Ta jedna osoba, która zawsze wystroi się bardziej niż wszyscy inni to ja 🙈 ale powód jest prosty! 👗Sukienki zajmują dużo mniej miejsca w walizce i głowie. Dlaczego głowie? Bo redukują liczbę podejmowanych decyzji - nie muszę się zastanawiać jaka góra pasuje do jakieś spódnicy. 
Steve Jobs nosił nieśmiertelne jeansy i golf i w ogóle się nie zastanawiał😅. Ja przyznaję - uwielbiam sukienki a swoje łowcze instynkty zaspokajam w lumpeksach. Od kiedy stać mnie na sukienki, zupełnie nie jarają mnie zwykłe zakupy💁🏻‍♀️.
Za to wciąż jarają mnie podróże! Dzisiaj udało się ogarnąć plan na 10 dni w Gruzji! Kutaisi, Tibilisi, Batumi i Kazbegi. Góry, morze, jedzenie, może opera, może te szalone dziwne łaźnie siarkowe, w których ktoś myje cię mokrą szmatą - will see! 
Znam sporo ciekawostek, ale wyjątkowo nie będę czytać nic o kulturze, żeby się nie uprzedzać. Najpierw zobaczę, potem poczytam, opinię wyrobię sobie po fakcie. Oponę pewnie w trakcie🤣

Luźny wpis o niczym, by wyrzucić myśli z głowy ;) #Budapeszt #Budapest #gellert #gellerthill #monument #reddress #ladyinred #sukienka #100dnibezspodni #podróże #podróżemałeiduże #girlswhotravel #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc 
Fot: @agnieszkazysk

Ta jedna osoba, która zawsze...

Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

3 rzeczy, których długo się uczyłam

Najprostsze rozwiązania bardzo często są najbardziej skuteczne. Jednak są takie życiowe prawdy i reguły, których uczyłam się długo…bo nie mogłam ich zrozumieć 😉 Oto kilka z nich.


    Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane

Dużo wody w Gangesie upłynęło, zanim zrozumiałam rozbieżność między zakładanym i prawdziwym efektem niektórych moich działań. Dzisiaj wiem, że coś, co na pozór wydaje się złe, nierzadko jest lepsze od “dobrych chęci”.

Przykład: zajęcia grupowe z dziećmi. Za wykonywanie różnych zadań dzieciaki dostają po naklejce. Ola nie wykonuje zadania. Nadchodzi czas rozdawania naklejek – tak się złożyło, że dostali wszyscy oprócz Oli, która bardzo księżniczkuje.

Ola w ryk – ja chcę naklejkę !!!!!!!!!!!!!!!!

Dobre chęci : dam Oli naklejkę i będę mieć święty spokój, ona się ucieszy…

Prawdziwy efekt : Dając Oli naklejkę za nic, uczę ją, że nie musi nic robić, aby uzyskać taki sam efekt jak Ci, którzy pracowali (wyuczona bezradność, spora część działań opieki społecznej w naszym kraju). Ponadto Ola wzmocni swoje przekonanie, że płacz jest dobrą metodą na wymuszanie i sięgnie po niego w przyszłości. Dzisiaj naklejka, jutro : mamo, kupi mi Ajfona bo się potnę. Co ja mówię : masz mi kupić,  nie kup mi. Oprócz tego reszta dzieci poczuje się oszukana, bo ich nagroda w postaci wypasionej naklejki zostanie sprowadzona do rangi niczego. Zamiast Oli pomóc, zrobię jej wielką krzywdę wzmacniając negatywne zachowanie.

Po prostu informuję kolejny raz, że będą kolejne zadania do wykonania i jeśli się w nie włączy, ma szansę na kolejną naklejkę.

Nauczyłam się myśleć dalej, niż tylko w tej najbliższej perspektywie. Nie podejmuję już decyzji “jakoś to będzie” i nauczyłam się odkładać gratyfikację. Jest takie powiedzenie, które mówi, że gdyby uderzenie młotkiem w dłoń bolało dopiero za pięć lat, znaleźli by się tacy, którzy uderzaliby się kilka razy dziennie. Być może dlatego tyle osób bierze kredyty na zachcianki?

