Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Tygodnik dwa – fajny kanał DIY, ulubiona muzyka, jedzenie i promocje

ŚNIADANIE, QUICHE, MAKIJAŻ

Witaj zbłąkany wędrowcze 🙂 W tym odcinku poznasz :

– blogi, które odkryłam

– fajny kanał na Youtube, gdzie jest masa DIY inspiracji

– moje kulinarne upodobania

– ulubioną stronę  z przepisami

I kilka innych ciekawostek 😉 Gotowy?

Uwielbiam taki stan, kiedy czuję, że mam kontrolę nad swoim życiem. Z chwilą, gdy rozwiązałam strategiczny problem oskrzelowy, pchnęłam swoje życie na inny level. 
Kocham moją pracę. Każde jedno z moich zajęć. Uwielbiam to, że nie muszę zmagać się z takimi problemami jak decyzja o tym, czy iść na chorobowe i stracić 30% dniówki + trafić na czarną listę pracowników, czy też zagryźć zęby i iść z anginą zarabiać.Wiem, że wiele młodych osób zmaga się z tymi problemami, musi wybierać, czy pracować, czy uczyć się do egzaminów i kalkuluje, czy stać ich na chorobę.
Od siedemnastego roku życia, starałam się systematycznie budować kontakty, swoje portfolio i poszerzać umiejętności, aby nie mieć takich dylematów. Bardzo dużo pracuję – piszę różne teksty, współtworzę kilka portali, pracuję z dziećmi, zapracowałam na stypendium. Jestem wdzięczna za to, że po sześciu latach ciężkiej pracy, zaczynam odcinać od niej kupony i część moich przychodów to pasywa. Cieszę się, że czasami pieniądze same do mnie płyną.Czuję się w wielu sferach wolna.
Smuci mnie powielany w szkołach i wielu domach mit, że ciężka praca jest gwarancją sukcesu. gdyby tak było, to górnicy i pracownicy naukowi uniwersytetów byliby milionerami. Chciałabym, aby każdy był wynagradzany uczciwie za swoją pracę i szkoda, że tak nie jest. Więc życzę wszystkim odwagi w systematycznym budowaniu swojej niezależności. Możesz padać po pracy na pysk, ale jak poświęcisz swojej pasji 10 minut dziennie, to po roku pchniesz ją do przodu. Może z czasem stanie się Twoim dodatkowym źródłem dochodu. Być może pięknie malujesz paznokcie i będą ludzie chętni, by Ci za to zapłacić. Może pięknie śpiewasz i dom kultury poprosi Cię czasem o występ…możliwości są nieskończone.
 Cieszę się, że moja decyzja o work smarter, not harder okazała się słuszna w tej mojej małej mikroskali.
Bo stać mnie na decyzję, by odrzucić korzystną ofertę reklamową na blogu, tylko dlatego, że produkt nie jest zgodny z moimi przekonaniami. Bo stać mnie na to, by z dnia na dzień podjąć decyzję o wizycie u stomatologa i pracować z niektórymi dziećmi non-profit. Bo zasługują na szansę i jest w nich potencjał…którego nikt nie chce widzieć, bo to gamoń z patologii i trzeba nad nim postawić krzyżyk.
Napisałam – w mikroskali, bo ubrania wciąż kupuję głównie w lumpeksach albo z Chin, nie noszę torebek z wielkim logo i nie potrafię przejść obojętnie obok przeceny na serek pleśniowy z krótkim terminem. Nie lubię przepłacać i nie mam wielkich potrzeb. Ale moje wydatki są mniejsze niż przychody i czuję się z tym fajnie. Jedyna sfera, gdzie sobie teraz “odbijam” chude lata, to wizerunek.
Postanowiłam uczyć się stylu na swoich błędach. Może z boku wygląda to na konsumpcjonizm, ale ja przez jakieś 7 lat, praktycznie wcale nie kupowałam sobie ubrań ;-). 
Ostatnio pokochałam eksperymenty. Kupiłam wielki worek roszponki i dodawałam ją do wszystkiego. Tutaj kurczak w cieście, małe quiche (a może tarty?) i lasagne. Więcej kulinarnych prób i pomyłek na instagramie  :). 
Postanowiłam sobie, że rok 2015 będzie w pewnym sensie rokiem estetyki. Nie mam zmysłu estetycznego i jestem raczej bałaganiarą, chociaż wolę określenie, że lubię twórczy chaos 😉 Próbuję opanować kilka nowych umiejętności.
Zachwycam się żydowską muzyką, by za chwilę tańczyć do Arcitc Monkeys :
Lubię stan, kiedy tańczy głowa i tańczy ciało. Jestem beznadziejna w tańcu i śpiewaniu, ale sprawia mi to wielką przyjemność. Z racji tego, że unikam alkoholu, impreza może być dobrym zastępnikiem dla treningu ;-)).
