząc przez jakieś ogrodzenie, gdzieś pod koniec liceum. Niepocieszona polowałam na dzwony długo i bezskutecznie, bo wszędzie były tylko rurki i rurki. Żeby była jasność – rurki są spoko, również bardzo je lubię i chętnie noszę. Ale dzwony mają w sobie jakąś…magię?

Obecne na zdjęciach spodnie dorwałam w lumpie, będąc na drugim roku studiów.

Kto czytał tekst o tym, jak trenuję (klik), ten wie że dużo chodzę 😀 Miałam egzamin na Wyżynach i wracałam pieszo pod Tesco… niestety, spóźniłam się na pks. Wściekła jak osa wstąpiłam do nieistniejącego już lumpeksu tuż obok przystanku*. I moim oczom ukazały się one – nowe, ometkowane dzwony. To było jak cud, bo już dawno straciłam nadzieję na to, że uda mi się kupić dzwony – już prędzej spodziewałabym się odkrycia Atlantydy :))

Lżejsza  dwie dyszki zapomniałam, że mam prawie dwie godziny do kolejnego autobusu 😀
*Bydgoskie lumpeksy opisałam w tekście o Bydgoszczy (klik).

Płaszcz i kapelusz kupiłam za własne pieniążki, korzystając z dużej zniżki, jaką dostałam na maila. Piszę o tym tylko dlatego, że czasami macie jakieś mylne wyobrażenia :)). Ciekawostka jest taka, że chiński płaszczyk okazał się najlepiej skrojonym płaszczem jak posiadam, a kapelusz jest dużo lepiej wykonany niż ten czarny, który kiedyś mignął na blogu. Pomyśleć, że to za ten czarny zapłaciłam takie pieniądze, że głowa mnie jeszcze boli (jest marki Viyella) – a potwornie się odkształca i działa jak magnes na wszystkie paproszki.
Ironia losu :)).

O pomoc przy zakupach z Chin poprosiła mnie ostatnio moja znajoma 😉 Długo czekała na obniżkę ceny tej kurtki, a załapała się także na rabacik*. Różowa parka kupiona na Romwe (Klik)

*Rabaty zdobywa się bardzo łatwo i wszystko opisałam w tekście “Jak kupować z Chin“. Warto dobrze przejrzeć stronę, np. na choies zawsze można mieć 20% zniżki (wystarczy znaleźć stronę z error 404 :). Rabaty są też wysyłane na maila.

Piszę o tym dlatego, ponieważ w Chinach jest długie wolne od pracy, z powodu chińskiego Nowego Roku. Z tego powodu, zamówienia są realizowane dopiero w marcu. Chyba wszystkie sklepy przygotowały z tego tytułu jakieś rekompensaty, np. gratisowy bon na 10$ czy inne niespodzianki.

Ja z powodu tego święta mam dla Was konkurs, gdzie można wygrać bon na całe 100$.  Daje to prawie 360 złotych na ciuszki. Idealna okazja aby przekonać się jak to jest z tą jakością :)).
Link do konkursu – klik  :).

Mój tydzień upływał głównie na porządkowaniu PIT-ów. To jest najgorsze w pracy freelancera – każde zlecenie na coś innego i od innej osoby czy firmy :)).  W gąszczu papierków można się pogubić. Jestem tak paranoiczna jeśli chodzi o podatki, że chociaż wszystko sprawdzam 10 razy, ostatecznie i tak potulnie maszeruję do pani, która pracuje w Urzędzie Skarbowym a po godzinach jest doradcą podatkowym. Mam 100% pewności, że jest ze wszystkim na bieżąco i wolę zapłacić za dobre ogarnięcie mojego zeznania podatkowego, niż mieć durne wrażenie, że czegoś zapomniałam. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że moje wyliczenia jeszcze ani razu nie były błędne. Cóż, cena poczucia bezpieczeństwa :)). Piszę o tym, ponieważ Skarletka napisała ostatnio świetny tekst o stresie podczas jazdy na gapę (klik). Polecam!

