Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Jak wypromować małego bloga, guz u mojego kota, co z tym stylem i dlaczego jestem ostatnio taka ponura…





Dzisiaj znowu nagromadzenie tematów 🙂 Taki już urok podsumowań tygodnia.

Co zawrę w dzisiejszym?

– Informację o stronie, która pozwoli Ci wypromować bloga 🙂

– Kilka słów o guzie, którego wykryłam u swojej kotki

– Pokażę zdjęcie, które rozbawiło mnie do łez

– Powiem, gdzie i kiedy w Bydgoszczy będzie można kupić moją książkę

– Oraz wytłumaczę, dlaczego w tym tygodniu rozbawić było mnie ciężko :))

Będzie też super sztuczka na szybkie obieranie jabłek !

Więc bez owijania w bawełnę i trochę od końca. Wyrzynające się ósemki trochę dały mi w kość. Podniesiona temperatura zwaliła mnie z nóg i miałam kłopoty ze snem. Cały tydzień chodzę jak zombie. W nocy nie mogę spać, bo mi gorąco, w dzień zasypiam na stojąco. Zawsze staram się być aktywna na zajęciach,ale w tym tygodniu było to wielkie wyzwanie :D.

  Sprawy uczelniane – stypendium Rektora i skomplikowana sytuacja z praktykami sprawiają, że czuję się jak uczeń jakiejś szkoły rachunkowości i papierologii. Tonę w podpisach, pieczątkach, protokołach, zaświadczeniach, opiniach.

Sprawa wygląda tak, że licenacjat dał mi pełne uprawnienia i dwie specjalności. Cytuję za USOS-em

Absolwent należy do grupy specjalistów w zakresie pedagogiki wczesnoszkolnej z uprawnieniami do prowadzenia indywidualnych i grupowych zajęć terapeutycznych z dziećmi w wieku wczesnoszkolnym. Uzyskał przygotowanie pedagogiczne oraz kwalifikacje do zajmowania stanowiska nauczyciela w przedszkolu i klasach I-III szkoły podstawowej oraz w klasach I-III z oddziałami integracyjnymi. Dzięki ukończonej drugiej specjalności – terapii pedagogicznej – absolwent uzyskał kwalifikacje do prowadzenia zajęć w zespołach korekcyjno-kompensacyjnych, wyrównawczych, klasach wyrównawczych i terapeutycznych oraz zajęć specjalistycznych o charakterze terapeutycznym w poradni pedagogiczno-psychologicznej dla dzieci w wieku przedszkolnym i młodszym szkolnym.

Natomiast jaki sens ma magisterka (poza wyższą pensją w szkole) – tego nie wie nikt. Nawet USOS.

Żeby było zabawniej – osoby, które na licencjacie studiowały np. pedagogikę o specjalności resocjalizacja, mogą teraz studiować na magisterce wczesnoszkolną czy przedszkolną. Myślę, że to wyłącznie zagranie marketingowe, na moje oko – realnych uprawnień im to nie da, aczkolwiek wybitnie w temacie “nie siedzę”. 

Miałam już mnóstwo praktyk : przedszkole, przedszkole z oddziałem integracyjnym, byłam w obu bydgoskich poradniach, w przedszkolu w trudnej dzielnicy, a wszystkie praktyki w szkołach podstawowych realizowałam u różnych nauczycieli. Chciałam poznać jak najwięcej środowisk pracy, stylów nauczania. Inaczej pracuje się w pięknie wyposażonym przedszkolu niepublicznym, inaczej w biednej dzielnicy, gdzie dziecko odbiera ojciec z łysą głową i wytatuowanym pająkiem, młodszy chyba nawet ode mnie. Pamiętam jak ojcowskim tonem rzekł do syna “i mówiłem ci kurwa,że nie ma przeklinania do chuja!”.
Amen.

Teraz, na magisterce mamy praktyki zawodowe “zadaniowe”. Polegają na wykonaniu siedmiu zadań. Jest to przykładowo udział w zebraniu, obserwacja pracy  świetlicy, zorganizowanie spotkania w ramach akcji “Cała Polska czyta Dzieciom” itp. Zamysł może fajny (współczuję tym biednym paniom ze Studium Praktyk, że ciągle muszę wymyślać koło na nowo i tworzyć programy) , ale jeśli ktoś naprawdę chciał się czegoś nauczyć na licencjacie, to zrealizował takie zadania już z dziesięć razy. A jak ktoś działa w różnych wolontariatach, to jeszcze więcej. Żeby to się zgadzało godzinowo, to trzeba jeszcze napisać rozprawki,recenzje artykułów naukowych itp. 
Mniejsza o frustrację związaną z tworzeniem opasłego dziennika praktyk – udało mi się wycisnąć z nich więcej, bo odbyłam je w Szkole Montessori. Ciekawe rzeczy robiłam też na 3 wolontariatach w te wakacje. 

