Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Co jest prawdopodobnie najbardziej niedocenianą aktywnością na świecie? Zadanie czwarte (rozwojownik)

    Co jest prawdopodobnie najbardziej niedocenianą aktywnością na świecie?  Podpowiem, że rozumiana jest często na opak i przez pewien rodzaj przymusu, przynosi nierzadko efekty odwrotne od zamierzonych. Jednocześnie zamienienie tej aktywności na postawę życiową, charakteryzuje ludzi, którzy uważają się za szczęśliwych. Tak – nie ma nic gorszego, niż uważanie się za mistrza.Przecież najbardziej nadęci ludzie świata to Ci, którzy uważają się za mistrzów w jakiejś dziedzinie. Pozjadali wszystkie rozumy, nie muszą się dalej rozwijać. Zapominają, że ci, którzy stoją w miejscu, tak naprawdę się cofają. Zapominają, że mają doktorat z jakiejś wąskiej dziedziny, a nie z życia. Ściskają kurczowo te swoje tytuły, odznaczenia, stany konta, metki, Ajfony, medale i dyplomy mistrza ortografii.

Tymczasem aktywnością o której mówię jest uczenie się. Zamienienie każdego doświadczenia w życiu na rodzaj lekcji. 

Niedawno pracowałam z dziewczynką, która miała zawsze świetne wyniki w szkole. Wychowawczyni była – jak to się teraz mówi – lajtowa. Zosia (imię zmienione) idąc do pierwszej klasy umiała już czytać oraz wykonywać większość podstawowych działań, chyba tylko poza dzieleniem. Pierwszą i drugą klasę przeszła bezboleśnie. Najlepsza w klasie. Ale jak mówi przysłowie In the land of the blind, the one-eyed man is king. Zosia była takim jednookim królem krainy ślepców. Ponieważ nauka (a raczej odrabianie zadań domowych) przychodziły jej bez wysiłku, szybko doszła do wniosku, że ona uczyć się nie musi. I tak brylowała na tle klasy.  Aż w trzeciej klasie zmieniła się nauczycielka, bo poprzednia pani poszła na chorobowe. Nowa wychowawczyni rozpoczęła rok od diagnozy. 

I wyszło szydło z worka. Zosia wcale taka piątkowa nie była. Miała poważne braki z zakresu edukacji społeczno-przyrodniczej, z matematycznej radziła sobie dobrze ale… widząc wcześniej przykład i rozwiązując zadania typowe. Jeśli schemat postępowania był identyczny, Zosia go kopiowała i miała prawidłowe wyniki. Jednak kiedy to ona miała dojść do tego, jak zadanie rozwiązać – było już gorzej.

(arkusz powiększamy klikając prawym->otwórz grafikę w nowej karcie i potem zapisz jako).

 Za chwilę wytłumaczę o co chodzi z zadaniem, ale dokończę historię Zosi, bo pięknie się z nim wiąże.

Otóż dziewczynka była zawsze mądra. Rodzice, babcia, koleżanki – wszyscy mówili o Zosi, że ona jest tą mądrą dziewczynką. Nie ładną, grzeczną, uśmiechniętą, ciekawą świata. Nie tą co ładnie rysuje, co tworzy niebanalne konstrukcje z klocków i nie tą, która jest towarzyszka i uczynna. Była mądrą Zosią.  Chociaż wszystkie wyżej wymienione określenia są prawdziwe, to ogon w pewnym momencie zaczął merdać psem i Zosia przestała być Zosią, a zaczęła być … mądrością.

Wszyscy przegapili moment, kiedy Zosia przestała się rozwijać. Zosia wyczuła go na trochę przed testem diagnostycznym, bo coraz częściej czegoś nie rozumiała. Nigdy nie pytała, bo gdyby zgłosiła się, że czegoś nie wie, to pewnie “przestałaby być mądra”.

Wynik testu obnażył prawdę. Niezbyt przyjemną. Jednak dla Zosi był to wielki problem nie tyle dydaktyczny, co taki z tożsamością. Była mądrą Zosią, niemal mądrością. Kim jest teraz, kiedy “nie jest już mądra”? Spadek samooceny i ból brzucha (a później biegunki) przed szkołą stały się normą.