Moje oskrzela mają się dużo lepiej, ale zarastanie tego, co wcześniej się popsuło generuje ciągły stan zapalny. Dla mnie żadna nowość takie zapalenie oskrzeli, ale staram się często badać, sprawdzać krew (uhhh) i dać się osłuchać, czy czasem gdzieś w dole nie powróciły szmery w płucach. Tym sposobem poznałam panią Stasię. Sprzedała mi cenną lekcję odnośnie życia. To starsza pani, jedna  z tych, które lubią się wygadać w kolejkach i pewnie po to chodzą do lekarzy. Akurat ubrana byłam w sweter i jeansy (uniesienie sukienki do osłuchania płuc byłoby raczej kłopotliwe ;-)) i wyglądałam na bardzo zmęczoną. A pani Stasia opowiedziała mi trochę o swoim życiu, o tym, jak to zawsze ubierała się skromnie i wręcz pokutnie… aż przyszedł kryzys wieku i mąż zdradził ją z młodszą. Wtedy też pani Stasia zaczęła o siebie dbać i ubierać się tak, aby się sobie podobać. A miała wtedy prawie 50 lat i już niezbyt jędrne ciało. Najbardziej w życiu żałuje, że sama odebrała sobie dużą część radości z życia i tego, że nigdy nie założyła sukienki mini. Nigdy! Ma żal do rodziców, że wpajali jej do głowy frazesy o skromnym ubiorze. Żałuje też, że nie rozpuszczała włosów, gdy były ładne…
Słowotok starszej pani uderzył mnie swoją prawdziwością. Staramy się dostosować do oczekiwań innych, zapominając o swoich prawdziwych pragnieniach i pozwalamy im opadać gdzieś na najniższe piętro w głowie.
Tak mnie słowa pani Stasi obudziły, że wyjęłam nie ruszane od dawna kosmetyki i postanowiłam się ze sobą pobawić. Życie jest krótkie a ja chciałabym spróbować różnych rzeczy. Jednego dnia mogę wyglądać jak zdzira, drugiego jak nauczycielka a trzeciego jak hippiska. Skąd mam wiedzieć, co najbardziej lubię, skoro nie spróbowałam tak wielu rzeczy? 😀
Dostałam jakiś czas temu 3 fajne produkty, całkiem bez zobowiązań. Cień ma liche opakowanie, ale jest bardzo iskrzący, paletka z różami jest bardzo fajna i niesamowicie napigmentowana, ale dopiero trzeci kosmetyk rozgrzał moje serduszko do czerwoności :))
Cień: link
Paletka  : link 
Oto on :
Wielki rozświetlacz Golden Ratio. Z kremowy cieniem i maleńkim lusterkiem w gratisie. Niesamowity kolor, nieziemska wydajność, przyjemne, matowe szkło. Zakochałam się w tym odcieniu! 30 ml + 2 g. Zrozpaczona tym, że  High Beam z Benefitu jest za zimny do mojej cery, myślałam, że nigdy nie trafię na idealny rozświetlacz. A ten ma boski stosunek ceny do jakości, miłość na wieki 😀
Nie umiem uchwycić efektu na zdjęciu, na dzień użyłam mniej niż jedną kropelkę (dotknęłam palcem szpatułki :)) ale jestem oczarowana.
Pierwszy raz pobawiłam się też minerałami – ja widać po moich piegach – unikam podkładów jak ognia, bo nie lubię efektu tej gładkiej cery bez piegów itp 😀 Minerałów użyłam odrobinkę. Daję różne zdjęcia, bo ja zawsze wychodzę na zdjęciach…inaczej 🙂
Śmiesznie, prawda? Zdjęcie po prawej robiłam sobie sama, drugie jest fragmentem z nagrania video, a trzecie zrobił ktoś inny.
PS. Gdybyście kupowali coś na Bornprettystore (stamtąd mam róże, cień i rozświetlacz) , użyjcie kodu NPH10 obniża cenę nieprzecenionych produktów o 10% 🙂 Wysyłka zawsze jest darmowa, chociaż trochę długo to trwa 😉
Film tygodnia to “Bez reguł”. Jest ciężki, ale bardzo w temacie obecnych zamieszek z islamistami. Polecam, chociaż rozczarowała mnie końcówka. Zaznacz myszką miejsce po kropce, bo napisałam białą czcionką dlaczego. (Moim zdaniem, powinna wybuchnąć czwarta bomba, wtedy film dałby bardziej do myślenia) 
Ponieważ i tak ciągle dzielę się jakimiś promocjami, np. na instagramie (orzechy brazylijskie forever :)), postanowiłam skorzystać z zachęty okazjum.pl  Pokażę Wam inne promocje, którzy przykuły moją uwagę. Zdjęcie przenosi do całej gazetki 😉 
Chodzi mi po głowie to małe żelazko ze szczotką parową. Mam dziwne upodobanie do tkanin, które niemiłosiernie się gniotą i mało miejsca na takie rzeczy. W domu jest bardzo sprawne żelazko i zastanawiam się, czy takie coś ma sens. Cena jest zachęcająca, ale sama nie wiem, czy na 100% tego potrzebuję. No i trwa też tydzień XXL gdzie jest mój ulubiony krem orzechowo-nugatowy. Dla mnie jest lepszy w smaku niż nutella i kocham w podgrzanym moczyć banany! 🙂 Z jakiegoś dziwnego powodu, mam co jakiś czas wyrzuty sumienia i kupuję oryginalną nutellę z szacunku dla jej twórcy. LOL 😀 Nie jest to coś mega zdrowego, ale moja grzeszna przyjemność. 


