Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ładne zdjęcie? To przewiń w palcem w bok i zobacz to zrobione sekundę później :D 
A jak masz ochotę bardziej się pośmiać, to zapraszam na bloga. W najnowszym tygodniku jest streszczenie telenoweli. Płakałam ze śmiechu, bo takie głupoty oglądała moja babcia i wszystkie jej koleżanki.
Pomyśleć, że potem ci sami ludzie nam mówią „tylko w tych komputerach siedzą, nic mądrego tam nie ma” oglądaliście telenowele? Jeśli tak, jakie? Ja oglądałam Luz Clarita🙈🙈🙈 😅 #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #wzbożu #zboże #aniamaluje #lato #lato2019 #wakacje

Ładne zdjęcie? To przewiń w...

Ale dziś ładny dzień! Widziałam mnóstwo piesków, zjadłam pyszny sernik (sama upiekłam, mój pierwszy raz z mięsistym sernikiem nowojorskim😊!) Fajne to lato!
#lato #wakacje #polemokotowskie #warszawa #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Ale dziś ładny dzień! Widziałam...

A gdyby został Ci rok życia? (Motywacyjny poniedziałek)

“Gdybym miał rok życia, wyjechałabym w wielką podróż, wziął kredyt którego nigdy nie spłacę i bawiłbym się na całego”. 

Gówno prawda!

Oprócz gdybania co by się stało, gdyby udało się wygrać w lotka, często słyszę gdybanie o tym, co gdybacz by zrobił, gdyby został mu rok życia. I chociaż takie filmy jak “Choć goni nas czas” ogląda się przyjemnie, to ja dobrze wiem, że te rozmowy są czcze i do niczego nie prowadzą.


Siedzę dzisiaj w autobusie i słyszę takiego gdybacza, co to wziąłby kredyt, na dziwki wszystko wydał i bawił się na całego.

Gdybacz nie wie co mówi.

Ostatnio ktoś udostępnił na pewnym portalu link do mojego tekstu o naturalnym sposobie na gronkowca. W komentarzu kogoś mocno zadziwił fakt, że dorosła osoba była leczona w szpitalu dziecięcym. 

Wiecie dlaczego nie otwiera się takich poradni dla dorosłych? Bo chore dzieci raczej do tego wieku nie dożywają.
__________________

Rozdział pierwszy : wyparcie.

Sygnały, że to nieuleczalne pojawiają się jako “bąknięcia”.

 Na razie nie ma lekarstwa, 

pożyjemy zobaczymy, 

czekamy na rozwój wydarzeń,

 bla bla bla. 

Nigdy nie towarzyszy temu spojrzenie w oczy. Wzrok wędruje ku karcie lub recepcie na której lekarz co bazgrze.

Pewnego dnia jednak ktoś patrzy mi w te oczy. Taka młoda..tak szkoda.

-Słucham?

-Jeżeli nic się nie zmieni i płuca będą niszczyć się w takim tempie…
5 lat. Bardzo mi przykro. Tak szkoda. 

Bałeś się kiedyś tak mocno, że krzyk nie był w stanie wydostać się  z gardła? Usłyszałeś coś tak głośnego, że na chwilę straciłeś słuch? Wstałeś tak  szybko z krzesła, że  zakręciło Ci się w głowie i widziałeś tylko biel?

W takim momencie czujesz to wszystko jednocześnie. I jeszcze więcej.

Po chwili jesteś wściekły. 

Cały zamieniasz się w chodzącą złość.

Nie jesteś zły.

 Jesteś złem. 

Gdybyś spojrzał w tym momencie na groźnego psa, pewnie uciekłby z piskiem i podkulonym ogonem.

GŁUPIA PIZDA, KURWA CO ONA PIERDOLI, TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA PO CHUJ ONA JEST LEKARKĄ GÓWNO WIE .

KUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUURRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRWAAAAAAAAAAAA MAĆ!

___________________

Rodział drugi : to się dzieje.


Uświadamiasz sobie co jest na rzeczy. Nie wiesz w którym momencie. Gdy ktoś kręci nosem patrząc na prześwietlenie? A może w tym momencie, gdy przebierasz z nogi na nogę w kolejce w markecie i łapiesz się na tym, że mówisz w myślach “szybciej, mam mało czasu!”

a nigdzie się tego dnia nie spieszysz.

________________

Gonitwa myśli, wpadasz ze skrajności w skrajność. Zderzacz hadronów w Twojej głowie.

Co robić? 

Może wykorzystać ten czas na robienie przyjemnych rzeczy?

Zapytaj siebie :

Co było najprzyjemniejszym doświadczeniem w Twoim życiu?

– Wielokrotny orgazm?

– Przytulenie do piersi własnego dziecka?

– Odlot po narkotykach?

– Smak pierogów mamusi? 

– Zrobienie siusiu po całym dniu wstrzymywania moczu?