Nigdy nie dopuszczaj do sytuacji, kiedy Twoja (lub Twojego dziecka) tożsamość opiera się wyłącznie na jednej rzeczy. To pierwsza lekcja z tej historii i o niej było kiedyś ćwiczenie “filary życia“.

Druga lekcja jest taka, żeby nie przestawać się rozwijać, bo nigdy nie ma górnego pułapu. Stanie w miejscu kiedyś odbije się przynajmniej czkawką. 

Uczenie się nie oznacza tylko siedzenia w ławce czy ślęczenia nad notatkami. Każdego dnia powinniśmy uczyć się czegoś nowego. To może być informacja,że pasuje ci liliowy cień do powiek, albo umiejętność przyrządzenia pysznego kurczaka w curry. Możesz się nauczyć, co sprawia Ci przyjemność i jak przesadzać kaktusy do większych doniczek, czy rozmasować plecy po męczącej pracy.

Tego dotyczy zadanie tego tygodnia. Znów wymagam od Ciebie systematyczności 😉 Po pierwsze – cały czas powinieneś wykonywać zadanie drugie , a teraz dochodzi do tego kolejny arkusz.

Już dzisiaj przestaw się na odbiór i przyjmij postawę ucznia – postaraj się, aby każdego dnia nauczyć się jednej nowej rzeczy. Jakiejkolwiek. Dzień w którym niczego się nie nauczyłeś, to dzień stracony.

Po tygodniu powinieneś wciąż być nastawiony na naukę z każdej sytuacji, ale jeśli będziesz czuć taką potrzebę – wydrukuj arkusz jeszcze raz. 

Arkusz w pliku PDF 

A jak się skończyła historia Zosi? Nowa pani podchodzi do uczniów bardziej indywidualnie. O ile braki wiedzy zostały szybko wyrównane, a Zosia mając duży potencjał szybko podciągnęła się z matmy, o tyle największym problemem było zdeptane poczucie własnej wartości. Po chwaleniu Zosi za różne rzeczy, które robi dobrze, wszystko wróciło do normy i presja jakby…zniknęła 🙂 

PS. Serdecznie polecam zerknąć na tabelę i sprawdzić sobie, czy jesteś bardziej great achiever, gifted learner czy creative thinker – przykro mi, że brak odpowiedników oddających sens tych wyrażeń w naszym języku. Ale to też wiele mówi o naszym podejściu do “dobrych uczniów”.   http://www.bertiekingore.com/high-gt-create.htm

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

71
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
40 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
VeronikaAnna KryjomAniamalujeMeSzkaEhdi Mars Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ucz moje dzieci w przyszłości, proszę!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy trzeba wykonywać to zadanie co tydzien, czy wystarczy tylko ten jeden? 🙂 Z gór dziękuję za odpowiedź 🙂

carmen instars
Gość

Jak bedziesz. Czuć potrzebę to wykonaj jeszcze 100 razy 😀

carmen instars
Gość

Trochę tylko podkolorowałam! :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szkoda, że ja dopiero w liceum odkryłam, że uczyć się trzeba dla siebie, a nie dla ocen. Gdybym wiedziała to wcześniej, mój rozwój nie byłby tak skrępowany 🙂
Dzisiaj podarłam i wyrzuciłam do kosza wykaz bardzo dobrych ocen i dobrych wyników z matury próbnej, ot tak, żeby sobie zwizualizować, że w kontekście prawdziwej matury to może się w ogóle nie liczyć i że mam nie osiadać na laurach. Może to i dziwne, ale działa 🙂 Pozdrawiam, Ania 🙂

Ania Kania
Gość

Oo ciekawe 🙂 To ja w tym tygodniu też spróbuję szukać takich lekcji, zobaczymy jak mi pójdzie 🙂

Anna Siecla
Gość

Jesteś super przykładem na przełamanie stereotypu, że jak pedagogika to później bezrobocie. Poza tym, jestem stałą czytelniczką, ale robię rozwojownik dopiero od tej serii (póki co świetnie mi idzie). Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Matko, jak Ty to, Aniu, robisz? Znów trafiłaś w sedno. Jestem taką "mądrą Zosią", a na studiach zupełnie przestałam się rozwijać i zmagam się teraz z poczuciem zmarnowanego potencjału. To ćwiczenie spada mi z nieba!