I chociaż wiem, że zawsze znajdzie się ktoś, kto powie : A nie lepiej byłoby dać jej tą naklejkę? Co za głupi babsztyl! To wolę ponieść konsekwencję i dokonać wyboru lepszego długofalowo, niż dobrymi chęciami zdecydować się na krótką korzyść, która uruchomi negatywną reakcję łańcuchową w przyszłości.

No właśnie…Nie lepiej?

Parka z kapturem: KLIK 

Nie lepiej kupić kurtkę z Polski? Nie lepiej upiec ciasteczka, zamiast kupować gotowe? Nie lepiej byłoby ściąć te włosy? Nie lepiej iść pieszo, zamiast jechać samochodem? Nie lepiej byłoby…

Być może zwracam uwagą na te lepieje dlatego, że sama pracuję z dziećmi i bardzo uważnie rejestruję ich reakcje na różne informacje zwrotne. Kiedy Kasia narysuje kreatywny, abstrakcyjny rysunek z kotem większym od mamy Kasi, to byłabym idiotką mówiąc : A nie lepiej, jakby kot był mniejszy od mamy?. Dlaczego? Bo po pierwsze : narzucam Kasi swoją wizję świata. Używając tego wkurzającego lepiej, co automatycznie oznacza, że Kasia zrobiła to GORZEJ. Kompletnie nie uwzględniam tego, że Kasia mogła mieć inny zamysł artystyczny i rysowała np. wymyśloną przez siebie krainę. Najpierw powinnam zapytać jaki miała pomysł i zauważyć tego dużego kotka, np. Kasiu, widzę, że narysowałaś wielkiego kota. Jest on większy od twojej mamy! Czy to jakiś zaczarowany kot, czy tak wyszło? Opowiesz mi o nim więcej?

I może się okazać, że Kasia rzeczywiście nie wie czym są proporcje i wtedy mogę jej wyjaśnić (a Kasia wysłucha z innym, bardziej przyjaznym podejściem, bo w końcu sama zasygnalizuje mi potrzebę), ale może się też okazać, że Kasia rysowała krainę wielkich zwierząt, albo wymyśloną przez siebie opowieść o zaczarowanym kocie. Może być też tak, że Kasia rysowała obiekty według miłości jaką darzy bohaterów obrazka (tak było w tej sytuacji!, ale to temat na inną dyskusję) i kot jest jej jedynym pocieszycielem, który na nią nie krzyczy.

Moje “A nie lepiej” tylko zablokowałoby Kasię.

Tak samo jest z dorosłymi. Lepiejowanie narzuca innym Twoją wizję świata i twoją drogę. A przecież nie ma jednego uniwersalnego człowieka  w różnych ciałach i kolorach, bo nie jesteśmy lalkami. Każdy ma inne priorytety, wyznaje inne wartości.

Być może wybrałam kurtkę  z Chin, bo napisała do mnie Susie w Romwe i mówi : widzę, że pokazujesz wszystko tak, jak wygląda, widziałam za krótką sukienkę 🙂 Trzeba bardzo dokładnie czytać opis i wymiary. Jeśli chcesz się przekonać jak to jest u nas, możesz wybrać sobie z naszego sklepu co tylko chcesz i jak Ci się spodoba, to wstawisz zdjęcie. 

Więc wybrałam sobie parkę za tyłek, bo zawsze celowałam w płaszcze, a ostatni raz kurtkę zimową miałam w… gimnazjum. Twoje lepiej może oznaczać stawianie na jakość, moim lepiej może być szukanie stylu, którego nie mam i eksperymentowanie. Bo mam szansę ponosić ubrania, których sama bym sobie nie kupiła i uczyć się na swoich błędach (mega przydatne). Być może moim lepiej jest pozbycie się nietwarzowej czerni kosztem zniszczonych włosów, a twoim lepiej  jest ścięcie włosów na zapałkę albo stopniowe schodzenie z koloru – to jest ok, bo każdy ma inne preferencje i dokonuje własnych wyborów. Ale to nie jest tak, że wakacje pod palmą są lepsze od tych pod gruszą, a te pod gruszą są gorsze. Są INNE. I tyle.