Frustracja spowodowana jest wielką wtórnością studiów. Nie czuję, że się rozwijam. najchętniej rzuciłabym te studia w cholerę. 
A to dlatego, że nie podoba mi się tradycyjny model nauczania. Słowo “tradycyjny” jest tu wielką pomyłką, bo tradycyjne nauczanie od wieków było inne – nauczyciel był raczej facylitatorem zmian. Oczywiście po drodze edukacja trochę pobłądziła, ale to J.F Herbart na początku XIX wieku wymyślił, żeby zamknąć dzieci w klasach, posadzić je w ławkach. Nauczanie stało się masową produkcją, z karnością, rywalizacją i wiedzą encyklopedyczną na czele. A dzieci mają całkiem inne potrzeby rozwojowe…
Większość osób narzeka na szkołę, ale jednocześnie przyznaje, że po fakcie ją docenia…
Park wydaje się piękny, dopóki nie zobaczy się prawdziwego lasu. Mając porównanie z czymś, co funkcjonuje dużo lepiej, dostrzega się bezsens wielu edukacyjnych głupot.
Mam ostatnio lekki weltschmerz z tym związany. Pracuję indywidualnie z dziećmi. W uproszczeniu – naprawiam to, co zepsuła szkoła. Patrząc jak wygląda praca w szkole Montessori doskonale widzę, że gdyby szkoły publiczne prowadzone były w tym nurcie – moje usługi nie miałyby na rynku racji bytu. Nie byłoby na nie popytu. Byłabym wtedy bardzo szczęśliwa! Z każdą reformą dzieją się dwie rzeczy – wymaga się więcej “papierkowej roboty” od nauczyciela
– spada poziom nauczania (mam na myśli realne obniżanie wymagań podstawy programowej)
Ładuje się kasę w “darmowy”, upośledzający dzieci podręcznik (zbędna rzecz!) albo w tablice interaktywne (koszt : minimum 6 tysięcy) , które w wielu szkołach są tylko wielkim rzutnikiem połączonym z tablicą suchościeralną. Boli mnie to, że dzwonią do mnie rodzice, bo ich malec ma “trudności w matematyce”. A potem okazuje się, że bezrefleksyjne pamięciowe uczenie się tabliczki mnożenia nie wychodzi, bo dziecko NIE MA POJĘCIA czego się uczy.

Zwykła deseczka z otworami i koraliki. Aby poczuć liczby, doświadczyć liczenia. A przy okazji – samokontroli, zaufania do siebie.

Napisałam, że obecny model szkół publicznych wydaje się nam (społeczeństwu polskiemu) ok, bo większość z nas nie doświadczyła lepszej alternatywy.
Z ciekawością podczytywałam blog Izy, młodej dziewczyny, która przez jakiś czas mieszkała i uczyła się w Stanach. Przeniosła się przed maturą do polskiego liceum, bo chciała zdać tu maturę. Podskórnie czułam, że to się tak skończy :
http://stayy-positive.blogspot.com/2014/10/wypisaam-sie-z-polskiego-liceum.html

Życzę Izie powodzenia, chociaż wiem, że świetnie sobie poradzi. A ja…rozpaczliwie pragnę zmian w polskiej edukacji. Całkowitej przebudowy systemu oświaty… Wiem, że mam jakiś wpływ, bo docieram tym blogiem do wielu osób. Każdego miesiąca jest tu 70-80 tysięcy unikalnych czytelników. Generujecie ponad 350 tysięcy odsłon. Jedną z takich osób była Ula, która mieszka we Francji. I posłała swojego syna do placówki Montessori. Ma specjalne potrzeby edukacyjne, a to był podobno dobry wybór. Cieszę się, że byłam małym kamyczkiem, który poruszył lawinę dobrych zmian. A jeśli Ula – tak jak moja mama ma dzisiaj imieniny, to życzę wszystkiego najlepszego :)!

____________

Blogowanie ma jeszcze większą moc – inna czytelniczka,  Agata, studiuje prawo. Miałam przyjemność Agatę poznać. Pamiętam, że powiedziała, aby w dziekanacie nagrywać dyktafonem to, co pracownicy mówią. Wiem, że urzędnicy w tym kraju rzadko ponoszą konsekwencje swoich czynów, a że miałam już sytuację, kiedy to moje załączniki z osiągnięciami do stypendium najpierw zostały przyjęte, a potem z niewytłumaczalnego powodu odrzucone, tym razem składałam papiery lepiej przygotowana technicznie ;-))).

No właśnie, wracając do uczelnianych spraw – czwartek na 90% spędzę w całości w bibliotece UKW wertując teksty naukowe i tworząc różne prace zaliczeniowe. Jeśli ktoś z Bydgoszczy chce się tego dnia spotkać i kupić moją książkę, proszę wysłać mi przez  fanpage “aniamaluje” wiadomość prywatną. Może uda nam się zgrać godziny. 🙂 I tak będę potrzebowała przynajmniej jednej małej przerwy. Późne popołudnie niestety nie wchodzi w grę, bo wtedy prowadzę zajęcia 😉

Ostatnia smutna rzecz jest taka, że chociaż zwichnięta łapka kota szybko się goi, to wyczułam u niego guzek.  Twardy i niepokojący, choć mały. Na szczęście był to zwykły kaszak. Niegroźny, ale poszedł pod nóż. Mała nie była zachwycona 😉 30 dag smażonej wątróbki później – foch jej na szczęście przeszedł 🙂

Generalnie – mój tydzień można podsumować tak :

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/all.js#xfbml=1”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Post użytkownika Aniamaluje.