Jesteś w stanie robić to każdego dnia? Czy urok tych wszystkich rzeczy nie polega czasem na tym, że nie są na zawołanie?

_________

Tymczasem faszerują Cię sterydami. To dokładnie tak, jakbyś podpalił sobie rękę i brał tabletki które sprawią, że nie będziesz czuł bólu, chociaż ogień cały czas będzie siał zniszczenia.

Silne leki powodują też niesamowitą huśtawkę emocji. Zderzacz hadronów razy milion.

Pewnego dnia łapiesz się na tym, że płaczesz na reklamie proszku do prania. Bo Zygmunt Chajzer wyjął z pralki czyste skarpetki. Wzrusza Cię to do łez.

Któregoś dnia pojawia się myśl…a może by tak to skończyć? Jaki jest sens skoro…

I guess we know the score…

 W międzyczasie piszesz maturę, nie rozumiesz problemu koleżanki, która zastanawia się czy zgadać do chłopaka czy nie. Wszystko to takie…marne. Jałowe. Błahe.
Robisz różne rzeczy. Mądre i bardzo głupie. Masz etap gdzie chcesz robić wszystko na co masz ochotę i to robisz, po chwili masz świra na punkcie zdrowego odżywiania i przez kilka dni wstajesz rano o piątej pobiegać.
Po całych czterech dniach robisz znów głupie rzeczy.
Żresz te leki na potęgę. Wyniki są coraz gorsze a dawki coraz większe.

Masz przebłyski, gdzie szukasz sensu. Jakiś chyba jest, prawda? A może go nie ma? Może życie to kiepski żart?
Szukasz ludzi, którzy czują to samo. Babka opowiada w telewizji, że to dzięki Bogu wyszła cało z raka piersi.

Gdzie był Twój zasrany Bóg kiedy zachorowałaś?!!!-  Pytam z wściekłością wyłączając telewizor.
Nienawidzę ich wszystkich. Jej. Jej Boga. Lekarzy. Moich płuc. Nie ma niczego, czego mogłabym się chwycić.

Zaczynam czytać książki. Szukać. Ktoś musi to wiedzieć.
 Religie.
Sekty.
 Mity.
 Legendy.
Przypowieści.
Filozofia.

Vanitas.
Nic więcej.

I wtedy….
Nietzsche.

Tam też i słowo „nadczłowiek” na drodze podjąłem oraz i to, że człowiek jest czymś, co przezwyciężonym być winno,
2234

— że człowiek jest mostem, a nie celem:”

Jedna głupia książka sprawiła, że chwyciłam się tej brzytwy i znalazłam tymczasowy cel zastępczy. Bo brzydki wąsacz napisał, że człowiek jest mostem, po którym będą przechodzić kolejni. Że powinien wieść ku czemuś lepszemu. Doskonalszemu. 

Że powinnam być mostem dla kolejnego pokolenia.

Całkiem odwrotnie niż u debili od eugeniki i nazizmu. 

Całkiem odwrotnie niż w podręcznikach do polskiego.

Szanowni państwo piszący te podręczniki – nie czytaliście chyba Niczego.

Zaczynasz walczyć.

O siebie.

Pewnego dnia ocierasz się o śmierć. I z całą stanowczością stwierdzasz, że chcesz żyć.

Walczysz.

Jesteś walką.

Dzisiaj mija szósty rok. Od roku powinnam być sztywna.

_________________________

Maków Podhalańki, wolontariat.

Chłopak pracujący w domu kultury oprowadza nas po okolicy. Jest tam “Zakład Długoterminowej Opieki Medycznej”. Taka ładna nazwa dla potocznie zwanej “umieralni”, gdzie przenoszą śmiertelnie chorych.

Jest późny wieczór, las, ciemno. Sceneria jak z horroru.  w oknach siedzą smutni ludzie.

Ciekawe o czym myślą….

Może o tym, czego w życiu nie zrobili?

Na co zabrakło im odwagi?

Czy zrobili wystarczająco dużo dobrych rzeczy by zasłużyć na zbawienie?

Zebrali odpowiednią ilość punkcików u swojego Boga?

__________________

Czasami Was nie rozumiem.
Idei osądzania innych.

Bania się tego, co ktoś pomyśli.

Strachu przed posiadaniem własnego zdania.

Podejścia “taki jest świat”.

“Tak być musi.”

Koniec, kropka, wyrok.

Czy brak mi empatii?

Raczej…mam inną perspektywę.

 Nie wymażę swoich doświadczeń.

 Zbudowały mnie.

Ale też wiem, że aby się podnieść,

najpierw trzeba upaść.

A to każdy musi zrobić sam.

Mogą mnie krytykować.

Śmiać się z pisania książki o szczęściu w wieku 22 lat.

Ale za każdym razem, gdy ktoś mi pisze o tym, że dzięki mojemu blogowi ogarnął się i znalazł pracę.

Wyleczył dziecko z gronkowca.

