O trudnych wyborach i stroju roboczym

Kilka lat temu wybór był dużo prostszy. Wchodziłam do biblioteki i wybierałam z ograniczonej puli książek, nierzadko zmuszona do czekania aż ktoś odda interesującą mnie pozycję. Przesympatyczna pani Irenka pozwalała mi wypożyczać więcej niż przewidywał regulamin.

Wchodząc do sklepu miałam do wyboru kilka rodzajów bluzek, prosiłam tylko o właściwy rozmiar. Wybór nie był wielkim problemem, frustrował brak dostępności.

Dzisiaj na wyciągnięcie mam miliony sklepów z milionami bluzek,  a zamiast jednego marketu w mieście, mam ich sześć. 

W promieniu kilometra od domu. 

Zyliony książek tylko czekają, aż je wybiorę. Nawet nie muszę czekać na kuriera – mogę kliknąć książkę elektroniczną i zacząć ją czytać w ciągu kilku sekund… problemem stał się wybór.
Niektórych dotyka paraliż tego pluralizmu i stoją przed wyimaginowaną półką w swojej głowie zastanawiając się co wybrać. A potem czują się ze swoim wyborem źle, bo mogli wybrać rzecz obok.

Zdarza mi się dokonywać “złych” wyborów. Oglądać słabe filmy i czytać słabe książki. To, co się zmieniło to fakt, że przestałam nastawiać się na trwałość. Zamieniłam to na nastawienie na proces. Jedna mała zmiana sprawiła, że przestałam uważać, że istnieją słabe książki i słabe filmy. Nagle mądrych rzeczy o życiu zaczęłam się uczyć słuchając wszystkiego.


BIAŁY GOLF : TUTAJ, DRESY : TUTAJ, TOREBKA Z FRĘDZLAMI H&M 

Z jakiegoś powodu ostatnio wyglądałam jednak tak.

Wielkie ciepły sweter i dresowe spodnie. Niedbały koczek i brak makijażu.

A kiedy wracałam do domu, przeskakiwałam w ładniejsze ubrania i zaczynałam wybierać aktywności, które lubię.

Tak, strój wyżej to mój strój roboczy. Brzydki pracowniczy uniform.To zakładam na uczelnię.
________

Wsiadając rano w autobus czuję się, jakbym jechała do obozu pracy. Nie dlatego, że jest jakiś przymus, tylko dlatego, że nie czuję żadnej satysfakcji. Budziłam się rano po prawie całkiem bezsennej nocy (ból) i bez żadnego entuzjazmu wstawałam z łóżka by jechać na uczelnię.

To nie jest tak, że zajęcia są nieciekawe. Część nawet jest interesująca. Na pedeutologii padają ciekawe pytania, innowacje w matematyce generują ważne spostrzeżenia. Ale w pewnym sensie odczuwam wielkie marnowanie czasu.

Postanowiłam sobie, że jeśli nie dostanę stypendium, wezmę urlop dziekański z możliwością zaliczania przedmiotów albo spróbuję wystąpić w trakcie roku o IOS. Myślę, że gdybym poszła do lekarza, bez problemu dostałabym zwolnienie nawet za cały rok.
Ale stypendium rektora dostałam.

I tutaj dochodzimy do ciekawych wniosków. W pewnym sensie przerzuciłam odpowiedzialność za podjęcie decyzji na czynnik, który nie zależy ode mnie. Było mi to obojętne, naprawdę w tamtym momencie ciężko było mi oderwać się od myślenia tu i teraz, bo ból był dominującą myślą. 

Miałam dwie opcje o tej samej wadze i wybranie którejkolwiek z nich doprowadziłoby pewnie do tego samego rezultatu. Pobieranie stypendium rektora podczas dziekanki nie jest możliwe, więc krótko mówiąc – wyceniłam swój czas na te 500 zł i czekałam na decyzję. To taka inna wersja rzutu monetą.