Twoim lepiej może być każdorazowe pieczenie ciasteczek w domu, ale koleżanka może poświęcać ten czas na rozkręcanie swojego biznesu i ciasteczka lubi piec, ale od święta. Kiedy ma na nie ochotę, woli kupić je w okolicznej cukierni, bo w tym momencie lepiej  oznacza dla niej “zużywając mniej czasu”. Kiedy następnym razem będziesz chciał powiedzieć swojej koleżance która ćwiczy z Blogilates czy inną Mel B – a nie lepiej pójść na siłownię? Zastanów się, czy nie przekazujesz jej tym samym komunikatu, że ona robi coś GORZEJ. Wielki sekret relacji z ludźmi jest taki, że ludzie lubią tych, przy których czują się lepiej, nie tych, którzy obniżają ich samopoczucie ;-)))

Nie lepiejowanie, to taki banał, malutka drobnostka, której uczyłam sie bardzo długo. Pewnie wciąż mi się zdarza, ale bardzo unikam. Chwila na zastanowienie się i dwa kroki : co chcę przekazać? jak to zrobić najefektywniej?


Trzecia zasada : Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni

Mimo popularnej ostatnio krytyki tej sentencji (i generalnie wylewania miodu na serduszka tych, którzy myślą, że potrzebują miodu, bo przecież lepiej dać jest komuś krótkotrwałą korzyść i zarobić na kursach, książkach, szkoleniach. W końcu  ludzie kochają pięknie opakowane iluzje), wciąż się z tymi słowami zgadzam.

Ale stawiam warunek : Co mnie zabije, to mnie wzmocni….jeśli będę tego chciał.

Bo możesz chcieć nie uczyć się na swoich błędach i to też jest ok. Każdy żyje, tak lubi 🙂

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) Sty 21, 2015 at 2:44 PST


Ja uważam, że jeśli już dostaję od życia jakimś batem, to wolę wyciągnąć z tego wnioski. Długo do tego dochodziłam, ale jak pisałam – najprostsze rzeczy często okazują się najtrudniejsze. Czy ktoś tak jak ja, ma wielki problem z nauką na egzaminy, kiedy w notatkach są same oczywiste rzeczy? Paradoksalnie – dużo szybciej przyswajam sobie trudne informacje, bo nastawiam się na naukę, a oczywistości czytam jakoś tak…byle jak. A potem przeklinam w myślach egzaminatora, gdy pada pytanie : wymień i scharakteryzuj 13 funkcji oczywistości według Jana Kowalskiego :))

Ok, wracam do tematu – jeśli spotka mnie coś nieprzyjemnego, ale nie na tyle, by umierać, to mogę :

– posłuchać mentora i potraktować to jako : ok, nie zabiło mnie

Albo też wyciągnąć wnioski, np:

– zastanowić się nad działaniami, które doprowadziły do tej sytuacji

– zastanowić się, jak uniknąć jej w przyszłości

– spróbować wyciągnąć z niej plusy.

A często jest tak, że z pozoru ciężka sytuacja tak naprawdę okazuje się dla nas korzystna. Np. część blogerek celowo podsyca ogień hejtu i prowokuje hejterów, bo jak wiadomo – hejter jest najwierniejszym czytelnikiem i zawsze wraca. I zazwyczaj ściąga więcej hejterów. A to winduje statystyki w górę i pozwala zganiać większy hajs z reklam. Skuteczne, ale nie dla mnie ;-)). 

Inny przykład: 

Ojciec mojej znajomej podobno zamarzył sobie karierę prywaciarza. Przemiany gospodarcze i te sprawy. Bardzo fajnie mu to wszystko szło… do czasu aż kiedyś postanowił sprowadzić pejdżery. (Śmiesznie to wygląda w spolszczeniu, ale pagery brzmiało jak PGR-y :D). Otóż ku jego wielkiemu zaskoczeniu, pejdżery wcale nie zaczęły się sprzedawać jak ciepłe bułeczki i bardzo dużo pieniędzy wyrzucił w błoto.