Na dole jest bardzo fajna pasta z suszonych pomidorów. Jest naprawdę wyborna. Jakie inne marki ją produkują?  To zdecydowanie produkt warty uwagi, osobiście polecam czerwoną. Pycha! 

Oprócz tego, w tym tygodniu polecam :

Mega fajną stronę z przepisami  (wszystkie w moim stylu:))
Kanał z instrukcjami odnośnie szycia i DIY  (tak podoba mi się ta biała dziwkarska sukienka 😀 )
Dwa blogi modowe, które kiedyś wrzuciłam do zakładek i niedawno odkryłam na nowo :
I jeszcze ciekawy artykuł w “Skarbie” (pełna treść po kliknięciu w zdjęcie) 

Uch, rozgadałam się jak Pani Stasia ! :))

Więcej zdjęć na instagramie, uściski!



Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

82
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
54 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeBarbaraCzarownicującaAnna GóreckaEm Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jesteś bardzo pozytywną, ciepłą osobą. Lubię czytać te luźne podsumowania. Ślicznie Ci z taką kreską Aniu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jesteś jedyną osobą jaką znam, która na zdjęciach wygląda inaczej niż w rzeczywistości. Aparat odbiera Ci coś uroczego, ciepło, urok, miłą aurę.
Cieszę się, że poznałam Cię na blogowigilii, Maug

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz chyba zablokowane kopiowanie tekstu, bo nie idzie go zaznaczyć. Więc nie poznam spojlera nawet jakbym bardzo chciała 😉

btw. nie dałoby się tego jakoś obejść?? Bo lubię czytać teksty w internecie właśnie zaznaczając sobie kolejne wersy, inaczej często tekst na monitorze mi się zlewa. A na twoim blogu nie po raz pierwszy myślę, że irytuje mnie brak tej opcji ;p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam chrome i u mnie wszystko się da zaznaczyć 🙂