Pewnego dnia, czekając na wykład usłyszałam jak za rogiem jestem obgadywana, bo dostałam stypendium zdobywając 74,8 pkt (dla przykładu : średnia 5.0 to 50 pkt, I miejsce w konkursie ogólnopolskim to 10 pkt itp). Osoby obgadujące mnie (i innych stypendystów) tkwiły w myśleniu, że nie zdobyły stypendium PRZEZ takie osoby jak np. ja. I że jedynym kryterium powinna być średnia ocen.
Prawdopodobnie nigdy nie dojrzeją do myśli, że skoro nie dostały stypendium, to tylko i wyłącznie z własnej winy. Katalog osiągnięć i punktów był znany od samego początku i każdy sam dokonywał wyboru, czy decyduje się na zbieranie piątek, czy na aktywność naukową :). 

Gdyby katalog osiągnięć nie był jawny, sprawa wyglądałaby pewnie inaczej.

A gdyby kryterium była jednak tylko średnia?

To z całą pewnością dokonałabym innego wyboru i  poświęciłabym czas na zgarnięcie lepszych ocen. Np. z takiej metodologii test na poprawę był ten sam, ale nie widziałam sensu w marnowanie czasu na poprawienie czwórki – uczę się nie dla ocen, a dla siebie i skoro zrozumiałam swój błąd, nie miałam potrzeby potwierdzać tego wyższą oceną.

Szkoda czasu.

Mój wybór wart był 500 zł co miesiąc.

________________

PŁASZCZ : tutaj 

Każdego dnia dokonujemy całej masy wyborów. Tego, czy wstajemy z łóżka i idziemy do pracy, czy wskakujemy w ładne czy w brzydkie ubrania, czy jemy śniadanie czy go nie jemy, a jeśli tak, to czy owsiankę czy jajecznicę. 

Dokonujemy też wyborów, których sobie nawet nie uświadamiamy , np. decydujemy się na kolejny dzień z tym samym partnerem, wiarę w tego samego Boga i spacer do pracy tą samą drogą.

 Ja pewnego dnia podjęłam decyzję, że chcę być szczęśliwa.

Podjęłam ją całą sobą.

I oto jestem 🙂

Ruszyła lawina – złe wybory zamieniły się w drogie lekcje, bezrefleksyjnie przyjmowane prawdy stały się przedmiotem głębokiego namysłu a  nudne aktywności stały się środkiem do osiągnięcia celu. Jeśli celu nie ma, lub nie jest wart wysiłku -> rezygnuję z aktywności. Bo nie stać mnie na głupie marnowaniu czasu.

Który makijaż wybrałam na imprezę? 🙂

Możemy poświęcić życie na złoszczenie się na siebie. Mogłam wybrać inną sukienkę, inne studia, innego męża. Teraz jest za późno, koniec, przegrałam życie.

Ale my żyjemy coraz dłużej i dłużej i mamy mnóstwo czasu na zmiany. Czasami są one trudne, czasami wymagają dużo wysiłku, ale są realne. 

Możemy nauczyć się bardzo dużo, a najwięcej człowiek uczy się na swoich błędach. 

Moje życie przypomina trochę taki cykl wzlotów i upadków. Ostatnio sporo cierpiałam – nie dość, że powstrzymałam włóknienie płuc, to jeszcze doprowadziłam do tego, że dziury zaczęły się zrastać. Ból to taki trochę bardzo silny ból menstruacyjny razy siedem. No i trochę wyżej.

Nic nie uczy mnie pokory jak tego typu momenty.

Każdego dnia uświadamiam sobie, że nie mam czasu na takie głupoty jak przejmowanie się głupimi ludźmi, strach przed porażką czy złym wyborem. Nie ma złych wyborów, są tylko bardziej bolesne lekcje.



Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znowu trafiłaś w czuły punkt 🙂 Zbliża się termin obrony inżyniera a ja coraz bardziej żałuję wyboru tych studiów. A przecież gdybym wybrała kosmetologię, pewnie tak samo plułabym sobie w brodę, że nie wybrałam czegoś na miarę moich możliwości i niepotrzebnie pisałam rozszerzenie z matematyki.Jak zawsze dajesz mi dużo do myślenia 🙂Zapisuję sobie kolejny cytat:) "Możemy poświęcić życie na złoszczenie się na siebie. Mogłam wybrać inną sukienkę, inne studia, innego męża. Teraz jest za późno, koniec, przegrałam życie.Ale my żyjemy coraz dłużej i dłużej i mamy mnóstwo czasu na zmiany. Czasami są one trudne, czasami wymagają dużo wysiłku, ale są… Czytaj więcej »

Niedopowiedziane
Gość

"Każdego dnia uświadamiam sobie, że nie mam czasu na takie głupoty jak przejmowanie się głupimi ludźmi, strach przed porażką czy złym wyborem. Nie ma złych wyborów, są tylko bardziej bolesne lekcje."

Zauważyłam,że jeśli mam słaby humor i niechęć do wszystkiego to ciężej mi się czyta twojego bloga, bo u ciebie Aniu nie ma czasu na użalanie się nad sobą,wstrząsasz człowiekiem i każesz działać.

Dziękuję.

Niedopowiedziane
Gość

Można oczywiście,ale życie jest za krótkie na użalanie się i to właśnie zrozumiałam dzięki twoim postom 🙂

pidzamowa
Gość

Niedopowiedziane spoko, ja jestem marudą, a Ania mnie (chyba) lubi 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Muszę Ci się do czegoś przyznać. Dzięki Twojemu blogowi zaczęłam zastanawiać się nad tym, dlaczego wierzę w Boga i przeczytałam Nowy Testament.Nadal chodzę do kościoła, ale jestem tam obecna tylko ciałem. Nawiązując do Twojego tekstu, dokonałam wyboru – nie chcę sprawiać przykrości rodzicom, czas spędzony w kościele spędzam na medytacji. Już dawno łapałam się na tym, że uczestniczę w obrzędach automatycznie, klęknij, wstań, przeżegnaj się…Wstyd mi, że przeczytałam Pismo Święte dopiero teraz, a zawsze uważałam się za katoliczkę. Dzisiaj jestem lepszą chrześcijanką i chociaż wiem, że nie jesteś w żadnej religii, to stało się to dzięki Tobie.Zaczęłam zadawać pytania i… Czytaj więcej »

Carrie
Gość

Jedna z czytelniczek napisała, że dzięki Ani staje się lepszą chrześcijanką:) Tamten i ten komentarz to najpiękniejsze, jakie moim zdaniem autor bloga może przeczytać! Jestem katoliczką, ale również dzięki Ani, czuję, że bardziej się rozwijam, stawiam sobie więcej pytań(i ja powinnam wziąć sobie do serca przeczytanie Nowego Testamentu i nie tylko)Aniu, zmieniasz ludzi!

Carrie
Gość

Z każdego napisanego zdania mogę wziąć coś dla siebie. I za to tak Cię cenię Aniu jesteś własnym uważnym obserwatorem, dzielisz się refleksjami i uczysz. "Każdego dnia uświadamiam sobie, że nie mam czasu na takie głupoty jak przejmowanie się głupimi ludźmi, strach przed porażką czy złym wyborem. Nie ma złych wyborów, są tylko bardziej bolesne lekcje." I ja się w pełni z tym zgadzam, staram się być bardziej rozważna, marnowanie czasu na coś, w czym nie dostrzegam sensu, jest niewarte.

PS A mi się bardzo podoba strój roboczy, tj uczelniany 🙂 i pięknie wyglądasz z pomalowanymi ustami!

almondcake
Gość

Dobrze ci w pomalowanych ustach, o.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga Aniu. A masz tarczyce zwiazana z niedoborem jodu? U mnie sie okazalo ze mam niedoczynnosci i dlatego gdybys wiedziala cokolwiek jak to leczyć bez lekow to wpis mile widziany 😉
pozdrawiam Ola

Polowanie na zdrowie
Gość

W dużej mierze to właśnie od Ciebie (Twoich wpisów) uczę się nie przejmowania się opinią ludzi, którzy mnie czy innych wyśmiewają i obgadują, a sami niewiele osiągnęli.