A to zdjęcie rozbawiło mnie do łez:

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/all.js#xfbml=1”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Post użytkownika Aniamaluje.

Akurat wtedy, kiedy szóstka dała o sobie znać 😉
________________

Moim odkryciem tygodnia jest serwis Flapi.pl. Staram się monitorować ruch na blogu i poznawać swoich czytelników. Jakiś czas temu zauważyłam stamtąd sporo odsłon. Zachęcona sama zaczęłam stronę eksplorować i raz na jakiś czas linkować do siebie. Sama wiele wspaniałych stron w sieci odkryłam “przypadkiem”, więc może ktoś odkryje tak moją. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy jeden z twórców Flapi odezwał się do mnie na facebooku z podziękowaniem za moją aktywność. Okazało się, że serwis założyło dwóch młodych chłopaków (20 i 25 lat). Bardzo cenię postawy przedsiębiorcze, więc z przyjemnością polecam Wam ten portal 😉 Myślę, że to fajna opcja na promowanie swoich treści.
To, co wyróżnia Flapi to fakt, że nikt nie ściąga Twojego tekstu do swojej bazy, tylko pobiera zdjęcie promujące i tytuł tekstu, wraz z krótkim opisem. Link przekierowuje do Twojego bloga.
Druga fajna rzecz to to, że nie ma obaw o zalew spamu i bezwartościowej treści – linki przechodzą moderację! Zatem nie jest to kolejna strona dla ludzi w stylu obs-za-obs. Poznałam już wiele wartościowych blogów, których autorzy nigdzie indziej nie mają możliwości się wybić, bo są “małymi blogerami”. Zachęcam serdecznie do aktywności, sama chętnie tam zaglądam. A że z przyjemnością linkuję czasami do fajnych tekstów z różnych blogów, to być może zauważę i Twój 🙂
link do portalu: http://www.flapi.pl/

Ulubiona reklama tygodnia:

Jeśli chodzi o teksty, w tym tygodniu ukazały się następujące :

OTRZEP SIĘ I WSTAŃ – MOTYWACYJNY PONIEDZIAŁEK

MIEJSCE KOBIETY JEST W KUCHNI (?)

i bardzo ważny:


Bonusowo, na koniec i w gratisie :

Moje spożywcze odkrycie tygodnia:


I zabawny sposób na obieranie jabłek (polecam cały kanał:))



Czytelników  z Bydgoszczy, którzy mają w czwartek chwilę gdzieś w godzinach 9-14 proszę o kontakt na priv, pozostałych zapraszam do promowania się na flapi  .

Miłego wieczoru!


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

107
Dodaj komentarz

avatar
54 Comment threads
53 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Wisia02AnonimowyAniamalujesuspicious plumFarizah (Kobieta z Filiżanką kawy...) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Lena
Gość

Zaintrygowałaś mnie tym koperkiem! Gdzie się takie cudo kupuje? Justin hahah XD! On jest jak wino ;)…

Ania Abakercja
Gość

pamiętam jak mama wysyłała mnie zawsze do takiego sklepu wystrojem rodem z prlu po ten koperek, bo nigdzie indziej go nie było 😛

ona
Gość

Flapi odkryłam na forum blogowicza, jak szukałam porad :), przyznam, że podobny do zblogowani, ale jednak lepszy. Swoimi wpisami dajesz mi nadzieje, że moje przyszłe dzieci będą się uczyły inaczej niż ich mama.
PS. widzimy się w czwartek, mam nadzieje, że z autografem kupię książkę 🙂

Iga Będkowska | BrainWaves
Gość

Dzięki za Flapi.pl – bardzo fajne miejsce w sieci 🙂

Woman In Black
Gość

Pozwolę się wtrącić w kwestię żywienia kota wątróbką – zauważyłam, że często dajesz ją swojej kotce natomiast koty nie powinny jeść jej dużo i często. Źle wpływa na nerki. I jeśli już to raczej surowa (sparzona wrzątkiem) niż smażona.

tlusta_papuzka
Gość

Nerki, serca, jajka?!… Sugeruję filmik featuring The Kot na Halloween 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, od razu zaznaczę, że napiszę raz na ten temat, nie będę Cię gnębiła za każdym razem, kiedy napiszesz o jedzeniu kota (zaraz wyjaśnię, o co chodzi). Masz prawo karmić kota tak, jak chcesz, to oczywiste. Ale z uwagi na to, że lubię Twojego bloga, to po pierwsze. Po drugie, dlatego, że czyta go dużo osób, chciałam napisać, że takie sposób żywienia kota nie jest dla niego naturalny i wcześniej lub później odbije się na jego zdrowiu (myślałaś dlaczego pojawił się ten kaszak? w zdrowym organizmie chyba nie powinno go być?). Kot powinien mieć zbilansowany każdy posiłek, nie osobno wątróbka,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Muszę to powiedzieć właścicielom kotów z którymi "walczę" o wątróbkę w mięsnym. I zwykle przegrywam bo z pracy wracam późno ;-( Pozdrawiam T.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Napisałam komentarz i nie wiem, co się z nim stało:( Pisze jeszcze raz…Aniu, zacznę od końca, z wetami jest chyba gorzej niż z ludzkim lekarzami. Trudno znaleźć takiego, który zna się na żywieniu. Na leczeniu ok, ale nie na żywieniu (pomijam fakt, że często w lecznicach można kupić karmy, ale nie chcę wetów oceniać; jako przeciwwagę dodam, że sama mam weta, któremu ufam, ale jeśli chodzi o żywienie moich zwierząt, sama o tym decyduję; mój wet akurat jest zdania, że jeśli mnie i zwierzętom to pasuje to ok). Przechodząc do rzeczy, kotu przygotowuję mieszankę z mięsa, podrobów i suplementów. Chodzi… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Proszę :)))
Tutaj więcej informacji: http://www.barfnyswiat.org/viewforum.php?f=9

