Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Się działo! Odcinek 18 czyli trochę o plastiku, trochę o robalu w zupie

Dobrze zgadujecie, trafił mi się tłusty, biały robal w rosole, ale nie tylko o nim będzie ten tekst. 🙂Miniony tydzień był zaskakująco napakowany. Mnie z kolei spotkała kumulacja : zrobiłam wielkie pranie i użyłam innego płynu niż do tej pory – dzięki temu moja twarz zyskała piękną wysypkę. Sponsorem była świeża poszewka na poduszkę. Cały tydzień się drapałam! Do tego moje ciało trochę się zbuntowało po wizycie na targach regionalnej żywności, o ile mogę tak nazwać święto śliwki… i chociaż nie mam pojęcia co mi zaszkodziło, to całą noc spędziłam klęcząc przed muszlą klozetową. Myślę, że dopiero wczoraj (!) moje ciało odzyskało równowagę 😉 Cały tydzień byłam bardzo, bardzo zmęczona i wyjątkowo mało rozmowna, za co jeszcze raz wszystkich moich rozmówców przepraszam 🙂


W tym tygodniu kulinarnie na uwagę zasłużyły :

 Maliny z przydomowego ogródka. Pycha! Blender codziennie idzie w ruch, zjadam też prosto z krzaczka. Uwielbiam te czerwone owoce. Niestety w tym roku nie udało mi się jeszcze wybrać na jeżyny – mam niesprawny rower, a świetne miejsce w którym rosną jest oddalone o 10-12 km… samochodem dojazd jest raczej tragiczny 🙂 Z owoców wsuwałam też nektarynki

Wedlowska czekolada karmelowa okazała się piekielnie słodka. Smaczna, ale aż mdląca, więc pierwszy raz zjadłam czekoladę rozbijając tę przyjemność na małe raty. Fajny patent na czekoladę ma Schogetten 😉 Zdarzyło mi się faszerować papryki, a potem je jeść . I oczywiście niedokładnie umyłam włoszczyznę i miałam robala w zupie. Brawo ja!

No i oczywiście lepiłam i jadłam pierożki aromatyczne. Na okrągło. Wiem, że kilka osób skorzystało z przepisu i chwaliło – bardzo przyjemne uczucie! 🙂

Byłam też na zakupach i odhaczyłam matę z mojej jesiennej listy życzeń. Ćwiczy się na niej całkiem przyjemnie. Szczególnie polubiłam ćwiczenia na bolące plecy:

Tak wiem, brzmię jak “stara baba”, ale mam słabe, kruche kości dzięki wieloletnim zażywaniu wyniszczających lekarstw. Moja “strzelająca” łopatka jest niemal legendą :)) Ćwiczenia polecam każdemu, kto dużo siedzi, np. przed komputerem. Przynoszą sporą ulgę.

  Przyjechały też meble w postaci : stolik, stół i duże lustro. Skręcało się ciężko 😀

Najważniejszy wpis na blogu dotyczył toksycznych rodziców. Zasmuciły mnie Wasze historie, ale także głosy, które powielają stereotypy, że toksyczna rodzina to taka, gdzie alkohol i bicie. Zaniedbania emocjonalne też są straszne. Jeśli ktoś sobie uświadomi te błędy, przegada je potem z rodzicem/dzieckiem, to ok, ale usprawiedliwianiu błędów mówię NIE. Tak samo, jak posługiwaniu się frazą “trudne dzieciństwo” w charakterze wymówki dla obecnych porażek…

W środę bardzo zmokłam, więc przed spotkaniem kujawsko-pomorskich blogerek , skoczyłam z Martyną na rollo do Baalbeka. Hmmm, przeciętne, ale ciepłe. Później dołączyła do nas Patrycja 🙂 Po posiłku poszłyśmy na spotkanie do bydgoskiego salonu APIS. Ugoszczono nas ciastem, pączkiem i wodą 😉 

 Nie wiem czy znacie w ogóle firmę APIS – produkują bardzo dobre kosmetyki o genialnych składach. Komponowane są z niezwykłą dbałością przez założycielkę firmy, widoczną na zdjęciu poniżej. Pani Krystyna ma wielką wiedzę i widać, że wkłada we wszystko serce.