I mógłby potraktować to jak : co mnie nie zabije, to mnie nie zabije, ale wolał wyciągnąć z tego wnioski i uważniej obserwować trendy w przyszłości, ale też rozważniej podejmować decyzje biznesowe. Dzięki temu nie wszedł w spółkę z kolegą z podstawówki, który szukał wspólnika na wypożyczalnię kaset video. Interes pięknie się rozwijał, aż niespodziewanie całkiem padł.

Dzięki temu, że tata mojej znajomej dostał mocno po kieszeni, szybko otworzył e-sklep, kiedy trend zaczął się pojawiać i był jednym z pierwszych “super sprzedawców” na allegro (ktoś to jeszcze pamięta? 😉

Oto trzy zasady, których uczyłam się…długo. Banalne, ale takie trudne do wprowadzenia 😉 Zupełnie jak nauka na łatwe egzaminy!

Poprzedni tekst: https://www.aniamaluje.com/2015/01/tygodnik-3-czyli-przepis-na-goraca.html


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

81
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
52 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BLONDIE WALESAniamalujeAntoś czy AnielkaAnonimowyBarbara Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szczerze? Czytam, czytam i zupełnie nic nie zrozumiałam z tej notki, dla mnie to jeden wielki bełkot. Może dlatego, że w moim miemaniu to, co napisałaś to oczywistości i dlatego nie rozumiem głębi, którą przekazałaś? Być może 🙂 Ps. ładna kurtka, mam podobną 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie to też oczywistości, dla Ani chyba też, ale gdyby wszyscy je rozumieli, byłoby dużo mniej tarć w życiu 🙂 A mnie krew zalewa, gdy ktoś wyskakuje mi z "a nie lepiej"? 😀

Zuzanna
Gość

Moze i mysle zbyt optymistycznie, ale uwazam, ze ludzie, ktorzy zawsze wiedza lepiej (piekne przyklady lepiejowania), nie wyciagaja wnioskow z porazek czy zadowalaja sie krotkoterminowymi latwymi rozwiazaniami, robia tak z czystej wygody, z pelnym przekonaniem i swiadomoscia swojego czynu – wcale nie dlatego, ze nikt im nie powiedzial, ze nie mozna inaczej, lepiej, madrzej, moze trudniej ale korzystniej i koniec koncow przyjemniej. To banalne madrosci. Dlatego zgodze sie z anonimem z 14:26, dla mnie ten artykul rowniez jest takim troche fastfoodowym belkotem o oczywistosciach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ja mam jeszcze jedną zasadę : każdy widzi to, co chce zobaczyć. Np. bełkot… Ten tekst nie spełnia kryteriów bełkotu
"bełkot
1. pot. «niezrozumiała, niewyraźna mowa; też: nieartykułowane dźwięki»
2. pot. «pozbawiony sensu, niezrozumiały tekst lub zawiła wypowiedź»
3. zob. bulgot w zn. 2."

Tekst jest najeżony konkretnymi przykładami wiec zdecydowanie brak tu belkotu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najbardziej lubię u ciebie właśnie teksty tego typu. Z tym "lepiej" dałaś mi do myślenia…a z egzaminami mam tak samo 🙁

emajla
Gość

Egzaminy, egzaminy, co roku popełniam dokładnie te same błędy 🙁
A co do zasady 'a nie lepiej' cholera, faktycznie tak mam, że zaraz komuś coś 'lepiejuje'. Muszę się tego wyzbyć, albowiem właśnie spojrzałam na to z drugiej strony 🙂

Ev
Gość

Ja czasami lubię jak ktoś mi coś zasugeruje… Zdarza mi się robić rzeczy bez sensu, i myślę, że raczej chodzi o intencję mówiącego. Niektórzy "lepiejują" z troski: "A nie lepiej kupić nowe buty zamiast marznąć w starych?" Chodzi mi o jakieś takie życzliwe sugestie, do których czasami słowa te pasują jak nic innego…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzę,że marzniesz w tych butach, nie myślałaś o nowych? Brzmi 5 razy lepiej 🙂 Celowo uzylam lepiej :p

Ev
Gość

Nie widzę różnicy. Zależy jakim tonem to powiesz. Równie dobrze ktoś może się obrazić, że uważasz, że nie myśli= że jest głupszy, bo sam na to nie wpadł. I zależy jakie ma się z tą osobą relacje. Czy też osoba wie, że chce się jej dobra długofalowego, a nie docinek.