Jak będziesz mieć pytania, pisz śmiało:)

Janetta
Gość

Wcześniej czytałam właśnie tekst Izy, sama też mam wrażenie, że ten system mi nie odpowiada. Dobrze, że powoli coś się zmienia i pojawiają się szkoły, o których mówisz 🙂

Kasia
Gość

Bardzo miło byłoby się z Tobą spotkać, jesteś tak inspirującą osobą! Ale niestety w czwartek idę na konferencję. Może jakbyś była w Toruniu?.. 🙂
PS. Koperek mistrzostwo kulinarne

Kasia
Gość

Byłoby miło 🙂 A co do studiów – miałam mnóstwo problemów z wyborem magisterskich, bo niestety nie wszystkie specjalności mają wzięcie takie jak niektórzy by chcieli i przy braku 4 osób do minimum nie utworzyli. Zostałam skazana na resocjalizację bo nie mieliśmy kontynuacji poprzedniej specjalności, 3 innych nie utworzyli, a na pozostałe było wymagane ukończenie innej specjalności. Więc wiele osób teraz studiuje dla samego studiowania żeby mieć wyższy stopień. O i tak :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miałam podobnie na moich studiach. Po 3 latach studiowania germanistyki byłam niesamowicie dumna z tytułu licencjata i świadoma ogromu przydatnej wiedzy wyniesionej z uczelni. Na dodatek temat mojej pracy był taki naprawdę mój – wiedziałam o czym piszę 🙂 Zdecydowałam się na magisterkę i już po pół roku przekonałam się, że te kolejne 2 lata będą przeznaczone na bezsensowne powtarzanie materiału z licencjata i kucie na pamięć nikomu nie potrzebnych formułek np. z językoznawstwa. Zaznaczę jeszcze, że byłam na specjalności nauczycielskiej. Przez te 4 semestry mogę na palcach jednej ręki zliczyć ilość przedmiotów, które rzeczywiście coś wniosły… Reszta to tzw.… Czytaj więcej »

Carrie
Gość

Obejrzałam filmik ze Szkoły Montessori-powinno być więcej takich placówek w naszym kraju! Nie tylko Ty Aniu jesteś za zmianą systemu oświaty. Chyba każdy narzeka na papierologię przy stypendiach. Dla mnie cały ten tydzień jest strasznie senny, zdjęcie z Justinem jest przezabawne! 😀 Cóż Aniu, owocnego czwartku i twórczej weny!

joule
Gość

A propos tej sprawy z magisterką przypomina mi się kwestia historii w szkołach. W podstawówce, gimnazjum i liceum przerabia się to samo trzy razy, nigdy nie dochodząc do czasów współczesnych. Magisterka to też po prostu powtarzanie, nie ma co ukrywać. Pójdziesz – stracisz dwa lata, nie pójdziesz – będziesz mieć mniej kasy. Tak źle i tak niedobrze.

tlusta_papuzka
Gość

Jak cebula?
Ogry są jak cebula.

Sorry za glupawe komentarze dzisiaj, ale skojarzylo mi sie, ze nawet w psychologii osobowosci jest 'diagram cebulowy' czy jak to sie tam nazywa.

Skadinad przerabianie kilka razy tego samego w czasach podstawowkowo – licealnych wspominam ze szczerym wstretem, zwlaszcza w dziedzinie jezykow obcych.

Polowanie na zdrowie
Gość

Eh, te problemy z edukacją.

Daisy K
Gość

Bardzo ciekawy post. 🙂 id e zajrzeć na flapi. 🙂

MeSzka
Gość

Dzięki za Herbarta, już wiem kogo winić za "zmarnowane" dzieciństwo 😉
Doskonale rozumiem ból z ósemkami. Moje rosły, potem się chowały, potem znowu rosły i tak w kółko. Do tego wybraly sobie idealny czas – miesiąc przed maturą. Life sucks 😉
Ciągnąc temat niepowodzeń – właśnie w akurat ten czwartek nie mam żadnego okienka. Ale (żeby odwrócić złą passę) może uda się nam kiedyś spotkać na kawę czy coś 🙂
A Justina widziałam na fb, ale powala za każdym razem 😀

MeSzka
Gość

Też mam nadzieję że się uda 🙂

Ela
Gość
Ela

Aniu czy ten zestaw do nauki tabliczki mnozenia mozna gdzies kupic? Mam siostrzenca w wieku lat 9 i na pewno by przydalo mu sie to do nauki. Wiem ze w zwyklej szkole juz teraz nie jest mu latwo, a co dalej….