Różowa Klara
Gość

Sami dokonujemy wyborów i tylko od nas samych zależy jaką drogą będziemy podążać, jakie rzeczy będziemy robić. Niestety zawsze znajdją się takie osoby jak np. te które obgadywały, ale przecież od początku reguły były jasne-wybrały inną drogę, więc nie osiągnęły celu. Czasami obieramy złą drogą, nie ma efektów, więc warto coś zmienić. U mnie sprawa na uczelni byłą o tyle trudna, że brano pod uwagę średnią i osiągnięcia (bez wolontariatu), że musiałam stawać na głowie, żeby zbierać dobre oceny, brać udział w konferencjach itd.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U nas też, studiuję jak Ania na UKW ale inną specjalność. Ci co chcieli, wyciągneli wnioski z lat ubiegłych i skupili się na konferencjach i warsztatach naukowych. Próg średniej był chyba tylko 4.0. Mało, ale średnie na pedagogice na UKW nie mają zbytniego przełożenia na wiedzę, np. taka socjologia z pewnym leśnym dziadkiem 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, muszę to napisać. Masz rewelacyjne brwi! I mam w pamięci post, w którym pisałaś, że chcesz COŚ z nimi robić, zapuścić, zagęścić, nadać kształt….. To było dość dawno. Efekt na dzień dzisiejszy jest po-wa-la-ją-cy 🙂

Madou
Gość

Świetny wpis, jak zwykle z resztą 😉 mnie się przypomniało takie porównanie, że czasem ludzie są jak świnki w ciepłym łajnie, nie chcą zmian, bo im w tym błotku z gówienkiem ciepło ;P (co z tego, że śmierdzi) nigdy nie jest za późno na zmiany, aczkolwiek czasem podjęcie radykalnych wyborów i obrócenie swojego życia od 180° wymaga ogromnej determinacji i nie każdy człowiek jest w stanie samemu podołać.
PS śliczny płaszczyk! uwielbiam takie kolory gdy szaro za oknem 🙂

ona
Gość

Chciałam skomentować pod jednym z ostatnich postów, ale odłożyłam to na później. Wczoraj oglądałam film, po którym tak jak po twoich wpisach zaczyna się myśleć inaczej, a co jeśli tobie zostanie 3 tygodnie życia ? Film "Ostatnie wakacje", polecam i dziękuje Aniu, że jesteś 🙂

joule
Gość

Uczysz pokory bardziej niż bóle menstruacyjne. Ja co miesiąc przeżywam, że jestem taka biedna przez te bóle. I wydaje mi się, że jeszcze chwila i zemdleję. A jednak, nic takiego się nie dziele. Siedem razy mocniej? Człowiek to jednak odporna istota.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Och, ja tez co miesiac przezywam "te" dni bardzo bolesnie:( nie wyobrazam sobie jeszcze wiekszego bolu.

Nina
Gość

I ja ostatnio dużo myślę..nie wiem sama czy to tylko jesienny refleksyjny nastrój czy w końcu nadszedł czas, by na poważnie zastanowić się nad życiem, nad swoim miejscem tu i teraz.
Przechodzę teraz przez średnio pozytywny okres, cały ten rok jest pechowy a ja zwyczajnie mam już tego dość..Zastanawiam się teraz ile z tego "zawdzięczam" samej sobie. Pomijając oczywiście te kwestie, na które nie miałam w żaden sposób do czynienia (np śmierć dziadka).
Coś czuję, że muszę poświęcić trochę czasu na lekturę Twojego bloga i wyciągnąć jakieś wnioski, z korzyścią dla siebie.
Aniu, fajnie, że jesteś. Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jesteś najlepszą blogerką. Potrafisz tak pisać, że czuję jakbym znała Cię od zawsze i jakbyś to właśnie do mnie pisała, a dwa ostatnie zdania są tak prawdziwe, że sobie je wydrukuję i przykleję na ścianie. Ogromnie się cieszę, że w tym tłumie blogów, znalazłam Twojego. Dziękuję!