megirosa
Gość

Też mnie to drażniło (nie lubię chrome), dlatego wykminiłam jak to obejść:
Z menu pod prawym klawiszem zbadaj element, znaleźć znacznik head, w nim style id="page-skin-1" i wyedytować zawartość usuwając fragment ::-moz-selection {}. Powinno tymczasowo pomóc. Ani polecam wyedytowanie tego w szablonie, chyba, że blokada była celowa – wtedy przepraszam za ten komentarz 🙂

megirosa
Gość

Jednak z punktu widzenia użytkownika jest to irytujące. Nie dość, że nie można zaznaczać sobie gdzie się jest podczas czytania, to przykładowo nie można skopiować linków, które są czasem wrzucane w komentarzach. No i to wybiórcze traktowanie przeglądarek – szkoda, że akurat firefoxowi się oberwało.
A jak komuś zależy, żeby ukraść treść to i tak znajdzie sposób, żeby złamać zabezpieczenia, jakie by one nie były.

megirosa
Gość

haha, to takie w stylu google (nieszczególnie darzę tę firmę sympatią 😉 ), ale ok, rozumiem 🙂

Kinga Kornacka
Gość

Hej, u mnie (Safari) teżmogę skopiować tekst 😉 Ale sytuacji z botami zdecydowanie nie zazdroszczę i zrozumiałabym nawet brak takiej opcji 😉

Niedopowiedziane
Gość

Aniu,nie da się tego zaznaczyć,bo w tym szablonie jest zablokowane zaznaczanie,kopiowanie,itp.
A Skarb ma świetne artykuły jak na darmową gazetę 🙂
Co do żelazka to gdzie jest i za ile?
Bo wydaje mi się,że to świetna rzecz,kuzynka mi polecała.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam chrome i jest cacy, zaznaczanie działa 🙂 żelazko masz podlinkowane w gazetce lidla, ale oferta się niedługo kończy 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz na tym gównym zdjeciu spojrzenie prózniaka 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O i właśnie. To opadanie powieki oraz wrażenie zmęczenia oczu i twarzy to powód dlaczego lepiej byś zmieniła kolor kredki do oczu. Jeśli zaczyna ci zależeć na dobrym wyglądzie. Ten ciemny odcień turkusowej zieleni niestety sprawia, że twoje oczy stają się przytłoczone zmęczeniem, cięższe. Mając opadającą powiekę, teraz już tej fałdki mam mniej sama znikła wraz z upływem czasu, od zawsze robię sobie kreskę,a le taką wyrazistą czarną, nie grubą, z cienkim koniuszkiem i max. wyciagniętą w górę, żeby nieco zmienić optycznie kształt oka dzięki czemu oko staje się lżejsze.I uśmiech… nigdy nie pokazujesz szerokiego uśmiechu, zębów przynajmniej zarysu przy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam Twoje posty! 😉 Czytam od dawna, ale jeszcze nigdy nie komentowałam. Chciałam Ci podziękować 😉 Już piszę dlaczego. Całkiem niedawno czytałam jakiś starszy post, już nie pamiętam dokładnie który, w każdym razie pisałaś coś o tym jak zarabiałaś pieniądze. Było też coś o korepetycjach. Pomyślałam sobie – czemu ja miałabym ich nie udzielać? Wystawiłam ogłoszenie na olx i o dziwo , napisała pierwsza mama 😉 Później dzwoniła kolejna. W efekcie, udzielam teraz korków przemiłemu szóstoklasiście, nie wliczą mi tego dochodu do stypendium, robię to, co lubię (też studiuję kierunek pedagogiczny), nie zabiera mi to aż tak dużo czasu. Bardzo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Studiuję filologię polską z logopedią, ale korków udzielam z angielskiego i w razie potrzeby z matmy. Oprócz tego pracuję też z dziećmi z zaburzeniami mowy, ale to już w ramach wolontariatu.
Lubię mieć napięty grafik, choć czasem brakuje mi sił, ale wtedy wchodzę na Twojego bloga i widzę, że można jeszcze więcej 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu! Serdeczne gratulacje! Uwielbiam twoje posty, także te w których opisujesz swoje podejście i ich konsekwencje. Szczerze gratuluję, że mimo młodego wieku i dużych przeszkód ze zdrowiem, udało Ci się doprowadzić do sytuacji „odcinania kuponów”, posiadania pracy, którą uwielbiasz, oraz wdrożenia zasady „work smarter, not harder” – dzięki lekturze także i twoich postów mam świadomość zjawiska i staram się nad nim pracować. Niestety, z przełożeniem na praktykę jest gorzej, nie tylko z powodu braku motywacji, ale też mitów w najbliższym otoczeniu, rodzinie i znajomych. A w ogóle najgorzej, gdy z tych swoich planów się komuś zwierzy – wtedy ilość tzw.… Czytaj więcej »