Patrycja Malinowska
Gość

Flapi.pl tez odkryłam nie dawno. Jest rewelacyjny 😉

Dagmara Sen
Gość

dzięki za polecenie, Aniu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Studia II stopnia to pomyłka. Z tego co u siebie widze to pierwszy semestr to powtorka z licencjatu. Ani, powinnas zaczac dzialac w polityce! Bede na ciebie glosowac.

Natasha
Gość

Tekst młodego ojca do dziecka… niezapomniany 😛
Podoba mi się taki sposób na naukę tabliczki mnożenia! Oj przydałyby się zmiany w oświacie, przydały.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Coś wiem o kłopotach z nauczycielami. Udzielam korepetycji z angielskiego i powiem, że biznes się kręci bardziej niż bym chciała. Co prawda sceptycznie podchodze do tekstów, że "wszystkiemu winna jest Pani" ale jak wytłumaczyć fenomen, że mam kilkoro dzieci z jednej klasy i nagle po kilku lekcjach magicznie zaczęły wszystko rozumieć? Bynajmniej nie dzieki temu, że jastem niby takim idealnym nauczycielem- po prostu potrzeba trochę zaangażowania i chęci, czego brakuje większości nauczycieli. Mam też straszny niesmak po praktykach. Metodyczka z uczelni ma zakodowane z głowie jakieś mrzonki, które nie maja racji bytu z prawdziwej szkole. Zresztą po obserwacjach przyznała, że… Czytaj więcej »

Pola Zas
Gość

Ciężko jest nauczyć 20-30 dzieciaków w szkole, zwłaszcza jeśli są na różnym poziomie nauki języka. Zawsze kilkoro będzie do przodu, bo akurat szybciej zrozumie, a kilkoro z tyłu, bo nie słuchało. Problem jest w liczebności dzieci w klasie, a także w samym nauczaniu – wkuwanie zamiast nauki przez zabawę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moja Mama uczy w szkole podstawowej z oddziałami integracyjnymi i mimo tego, że pracuje z wieloma dzieciakami z problemami, twierdzi, że kocha pracę z dziećmi, a jedyne, co jej w niej przeszkadza to stos papierów, w których wiecznie tonie. Jej staż pracy to 23 lata i twierdzi, że z każdym rokiem czasu dla ucznia jest coraz mniej. Także (niestety) potwierdzone info 🙁 Ale super, że są ludzie tacy jak Ty, którzy chcą coś zmieniać 🙂 Też w zeszłym tygodniu składałam podanie o stypendium rektora i miałam ochotę napisać na nim "yolo", bo jakoś marnie wyglądało, ale w zeszłym roku właśnie… Czytaj więcej »

Artinowy Świat
Gość

Co do naszej edukacji, to zgadzam się całkowicie. Trzeba to zmienić! Ale nie powiedziałabym, że "dobre", renomowane szkoły są czymś z czego trzeba brać przykład. W moim przypadku, wręcz przeciwnie. Uczęszczałam do takiej podstawówki, i choć miała sporo pozytywnych stron, więcej było jednak tych które zniechęciły mnie do nauki. Co do Montesorii, z tego co się orientuję (a przyznam, że nie jestem znawcą w tym temacie) założenia mają fantastyczne, niestety nie we wszystkich placówkach wygląda to tak jak powinno. Boli mnie jeszcze to, że w moim mam nadzieję przyszłym zawodzie, też jest wiele do zmiany. (pedagogika resocjalizacyjna). Mam tutaj na… Czytaj więcej »

megirosa
Gość

Mimo, że moje studia to zupełnie inna branża, to doskonale znam tę bezsensowność magisterki… a największy ból jest wtedy, gdy trzeba urwać się z pracy, żeby iść na zajęcia :/

I jako etatowa narzekaczka na wersję mobilną (cóż również i ze względów zawodowych jestem wyczulona na takie rzeczy,do tego tak się jakoś składa, że blogi przeglądam głównie w ciągu przerw w ciągu dnia na telefonie) mam kolejne uwagi – wstawki instagramowe zasłaniają tekst, a co gorsza, nie udało mi się wcześniej dodać komentarza z telefonu. Ale najważniejsze, że tekst już jest czytelny 🙂

megirosa
Gość

Rozumiem 🙂 A co z poprzednim szablonem, który gościł tu bardzo krótko? Nie pamiętam już co z nim było nie tak i dlaczego zrezygnowałaś z niego, ale z tego co kojarzę, przynajmniej był responsywny.

megirosa
Gość

Szczerze mówiąc ciężko mi powiedzieć bo nigdy nie miałam potrzeby interesować się tym tematem, gdybym miała strzelać to pewnie gdzieś w przełom cen trzy – czterocyfrowych. Niestety tutaj czasem nigdy nie wiadomo, bo widywałam kiepską robotę niby profesjonalnych firm, a czasami (choć rzadko) przykładowy "student" może wykonać coś niezłego. Czasami nie obeznanym w temacie niestety ciężko poznać dobry szablon, zwłaszcza, że może wyglądać ładnie, a kod będzie kiepsko napisany 🙁Niestety nie bardzo mogę kogoś polecić, sama obracam się raczej wśród programistów od spraw cięższego kalibru niż szablonu. Przykładowo ja robię aplikacje, które mają przede wszystkim dobrze działać, a wygląd wystarczy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co sądzisz o edukacji domowej? Mnie się zdaje jedyną alternatywą. Jeszcze ewentualnie szkoły Opus Dei, które też kładą wielki nacisk na indywidualny rozwój, no ale koszty.

