Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Miejsce kobiety jest w kuchni (?)

Kiedyś powiedzenie, że miejsce kobiety jest w kuchni czy przy dzieciach było naturalne. Dzisiaj  mówi się, że to seksizm.A kiedy toleruję gejów i lesbijki, ale nie mam ochoty oglądać facetów w obcisłych skórzanych gaciach z wyciętymi pośladkami na ulicy, to jestem homofobem.

Czasami mam wrażenie, że niedługo bycie heteroseksualną kobietą, która – o zgrozo – lubi spędzać czas w kuchni będzie dewiacją i przestępstwem…

______
Uwielbiam  gotować. Zmywać już mniej 😉 Ale robienie tych wszystkich zup, sosów i pierożków to moja bajka. Kocham to!

 

Wczytywanie
#faszerowana #papryka in progress…. #pepper #faszerowanapapryka #food #foodpic #veggies #omnomnom #cooking #yum #yummy #healyhyfood #healthyfoodporn

@-webkit-keyframes”dkaXkpbBxI”{ 0%{opacity:0.5;} 50%{opacity:1;} 100%{opacity:0.5;} } @keyframes”dkaXkpbBxI”{ 0%{opacity:0.5;} 50%{opacity:1;} 100%{opacity:0.5;} }

I przy okazji polecam przepis na pierożki aromatyczne 🙂
A na poważnie – kuchnia jest dla mnie ważna. Kojarzy mi się z ciepłem. Przytulnością. Jest sercem domu. Chciałabym, aby mój dom w przyszłości pachniał ciastem czekoladowym. Gorącym rosołem, zapiekankami makaronowymi. Pieluchami też może.

Mam instynkt macierzyński, nie uważam, że to coś złego.



Jestem kobietą.
Moje miejsce jest wszędzie tam, gdzie chcę. Także w kuchni 🙂
Na zdjęciu Nigella Lawson. Czy jeszcze kogoś muszę przekonywać, że gotowanie może być też sexy i zmysłowe?
Ja wiem, że z tym seksizmem czasami chodzi o to, że niektórzy sprowadzają kobiety do roli kucharko-sprzątaczki i worka na spermę. Ok, tylko po co się wiązać z takimi facetami? Nie widzę w tym sensu 🙂 
Dla mnie gotowanie jest ekstra. Jedzenie ma w sobie coś mega zmysłowego. Gotowanie też. Nie bez powodu powstał tag i pojęcie #foodporn.
XXI wiek tak bardzo zafiskował na punkcie odklejania naturalnych ról, że wszystko stoi na głowie. Naprawdę nie lubię patrzeć na obnażonych homoseksualnych mężczyzn, a miałam tę nieprzyjemność w Paryżu. Natomiast kompletnie nie przeszkadza mi to, że jakiś facet uprawia seks z drugim facetem w swoim domu. 
Nie przypominam sobie żadnego bardziej “miłosnego” zdjęcia, na którym byłby Freddie Mercury. A to mój ulubiony muzyk. Idealnie uosabia to, co stało się moją granicą tolerancji – umiar. Gdy myślę Freddie, myślę o człowieku, o muzyce. Albo nucę. Gdy myślę o niektórych polskich celebrytach, pierwsze skojarzenie to “gej”.

Nie wyobrażam sobie, aby ktoś mnie opisał – Ania? A tak, to ta heteroseksualna.

Przed napisaniem tekstu zapytałam 10 osób kim jest Jacyków. KAŻDY odpowiedział, że gejem.

Czujecie różnicę?
_______
Kiedyś role były prostsze, facet polował, zapewniał bezpieczeństwo, kobieta rodziła dzieci, szyła ubrania i gotowała.
Potem facet zarabiał na utrzymanie swoje, kobiety i dzieci, a żona gotowała, piekła ciasteczka, zajmowała się dziećmi.
W czasach, kiedy kobiety umieją same o siebie zadbać, teoretycznie faceci powinni bardziej się starać, bo stracili najważniejszą kartę przetargową ;-)) W praktyce bywa różnie.
Nie ma nic złego w tym, że kobieta chce być utrzymywana przez faceta. To jest jej wybór a nie żaden seksizm. Znam kilka fajnych, zadbanych mam, które świetnie czują się w tym, co robią, a jeśli pracują, to hobbystycznie. Dbanie o dom i o dzieci sprawia im przyjemność. Faceci też wyglądają na zadowolonych, bo czują się potrzebnymi rycerzami. 😉
Wiecie na czym polega subtelna różnica? Że nikt nie czuje się wielbłądem! Zaraz to rozwinę.
Obserwując pokolenie naszych matek często jest mi przykro.  Jest mnóstwo kobiet, które rodziły w wieku 20 lat, nie mając szansy wcześniej się uniezależnić. Spod skrzydeł rodziców wskoczyły w skrzydła partnerów. Prały, gotowały, sprzątały i robiły z siebie cierpiętnice. A potem facet odfruwał do kochanki. I zgrzytanie zębami,bo odejść od niego nie ma jak – sama się nie utrzymam. 
To jest smutne.
Podoba mi się slogan z tych reklam. Kobieto, nie jesteś matką Twojego faceta.

Lubię to, że jestem kobietą i nie będę wymyślać koła na nowo udając, że nie istnieje coś takiego, jak kobiece cechy. Oczywiście, że istnieje!


