Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

3 rzeczy, których długo się uczyłam

Najprostsze rozwiązania bardzo często są najbardziej skuteczne. Jednak są takie życiowe prawdy i reguły, których uczyłam się długo…bo nie mogłam ich zrozumieć 😉 Oto kilka z nich.


    Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane

Dużo wody w Gangesie upłynęło, zanim zrozumiałam rozbieżność między zakładanym i prawdziwym efektem niektórych moich działań. Dzisiaj wiem, że coś, co na pozór wydaje się złe, nierzadko jest lepsze od “dobrych chęci”.

Przykład: zajęcia grupowe z dziećmi. Za wykonywanie różnych zadań dzieciaki dostają po naklejce. Ola nie wykonuje zadania. Nadchodzi czas rozdawania naklejek – tak się złożyło, że dostali wszyscy oprócz Oli, która bardzo księżniczkuje.

Ola w ryk – ja chcę naklejkę !!!!!!!!!!!!!!!!

Dobre chęci : dam Oli naklejkę i będę mieć święty spokój, ona się ucieszy…

Prawdziwy efekt : Dając Oli naklejkę za nic, uczę ją, że nie musi nic robić, aby uzyskać taki sam efekt jak Ci, którzy pracowali (wyuczona bezradność, spora część działań opieki społecznej w naszym kraju). Ponadto Ola wzmocni swoje przekonanie, że płacz jest dobrą metodą na wymuszanie i sięgnie po niego w przyszłości. Dzisiaj naklejka, jutro : mamo, kupi mi Ajfona bo się potnę. Co ja mówię : masz mi kupić,  nie kup mi. Oprócz tego reszta dzieci poczuje się oszukana, bo ich nagroda w postaci wypasionej naklejki zostanie sprowadzona do rangi niczego. Zamiast Oli pomóc, zrobię jej wielką krzywdę wzmacniając negatywne zachowanie.

Po prostu informuję kolejny raz, że będą kolejne zadania do wykonania i jeśli się w nie włączy, ma szansę na kolejną naklejkę.

Nauczyłam się myśleć dalej, niż tylko w tej najbliższej perspektywie. Nie podejmuję już decyzji “jakoś to będzie” i nauczyłam się odkładać gratyfikację. Jest takie powiedzenie, które mówi, że gdyby uderzenie młotkiem w dłoń bolało dopiero za pięć lat, znaleźli by się tacy, którzy uderzaliby się kilka razy dziennie. Być może dlatego tyle osób bierze kredyty na zachcianki?

I chociaż wiem, że zawsze znajdzie się ktoś, kto powie : A nie lepiej byłoby dać jej tą naklejkę? Co za głupi babsztyl! To wolę ponieść konsekwencję i dokonać wyboru lepszego długofalowo, niż dobrymi chęciami zdecydować się na krótką korzyść, która uruchomi negatywną reakcję łańcuchową w przyszłości.

No właśnie…Nie lepiej?

Parka z kapturem: KLIK 

Nie lepiej kupić kurtkę z Polski? Nie lepiej upiec ciasteczka, zamiast kupować gotowe? Nie lepiej byłoby ściąć te włosy? Nie lepiej iść pieszo, zamiast jechać samochodem? Nie lepiej byłoby…

Być może zwracam uwagą na te lepieje dlatego, że sama pracuję z dziećmi i bardzo uważnie rejestruję ich reakcje na różne informacje zwrotne. Kiedy Kasia narysuje kreatywny, abstrakcyjny rysunek z kotem większym od mamy Kasi, to byłabym idiotką mówiąc : A nie lepiej, jakby kot był mniejszy od mamy?. Dlaczego? Bo po pierwsze : narzucam Kasi swoją wizję świata. Używając tego wkurzającego lepiej, co automatycznie oznacza, że Kasia zrobiła to GORZEJ. Kompletnie nie uwzględniam tego, że Kasia mogła mieć inny zamysł artystyczny i rysowała np. wymyśloną przez siebie krainę. Najpierw powinnam zapytać jaki miała pomysł i zauważyć tego dużego kotka, np. Kasiu, widzę, że narysowałaś wielkiego kota. Jest on większy od twojej mamy! Czy to jakiś zaczarowany kot, czy tak wyszło? Opowiesz mi o nim więcej?