Balbina Ogryzek
Gość

Aniu, ja też całe życie miałam problem z nauką oczywistości. Przy trudnych rzeczach wiedziałam, że muszę się skupić i użyć 100% mózgu, żeby się nauczyć 😀 Te łatwe tylko 'przeleciałam' i wydawało mi się, że jest OK. Chyba nie muszę mówić, z czym miałam zawsze największy problem na kolokwiach. Oczywiste oczywistości są zawsze najtrudniejsze. Ostatnio jak wiesz byłam u trychologa z moim bólem skóry głowy. Podejrzewałam jakieś zapalenie, łzs, czy inne grzybki. Okazało się, że oprócz kilku innych przyczyn, robię sobie krzywdę codziennym noszeniem koka. Czy nie oczywistość? Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ja miałam podobnie – leczyłam się na trądzik nie zdając sobie sprawy z tego, ze wszystko tworzy mi się po lewej stronie twarzy. Miałam uczulenie na płyn, a śpię na jednym boku…

Kasia M
Gość

Oj pewnie że oczywistości, ale nie łatwe do przestrzegania 🙂

Martusiowy Kuferek Blog
Gość

Ocena działań drugiego człowieka jest najczęściej zbyt szybka, z ogromną dozą krytykanctwa i lepiejowania. Sama "lepiejuję" ludziom – muszą się nieźle wtedy wkurzać. Będę starała się podchodzić do tematu bardziej świadomie. Po przeczytaniu tekstu zrobiło mi się przykro, że we mnie też to jest. 🙁

Odnosząc się do kilku komentarzy wyżej uważam, że im więcej pisania o takich oczywistościach, tym bardziej utrwala się dana wiedza. To, że każdy ma świadomość czegoś, nie oznacza, że umiejętnie stosuje to w praktyce.

pidzamowa
Gość

Zasada z lepiejowaniem bardzo mi się spodobała. Nie patrzyłam na to nigdy w ten sposób i chyba powinnam zacząć bo pewnie sama nie raz używam tego sformułowania. A co do zasady pierwszej z dobrymi chęciami to… zawsze rozumiałam ją zupełnie inaczej 😉 Dobre chęci z mojej wersji to przysługi, których inni od nas nie chcą. Taka nadgorliwość podszyta "dobrymi chęciami". Coś z stylu:– Dlaczego powiedziałeś coś mojej mamie? Chciałam zrobić to sama.– Myślałam, że lepiej będzie dla Ciebie jeśli ją na to przygotuję– Dobrymi chęciami, bla bla bla… 😉 Nie wiem czy dobrze to wytłumaczyłam, ale i w Twojej i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W mojej wersji są to zamierzenia nie poparte konkretnym działaniem :).

loveblondhair blog
Gość

może i oczywistości, ale mam tak samo. Te proste rzeczy i notatki z tymi podstawami przeglądnę, a później ups…. coś w stylu "jak czytam to umiem, jak nie czytam.. to nie umiem 🙂
fajnie jest czytać nie oczywistości i dowiadywać się nowych rzeczy ale powrót do podstaw po latach pozwala odkryć to samo na nowo, czyli wyciągnąć więcej 🙂
Fajny post !
🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Rzecz, której baardzo długo się uczyłam, która teraz jako pierwsza mi przyszła do głowy to zrozumienie jak mało istotny jest wygląd. Rok 2014 był rokiem leczenia kompleksów i przyszła mi teraz wena żeby o tym napisać na blogu. Normalka: wena wtedy, kiedy trzeba się uczyć na egzamin. W tym przypadku jutrzejszy…
Tekst mi się podoba i kurtka mi się podoba. Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania jak zwykle dajesz do myślenia! Mam dokładnie to samo z tym "lepiejowaniem". Ostatnio zauważyłam, że prawie zawsze "wiem lepiej" jak coś trzeba zrobić, nawet w małych, głupich, domowych czynnościach czy rozwiązać daną sytuację. I nawet zaczęłam się nad tym zastanawiać, że to może jednak być trochę denerwujące dla innych, a Ty właśnie dzisiaj zamieszczasz tekst jakby specjalnie dla mnie, dziękuję! ;))
Milena