Marta

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hahaha

Izabela
Gość

Tak naprawdę zdałam sobie sprawę z różnicy systemów dopiero po doświadczeniu polskiego liceum. Wiedziałam że w USA jest inaczej lecz nie doceniałam tego tak jak teraz, gdy mam już porównanie. Dlatego, że doświadczyłam innych, skuteczniejszych metod przekazywania wiedzy nie mogłam zrozumieć postępowania polskich nauczycieli. Gdybym nie wyjechała i poszła do pierwszej klasy liceum zaraz po gimnazjum, najprawdopodobniej przyzwyczaiłabym się – tak jak zrobili to moi polscy znajomi. Nie wiedziałabym, że może być inaczej.
Również czekam na zmiany w polskiej edukacji. Dziękuje za wiarę we mnie i pozdrawiam ciepło :*

paranoJa
Gość

a ja myślałam, że moje podsumowania tygodnia są długie 😉

Pola Zas
Gość

"Obyś cudze dzieci uczył" 🙂 W wakacje miałam okazję uczyć hiszpańskiego dzieciaki i młodzież na obozach piłkarskich. Dostałam wytyczne i książeczki do nauki, ale od razu wiedziałam, że na pewno jak mam ich czegoś nauczyć, to tak jak ja sama uczę się języków. Minimum gramatyki czy wkuwania, zajęcia były zabawą, w młodszych grupach uczyłam maksymalnie 5 słówek czy jednego ciekawego wyrażenia, potem były gry czy filmiki na YT związane z hiszpańskim (moje vlogi też ;PP). U starszych (14-19 lat) też przyjęłam inną strategię. Mówiłam, jak się mogą szybciej nauczyć hiszpańskiego, jak wymyślać w głowie historie i dobierać do tego słówka,… Czytaj więcej »

Gumi
Gość

Osoby z innych specjalności niż wczesnoszkolna po zrobieniu magisterki z wczesnoszkolnej uprawnień nie będą miały. Wiem, bo moje dwie koleżanki zostały tak wrobione. Na UŁ na wczesnoszkolną się nie przeniesiesz, poszły na magisterkę, zadowolone jak nigdy że będą miały wymarzoną pracę a tu taki psikus.Kurczę, jutro zaczynam wolontariat w świetlicy środowiskowej i jestem przerażona pracą z tymi dzieciakami. Jestem na II roku wczesnoszkolnej właśnie i nasze pierwsze półtora roku to zajęcia ze wszystkimi specjalnościami + 2 segmenty- nauczycielski i jakiś tam inny. Nie znam żadnych zabaw integracyjnych, w ogóle żadnych zabaw z dziećmi, nie mam pojęcia jak z nimi pracować… Czytaj więcej »

desire25
Gość

chetnie zajrze na flapi 😀 jestem bardzo małym blogerem, więc pewnie mi sie przyda 😀

Kinga E.
Gość

Ja się cieszę, że trafiłam już na pierwszym stopniu na tak dobrych ludzi, którzy wybili mi z głowy studiowanie tej samej specjalności na magisterce. Aniu, kwalifikacje rzeczywiście się poszerzają, ale trzeba uważać na programy studiów. Np. ten, kto idzie po resocjalizacji na wczesnoszkolną, by zdobyć uprawnienia musi uzupełnić ten cały pakiet nauczycielski (np dydaktyki i metodyki, które na reso nie były potrzebne, a tu są). To tak, jak studiując na licencjacie geografię, możesz mgr robić z pedagogiki, dodatkowo opłacając i zaliczając różnice programowe. Jest tu możliwych wiele kombinacji, ostatnio nawet miałam nt temat zajęcia, wbrew pozorom bardzo ciekawe, ale sporo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wogle nie przyszłoby mi do głowy,że osoba, która studiowała geografię może robić magistra z pedagogiki. Przecież różnic programowych w tym wypadku nie ma, bo są to dwie całkiem różne specjalizacje, więc przedmioty do zaliczenie inne… a mimo to , nazwać to można "różnicami programowymi" ??? Trochę dziwne… czyli ta osoba musiałaby pozaliczać wszystkie przedmioty z wszystkich trzech lat?

Coś Szykownego
Gość

cieszę się że tu zajrzałam – powroty sa trudne ale jak zawsze dodajesz mi energi, koperek lubie wiec poszukam w warszawie takiego, a flapi mnie zaintrygowało:)
dzięki

Zakręcony Świat Marty
Gość

Ania ja będę dopiero w piątek w Bydzi;p

Barbara
Gość

Zdrowia kociakowi! Co do reszty – naprawdę frustrujące. Siły i pogody ducha życzę! 🙂

Katsunetka
Gość

Z jednej strony narzekamy (nie mówią, że nie jest na co) pod kątem edukacji u nas, ale jednak kiedy ktoś tu zdobędzie papierek i wyjedzie za granice jest o wiele bardziej ceniony. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Jak ktoś chce się nauczyć i być fachowcem w danej dziedzinie to da radę bez względu na to jaka jest dana szkoła, ale musi chcieć sam. Jak ktoś nie chce sie uczyć to nawet najlepsza szkoła z nikogo naukowca nie zrobi.