Firma jest rodzinna (bardzo fajnie!) , a kosmetyki obłędnie pachną 😉 Jeśli nie znacie kosmetyków, odsyłam do e-sklepu. Ceny są zaskakująco przystępne, a marka mogłaby spokojnie celować w luksusową klientelę…
Spotkanie było fajne, bo mogłam się nagadać z dziewczynami 🙂 
Nie wiem czy Wam kiedyś pokazywałam (zdjęcia zrobiłam na długo przed wysypką ;-), ale moim ulubionym kosmetykiem kolorowym ostatnich dni jest szminka Bright Nectar marki Avon, z serii Ultra Color Bold..niestety to edycja limitowana, ale szminka pięknie nawilża i ma soczysty, rozweselający kolor 🙂 Wielki plus za to, że made in Poland 🙂
Prosiliście też, żebym pokazała Wam jak prezentują się rzeczy zamówione na Sheinside. Jakość – to samo, co w sieciówkach, nawet chyba nieco lepiej. Wybaczcie miny – w tym tygodniu czułam się słabo :))
Kurtka :  LINK
Kożuszek : LINK 
bardzo zaskoczył mnie przytulnością, będzie idealny na zimę. 🙂
Dorzucam też zdjęcie zamówionej dawno temu koszuli :
Identyczną znajdziecie tutaj

Refleksyjnym odkryciem tygodnia jest profil Barbie Style na instagramie. Zdjęcia są estetyczne, ale to całe życie wydaje się takie…plastikowe. w tym przypadku rzeczywiście plastikowe jest, ale to akurat chwila refleksji także nad tym, czym ja sama dzielę się na blogu czy insta… bardzo skojarzyło mi się to opowiadanie PET PL, które warto przeczytać.

Czasami myślę sobie, że słowo bloger kojarzy się coraz częściej z takim życiem na pokaz – perfekcyjnym śniadaniem, zjadanym zawsze w świeżej pachnącej pościeli, brakiem wysypek. Idealną fryzurą, zawsze nienagannym makijażem. Tylko czy życie, które kręci się tylko wokół zdjęć, ciuchów (przepraszam, stylizacji), gdzie do zdjęć stylizuje się nawet jedzenie, jest ciekawe? Praca jak praca, ale jakoś tak…nie czuję się “blogerką”, jeśli wiecie o co mi chodzi. Wygodnie mi z mało fotogeniczną jajecznicą na śniadanie, zjadaną w paskudnym koku na czubku głowy, który jest wygodny przy myciu zębów 😀  Drugi raz polecę artykuł Szarej Wiewiórki o wakacjach jak na blogu 😉 Zasłużył na trochę więcej fejmu.

Mam nadzieję, że w tym tygodniu komuś wpadł w oko mój planer – Projekt Ja , albo motywacyjna historia Jaśmin 

Z ciekawych artykułów na blogach, spodobał mi się ten o personalizacji poczty na gmailu

W zasadzie to by było na tyle 🙂 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

74
Dodaj komentarz

avatar
34 Comment threads
40 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
KarolinaAnonimowyAniamalujeBelltlusta_papuzka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie właśnie nie jesteś taką typową blogerką, bo nie wstawiasz zdjęć z biegania, gdzie masz makijaż, modne legginsy od sponsora, tylko jesteś normalną dziewczyną. Jak poznałam Twój blog, byłam w szoku, bo nie wiedziałam, ze na blogu może byc coś więcej niż zdjęcia, śledziłam tylko blogi modowe 🙂

Natalia Slawek
Gość

Fakt, normalniejszej dziewczyny (i mam tutaj na myśli same pozytywy!) internet nie uświadczy. Ania sprawia wrażenie, jakby się ją znało od lat i ot tak, jakby można ją było na kawę zaprosić 🙂

Płaszczoobrosła
Gość

Zgadzam się, dla mnie ten blog to najlepszy blog lifestylowy ze wszystkich jakie znam.

Paula
Gość

Zgadzam się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnio odnoszę wrażenie, że niektórzy pozazdrościli Ani tego luźnego, niewymuszonego stylu pisania i się do niej upodabniają. Np.fashionelka lol

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czekolada dla mnie też za słodka 😀 Spróbuj wersji z orzeszkami. Podoba mi się kurtka i kożuch, widać, że przytulny. Opowiadanie bardzo mocne , ale dobre. Zaraz zacznę eksplorować kolejne linki 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Biała czekolada to w ogóle zuo i abominacja.

