Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Co jest prawdopodobnie najbardziej niedocenianą aktywnością na świecie? Zadanie czwarte (rozwojownik)

    Co jest prawdopodobnie najbardziej niedocenianą aktywnością na świecie?  Podpowiem, że rozumiana jest często na opak i przez pewien rodzaj przymusu, przynosi nierzadko efekty odwrotne od zamierzonych. Jednocześnie zamienienie tej aktywności na postawę życiową, charakteryzuje ludzi, którzy uważają się za szczęśliwych. Tak – nie ma nic gorszego, niż uważanie się za mistrza.Przecież najbardziej nadęci ludzie świata to Ci, którzy uważają się za mistrzów w jakiejś dziedzinie. Pozjadali wszystkie rozumy, nie muszą się dalej rozwijać. Zapominają, że ci, którzy stoją w miejscu, tak naprawdę się cofają. Zapominają, że mają doktorat z jakiejś wąskiej dziedziny, a nie z życia. Ściskają kurczowo te swoje tytuły, odznaczenia, stany konta, metki, Ajfony, medale i dyplomy mistrza ortografii.

Tymczasem aktywnością o której mówię jest uczenie się. Zamienienie każdego doświadczenia w życiu na rodzaj lekcji. 

Niedawno pracowałam z dziewczynką, która miała zawsze świetne wyniki w szkole. Wychowawczyni była – jak to się teraz mówi – lajtowa. Zosia (imię zmienione) idąc do pierwszej klasy umiała już czytać oraz wykonywać większość podstawowych działań, chyba tylko poza dzieleniem. Pierwszą i drugą klasę przeszła bezboleśnie. Najlepsza w klasie. Ale jak mówi przysłowie In the land of the blind, the one-eyed man is king. Zosia była takim jednookim królem krainy ślepców. Ponieważ nauka (a raczej odrabianie zadań domowych) przychodziły jej bez wysiłku, szybko doszła do wniosku, że ona uczyć się nie musi. I tak brylowała na tle klasy.  Aż w trzeciej klasie zmieniła się nauczycielka, bo poprzednia pani poszła na chorobowe. Nowa wychowawczyni rozpoczęła rok od diagnozy. 

I wyszło szydło z worka. Zosia wcale taka piątkowa nie była. Miała poważne braki z zakresu edukacji społeczno-przyrodniczej, z matematycznej radziła sobie dobrze ale… widząc wcześniej przykład i rozwiązując zadania typowe. Jeśli schemat postępowania był identyczny, Zosia go kopiowała i miała prawidłowe wyniki. Jednak kiedy to ona miała dojść do tego, jak zadanie rozwiązać – było już gorzej.

(arkusz powiększamy klikając prawym->otwórz grafikę w nowej karcie i potem zapisz jako).

 Za chwilę wytłumaczę o co chodzi z zadaniem, ale dokończę historię Zosi, bo pięknie się z nim wiąże.

Otóż dziewczynka była zawsze mądra. Rodzice, babcia, koleżanki – wszyscy mówili o Zosi, że ona jest tą mądrą dziewczynką. Nie ładną, grzeczną, uśmiechniętą, ciekawą świata. Nie tą co ładnie rysuje, co tworzy niebanalne konstrukcje z klocków i nie tą, która jest towarzyszka i uczynna. Była mądrą Zosią.  Chociaż wszystkie wyżej wymienione określenia są prawdziwe, to ogon w pewnym momencie zaczął merdać psem i Zosia przestała być Zosią, a zaczęła być … mądrością.

Wszyscy przegapili moment, kiedy Zosia przestała się rozwijać. Zosia wyczuła go na trochę przed testem diagnostycznym, bo coraz częściej czegoś nie rozumiała. Nigdy nie pytała, bo gdyby zgłosiła się, że czegoś nie wie, to pewnie “przestałaby być mądra”.

Wynik testu obnażył prawdę. Niezbyt przyjemną. Jednak dla Zosi był to wielki problem nie tyle dydaktyczny, co taki z tożsamością. Była mądrą Zosią, niemal mądrością. Kim jest teraz, kiedy “nie jest już mądra”? Spadek samooceny i ból brzucha (a później biegunki) przed szkołą stały się normą.