Patussa Abramowska
Gość

Aniu, ja się jeszcze uczę i dosłownie nie mogę doczekać się nowej szkoły. Ta presja jest nie do zniesienia. Głupia nie jestem więc nie uczyłam się tylko jednej rzeczy. A wręcz uczyłam się wbrew sobie kiedy mi coś nie wychodziło tak po prostu żeby pokazać sobie samej, że jak się zepnę, to potrafię. Tylko, że moja wychowawczyni uczy w nie jednej szkole i trafiłam na nią dwa razy z rzędu. Widziała już co potrafię, więc wymagała. Nigdy nie chwaliła. Wychodziłam z siebie. Starałam się robić wszystko najlepiej jak potrafię. To wspaniałe uczucie wiedzieć. Nie usłyszałam nigdy niczego miłego z jej… Czytaj więcej »

Carrie
Gość

Ciekawe! Czytając wpis, zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie codziennie uczę się czegoś nowego.. Pozdrawiam! 🙂

Lana
Gość

jesteś niesamowita Aniu… widzę siebie z tej Twojej "Zosi", każdy mówi, jaka to ja mądra, wszystko dam radę, jak mówię, że nie wyjdę bo muszę się pouczyć to słyszę "przecież Ty wszystko umiesz, w 20 minut się nauczysz", i o nie tylko… aż w pewnym momencie zdaje sobie człowiek sprawę, że są inni, mądrzejsi od niego, a on sam nie ma żadnej pasji poza tym ślęczeniem nad książkami, żeby nie wyszło na jaw, że on wcale taki superhipermądry nie jest… ehhhhh:(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hej 🙂
postanowiłam dołączyć do "rozwojownika", mam tylko pytanie czy radzisz mi najpierw zrobić poprzednie zadania? czy może zacząć od tego dzisiejszego?

Barbara
Gość

Czy tylko mi przyszła na myśl scena z filmu "Służące" – "You is Kind, You is Smart, You is Important"?

Barbara
Gość

Zdecydowanie polecam 🙂 .

Vendie
Gość

Ja również gorąco polecam, fantastyczny film. A na tej scenie płakałam ostatnio po raz trzeci 🙂

emajla
Gość

Ooooo, coś dla mnie 🙂
Swoją drogą Aniu, z twojego bloga można się sporo nauczyć! Zwłaszcza, jeżeli się ma tak jak ja, czyli próbuje się wszystkiego co brzmi rozsądnie, a o czym się przeczytało 😀
W końcu próby nie zabijają 🙂

Pani Strzelec
Gość

Super pomysł ten Rozwojownik. Ostatnie zadanie na przykład pokazało mi, jaki ogrom korzyści mogę zyskać, osiągając swój cel. Niby o każdej korzyści wiedziałam, ale wypisanie ich wszystkich na papierze, wszystkich w jednym miejscu i w jednym momencie uświadomiło mi, jaka super sprawa ten mój cel, w tylu aspektach życia może mi dobrze zrobić, że motywacja skoczyła mi niesamowicie. Dziękuję!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Historia jakby o mnie 🙂 Też przez całe życie byłam mądrym dzieckiem, aż do gimnazjum, kiedy przyszły problemy z matematyką (które trwają do teraz). Trochę się załamałam, ale w drugiej klasie wszystko (poza matematyką) wróciło do normy i znowu byłam mądrym dzieckiem.
W podstawówce, jeśli czegoś nie wiedziałam, to nauczyciele pytali: "no jak to, na prawdę TEGO nie wiesz?". Wolałam nie pytać i dowiedzieć się w domu.
No i do teraz mam problemy z przyznaniem się, że czegoś nie wiem. Walczę z tym, ale nie zawsze się da.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale ze mnie Zosia! Też mam taki problem, że zawsze byłam prymuską, miałam świetne oceny i świetne wyniki, aż do czasu gdy poszłam na studia i okazało się, że mój kierunek nie do końca mi leży. Jednak zamiast zrezygnować pomyślałam: jak to nie dam rady?! I dałam, nie odpadłam, studiuję dalej, co jest pewnym osiągnięciem, ale cały czas czuję się głupia, bo zamiast plasować się w czołówce czasami jestem na końcach :< Straszne mnie wtedy doły łapią i czuję się bezwartościowa.Także to naprawdę bardzo mądre słowa, żeby nie opierać swojego życia tylko na jednym filarze, bo jak on się zawali… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetne zadanie 🙂 Myślę, że nie sprawi mi większego problemu, bo właściwie każdego dnia staram się zrobić coś "innego". Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Jestem mamą, która praktycznie całe dnie spędza z maluchem w domu. Gdyby nie to, co pięknie nazwałaś "lekcjami", rutyna całkowicie by mnie zżarła przez ten ostatni (trochę ponad) rok… Dlatego albo próbuję nowy przepis, wygrzebuję dawno nie noszone ciuchy z szafy i zestawiam je na nowo, idę na spacer zupełnie inną trasą, albo szukam w internecie informacji na pozornie mało interesujący temat. Jak widzisz, robię COKOLWIEK innego, byle oderwać się od "schematu". Oczywiście w tym tygodniu postaram… Czytaj więcej »