I może się okazać, że Kasia rzeczywiście nie wie czym są proporcje i wtedy mogę jej wyjaśnić (a Kasia wysłucha z innym, bardziej przyjaznym podejściem, bo w końcu sama zasygnalizuje mi potrzebę), ale może się też okazać, że Kasia rysowała krainę wielkich zwierząt, albo wymyśloną przez siebie opowieść o zaczarowanym kocie. Może być też tak, że Kasia rysowała obiekty według miłości jaką darzy bohaterów obrazka (tak było w tej sytuacji!, ale to temat na inną dyskusję) i kot jest jej jedynym pocieszycielem, który na nią nie krzyczy.

Moje “A nie lepiej” tylko zablokowałoby Kasię.

Tak samo jest z dorosłymi. Lepiejowanie narzuca innym Twoją wizję świata i twoją drogę. A przecież nie ma jednego uniwersalnego człowieka  w różnych ciałach i kolorach, bo nie jesteśmy lalkami. Każdy ma inne priorytety, wyznaje inne wartości.

Być może wybrałam kurtkę  z Chin, bo napisała do mnie Susie w Romwe i mówi : widzę, że pokazujesz wszystko tak, jak wygląda, widziałam za krótką sukienkę 🙂 Trzeba bardzo dokładnie czytać opis i wymiary. Jeśli chcesz się przekonać jak to jest u nas, możesz wybrać sobie z naszego sklepu co tylko chcesz i jak Ci się spodoba, to wstawisz zdjęcie. 

Więc wybrałam sobie parkę za tyłek, bo zawsze celowałam w płaszcze, a ostatni raz kurtkę zimową miałam w… gimnazjum. Twoje lepiej może oznaczać stawianie na jakość, moim lepiej może być szukanie stylu, którego nie mam i eksperymentowanie. Bo mam szansę ponosić ubrania, których sama bym sobie nie kupiła i uczyć się na swoich błędach (mega przydatne). Być może moim lepiej jest pozbycie się nietwarzowej czerni kosztem zniszczonych włosów, a twoim lepiej  jest ścięcie włosów na zapałkę albo stopniowe schodzenie z koloru – to jest ok, bo każdy ma inne preferencje i dokonuje własnych wyborów. Ale to nie jest tak, że wakacje pod palmą są lepsze od tych pod gruszą, a te pod gruszą są gorsze. Są INNE. I tyle.

Twoim lepiej może być każdorazowe pieczenie ciasteczek w domu, ale koleżanka może poświęcać ten czas na rozkręcanie swojego biznesu i ciasteczka lubi piec, ale od święta. Kiedy ma na nie ochotę, woli kupić je w okolicznej cukierni, bo w tym momencie lepiej  oznacza dla niej “zużywając mniej czasu”. Kiedy następnym razem będziesz chciał powiedzieć swojej koleżance która ćwiczy z Blogilates czy inną Mel B – a nie lepiej pójść na siłownię? Zastanów się, czy nie przekazujesz jej tym samym komunikatu, że ona robi coś GORZEJ. Wielki sekret relacji z ludźmi jest taki, że ludzie lubią tych, przy których czują się lepiej, nie tych, którzy obniżają ich samopoczucie ;-)))

Nie lepiejowanie, to taki banał, malutka drobnostka, której uczyłam sie bardzo długo. Pewnie wciąż mi się zdarza, ale bardzo unikam. Chwila na zastanowienie się i dwa kroki : co chcę przekazać? jak to zrobić najefektywniej?