Czasami lubię popatrzeć jak Jamie Olivier gotuje w kuchnia tv (ups, muszę się sprężać, to już o 20:30! :)).  I chociaż nie podoba mi się jako facet, to umiejętność gotowania czyni go maksymalnie męskim. Nie wiem czy wiecie co mam na myśli, nie uważam, żeby gotowanie coś mu ujmowało. raczej punktuje 🙂 
Jeśli w przyszłości chciałabym stworzyć dom, w którym miałabym być matką, taką we włoskim typie, co lubi coś przyprawić, coś zamieszać – czemu nie!. Ale jest jeden warunek – musiałabym mieć świadomość, że jestem w stanie sama się utrzymać. Że w razie co mogę w każdej chwili podjąć pracę, albo – że mam dochód pasywny. A już minimum oszczędności. Własne, nie na wspólnym koncie. Spoko jest mieć wspólne finanse, ale ja muszę mieć dla siebie również osobną przestrzeń. Taki układ jest fair wtedy, gdy żadne z dwojga nie czuje się wykorzystywanym wielbłądem, który dźwiga całą rodzinę.
Prywatnie brzydzi mnie prostytucja małżeńska.
A faceta, który nie umie docenić, że ma skarb w kuchni, nie umie stanąć za kobietą i pomóc jej kroić cebulę (co może być mega zmysłowe, jak facet ma jaja :)), tylko sprowadza ją do roli praczki, to najlepiej posłać takiego do mamusi i fora ze dwora.
Podsumowując, chciałam tylko powiedzieć, że lubię być kobietą i lubię gotować. Bardzo. Jestem heteroseksualną kobietą, która lubi męskich mężczyzn.
Czasami mam wrażenie,że to niedługo będzie równoznaczne z homofobią, seksizmem i stanie się przestępstwem….
Smutne to czasy.

Źródło pierwszego zdjęcia.

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

167
Dodaj komentarz

avatar
63 Comment threads
104 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AgubaniMateusz ŻłobińskiDorotaobserwatoreAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

A myślałam, że coś ze mną nie tak, że również lubię kobiece zajęcia. Lubię, jak mężczyzna przepuszcza mnie w drzwiach. Nie to, że nie umiem sobie sama ich otworzyć, ale to jest po prostu miłe. Dobry artykuł 🙂

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

nienawidze gotować. Nie umiem i nie cierpię. Nie widze w jedzeniu nic ciekawego ani zmysłowego itp. Ale lubię patrzeć jak facet gotuje 😀 oczywiście że są typowo damskie i męskie cechy. Tak stworzyła nas natura…

paranoJa
Gość

dobra, możesz nie widzieć nic zmysłowego, możesz nie umieć i nie lubić gotować, wszystko możesz… ale jak to NIC CIEKAWEGO?! omnomnomnom, jedzonko jest super :3 😀

Cup of tea,maybe?
Gość

Od pewnego czasu mam wrażenie, że świat robi się niebezpiecznie nadwrażliwy. Wielki nacisk na prawa i wolności – to oczywiście popieram, ale wydaje mi się, że gdzieś zanika coś takiego jak prywatność, klasa czy nawet przyzwoitość. Może jestem niedzisiejsza. Uważam, że każdy ma prawo do szczęścia i każdemu tego życzę , ale czy musimy się tym dzielić często w tak prymitywny sposób? Niektóre zachowania są dla mnie niesmaczne i niepotrzebne, nie rozumiem z czego wynikają, po co to całe afiszowanie się. Z drugiej strony mam wrażenie, że coraz łatwiej jest przykleić komuś etykietkę typu kura domowa, homofob. W dzisiejszych czasach… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się z Tobą w stu procentach!Wszyscy wkoło nagle są tacy politycznie poprawni, zresztą nie tylko politycznie… Wszyscy chcą być tacy tolerancyjni, a po chwili i tak wychodzi z nas ta ludzka zawiść. Często, gęsto oceniamy ludzi po wyglądzie itp., z góry przypinamy taką czy inną etykietę. Często, gęsto niestety się mylimy.. Jest też druga strona medalu – modnie jest teraz myśleć inaczej, mieć inne, często kontrowersyjne poglądy, "być hipsterem", być agresywnym. Widzieć tylko czarne i białe. Albo tak, albo wcale… Smutne to takie. Dla mnie niezrozumiałe. Uwielbiam gotować, kombinować, dziwnie łączyć. Lubię zmywać naczynia (jedyny wyjątek – naczynia po… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No tak, tylko akceptowanie i tolerowanie to nie do końca to samo. Można coś tolerować, ale nie akceptować. I też ktoś, kto czegoś nie akceptuje nie koniecznie jest od razu nietolerancyjny. Mam wrażenie, że te dwa pojęcia stały się ostatnio zbyt popularne i są traktowane zamiennie, a jednak jest różnica.
Co nie zmienia faktu, że myślę, że ogólnie tolerancja jest jakimś warunkiem życia w społeczeństwie. Po prostu znośmy siebie nawzajem i będzie dobrze :))

Jancia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie np. interesuje jakich konkretnie zachowań nie akceptujesz i czy np. to samo rzeczywiście oburzyłoby cię jeśli chodzi o osoby hetero.

Barbara
Gość

Naprodukowałam się, bo z kilkoma sprawami zawartymi w tekście się nie zgadzam, ale o tej godzinie to już mało ładu i składu w tych wypowiedziach, więc przepraszam za bajzel 😉 . Jedna rzecz mnie rusza, chociażby z powodu osobistych doświadczeń i czepnę się, bo boli – ironicznie napisanie "smuteczka" po przytoczeniu sytuacji tych kobiet może sugerować, że to nie tylko ich wina, ale że są w jakiś sposób gorsze. A nie są, takie były realia społeczne, a rozwody jeszcze za czasów mojego dzieciństwa były skandalem i wstydem, i niczyja to wina nie była. Także ten "smuteczek" razi i boli, i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pierwszy raz komentuję Twojego bloga i chciałabym Ci za niego podziękować – jest bardzo motywujący. 🙂 Ja również uwielbiam gotować – samo tworzenie sprawia mi przyjemność i relaksuje, spożywanie moich dań jeszcze bardziej, a uśmiech na twarzach bliskich jest bezcenny. Nie mam nic przeciwko temu, żeby dbać o dom, jestem człowiekiem i "kobiece" zajęcia nie są dla mnie zawstydzające, bo bycie kobietą nie jest wstydem. Co prawda na temat podporządkowania się mężczyźnie i wpasowaniu w rolę gosposi nie mogę się wypowiedzieć na swoim przykładzie – w moim domu są same kobiety, ale widzę to na przykładzie mamy mojej partnerki –… Czytaj więcej »