Alicja
Gość
Alicja

Ostatnio często określasz ubrania czy elementy wizerunku jako dziwkarskie albo zdzirowate. Najchętniej w znaczeniu "odważne" albo "odsłaniające dużo ciała". Po co to? Ryż by się obraził.

Agata
Gość

Też czasem kupuję ten krem nugatowy z Lidla, jednak połączenie oryginalnej nutelli z bananami zawsze u mnie wygrywa 😉

Świnka
Gość

Dodać sałatę do potrawy i zyskuje 50 punktów na wyglądzie 😀 Przyznaj sama 😉 Lubię Twoje spostrzeżenia. Często się z nimi zgadzam, podobnie jest z poglądem o pracy, od którego zaczęłaś dzisiejszy post ;))

Ania S
Gość

Uwielbiam czytać Twoje podsumowania 😛 Historia z panią Stasią bardzo ciekawa i wyobraź sobie, że mi kilka miesięcy temu w poczekalni u lekarza, starsza Pani powiedziała bardzo podobną 😛 Tak sama z siebie zaczęła, gdy zwróciła uwagę na mój kolor paznokci (nie żaden róż czy coś, tylko zwyczajny ciemny granat) i powiedziała, że może gdyby kiedyś też miała tak ładnie pomalowane paznokcie, to mąż by jej nie zostawił…I potem już zaczęła opowiadać całe swoje życie i narzekać na tego byłego męża 😛 A na koniec, wpuściła przed siebie w kolejkę, bo stwierdziła, że jej w tym wieku to już się… Czytaj więcej »

Ania S
Gość

Prawda 🙂 Wiele już różnych historii słyszałam, bo często tak się składa, że jak jestem w przychodni czy szpitalu, ktoś do mnie zagaduje i opowiada często swoje życie, albo całą historię choroby i nie wiem kompletnie czemu, bo ja sama raczej rozmowy nie zaczynam…;)

TwojeDIY Kasia
Gość

Aniu, zadziwiasz mnie swoją dojrzaloscią i mądroscią. Pięknie wyglądasz w tym make-up. Ja tez jestem "kowalem swego losu". Zaczęłam pisać bloga w okresie w którym nie miałam pracy, a teraz mam tyle zleceń, że nie wiem od czego zacząć. Trzeba tylko chcieć i ciężko pracować, aby coś zmienić w życiu. Nie dawaj się hejterą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nazwij mnie hejterem czy kimkolwiek, ale błagam sprawdź odmianę przez deklinację rzeczownikow w l.mn. nie ma czegos takiego jak "hejterą" (tym) "kobietą" – w l.mn. OM! OM! Hejterom, (powiedzialam tym dwóm) kobietom… !!!

Czarownicująca
Gość

Aniu, moją uwagę przykuło Twoje zdjęcie, na którym pokazujesz makijaż z minerałami 🙂 Wygląda jak żywcem wyjęte z palety kolorystycznej – ecru i czekolada i w tym Ty = idealna harmonia 🙂
Strona z ładnymi paletami KLIK nieważne czy Cię interesuje, ładne i miło popatrzeć.

