Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Jak uniknąć pracy na kasie?



Koszmar wielu studentów polega na tym, że po studiach zasilają kasy w marketach, fast foody, lub sklepy w galeriach handlowych. I mają o to pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie…


A ja naprawdę uważam, że chcieć, to móc. Czasami wymaga to więcej wysiłku i czasu, ale serio – da się.


Gdy patrzę na moich rówieśników, automatycznie nuci mi się “Generacja nic” (słuchałam takich rzeczy na przełomie gimnazjum i liceum :D)



Generacja nikt. Generacja źle. To nie może się udać. To się kończy źle. Generacja nic. Generacja nie.


Czy sytuacja młodych ludzi w Polsce jest łatwa? Z pewnością nie. Jeśli nie urodziłeś się w zamożnej rodzinie w mieście, masz na starcie ostro pod górkę. Ale pamiętaj o jednym – czarnoskórzy biegacze są tak szybcy właśnie dlatego, że biegali całe życie pod górkę. Potem olimpiada i bieg po płaskim to dla nich formalność.

Zmierzam tylko do tego, że zdecydowana większość rzeczy jakie spotykają nas w życiu jest wypadkową naszych wcześniejszych wyborów. Krótko mówiąc – to jaką masz pracę czy związek jest z dużym prawdopodobieństwem twoją winą lub zasługą. 
Zabolało? Cóż.

Być może na studiach nie robisz nic poza studiowaniem, co zwiększyłoby Twoje szanse zawodowe. Powodów może być masa – może masz długo zajęcia i nie masz czasu na pracę ani wolontariat. Ja to rozumiem, ale możesz dać z siebie milion procent na obowiązkowych  praktykach. Mi w ten sposób zaproponowano dwukrotnie pracę w szkole. Ale z doświadczenia wiem, że ludzie lubią narzekać jak ciężko mają, ileż to godzin spędzają na uczelni i udowadniają, że nie mają żadnej szansy podjęcia pracy. Jeśli lubisz narzekać, odsyłam do książki wybitnego psychologa – Eric Berne W co grają ludzie ? Psychologia stosunków międzyludzkich. Proszę otworzyć na stronie z grą “gdyby nie ty”.

Zakładam, że decyzję o studiowaniu wymagającego kierunku podejmuje się świadomie, ważąc wszystkie zyski i straty. Czasem lepiej schować dumę do kieszeni i iść na studia zaoczne. A są branże, gdzie bardziej niż wykształcenie liczy się portfolio, tupet lub zestaw umiejętności.

Nie brak też takich, którzy myślą, że robią bardzo dużo. Na facebooku mojej uczelni cały czas pojawiają się jakieś informacje o płatnych kursach – animatora, wychowawcy kolonijnego, modelowania balonów – cuda na kiju. I zawsze są chętni, którzy zapłacą konkretne pieniądze za “papierek”. Bo zdecydowana większość nie wykorzystuje zdobytych umiejętności w praktyce. A przecież dokumenty nie poparte konkretnym doświadczeniem nic nie znaczą.


Potem po studiach płacz, bo po pedagogice nie ma pracy. W szkołach nauczyciele zatrudniani są po znajomości, rotacja etatów jest bardzo niewielka,wiele osób pracuje w jednej placówce aż do emerytury.
Ok, rozumiem argumentację ale… przecież każdy decydujący się na studiowanie pedagogiki wie o tym na samym starcie. Brak pomysłu na siebie to przepis na klęskę.
 Zastanawiam się – co to za animator czasu wolnego, który nie wykorzystuje swoich możliwości? Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wiele osób chętnie zatrudni osobę z odpowiednim warsztatem i charakterem do animacji urodzin, dnia dziecka, na wesele… I nie jest to 6 zł za godzinę.


Znowu polecę licealną playlistą – gdy myślę o moim pokoleniu, nasuwa mi się ta piosenka :




Typowy portret przedstawiciela mojego pokolenia.


_________
Mam wrażenie, że rewolucja przemysłowa niczego nas nie nauczyła. A jak powszechnie wiadomo -historia kołem się toczy.
Dlaczego większość ludzi dostaje bardzo niskie uposażenie?


Z dwóch powodów :
– praca, którą wykonują nie wymaga specjalnych umiejętności, jest mechaniczna
– ich umiejętności nie są w żaden sposób unikalne, a masowe


Zauważcie, że teraz nawet kasy w tesco zastępowane są tymi samoobsługowymi. Nikt nie będzie trzymał niepotrzebnych z ekonomicznego punktu widzenia etatów. Jeśli wykonujesz pracę, którą z łatwością może zastąpić maszyna – poważnie zastanów się nad sobą. Bo maszyna  w pewnym momencie Cię zastąpi. Nie można mieć o to pretensji, tak jak nikt nie ma prawa zarzucać rozwojowi telekomunikacji upadku takiego zawodu jak telefonistka.


Moim zdaniem absolutnie żadna praca nie hańbi. Ale każdą pracę można wykonywać z sensem lub nie – mam kolegę, który z desperacji zatrudnił się “a słuchawce”. Ale potraktował to jako wyzwanie i w trzecim miesiącu zarobił dziesięć tysięcy (sic!), bo udało mu się sprzedać laptopy w abonamencie dla jednej z firm. Nie zmienia to faktu, że w następnym miesiącu z hukiem wyleciał 😉 W pewnym momencie stwierdził, że nie będzie traktował pracy jako zesłania, tylko nauczy się w niej jak najwięcej. Bardzo rozwinął swoje umiejętności negocjacyjne, stał się bardziej komunikatywny. Kolejna praca była już w zawodzie – gdy rekruter z uśmieszkiem zapytał, czy jego jedyne doświadczenie to wciskanie ludziom abonamentów, kolega opowiedział, czego nauczyła go ta praca i dlaczego te umiejętności są ważne w pracy, o którą się właśnie ubiega.

Ania, ale nie każdy jest przedsiębiorczy!
Zgadza się, dlatego nie każdy ma profity jakie mają przedsiębiorczy ludzie. To jest wybór tych ludzi.


W idealnym świecie wszyscy ludzie są wynagradzani godziwie. Ale nie żyjemy w idealnym świecie. Możemy się poddać, załamać i płakać, albo spróbować odwrócić tę sytuację.



wstrząsająca kampania, prawda?


Polacy nie są w łatwej sytuacji, ale nie są też w najgorszej. Jakieś możliwości jednak mamy. Marnowanie ich to trochę wstyd.


Ania, nie każdy może być blogerem!
W wielkim błędzie są Ci, którzy twierdzą, że blog jest moim głównym źródłem utrzymania. Zobaczcie moją wypowiedź dla raportu Polska Blogosfera 2014

Zjawisko współpracy reklamowej na blogach – cel blogowania czy wartość dodana ?
  Kiedy zakładałam pierwszego bloga, nikt nie słyszał o czymś takim jak współprace. Z czasem blogi urosły w siłę i okazało się, że czytelnicy wolą zapoznać się z opinią blogera niż portalu czy czasopisma.​Przewagą blogerów była wiarygodność. Obecnie niestety granice się zatarły,a tam, gdzie są pieniądze, nie zawsze jest szczerość. Dlatego nie chciałabym, aby blogowanie było moim zawodem – mój blog odwiedza miesięcznie ok 70 tysięcy unikalnych użytkowników, więc naturalnym jest fakt, że propozycji jest sporo. Z mojej strony wygląda to tak, że ​większość propozycji odrzucam i wybieram tylko te, które pasują do mojego stylu życia. Nie chciałabym nigdy dopuścić do sytuacji, kiedy pieniądze stałyby się główną motywacją doprowadzenia bloga – to jest fajne, dopóki są propozycje, ale kiedyś przyszedłby moment, kiedy miałabym przed sobą tylko opcje reklamowania marek, których filozofii nie podzielam. Co wtedy? Rachunki z czegoś płacić trzeba….
Dlatego dla mnie blogowanie, to przede wszystkim pasja, rozrywka i szacunek dla czytelnika. Pieniądze są dodatkiem, bonusem, choć nie kryję, że to bardzo przyjemny bonus. 🙂


Nawet nie wiecie jak wielu moich dalekich znajomych prosi mnie o pomoc w założeniu bloga. Naiwnie myślą, że w ciągu miesiąca zyskają maszynkę do zarabiania pieniędzy…. Bardzo zasmuca mnie to podejście 🙁
___________________________


Mam też koleżankę, która studiowała bardzo wymagający kierunek (jedna z filologii). Pogodzenie studiów z pracą było bardzo trudne (ale nie niemożliwe). Nakręcało to jednak spiralę frustracji. Wiedziała, że na kolejnym roku dojdą jej praktyki i praca stanie się kompletnie niemożliwa. Studia zaoczne o tym profilu nie istniały. Dlatego napisała podanie o przyspieszenie sesji egzaminacyjnej i spędziła całe wakacje na taśmie w Anglii. Pracowała przy mrożonkach, ale zarobiła na cały rok studiowania. Ba, dzięki temu, że miała też stypendium żyła całkiem nieźle, a stabilna sytuacja finansowa pozwoliła jej zdobywać jakieś doświadczenie w kolejnym roku 😉
————


Jeszcze na koniec krótka informacja o wycenianiu swoich umiejętności – wiecie, że pewien ceniony skrzypek, Joshua Bell, człowiek, który sprzedaje wszystkie bilety na koncerty po 100$, grający na skrzypcach Stradivariusa za jakieś 3,5 miliona $ zrobił eksperyment i stanął ze swoimi skrzypcami na stacji metra? Zobaczcie jak niewiele osób zwróciła uwagę na jego grę :


Zapamiętaj – jeśli wykonujesz jakąkolwiek pracę, bądź bardziej wartościowy niż maszyna.