Trzecia zasada : Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni

Mimo popularnej ostatnio krytyki tej sentencji (i generalnie wylewania miodu na serduszka tych, którzy myślą, że potrzebują miodu, bo przecież lepiej dać jest komuś krótkotrwałą korzyść i zarobić na kursach, książkach, szkoleniach. W końcu  ludzie kochają pięknie opakowane iluzje), wciąż się z tymi słowami zgadzam.

Ale stawiam warunek : Co mnie zabije, to mnie wzmocni….jeśli będę tego chciał.

Bo możesz chcieć nie uczyć się na swoich błędach i to też jest ok. Każdy żyje, tak lubi 🙂

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) Sty 21, 2015 at 2:44 PST


Ja uważam, że jeśli już dostaję od życia jakimś batem, to wolę wyciągnąć z tego wnioski. Długo do tego dochodziłam, ale jak pisałam – najprostsze rzeczy często okazują się najtrudniejsze. Czy ktoś tak jak ja, ma wielki problem z nauką na egzaminy, kiedy w notatkach są same oczywiste rzeczy? Paradoksalnie – dużo szybciej przyswajam sobie trudne informacje, bo nastawiam się na naukę, a oczywistości czytam jakoś tak…byle jak. A potem przeklinam w myślach egzaminatora, gdy pada pytanie : wymień i scharakteryzuj 13 funkcji oczywistości według Jana Kowalskiego :))

Ok, wracam do tematu – jeśli spotka mnie coś nieprzyjemnego, ale nie na tyle, by umierać, to mogę :

– posłuchać mentora i potraktować to jako : ok, nie zabiło mnie

Albo też wyciągnąć wnioski, np:

– zastanowić się nad działaniami, które doprowadziły do tej sytuacji

– zastanowić się, jak uniknąć jej w przyszłości

– spróbować wyciągnąć z niej plusy.

A często jest tak, że z pozoru ciężka sytuacja tak naprawdę okazuje się dla nas korzystna. Np. część blogerek celowo podsyca ogień hejtu i prowokuje hejterów, bo jak wiadomo – hejter jest najwierniejszym czytelnikiem i zawsze wraca. I zazwyczaj ściąga więcej hejterów. A to winduje statystyki w górę i pozwala zganiać większy hajs z reklam. Skuteczne, ale nie dla mnie ;-)). 

Inny przykład: 

Ojciec mojej znajomej podobno zamarzył sobie karierę prywaciarza. Przemiany gospodarcze i te sprawy. Bardzo fajnie mu to wszystko szło… do czasu aż kiedyś postanowił sprowadzić pejdżery. (Śmiesznie to wygląda w spolszczeniu, ale pagery brzmiało jak PGR-y :D). Otóż ku jego wielkiemu zaskoczeniu, pejdżery wcale nie zaczęły się sprzedawać jak ciepłe bułeczki i bardzo dużo pieniędzy wyrzucił w błoto.

I mógłby potraktować to jak : co mnie nie zabije, to mnie nie zabije, ale wolał wyciągnąć z tego wnioski i uważniej obserwować trendy w przyszłości, ale też rozważniej podejmować decyzje biznesowe. Dzięki temu nie wszedł w spółkę z kolegą z podstawówki, który szukał wspólnika na wypożyczalnię kaset video. Interes pięknie się rozwijał, aż niespodziewanie całkiem padł.

Dzięki temu, że tata mojej znajomej dostał mocno po kieszeni, szybko otworzył e-sklep, kiedy trend zaczął się pojawiać i był jednym z pierwszych “super sprzedawców” na allegro (ktoś to jeszcze pamięta? 😉

Oto trzy zasady, których uczyłam się…długo. Banalne, ale takie trudne do wprowadzenia 😉 Zupełnie jak nauka na łatwe egzaminy!