Kasia Gdańsk
Gość

"Podsumowując, chciałam tylko powiedzieć, że lubię być kobietą i lubię gotować. Bardzo. Jestem heteroseksualną kobietą, która lubi męskich mężczyzn." JA TEŻ! a coraz częściej czuje się jak jakaś osoba z innej epoki/planety!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jak ja powiedziałam, że widziałabym się w roli "pani domu" to zostałam zmieszana z błotem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I to jest straszne,bo pani domu to nic złego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja odbieram 'pania domu' negatywnie, bo to dla mnie oznacza to osobe niesamodzielna, ktorej rola zalezy od kogos innego, czyli pracujacego partnera. Dla mnie to relacja rodzic-dziecko a nie partnerska.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

tylko weź pod uwagę, że jeśli kobieta nie pracuje np przez 6 lat to będzie miała problem z ponownym znalezieniem pracy, niestety czasy mamy takie, że samo wykształcenie to mało, żeby do czegoś dojść trzeba przez wiele lat ''być w branży'' 🙂 no chyba, że taka kobieta ma sporo własnych oszczędności na koncie albo spadek po rodzicach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hmm a czy przypadkiem ''zdolność do do samodzielnego utrzymania się'' i siedzenie w domu się nie wyklucza?;) ok, można założyć coś swojego, ale wiadomo, że nie każdy ma do tego warunki/możliwości. Nie każdy będzie miał własny biznes;) a cała reszta kobiet po długiej przerwie po prostu nie będzie miała do czego wracać.

Ev
Gość

Całkowicie podpisuję się pod tym postem, mam niesamowicie podobne odczucia i przemyślenia!

Katrin Mintzer
Gość

Miejsce kobiety jest tam gdzie ona sobie życzy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnio w którejś gazecie był artykuł o tym, że księdzu skądśtam nie podoba sie że w ksiażkach szkolnych dla dzieci ojciec jest przedstawiony jaka osoba któa pomaga sprzatac i gotować… Pewnie uważajmy,że to nie męskie, że facet ma być takim macho bronić kobiety tylko co z tego jak nie bedzie umiał sobie ugotować obiadu i zaszyć skrapet…Bardzo ciekawy wpis, tez odnosze wrażenie, że śwat jest zdecydowanie nadwrażliwy…Od skrajności w skrajność :

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To chyba nawet nie był "ksiądz skądśtam", tylko jakiś biskup czy inny "ważniejszy" duchowny. Episkopat [czy coś] podobno planuje wydać własną (!!!) wersję podręcznika dla pierwszoklasistów.
Jestem katoliczką, chodzę do kościoła, ale to jest paranoja.

Nela K.
Gość

Ten tekst przypomniał mi o sytuacji, gdzie szczena opadła mi na klawiaturę i autentycznie przez 4 minuty siedziałam i myślałam "Co kur..?".
Przeglądałam sobie mojego Tumblra. Na talbicy nagle pytanie (od anonima oczywiście): "Nie chcesz, żeby Sherlock i John byli razem? Jesteś homofobem?". Bo jeśli uważam, że żonaty facet i niemalże-kochanek Ireny nie skończą w łóżku, to coś ze mną nie tak? No kurde, co? Teraz pozostaje mi się modlić, że to tylko Ameryka, a ocean jest zbyt głęboki, żeby to coś się przedostało T_T

Seldirima
Gość

W wyobraźni większości fanek i tak dawno mają romans (do czego kilka razy nawet były nawiązania w samym serialu – tzn. do wyobraźni publiki, a nie do faktycznej sytuacji), więc nie ma o co kruszyć kopii ;)))

Seldirima
Gość

Domyślam się, ale założyłam, że Nela jest członkiem fandomu lub przynajmniej zna temat (tumblr itp 😉 ), więc może mieć pojęcie jak nawiedzone mogą być nawiedzone yaoistki 😉 I że to jest jakieś ekstremum, a nie wypowiedź "normalnej" osoby. (W sumie też jestem yaoistką i pairinguję/shipuję wiele postaci, ale nie narzucam innym swojej wizji wyimaginowanego świata 😉 )

Barbara
Gość

Mniej więcej to samo tylko w postaci stylistycznej pożal-się-boże. 1 komentarz i 2 z poprawkami… ale trzeba mi wybaczyć, bo nie dość, że cały dzień na zajęciach, to i jeszcze do sów nie należę – także zaraz do łóżka i spać, i jeszcze raz przepraszam za bajzel 🙂 . A za reakcję dziękuję, wiadomo, bo czasem przykro jest trafić na coś tego typu i mimo, że większego znaczenia to nie ma, to i tak trochę boli.

sto rm
Gość

Zgadzam się z Tobą w stu procentach, dobrze prawisz 🙂 Ja również lubię gotowanie, lubię być w kuchni, nie przeszkadza mi to. Wiele osób mi się dziwi. A nie ma w tym przecież nic nadzwyczajnego.
Tak w ogóle, również uwielbiam Frieddy'ego, jego głos, muzykę, ponadczasowe kawałki. Wspaniały człowiek 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ok, jakieś zajęcia bardziej "kobiece", ale cechy kobiece? ani nie mam złej orientacji przestrzennej, nie jestem niezdecydowana, nie boję się pająków czy myszy, nie prowadzę źle auta. i przez to mogę się czuć mało kobieca? Nie podoba mi się, że cechy kobiece są bardziej nacechowane pejoratywnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tylko kulturowo, ja nie widzę w nich nic złego. Te pająki to mit kulturowy, ale np, wrażliwość na płacz dziecka to cecha kobieca. Cechą kobiecą jest np, chęć bycia podziwianą za swoje ciało 🙂