Nigdy nie dopuszczaj do sytuacji, kiedy Twoja (lub Twojego dziecka) tożsamość opiera się wyłącznie na jednej rzeczy. To pierwsza lekcja z tej historii i o niej było kiedyś ćwiczenie “filary życia“.

Druga lekcja jest taka, żeby nie przestawać się rozwijać, bo nigdy nie ma górnego pułapu. Stanie w miejscu kiedyś odbije się przynajmniej czkawką. 

Uczenie się nie oznacza tylko siedzenia w ławce czy ślęczenia nad notatkami. Każdego dnia powinniśmy uczyć się czegoś nowego. To może być informacja,że pasuje ci liliowy cień do powiek, albo umiejętność przyrządzenia pysznego kurczaka w curry. Możesz się nauczyć, co sprawia Ci przyjemność i jak przesadzać kaktusy do większych doniczek, czy rozmasować plecy po męczącej pracy.

Tego dotyczy zadanie tego tygodnia. Znów wymagam od Ciebie systematyczności 😉 Po pierwsze – cały czas powinieneś wykonywać zadanie drugie , a teraz dochodzi do tego kolejny arkusz.

Już dzisiaj przestaw się na odbiór i przyjmij postawę ucznia – postaraj się, aby każdego dnia nauczyć się jednej nowej rzeczy. Jakiejkolwiek. Dzień w którym niczego się nie nauczyłeś, to dzień stracony.

Po tygodniu powinieneś wciąż być nastawiony na naukę z każdej sytuacji, ale jeśli będziesz czuć taką potrzebę – wydrukuj arkusz jeszcze raz. 

Arkusz w pliku PDF 

A jak się skończyła historia Zosi? Nowa pani podchodzi do uczniów bardziej indywidualnie. O ile braki wiedzy zostały szybko wyrównane, a Zosia mając duży potencjał szybko podciągnęła się z matmy, o tyle największym problemem było zdeptane poczucie własnej wartości. Po chwaleniu Zosi za różne rzeczy, które robi dobrze, wszystko wróciło do normy i presja jakby…zniknęła 🙂 

PS. Serdecznie polecam zerknąć na tabelę i sprawdzić sobie, czy jesteś bardziej great achiever, gifted learner czy creative thinker – przykro mi, że brak odpowiedników oddających sens tych wyrażeń w naszym języku. Ale to też wiele mówi o naszym podejściu do “dobrych uczniów”.   http://www.bertiekingore.com/high-gt-create.htm

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

71
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
40 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
VeronikaAnna KryjomAniamalujeMeSzkaEhdi Mars Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ucz moje dzieci w przyszłości, proszę!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy trzeba wykonywać to zadanie co tydzien, czy wystarczy tylko ten jeden? 🙂 Z gór dziękuję za odpowiedź 🙂

carmen instars
Gość

Jak bedziesz. Czuć potrzebę to wykonaj jeszcze 100 razy 😀

carmen instars
Gość

Trochę tylko podkolorowałam! :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szkoda, że ja dopiero w liceum odkryłam, że uczyć się trzeba dla siebie, a nie dla ocen. Gdybym wiedziała to wcześniej, mój rozwój nie byłby tak skrępowany 🙂
Dzisiaj podarłam i wyrzuciłam do kosza wykaz bardzo dobrych ocen i dobrych wyników z matury próbnej, ot tak, żeby sobie zwizualizować, że w kontekście prawdziwej matury to może się w ogóle nie liczyć i że mam nie osiadać na laurach. Może to i dziwne, ale działa 🙂 Pozdrawiam, Ania 🙂

Ania Kania
Gość

Oo ciekawe 🙂 To ja w tym tygodniu też spróbuję szukać takich lekcji, zobaczymy jak mi pójdzie 🙂

Anna Siecla
Gość

Jesteś super przykładem na przełamanie stereotypu, że jak pedagogika to później bezrobocie. Poza tym, jestem stałą czytelniczką, ale robię rozwojownik dopiero od tej serii (póki co świetnie mi idzie). Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Matko, jak Ty to, Aniu, robisz? Znów trafiłaś w sedno. Jestem taką "mądrą Zosią", a na studiach zupełnie przestałam się rozwijać i zmagam się teraz z poczuciem zmarnowanego potencjału. To ćwiczenie spada mi z nieba!