Poprzedni tekst: https://www.aniamaluje.com/2015/01/tygodnik-3-czyli-przepis-na-goraca.html


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

81
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
52 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BLONDIE WALESAniamalujeAntoś czy AnielkaAnonimowyBarbara Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szczerze? Czytam, czytam i zupełnie nic nie zrozumiałam z tej notki, dla mnie to jeden wielki bełkot. Może dlatego, że w moim miemaniu to, co napisałaś to oczywistości i dlatego nie rozumiem głębi, którą przekazałaś? Być może 🙂 Ps. ładna kurtka, mam podobną 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie to też oczywistości, dla Ani chyba też, ale gdyby wszyscy je rozumieli, byłoby dużo mniej tarć w życiu 🙂 A mnie krew zalewa, gdy ktoś wyskakuje mi z "a nie lepiej"? 😀

Zuzanna
Gość

Moze i mysle zbyt optymistycznie, ale uwazam, ze ludzie, ktorzy zawsze wiedza lepiej (piekne przyklady lepiejowania), nie wyciagaja wnioskow z porazek czy zadowalaja sie krotkoterminowymi latwymi rozwiazaniami, robia tak z czystej wygody, z pelnym przekonaniem i swiadomoscia swojego czynu – wcale nie dlatego, ze nikt im nie powiedzial, ze nie mozna inaczej, lepiej, madrzej, moze trudniej ale korzystniej i koniec koncow przyjemniej. To banalne madrosci. Dlatego zgodze sie z anonimem z 14:26, dla mnie ten artykul rowniez jest takim troche fastfoodowym belkotem o oczywistosciach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ja mam jeszcze jedną zasadę : każdy widzi to, co chce zobaczyć. Np. bełkot… Ten tekst nie spełnia kryteriów bełkotu
"bełkot
1. pot. «niezrozumiała, niewyraźna mowa; też: nieartykułowane dźwięki»
2. pot. «pozbawiony sensu, niezrozumiały tekst lub zawiła wypowiedź»
3. zob. bulgot w zn. 2."

Tekst jest najeżony konkretnymi przykładami wiec zdecydowanie brak tu belkotu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najbardziej lubię u ciebie właśnie teksty tego typu. Z tym "lepiej" dałaś mi do myślenia…a z egzaminami mam tak samo 🙁

emajla
Gość

Egzaminy, egzaminy, co roku popełniam dokładnie te same błędy 🙁
A co do zasady 'a nie lepiej' cholera, faktycznie tak mam, że zaraz komuś coś 'lepiejuje'. Muszę się tego wyzbyć, albowiem właśnie spojrzałam na to z drugiej strony 🙂

Ev
Gość

Ja czasami lubię jak ktoś mi coś zasugeruje… Zdarza mi się robić rzeczy bez sensu, i myślę, że raczej chodzi o intencję mówiącego. Niektórzy "lepiejują" z troski: "A nie lepiej kupić nowe buty zamiast marznąć w starych?" Chodzi mi o jakieś takie życzliwe sugestie, do których czasami słowa te pasują jak nic innego…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzę,że marzniesz w tych butach, nie myślałaś o nowych? Brzmi 5 razy lepiej 🙂 Celowo uzylam lepiej :p

Ev
Gość

Nie widzę różnicy. Zależy jakim tonem to powiesz. Równie dobrze ktoś może się obrazić, że uważasz, że nie myśli= że jest głupszy, bo sam na to nie wpadł. I zależy jakie ma się z tą osobą relacje. Czy też osoba wie, że chce się jej dobra długofalowego, a nie docinek.