Czarownicująca
Gość

Oj tak 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu jesteś bardzo twórczą osobą, podziwiam. Ja natomiast wiem, że napewno nie chce wyglądać jak zdzira, pozdrawiam. Gosia

Mila
Gość

Dużo się u Ciebie działo w ostatnim tygodniu 😀 A tak przy okazji to chciałam Ci podziękować za to, że napisałaś na blogu kiedyś o ssaniu oleju 😀 spróbowałam i za pierwszym razem myślałam, że to nie zadziała, do tego olej jest paskudny 😛 ale po pierwszych dwóch minutach idzie już lepiej no i cóż, chyba pomaga 🙂

Barbara
Gość

"Smuci mnie powielany w szkołach i wielu domach mit, że ciężka praca jest gwarancją sukcesu" – ja te słowa zawsze rozumiałam nieco inaczej niż tylko ciężka praca = sukces. Mama zawsze tłumaczyła mi to w ten sposób, że niepielęgnowany talent i pomysł na siebie bez ciężkiej pracy sam działać nie będzie. Na dowód przytaczała mi historie swoich uczniów, kiedy ciężej pracujące osoby przeganiały w wynikach tych naturalnie zdolnych, ale zwyczajnie leniwych i mało ambitnych.
Jak dla mnie radą zawsze będzie nie work smarter, not harder ale work smarter and harder 😉 .

Barbara
Gość

Zerknęłam i wciąż będę obstawać przy swoim. Nawet biorąc większy wałek, malując szybciej, osiągniemy więcej 😉 .
Co do koleżanki – talentu i naturalnych zdolności nie zastąpi nic, ale ja wychodzę z założenia, że tu chodzi o to, żeby wyciągać z sytuacji jak najwięcej przy tym, co jest mi dane. Być może ta koleżanka właśnie tak zrobiła i jej harder było the smartest w przypadku braku umiejętności, a bez tego osiągnęłaby jeszcze niższe wyniki.

Barbara
Gość

Chyba się nie zrozumiałyśmy. Wiem, że większy wałek to smarter. Chodziło mi, że dokładając do niego harder – szybsze malowanie – i tak uzyskamy więcej 🙂 . Według mnie bezcelowo zawsze jest źle, niezależnie od metody.

Barbara
Gość

Swoją drogą, nie myślałaś kiedyś o robieniu przeglądu najciekawszych dla Ciebie wydarzeń miesiąca? Wiele bym dała za taką serię w Twoim wykonaniu, bo zawsze masz interesujący punkt widzenia, więc i selekcja pewnie byłaby ciekawa 🙂

Barbara
Gość

Gospodarcze chyba nie wpisują się w kanon bloga, ale za to chętnie poczytałabym o wydarzeniach, które można zaliczyć do politycznych czy społecznych. Niekiedy i te ze świata celebrytów (tu przywołam Twój tekst dot. Kim Kardashian chociażby) mogą mieć dla kogoś drugie dno. Po prostu to, co Cię zainteresowało w tym miesiącu i zmusiło do głębszych refleksji.

Karola S.
Gość

Wczoraj miałam skopany humor – otworzyłam archiwum Twojego bloga, zrobiłam kilka ćwiczeń z rozwojowych czwartków i pomogło. Masz w sobie chyba jakiś składnik z antydepresantów 🙂
Podoba mi się początek posta. Ja młoda i głupia uległam mitowi zbierania samych piątek, studiowania i zdobycia dobre pracy. A potem biegałam do pracy w klimatyzowanym biurze, mimo że mam problemy z zatokami i gardłem, które klimatyzacja pogarsza – strasznie potem chrypię i smarkam. Ale te czasy mam nadzieję dobiegły końca 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podziwiam cię za tą mądrośc, wytrwalośc pewność siebie.. Ja to bym chciała kiedyś wyjść gdzieś umalowana, w sukience, w rozpuszczonych wlosach, obcasach i nie czuć się przy tym głupia, pusta, przestraszona i winna..Ale to już chyba w innym życiu:/

Anna Siecla
Gość

Przecinki bolą 🙁

Anna Siecla
Gość

Znam ten tekst i wiedziałam, że się nim wytłumaczysz 🙂 Nie miałam zamiaru hejtować, to oczywiście twój blog i jeśli zechcesz możesz "walić" literówkami i błędami w całym wpisie. Chciałam tylko podzielić się moim spostrzeżeniem, bo po to chyba są komentarze.