Patussa Abramowska
Gość

Aniu, ja się jeszcze uczę i dosłownie nie mogę doczekać się nowej szkoły. Ta presja jest nie do zniesienia. Głupia nie jestem więc nie uczyłam się tylko jednej rzeczy. A wręcz uczyłam się wbrew sobie kiedy mi coś nie wychodziło tak po prostu żeby pokazać sobie samej, że jak się zepnę, to potrafię. Tylko, że moja wychowawczyni uczy w nie jednej szkole i trafiłam na nią dwa razy z rzędu. Widziała już co potrafię, więc wymagała. Nigdy nie chwaliła. Wychodziłam z siebie. Starałam się robić wszystko najlepiej jak potrafię. To wspaniałe uczucie wiedzieć. Nie usłyszałam nigdy niczego miłego z jej… Czytaj więcej »

Carrie
Gość

Ciekawe! Czytając wpis, zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie codziennie uczę się czegoś nowego.. Pozdrawiam! 🙂

Lana
Gość

jesteś niesamowita Aniu… widzę siebie z tej Twojej "Zosi", każdy mówi, jaka to ja mądra, wszystko dam radę, jak mówię, że nie wyjdę bo muszę się pouczyć to słyszę "przecież Ty wszystko umiesz, w 20 minut się nauczysz", i o nie tylko… aż w pewnym momencie zdaje sobie człowiek sprawę, że są inni, mądrzejsi od niego, a on sam nie ma żadnej pasji poza tym ślęczeniem nad książkami, żeby nie wyszło na jaw, że on wcale taki superhipermądry nie jest… ehhhhh:(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hej 🙂
postanowiłam dołączyć do "rozwojownika", mam tylko pytanie czy radzisz mi najpierw zrobić poprzednie zadania? czy może zacząć od tego dzisiejszego?

Barbara
Gość

Czy tylko mi przyszła na myśl scena z filmu "Służące" – "You is Kind, You is Smart, You is Important"?

Barbara
Gość

Zdecydowanie polecam 🙂 .

Vendie
Gość

Ja również gorąco polecam, fantastyczny film. A na tej scenie płakałam ostatnio po raz trzeci 🙂

emajla
Gość

Ooooo, coś dla mnie 🙂
Swoją drogą Aniu, z twojego bloga można się sporo nauczyć! Zwłaszcza, jeżeli się ma tak jak ja, czyli próbuje się wszystkiego co brzmi rozsądnie, a o czym się przeczytało 😀
W końcu próby nie zabijają 🙂

Pani Strzelec
Gość

Super pomysł ten Rozwojownik. Ostatnie zadanie na przykład pokazało mi, jaki ogrom korzyści mogę zyskać, osiągając swój cel. Niby o każdej korzyści wiedziałam, ale wypisanie ich wszystkich na papierze, wszystkich w jednym miejscu i w jednym momencie uświadomiło mi, jaka super sprawa ten mój cel, w tylu aspektach życia może mi dobrze zrobić, że motywacja skoczyła mi niesamowicie. Dziękuję!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Historia jakby o mnie 🙂 Też przez całe życie byłam mądrym dzieckiem, aż do gimnazjum, kiedy przyszły problemy z matematyką (które trwają do teraz). Trochę się załamałam, ale w drugiej klasie wszystko (poza matematyką) wróciło do normy i znowu byłam mądrym dzieckiem.
W podstawówce, jeśli czegoś nie wiedziałam, to nauczyciele pytali: "no jak to, na prawdę TEGO nie wiesz?". Wolałam nie pytać i dowiedzieć się w domu.
No i do teraz mam problemy z przyznaniem się, że czegoś nie wiem. Walczę z tym, ale nie zawsze się da.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale ze mnie Zosia! Też mam taki problem, że zawsze byłam prymuską, miałam świetne oceny i świetne wyniki, aż do czasu gdy poszłam na studia i okazało się, że mój kierunek nie do końca mi leży. Jednak zamiast zrezygnować pomyślałam: jak to nie dam rady?! I dałam, nie odpadłam, studiuję dalej, co jest pewnym osiągnięciem, ale cały czas czuję się głupia, bo zamiast plasować się w czołówce czasami jestem na końcach :< Straszne mnie wtedy doły łapią i czuję się bezwartościowa.Także to naprawdę bardzo mądre słowa, żeby nie opierać swojego życia tylko na jednym filarze, bo jak on się zawali… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetne zadanie 🙂 Myślę, że nie sprawi mi większego problemu, bo właściwie każdego dnia staram się zrobić coś "innego". Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Jestem mamą, która praktycznie całe dnie spędza z maluchem w domu. Gdyby nie to, co pięknie nazwałaś "lekcjami", rutyna całkowicie by mnie zżarła przez ten ostatni (trochę ponad) rok… Dlatego albo próbuję nowy przepis, wygrzebuję dawno nie noszone ciuchy z szafy i zestawiam je na nowo, idę na spacer zupełnie inną trasą, albo szukam w internecie informacji na pozornie mało interesujący temat. Jak widzisz, robię COKOLWIEK innego, byle oderwać się od "schematu". Oczywiście w tym tygodniu postaram… Czytaj więcej »