Uzupełnienie :
Jak znaleźć pasję? test
Jak dorabiałam w liceum?


Interesujący artykuł na wartościowym blogu : jak znaleźć pracę bez doświadczenia?
Profesor Śliwerski o tym, że wyniki matur są politycznie sterowane 






Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

167
Dodaj komentarz

avatar
56 Comment threads
111 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeSeldirimaAnonimowyAlison DiLaurentisBEATA REDZIMSKA Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podoba mi się ten post. Znowu dajesz do myślenia. Ja kiedyś zapytałam z wściekłością koleżankę,kiedy niby mam się rozwijać, jak ciężko pracuję. Pracowałam na produkcji, ale byłam z siebie dumna, że zarabiam na swoje utrzymanie.A ona zapytała "to dlaczego wybrałaś sobie taką pracę?"Poczułam się spoliczkowana, ale słowa trafiły tam, gdzie trafić miały. Asia pomogła mi zrozumieć, ze jak nie zmienię tej pracy teraz na lepszą, to szybko wpadnę w błędne koło.Podobnie jak twój kolega, na rozmowie rekrutacyjnej powiedziałam, ze praca na taśmie nauczyła mnie zorganizowania, szybkiego reagowania na sytuacje, odporności na stres i zadaniowości. Drugą moją pracą była recepcja –… Czytaj więcej »

Ewelina K
Gość

Ja dzisiaj dostałam policzek… od pracodawcy. Ale wierzę, że wszystkie uczynki powracają, te złe także. To będzie mnie pocieszać, jak będzie mi rósł brzuch a malało konto w banku 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaki fajny prorodzinny system.
Trzymaj się kochana. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Dzidziusia.

P,S. Jakoś tak cicho pod Twoim wpisem, nikt nie spieszy z dobrymi radami jak to wszystko zawsze zależy od Ciebie?
Dorota.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ewelina, dobrze rozumiem, że pracodawca Cię zwolnił z powodu ciąży? Jaką masz umowę? Daria

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dorota, z całym szacunkiem, ale to Ewelina podjęła decyzje o ciazy i to ona musi wypić piwo,którego sobie nawarzyla. Jeśli będzie chciała to sobie poradzi 🙂 Mnie mama urodziła jak miała 17 lat, tatusiek uciekł za granice i tyle alimenty widziałam! Ale dala rade, mimo nieprzychylnych rodziców i teściów. Także podaruj sobie zgryźliwości, jeśli pracodawca zwolnił eweline z powody ciąży,to wie gdzie to zaskarzyc. A jeśli zaszła w ciążę świadoma niestabilnej sytuacji i typu umowy, to musi wypić nawarzone piwo.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Och, ja wiem, ze taki właśnie tok myślenia jest tu mile widziany i w pewien sposób generowany przez niektóre wpisy Ani, ale czy naprawdę jesteś tak bezwzględna lub naiwna żeby sądzić,że w 100% można się zabezpieczyć przed tzw jak to się zwykło mawiać "niepożądaną" ciążą?I wiesz , pomimo że już nawet nie moja matka ale ja sama poradziłam sobie w niejednej dramatycznej sytuacji, to nie ośmielam się tak łatwo podsumowywać czyjejś sytuacji. Powiem więcej, mam wrażenie ze im ktoś NAPRAWDĘ ma trudniej, tym więcej ma wyrozumiałości i empatii.. I tym ostrożniej feruje sądy. A w państwie prawa, do miana którego… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wierz mi, ze nigdy mi łatwo nie było, ale narzekanie nic nie zmienia. Moja wypowiedź nie oznacza, ze nie jestem empatyczna dla Eweliny! Mam wrażenie,ze to tobie zależy na tym,aby było jej jak najgorzej, bo będzie to pasowało pod twoja tezę. Również życzę sobie,zeby nasze państwo działało,ale nie działa.
Brak chyba naszemu pokoleniu wojny, bo dzisiaj każdy chce żyć na czyimś garnuszku. Ludzie nie z takimi sytuacjami sobie radzą!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No może to tak faktycznie wygląda ze mi to pasuje pod moja tezę – ale to nie znaczy ze się cieszę ze tak ma – tylko że się odważyła o tym napisać, przekłuć "różowy balonik" ochów i achów, i narazić się na takie komentarze jak Twój albo – w najlepszym razie -na "kulturalne" zignorowanie wpisu.. Poza tym nikt tu nie twierdzi że sobie nie poradzi, nie w tym rzecz.Tylko strasznie mnie wku…ia, jeśli taką heroiczna często walkę o normalne życie jaka jest na ludziach wymuszana ktoś każe mi przyjmować za coś oczywistego. Za normę.A to jest sytuacja nienormalna, wręcz patologiczna.I… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No właśnie miałam o tym napisać tylko się wstydziłam, ale skoro zostałam wywołana do tablicy – w realu wielokrotnie pomogłam rożnym ludziom w rożnej sytuacji – m.in. dziewczynie w ciąży korepetycjami gratis i wstawiennictwem w szkole żeby ją w ogóle mogła ukończyć – i nie robiłam tego dla kolejnego wpisu w moim cv – więc nie łezka Aniu, nie łezka, ale konkret. Poświęcanie czasu potrzebnego np własnemu choremu dziecku.Ja wiem że to jest Twój blog i możesz promować w nim to co chcesz. Wiem że jesteś bardzo dzielną osoba. Ale może mimo wszystko albo właśnie dlatego nie chcesz żeby ten… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam Aniu nie mam czasu teraz dokładnie przeczytać Twojego komentarza tylko szybko wyjaśnię ze to była odp do Anonimowego z 23.39 powyżej Twoje wypowiedzi , tylko moja odp z 01.18 jest do Ciebie – pozdrawiam!
Ale i tak powiem Ci masz dziewczyno cierpliwość i klasę – ze nawet stykajac sie z nie do końca zrozumialą sytuacją od razu na maksa nie wurzasz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No i miało być że
"nawet stykając się z nie do końca zrozumiałą dla Ciebie sytuacją od razu
SIĘ na maksa nie wkurzasz". Och, ten pośpiech:)

Ewelina K
Gość

Rety jaka burza, a w sumie nie ma o co. Komentarz nie miał na celu wzbudzania współczucia ani uzyskania żadnej pomocy dlatego też nie podałam (i nie podam) żadnych szczegółów. Ot tak, po prostu mi się skojarzyło z tym policzkiem, jako że akurat w dniu opublikowania posta miała miejsce moja sytuacja. A Dorotce dziękuję za dobre słowo – takie wsparcie jest bardzo pokrzepiające, głównie dlatego, że pokazuje "że dobrych ludzi jest więcej i ten świat nie zginie nigdy dzięki nim" 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ewelina, dziękuję Ci bardzo za miłe słowa:))
W sumie tak też właśnie odebrałam Twój wpis -na tyle lakoniczny że trzeba się było wczytać żeby go zrozumieć- nie jako wołanie o współczucie, tylko dygresję.
Ale mnie poruszył – tak mało powiedziane, a jednak tak dużo.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia! – Dorota

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ta piosenka, dwadzieścia kilka lat…. jakby o mnie rok temu. Zmieniam się zTwoim blogiem, chociaż czasami po przeczytaniu tekstu Cię nienawidzę. A potem zaczynam rozumieć i wracam. Ostatnio znienawidziłam Cię po recenzji książki o toksycznych rodzicach, poruszyłaś bardzo czuły punkt. Zawsze działasz na mnie duwetapowo – najpierw mocno uderzasz, a potem rozumiem, żeto mnie wzmocniło.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakie to prawdziwe słowa! Mam podobnie. Nie ma to tamto, walisz prosto z mostu – i to jest super! Bez ceregieli i owijania w bawełnę. Młodzi, weźmy się do roboty 🙂 !