ketele
Gość

Wow! Czy ja dobrze zrozumiałam, że stan twoich płuc się poprawił?! Nawet nie wiesz jak bardzo ucieszyła mnie ta wiadomość. 🙂

Emilka
Gość

A ja właśnie w tym tygodniu rzuciłam studia i… poczułam się wolna. Miały być drogą do celu, ale po dwóch miesiącach stwierdziłam, że prędzej się wykończę psychicznie niż rozwinę 🙂 Teraz pora szukać kolejnej drogi, na szczęście cel ten sam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co to byly za studia?

Miśka Grabowska
Gość

Cos się tu u Ciebie zmienilooo. 🙂
Ach no coś na pasku bocznym^^
Pozdrawiam ;*

♥Miśka♥

Polowanie na zdrowie
Gość

Lol :D.

Szczypta Magii
Gość

Twoje teksty zawsze wprowadzają mnie w zadumę. Tak jak mówisz – we współczesnych czasach wyborów musimy dokonywać na każdym kroku zaczynając od tych błahych : jaki chleb kupić lub ilu procentowe mleko wybrać do tych, które są ważnymi aspektami naszego życia czyli to jakie studia wybrać lub jaka propozycję pracy przyjąć. Wydaje mi się, że jakich wyborów byśmy nie dokonali to najważniejsze jest to, abyśmy z nimi czuli się dobrze i dzięki nim czuli się szczęśliwszymi ludźmi. Jeśli czujemy, że wybraliśmy źle zawsze możemy poprawić swój wybór. Przynajmniej z takiego wychodzę założenia. Życie to ciągły wybór, ważne żeby wybierać mądrze… Czytaj więcej »

Olfaktoria
Gość

Ja z każdej "porażki" staram się wynieść coś pozytywnego. Jeśli zdarzy mi się napisać coś durnego na facebooku czy źle zatytułować newsletter – traktuję to jak lekcję, z której wysnuwam wnioski. Dzięki temu mniej przeżywam swoje gafy.

oxfordka
Gość

Przeczytałam ten oto post i mnie zatkało. Piszesz bardzo mądrze i jakbyś każde zdanie miała przemyślane dziesięć razy. To co piszesz, bynajmniej w tym poście, ma w sobie tyle prawy, że ciężko ją objąć. Chyba zostanę tu na dłużej, ponieważ jesteś jak wielka skrzynia pełnej inspiracji i przemyśleń, które człowiek mógłby sobie czasem wziąć do serca lub zapytać samego siebie o wiele spraw, które nie zawsze są proste, ale do zrealizowania na pewno możliwe.

ella kropka com
Gość

nie ma złych wyborów – każdy jest właściwy w chwili kiedy się go dokonuje

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A co ze złem moralnym?