Balbina Ogryzek
Gość

Aniu, ja też całe życie miałam problem z nauką oczywistości. Przy trudnych rzeczach wiedziałam, że muszę się skupić i użyć 100% mózgu, żeby się nauczyć 😀 Te łatwe tylko 'przeleciałam' i wydawało mi się, że jest OK. Chyba nie muszę mówić, z czym miałam zawsze największy problem na kolokwiach. Oczywiste oczywistości są zawsze najtrudniejsze. Ostatnio jak wiesz byłam u trychologa z moim bólem skóry głowy. Podejrzewałam jakieś zapalenie, łzs, czy inne grzybki. Okazało się, że oprócz kilku innych przyczyn, robię sobie krzywdę codziennym noszeniem koka. Czy nie oczywistość? Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ja miałam podobnie – leczyłam się na trądzik nie zdając sobie sprawy z tego, ze wszystko tworzy mi się po lewej stronie twarzy. Miałam uczulenie na płyn, a śpię na jednym boku…

Kasia M
Gość

Oj pewnie że oczywistości, ale nie łatwe do przestrzegania 🙂

Martusiowy Kuferek Blog
Gość

Ocena działań drugiego człowieka jest najczęściej zbyt szybka, z ogromną dozą krytykanctwa i lepiejowania. Sama "lepiejuję" ludziom – muszą się nieźle wtedy wkurzać. Będę starała się podchodzić do tematu bardziej świadomie. Po przeczytaniu tekstu zrobiło mi się przykro, że we mnie też to jest. 🙁

Odnosząc się do kilku komentarzy wyżej uważam, że im więcej pisania o takich oczywistościach, tym bardziej utrwala się dana wiedza. To, że każdy ma świadomość czegoś, nie oznacza, że umiejętnie stosuje to w praktyce.

pidzamowa
Gość

Zasada z lepiejowaniem bardzo mi się spodobała. Nie patrzyłam na to nigdy w ten sposób i chyba powinnam zacząć bo pewnie sama nie raz używam tego sformułowania. A co do zasady pierwszej z dobrymi chęciami to… zawsze rozumiałam ją zupełnie inaczej 😉 Dobre chęci z mojej wersji to przysługi, których inni od nas nie chcą. Taka nadgorliwość podszyta "dobrymi chęciami". Coś z stylu:– Dlaczego powiedziałeś coś mojej mamie? Chciałam zrobić to sama.– Myślałam, że lepiej będzie dla Ciebie jeśli ją na to przygotuję– Dobrymi chęciami, bla bla bla… 😉 Nie wiem czy dobrze to wytłumaczyłam, ale i w Twojej i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W mojej wersji są to zamierzenia nie poparte konkretnym działaniem :).

loveblondhair blog
Gość

może i oczywistości, ale mam tak samo. Te proste rzeczy i notatki z tymi podstawami przeglądnę, a później ups…. coś w stylu "jak czytam to umiem, jak nie czytam.. to nie umiem 🙂
fajnie jest czytać nie oczywistości i dowiadywać się nowych rzeczy ale powrót do podstaw po latach pozwala odkryć to samo na nowo, czyli wyciągnąć więcej 🙂
Fajny post !
🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Rzecz, której baardzo długo się uczyłam, która teraz jako pierwsza mi przyszła do głowy to zrozumienie jak mało istotny jest wygląd. Rok 2014 był rokiem leczenia kompleksów i przyszła mi teraz wena żeby o tym napisać na blogu. Normalka: wena wtedy, kiedy trzeba się uczyć na egzamin. W tym przypadku jutrzejszy…
Tekst mi się podoba i kurtka mi się podoba. Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania jak zwykle dajesz do myślenia! Mam dokładnie to samo z tym "lepiejowaniem". Ostatnio zauważyłam, że prawie zawsze "wiem lepiej" jak coś trzeba zrobić, nawet w małych, głupich, domowych czynnościach czy rozwiązać daną sytuację. I nawet zaczęłam się nad tym zastanawiać, że to może jednak być trochę denerwujące dla innych, a Ty właśnie dzisiaj zamieszczasz tekst jakby specjalnie dla mnie, dziękuję! ;))
Milena