chocolate_lady
Gość

Zosia z opowiadania przypomina mi bohaterkę książki czytanej w podstawówce "Oto jest Kasia". Lektura dla dzieci, a jednak porusza ważny problem 🙂

BEATA REDZIMSKA
Gość

Szczerze Aniu po przeczytaniu tytulu pomyslalam, ze odpowiedzia bedzie bycie mama. I tu zupelnie nie na temat przypomnial mi sie odcinek Desperates Housewifes, gdy Gabrielle Sollis szukala pracy, a jako cale doswiadczenie zawodowe miala jakies 10 lat spedzone w domu przy dzieciach i pani z posredniaka szybko sprowadzila ja na ziemie. Rezolutna Gabrielle znowu jedna spadla na 4 lapy. A uczenie sie i lata szkolne czlowiek docenia dopiero wtedy gdy z nich wyjdzie. Prawda jest ze najszczesliwsi sa wlasnie ludzie ktorzy przejewiaja nienasycony glod wiedzy. Pozdrawiam sedecznie Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Inspirujące zadanie, a efekt Zosi dość często spotykany. Mam pytanie, bo utknęłam. 2 zadanie cały czas dość sumiennie wykonuję, jednak wciąż nie skończyłam 1.. Czy ono jest naprawdę konieczne, a może źle je zrozumiałam? Prawda jest taka, że nie jestem zadowolona z siebie w 2014 roku, owszem znalazłam kilka powodów do dumy, lecz za mało, szczerze powiedziawszy mam wrażenie, że wręcz się cofnęłam…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję bardzo za odpowiedź, cóż rzeczywiście da się pomyśleć bardziej pozytywnie, choć mam nadzieję, że ten rok będzie bardziej obfity w sukcesy :).

Gabrysia
Gość

Ja już mam dzisiejszy podpunkt!
Ciekawi mnie, czy masz rozpisane zadania na cały rok, czy planujesz je bardziej na bieżąco? ( nie wiem po co mi ta wiedza, po prostu mnie to ciekawi)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

tu mnie masz! sama to u siebie wprowadzilam, ale szybko przestalam zapisywac, a nie zapisana lekcja życiowa nie ma takiej mocy. także wracam potulnie do notowania 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja miałam historię podobną do Zosi, ale ja całe dzieciństwo siedziałam przy książkach zamiast bawić się z koleżankami – nie dlatego że byłam zmuszona, ale po prostu chciałam, a chciałam spełnić wygórowane wymagania mojej matki i bałam się jej gróźb w stylu: "każdy kto nie uczył się dobrze i nie poszedł na studia skończy jak menel pod mostem". Kiedy świat przedstawiany przez matkę okazał się bajką, a miałam około 15 lat, od tej pory nie potrafię się zmotywować do nauki, a już na studiach jestem dawno, bardzo późno zaczęłam się uczyć się jak rozmawiać z ludźmi i do dziś mam… Czytaj więcej »

pensjonarka
Gość

ja trochę z innej perspektywy – całe życie się uczę i uwielbiam – czytać, oglądać, podpatrywać nowe rzeczy. Mam kilka pasji i jestem otwarta – ale przyszło to naprawdę dopiero pod koniec studiów – zawsze pilnie się uczyłam, nie potrzebowałam dodatkowych motywacji, ale w trakcie studiów, kiedy już pracowałam (świetnie to się sprawdziło – doświadczenie zawodowe bardzo mnie rozwinęło) właśnie zrozumiałam co powinnam robić dla siebie. Ale teraz jak to czytam to widzę jak duże wyzwanie jest w tym, żeby mądrze pokierować dzieci – żeby potrafiły się dobrze rozwijać, żeby robiły to dla siebie.Jak zawsze bardzo trafne spostrzeżenia. Dużo nauki… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