Adrienne
Gość

Aniu, przyznam się szczerze, że często omijam czytanie Twoich wpisów, gdyż najzwyczajniej się boję. Boję się, że dotrą do mnie za bardzo, że spróbują coś we mnie zmienić, zburzyć mój tok myślenia, zburzyć mur, który w okół siebie wybudowałam. A jednak bardzo tego potrzebuję… I chyba przyszedł poważny czas na konfrontację sama ze sobą. Cieszę się nadchodzącym rokiem 2015… Chcę pożegnać to co stare. Obecny rok nie był dla mnie za szczęśliwy. Utrata psa na początku roku, uzyskanie tytułu inżyniera – ale na kierunku, który mnie nie pasjonuje ;/ a teraz chłopak mnie porzucił. Chłopak, którego kocham całym sercem. Jestem… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam nadzieję, że ludzie którzy Cię obgadywali przeczytali to co napisałaś.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wrzuciła ostatnio na prywatnego fejsbuka 🙂 Takich mamy potem pedagogów, obgadują, wbijają noże w plecy już na studiach 🙂 A potem są zawistne nauczycielki, podkładają Ci nogi jak robisz coś więcej. Wystartujesz ze swoją klasą w konkursie plastycznym, dyrektor pochwali na radzie a koleżanki maja pretensje,ze teraz one muszą robić więcej, bo się głupio wychylam i wychodzę przed szereg. Pedagogika niestety zasłużyła na bycie pogarszają nauką, gdyby stypendium na tym kierunku było za same oceny to dostwałaby je kujonki recytujące na pamięć słowa których nie rozumieją. Obecne na każdym wykładzie, dobre w teorii z takim samym podejściem do dzieci jak… Czytaj więcej »

Safona
Gość
Safona

Strasznie mnie rozbawilo to co napisalas o ubiorze na studia, bo mialam tak samo. Po zajeciach przebieralam sie w cos ladnego, efektownego a na zajecia zakladalam tzw stroj roboczy:-)

Mezalines
Gość

Bardzo dobry tekst. Dziękuję Ci Aniu, bo sprawiasz, że człowiek (czyt. ja) zastanowi się trochę nad sensem tego, co robi.
Właśnie ostatnio coraz częściej zauważam skutki swoich błędnych wyborów. Uczę się jednak szukać ich nowych rozwiązań. I tak o to, zamiast zastanawiać się, dlaczego, co by było gdyby, to po prostu szukam innej drogi. Tej, która pomoże jakoś zniwelować tą błędną decyzję i zrobić krok naprzód.

Ania_S
Gość

Jak zawsze bardzo ciekawa notka 🙂 Odnośnie stypendium mam takie samo podejście 😛 I bardzo podoba mi się Twój golf 😛

Anna Górecka
Gość

Aniu ogólnie świetnie piszesz i docierasz tam gdzie trzeba. Szkoda ze nie mam takiego talentu. Ostatnio po jednym z Twoich wpisów miałam kilka ciekawych refleksji i dziękuję Ci za to.
Ps. Pięknie w tej czerwonej szminke. Powalająco!
Ania G

http://london-lavender.com

maxcom
Gość

stypendia rektora są niesprawiedliwe, miałam średnią bliską 5 a dostałą stypendium osoba ze średnią ok 3 – bo miała o jeden punkt wiecej niż ja za zajęcia na siłowni. Kryteria były podane tydzień przed zamknięciem ogłoszeniem wyników – bo nikt nie wiedział co i ja będzie. i dużo osób ze średnią 4 czy 5 nie dostało nic bo nie miał dodatkowych zajęć. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na UKW katalog osiągnięć znany był od roku, a i tak były jeszcze konsultacje społeczne na które nikt nie przychodził a można bylo zgłaszać uwagi. Sytuacja o której piszesz (punkty i wymagania tydzień przed) była kilka lat temu i wtedy rzeczywiście było niesprawiedliwie… Wspolczuje Ci, ale też nie rozumiem "hejtu" – jestem w tej samej sytuacji co Ania, kiedy zorientowałam się,ze średnia nie wystarczy, odwazylam się na konferencje i publikacje po konferencyjna. Ludzie z roku mnie za to nienawidzą.Ale te pretensje są głupie,bo to jakby mieć pretensje do Adama Małysza,ze za dobrze skakal i przez to nie wygrał ktoś inny… Czytaj więcej »

Marcelina Myfreshlife
Gość

Zgadzam się z Tobą Aniu, że nie warto marnować czasu na głupoty. Mnie życie tego nauczyło właśnie cierpieniem. Moje ostatnie 1,5 roku było walką z bólem, ze swoim ciałem, które mnie maltretowało i z własną psychiką. Jakoś udało mi się pozbierać, wzięłam za siebie odpowiedzialność. I dzięki niezwykłemu szczęściu trafiłam na Twojego bloga, którego wiele już razy traktowałam jak "ładowanie baterii motywacji" do zmian 🙂
Dziękuję, że piszesz 🙂