Seldirima
Gość

Niektórzy faceci też chcą być podziwiani za swoje ciało, bo nie pakowaliby na siłowni 😉 I na pewno nie wszystkie kobiety 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jezu, drugi raz mnie dzisiaj wkurzasz, jedno nie wyklucza nie drugiego. To, że cechą psa jest merdanie ogonem, nie znacyz, że każdy merda.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja również zastanowiłam się nad tym zdaniem o cechach kobiecych i zrozumiałam, że odnosisz się do cech psychicznych.W przypadku cech fizycznych to jest dla mnie truizm, to jasne, że się różnimy fizycznie: facetowi dynda coś pomiędzy nogami kobiecie nie, kobieta ma piersi, macicę, nie ma zarostu, facet posiada jądra (jeżeli są zdrowi). Przypisywanie cech psychicznych (często również możliwości intelektualnych – patrz wypowiedzi Korwina) na podstawie tego co dana osoba ma między nogami jest zazwyczaj krzywdzące. Cechy stereotypowo męskie są cechami pozytywnymi albo mogą być pozytywne w zależności od kontekstu (na przykład większa agresja) natomiast cechy stereotypowo kobiece są albo negatywne… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A proponuję, żebyś napisała notatkę na ten temat na blogu 🙂

tamet

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawi mnie w takim razie które cechy, według Ciebie, wynikają z „cech fizycznych, np. budowy ciała, hormonów”. Poważnie to bardzo ciekawe. Ja na zajęciach z pedagogiki (a studiowałam matematykę i mam uprawnienia do nauczania) słyszałam o badaniach dotyczących różnic w uczeniu dziewczynek i chłopców. Dziewczynki były chwalone za posłuszeństwo i uległość, ich złe oceny były tłumaczone możliwościami wrodzonymi (stara się, ale jej nie wychodzi, nie radzi sobie z matematyką, bo jest dziewczynką), natomiast w przypadku chłopców często brak posłuszeństwa był usprawiedliwiany (chłopcy tak mają, to chłopiec itd. – uległość nie jest pożądaną kulturowo cechą chłopców/mężczyzn), a złe oceny kwitowane „zdolny,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kolejny fajny filmik https://www.youtube.com/watch?v=XjJQBjWYDTs

Powiedzenie "robisz coś jak dziewczyna/baba" jest obelgą. Smutne, w szczególności, że jak widać jasno w filmiku, nie rodzimy się z tym przekonaniem.

tamet

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale to już np. wina wychowania, nie kultury. Mi rodzice zawsze powtarzali, że jestem pełnowartościowym człowiekiem i dobrze odnalazłam się na kierunku mocno ścisłym.
Cechy kobiece to np. emocjonalność w okolicy PMS 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Na koniec 100 punktów za cechę stereotypowo męską, którą nie można zamienić na cechę pozytywną, tyle samo punktów za cechę stereotypowo kobiecą, której nie można zamienić na cechę negatywną 😉 Szukałam, nie znalazłam."
Ocena cech jest zawsze subiektywna

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wychowanie jest tworem kulturowym, rodzice są wychowywani przez swoje stado, w szczególności są przyjęte jakieś normy dotyczące wychowania 'młodych'. W Norwegii, na przykład, przyzwolenie na 'klapsowanie' dzieci występuje jedynie w kręgach imigranckich, w Polsce ponad połowa społeczeństwa jest za karami fizycznymi. Niemniej jednak gratuluję wychowania w przekonaniu o byciu pełnowartościowym człowiekiem pomimo bycia dziewczynką (ironia mode off 😉 ). Czy doświadczenie w szkole miałaś podobne? Tak jak napisałam, były przeprowadzane badania statystyczne na nauczycielach (a wnioski z tych badań potwierdza Ania w powyższym komentarzu) – przyznaję jednak, że faktycznie większy wpływ mają rodzice, więc mogłaś nie zauważyć różnic (przyszłaś do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam wrażenie, że nie zrozumiałaś moje wypowiedzi. Badania nad psychologią stereotypu, w szczególności jego szkodliwością, są prowadzone od dłuższego czasu. Czy uważasz, że metodologia lub wnioski są błędne? Ty podchodzisz do człowieka indywidualnie nie tworząc sobie wyobrażeń na podstawie tego co dana osoba ma pomiędzy nogami, ale statystycznie ludzie tak robią i statystycznie cechy stereotypowo kobiece są uważane za negatywne lub neutralne w przeciwieństwie do cech stereotypowo męskich. EMOCJONALNOŚĆ (rozumiana jako brak opanowania w trudnych sytuacjach, rozhisteryzowanie) jest cechą stereotypowo kobiecą – trudno ją uznać za cechę pozytywną, natomiast ZDECYDOWANIE jest cechą stereotypowo męską – trudno ją uznać za cechę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, czy byłaś w Focusie w Bydgoszczy w sobotę około 20? Wydaje mi się, że Cię widziałam z jakąś koleżanką (blondynka), ale pewna nie jestem na 100%, że to byłaś Ty 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sek w tym, ze w dziesiejszych czasa malo ktory mezczyzna jest w stanie utrzymac kobiete, dzieci, a do tego jeszcze splacac kredyt i choc 61% panow deklaruje, ze chcialoby pobyc takimi "rycezami", to malo kogo tak naprawde na to stac:(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To chyba problem mezczyzny,nie każdy/może być rycerzem. Osobom o cenionych umiejetnosciach płaci sie dużo. Mój małż jest grafikiem i nie narzekam,ale sama pracuję bo lubię.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To chyba jest to o czy pisze Ania, nie tylko umiejetnosci, ale i unikalnosc tychze umiejetnosci. Moj maz skonczyl 2 kierunki studiow, od pracy nigdy sie nie migal, w domu jest prawdziwa zlota raczka, w pracy zgarnia wszystkie mozliwe premie, jest starszym specjalista, tylko co z tego skoro sama jego pensja nie pozwolilaby znam wiazac konca z koncem? Ja swoja prace lubie, ale kiedy po roku spedzonym z coreczka MUSIALAM wrocic do pracy (drugie pol finansowo pomagali nam rodzice) strasznie zalowalam, ze nie moge z nia pobyc chociaz odrobine dluzej. I znam sporo dziewczyn, ktore do pracy wracaly zaraz po… Czytaj więcej »