Carrie
Gość

WORK SMARTER, NOT HARDER(takie prawdziwe!) zapisuję to zdanie w kalendarzyku i stronki, które wpadły mi w oko 🙂 I zgadzam się z panią Stasią to ja jestem kreatorką swojego życia i decyduję o sobie oraz zmieniam się co jest naturalne, robić i postępować tak, aby niczego nie żałować. Aniu, jeżeli spodobała Ci się żydowska muzyka, może spodoba Ci się ostatnia płyta Kayah Transoriental Orchestra? Jest właśnie w takim klimacie 🙂 Zainteresowała mnie propozycja filmowa, ślicznie Ci w takim makijażu!

Carrie
Gość

Miałam ten sam problem z Kayah 😀 Jest, to fakt, długo ją 'męczyłam' 😉

Em
Gość

Aniu chciałabym Cię prosić byś napisała coś więcej o pracy "mądrzejszej a nie cięższej". Tzn konkretnie w Twoim przypadku jak to wyglądało – jak nie chcesz, to bez konkretnych konkretów 😉 ale takie ogólne założenia jakie Ci przyświecały w tej drodze. Dziękuję 😉
Emilia

Em
Gość

Dziękuję 😉

Ania Kania
Gość

Ta niemiecka blogerka modowa jest świetna! Już sobie ją dodałam do zakładek 🙂 Dawno nie trafiłam na bloga modowego, który by mnie tak wciągnął 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, czy zamierzasz zgłosić swój blog do " BLOG ROKU" ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, to cię przecież nic nie kosztuje. Potraktuj to jak marketing, mający na celu promocję twojego bloga.

happiness designer
Gość

Slicznie wygladasz z ta niebieska kreska na dolnej powiece 🙂 bardzo podkresla Twoj kolor oczu.
Bardzo sie ciesze z Twojego dobrego samopoczucia, poczucia harmonii i tych "klockow, ktore same sie ukladaja" 🙂
pozdrawiam cieplo

Panna Licho
Gość

Przypomniałaś mi, że muszę dorwać nowy numer Skarbu 🙂 Całą notkę czytałam z przyjemnością, piosenka Arctic Monkeys jest świetna. Co dziwne, że mi się spodobała, skoro byłam na ich koncercie i mnie nie zainteresował ten zespół jakoś specjalnie.

KwiatWeWłosach
Gość

O, argumentem o z dnia na dzień podjętej decyzji o wizycie u stomatologa mnie przekonałaś. Mam ostatnio straszne problemy z zębami, ale dentystę (i związane z nim koszty) ciągle odkładam na później. Zawsze znajdzie się jakaś ważniejsza sprawa lub bieżące wydatki pochłoną mój budżet. Studiuję filologię polską, czasem dorobię sobie jakimś sprawdzaniem prac, napisaniem czegoś, rok temu współpracowałam z pewnym portalem, którego tematyka nie interesowała mnie ani trochę, ale cóż – płacili. Mogłabym poszukać normalnej pracy, ale to wiązałoby się już z całkowitym siedzeniem w mieście, w którym studiuję. Rodzina musiałaby mnie chyba odwiedzać sama ;]. Ok, czy ja się… Czytaj więcej »

Malko
Gość

Ania, ja z pogniecionymi rzeczami radze sobie za pomoca prostownicy 😉 Zelazka to nie zastapi, ale male elementy przeprasowac sie da..
Pozdrawiam serdecznie,

Malko

Anna Górecka
Gość

Aniu naprawdę zazdroszczę, że masz taki wyjątkowy dar pisania tak luźno i na temat zarówno o rzeczach waznych i mniej ważnych..
Na pewno skorzystam i obejrze film, który polecasz. Popieram wcześniejsze komentarze, że w tej kresce Ci do twwarzy,
Ja również jestem na etapie wybierania Smart work zamiast hard work. Trzymaj kciuki, żeby mi się udało. A Twój blog jest naprawdę genialny.
Pozdrawiam Cię
Ania G

Ps. Wcale nie uważam, żeby aparat odbierał Ci jakieś wewnętrzne piękno jak ktoś wczesniej napisał. Uważam, że jesteś naprawdę fotogeniczna.

http://london-lavender.com

Previous
Zmień swoje życie w 52 tygodnie – rozwojownik, zadanie trzecie
Tygodnik dwa – fajny kanał DIY, ulubiona muzyka, jedzenie i promocje