pidzamowa
Gość

A mi się skojarzyła jeszcze piosenka: https://www.youtube.com/watch?v=mvukB-V3Yfo 🙂
Niestety młodzi się nie obrażają, tylko przyjmują ten fakt jako oczywisty…

Bardzo mądrze napisałaś! Chociaż przeraża mnie trochę to ile czasu trzeba poświęcić na to, żeby całe to doświadczenie zdobyć… Człowiek wychodzi z domu rano a wraca prosto do łóżka, ten rok u mnie tak wygląda i chociaż ogólnie nie narzekam bo lubię mój staż, to każdy wolny dzień jest świętem 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaką masz pewność że to zaprocentuje, zarabianie się na śmierć, życie jak robot, wstać – pracować i spać to nazywasz życiem?

pidzamowa
Gość

Bardzo miło mi się zrobiło, że tak o mnie myślisz Aniu… 🙂 Nie będę zaprzeczać, bo faktycznie nigdy nie sądziłam, że w tym co robię zajdę tam gdzie jestem teraz. Doświadczenia związanego stricte ze studiami niestety mi trochę brak, ale za to działam w tej kulturze co przynosi mi wiele satysfakcji. Anonimowy, masz trochę racji że tyranie od rana do świtu nie ma sensu, jeśli nie przyświeca Ci żaden cel. Jeśli jest się w koszmarnej pracy, ale z myślą że tylko na krótki czas, bo trzeba zarobić na coś fajniejszego, to pracuje się zupełnie z innym nastawieniem. Byłam w tym… Czytaj więcej »

Kamila
Gość

aż mi się moje czasy gimnazjum przypomniały, uwielbiałam Cool Kids od Death 😀
bardzo mądry post, mam nadzieję, że przeczyta to wielu studentów, a patrząc na liczbę obserwujących bloga, myslę, że tak właśnie będzie 🙂
pozdrawiam 🙂

Szczypta Magii
Gość

Bardzo wartościowy tekst, też uważam, ze wszystko jest zależne od nas i jak będziemy narzekać i nic nie robić to do niczego nie dojdziemy. Ja sama w sobie jestem takim narzekaczem i przyznaję się do tego bez bicia, ale się staram na tyle, na ile mogę i żyje ze świadomością, że robię wszystko co w mojej mocy aby osiągnąć obrany cel.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mnie zawstydził kiedyś twój cykl "się działo" , mam nadzieję, że do niego wrócisz. I czytam, ze tutaj prowadzisz terapię, tam byłaś na wolontariacie, tu prowadzisz jakiś warsztat, animujesz jakąś imprezę i jeszcze kiedyś wstawiłaś screen ocen i jakąś nagrodę od rektora i napisałaś, że dostajesz stypendium. Jak dołożę do tego twoją chorobę i bardzo regularne blogowanie to poczułam, że robię naprawdę mało.Dzięki tobie poszłam do pierwszej w życiu pracy, bo poczułam, że nic nie robię. Studiuję dziennie, rok temu miałam więcej wolnych godzin, ale nie dostrzegałam tego. W tym roku pracowałam w odzieżowej sieciówce, miałam elastyczny grafik i… Czytaj więcej »

Korposzczur
Gość

Nic dodać nic ująć. Tekst jakby wyjąć moje przemyślenia w następujących sytuacjach:1. Zaproponowanie znajomej aby poszła w moje kroki przy szukaniu pracy a w odpowiedzi słysząc "Bo ty masz szczęście, normalnie tak się nie da, ja mam dwa magistry i co z tego?"2. Inna znajoma nie mogła znaleźć pracy ponad rok po studiach (zero doświadczenia), a zwolnił się akurat wakat w jednej z moich poprzednich firm – no ale z magistrem to przecież wstyd iść tam, gdzie ktoś na wyższym stanowisku zaczynał już na studiach.I miiiilion innych. Oczywiście są to skrajne przypadki wpisujące się w stereotyp "pokolenia nic". Słysząc milion… Czytaj więcej »

Korposzczur
Gość

Ach i literówka wkradła mi się do podpisu – zjadło mi "y" na końcu adresu.

Pozdrawiam serdecznie.

Korposzczur
Gość

Otóż to. Pewnie zresztą sama słyszałaś to nie raz.

Smutne jest obserwowanie przykładów roszczeniowego pokolenia "nic".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja z kolei zawsze moje niepowiedzenia tłumaczyłam tym, że mam pecha.Zawsze byłam "za coś tam" – za nieśmiała, za głupia, za mało doświadczona, itd., no i przecież ten cały brak szczęścia.Ale w końcu się przebudziłam. Stwierdziłam, że to najprościej zwalać niepowodzenia na wszystko i wszystkich wokół, zamiast ogarnąć siebie i wziąć się do roboty. Że trzeba działać, a nie czekać na mannę z nieba. Bo nikt mi nią tam z góry nie sypnie! Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że w tym momencie mojego życia będę tu gdzie będę, to bym go wyśmiała i nie uwierzyła. Uważałabym, że sobie nie poradzę.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Olfaktoria w recenzji Twojej książki zamieściła cytat, ktry z niej pochodzi : "Wiem, że są ludzie, którym możnaby przekazać cała niezbędną wiedzę i dostarczyć wszystkie potrzebne narzędzia, takie jak np. wędki, spławiki, przynęty i pozostały sprzęt do łowienia ryb, a oni i tak będą woleli czekać na mannę z nieba, niż sięgnąć po wędkę i spróbować złowić rybę. (…) Jeśli jesteś jednym z tych ludzi – przestań kupować książki, które mają cię rozwinąć, bo i tak nic z nich nie wyniesiesz." To on skłonił mnie do wypożyczenia Twojego ebooka… bo sama byłam taki człowiekiem. Chciałam podziękować Ci za książkę i… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

Z moich obserwacji wynika, że mało osób na studiach myśli o przyszłości. Prawie nikt nie zdobywa w trakcie studiów doświadczenia zawodowego, jedynie obowiązkowe praktyki, mało kto interesuje się tematyką, mało kto robi coś więcej, niż żeby nauczyć się na tróję i po tygodniu zapomnieć. Mowa nie tylko o nieprzydatnych przedmiotach. Pewien znajomy, który osiągnął sukces zawodowy zawsze mi mówił, jeszcze przed pójściem na studia, by w trakcie studiów zdobywać doświadczenie zawodowe, bo inaczej bez znajomości wyląduję właśnie na kasie czy innej takiej słabo płatnej i słabo rozwijającej pracy. I się do tego stosuję. Mam więcej doświadczenia zawodowego niż, tak na… Czytaj więcej »

Fobmroweczka
Gość

Właśnie jestem na takim etapie życia – troszeczkę zagapiłam się na studiach, więc doświadczenie zawodowe zdobywam po nich – bez lamentów, bez krzyku, z pokorą, ale i z głową – chcę wyciągnąć max ze stażu (w wymarzonym zawodzie!) i pokazać się jako wartościowy pracownik. jak mnie nie przyjmą – trudno, pójdę do następnego pracodawcy bogatsza o konkretne umiejętności, doświadczenie i znajomość branży 😉 staram się nie nastawiać ani negatywnie, ani pozytywnie – tylko realistycznie. żeby potem się nie rozczarować, tylko co najwyżej miło zaskoczyć 😉trochę boli, że gdy mówię młodym znajomym, żeby nie szli na studia dzienne (szczególnie, gdy wybierają… Czytaj więcej »

Carrie
Gość

Teksty piosenek bardzo trafne! Uważam, że wszystkiego można spróbować i można to pogodzić to kwestia organizacji czasu. Przykład z kolegą i koleżanką pokazał, że potrzeba i wysiłku i kreatywności.Jeśli wykonujesz jakąkolwiek pracę, bądź bardziej wartościowy niż maszyna bardzo trafne spostrzeżenie! 🙂

Aurora
Gość

Studia to jedno. Pasja to drugie. A konsekwencja, zapał i odpowiedzialność (czyt. ciężka praca) to trzecie. I najważniejsze w kwestii pracy marzeń.