ania
Gość

ja tez lubie gotowac i spedzac czas w kuchni, ale lubie tez gdy ktos to potrafi docenic 🙂 a co do czasow terazniejszych, gdzie potrafimy same o siebie zadbac i faceci powinni sie bardziej starac… – moj facet mowi, ze powinnam byc niezalezna. Ja mu mowie, ze jak kobieta jest niezalezna to nie potrzebuje faceta, chyba nie? Jak mam potrafic wszystko sama zrobic i sama sie utrzymac to po co mi on? :)) Ja tam po staroswiecku wole miec faceta jako oparcie, kogos kto mnie wspiera pod kazdym wzgledem: psychicznym (chumorki), fizycznym (prace domowe) czy finansowym. Bo jakby na to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wspaniały tekst! Czasami czuję,że społeczeństwo na siłę próbuje rozmyć te cechy. A ja jestem jak jin i jang z moim Pawłem. Ja kieruje się często emocjami,on myśli trzeźwo. Oczywoscie ja tez potrafię racjonalnie mysleć ale ton jest właśnie pozytywne,ze nawzajem sie uzupełniamy. Właśnie oglądaj #savewithjamie :p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podoba mi się ten tekst, pasuje do moich ostatnich rozmyślań. 🙂Mam (prawie ;)) 18 lat i jeszcze do niedawna jeżyłam się na każdego, kto dzielił zajęcia czy cechy na męskie i kobiece. Uważałam, że to obraża kobiety i mnie oczywiście. Chcąc uciec od stereotypu blondynki – słodkiej idiotki byłam bardziej "męska" niż moi koledzy 😉 Niedawno zaczęłam "odkrywać" to, że jestem kobietą (jakkolwiek by to nie zabrzmiało :D) i nie oznacza to oczywiście, że jedynym czego teraz pragnę jest wyjście za mąż i urodzenie dzieci facetowi, który uważa kobietę za prywatną niewolnicę. Po prostu zaakceptowałam myśl, że chcę pewnego dnia… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie! Kwintesencja! :)) Ale wiecie na czym się łapię?Że z racji tego, że od dłuższego czasu jestem sama i dodatkowo m.in. że od zawsze byłam bardzo samodzielna, wychowywałam się z Bratem i Jego kolegami, co też miało wpływ np. na moje zainteresowania, uparcie dążę do tego, żeby robić wszystko sama. Taka ze mnie samowystarczalna Zosia Samosia i Anna Zaradna xd Wiem, że mężczyźni lubią być potrzebni, lubią pomóc kobiecie, że oferowanie pomocy sprawia im przyjemność, ale jakoś tak mam, że nie potrafię udawać głupiutkiej czy nieporadnej kruchej dziewczynki i często robię coś sama zamiast skorzystać z męskiej pomocy i dać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie lubię gotować zbyt często, zbyt trudno, ale miło mi gdy ktoś doceni mój wysiłek. Moja kuchnia bazuje na prostych i szybkich przepisach 🙂 Ale widok faceta gotującego jest barrdzo męski. 🙂

Mila
Gość

Ja się z tym o czym piszesz nie spotkałam, w sensie, że jak kobieta mówi, że lubi gotować to jest mieszana z błotem, albo, że jak ktoś nie chce widzieć mężczyzn całujących się na ulicy to jest homofobem (bo par hetero też w sumie nie lubię oglądać w intymnych sytuacjach na przystanku :D). Ogólnie czasami mam wrażenie, że mieszkam w innej Polsce 😉 A tak apropos gejów ostatnio oglądałam z mamą wiadomości, mówili coś o gejach a moja mama na to "Uważam, że geje powinni mieć możliwość brania ślubów, w końcu to nie ich wina, bo to jest choroba, może… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Freddie był bardzo rozpustnym człowiekiem (czytałam o nim artykuł, który ukazał się po śmierci i w związku z HIV), nie umiem go podziwiać, choć lubię jego piosenki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No właśnie, ten relatywizm wszechobecny do niczego dobrego nie prowadzi, zło jest złem. Rozpusta rozpuście na pewno nie równa, ale to co Fredek wyczyniał to mega obrzydliwe.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale wyczyniał to za obopólną zgodą, dla mnie nie ma nic obrzydliwego w tym. Myślę, ze niejedna osoba nazwałaby moje łóżkowe eksperymenty obrzydliwymi i rozpustnymi, ale my z partnerem tak lubimy.

Dzika Wózkowa
Gość

Po raz kolejny w pełni muszę się z Tobą zgodzić, zwłaszcza co do kwestii tolerancji homoseksualizmu. Zupełnie jest mi obojętne kto z kim śpi, jednak nie czuję obowiązku podziwiania totalnie niemęskich facetów i innych odchyleń. No i jestem taką typową kurą domową – od prawie 3 lat siedzę w domu i zajmuje się dzieckiem, jednak jestem bardzo daleka od nazwania tego smutnym i nierozwojowym okresem. Uwielbiam siedzieć w kuchni i gotować pyszności dla moim facetów, mniej przepadam za sprzątaniem, ale odpowiada mi taki "tradycyjny" podział obowiązków. Przez te 3 lata bardziej rozwinęłam się niż kiedykolwiek wcześniej, dopiero teraz zaczęłam dbać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skoro nie chcesz kogoś podziwiać to nie podziwiaj. Wow, a pomyślałaś kiedyś, ze może ty dla kogoś jesteś odchyleniem? Bo nie wiem, masz czerwony sweter i komuś się on nie podoba.Ludzie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzisiaj społeczeństwo brak podziwiania nazywa homofobią, w tym problem. Ja akceptuje LGBT ale podziwiam ludzi za bycie ludźmi,nie kolor skory czyn orientację. Jak powiem,ze nienlubie Piróga, to zawsze znajdzie siemktos,kto nazwie mnie homofobka….