Pozbył się migreny.

Nauczył się robienia pysznych pierożków.

Poznał rozwijającą gierkę logiczną.

Przestał nosić brzydką bieliznę,

za każdym razem gdy dziecko z którym pracuję stwierdzi, że jednak nie jest głupie…

czuję, że jestem tym mostem.

I moje życie ma sens.

________________

Nie trać czas na gdybanie o kredycie finansującym podróże i dziwki. Być może ostatni rok życia spędzisz robiąc kupę do pampersów Seni – jak mój dziadek.

Ale fajnie by było, gdybyś mógł powiedzieć, że Twoje życie miało sens.

A Ty?

Czego się boisz?
Czy robisz w życiu to, co lubisz?

Dlaczego nie masz odwagi?!!!!!!!!!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

205
Dodaj komentarz

avatar
110 Comment threads
95 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Robertmeri kotPaulina PiotrowskaUla Nowel Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie mogłam zasnąć i teraz chyba też nie zasnę. Nie wiem co powiedzieć, więc powiem że dziękuję.
Wzruszający tekst.
Czasami wydajesz mi się jak dobra koleżanka, czasami myślę, że jesteś trochę surowa i ostra jak karabin maszynowy. Nikt kto nie przeżył podobnych rzeczy nie zrozumie nigdy drugiego człowieka.

"Tyle wiemy o sobie,

ile nas sprawdzono. "

Jeszcze raz bardzo dziękuję. Za ten tekst, książkę,bloga i pierożki, które naprawdę są pyszne.

mgdmzr
Gość

Aniu, dziękuję.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nigdy w życiu nic mnie tak mocno nie poruszyło.
Dziękuję.

mydestination
Gość
mydestination

Również dziękuję.Nie wiem co powiedzieć więcej. Tym tekstem poruszyłaś mnie do głębi uświadamiając, że problemy z którymi się obecnie borykam są niczym. Jesteś Wielka.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeszcze wiele osób podziękuje Ci za ten wpis. Możesz tę motywację dodać do swojej listy rzeczy, które zrobiłaś dla innych.

I ja również, żebym nie zapomniała, chociaż to formalność..

Dziękuję.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję.

olga gorynska
Gość

Aniu, Twój most zdecydowanie idzie pod prąd. I dlatego Cię lubię :).

Mam nadzieję, że jednak nie usuniesz tekstu rano, dopiero po nim poczułam, że jakoś tak wydajesz się bardziej prawdziwa. Bardzo mnie to poruszyło. A czytam Twojego bloga od dawna!

Czasami jednak niespanie przynosi korzyści w postaci takich perełek. Pozdrawiam, trzymaj się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu to bardzo głęboki post i na prawdę porusza coś w człowieku, choćby myślenie….przemyślenia. Szkoda by było gdybyś go usunęła, w każdym razie ja wracam czasem do niektórych Twoich wpisów, bo muszę je "przetrawić" czy dopasować do siebie. Myślę że wielu Twoich czytelników nie chciało by stracić szansy przeczytania go. Każdy potrzebuje raz na jakiś czas by "złapać go za fraki i nim wstrząsać" a Ty to świetnie robisz. Oczywiście zrobisz jak uważasz.Wiem co znaczy mieć chorobę "nieuleczalną".. płakać w chwilach zwątpienia, choć uu mnie nie jest to kwestia życia. Jestem przekonana, ze gdyby nie koncerny farmaceutyczne rządne pieniędzy to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przymnij oko na błędy stylistyczne 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzięki Aniu.. mocne, dosadne, ale prawdziwe.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie, MOCNE! i tak opisane że niemal widziałam wyraźnie obrazy do tego co piszesz, poruszyło mnie to mocno, i chcę wprowadzić jak najwięcej radości do swojego życia, kij z tym, że miałam wypadek ważne, że nie połamało mi kręgów a tylko skręciło i naderwało więzadła i da się to wyleczyć, nie będę się już użalać nad sobą!! Dziękuję kochana!

degra
Gość

Aniu, w myślach zdążyłam przeklnąć kilka razy ten dzień. I tą bezsenną noc. I siebie… Z pełną premedytacją i zimną krwią. Mozolnie buduję swój świat, starannie dobierając kawałek do kawałka, element do elementu, "życie" do ŻYCIA. Przyprawiam nutą miłości, truję goryczą myśli, zagłuszam fałszywą melodią. I czytam. Czytam Ciebie. I jestem pewna, że ten kilka razy przeklnięty dzień, i ta bezsenna noc, i ja były właśnie po to. Dziękuję. Uśmiecham się i proszę Cię o to samo. Każdego dnia, każdej nocy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jesteś Stachurą w spódnicy. Czuję, że kiedyś będzie o Tobie bardzo głośno, a teraz napiszę tylko
– dziękuję. Bo nic więcej nie jestem w stanie.
Również nie mogłam zasnąć i terach chyba wiem dlaczego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wspaniały tekst. Jesteś niesamowita. Życzę Ci wszystkiego dobrego.