Live Simply
Gość

Od zawsze byłam bardzo wrażliwa – przejmowałam się opinią innych osób na swój temat, próbowałam zadowolić wszystkich dokoła mnie i postępowałam dokładnie tak, jak wymagało tego ode mnie otoczenie.
I wiesz co stało się pewnego dnia?
W wieku 21 lat wylądowałam w gabinecie psychiatry – diagnoza: nerwica i ciężkie stany lękowe.
Nigdy nikomu się do tego nie przyznawałam, ale teraz nie wstydzę się tego, bo ten okres w moim życiu zapoczątkował we mnie wielkie zmiany, dzięki którym moje życie wygląda teraz tak, jak zawsze marzyłam.
Nigdy nie dajmy przejąć nad sobą władzy innym ludziom, nie warto. – Aniu, Ty świetnie do tego motywujesz.

Kinga
Gość

Trafiłaś w samo sedno. Każdy z nas dokonuje wielu wyborów. Niekiedy góruje nad nami strach przed porażką, innym razem jesteśmy pewni swoich decyzji. Wiem, że nie warto przejmować się tym co ulotne. Warto natomiast pracować na swoje szczęście bo nikt nie zrobi tego za nas.

BEATA REDZIMSKA
Gość

Jak zawsze super puenta pozdrawiam serdecznie beata

Barbara
Gość

Ja w tym roku znalazłam się na wstępnych listach stypendialnych tuż za podium (0,02 brakło ;)), ale na ostatecznych odetchnęłam z ulgą i cieszę się nagrodą za włożoną w naukę pracę 🙂 . Zawiść to jedna sprawa (mnie na szczęście nie dotknęła), drugą jest tekst "gdybym ja miał/a stypendium, to też bym to kupił/a", który wygrywa wszystko 😀 . Na fali Rihanny i jej mądrości (tutaj z przymróżeniem oka) zauważyłam kiedyś jeden z jej tatuaży – Never a failure, always a lesson i chyba właśnie tak do życia podchodzę. Gratuluję osiągnięć w szkole, życzę wielu mądrych (i prostszych!) wyborów, a… Czytaj więcej »

Barbara
Gość

Otóż to, otóż to 🙂

Karolina
Gość

Ja również dostałam stypendium, co prawda zabrakło mi 0,01 do stypendium 1 stopnia, ale cóż 🙂 ważne że edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna mi się podoba. Zastanawiam się tylko co z magisterką. Wiem, że będą tam te same przedmioty, większość bez możliwości przepisania oceny. Trudna decyzja przede mną.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie, przytłacza mnie ta wszech otaczająca wielość, mnogość i różnorakość. Czasem kiedy mam gorszy dzień czy jestem zmęczona to potrafię mieć problem w postaci bułek, bo jest ich kilka rodzajów. Głupi i prosty przykład, ale tak czasem mam.   A co do stypendium to mam dwojaki stosunek. Moja najbliższa koleżanka na studiach zawsze była tą najlepszą i co roku miała stypendium za wyniki w nauce. Zawsze Ją podziwiałam, że ma taki umysł, że wszystko potrafi ogarnąć. Przed wszystkimi egzaminami ryła jak kret, dziobała jak kura czy jak jeszcze ktoś woli, ale miała w tym swój cel. Kiedyś kolega zapytał Ją… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kiedyś czytałam słynną "Nieznośną lekkość bytu" Milana Kundery. Zapisałam wtedy sobie jeden cytat z tej książki, który dopiero dziś dświeżyłam sobie dzięki Twojemu wpisowi: "(…) życie ludzkie dzieje się tylko raz i dlatego nigdy nie będziemy mogli stwierdzić, która z naszych decyzji była słuszna, a która zła, ponieważ w danej sytuacji mogliśmy zdecydować tylko jeden raz" Tak jak Milan Kundera, masz sporo racji w tym, co piszesz. Dodam też, że najlepiej jest się uczyć na własnych błędach, a nie na cudzych. Dlatego najlepiej nie patrzeć w tył, a przyjąć "bardziej bolesną lekcję", zaakceptować skutek naszego wyboru i zmieniać, zmieniać, zmieniać… Czytaj więcej »