Polowanie na zdrowie
Gość

Niestety popadanie w jednej skrajności w drugą, albo katooszołomy itp., albo nawiedzeni LGBT i idiotyczna ideologia gender, której sens obala najzwyczajniej biologia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli nie masz pojęcia na pewne tematy,to się nie wypowiadaj 🙂 a jak już chcesz się wypowiadać,to po prostu się dokształć. Pozdrawiam

M
Gość
M

Gender to nie ideologia.
Autorze pierwszego komentarza, gender to płeć kulturowa, a nie biologiczna, więc nie musi się z biologią zgadzać. Chociaż w życiu bym nie powiedziała, że obie wersje się wykluczają, najczęściej jest wręcz przeciwnie. Dokształcenie się w tej kwestii byłoby więc wskazane 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Potwierdzam wypowiedź M

Polowanie na zdrowie
Gość

Płeć kulturowa, jest determinowana płcią biologiczną. Temat znam dobrze, zapewne lepiej od walecznych genderowców.

Seldirima
Gość

A co z Dziewicami Kanunu i Hidźrami?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak widać nie znasz.

MeSzka
Gość

Kocham Nigellę i strasznie jej zazdroszczę – umiejętności gotowania, pewności siebie, akceptacji siebie. To, co ona wyprawia w kuchni jest po prostu magiczne, aż chciałoby się razem z nią gotować a potem po nocy wyjadać z lodówki 🙂 Ja osobiście gotować niestety nie umiem. Ale mam w planach znaleźć sobie faceta, który mnie tego nauczy. A co, łączmy przyjemne z pożytecznym 😀 A tak na poważnie, to nie wiem jeszcze, jak miałoby wyglądać moje 'życie rodzinne' w przyszłości, mam kilka skrajnie różnych wizji. Ale młoda jeszcze jestem, mam czas.Jak dla mnie, to każdy może sypiać z kim tylko chce, o… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gotowania naucz się sama, warto!:) Ja ostatnio kombinuję i jest super:)

pidzamowa
Gość

Aniu, takich kobiet jest dużo więcej (;
Uwielbiam gotować bardziej niż jeść… odkąd mieszkam sama to mi to doskwiera, bo muszę mrozić resztę porcji zamiast kogoś uszczęśliwić.

pidzamowa
Gość

a jak prosi o dokładkę to już w ogóle siódme niebo 🙂

Magda Lena
Gość

Dziewczyno trafiłaś w 10tkę 🙂 jakiś czas temu myślałam czy nie wolałabym zostać w domu, zająć się życiem rodzinnym i wszystkie moje koleżanki naskoczyły na mnie, że to brak ambicji, że po prawie powinnam piąć się po szczeblach kariery a nie stać w garach. no cóż powiem szczerze, że pomysł został mi obrzydzony, ale może zastanowię się jeszcze raz co mi odpowiada, a nie moim koleżankom. i tez kocham Jamiego. Tylko nigdy w życiu nie udało mi się zrobić tych niby szybkich, "kwadransowych" przepisów w 15 minut :D. Pozdrawiam ciepło:)

Magda Lena
Gość

Zgadzam się. Wiele kobiet w pogoni za karierą zapomina co jest najważniejsze (jakkolwiek górnolotnie to nie brzmi). Czas spędzony z dzieckiem jest ważniejszy niż najnowszy komputer, iphone czy o czym tam teraz dzieci marzą:)

Paula
Gość

A pro po gotowania 🙂 Wiem od zawsze, że nie znoszę gotować 😀 Wolałam coś odgrzać, kupić gotowego- aby szybciej 🙂 Odkąd mam swojego Ukochanego, to zazwyczaj On coś dla nas gotował ewentualnie mu pomagałam w drobnych rzeczach. A pewnego dnia powiedział do mnie, że jak wróci z zajęć na uczelni to z przyjemnością zjadłby coś już przygotowanego i ciepłego 🙂 Wtedy pierwszy raz gotowałam od podstaw konkretny, zdrowy obiad 🙂 I sprawiło mi to przyjemność! Zwłaszcza, że moje starania zostały docenione, mimo że obiad idealny nie był 🙂 Trzeba się wprawić w to przyprawianie na oko 🙂 Teraz jak… Czytaj więcej »

Kukania
Gość
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Obecnie mówienie, że miejsce kobiety jest w kuchni jest seksizmem z tego względu, że często jak wypowiada to mężczyzna to mówi to by dopiec kobiecie, lub gdy uważa ją za głupotką laleczkę, która do niczego więcej się nie nadaje :c

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój Tomek podszedł do mnie tak jak kroiłam pomidory na kanapki i pokazał mi jak chować palce za kłykcie. A zrobił to tak męsko prowadząc moją dłoń, że skończyło się seksem na stole 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

He he Xd

Paulina Ł
Gość

hasło reklamy: kobieto nie jesteś matką Twojego faceta jest genialne!! 🙂 Świetny post…. masz bardzo dobre oko obserwatora.Uważam że pokolenie naszych matek miało najtrudniej jeśli chodzi relacje mąż-żona. właśnie w ich czasie rosła wartość kobiety. One odczuwały największą presję bycia kury domowej właśnie od strony mężczyzn i rodziców – bo rodzice też często przekazali takie wzorce, że trzeba być dobrą żoną, a z drugiej strony te kobiety chciały się wyrwać z kuchni. przykre jest to że one najbardziej oberwały na tym. Jak się tak dłużej zastanowić, to jestem naprawdę dumna z kobiet. Niby słaba płeć, a tak mocno walczyły o… Czytaj więcej »