Polowanie na zdrowie
Gość

Twoje przemyślenia są mi bardzo bliskie. Szkoda, że nie możemy prywatnie porozmawiać. W każdym razie uważam, że masz w dużej mierze rację. Nawet całkowicie. A takie gdybanie zdrowych ludzi co by zrobili… myślę, że to jest niezrozumienie problemu i/lub chęć oswojenia się z nim. To jak ktoś ma jeden dzień zły humor, a mówi, że ma depresję, chociaż nie ma pojęcia co to jest, to jak ktoś wyśmiewa homoseksualistów, a gdy okaże się, że ma kogoś takiego z bliskim otoczeniu to zmienia swoje nastawienie, to jak ktoś ma lekki ból głowy, a narzeka jakby umierał na rakowe terminalne bóle. I… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

Dzięki :). Uda się.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu nie usuwaj tego postu. Ja muszę go jeszcze kilka razy przeczytać żeby uwierzyć.

Ania Abakercja
Gość

gdyby mi ktoś powiedział, że został mi rok życia – nie uwierzyłabym. bo skąd on może wiedzieć? skąd on może wiedzieć, czy jutro nie zabije mnie pijany kierowca. albo pożar. albo atak terrorystów. czasami myślę sobie o tym, że nie wiem, ile mi jeszcze czasu zostało. i że nie chcę go marnować np. na kłótnie. dlatego nie kłócę się z ludźmi, na których mi zależy. a to też w dłuższej perspektywie nie jest dobre. miałoby sens, gdyby rzeczywiście ktoś miał zaraz umrzeć. ale i tak przecież lepiej, że nie umiera. jeżeli to cena za moją uległość i ustępowanie to spoko.… Czytaj więcej »

Aleksandra
Gość

Gdyby mi został rok życia pewnie przeżyłabym go tak jak każdy do tej pory. Aniu, znam Twój ból. Jako dziecko zachorowałam na gronkowca. Tygodnie spędzone w różnych szpitalach, godziny modlitw i czekania na cud. Szukanie specjalisty, który pomoże usunąć napady duszności. Moja babcia do tej pory pamięta KAŻDĄ datę mojego pobytu w szpitalu, ile trwała, co było powodem. Rodzice spali w ubraniu, bo przywożąc mnie do domu po kolejnej próbie nie wiedzieli, czy ten dobry stan dotrwa do rana, czy w środku nocy nie będą musieli wieźć kilkunastomiesięcznego dziecka na najbliższe pogotowie. Na szczęście ja tych czasów nie pamiętam. Udało… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

co to za pani doktor i w jakim miescie?

Maria Pereira
Gość

Dziękuję Aniu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dziękuję i proszę Cię bardzo, nie usuwaj tego tekstu… Jestem w trochę innej sytuacji, ale w pewnym sensie moje życie też może się skończyć za kilka lat. Bardzo mi pomogłaś. Dziękuję 🙂

Różowa Klara
Gość

Cieszę się, że ten post tu pozostał i mam nadzieję, że pozostanie. Prawda jest taka, że nigdy nie wiemy, który rok jest naszym ostatnim rokiem, więc warto żyć tak, aby nie żałować rzeczy, które robiliśmy i żałować tego co odkładamiliśmy na jutro.

Mila
Gość

Doskonale napisane, większości osób wydaje się kiedy usłyszą "pozostał pani rok życia" to nagle wszystko przestanie mieć znaczenie i rok przeżyją szczęśliwie, realizując swoje pragnienia, a ostatnie sekundy w ramionach ukochanych… Jakby było tak pięknie to ludzie nie baliby się tego usłyszeć.Mój ojciec też dostał taki wyrok, kiedy miałam 8 lat, powiedzieli mu, że ma maksymalnie 2 lata. Przeżył następnych 9 i to tylko dzięki swojej woli walki, dzięki temu, że się nie poddał i znalazł cel w swoim życiu – kiedy mu to powiedzieli to moja siostra była noworodkiem, a on chciał żyć tak długo, żeby Zuzia mogła go… Czytaj więcej »

Madou
Gość

Napiszę tylko: nie usuwaj.