 Cienie widoczne na zdjęciu dostałam gratis do zamówienia (klik).  Są mocno brokatowe i chyba nie umiem się nimi posługiwać ;)) A zamówienie robiłam dla siebie i koleżanek, jeszcze przy okazji styczniowych wyprzedaży 🙂 Dla mnie był pierwszy prawdziwy krem BB jaki kupiłam :

Idealny dla śnieżki, świetnie wygładza i pięknie wygląda. Niestety kosztuje prawie cztery dyszki. (klik). Pierwszy raz dobrze czuję się z jakimś mazidłem na ryjku. Po kilku sekundach stapia się z moim kolorem skóry, mam nawet wrażenie, że ją pielęgnuje. Mega wydajny i pięknie opakowany.
Czytelnicy mojego bloga mają -10% na cały asortyment tego sklepu, po wpisaniu kodu NPH10.


sweet potato,sweet potatoes, fries

Jeśli chodzi o żarełko, to moim hitem są pieczone frytki ze słodkich ziemniaków. Bataty są obłędne! Kupiłam je w biedronce. Swoją drogą – kilka lat temu kupienie soczewicy czy kaszy jaglanej było w małym miasteczku (ok, piszę tylko o swoim) niemożliwe. Dzisiaj mogę kupować co tylko sobie zamarzę. To jest super, bo ja lubię ciszę i spokój małych miasteczek. Nie lubię korków, nerwówki i wielkich sklepów. Jutro na tygodniu amerykańskim (klik) kupię ulubione masło orzechowe (chrupiącą wersję). W lidlu Ameryka, w biedrze Portugalia.

Kocham jeść, ale smutny fakt o mnie jest taki, że… czasami się cykam. Np. przepis na kalmary (klik) jest bardzo kuszący, ale kalmary wyglądają tak..gumiasto, że sama nie wiem. Wolę takie rzeczy próbować w domu – nigdy nie zamawiam ich w restauracjach, bo nie będę w stanie odróżnić czy danie mi nie smakuje, czy jest zepsute/nieświeże 😀 Zwyczajnie nie wiem czego się spodziewać.
Więc pytam na poważnie – dobry przepis na kalmary – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – szukam sprawdzonych receptur ;-).

Kuchnia…tutaj dochodzimy do kolejnego punktu mojego długiego tygodnika.

Koleżanka Martyna (klik), trafiła tanie bilety do Wilna. Myślę sobie – no, kończę studia, pozwiedzałabym coś jeszcze po studencku, póki jestem studentką 😀 Wilno zwiedzimy ekspresowo, bo czeka nas tam tylko jeden nocleg. Plan ma jednak jeden słaby punkt – z Wilna wrócimy busem do Warszawy tuż przed północą, a powroty do siebie mamy dopiero wczesnym rankiem. Co można robić w Warszawie do rana, w niedzielę? Jakieś całodobowe miejsca gdzie szybko dojedzie się z Młocin? Dla dziewczyn z plecakami i maleńkim budżetem? 😀 
Plus ważne pytanie ode mnie – co warto zjeść w Wilnie? I gdzie? (Mnie zawsze interesuje głównie jedzenie 😛 ).

Na blogu ukazała się też recenzja bardzo ciekawej książki. Czerwoną Królową można wygrać w konkursie, który organizuję razem z Wydawnictwem Otwartym. Są tak mili, że zorganizowali specjalnie dla Was ogromną zniżkę na cały asortyment księgarni znak.com.pl – książki, planszówki – wszystko z rabatem 35% 😉 Konkurs i zniżkę znajdziecie tutaj (klik). Gorąco zachecam, bo książka super!

