Się działo! Odcinek 18 czyli trochę o plastiku, trochę o robalu w zupie

Dobrze zgadujecie, trafił mi się tłusty, biały robal w rosole, ale nie tylko o nim będzie ten tekst. 🙂Miniony tydzień był zaskakująco napakowany. Mnie z kolei spotkała kumulacja : zrobiłam wielkie pranie i użyłam innego płynu niż do tej pory – dzięki temu moja twarz zyskała piękną wysypkę. Sponsorem była świeża poszewka na poduszkę. Cały tydzień się drapałam! Do tego moje ciało trochę się zbuntowało po wizycie na targach regionalnej żywności, o ile mogę tak nazwać święto śliwki… i chociaż nie mam pojęcia co mi zaszkodziło, to całą noc spędziłam klęcząc przed muszlą klozetową. Myślę, że dopiero wczoraj (!) moje ciało odzyskało równowagę 😉 Cały tydzień byłam bardzo, bardzo zmęczona i wyjątkowo mało rozmowna, za co jeszcze raz wszystkich moich rozmówców przepraszam 🙂


W tym tygodniu kulinarnie na uwagę zasłużyły :

 Maliny z przydomowego ogródka. Pycha! Blender codziennie idzie w ruch, zjadam też prosto z krzaczka. Uwielbiam te czerwone owoce. Niestety w tym roku nie udało mi się jeszcze wybrać na jeżyny – mam niesprawny rower, a świetne miejsce w którym rosną jest oddalone o 10-12 km… samochodem dojazd jest raczej tragiczny 🙂 Z owoców wsuwałam też nektarynki

Wedlowska czekolada karmelowa okazała się piekielnie słodka. Smaczna, ale aż mdląca, więc pierwszy raz zjadłam czekoladę rozbijając tę przyjemność na małe raty. Fajny patent na czekoladę ma Schogetten 😉 Zdarzyło mi się faszerować papryki, a potem je jeść . I oczywiście niedokładnie umyłam włoszczyznę i miałam robala w zupie. Brawo ja!

No i oczywiście lepiłam i jadłam pierożki aromatyczne. Na okrągło. Wiem, że kilka osób skorzystało z przepisu i chwaliło – bardzo przyjemne uczucie! 🙂

Byłam też na zakupach i odhaczyłam matę z mojej jesiennej listy życzeń. Ćwiczy się na niej całkiem przyjemnie. Szczególnie polubiłam ćwiczenia na bolące plecy:

Tak wiem, brzmię jak “stara baba”, ale mam słabe, kruche kości dzięki wieloletnim zażywaniu wyniszczających lekarstw. Moja “strzelająca” łopatka jest niemal legendą :)) Ćwiczenia polecam każdemu, kto dużo siedzi, np. przed komputerem. Przynoszą sporą ulgę.

  Przyjechały też meble w postaci : stolik, stół i duże lustro. Skręcało się ciężko 😀

Najważniejszy wpis na blogu dotyczył toksycznych rodziców. Zasmuciły mnie Wasze historie, ale także głosy, które powielają stereotypy, że toksyczna rodzina to taka, gdzie alkohol i bicie. Zaniedbania emocjonalne też są straszne. Jeśli ktoś sobie uświadomi te błędy, przegada je potem z rodzicem/dzieckiem, to ok, ale usprawiedliwianiu błędów mówię NIE. Tak samo, jak posługiwaniu się frazą “trudne dzieciństwo” w charakterze wymówki dla obecnych porażek…

W środę bardzo zmokłam, więc przed spotkaniem kujawsko-pomorskich blogerek , skoczyłam z Martyną na rollo do Baalbeka. Hmmm, przeciętne, ale ciepłe. Później dołączyła do nas Patrycja 🙂 Po posiłku poszłyśmy na spotkanie do bydgoskiego salonu APIS. Ugoszczono nas ciastem, pączkiem i wodą 😉 

 Nie wiem czy znacie w ogóle firmę APIS – produkują bardzo dobre kosmetyki o genialnych składach. Komponowane są z niezwykłą dbałością przez założycielkę firmy, widoczną na zdjęciu poniżej. Pani Krystyna ma wielką wiedzę i widać, że wkłada we wszystko serce.