Polka w UK
Gość

Nie wiem czy w Pl znany jest Steven Sutton. zmarl w tym roku w wieku nastu lat a zna go cala Anglia. Okazuje sie ze mozna dokonywac wielkich rzeczy w wieku nastu lat, w dodatku zmagajac ze sie amiertela choroba. szacun dla takich jak on. Ja w swojej pracy czesto ocieram sie o smierc innych ludzi.rozne sa postawy tych ludzi: jedni zawstydzaja radoscia zycia i mega optymizmem, inni wiecznie przyjmuja postawe roszczeniowa, jest zlosc, jest obojetnisc, jest bol… Ja pewnie zadawalabym sobie bezsensowne, nic nie znaczace pytanie: "dlaczego jaaaa???" ale wsparlabym je dodaniem, ze sa tacy , ktorzy "maja gorzej".… Czytaj więcej »

Polka w UK
Gość

zapomnialam dodac, ze chore osoby maja tego jednego bonusa, ze maja duzo wieksza swiadomosc wartosci zycia. A przeciez wielokrotnie zdarza sie , ze zupelnie zdrowi ludzie gina/umieraja z dnia na dzien i nigdy nie doswiadczyli tych chwil glebokiej refleksji..

pensjonarka
Gość

cudowny tekst. Dla mnie takim momentem ogarnięcia się z wiru pracoholizmu (i stawiania pracy ponad wszystkim – rodziną, hobby, własnym zdrowiem) było spotkanie ciężko chorego znajomego, który walczy z nowotworem. On mi powiedział: "pomyśl, jakbyś teraz znalazła się w szpitalu, śmiertelnie chora… czego byś żałowała? projektu w pracy, którego nie skończyłaś?" wtedy dostałam czymś w głowę i obudziłam się – szkoda mojego życia na poświęcenie się pracy, na nieudalne związki, na odkładania w nieskończoność założenia rodziny… bo jeszcze awans, bo nowy samochód… trzeba być tu i teraz, życie jest delikatne, zaraz może mnie nie być. Nie mówię, że wyszłam z… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dziękuję. Ty naprawdę jesteś mostem, a teraz dzięki Tobie mogę nim być i ja, bo żyję. To Ty byłaś impulsem, który sprawił że rozpoczęłam walkę z depresją.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja właśnie, że wzięłabym kredyt i bawiła się życiem. Piszesz jak było w TWOIM przypadku. A gdy ja się dowiedziałam – po prostu zaczęłam się śmiać. I nie czułam gniewu, a raczej powiedziałam sobie 'no to zobaczymy'… i co? I żyję. A miało być inaczej. Widzisz, Aniu, każdy inaczej odczuwa ten "wyrok". Ja jako ambitna jednostka od razu powiedziałam sobie, ze TA, NA PEWNO, już. I choć na polepszenie wyników badań musiałam czekać z 3 lata… Dałam radę i cieszę się, że tu jestem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Są choroby i choroby, doświadczyła tego samego co Ania i nie czuję Twojego komentarza. Czemu zatem nie wzięłaś tego kredytu?!
Piszesz to tak bez emocji ze mam wrażenie, ze jesteś trollem. Jeśli rak po prostu sobie zylas,ti chyba nie bylas jakoś poważnie chora….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cóż.. do końca życia będę chora 🙂 Gdy od małego zmagasz się z chorobą to zaczyna być częścią Ciebie i inaczej się na to reaguje. A czemu nie wzięłam kredytu? Bo nigdy nie dali mi roku życia, zawsze było to 3-5 lat 😉 I do końca życia muszę być na specjalnej diecie, jeździć co kwartał na kontrolę i… żyć z tym. Ale nie dam się. Po co dawałam sobie tyle czasu z tym radę, żeby się poddać? O nie 😉

Ania Abakercja
Gość

ta wziąć kredyt, a później się okaże, że się pomylili i wcale nie umierasz. i z takim kredytem to później nic tylko popełnić samobójstwo, o ironio 😉 i nie wiadomo, co gorsze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I licytowanko na choroby sie zaczelo…… Komentarze po takich wpisach sa zbyt przewidywalne 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ne powstrzymasz attention whore 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mnie zastanawia, czy ludzie, którzy mówią, że wzięliby taki kredyt zdają sobie sprawę, że po ich śmierci ich bliscy tonęliby w długach…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Według polskiego prawa cywilnego można się zrzec długów.. Jeśli spadek jest niekorzystny można się go zrzec 🙂 Warto znać swoje prawa 🙂 I nie chodzi o licytowanie się… Po prostu ludzie, którzy nigdy tego nie doświadczyli – nie zrozumieją. Ale tak, Aniu, mam podobne wnioski i system wartości mi się przewartościował 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem absolutnie świadoma tego, że można zrzec się spadku, sama to zrobiłam kilka miesięcy temu ale w momencie kiedy ja się zrzekam, dług przechodzi na moją siostrę, po niej na jej dzieci, potem na kuzynki, ciotki itp itp i każde z nich musi się zrzec żeby uniknąć problemów. Teoretycznie jest tak, że dopóki nie wiesz o tym, że odziedziczyłeś coś takiego, to nie można Cię pociągnąć do odpowiedzialności ale wiadomo jak jest… Chodzi mi o to, że zrobienie czegoś takiego zaraz przed śmiercią jest łagodnie mówiąc egoistyczne, podle i bezmyślne.