Pozytywna Mama
Gość

Mam to szczęście, że męża mam non stop w domu 🙂 Wspólnie gotujemy, sprzątamy i chodzimy na spacery czy zakupy. Czuję się, że jestem w związku partnerskim z fajnym facetem, który dla mnie gotuje wspaniałe dania i czasem pozmywa naczynia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to nie jest dobre być non stop razem nawet z najukochańszym

hard-big-hand
Gość

Także lubię gotować, a cierpiętnictwo i wieczne labidzenie i skamlanie nad swoim losem bez zrobienia czegokolwiek ażeby go odmienić doprowadza mnie do szewskiej pasji.
Cierpienie uszlachetnia, ale nie takie które zatruwa życie otoczeniu 🙂

Marta
Gość

Mam troszkę odmienne zdanie w niektórych kwestiach, ale jedno jest pewne – miejsce kobiety jest tam, gdzie ona sama zdecyduje być i żadne głupie teksty tego nie zmienią 🙂 Z resztą żaden mądry facet nie wypowiada takich słów, więc nie ma co na takiego nawet marnować nerwów 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie w domu podział na role kobiece i męskie był trochę zachwiany. Mama od zawsze pracowała (i pracuje do dziś), tata jako górnik (zresztą dużo starszy od mamy) przeszedł szybko na wcześniejszą emeryturę i przejął niejako rolę "gosposi". Także jak z bratem wracaliśmy ze szkoły, a mama z pracy czekał już na nas ciepły obiad. Zakupy częściowo też podzielone, ciężkie rzeczy czy coś do obiadu – tata, reszta – mama. Sprzątanie miało jakiś taki swój naturalny podział na męskie i kobiece: odkurzanie, śmieci, prace naprawcze, zmywanie – tata, mama- sprzątanie kuchni po ojcu 😛 i reszty domu, z czasem… Czytaj więcej »

Barbara
Gość

U mnie było bardzo, bardzo podobnie. Kiedyś w Empiku sprzedawali różne magnesy z napisami i jeden z nich głosił "mężczyźni robią to, co mogą, a kobiety to, czego oni nie potrafią". Na kobietę może i wówczas wali się cały świat, ale zauważ, że prawie zawsze się podnosi.

Zuzanna
Gość

Nie umiem i nie znosze gotowac – wynioslam to z domu, bo obiad mojej mamy sprowadzal sie do wyslania mnie do babci. Oboje moi rodzice pracuja calymi dniami i doskonale rozumiem to, ze wieczorami moja mama i tata woleli po prostu usiasc i porozmawiac ze mna, odrobic lekcje czy pobawic sie, zamiast spinac sie i stac przy garach, by tylko przygotowac cos do jedzenia na nastepny dzien. wspolne posilki sa wazne, jasne, ale w naszym przypadku bylo to zawsze niedzielne sniadanie przygotowywane przez tate. pamietam tez, ze to tata gonil mnie do sprzatania i utrzymywal jako taka dyscypline w domu,… Czytaj więcej »

Różowa Klara
Gość

Nie ze wszystkim sie zgadzam, ale jedno jest pewne miejsce kobiety jest tam, gdzie sama kobieta chce i podobnie jest w przypadku mężczyzn.

Barbara
Gość

Dokładnie 🙂 . W tym przypadku powinniśmy brać przykład z kotów 🙂

M.Ortycja
Gość

Ania, przecież nikt nie zabrania Tobie ani innym kobietom gotować, piec czy co tam się jeszcze robi w kuchni… Chodzi o to, że sprowadzanie kobiety jedynie do roli kury domowej to JEST seksizm. Subtelna różnica polega na tym, że Ty to robisz, bo lubisz, ale według niektórych powinnaś to robić bez względu czy to lubisz czy nie, bo jesteś kobietą, więc takie jest twoje przeznaczenie. Ja też lubię gotować (choć nie zawsze mam na to ochotę, wtedy jem na mieście albo po prostu mój chłopak coś pichci), ale niesamowicie irytują mnie teksty w stylu "miejsce kobiety jest w kuchni". Bo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli także w kuchni 🙂 Ania zwróciła uwagę na to, ze miejsce w kuchni nie musi być pejoratywne, co próbuje wmówić spoleczenstwo. A jak którąś chce być matka dla swojego faceta – cóż,idiotka.