Mezalines
Gość

Miło przeczytać coś niby oczywistego 🙂Oczywiście również największy problem mam z tym lepiej. Tak to już niestety jest, że patrzymy na wszystko z własnej perspektywy i zapominamy, że ktoś może mieć inną. Ostatnio miałam na zajęciach przedmiot Fenomenologia spotkania. Początkowo byłam dość specyficznie do niego nastawiona i myślałam, że będzie kolejna jakaś niezbyt miła filozoficzna rozprawa. Pomyliłam się i to bardzo. Wyniosłam z zajęć wiele i dopiero zobaczyłam, jak wiele błędów można popełniać przy różnych spotkaniach. Zauważyłam, że właśnie zamiast postarać się zrozumieć kogoś i poznać jego punkt widzenia, pojawiało się to lepiej. Czas z tym powalczyć, ale o zgrozo,… Czytaj więcej »

Mezalines
Gość

Studiuję nauki o rodzinie, ale ten filozoficzny przedmiot mnie zaskoczył. Pewnie duża w tym zasługa prowadzącego profesora.
Jeśli chodzi o książki, to niestety nie czytałam żadnej w całości, tylko wybrane elementy w różnych pozycjach. Większość z nich odnosi się do działu jakim jest filozofia dialogu. Jednak myślę, iż mój profesor zrobił świetną syntezę tego przedmiotu w swoim skrypcie. Jeśli jesteś zainteresowana mogę Ci go podesłać.

Gaja
Gość

Kiedy słyszę "nie lepiej" to od razu teściowa przychodzi mi na myśl, hehe. A moja rzecz – nic nie musi być takie, jakim się na początku wydaje 🙂

Niedopowiedziane
Gość

Muszę oduczyć się lepiejowania,tylko,że nie wiem jak to zrobić. Eh,ale jak zawsze masz rację. Tylko jak wysłać komunikat,że uważamy,iż jest sposób,który przyniesie więcej korzyści?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo spodobały mi się dwie ostatnie zasady 🙂 Napisze może trochę nie na temat, ale podoba mi się to, że rozbijasz tekst zdjęciami. Czy to jakieś ciekawe reklamy, czy obecnie częściej – twoje zdjęcia- jestem na tak. Lubię, kiedy ktoś firmuje swoje poglądy swoją twarzą a to wszystko nadaje blogowi trochę bardziej osobisty charakter. Jak kiedyś stare dobre blogi 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam tak samo 🙂 bardzo lubilam reklamy, ale często były oderwane od kontekstu, a długi tekst źle się czyta. Znalazłaś Aniu dobry sposób, by nie poszerzać tematyki o nową kategorię i zachować obecną tematykę. A przy tym jak pisalas, masz narzędzie do pracy nad swoim stylem

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I ja się zgadzam. Nie obraz się Aniu, ale szafiarka byłaby z Ciebie słaba i cieszę się, że nie tworzysz na siłę osobnych tekstów modowych czy stylizacji. Tak jak jest, jest dobrze.
Lubię czytać twoje teksty, zawsze wnosisz coś świeżego. Czytam tylko dwa blogi – twój i riennahery.

BLONDIE WALES
Gość

A ja właśnie miałam napisać, że strasznie głupio to wygląda. Tekst o tym, jak lepiej się wyrażać w kontaktach do innych, a tu na samym środku wciśnięte na siłę zdjęcie parki z reklamą romwe. Niefajne…O ile sama idea zdjęć w notkach jest okej, to może niekoniecznie czegoś niezbyt związanego z tematem? 😛

Polowanie na zdrowie
Gość

Mądry wpis. Mimo młodego wieku jesteś bardzo mądra życiowo. Trochę mi się skojarzył z wpisem o ''trzeba było''. Jeśli mowa o pierwszym przykładzie z naklejką, być może jestem szczęściarzem bo na taki mechanizm działania zwracałem uwagę już jako dzieciak, z tej pozytywnej strony, natomiast bardzo fajnie zobrazowałaś to na przykładzie rysunku z kotem.
Trzymaj się.