Aneta Wójcik
Gość

Jak zwykle nie wiem co napisać po takim tekście (zazwyczaj nie piszę jak nie mam nic ciekawego do powiedzenia) ale tym razem muszę ci chociaż podziękować!! 🙂 Po bardzo fajnych praktykach i wolontariacie zmieniłam pracę (studiuję zaocznie pedagogikę resocjalizacyjną). Miało być inaczej, lepiej a jest gorzej i oczywiście znowu nic związanego z pedagogiką, więc łapię doły czasem przez to, że nie mam teraz czasu na wolontariat ani nawet na praktyki. Dziś przez cały dzień pomiędzy zbieraniem materiałów na licencjat a sprzątaniem zastanawiałam się jak to teraz naprawić i wyskoczyłaś z takim tekstem. Mam już z milion pomysłów i w sumie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm… takie coś jest chyba dla ludzi, którzy nie umieją wykorzystać wolnego czasu. Poza tym ja jestem za całkowitym wybawieniem się za młodu – praca nie ucieknie. Zdążę jeszcze 50 lat popracować, chyba że kopnę w kalendarz wcześniej :P. Mój kolega do pierwszej pracy poszedł w wieku 25 lat. Zszokowany pracodawca spytał, dlaczego dopiero teraz. On odpowiedział: "Starczało mi na wszystko. Ale najwazniejsze to, że nie miałem ochoty". Pochwalam to, naprawdę. Należę do osób, które jeśli nie mają ochoty się uczyć, nie zrobią tego. Nigdy nie pozwolę, żeby coś fajnego stało się musem. Poza tym dzięki zabawie bardzo się rozwijam:… Czytaj więcej »

bloo.
Gość

A skąd bierzesz pieniądze? Na takie myślenie mogą sobie pozwolić chyba tylko osoby, które nie utrzymują się samodzielnie. Rachunki się same nie zapłacą.

Aga ta
Gość

Ja miałam właśnie to szczęście, że mnie na studiach utrzymywali rodzice. Nie miałam dużo pieniędzy i musiałam oszczędzać i racjonalnie gospodarować, mieszkałam zawsze w pokoju z koleżanką, ale na życie wystarczało 😉 Też uważam, że nic nie ma złego w studiowaniu i niepracowaniu. Dużo zależy też od kierunku, bo na bibliotekarstwie można mieć tylko dwa dni zajęć, to wtedy wręcz wskazane jest pracowanie, ale u mnie nie byłoby za bardzo możliwości. Trzeba też pamiętać, że zawieranie znajomości i bycie towarzyskim może się opłacić, bo sama Aniu piszesz, że pracę zdobywa się po znajomości 😉 Nie warto czasem lecieć do pracy… Czytaj więcej »

Aleksandra Jura
Gość

W moim przekonaniu błąd tkwi w panującym od mniej więcej dekady czy półtorej trendzie, że wszyscy muszą studiować (kończysz jako magister po humanistycznych bzdetach zasilajacy grono bezrobotnych ale masz "mgr" przed nazwiskiem, co z tego, że 20 lat temu cieszyłbyś się, że udało ci się skończyć technikum) i traktowaniu studiów jako przedłużenia dzieciństwa

LESS IS MORE
Gość

Kurde, to teraz tak stwierdzam, że drugi kierunek studiów to nie do końca dobra inwestycja czasowa. Jako pierwszy wzięłam matematykę po PWR. Przyznam, że głównie dlatego, że z matmy zawsze byłam dobra, a z fizyki już nie koniecznie (więc dobre studia techniczne odpadały) i nie miałam specjalnie pomysłu na studia, a po tym może być zawsze nie najgorzej płatna praca w banku czy coś. Bo interesuje mnie wiele rzeczy – teraz ciągle myślę co by tu jeszcze zrobić. Trzeba coś zacząć działać.

megirosa
Gość

Dobry wpis, cieszę się, że mnie nigdy nie dotyczył 😉 Zawsze dawałam z siebie 100%, czy to drugi kierunek, kolejne praktyki, kursy, książki i doskonalenie się wolnym czasie, dopiero teraz pracując już mogę sobie odetchnąć. Choć muszę przyznać, że w mojej branży jest na pewno nieco łatwiej niż w innych, ale też liczenie, że sam dobry kierunek studiów coś za nas załatwi jest bez sensu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaka to branża. Jeśli można wiedzieć?

Mila
Gość

A z drugiej strony – w końcu nie każdy musi być dyrektorem firmy, przedsiębiorcą czy milionerem. Potrzeba też kasjera, rolnika czy pracownika fizycznego, to nic wstydliwego wykonywać taki zawód.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nawet bym powiedziała, że rolnik jest bardziej potrzebny niż dyrektor… bez dyrektora świat istnieje świetnie dalej, ale bez rolnika dziś już nie koniecznie… padniemy z głodu lub z powodu chorób po chemicznym jedzeniu….

xnightfall94
Gość

Od jakiegoś czasu regularnie odwiedzam Twojego bloga:) wpadłam przypadkiem i tak zostałam 🙂 piszesz naprawdę wartościowe rzeczy i 'połykam' Twoją twórczość od razu 😉

Vashti
Gość

Podoba mi się ten wpis. Zgadzam się w 100%. Mój chłopak ma takie powiedzenie, że jedyne co nas ogranicza to my sami. I coś w tym jest. Myślę, że problemem wielu ludzi jest to, że zwyczajnie w siebie nie wierzą, nie moa sobie wyobrazić, że mogą mieć lepszą pacę. Ja np, kiedyś przez kilka lat pracowałam jako kelnerka. Ale czułam, że nie jestem doceniana. Więc odeszłam i zmieniłam branżę…na bankowość. Nie było łatwo, finanse to nie mój świat, ale żeby nabrać doświadczenia ta praca była świetna. Do mojej obecnej pracy złożyłam cv, chociaż czytając wymagania stwierdziłam, że nie mam szans.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Proponuję popracować w krajach gdzie praca i życie jest przyjemnością. Praca jest fajną przygodą tylko trzeba ją lubić. I lepiej być szczęśliwą kasjerką z własną pasją niż nieszczęśliwym, sfustrowanym dyrektorem z zawałami. Nieszczęśliwa praca = choroby a przecież bycie zdrowym to forma szczęścia:-) A w życiu ważne jest poczucie szczęścia. Presja "posiadania" co raz lepszej pracy wywołuje napięcie bo żadne z naszych oczekiwań nigdy nie zostanie spełnione jeśli praca nie sprawia przyjemności.

pensjonarka
Gość

pracowałam od 16 roku życia. Zawsze potrafiłam znaleźć sobie jakieś dodatkowe źródło dochodów. Robiłam mnóśtwo rzeczy i nawet takie drobiazgi jak sprzedaż kosmetyków czy sprzątanie nauczyły mnie obowiązkowości i szacunku do pieniędzy. Na studiach udzielałam korepetycji, zasuwałam na minimalne pieniądze w kancelarii żeby zobaczyć jak to co ewentualnie miałabym robić wygląda w praktyce. Potem właśnie dzięki tej pracy poznałam pewną kobietę, która powiedziała mi o kolejnej rekrutacji… i tak zaczęło się toczyć. To gdzie dzisiaj jestem – a myślę, że jak na 30letnią kobietę osiągnęłam sporo własną ciężką pracą – zawdzięczam ciężkiej pracy i nie poddawania się. Najłatwiej jest usiąść… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak to dyplom nie jest daniem czegoś od siebie, myślisz, że spędzenie 5 lat studiując i harując (tak są takie studia, gdzie człowiek się uczy i to dużo ) jest niczym ?! Dziewczyno trochę pokory, bo zachowujesz się jakbyś pozjadała wszystkie rozumy, aczkolwiek zgodzę się z niektórymi podpunktami w Twojej wypowiedzi, ale broń boże nie traktujmy studiów jak czegoś bezwartościowego (oczywiście kierunek, kierunkowi nierówny). Pozdrawia dziewczyna kierunku technicznego – zamawianego, posiadająca roczne doświadczenie w zawodzie, a także doświadczenie w innych branżach, poszukująca pracy i mająca trochę pretensji do całego świata o to !:) (chociaż się nie poddaję i jestem pewna,… Czytaj więcej »

pensjonarka
Gość

Mam 7 lat specjalistycznego doświadczenia zawodowego, po studiach miałam ambicje, ale dopiero później nabrałem potrzebnej mi wiedzy i szczerze czułabym się dziwnie gdybym była wynagradzana na poziomie ludzi z rocznym doświadczeniem -na wyższe zarobki trzeba zapracować 🙂

Małaa Mii
Gość

masz racje ale czasem chęci nie wystarczą mogę mówić jedynie na swoim przykładzie studia, studia podyplomowe, różnego rodzaju kursy teraz kolejne studia ale żeby to robić musisz siedzieć na kasie lub jak na na słuchawce. Przykre ale żebym mogła pojechać uczyć się do dużego miasta bo w mojej mieścinie nie ma uczelni musiałam na siebie zarobić nawet sprzątając, a później co słyszałam w każdej mojej pracy nie masz znajomości to nie masz na nic szans. Teraz żeby skończyć technika masażystę pracuję codziennie po 10-13 godz bo powiedziano mi w pracy, że albo pracuje albo naraz. Już wiem, że to, że… Czytaj więcej »

Małaa Mii
Gość

Z góry przepraszam wszystkich czytających za błędy 🙂 życzę miłego dnia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No chyba o tym jest tekst, może zamiar podyplonowki trzeba było zrobić staż? Zamiast drugich studiów zbierać doświadczenie zawodowe?