Mezalines
Gość

Miło przeczytać coś niby oczywistego 🙂Oczywiście również największy problem mam z tym lepiej. Tak to już niestety jest, że patrzymy na wszystko z własnej perspektywy i zapominamy, że ktoś może mieć inną. Ostatnio miałam na zajęciach przedmiot Fenomenologia spotkania. Początkowo byłam dość specyficznie do niego nastawiona i myślałam, że będzie kolejna jakaś niezbyt miła filozoficzna rozprawa. Pomyliłam się i to bardzo. Wyniosłam z zajęć wiele i dopiero zobaczyłam, jak wiele błędów można popełniać przy różnych spotkaniach. Zauważyłam, że właśnie zamiast postarać się zrozumieć kogoś i poznać jego punkt widzenia, pojawiało się to lepiej. Czas z tym powalczyć, ale o zgrozo,… Czytaj więcej »

Mezalines
Gość

Studiuję nauki o rodzinie, ale ten filozoficzny przedmiot mnie zaskoczył. Pewnie duża w tym zasługa prowadzącego profesora.
Jeśli chodzi o książki, to niestety nie czytałam żadnej w całości, tylko wybrane elementy w różnych pozycjach. Większość z nich odnosi się do działu jakim jest filozofia dialogu. Jednak myślę, iż mój profesor zrobił świetną syntezę tego przedmiotu w swoim skrypcie. Jeśli jesteś zainteresowana mogę Ci go podesłać.

Gaja
Gość

Kiedy słyszę "nie lepiej" to od razu teściowa przychodzi mi na myśl, hehe. A moja rzecz – nic nie musi być takie, jakim się na początku wydaje 🙂

Niedopowiedziane
Gość

Muszę oduczyć się lepiejowania,tylko,że nie wiem jak to zrobić. Eh,ale jak zawsze masz rację. Tylko jak wysłać komunikat,że uważamy,iż jest sposób,który przyniesie więcej korzyści?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo spodobały mi się dwie ostatnie zasady 🙂 Napisze może trochę nie na temat, ale podoba mi się to, że rozbijasz tekst zdjęciami. Czy to jakieś ciekawe reklamy, czy obecnie częściej – twoje zdjęcia- jestem na tak. Lubię, kiedy ktoś firmuje swoje poglądy swoją twarzą a to wszystko nadaje blogowi trochę bardziej osobisty charakter. Jak kiedyś stare dobre blogi 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam tak samo 🙂 bardzo lubilam reklamy, ale często były oderwane od kontekstu, a długi tekst źle się czyta. Znalazłaś Aniu dobry sposób, by nie poszerzać tematyki o nową kategorię i zachować obecną tematykę. A przy tym jak pisalas, masz narzędzie do pracy nad swoim stylem

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I ja się zgadzam. Nie obraz się Aniu, ale szafiarka byłaby z Ciebie słaba i cieszę się, że nie tworzysz na siłę osobnych tekstów modowych czy stylizacji. Tak jak jest, jest dobrze.
Lubię czytać twoje teksty, zawsze wnosisz coś świeżego. Czytam tylko dwa blogi – twój i riennahery.

BLONDIE WALES
Gość

A ja właśnie miałam napisać, że strasznie głupio to wygląda. Tekst o tym, jak lepiej się wyrażać w kontaktach do innych, a tu na samym środku wciśnięte na siłę zdjęcie parki z reklamą romwe. Niefajne…O ile sama idea zdjęć w notkach jest okej, to może niekoniecznie czegoś niezbyt związanego z tematem? 😛

Polowanie na zdrowie
Gość

Mądry wpis. Mimo młodego wieku jesteś bardzo mądra życiowo. Trochę mi się skojarzył z wpisem o ''trzeba było''. Jeśli mowa o pierwszym przykładzie z naklejką, być może jestem szczęściarzem bo na taki mechanizm działania zwracałem uwagę już jako dzieciak, z tej pozytywnej strony, natomiast bardzo fajnie zobrazowałaś to na przykładzie rysunku z kotem.
Trzymaj się.