Polowanie na zdrowie
Gość

A właśnie i bardzo ładnie wyglądasz w tej kurtce, kurtka sama też ładna ;-). Czy tam płaszcz czy jak to się zwie :-D.

Polowanie na zdrowie
Gość

Hm, to chyba 3 awatar w historii bloga :-). Czyli niespełna roku. Może faktycznie często. Pewnie za jakiś czas wrzucę swoją twarz i tak już zostanie :-D.

Pamiętaj, jakbyś miała być w Poznaniu, to odezwij się na meila czy coś, jakbyś miała czas to możemy się spotkać ;-).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo mi się podoba ta 'banalna' notka! Myślę że takie małe rzeczy mają w efekcie największy wpływ na nasze życia 🙂 I również jestem trochę zniesmaczona krytyką 'co mnie nie zabije…' – ludzie tak łatwo się poddają!
PS. Jak będziesz w najbliższym czasie w Rossmanie (albo udaj się tam specjalnie, warto!) kup "Isana Professional Effektiv-Kur Oil Care". Mistrzostwo, a nie odżywka! Też kiedyś zrobiłam zbrodnię przeciwko włosom, dlatego polecam nałożenie oleju na godzinę przed myciem, a po umyciu Isanę :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój Tata przekazał mi mnóstwo właśnie takiej pozornie oczywistej mądrości i jednym z jego ulubionych powiedzeń jest właśnie "lepsze jest wrogiem dobrego" – a propos "lepiejowania" 😉
Z nauką do łatwych egzaminów mam identycznie – "jak paczę to umiem, jak nie nie paczę to nie umiem" 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak zwykle fajna treść do poczytania 🙂 ,,lepiej" podcinające skrzydła – świetnie to opisałaś. Jak dla mnie w szkołach od pierwszej klasy powinien zostać wprowadzony przedmiot związany z psychologią, aby dzieciom łatwiej było zrozumieć potrzeby i zachowania innych. Chciałam się również wypowiedzieć odnośnie blogerek i tzw. hejtów. W moich oczach blogi przyjęły się, ponieważ świat przesiąknięty jest reklamą. Pojedyncze dziewczyny piszące na jakiś temat nie reklamują tylko opisują to co dobre a inne dziewczyny w komentarzach potwierdzają tylko, że jest w tym sens. Obecnie żyjemy w świecie w którym prawda jest mocno ukryta bo często się nie opłaca i nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Odnośnie czystej reklamy na blogach, to taką wersję wolę, gdzie autor jawnie pisze lub widać, że teraz coś reklamuje, a nie wplata reklamy do tekstu niezwiązanego kompletnie z produktem. Znam kilka takich blogów.

Ehdi Mars
Gość

a ja mam też wrażenie, że czasem blogerki nie są w stanie odróżnić odmiennej opinii od hejtu. Pamiętam pewien blog prowadzony przez kilka dziewczyn gdzie każde zdanie odmienne z prowadzącymi było z góry odrzucane lub obśmiewane. Blog nie był komercyjny ale przez brak wolności wypowiedzi ostatecznie stracił wszystko. Hejt to hejt a odmienne zdanie każdy może mieć prawo i o ile nie jest wyrażone w obraźliwy sposób powinno być publikowane. U Ani nie zauważyłam takiego zjawiska, czasem publikuje nawet hejterów ;).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

(Anonimowy z 20:05) – dzięki Ania 🙂 Ty jak widać inaczej postrzegasz różne rzeczy – od tej drugiej strony, bo sama piszesz.
Jestem zwykłą czytelniczką, odwiedzam bloga, mam czasem swoje zdanie i chcę je wypowiedzieć, a jak ktoś mnie odrzuca mimo, że staram się aby wypowiedzi były kulturalne no to cóż, swoje wnioski sobie wyciągam i przeglądanie dawniej ulubionych stron już nie jest tak częste i pozostaje jakiś niesmak 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie napiszę bo nie chcę robić antyreklamy 🙂 może faktycznie coś uraziło autorkę i trafiłam niechcący w jakiś czuły punkt, może miała multum komentarzy a mój jakoś został przegapiony, źle odebrany, a może byłam nie miła a wydawało mi się odwrotnie?
Świat mi się nie zawalił 😛 Tak mnie wczoraj naszło na ten temat, ale już więcej nie będę się nad nim zastanawiała.