chocolate_lady
Gość

Zosia z opowiadania przypomina mi bohaterkę książki czytanej w podstawówce "Oto jest Kasia". Lektura dla dzieci, a jednak porusza ważny problem 🙂

BEATA REDZIMSKA
Gość

Szczerze Aniu po przeczytaniu tytulu pomyslalam, ze odpowiedzia bedzie bycie mama. I tu zupelnie nie na temat przypomnial mi sie odcinek Desperates Housewifes, gdy Gabrielle Sollis szukala pracy, a jako cale doswiadczenie zawodowe miala jakies 10 lat spedzone w domu przy dzieciach i pani z posredniaka szybko sprowadzila ja na ziemie. Rezolutna Gabrielle znowu jedna spadla na 4 lapy. A uczenie sie i lata szkolne czlowiek docenia dopiero wtedy gdy z nich wyjdzie. Prawda jest ze najszczesliwsi sa wlasnie ludzie ktorzy przejewiaja nienasycony glod wiedzy. Pozdrawiam sedecznie Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Inspirujące zadanie, a efekt Zosi dość często spotykany. Mam pytanie, bo utknęłam. 2 zadanie cały czas dość sumiennie wykonuję, jednak wciąż nie skończyłam 1.. Czy ono jest naprawdę konieczne, a może źle je zrozumiałam? Prawda jest taka, że nie jestem zadowolona z siebie w 2014 roku, owszem znalazłam kilka powodów do dumy, lecz za mało, szczerze powiedziawszy mam wrażenie, że wręcz się cofnęłam…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję bardzo za odpowiedź, cóż rzeczywiście da się pomyśleć bardziej pozytywnie, choć mam nadzieję, że ten rok będzie bardziej obfity w sukcesy :).

Gabrysia
Gość

Ja już mam dzisiejszy podpunkt!
Ciekawi mnie, czy masz rozpisane zadania na cały rok, czy planujesz je bardziej na bieżąco? ( nie wiem po co mi ta wiedza, po prostu mnie to ciekawi)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

tu mnie masz! sama to u siebie wprowadzilam, ale szybko przestalam zapisywac, a nie zapisana lekcja życiowa nie ma takiej mocy. także wracam potulnie do notowania 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja miałam historię podobną do Zosi, ale ja całe dzieciństwo siedziałam przy książkach zamiast bawić się z koleżankami – nie dlatego że byłam zmuszona, ale po prostu chciałam, a chciałam spełnić wygórowane wymagania mojej matki i bałam się jej gróźb w stylu: "każdy kto nie uczył się dobrze i nie poszedł na studia skończy jak menel pod mostem". Kiedy świat przedstawiany przez matkę okazał się bajką, a miałam około 15 lat, od tej pory nie potrafię się zmotywować do nauki, a już na studiach jestem dawno, bardzo późno zaczęłam się uczyć się jak rozmawiać z ludźmi i do dziś mam… Czytaj więcej »

pensjonarka
Gość

ja trochę z innej perspektywy – całe życie się uczę i uwielbiam – czytać, oglądać, podpatrywać nowe rzeczy. Mam kilka pasji i jestem otwarta – ale przyszło to naprawdę dopiero pod koniec studiów – zawsze pilnie się uczyłam, nie potrzebowałam dodatkowych motywacji, ale w trakcie studiów, kiedy już pracowałam (świetnie to się sprawdziło – doświadczenie zawodowe bardzo mnie rozwinęło) właśnie zrozumiałam co powinnam robić dla siebie. Ale teraz jak to czytam to widzę jak duże wyzwanie jest w tym, żeby mądrze pokierować dzieci – żeby potrafiły się dobrze rozwijać, żeby robiły to dla siebie.Jak zawsze bardzo trafne spostrzeżenia. Dużo nauki… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