Zaliczyłam też niezbyt udany eksperyment z malowaniem paznokci. Z tęsknoty za latem, chciałam wykreować sobie na paznokciach coś, co przypomni mi ulubione lody na patyku – Zapp. Pigmentacja moich lakierów okazała się jednak za słaba… 🙁
Potulnie wróciłam więc do czerwieni :

Lakier widoczny na zdjęciu to Virtual Fashion Mania, kolor 189 Paso doble. Pierścionek dostałam w ramach współpracy (klik). Poza książką jest to jedyna w tym tekście rzecz otrzymana w ramach współpracy ;-).
Przyznam, że czerwień jest jakaś zaczarowana. Czerwone paznokcie, szminka, sukienka czy wreszcie – czerwone szpilki – jest w tym zaklęta jakaś magia 🙂 Niestety, czerwonych szpilek idealnych wciąż w mojej szafie brak. Nigdy nie mogę trafić na idealny odcień czerwieni ;(.

Kupiłam też w końcu zestaw ciężarków. Zdecydowałam się na te z Lidla. Były od kilku dobrych dni przecenione na 39.99 za zestaw. Skoro kupiłam je wczoraj, to jutro pewnie obniżą je jeszcze o dyszkę. Zawsze tak mam 😀 Jestem z nich bardzo zadowolona. Nie turlają się po podłodze, są ciche i nie śmierdzą gumą. Dziękuję wszystkim za wskazówki i pomoc w dokonaniu wyboru :).

Na blogu ukazały się też teksty :

DLACZEGO NIE WARTO PATRZEĆ NA KONWENANSE? (klik)

oraz

JAK ZA POMOCĄ PROSTEGO ĆWICZENIA PODNIEŚĆ SWOJE SAMOPOCZUCIE, SAMOOCENĘ I…IQ? [ROZWOJOWNIK] (klik)

i

ZUPY DLA ZDROWIA – PRZEPISY, CUDOWNE SKŁADNIKI I ORIENTACYJNE CENY 😉 (klik)

Za to w Internecie zaciekawiły mnie następujące rzeczy :
Tekst Szarej Wiewiórki – każdy kompleks mógłby być atutem (klik)

Marta pisze i odpowiada : czy szczęśliwi ludzie płaczą?  (klik
Bardzo fajny tekst. Obowiązkowy dla wszystkich ludzi traktujących świat płasko i zero-jedynkowo. Nie wiem czy to jakieś pokolenie skrzywdzone przez telenowele z płaskimi bohaterami, ale takie postrzeganie świata mnie przeraża…
Pięknie cieniowane włosy (klik).
Projekt fotografa z Rumunii, który fotografował kobiety na całym świecie, żeby pokazać różne kanony piękna (klik). Mnie zachwyca różnorodnośc i błysk w oku, a internauci piszczą, że to tylko zachodni ideał piękna.  Pewnie , Ruminia, Finlandia, Etiopia , Uzbekistan… sam zachód, rzeczywiście. Ale nic mnie nie zdziwi po tym, jak pewien Brytyjczyk czuł się obrażony na linie lotnicze, że nie zmieścił się w fotelu i poproszono go o kupienie biletu także na drugie miejsce, bo zajmował oba – a ważył 250 kg na własne życzenie (nie był chory, tylko spasiony!). Ja nie widzę dyskryminacji, płacisz za tyle miejsc ile zajmujesz. Proste :).
Szkolne lunche na całym świecie (klik) – mówiłam, że lubię jedzonko? 😀 
Piosenka, która mi się nuci :

Kwiaty zamiast poroża na ścianie. Jestem na tak! (klik)

Koty śpiące na psach (klik)

Zdalnie sterowany mop 😀 (klik)

I w sumie – na dzisiaj to wszystko. Bardzo dużo wątków, ale zbierały się z całego tygodnia. Nie zapomnijcie wystartować w obu konkursach! Czas się kończy, a można odświeżyć garderobę na wiosnę i wpuścić świeżą krew do biblioteczki :).

Więcej zdjęć na instagramie! (klik). No i warto stuknąć w guzik niżej i obserwować mnie przez bloglovin. Facebook tnie zasięgi i już nie wystarcza, aby być na bieżąco:) 

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zupy dla zdrowia – przepisy, cudowne składniki i orientacyjne ceny ;-)
Dzwony, kobiecość, PIT-y i inne sprawy [TYGODNIK 7]