Paulina
Gość

Dałaś mi do myślenia z tym "lepiej". Teraz będę się zastanawiać, ja inaczej przekazać komunikat. Ciekawe, jak i kiedy taka zmiana zaprocentuje 🙂

Ehdi Mars
Gość

Dałaś mi do myślenia z tym "lepiej" nigdy nie patrzyłam na to z tej strony i przyznam się bez bicia, że zdarzało mi się lepiejować ;). Teraz będę bardziej uważna, zastosuję tą zasadę w praktyce.

hard-big-hand
Gość

I znowu masz rację 🙂

Anik R
Gość

U mnie też często pada "lepiej" w stosunku do moich dzieci i jakoś nigdy się głębiej nie zastanawiałam czy robie dobrze czy zle. Twój tekst dał mi dużo do myślenia. Starsze dziecko zbytnio się nie przejmuje- "tak sobie wymyśliłam i tak już zostaje" za to młodsze szybko się zniechęca po moim "lepiejowaniu". Muszę nad tym popracować.

Carrie
Gość

Lepiejowanie, no właśnie! Bo przecież the simpler the better 🙂 Mam tak samo z egzaminami!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Ewa Mat
Gość

kurtka jest genialna 🙂

Agulek
Gość

Lepiejowanie, zaraz obok NieDaSię są najmniej lubianych sugestii innych osób jakie często słyszę. Nie cierpię tego. Jestem po studiach, PR i dziennikarstwo. Pracuję w galerii handlowej jako sprzedawca. Nie dlatego, że nie ma dla mnie pracy. Nie zarabiam najniższej krajowej, mam umowę o pracę, socjal i premię. Lubię tę pracę, mam wspaniałych współpracowników. A i tak słyszę: " Lepiej znajdź pracę zgodną z studiami" , : Nie lepiej pracować w jakieś gazecie" Ale dlaczego? Piszę teksty czasem na zamówienie, jest w porządku robić to od czasu do czasu, ale nie wyobrażam sobie tej pracy na co dzień. Jestem szczęśliwa.

Barbara
Gość

Nic dodać, nic ująć.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja właśnie jestem po takim egzaminie. Też ciężko mi się uczy oczywistości (tym bardziej, że wiem, że to jest dla mnie zupełnie nieprzydatne), ale przyłożyłam się i uczyłam całkiem sporo. Poszłam na egzamin, patrzę, pytania wydają się proste. Dodatkowo część pokrywa się z tym, o co profesor pytał podczas powtórzenia (a ja akurat nawet bez uczenia potrafiłam odpowiedzieć na większosć z nich). Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że prawie cały rok zdał (na czwórkach i piątkach), a ja i troje innych studentów nie. Jestem trochę przybita. Mimo tego, ze uważam, że ten przedmiot nie jest najważniejszy, to… Czytaj więcej »

Antoś czy Anielka
Gość

Aniu! Jesteś młodsza ode mnie, ale i mądrzejsza z tysiąc razy.
Jestem typowym "lepiejem" – od dziś walczę. Tylko ja nie chcę nic złego… po prostu zadając pytanie "a nie lepiej" lub "a nie łatwiej" oczekuję odpowiedzi "nie, bo…" i w ten sposób próbuję się czegoś nowego dowiedzieć 😀 No to teraz już wiem, dlaczego nie działa. Przecież to takie oczywiste! Jestem przemądrzała! 😀

Previous
Tygodnik 3, czyli przepis na gorącą czekoladę, standardy piękna na całym świecie i opakowania…
3 rzeczy, których długo się uczyłam