Ewa
Gość

Aniu, poruszasz tyle ważnych tematów, czyta się Cibie z zapartym tchem. Cieszę, się że tak szybko widzisz tyle rzeczy. Uważam podobnie jak Ty, że kropla drąży skałę i swoimi działaniami możemy wiele zmienić, nawet w kwestii tak trudnej jak edukacja.
Dobrze, że kicia już zdrowa, ale ją rozpieszczasz 🙂 dobrze ma z Tobą.

Melaniesfashion
Gość

Serwis flapi rzeczywiście jest super, dzięki ze nam o tym powiedziałas. Fajnie, że dzielisz sie z blogerami taką wiedzą 🙂 pozdrawiam

Pati
Gość

my montessori praktykujemy używając to co mamy w domu lub wykonujemy jakieś edukacyjne przedmioty małym nakładem finansowym:)Pozdrawiam serdecznie

Sar ah
Gość

zdjęcie z Justinem mnie powaliło 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A propos historii Izy miałam w liceum taką nauczycielkę od polskiego-koszmar-stres, nerwówka i te wieczne docinki o byle błahostkę. Najgorzej było z interpretacją wierszy jakkolwiek by go nie analizować i tak było nie po jej myśli- wystarczyło użyć nie takiego wyrazu- i już wstawiała jedynki. Okropna baba!
A zdjęcie z Justinem- bomba!
pozdrawiam serdecznie
Anetaa

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli chodzi o polskie szkolnictwo to momentami mnie ten system przeraża. Jestem rocznikiem 1996, piszę w tym roku nową, zmienioną maturę i tak naprawdę nikt nie wie jak to będzie wyglądać. Przekonamy się w maju tylko, że wtedy to już chyba trochę za późno. Nikt nie pomyśli o tym, że walczymy o naszą przyszłość. Hitem jest to, że uczelnie w ogóle nie orientują się o co chodzi ze zmienioną maturą. W rekrutacji piszą o punktach uzyskanych z podstawowej biologii. Tylko, że biologii na podstawie nie można zdawać. ParanojaW szkole też nie ma miejsca na twórcze myślenie. Jeszcze tutaj wszystko zależy… Czytaj więcej »

Wisia02
Gość

Nie martw sie, ja poszlam do technikum bo myslalam ze zrobie dobrze, bo znajomi mowili ze jest fajnie.. Techik cyfrowych procesow graficznych… zorientowalam sie ze cos jest nie tak koncem 1 klasy ale nie bylam tego pewna i tak oto jestem w 3 klasie, za 8 dni zdaje egzamin zawodowy teoretyczny, za 16 praktyczny, Nie umiem nic. Dyrekcja twierdzi ze wszystko jest jak najbardziej ok. Nauczyciele sami nie wiedza czego nas uczyc, nauczyciel ktory dawal nam mase materialow (w mysl zasady – nie wiem co jest wam potrzebne, wiec lepiej dam wam wiecej) jest chory i wszystko poszlo w pizdu.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu zaczęłam w tym roku studiować ped przedszkolną i wczesnoszkolną, ale jedyne ciekawe zajęcia to emisja głosu i kreowanie własnego wizerunku reszta do dupy…strasznie nie podoba mi się podejście do nauczania pedagogiki. Mam wrażenie, że niczego się nie nauczę a naprawdę chcę być dobrym pedagogiem.. Jeśli mogłabym prosić o jakiś kontakt z Tobą najlepiej e-mail, bo chciałabym Cię zapytać o kilka rzeczy związanych ze studiami i się poradzić 🙂

*Elfinka*
Gość

Ja już na licencjacie z pedagogiki często mam wrażenie, że się nie rozwijam. Nie uczą nas rzeczy naprawdę potrzebnych tylko mamy w każdym semestrze przedmioty, które są albo bezsensu prowadzone albo są tak oczywistymi rzeczami … i nie wiem – czy jestem za głupia na te studia czy za mądra 😀 Już pomijam temat wykładowców, których połowa nie wiem jakim cudem znajduje się na uczelni …

vademecum blogera
Gość

Ciesze sie ze u kotka to nic groznego. Paul Arden napisal, ze zauwazcie, ze pierwsi uczniowie w klasie nie sa tymi ktorzy najlepiej radza sobie w zyciu. Bo szkola jest tak skonstruowana, ze im wiecej potrafimy zapamietac, tym lepsze mamy oceny. Ale podobno w zyciu to ambicja, chec dojscia do wybranego celu, wytrwalosc, przedsiebiorczosc sa wazniejsze. Tego akurat szkola nie zawsze uczy. Ja akurat mieszkam we Francji, tu tez liczy sie papier, dobry dyplom, rodzice wysupluja grube pieniadze, by zafundowac dzieciom korypetycje, a wszelkie konkursy sa oparte na schematycznych testach (im wiecej ich sobie wczesniej przecwiczysz, tym wieksza szansa, ze… Czytaj więcej »