Małaa Mii
Gość

zamiast zamiast tyle, ze ja robiłam i doświadczenie i uczyłam się nie było od mojego 18 roku życia dnia żebym nie pracowała prosze czytać ze zrozumieniem bo nie lubię sie powtarzać i nie oceniać z góry 🙂

Różowa Klara
Gość

Idąc na studia pedagogiczne była świadoma jak wygląda rynek pracy, ale powiem zawsze wychodziłam z założenia, że jeśli jest się w czymś dobrym to praca się znajdzie. Przez 5 lat a właściwie teraz 6 rok bo kończę jeszcze jedną specjalność byłam wolontariuszką, bralam udział w projektach, byłam w kole naukowym, ostatnie lata byłam przewodniczącą, brałam udział jako prelegentka w konferencjach, inwestowałam i inwestuję do dziś w warsztaty, kursy i zawsze słyszałam od koleżanek no daj sobie spokój po co ci tyle tego. Po co? po 1 roku usłyszałam na praktych "Jestem pod wrażeniem, dawno nie mieliśmy takiej praktykatki. Znam Panią… Czytaj więcej »

Małaa Mii
Gość

i rozumiem ze za mieszkanie sama płaciłaś na studiach i wszystko inne tak?

megirosa
Gość

A co, branie pieniędzy od rodziców to jakaś zbrodnia? Mała Mi, nie rozumiem tego komentarza.

Małaa Mii
Gość

wcale tego tak nie ujęłam tylko dobrze jest oceniać kogoś nie patrząc obiektywie jesli rodzice dają Ci kasę to możesz w siebie inwestować(i ja to rozumiem sama bym nie pogardziła) ale jeśli musisz sama na to zapracować to już od liceum siedzisz na kasie żeby móc się uczyć czy sprzątasz czy też inne rzeczy. Prosze czytać to co pisze ze zrozumieniem 🙂 Jeśli rodzice dali by mi kasę na podyplomowe studia z zarządzania w ochronie zdrowia to już bym miała dobrą pracę- gdyż taką propozycję miała. Ale, że sama zarabiam nie wiele,a rodzice mi kasy nie dają jestem przez was… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

Różnie w życiu bywa. Na to, że ktoś nie ma pracy składa się zapewne wiele czynników. Czasem szczęście komuś pomaga. Jednak nie jest tak, że tylko Ci na garnuszku rodziców mogą coś osiągnąć. Ja mam kolegę, który sam się utrzymuje już od liceum, co roku wyjeżdża do Niemiec do pracy, zna niemiecki, więc płacą mu bardzo dobrze i chętnie zapraszają za rok. Do tego dostaje stypendium i czasem sobie dorabia pisząc na zlecenie. Wątpię, żeby ktoś kogoś tu spisywał na straty. Najważniejsze jest to, żeby sobie uświadomić, że tak wiele leży w naszych rękach. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Czasem… Czytaj więcej »

Małaa Mii
Gość

a piszesz tak jak byś nie czytała tego co napisałam 🙂

Ola
Gość
Ola

Czytałam 😉 Po prostu chciałam zaznaczyć, że są też ludzie, którzy nie są na garnuszku rodziców, też pracują w wakacje i robią coś w kierunku swojej przyszłej kariery i to z sukcesem. Nie można generalizować ani w jedną, ani w drugą stronę. Skoro robiłaś wszystko w kierunku zdobywania doświadczenia, to może problem już tkwił na samym początku, w studiach. Sama Ania wspominała, że niby jakaś drobna różnica w nazwie, a jej uprawnienia znacząco się różnią od tych, którzy skończą podobny kierunek.

Małaa Mii
Gość

dlatego nie zakończyłam swojego rozwoju na studiach i dlatego też nie zamykałam się w jednym pudle tylko robiłam różne rzeczy 🙂 i pewnie miała bym zdanie podobne do was gdyby nie to czego doświadczyłam na swojej drodze. Wszędzie ewidentnie dawano mi do zrozumienia, że nie mam szans bo nie mam znajomości i nadal tak jest tu gdzie pracuje również 🙂 Za każdy razem gdy chciałam zrobić krok w przód cofano mnie i mówiono hola hola chęci nie wystarczą trzeba mieć znajomości. Spotykałam się też z zazdrością kierowników i prezesów, że ciągle chcę isć w górę i wtedy też byłam zmiatana… Czytaj więcej »

pensjonarka
Gość

Ania ma absolutną rację – bo doświadczenie to także sieć kontaktów, dobra opinia, którą się po sobie zostawia, może brzmi to brutalnie, ale nigdy nie wiesz czy ktoś z kim pracujesz nie będzie Cię za 5 lat gdzieś zatrudniał 🙂 ludzie się przenoszą, awansują, dlatego też takie ważne jest dawać z siebie wszystko, z uśmiechem (nawet jak nie zawsze jest do śmiechu) zbierać doświadczenia, mądrość życiową, wiedzę zawodową. I spokojnie cierpliwie i skutecznie iść do przodu:)

pensjonarka
Gość

znajomości są często mylone z nepotyzmem w naszym kraju… "bo to jest kuzynka tego i tego". U mnie, w dużej firmie (i wiem, że jest to powszechne w korporacjach) często właśnie zapraszane są na rozmowy osoby z polecenia, za zatrudnienie takiej osoby dostaje się premię. Bo przecież lepiej zatrudnić kogoś, kogo zna już sprawdzony pracownik niż kogoś z ulicy. Nigdy nie poleciłam do pracy przypadkowej osoby. Nie poleciłam też osób, które czasami mnie zagadują – gdyby coś u was było to wiesz. Bo niby z jakiej racji? Jest strona internetowa, na której są ogłoszenia, ale jeśli komuś nie chce się… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

To zwykle jest nepotyzm, a nie "znajomości". To, że znasz prezesa jakiejś firmy czy ktoś jest twoim sąsiadem, niekoniecznie oznacza, że ci da pracę czy że ci pomoże. Co innego, jak to jest teść, kuzyn, ewentualnie dziewczyna/żona, chłopak/mąż pracownika. Sama dostałam pracę na tej zasadzie – w tej firmie mało kto był "z ogłoszenia", jeśli już, to były to naprawdę pojedyncze super przebojowe i doświadczone osoby, a reszta "po znajomości", bo też kierowniczkom nie bardzo było w smak wpuszczać do zespołu obcą osobę, wolały brać kogoś, kogo już znają.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie rozumiem w czym jest problem 🙂 Siatka kontaktów to najcenniejsze co można mieć. Nepotyzm przeszkadza mi tylko w firmach państwowych, do prywatnych niech każdy zatrudnia kogo chce 🙂 Na dobrą sprawę nikt nie zatrudni żadnego pociotka, który narazi firmę na straty. Odrębną kwestią są niestety urzędy, szkoły – tutaj wyraźnie protestuję, bo to są placówki publiczne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"jak uniknac pracy na kasie"??? a po co byla ta historia motywacyjna o dziewczynie pracujacej na kasie? mi ona zaimponowala a teraz chcesz ja urazic? hmmm

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytaj ze zrozumieniem! Żadna praca nie hańbi, tekst jest on pretensjach do świata zgłaszanych przez pokolenie "nic" i kierowany chyba do ludzi,którzy traktują to jako porażkę. Co do kasy- warto by byla etapem przejściowym, bo tych samoobsługowych rzeczywiście coraz więcej i będzie placz,ze zawod umrze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Potraktowałabym raczej wyrażenie "praca na kasie" jako synonim pracy frustrującej, dużo poniżej naszych kwalifikacji itd. Można tu w sumie zaliczyć każdy inny zawód, który będzie dla Ciebie tylko źródłem pieniędzy, a nie sposobem realizacji swojej ścieżki zawodowej. Bo jeżeli taka a nie inna praca komuś odpowiada, to co w tym złego? 🙂 nie każdy chce i nie każdy musi "robić karierę".
Pozdrawiam, E. 🙂

pensjonarka
Gość

moja dobra koleżanka była sfrustrowana najbardziej w życiu pracując jako analityk finansowy i zarabiając 7tys netto. Praca ją przytłaczała, ale zarabiała na tyle dużo, że ciężko było jej z niej zrezygnować. Wg mnie to była właśnie taka "praca na kasie" 🙂
i nikt mi nie powie, że mogła po prostu polubić pracę jak tyle zarabiała – po prostu trzeba być na swoim miejscu, jak jest Ci źle to nie będzie spełnienia nawet jak zarabiasz sporo:)