Polowanie na zdrowie
Gość

A właśnie i bardzo ładnie wyglądasz w tej kurtce, kurtka sama też ładna ;-). Czy tam płaszcz czy jak to się zwie :-D.

Polowanie na zdrowie
Gość

Hm, to chyba 3 awatar w historii bloga :-). Czyli niespełna roku. Może faktycznie często. Pewnie za jakiś czas wrzucę swoją twarz i tak już zostanie :-D.

Pamiętaj, jakbyś miała być w Poznaniu, to odezwij się na meila czy coś, jakbyś miała czas to możemy się spotkać ;-).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo mi się podoba ta 'banalna' notka! Myślę że takie małe rzeczy mają w efekcie największy wpływ na nasze życia 🙂 I również jestem trochę zniesmaczona krytyką 'co mnie nie zabije…' – ludzie tak łatwo się poddają!
PS. Jak będziesz w najbliższym czasie w Rossmanie (albo udaj się tam specjalnie, warto!) kup "Isana Professional Effektiv-Kur Oil Care". Mistrzostwo, a nie odżywka! Też kiedyś zrobiłam zbrodnię przeciwko włosom, dlatego polecam nałożenie oleju na godzinę przed myciem, a po umyciu Isanę :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój Tata przekazał mi mnóstwo właśnie takiej pozornie oczywistej mądrości i jednym z jego ulubionych powiedzeń jest właśnie "lepsze jest wrogiem dobrego" – a propos "lepiejowania" 😉
Z nauką do łatwych egzaminów mam identycznie – "jak paczę to umiem, jak nie nie paczę to nie umiem" 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak zwykle fajna treść do poczytania 🙂 ,,lepiej" podcinające skrzydła – świetnie to opisałaś. Jak dla mnie w szkołach od pierwszej klasy powinien zostać wprowadzony przedmiot związany z psychologią, aby dzieciom łatwiej było zrozumieć potrzeby i zachowania innych. Chciałam się również wypowiedzieć odnośnie blogerek i tzw. hejtów. W moich oczach blogi przyjęły się, ponieważ świat przesiąknięty jest reklamą. Pojedyncze dziewczyny piszące na jakiś temat nie reklamują tylko opisują to co dobre a inne dziewczyny w komentarzach potwierdzają tylko, że jest w tym sens. Obecnie żyjemy w świecie w którym prawda jest mocno ukryta bo często się nie opłaca i nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Odnośnie czystej reklamy na blogach, to taką wersję wolę, gdzie autor jawnie pisze lub widać, że teraz coś reklamuje, a nie wplata reklamy do tekstu niezwiązanego kompletnie z produktem. Znam kilka takich blogów.

Ehdi Mars
Gość

a ja mam też wrażenie, że czasem blogerki nie są w stanie odróżnić odmiennej opinii od hejtu. Pamiętam pewien blog prowadzony przez kilka dziewczyn gdzie każde zdanie odmienne z prowadzącymi było z góry odrzucane lub obśmiewane. Blog nie był komercyjny ale przez brak wolności wypowiedzi ostatecznie stracił wszystko. Hejt to hejt a odmienne zdanie każdy może mieć prawo i o ile nie jest wyrażone w obraźliwy sposób powinno być publikowane. U Ani nie zauważyłam takiego zjawiska, czasem publikuje nawet hejterów ;).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

(Anonimowy z 20:05) – dzięki Ania 🙂 Ty jak widać inaczej postrzegasz różne rzeczy – od tej drugiej strony, bo sama piszesz.
Jestem zwykłą czytelniczką, odwiedzam bloga, mam czasem swoje zdanie i chcę je wypowiedzieć, a jak ktoś mnie odrzuca mimo, że staram się aby wypowiedzi były kulturalne no to cóż, swoje wnioski sobie wyciągam i przeglądanie dawniej ulubionych stron już nie jest tak częste i pozostaje jakiś niesmak 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie napiszę bo nie chcę robić antyreklamy 🙂 może faktycznie coś uraziło autorkę i trafiłam niechcący w jakiś czuły punkt, może miała multum komentarzy a mój jakoś został przegapiony, źle odebrany, a może byłam nie miła a wydawało mi się odwrotnie?
Świat mi się nie zawalił 😛 Tak mnie wczoraj naszło na ten temat, ale już więcej nie będę się nad nim zastanawiała.