Travelling Milady
Gość

Pamiętam jak byłam sfrustrowana na magisterce z pedagogiki tą powtarzalnością przedmiotów, ilością zajęć które niczego nie wnosiły i służyły tylko wyrobieniu planu i całkowitym odrealnieniem od praktycznych umiejętności. Dla mnie te studia to pomyłka.

animale
Gość
animale

też jestem z prawa i powiem ci, że polecam z dziekanatem jedynie kontakt telefoniczny i pocztą za potwierdzeniem odbioru. ostatnio nasze panie z dziekanatu dostały burę od dziekana, bo nie chciały przyjmować wniosków i mój luby, który patyczkować się nie lubi, poszedł do dziekana, sam wręczył mu wniosek i powiedział że ani panie w dziekanacie ani kierownik dziekanatu nie chciały przyjąć jego wniosku. dziekan im jasno i głośno wyjaśnił, że one tu mają tylko siedzieć i przyjmować papierki od studentów, a decyzyjny jest on. ostatnio pocieszałam pod dziekanatem starszą kobietę, która wyszła z płaczem. babki urządziły jej taki numer co… Czytaj więcej »

Paula W
Gość

Poranny rytuał – kawa i czytanie ulubionych blogów na piękny początek weekednu 😉 Aniu, mam dokładnie taki sam stosunek do studiów magisterskich, jak Ty – rozpoczęłam drugi stopień stosunków międzynarodowych (spec. orientalna), a 90% moich zajęć pokrywa się z tym, co robiłam przez ostatnie trzy lata mojego cennego życia! Ba, jeden przedmiot dotyczy zagadnień, które musiałam opracować na egzamin licencjacki 😉 nie wiem kto układa te programy, ale wiem, że brakuje mu doświadczenia z sali wykładowej… Tak więc zamiast spędzać czas na sali treningowej w dresach (jestem istruktorką Spinning), to spędzam czas wałkując materiał opanowany i ZALICZONY w ciagu ostatnich… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sensem magisterki są większe zarobki 😀 Mi podniesie kwalifikacje w obydwu zawodach w którym mogę już podjąć pracę, jako, że dwa lata temu skończyłam licencjat. Jednak wolę mieć magisterkę jeszcze 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jeszcze co deo obniżania podstawy programowej to dobry nauczyciel wie, ze to zalążek tego co powinien uczyć, a podręcznik ma być jedynie uzupełnieniem tego co było na lekcji. Ma wspierać nauczyciela, a nie go zastępować, ale czasem się przydaje 😀

aleksandraag
Gość

Obieranie jabłek rozwaliło mnie na łopatki. wcale nie jest to głupi pomysł, jak ktoś szykuje powiedzmy szarlotkę, albo 3 ;p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A i jeszcze co do polskiego szkolnictwa… Nie jest złe, wręcz przeciwnie osiąga bardzo wysokie wyniki! Z USA moi znajomi którzy świetnie uczyli się w Polsce mają złe doświadczenia. Koleżanka, która była wręcz świetna z matematyki, po powrocie ze stanów w których uczyła się jakiś czas po zapytaniu ile to 2 x 4 przez chwilę musiała się zastanowić. Jeżeli chodzi o matematykę to twierdzi, że pozbawia się uczniów możliwości myślenia, bo wszystko trzeba robić na kalkulatorach. Mówi, że edukacja w Polsce przynosi jej znacznie większe rezultaty i nie tylko ona tak twierdzi. Wiem, że Polski system niekiedy kuleje, ale nadal… Czytaj więcej »

madeleine
Gość

Jestem osobą, która ukończyła pedagogikę o specjalności profilaktyka społeczna i resocjalizacja, poczułam się troszkę urażona (oczywiście nie bierz tego dosłownie, lekko się zdziwiłam i poczułam małe ukłucie ;), gdy przeczytałam, że po skończeniu podyplomówki z przedszkolnej i wczesnoszkolnej nie będę miała realnych uprawnień do wykonywania zawodu. Postanowiłam, że napiszę tu kilka słów, chyba pierwszy raz odkąd Cię śledzę, Aniu, a trwa to od czasów, gdy używałaś nicku "Atete". Sama zamierzam podjąć studia podyplomowe na wspomnianym wcześniej kierunku, gdyż dostałam pracę w przedszkolu. A więc pewnie, jak sama wiesz pierwszy rok na obu specjalnościach kompletnie niczym się nie różni, przynajmniej tak… Czytaj więcej »

Stylowoikulturalnie
Gość

Trafiłam tutaj przez link od osoby której bloga obserwuję 🙂 O Flapi nie wiedziałam ale już zaraz się tam zarejestruję – przyda się tym bardziej, że mój blog jest jeszcze młodziutki i póki co jeszcze mało osób wie o jego istnieniu. 🙂
A kotka ode mnie podrap za uszkiem 🙂 Pozdrawiam

http://stylowoikulturalnie.blogspot.com

Previous
A czy twoje dziecko jest NORMALNE?
Jak wypromować małego bloga, guz u mojego kota, co z tym stylem i dlaczego jestem ostatnio taka ponura…