Aleksandra
Gość

Hej 🙂 Otóż wczoraj zaczęłam pracę "na kasie", a dlaczego bo nie jest tak łatwo od razu zacząć pracy w super miejscu? Chciałam być niezależna finansowo od rodziców. Chciałam zdobyć DOŚWIADCZENIE, bo gdzie mnie przyjmą bez potwierdzonego doświadczenia. Trzeba pokazać, że się coś robiło na studiach. Miałam dość kół, stowarzyszeń, darmowych praktyk, które tak naprawdę nic nie dały! Dodam, że nie każdy może sobie pozwolić studiować za pieniądze rodziców. Ja kasę traktuję jak okres w moim życiu, który muszę odbębnić, by mieć lepszą przyszłość. Dodam, że studiuje taki kierunek, po którym doświadczenie w sprzedaży jest bardzo ważne i pomocne. Nie… Czytaj więcej »

BEATA REDZIMSKA
Gość

Aniu podobno ludzie mieszkajacy na 3 pietrze sa najzdrowsi, bo codziennie wchodza po schodach i jezeli maja pod gorke (bo bez windy to dla zdrowia); ale zarty zartami, sama wyjechalam z kraju (do Francj) i … tez pracuje na kasie. zadna praca nie hanbi, ale zdarzylo mi sie, ze jakas mama pokazujac na moja kolezanke mowi zobacz jak skonczysz jezeli nie bedziesz sie uczyc. kolezanka francuzka z dyplomem byla oburzona i wcae nie bylo jej do smiechu, mam nadzieje ze kiedys przerwe te czarna passe, ale przy 4 dzieci o inne zajecie i pogodzenie bycia mama i pracy nie jest… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem nieco zaskoczona. Ja nie mam takich doświadczeń. Obracam się wśród ludzi, którzy są dość ambitni aby jednocześnie zarabiać i studiować, aby pracować w zawodzie i robić milion ciekawych i pożytecznych rzeczy obok tego. Czasem komuś powinie się noga-wyląduje na bezrobociu, czasem ktoś dłużej niż inni szuka własnej drogi, albo jest tak zmęczony, że olewa wszystkie wolontariaty, warsztaty i skupia na tym co najważniejsze.
Jednak nigdy w życiu nie postrzegałam naszego pokolenia jak jakiejś bezwładnej masy. Z moich doświadczeń wynika coś zupełnie odwrotnego. Niepokoi mnie raczej wyścig szczurów i zanik wrażliwości, empatii. Tak to widzę.
Sylwia

Aleksandra FashandRoll
Gość

Patrząc na moją byłą klasę przez pryzmat studiów, stwierdzam, że najlepiej wyszli na tym Ci, którzy na studia nie poszli. Zdecydowana większość (nie twierdzę, że wszyscy) liczyła na kolejne 3-5 lat opieprzania się, pracę gdziekolwiek i żebranie od rodziców, bo przecież im nie wystarcza na wszystkie opłaty. A później zdziwienie, że po zwolnieniu się z McDonalda i pokazaniu papierka ukończenia studiów nie zostali zatrudnieni od razu na kierowniczym stanowisku. 😉 Ci, którzy zgłaszali się chociażby na darmowe staże mieli dużo łatwiej ze znalezieniem pracy w zawodzie.

Małaa Mii
Gość

w pewnym sensie masz racje z tym, że też nie do końca bo ja np robiłam studia i w czasie gdy był rok szkolny robiłam staże i praktyki 🙂 w wakacje zapieprzałam żeby mieć się za co utrzymać na studiach żebym mogła za darmo dla kogoś pracować 🙂 Także nie moge sobie niczego zarzucić 🙂 Za każdym razem czy to na stażu czy praktykach dowiadywałam się, że miejsca do pracy nie ma bo mogą przyjąć jedną osobę ale to stanowisko już jest zajęte 🙂 I dowiadywałam się, że np jestem zwolniona z pracy bo prezes potrzebuje miejsca dla swojej kuzynki… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moj kolega w szkole sredniej mial wyniki przecietne w nauce sie nie wyroznial. Nie poszedl na studia. Jest charyzmatycznt, gadatliwy. . . Dzis zarabia 5 tysiecy plus 4 razy w roku spedza wakacje, ktore funduje mu szef za dobre wyniki w pracy. Zyc nie umierac

Live Simply
Gość

Szczerze mówiąc uważam, że jeśli chce się pracę znaleźć odpowiednią dla siebie pracę – to prędzej czy później się ją znajdzie. Mój współlokator skończył prawo i pracuje obecnie jako budowlaniec – na początku było mi go szkoda, ale teraz widzę, że on nie chce znaleźć innej pracy, nawet nie chce mu się jej szukać. Chyba prawdziwą przyjemność sprawia mu narzekanie na świat i swój los, czasami aż przykro tego słuchać… Po prostu użala się nad sobą, a kiedy spróbowałam podsyłać mu różne oferty pracy w zawodzie – powiedział, że i tak się nie dostanie, więc szkoda czasu, żeby wybrać się… Czytaj więcej »

Pola Zas
Gość

Jest jeszcze opcja, kiedy to pieniądze pracują dla Ciebie, a nie Ty dla pieniędzy.

Mam na myśli inwestycje, dywidendy, pomnażanie oszczędności, dochód pasywny.

Świadomość finansowa jest bardzo niska, przedsiębiorczości u nas za grosz, brak również strategicznego myślenia, wydawanie więcej na konsumpcyjne życie, a nic na inwestycje (bo się na tym nie zna, nie ma wiedzy itp.). To błędne koło.

Etat czy jakakolwiek praca i płaca jest ok, ale najlepiej jak dochody z inwestycji czy innych aktywów zaczynają przewyższać pensję – to dopiero wolność 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Aniu,Twój blog odwiedzam od niedawna, bardzo mi się podoba. Jesteś jedną z tych osób, które potrafią zmotywować i dają do myślenia. Moim zdaniem punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Mam dobrą pracę, skończyłam studia, utrzymuje się w 100% sama.. ale nie zawsze tak było, a gdy tak nie było to miałam więcej zrozumienia dla osób, którym było gorzej, które z jakiś powodów nie potrafiły się wybić choć były bardzo wartościowe. Sama odniosłam w życiu jakieś porażki więc na tych ,,biednych ludzi którzy nic ze sobą nie robią i narzekają" patrzę troszkę inaczej. Dla niektórych niemoc zrobienia czegokolwiek jest straszna.… Czytaj więcej »

Molly S
Gość

Ale mnie zmotywował ten post i komentarze pod nim. i poprzednia historia o Klaudii (cały Twój blog mnie bardzo motywuje! 🙂
Za chwilę zrobię sobie kawę i zacznę planować, nie miałam świadomości, że mam aż tyle możliwości w życiu! pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam angdotke dotyczaca Erasmusa. Zdazyla mi sie raz sytuacja, w ktorej podczas rekrutacji ktos skontrastowal moje doswiadcznie z Erasmusa (wyjechalam Belgii, gdzie plaz i slonca raczej nie ma i robilam projekt praktyczny, czyli 6 h pracy dziennie) z kims kto tez byl na Erasmusie, ale raczej po to, by miec troche luzu i pozwiedzac. Takze radze przemyslec, czy warto jechac na Erasmusa zeby sobie poimprezowac i przebimbac semestr, bo sam wpis w cv, ze byliscie gdzies przez 4 miesiace moze nie wywolac wcale takiego pozytywnego wrazenia.
J

Pola Zas
Gość

Każdy Erasmus uczy: zaradności na obcej ziemi, radzenia sobie z inną biurokracją, z tęsknotą. Uczy organizacji, szlifuje języki, daje samoświadomość. Nawet wyjazd po to by głównie leżeć na plaży ma swoje plusy (pokazuje jak ktoś wykombinował, że da się tak bezkarnie poleżeć semestr ;-)). Wpis w CV nie ma żadnego znaczenia, ważne są konkretne umiejętności, a te de facto daje Erasmus. A czy ktoś je zdobył przy matematycznych projektach czy podczas organizacji imprez z innymi studentami, to nieważne. Chociaż takie imprezy pokazują jak na dłoni, że ktoś jest otwarty i potrafi pracować w grupie (międzynarodowej) – czasem to ważniejszy argument… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiesz, dobrze mówisz 😛 Ja nie pochodzę z bogatej rodziny. I miałam do wyboru, albo iść na byle jakie, darmowe studia w mieście albo walczyć o coś wielkiego. Wiesz,że popełniłam błąd? Stwierdziłam,że nie dam rady, że nic się nie uda i zostałam w mieście… Nie wytrzymałam jednak. Papierek jaki bym otrzymała po skończeniu tamtych studiów był żenujący…. Przerwałam, rzuciłam się na głęboką wodę. Postanowiłam studiować zaocznie. Udało mi się zdobyć stypendia i tym sposobem nie naraziłam rodziców na jakikolwiek wydatek, złotówki nie dołożyli mi do studiów. Co prawda pierwsza praca nie była wymarzona, ale trzeba było jakoś zacząć. Teraz łapie… Czytaj więcej »