Kokoro
Gość

Dokładnie! Trzeba sobie uświadomić, wbić do głowy i wziąć do serca prawdę, że nie mamy czasu na martwienie się co powiedzą inni, czy nas ocenią dobrze czy źle; na tkwienie w bezsensie; na te wspomniane brzydkie gacie 😛 To nasze życie, jesteśmy tu i teraz, potem nas nie będzie. Czas leci, jeśli czegoś chcemy to po to sięgamy. Jeśli to coś jest daleko to robimy wszystko by to dosięgnąć. To dotyczy wszystkiego, od błahych rzeczy po życiowe decyzje. Nie jest to łatwe, całe życie jesteśmy pouczani, że jeśli zrobimy to czego się od nas oczekuje będzie dobrze, a jeśli nie… Czytaj więcej »

Karol Kudra
Gość

Czytam Twojego bloga od soboty i baaardzo podoba mi sie Twój tok myślenia. Zamiast jałowej treści same konkrety. Dzięki!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja trochę rozumiem te dziewczyny… Znaczy bo one miały osiągnięcia też? Dobrze zrozumiałam? Rozumiem, że są złe jeśli ciężko pracowało, ale oczywiście obgadywania nic nie tłumaczy. Ja zmieniałam teraz uczelnie.. cały rok ciężko pracowałam: mam mnóstwo publikacji, wyjazdów, konferencji, działań, współprac, sporo z tego znalazło się w CV, średnia też dość wysoka, na dodatek pracuję w zawodzie… No i okazało się, że tu zmienił się przelicznik. Nic się nie liczy. Na poprzedniej miałabym słodkie stypendium a tutaj nie mam. I dupka blada: nie mam być na kogo zła: na siebie nie mam za co i na studentów z mojego… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nikt z przymusu do obozu pracy nie jedzie………….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jesteś bardzo interesującą i "głęboką" osobą. Czytam Cię od dawna. Ja również staram się pojąć sens życia i "tańczyć w burzy". Nie raz bolała mnie moja wrażliwość i potrzeby filozoficzno-emocjonalne. Twoje "warunki" życiowe sprawiły, że jesteś Cudem. Serdeczne uściski.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ostatnie słowa… kolejny porządny kopniak w tyłek z Twojej strony za który ogromnie Ci dziękuję 🙂

ps. piękne brwi ! 😀

pozdrawiam
Gunia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A można cię zapytać jak zdobyłaś taką liczbę punktów do stypendium, jeżeli nie ocenami ???

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, moim zdaniem nie pasuje Ci taki ostry makijaż, jaki prezentujesz na zdjęciu po prawej. Jak to sama kiedyś na blogu stwierdziłaś, masz trudną urodę, bo niewiele Ci trzeba, by powstał łagodnie mówiąc "tani efekt". O wiele subtelniej wyglądasz po lewo. To tak gwoli radzenia w kwestii image 🙂 Pozdrawiam serdecznie! Stała, acz niezalogowana czytelniczka.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak jednym zdaniem po wielu tekstach, pod którymi się nie odzywałam po długim czasie.. Kiepski czas ostatnio. Mam ogromną ochotę z Tobą porozmawiać, popisać.. poważnie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaki odcień/ numerek tego twojego podkładu Rimmel?

Previous
Kilka rzeczy, których nie wiesz o blogowaniu (a powinieneś)
O trudnych wyborach i  stroju roboczym