Hi-feszyn
Gość

kurtka śliczna 😉

Justinee
Gość
Justinee

Piękna kurtka i kożuszek! 🙂 Zajrzałam na stronę kosmetyków i mile zaskoczyły mnie ceny, kolor szminki jest piękny! Przeczytałam opowiadanie na pet pl i najbardziej ten tekst, (świetny zresztą!), dla mnie, zilustrowało zdanie: "Czerpać z życia pełnymi garściami. Jasne, to mega płytkie, pewnie powiesz, ale na ten moment odpowiada mi." Jest przygnębiający, ale jednocześnie tak bardzo prawdziwy.. Na pewno blogi będę czytać i ja się cieszę, że nie jesteś Aniu typową blogerką, bo jesteś przez to prawdziwa 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też jestem pod wrażeniem opowiadania, najlepsze jest zakończenie : A potem do kościoła. Bo niedziela.
Linkuj częściej do ciekawych tekstów 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaka sliczna kurteczka ramoneska czy jak ja nazwac 🙂 Dominika

Karolina W
Gość

Kurteczka jest świetna. Wczoraj widziałam reklamę tej czekolady i zastanawiałam się właśnie czy smaczna 😉

Potworek
Gość

Zazdroszczę tej Barbie, też bym chciała móc nosić prostą grzywę i nie wyglądać jak czops

Chabrowe wariacje
Gość

Bardzo ładnie wyglądasz w ołówkowej spódniczce i bluzeczce w grochy. A co do czekolady wolę jak jest słodsza wtedy skończy się na 2 góra 3 kawałkach ,a nie całej czekoladzie 🙂

Cytryna
Gość

Piękny kolor tej szminki! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chciałabym tak uroczo wyglądać saute!

nika90
Gość

zakochałam się w butach na ostatnim zdjęciu <3

Płaszczoobrosła
Gość

Prosto z krzaka lepiej nie jeść – można się zarazić pasożytami, lepiej najpierw umyć :). Super wyglądasz na zdjęciach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sabotujesz się? ;D jak wielu ludzi. W sumie nie wiem czy się śmiać, bo ostatecznie róznie może się to skończyć. Oglądałam kiedy taki program jak łatwo robaki mogą się wkręcić w skórę stopy i tak sobie wędrować w górę kiedy chodzi się boso po ziemi. Dziś mało kto chodzi boso po ziemi i tu postęp wyposażył nas słusznie w buty, ale dawniej na wsiach chodziło się boso, dorośli w polu, dzieci do szkoły wszyscy boso, dobrze że to przeszłosć. adi

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sheinside to jakościowy koszmar. Kiedyś (za namową jutuberki) zamówiłam kilka rzeczy i mocno tego pożałowałam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja zamawiam regularnie różne rzeczy. Jest dokładnie jak w sieciowkach,są lepsze i gorsze produkty,lepsze i gorsze sieciowki 🙂 dla mnie bez sensu jest kupowanie bluzki w żarze czy new looku, jak mogę mieć w tej cenie i bluzkę i sukienkę 🙂 a juz hitem byla ramoneska za 23 $, która w new yorkerze kosztowała 179 zł – identyczna 🙂 wiadomo,są różne rzeczy,lepsze i gorsze ale nie można generalizowac :p

Emm Blog
Gość

Właśnie sobie uświadomiłam, że dawno nie kupowałam szminek z AVON a kiedyś je uwielbiałam.
Pozdrawiam Emm

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chciałam dołączyć do peanow na temat Twojego bloga, który jest super,ale bardziej zbulwersowala mnie woda. Nie kawa,herbata czy sok,ale zimna woda….i pączki? Słabo jak na spotkanie,pr marki musi być zły :/

Kinga
Gość

Jej! Ale Ty masz piękną figurę! Na pewno wypróbuję ćwiczenia na kręgosłup. Ja w swoim dorobku mam jedynie dwie szminki i to o bardzo zbliżonych do siebie kolorach 😉

Mila
Gość

Blllleee robak w rosole nie jest fajny 🙁

Daisy K
Gość

Ale pięknie wyglądasz! 🙂 Markę Apis znam, nawet dziś pisałam post o arbuzowym musie do ciała. 🙂