Cóż. Ja w szkołach niższych byłem z tych myślących ''nietuzinkowo''. Rozwiązywałem zadania na inne sposoby, ale dobrze. Pamiętam, gdy na biologii nauczycielka pyta, z jakich pierwiastków się składamy, a ja mówię, że z węgla, jako że wszystkie związki organiczne są na nim oparte. Klasa w śmiech, nauczycielka w śmiech. W szkołach uczą jednego toku myślenia, nie zważając na zależności, czy zależności zależne od innych zależności itd. Dobrze, że na studiach jest z tym lepiej.

Polowanie na zdrowie
Gość

Pewnie tak, a to i tak tylko jeden z wielu przykładów ;-). W szkołach podstawówka-liceum miałem przez to ciężko, na studiach natomiast takie myślenie poza schematem (ale też zgodnie ze znanymi faktami itd.) jest doceniane :-).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Anka, pytanie nie w temacie, ile przecietnie czeka sie na przesylke z sheinside?? Zamowilam ta blekitna z dekoltem v, ktora postowalas; w pon, dzis jest juz pt a na stronie mam dalej informacje "processing"

Dagmara Sen
Gość

Zwróciłaś uwagę na ważną rzecz – trzeba zwracać uwagę na to, by się uczyć. To nie jest tak, że jesteśmy w dobrzy i już, bo wszystko się zmienia, świat idzie dalej (nie tylko, gdy jeszcze jesteśmy w szkole) i im dłużej nie uczymy się niczego, tym bardziej czujemy, że już nam się nie chce. A jak człowiek jest wciąż ciekawy to tą ciekawość w sobie pielęgnuje i po prostu chce się uczyć.

MeSzka
Gość

Nie zajrzałam wczoraj na bloga, dopiero dzisiaj i przy czytaniu miałam deja-vu – pisałam dzisiaj pracę o uczeniu się (tym codziennym, nie w szkole) XD
Też kiedyś stwierdziłam, że nie muszę się uczyć, bo i tak sobie b. dobrze radzę. Oczywiście konfrontacja z rzeczywistością też była, tyle że ja na szczęście zamiast się załamywać stwierdziłam, że nie muszę mieć najlepszych ocen ze wszystkiego. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu 😉

MeSzka
Gość

W sumie to artykuł na temat warunkowania. I w ramach takiego wodolejstwa na wstęp pisałam ogólnie o uczeniu się 😉

balsamowo
Gość

Dziś nadrabiam blogowe zaległości i dopiero teraz mam chwilę, by zajrzeć do Rozwojownika. I… aż się roześmiałam, bo też napisałam dziś u siebie post o potrzebie zdobywania nowej wiedzy każdego dnia 🙂 I w pewnym stopniu też pod wpływem Twojej książki mój dzisiejszy post powstał 🙂

Ehdi Mars
Gość

nie wiem dlaczego ale nie chodzi mi link do filaru życia 🙁

Veronika
Gość

Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że ta historia jest też i o mnie. I czkawką się odbiło. 😉

Veronika
Gość

Zależy jak na to spojrzeć. Zmarnowałam wiele lat i wciąż mam dużo do nadrobienia. Ale sama świadomość, że widzę swoje własne błędy jest, jakby nie patrzeć, trochę pocieszająca. 😉

Anna Kryjom
Gość

Odnośnie "postaraj się, aby każdego dnia nauczyć się jednej nowej rzeczy. Jakiejkolwiek. Dzień w którym niczego się nie nauczyłeś, to dzień stracony." – ja prawie każdego dnia uczę się czegoś nowego w pracy. Bardzo to lubię i to wciąga 🙂

Previous
Dzień Babci – nietypowe pomysły na prezenty, także te DIY
Co jest prawdopodobnie najbardziej niedocenianą aktywnością na świecie?  Zadanie czwarte (rozwojownik)