Marta
Gość

Super 🙂 Tylko trzeba pamiętać, że niektórzy chcą mieć na co narzekać, nie każdy chce być szczęśliwy i przede wszystkim nie każdy byłby w stanie znieść sytuację, w której nie ma na co narzekać. Albo na kogo/co zwalić swoje niepowodzenia. Na studia idzie co roku bardzo wiele osób, sama staram się pamiętać od pierwszego roku, że każdego lipca uczelnie w Polsce tworzą setki osób o takim samym wykształceniu jak moje. Uważam, że to akurat motywuje, bo trzeba myśleć, co zrobić, aby wyjść przed szereg. Studia to w ogóle świetne miejsce do poznania całego przekroju osobowości. Moje do najłatwiejszych nie należą… Czytaj więcej »

Małaa Mii
Gość

ale po cóż interesować się życiem innych 🙂 tak czy inaczej każdy robi tak jak uważa, a myślenie o innych i dlaczego robią tak,a nie inaczej świadczy o braku własnego życia 🙂

Marta
Gość

Miło mi 🙂

Małaa Mii, nie uważam tak, obserwowanie innych (nie mylić z ocenianiem) jest całkiem fajnym sposobem na wyciąganie cennych wniosków i szlifowanie siebie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

strasznie nie lubię takiego typu ludzi i w sumie to jest mi trochę ich żal. pojechałam na wolontariat do Chin (właściwie moja historia jest bardzo podobna do historii ostatnio przez Ciebie zamieszczanej, nawet jestem w tej samej organizacji studenckiej :)). Przed owym wyjazdem spotkałam koleżankę, opowiadam jej o wyjeździe, na co ona 'a bo Ty to zawsze masz takie szczęście!'. Więc mówię jej, że też może aplikować na ten wolontariat i właściwie pojechać do każdego kraju na świecie. 'nie, bo ona musi zarabiać, bo nie ma tak dobrze jak ja, bo studiuje wieczorowo'. Jak się później okazało pieniądze jakieśtam miała… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może się boi, że straci pracę, a w nowej jej nie wyjdzie i zostanie na lodzie bez zabezpieczenia?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nikt nie mówi, że ma się zwolnić i szukać pracy, można to robić równolegle 🙂 Jeśli się boi to nie może rościć sobie pretensji, prawda?

GoodForYouDP
Gość

Poszłam do pracy w wieku 19 lat, obecnie mam 24 i nie żałuję, bo mam duże doświadczenie. Niestety w dzisiejszych czasach pracodawcy faktycznie patrzą głównie na doświadczenie. Jeśli chodzi o wykształcenie, zawsze mogą Cie wysłać, żeby się dokształcić, a doświadczenie mało który pracodawca się pali, żeby je dać 😉

Patrycja Malinowska
Gość

To przecież powinno być oczywiste, że mu sami jesteśmy kowalami własnego losu. Nigdy jeszcze o tym nie pisałam , nawet na swoim blogu. Może nie miał okazji, a może ochoty. Nie ważne. Przejdę do meritum. Kiedy w 2004 roku skończyłam szkołę średnią, a na studiach, o których marzyłam się nie dostałam (Architektura i Urbanistyka), to był czas kiedy w moim regionie pracy nawet za kasą nie było możliwości znaleźć. Do tego doszły problemy z moimi przyszłymi teściami. A oczywiście na zaoczne funduszy brak. co wtedy razem z moim jeszcze wtedy narzeczonym zrobilismy? Spakowaliśmy się i z 50 zł w kieszenie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

niektórzy myślą,że jak pójdą na studia to pracę dostaną pod nos., co oczywiście jest absurdem.Ale o tym przekonują się dopiero po 3 latach nauki, po której nie są specjalistami w dziedzinie, tylko mają podstawy jakiejś tam wiedzy…może to i wina systemu edukacji… może..Oczywiście znam przypadki , kiedy ktoś dostaje pracę po znajomości…nie mówię tutaj o specjalistach wysokiego szczebla, tylko o pracowniku, który nawet gdyby przyszedł z ulicy, poradził by sobie z pracą, obowiązkami. (pracownik w firmie, zajmujący się arrchwizacją dokumentów, wklepywaniem danych do programu..itp…). jeśli chodzi o stanowiska w administracji, to również niekiedy urzędnicy obsadzają stanowiska swoimi rodzinami..mimo,że są osoby,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

korzystając z okazji chciałabym okazać szacunek wszystkim osobom pracującym w McDoanld's. miałam okazję tam pracować. Polecam pracę wszystkim tym którzy chcą się przekonać co to jest ciężka praca, na pełnych obrotach…ale również dla osób , które zastanawiają się jak wygląda to całe przedsięwzięcie, produkcja, serwis… Praca ta nauczyła mnie dużej pokory, ale również szacunku do pieniądza. Pozwoliła mi również wynieść cenne doświadczenie, którego nie zapomnę do końca życia.

Dwie Sztuki
Gość

Poszukiwanie pracy po studiach do łatwych nie należy, o czym właśnie się na własnej skórze przekonujemy 😉 Najgorsze są oferty pracy które marnują młodym ludziom czas, nadzieję i wyjściowe ciuchy – np. obiecują pracę w biurze a dopiero po kilku spotkaniach rekrutacyjnych okazuje się, że chodzi o łażenie po domach, zwykłą akwizycję. Nie uważamy jednak, że praca na kasie jest życiową porażką ( kto wie, może wkrótce same tam wylądujemy ?), bo w trakcie podejmowania jednego z najważniejszych życiowych wyborów, drogi wykształcenia wielu z nas ma tak naprawdę niewiele w głowie. Porażką jest wylądować na kasie i ograniczyć się do… Czytaj więcej »

outside-glass
Gość

Zgadzam się w stu procentach, jeżeli chodzi o moje studia to wykładowcy trąbią na każdym kroku o tym, że studia to czas zdobywania doświadczenia, a po studiach wszyscy się dziwią, że nie ma pracy – no nie ma, bo sam papierek ukończenia studiów dziennikarskich niewiele daje 🙂 Jak na razie nie łapałam się za praktyki, bo nie czułam się na tyle dobra i pewna w tym co robię, ale przyjdzie czas na te obowiązkowe i mam nadzieję, że dadzą mi trochę pewności siebie i możliwości rozwoju, przynajmniej będę się bardzo starać 🙂

Kreatornia Zmian
Gość

Młody człowiek czasem za głupi jest, czasem nie ma wzorców, a czasem tego czegoś co powoduje, że wyprzedza myślami rówieśników o najbliższe 5 minut i lepiej przędzie. Jeszcze większej ilości wypadków chodzi o to by było w życiu miło, przyjemnie, by się bawić, bo przecież od tego jest młodość prawda? Bądź przykładem Aniu. Przykłady są potrzebne innym. Nigdy nie wiadomo jak Twoja osoba wpłynie na innego człowieka. Ja z perspektywy czasu mimo tego gdzie się znajduję żałuję, że wcześniej się nie ocknęłam, te 2 lata wczesniej na studiach, że nie spotkałam nikogo kto by mnie ewentualnie ocknął. Ale jest dobrze… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzę Aniu, że uważasz, że tylko my wyłącznie mamy wpływ na nasz los i nasze życie. A tak wcale nie jest. To w jakim miejscu jesteśmy to wypadkowa wielu czynników, w tym również naszej pracy, ale i decyzji innych ludzi, szczęścia, a nawet sytuacji rynkowej. Możesz na praktykach dawać z siebie wszystko, a oni Cię nie dość, że nie zatrudnią (bo nie mają wolnych etatów) to jeszcze mimo usilnych próśb nie zlecą nic ambitniejszego od segregowania papierów. Możesz kształcić się, zdobywać doświadczenie, być ambitnym a skończyć z pracą za 1600 zł- a jeszcze Ci powiedzą, że to super bo to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z całym szacunkiem, ale nie znam nikogo naprawdę dobrego w jakiejś dziedzinie,kto nie miałby dobrej pracy. A jeśli ktoś ma słabą autoprezentacji,to chyba jego problem?
YouTube i ucz się od lepszych, jest ciekawy kanal Tomka Kammela ostatnio.
Napis z mi proszę co UMIESZ robić,a warte jest więcej niż 10 zł. Czekam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W mojej firmie za nadgodziny płacą mniej niż za normalne godziny pracy. Nasza praca na pewno jest warta więcej niż 10zł/h, a na pewno jest więcej warta w innych krajach. Nie ma sensu porównywać wartości, jeśli mówimy o pensji minimalnej, bo wychodzi na to, że praca człowieka, który skończył studia inżynierskie i wykonuje coś, co wymaga konkretnej wiedzy i umiejętności, jest warta tyle samo ile to nieszczęsne kasowanie w sklepie, do którego wystarczą umiejętności matematyczne kończące się na mnożeniu (ale z kolei duża odporność psychiczna). Taką samą pracę nauczyciela języka obcego wycenia się w mniejszym mieście wojewódzkim na 23zł brutto,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze możesz wyjechać do kompletnie innego miasta, kraju, kontynentu, zawsze możesz rozesłać 1000 CV i wykonać setki telefonów, zawsze możesz zwolnić się i szukać innej pracy. Problemem jest tylko nasz strach przed brakiem stabilizacji i nowymi doświadczeniami. I jest jeszcze jeden inny problem: jeśli nie udowodnisz potencjalnemu pracodawcy, że jeszcze takiego zajebistego pracownika jak Ty nie miał, to zawsze będziesz ciułać za 1600. Trzeba się sprzedać, przechwalać, zasypać ich swoimi zaletami. Ale niektórzy o tym nie wiedzą i wolą narzekać na swój biedny los.