Daisy K
Gość

Zapomniałam że uwielbiam maliny, robale już nie. 😀

Bell
Gość

Kusi mnie ta wedlowska z solonymi orzeszkami… ^^
Nie znam legendy o twojej łopatce, ale chętnie poznam 😀 Bo moje łopatki też dostarczają sporo ,,zabawy" – kiedy nimi poruszam, słychać wyraźnie chrupanie i strzelanie. Kiedyś ortopeda stwierdził, że zawadzają o żebra. Zdarzało mi się też że wyskakiwały na chwilę i potem przez dłuugi czas nie mogłam nimi ruszać 🙁

Bell
Gość

Chrup, chrup, łopatka pozdrawia koleżankę 😀

Itysia
Gość

O, moje kolana 😀 Cho na polowanie do second handów, bo mi szczęście przynosisz a potrzebuję spódnicy 🙂 Szkoda że ta, którą masz na sobie na zdjęciu nie jest dostępna w innych kolorach 🙁

Hushaaabye.
Gość

Nie powiedziałabym, że Apis ma dobre składy. Kremy do twarzy naszprycowane są parafiną, olejem mineralnym i silikonami. Składników aktywnych jak na lekarstwo, często w znikomym stężeniu… no ale co kto lubi 🙂

Ziggiz
Gość

Opowiesz coś więcej o kożuszku? Bo sama poluję na coś jesienno-zimowego i przykuł moją uwagę 🙂

Mademoiselle Magdalene
Gość

Znalazłam się w zaszczytnym gronie polecanych linków! Jak miło! Bardzo dziękuję za to wyróżnienie 🙂

Czarodzielnica
Gość

A kosmetyki apis można zamówić w aptece dbam o zdrowie. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzięki! chciałam wypróbować, ale smutno mi sie zrobiło że 15zł wysyłka!

Kangarooo
Gość

wiesz, że myślałam ostatnio o tym idealnym życiu blogerów? Już któryś raz mam tak, że piszesz o czymś, o czym ja ostatnio sama myślałam. Dziwne. Wgl fajnie, że masz tak późno maliny jeszcze! Nasze skończyły się bodajże na początku sierpnia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie się czasami zdarza "rozmawiać" z telewizorem :D.

kolaaa
Gość

Mmmm maliny<3
Czekolady nie próbowałam ale p twojej recenzji….. chyba już nie spróbuje :p
A co do blogerek to mam podobne zdanie. Wszystko zawsze takie idealne i przereklamowane.

Różowa Klara
Gość

Malinki <3
Biała czekolada to dla mnie nie czekolada 😛

Magdalena B.
Gość

Czekolad raczej nie jem (w ogóle mało słodyczy jadam), ale czasami lubię delektować się Delicjami o smaku jagodowym – polecam 🙂

Miłego dnia życzę 🙂

Płaszczoobrosła
Gość

Masz ode mnie meila :). W sprawie trochę głupiej blogowej zabawy, no ale polega na nominowaniu kolejnych osób, więc… eh :).

Szara Wiewiórka
Gość

:)) Ćwiczenia na ból pleców to moje zbawienie, mam szalenie niewygodne łóżko!
Fajnie, że zauważyłaś robala w zupie, ja wolę nie wiedzieć ile robali wciągnęłam w tym roku jako dodatek do absolutnie idealnych w smaku wiśni z mojego ogrodu. Wychodzę z założenia, że lepiej nie wiedzieć co jest w środku niż się zniechęcić na długie lata, więc nigdy do wiśni nie zaglądam, a podobno bywają robaczywe. 😀

tlusta_papuzka
Gość

Jeśli 'jesteś tym, co jesz', to robal w wiśni jest wiśnią. Logiczne 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajnie, że zamieściłaś link do ćwiczeń na plecy – jak ma się dwadzieścia lat na karku to potrafią zaboleć 😉 Chyba po prostu za dużo siedzę, a w przerwach dźwigam Brata, który rośnie z każdym dniem (ale nie ma na świecie przyjemniejszego ciężaru :))).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie ta twoja "normalność" właśnie przyciągnęła na tego bloga. 🙂

Karolina
Gość

Te ćwiczenia na plecy są super 😉 Dzięki, że je wstawiłaś 😉

Previous
Co przeczytać, jaki film obejrzeć? 2
Się działo! Odcinek 18 czyli trochę o plastiku, trochę o robalu w zupie