Paulina
Gość

Dałaś mi do myślenia z tym "lepiej". Teraz będę się zastanawiać, ja inaczej przekazać komunikat. Ciekawe, jak i kiedy taka zmiana zaprocentuje 🙂

Ehdi Mars
Gość

Dałaś mi do myślenia z tym "lepiej" nigdy nie patrzyłam na to z tej strony i przyznam się bez bicia, że zdarzało mi się lepiejować ;). Teraz będę bardziej uważna, zastosuję tą zasadę w praktyce.

hard-big-hand
Gość

I znowu masz rację 🙂

Anik R
Gość

U mnie też często pada "lepiej" w stosunku do moich dzieci i jakoś nigdy się głębiej nie zastanawiałam czy robie dobrze czy zle. Twój tekst dał mi dużo do myślenia. Starsze dziecko zbytnio się nie przejmuje- "tak sobie wymyśliłam i tak już zostaje" za to młodsze szybko się zniechęca po moim "lepiejowaniu". Muszę nad tym popracować.

Carrie
Gość

Lepiejowanie, no właśnie! Bo przecież the simpler the better 🙂 Mam tak samo z egzaminami!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Ewa Mat
Gość

kurtka jest genialna 🙂

Agulek
Gość

Lepiejowanie, zaraz obok NieDaSię są najmniej lubianych sugestii innych osób jakie często słyszę. Nie cierpię tego. Jestem po studiach, PR i dziennikarstwo. Pracuję w galerii handlowej jako sprzedawca. Nie dlatego, że nie ma dla mnie pracy. Nie zarabiam najniższej krajowej, mam umowę o pracę, socjal i premię. Lubię tę pracę, mam wspaniałych współpracowników. A i tak słyszę: " Lepiej znajdź pracę zgodną z studiami" , : Nie lepiej pracować w jakieś gazecie" Ale dlaczego? Piszę teksty czasem na zamówienie, jest w porządku robić to od czasu do czasu, ale nie wyobrażam sobie tej pracy na co dzień. Jestem szczęśliwa.

Barbara
Gość

Nic dodać, nic ująć.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja właśnie jestem po takim egzaminie. Też ciężko mi się uczy oczywistości (tym bardziej, że wiem, że to jest dla mnie zupełnie nieprzydatne), ale przyłożyłam się i uczyłam całkiem sporo. Poszłam na egzamin, patrzę, pytania wydają się proste. Dodatkowo część pokrywa się z tym, o co profesor pytał podczas powtórzenia (a ja akurat nawet bez uczenia potrafiłam odpowiedzieć na większosć z nich). Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że prawie cały rok zdał (na czwórkach i piątkach), a ja i troje innych studentów nie. Jestem trochę przybita. Mimo tego, ze uważam, że ten przedmiot nie jest najważniejszy, to… Czytaj więcej »

Antoś czy Anielka
Gość

Aniu! Jesteś młodsza ode mnie, ale i mądrzejsza z tysiąc razy.
Jestem typowym "lepiejem" – od dziś walczę. Tylko ja nie chcę nic złego… po prostu zadając pytanie "a nie lepiej" lub "a nie łatwiej" oczekuję odpowiedzi "nie, bo…" i w ten sposób próbuję się czegoś nowego dowiedzieć 😀 No to teraz już wiem, dlaczego nie działa. Przecież to takie oczywiste! Jestem przemądrzała! 😀

Previous
Tygodnik 3, czyli przepis na gorącą czekoladę, standardy piękna na całym świecie i opakowania…
3 rzeczy, których długo się uczyłam