Klaudia / Life Essence
Gość

Na pewno nie zrozumiem co czuje osoba, która została poinformowana o zbliżającym się końcu, ale nieraz łapię się na takich myślach: co najgorszego może mi się stać? umrę. no i co z tego? skoro umrę robiąc to co chcę to przecież nie takie straszne. I nawet jeśli przyszłoby mi niedługo umrzeć, dowiedzieć się, że niewiele mi już zostało, to nic, jasne, byłby żal, że to już koniec, że przecież tyle jeszcze przede mną, ale nie żałowałabym, że zmarnowałam jakieś okazje, że coś mnie ominęło. I to jest zawsze moją największą motywacją, kiedy mam jakieś wątpliwości, robić to, bo nigdy nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dostać obuchem w łeb . Bezcenne .

Veronika
Gość

Bardzo motywujący wpis. Życzę każdemu, aby odnalazł sens swojego życia i po latach potrafił powiedzieć, że robił to, co robić chciał. Bądźmy odważni. I ja też. 🙂 Dziękuję

Carrie
Gość

Łzy stanęły mi w oczach z każdym kolejnym zdaniem, coraz mocniejszym, coraz bardziej kłującym, ale takim prawdziwym.. Człowiek jest mostem człowiek jest mostem, po którym będą przechodzić kolejni. Powinien wieść ku czemuś lepszemu. Doskonalszemu zapamiętuję to. To Ty Aniu stałaś się dla mnie takim mostem, bo uczysz mnie, że nie warto siedzieć cicho, gdy się z czymś nie zgadzam, bo dzięki Tobie walczę z cholerną nieśmiałością, bo dzięki Tobie uczę się robić to, co chce, nie rozmyślając nad tym co ktoś o mnie pomyśli. Dzięki Tobie dopiero teraz nauczyłam się wyciągać ze studiów więcej i inwestować w przeżycia. Czy to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, jeżeli twoim celem było stac się mostem to powiem Ci, że zadanie wykonane. Zdecydowanie stałaś się moim mostem. Pomogłaś w ciężkim momencie i już nigdy nie będę taką samą osobą jak kiedyś – na całe szczęście! Nic tylko Ci po ludzku podziękowac! 🙂

Egoskupiona
Gość

Nie tylko mnie zamurowało, i to porządnie. Nie wiem, jak to robisz, ale zawsze trafiasz tematem wtedy, gdy tego potrzebuję. (tak, wiem, że to stwierdzenie mocno egoistyczne, nastawione tylko na mnie). Podziwiam Twoją odwagę napisania tego wszystkiego i mam nadzieję, że nie usuniesz posta. Dziękuję 🙂

BEATA REDZIMSKA
Gość

Poruszajacy tekst i bardzo motywujaca puenta. Aniu ja strasznie boje sie ze ktos mi powie, ze zostalo mi tyle i tyle czasu. Chyba wole tego nie wiedziec, ale z drugiej strony jak sie wie, to moze dopiero wtedy zaczyna sie na prawde cenic zycie? Pozdrawiam serdecznie Genialna puenta Beata

The music of me
Gość

Ja jestem właśnie na etapie poszukiwania sensu tego wszystkiego, wątpliwości i ogólnie jakiejś egzystencjalnej pustki czy jakkolwiek to nazwać. Cieszę się, że napisałaś tego posta bo dzięki Tobie rozjaśniło mi się w głowie. Mam w zwyczaju dużo analizować, co doprowadza mnie do obłędu. Muszę poważnie odpowiedzieć sobie na te ostatnie pytania.
Dziękuję za ten post.
Poza tym naprawdę Cię podziwiam.

Zakrecony Kot
Gość

polecam Ci książkę Chata i Bóg nigdy nie mruga

almondcake
Gość

O rany… świetny tekst.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiedziałam, że w dzień śmierci Freddiego opublikujesz coś tak mocnego, o wielkim znaczeniu dla każdego Moja wojowniczka przez ostatnie tygodnie była słaba, ze skutkami zatrucia pokarmowego podłamana, z zaniżoną samooceną – nie będę się rozpisywać z moją historią, bo to nieważne, istotne jest to, że każdy może znaleźć dla siebie drogę wyjścia, że problem dla którego znajduje się rozwiązanie wcale nie był problemem – tylko trudnością, wyzwaniem, że są ludzie, którzy czekają na takie historie, na przejawy radości, dzielić się nią i jednocześnie mnożyć. Budować własną więź z życiem. Dzięki temu sami napełniają się mocą i mogą ją przekazywac dalej,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pierwszy raz coś u Ciebie napiszę, choć czytam już od dawna…
Nie pamiętam kiedy ostatni raz coś mnie tak poruszyło. Zapewniłaś mi temat do długich rozmyślań.
Czytając ten tekst miałam ciarki.
Nie jestem w stanie teraz napisać niczego sensownego, więc napiszę po prostu krótko, że jesteś osobą godną naśladowania i bardzo dziękuję Ci za to, że prowadzisz bloga.
Pozdrawiam.
D.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