M.Ortycja
Gość

Ale to nie chodzi o to, co o mnie czy o Tobie myśli jakiś maminsynek, sztuk: jedna… chodzi o to, co myśli wielu wielu mężczyzn i, masz rację, również kobiet, które do takiej roli dają się sprowadzać. bo to nie przejawia się jedynie w tym, jak jakiś facet traktuje swoją kobietę czy kobiety w ogóle, ale w tym, jak kobiety są traktowane czy postrzegane przez społeczeństwo, to ma szerszy wydźwięk, np. w przedstawianiu kobiet w reklamach, w traktowaniu ich pobłażliwie w pracy itp. itd. konsekwencje takiego postrzegania "miejsce kobiety jest w kuchni" są dużo szersze…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja się boję, co niedługo będzie z tym światem. Niby tak dążymy do równouprawnienia, ale nie widzimy, gdzie to prowadzi. Mam jednego kolegę z Australii, który ostatnio mi powiedział, że przepuszczanie w drzwiach jest straszne i on w życiu nie przepuści dziewczyny, że u niego w kraju równouprawnienie równa się zero przywilejów dla kobiet, czyli wcześniejszej obsługi, podanie czegoś, pomocy. Ciekawe czy u nas tak będzie. Mam nadzieję, że nie. Ja lubię męskich mężczyzn i kobiece kobiety. Większość znajomych facetów, którzy są za równouprawnieniem i dzielą się obowiązkami po równo są niemęscy. Nie wiem, z czego to wynika, ale może… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomagasz kiedy widzisz,że ktoś sobie nie może poradzić,bez względu na płeć. Polecam książkę "druga płeć" ;)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co do homoseksualizmu. Nie rozumiem takiej postawy, kiedy ktoś mówi 'ja wszystko toleruję, ale kiedy dzieje się to w domu, nie muszę tego widzieć'. Zastanawiam się wtedy, czy taki stosunek masz do ostentacyjnego okazywania sobie uczuć przez parę heteroseksualną? Albo jeśli zobaczyłabyś parę kobieta i facet, a on miałby 'obcisłe skórzane gacie', to też by Ci przeszkadzało? A gdybyś miała parę homoseksualnych przyjaciół i chcieliby się przy Tobie pocałować albo wyglądaliby wyjątkowo niemęsko, to powiedziałabyś im 'ej, chłopaki, ale takie rzeczy to u siebie w domu, a te spodnie szybko zmieniajcie, bo ja nie mam ochoty na to patrzeć'?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pardon,ale to co robią gejuchy jest obleśne. Nikt nie pisze i calowaniu sie!!!! Jakby ci taki oblech z fjutem niemal na wierzchu przeszedł przed nosem, zrozumialabys o co chodzi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nikt nie pisze o calowaniu,tylko o innych zachowaniach…
Przypomnę nieśmiało, ze jednym z powodów upadku Grecji czy rzymu był homoseksualizm. Ania slusznie pokazala granice miedzy tolerowaniem,a promowaniem….

Ola
Gość
Ola

Ja też uwielbiam Jamiego Oliviera! Nie jest przystojny,trochę brzydal, ale mogłabym mieć takiego faceta, który zrobi mi super kolację w 15 minut i ciągle będzie nawijał tym sepleniącym brytyjskim akcentem 😀

Ewa
Gość

Ja też lubię kuchnie, jako pomieszczenie, gotowanie trochę mniej, ale i to mi sprawia czasem przyjemność. Świetny tekst, myślę, że gdyby ludzie mieli więcej umiaru i dystansu do pewnych spraw i do siebie to nie dochodziłoby do przekraczania granic budzących kontrowersje.

Kasia
Gość

Ubrałaś w słowa to, co chodzi mi po głowie od bardzo dawna!Dodałabym do tego jeszcze drugą stronę medalu – jestem w takiej sytuacji, że pracuję (baardzo mało) w domu i można powiedzieć, że jestem w tej chwili house manager na pełen etat i zmagam się (głównie wewnętrznie, to ważne!) z postrzeganiem takiego stylu życia. Obawiam się takiego odbioru, że współcześnie kariera jest najważniejsza, kobieto, idź do pracy, bo tak trzeba, a kura domowa zawsze jest leniwa, niezaradna, mało ambitna i zaniedbana, nic nie umie i dlatego nie realizuje się zawodowo. Mogę sobie pozwolić na to, by tak żyć, sprawia mi… Czytaj więcej »

Laura
Gość
Laura

Chciałam napisać o używaniu słowa tolerancja, ale widzę, że w komentarzach wyżej już było i o tolerancji, i o akceptacji. 😉Inna sprawa, że ja bym się trochę wkurzyła, jakby mi ktoś powiedział, że akceptuje moją orientację seksualną: a cóż tu jest do akceptowania, to przecież tylko i wyłącznie moja sprawa… 🙂 Co oczywiście nie znaczy, że trzeba akceptować wszystkie zachowania, jak publiczne obściskiwanie czy spodnie z dziurami na pośladkach. Jeszcze inna sprawa, że wystający ze spodni tyłek razi tak samo u heteroseksualnego faceta, jak u geja (zakładam, że piszesz o gejach, bo właśnie na ich przykładzie we Francji zaobserwowałaś takie… Czytaj więcej »

Laura
Gość
Laura

No a ja wlasnie proponuje spojrzec na to z innej strony, bo to jest luksus, ze my mozemy sobie "po prostu byc". Nam nikt nie odbiera prawa do sformalizowania zwiazku, nikt sie nie wysmiewa i nie przesladuje z powodu upodoban seksualnych, nikt nie probuje nas leczyc ani wmawiac, ze to, co czujemy jest przeciwne naturze i "oblesne", a nawet tutaj w komentarzach takie okreslenia padly. Spolecznosc gejowska nigdy nie wywalczy sobie praw, jesli bedzie siedziec cichutko, tak po prostu sobie bedac, okazywanie milosci zostawiajac sobie wylacznie na zacisze domowe.Tekst jest nawet fajny, ale mam wrazenie, ze zostal zrozumiany troche opacznie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Idealnie oddane to, co ja mam na myśli. Wynaturzenia stają się naturalne, a naturalność fobiami i przestępstwem.

Kasia
Gość

No tak, nie znamy dziś umiaru. To ciekawy tekst, chociaż ja zastanawiałam się ostatnio nad czymś zupełnie przeciwnym. Myślałam sobie jak ciężko mają kobiety, które nie chcą być matkami. Wszystkie wścibskie wujaszki i cioteczki mówią: jak to NIE CHCESZ? Ale to akurat chyba wynika nie tyle z konserwatyzmu i roli kobiety, ile z tego, że ludzie uwielbiają kierować czyimś życiem. O czym na studiach boleśnie się przekonuję, bo mam coś do powiedzenia i niektórych boli z tego powodu dupa. Hm… na mnie dziwnie patrzą koleżanki, gdy mówię, że podobają mi się owłosione klaty i bardzo zniechęca mnie depilacja pach u… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja muszę zawsze tłumaczyć,że nie chcę mieć dzieci,bo moje poglądy póki co mi na to nie pozwalają. Wszyscy wyzywają mnie od samolubnej (yyy), bo nie chcę ulegać "zachciance na dziecko."

Previous
Zwichnięta noga, ząbkowanie, pedofil
Miejsce kobiety jest w kuchni (?)