Seldirima
Gość

Tak naprawdę nie ma ludzi, których nie da się zastąpić, chyba że mówimy o geniuszach czy o osobie, która jako jedyna w mieście np. zna jakiś unikalny język (a i tak nie powiedziałabym, żeby była niezastąpiona, bo teraz ludzie szukają pracy i 150-300km od domu i w sąsiedniej metropolii takich "unikatów" może być z 20). W niektórych firmach 20 osób będzie robiło to samo, a na ich miejsce oczywiście czeka kolejnych 100, osoby które się wykazują, jako gratyfikację dostają chyba tylko dołożenie obowiązków (na zasadzie – jeśli wykonałaś swoje zadanie szybciej niż inni, to dostaniesz kolejne zadanie bo terminy gonią,… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Kiedyś pracowałam w sklepie i faktycznie – za wyrobiony plan sprzedażowy dostawało się premię. Ale sam plan jest trudno wyrobić, a zwykła podstawa nie wzrasta. Już tam nie pracuję, ale znam warunki, do tego z tego co się orientuję, to w większości sklepów sieciowych tak to wygląda. Nikt się nie będzie przejmował pensją szeregowego pracownika, wszystko ustalane jest odgórnie w centrali np. w Warszawie, za premie odpowiada przeważnie kierownik regionalny, który ma raczej parcie na cięcie premii niż ich przyznawanie. Być może inna sytuacja jest w małych sklepach, gdzie właściciel osobiście zna pracownika. Obawiam się, że monterzy kanalizacji wyjechali np.… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

No pewnie, że jeśli aplikujesz "na kasę" zamiast się zastanowić czy da się co innego 😉 Inna sprawa, jak chcesz naprawdę pracować w zawodzie i nagle się okazuje, że to co ci się wydawało i o czym np. piszą w gazetach to ściema, a zostaje tyranie za minimalną przez kilka (a może i więcej?) lat i masz naprawdę szczęście jeśli dostaniesz umowę o pracę, a jeśli na nieokreślony, to chyba trąby anielskie się odzywają. Obawiam się, że znowu wpadnę w depresję. Nie wiem jak ludzie mają odwagę, żeby się zdecydować na dziecko, ja w takich warunkach nie mam zamiaru, a… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

No tak, bo ja się ogólnie zgadzam z tym, że należy się nad tym zastanawiać już na studiach, a nie po 😉Przede wszystkim – pokutuje opinia, że studia dadzą ci pracę i do tego godziwy zarobek. To jest spadek po epoce, kiedy studiowało kilka (?) procent społeczeństwa i magister był "kimś". Obecnie przy namnożeniu wyższych szkół wykształcenie w ogóle nie jest w cenie, a uczelnie wypuszczają co roku rzesze osób, dla których nie będzie pracy w zawodzie, bo rynek jest nasycony. Kiedy chodziłam do podstawówki, za najlepszą ścieżkę kariery uważano pójście do liceum ogólnokształcącego, licea profilowane czy technika były uważane… Czytaj więcej »

Anita
Gość

Bardzo celny artykuł, zgadzam się z nim całkowicie. Artykuł mi się bardzo skojarzył z obrazkiem z chatolandii, idealnie podkreśla to, co napisałaś 😀 Myślałam, że jak wstawię na wykop to da kopa przynajmniej kilku osobom (mi by się taki kop jeszcze jakieś 2 lata temu przydal), ale coś wykopki nie podłapały ;] Mi takiego kopa dała właśnie praca w call center. Wytrzymałam 1.5 miesiąca po czym uznałam, że wracam na studia. Ale nie po to, żeby 'studiować' i liczyć na cud, bo to robiłam poprzednie 2 lata, ale żeby rzeczywiście nauczyć się czegoś konkretnego i znaleźć swoją własną dziedzinę, w… Czytaj więcej »

Egoskupiona
Gość

Wydaje mi się, że jeśli ktoś chce – czy to pracować, czy robić cokolwiek innego – to mu się uda. Oczywiście jeśli to "chcenie" na gadaniu się nie kończy. Jak drzwi są zamknięte, to można się włamać przez okno 😉
Bardzo motywujący post, tak samo jak linki. Często sama zapominam, ile mogę. I wtedy robię nic. Poszłam na studia z planem dorabiania sobie na boku – gdyż mój kierunek to umożliwia. Czy coś zrobiłam? Oczywiście nie. Najwyższa pora w końcu się ogarnąć. Dziękuję 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O, to jednak nie przez rząd i podatki Polacy są tak ciemiężeni na tej kasie? 😉 Moim zdaniem kpiną jest wymaganie zdobywania doświadczenia zawodowego już na studiach, bo kiedy mamy mieć czas na zdobywanie wiedzy? Inną sprawą jest to, że większość zawodów studiów nie wymaga i równie dobrze można by iść do takiej pracy zamiast na studia i zajmować się tylko tym doświadczeniem, skoro nasze studia się rozmijają z przyszłą pracą. Chory mamy ten system szkolnictwa wyższego i w bardzo złym kierunku to wszystko zmierza. Uważam, że na poszczególne kierunki powinno się przyjmować zdecydowanie mniej osób. A bezpłatne praktyki i… Czytaj więcej »

Mel
Gość
Mel

Ja właśnie mam ten problem, że nie mogę znaleźć pracy – tu w Bydgoszczy. Na razie zatrudniłam się właśnie na kasie, na szczęście nie jest to typowe kasowanie – jakkolwiek dziwnie to brzmi. Ogólnie nie lubię pracy z pieniędzmi,bo mam wrażenie,że zawsze źle coś policzę,a pracując 5 godzin za 6,5 to może mi wyjść większy dług niż zysk niestety…Czytając twój blog czasami żałuje, że nie wybrałam pedagogiki , nie wiem czy to " przez Ciebie" 😉Zawsze lubiłam dzieci,ale właśnie to gadanie, że nie ma po tym perspektyw trochę mnie odstraszyło oraz obraz mnie jako 60-cio latki w klasie z maluchami.Jestem… Czytaj więcej »

Kinga N.
Gość

"Zmierzam tylko do tego, że zdecydowana większość rzeczy jakie spotykają nas w życiu jest wypadkową naszych wcześniejszych wyborów. " -tak i jeszcze raz tak. Gdybym juz w liceum nie zainteresowala sie jezykiem niemieckim a potem na studiach placilam sobie prywatne lekcje (zpieniedzy ktore zarobilam przy pracy fizycznej) nie bylabym tutaj gdzie jestem. Dziekuje Bogu, ze tak sie stalo 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To co piszesz o dawaniu z siebie wszystkiego na praktykach… Jedne z moich pierwszych praktyk, gdzie naprawdę się starałam – gorycz, kiedy w tym czasie została do pracy przyjęta znajoma szefa, która nie miała wykształcenia kierunkowego i musiała się wszystkiego uczyć. Praktyki ostatnie – starałam się, chciałam dostać pracę w tej firmie ze względu na atmosferę (bo nie na zarobki – wszędzie płacą coś około minimalnej). Ale to oczywiście nie działało tak, że szef CHCIAŁ żebym tam pracowała po praktykach, tylko kilka miesięcy później sama się tam zgłosiłam i faktycznie mnie wzięli, m.in. ze względu na moją dobrą pracę w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na wypadek jakby ktoś się zastanawiał czemu w takim razie zgodziłam się na takie warunki: w moim mieście trudno dostać pracę w zawodzie, a gdzieś trzeba zdobyć doświadczenie. Za parę lat mam zamiar wyemigrować, jeśli nie zmieni się sytuacja na rynku pracy.

S.

Previous
Historia Klaudii – jak została nauczycielką angielskiego w Chinach?
Jak uniknąć pracy na kasie?