10 minut temu zadzwoniłam umówić się na pierwsze w moim życiu USG piersi, bo jestem jeszcze młoda, mam 23 lata, ale moja babcia przeszła mastektomię.Jestem w grupie zwiększonego ryzyka o czym idealnie udawało mi się zapominać. A takiej młodej osoby nie kieruje się na te badania, po co. Spotkałam się ze znajomym, człowiekiem którego darzę ogromnym szacunkiem i kiedy dowiedział się, że nigdy się nie badałam to opierdzielił mnie z góry do dołu, że kogo jak kogo ale mnie nie podejrzewałby o taką nieodpowiedzialność, że jest w szoku i wymógł na mnie obietnicę, że do świąt zrobię badania. Byłam zła,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A tam spojrzenia 🙂 zdrowie najważniejsze. Ja chodze na USG piersi od 19roku zycia ..tez mam teraz 23 i patrze na to z perspektywy ze jestem duman i odpowiedzialna ze o siebie dbam. Nie obchodzą mnie spojrzenia ale spokojny sen 🙂 pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też mam 23 lata i robiłam już usg bo ginekolog mnie zmusza 🙂 mówią, że naciąga na pieniądze, ale jest na tyle dobrym fachowcem, że jej ufam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja mam 26 lat i dopiero w tym wieku zrobiłam sobie to USG. I tylko dlatego, że miałam bolesny obrzęk jednek piersi, ginekolog stwierdził, że mnie przewiało i dał antybiotyk (wzięłam te antybiotytyki tylko i wyłącznie dlatego, że naprawdę baaardzo bolało, a ja przy byle bólu leków nie biorę, a tym bardziej antybiotyków), a pod koniec wizyty, zupełnie od niechcenia zlecił mi USG, tak na wszelki wypadek…. I co? I okazało się że mam kilka guzków 🙁 Na szczęście nie są groźne (zrobiono mi biopsję), ale kontrolę muszę robić przynajmniej co pół roku no i ta świadomość, że mam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

USG robi się własnie u młodych kobiet, mammografia po 50. Jest to proste badanie, a pozwala wiele wykryć na wczesnym etapie, cytologia i usg piersi co roku to niewiele wysiłku w stosunku do tego co można zyskać. Dziewczyny badajcie się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Już po! Było baaaardzo w porządku i na szczęście doktor nic niepokojącego nie znalazł! Pierwsze koty za płoty! Będę powtarzać!

alex
Gość

Aniu, dziękuję Ci 🙂
Ten post coś we mnie poruszył i mam nadzieję, że to nie będzie chwilowe.

Rosia483
Gość

O jak ja Cię czasami "nie lubię".. Siada sobie z rana człowiek z kubkiem herbaty czy kawy, no w porywach z kanapką w ręce – chce się zrelaksować przy lekturze ulubionych blogów – a tu taki wpis..
A makowską "umieralnię" mam nieszczęście znać od kuchni, że tak powiem.. Leżał tam brat mojej mamy.
W każdym bądź razie, dołączam do grona osób, dziękujących Ci za ten dający kopa tekst 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

w każdym razie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki! Ja też jestem nieuleczalnie chora i chyba potrzebowałam przeczytać ten tekst. Bardzo. Jesteś wielka, uwielbiam Twojego bloga. Pisz, nie przestawaj 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja napisze o czymś czego na pewno nikt nie ruszy:

"Zrobienie siusiu po całym dniu wstrzymywania moczu"
tak! to jak grill po całym dniu pływaniu w jeziorze, jak cierpkie dzikie borówki na szczycie góry, jak czysta pościel po męczącym dniu i jak kubek herbaty z sokiem po jeździe na łyżwach. Uwielbiam właśnie takie chwile, wlaśnie wtedy czuje sie naprawde szczesliwa. Dla mnie szczęście nie jest stanem pernametnym, pojawia się właśnie przy takich z pozoru prozaicznych sprawach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Idealnie to ujęłyście:)

Agnieszka Rumińska
Gość

Zaszłaś niesamowicie daleko. Zrobiłaś nieskończenie wiele.I kiedy czyta się ten tekst, masa emocji, myśli będących odniesieniem do własnych historii przewala się przez głowę. To, przez co przeszłaś godne jest podziwu. W głowie nie pojawia się myśl o współczuciu (pewnie nie było to Twoim celem), ale o podziwie i..zawstydzeniu. Lupę kierujemy na swoje życie i czujemy się zawstydzeni. Piszę w liczbie mnogiej, bo pewnie nie tylko ja się tak poczułam. Ale tym, co w tekście napawa mnie nieskończonym smutkiem jest fragment o umieralni. Człowiek zastanawia się, jaki miałby wtedy wyraz twarzy. Pogodny. Spojony. Pogodzony z losem – marzenie. A co jeśli… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu lekarze się mylą z tą oceną długości życia w chorobie, sama znam chłopca niepełnosprawnego już pełnoletniego, który dawno nie powinien już żyć wg diagnozy lekarzy. Może wspaniała opieka rodziców czyni cuda. Poza tym wszystko jest "po coś" pewnie Twoja choroba też, skoro jak piszesz dużo dobrego z niej wynikło. "Każde cierpienie ma sens…. ", choć niełatwo je przyjąć