Cóż. Ja w szkołach niższych byłem z tych myślących ''nietuzinkowo''. Rozwiązywałem zadania na inne sposoby, ale dobrze. Pamiętam, gdy na biologii nauczycielka pyta, z jakich pierwiastków się składamy, a ja mówię, że z węgla, jako że wszystkie związki organiczne są na nim oparte. Klasa w śmiech, nauczycielka w śmiech. W szkołach uczą jednego toku myślenia, nie zważając na zależności, czy zależności zależne od innych zależności itd. Dobrze, że na studiach jest z tym lepiej.

Polowanie na zdrowie
Gość

Pewnie tak, a to i tak tylko jeden z wielu przykładów ;-). W szkołach podstawówka-liceum miałem przez to ciężko, na studiach natomiast takie myślenie poza schematem (ale też zgodnie ze znanymi faktami itd.) jest doceniane :-).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Anka, pytanie nie w temacie, ile przecietnie czeka sie na przesylke z sheinside?? Zamowilam ta blekitna z dekoltem v, ktora postowalas; w pon, dzis jest juz pt a na stronie mam dalej informacje "processing"

Dagmara Sen
Gość

Zwróciłaś uwagę na ważną rzecz – trzeba zwracać uwagę na to, by się uczyć. To nie jest tak, że jesteśmy w dobrzy i już, bo wszystko się zmienia, świat idzie dalej (nie tylko, gdy jeszcze jesteśmy w szkole) i im dłużej nie uczymy się niczego, tym bardziej czujemy, że już nam się nie chce. A jak człowiek jest wciąż ciekawy to tą ciekawość w sobie pielęgnuje i po prostu chce się uczyć.

MeSzka
Gość

Nie zajrzałam wczoraj na bloga, dopiero dzisiaj i przy czytaniu miałam deja-vu – pisałam dzisiaj pracę o uczeniu się (tym codziennym, nie w szkole) XD
Też kiedyś stwierdziłam, że nie muszę się uczyć, bo i tak sobie b. dobrze radzę. Oczywiście konfrontacja z rzeczywistością też była, tyle że ja na szczęście zamiast się załamywać stwierdziłam, że nie muszę mieć najlepszych ocen ze wszystkiego. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu 😉

MeSzka
Gość

W sumie to artykuł na temat warunkowania. I w ramach takiego wodolejstwa na wstęp pisałam ogólnie o uczeniu się 😉

balsamowo
Gość

Dziś nadrabiam blogowe zaległości i dopiero teraz mam chwilę, by zajrzeć do Rozwojownika. I… aż się roześmiałam, bo też napisałam dziś u siebie post o potrzebie zdobywania nowej wiedzy każdego dnia 🙂 I w pewnym stopniu też pod wpływem Twojej książki mój dzisiejszy post powstał 🙂

Ehdi Mars
Gość

nie wiem dlaczego ale nie chodzi mi link do filaru życia 🙁

Veronika
Gość

Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że ta historia jest też i o mnie. I czkawką się odbiło. 😉

Veronika
Gość

Zależy jak na to spojrzeć. Zmarnowałam wiele lat i wciąż mam dużo do nadrobienia. Ale sama świadomość, że widzę swoje własne błędy jest, jakby nie patrzeć, trochę pocieszająca. 😉

Anna Kryjom
Gość

Odnośnie "postaraj się, aby każdego dnia nauczyć się jednej nowej rzeczy. Jakiejkolwiek. Dzień w którym niczego się nie nauczyłeś, to dzień stracony." – ja prawie każdego dnia uczę się czegoś nowego w pracy. Bardzo to lubię i to wciąga 🙂

Previous
Dzień Babci – nietypowe pomysły na prezenty, także te DIY
Co jest prawdopodobnie najbardziej niedocenianą aktywnością na świecie?  Zadanie czwarte (rozwojownik)