M
Gość
M

jak już ktoś napisał – dzięki temu postowi stałaś się bardziej autentyczna. i wiesz co? ze sceptycznego podejścia do Twoich rad zaczynam coraz bardziej w nie wierzyć. i mówię tu zarówno o odebraniu postu o bieliźnie dość dosłownie jak i o wielu przemyśleniach o wartości życia. jesteś tym mostem, uwierz. budujesz swoich czytelników i (również jak już ktoś napisał) – będzie o Tobie głośno! trzymaj tak dalej! :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W tym roku zaczęłam studia na inżynierskim kierunku na politechnice. Poszłam tam bo wszyscy oczekiwali tego ode mnie. Że skoro potrafię ogarnąć matmę i fizykę i matura poszła mi dobrze to MUSZĘ tam iść. Zdobyć wykształcenie, zaczepić się w jakiejś firmie i zbijać kokosy. Co z tego, że mnie wcale nie kręci projektowanie rur. Ja wolałabym iśc do zaocznej szkoły na kosmetologie, a w tygodniu pracować w jakimś sklepie. Byłabym szcześliwsza bo robiłabym to co kocham i co jest moją pasją. Jak powiedziałam o tym pomyśle rodzicom to mnie wyśmiali. Przyznaję, nie mam odwagi zmienić swojego życia i zaczęcia robić… Czytaj więcej »

judiwerb
Gość

Wiesz co ? Mialam taki sam problem. Czy isc na studia inżynierskie bo tak trzeba czy isc na studium kosmetyczne i do pracy. Wszyscy mówili o studiach. A ja właśnie myslalam dużo o moim życiu, tym co lubie. O tym czy dam ludziom sobą rządzić. To w końcu moje życie. Nikt za mnie go nie przeżyje. I poszlam na to studium. A w tygodniu pracuje w sklepie połączonym z kwiaciarnia. Jestem szczęśliwa że wybralam tak a nie inaczej. Jak słyszę o zajęciach na inżynierii, kolokwiach z chemii, matematyki. To jestem szczęśliwa ze wybralam rak a nie inaczej. Uwielbiam moja prace… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moja znajoma rzuciła matematykę po drugim roku i poszła do studium masażu. i jest bardzo zadowolona. a nie dałoby sie polaczyc kosmetologii z polibuda?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga anonimowa przyszla inzynierko – kieruj sie glosem serca i nievpatrz na rodzicow, bo gdy oni juz umra ty nadal bedziesz zyla z gorzkim smakiem na ustach, ze nie przezylas zycia tak jak chcialas. Ja tez dostalam sie na cudowne studia, ktorymi wszyscy byli zachwyceni. Wszyscy tylko nie ja, wiec zdecydowalam ze na nie nie pojde, to strata czasu i mojego zycia+ moze jakis czlowiek z pasja serio chcial studiowac ten kierunek wiec zwolinlam swoje miejsce, moze kogos anonimowego uszczesliwilam w ten sposob bo dostal sie na rok dzieki mojej swiadomej rezygnacji – karma ot. 😉 a ja wyjechalam, mialo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

i tak poryczałam sie po przeczytaniu.mocny.prawdziwy.potrzebny.anka duzo ci zawdzieczam.dziekuje naprawde.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, ja ********! Ja Ciebie tak kocham. Mam dzisiaj dołka, jestem do niczego, w nowej klasie nie czuję tego czegoś. Ale teraz….mam siłę!!

Anita
Gość

Mocny tekst, naprawdę fajnie, że go napisałaś. I mam nadzieję, że nie skasujesz, bo daje do myślenia. Może mój problem jest mniejszy, ale też zdrowotny. Mam problemy z krzywym kręgosłupem, do tego odkąd zaczęłam studia bardzo mi się obniżyła odporność, od 4 semetru zaczęłam ciągle chorować na anginę ropną + czasem przeziębienie. Miałam swoje wzloty i upadki, w jakieś wakacje zadbałam o zdrowie, kręgosłup itp – opisałam to szerzej na moim blogu. Ale kiedy dostałam pracę w zawodzie jednocześnie dalej studiując i po raz 3. w tym roku rozchorowałam się na nieszczęsną anginę uznałam, że nie ma co czekać na… Czytaj więcej »

viva la vida
Gość

świetny tekst 😉
ostatnio zrobiłam małą(wielką) rewolucję w swoim życiu i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa 😉
pozdrawiam

Previous
Zimowa lista życzeń…moja i siostry :)
A gdyby został Ci rok życia? (Motywacyjny poniedziałek)