Firma jest rodzinna (bardzo fajnie!) , a kosmetyki obłędnie pachną 😉 Jeśli nie znacie kosmetyków, odsyłam do e-sklepu. Ceny są zaskakująco przystępne, a marka mogłaby spokojnie celować w luksusową klientelę…
Spotkanie było fajne, bo mogłam się nagadać z dziewczynami 🙂 
Nie wiem czy Wam kiedyś pokazywałam (zdjęcia zrobiłam na długo przed wysypką ;-), ale moim ulubionym kosmetykiem kolorowym ostatnich dni jest szminka Bright Nectar marki Avon, z serii Ultra Color Bold..niestety to edycja limitowana, ale szminka pięknie nawilża i ma soczysty, rozweselający kolor 🙂 Wielki plus za to, że made in Poland 🙂
Prosiliście też, żebym pokazała Wam jak prezentują się rzeczy zamówione na Sheinside. Jakość – to samo, co w sieciówkach, nawet chyba nieco lepiej. Wybaczcie miny – w tym tygodniu czułam się słabo :))
Kurtka :  LINK
Kożuszek : LINK 
bardzo zaskoczył mnie przytulnością, będzie idealny na zimę. 🙂
Dorzucam też zdjęcie zamówionej dawno temu koszuli :
Identyczną znajdziecie tutaj

Refleksyjnym odkryciem tygodnia jest profil Barbie Style na instagramie. Zdjęcia są estetyczne, ale to całe życie wydaje się takie…plastikowe. w tym przypadku rzeczywiście plastikowe jest, ale to akurat chwila refleksji także nad tym, czym ja sama dzielę się na blogu czy insta… bardzo skojarzyło mi się to opowiadanie PET PL, które warto przeczytać.

Czasami myślę sobie, że słowo bloger kojarzy się coraz częściej z takim życiem na pokaz – perfekcyjnym śniadaniem, zjadanym zawsze w świeżej pachnącej pościeli, brakiem wysypek. Idealną fryzurą, zawsze nienagannym makijażem. Tylko czy życie, które kręci się tylko wokół zdjęć, ciuchów (przepraszam, stylizacji), gdzie do zdjęć stylizuje się nawet jedzenie, jest ciekawe? Praca jak praca, ale jakoś tak…nie czuję się “blogerką”, jeśli wiecie o co mi chodzi. Wygodnie mi z mało fotogeniczną jajecznicą na śniadanie, zjadaną w paskudnym koku na czubku głowy, który jest wygodny przy myciu zębów 😀  Drugi raz polecę artykuł Szarej Wiewiórki o wakacjach jak na blogu 😉 Zasłużył na trochę więcej fejmu.

Mam nadzieję, że w tym tygodniu komuś wpadł w oko mój planer – Projekt Ja , albo motywacyjna historia Jaśmin 

Z ciekawych artykułów na blogach, spodobał mi się ten o personalizacji poczty na gmailu

W zasadzie to by było na tyle 🙂 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Podziel się

74
Dodaj komentarz

avatar
34 Comment threads
40 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
KarolinaAnonimowyAniamalujeBelltlusta_papuzka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie właśnie nie jesteś taką typową blogerką, bo nie wstawiasz zdjęć z biegania, gdzie masz makijaż, modne legginsy od sponsora, tylko jesteś normalną dziewczyną. Jak poznałam Twój blog, byłam w szoku, bo nie wiedziałam, ze na blogu może byc coś więcej niż zdjęcia, śledziłam tylko blogi modowe 🙂

Natalia Slawek
Gość

Fakt, normalniejszej dziewczyny (i mam tutaj na myśli same pozytywy!) internet nie uświadczy. Ania sprawia wrażenie, jakby się ją znało od lat i ot tak, jakby można ją było na kawę zaprosić 🙂

Płaszczoobrosła
Gość

Zgadzam się, dla mnie ten blog to najlepszy blog lifestylowy ze wszystkich jakie znam.

Paula
Gość

Zgadzam się!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnio odnoszę wrażenie, że niektórzy pozazdrościli Ani tego luźnego, niewymuszonego stylu pisania i się do niej upodabniają. Np.fashionelka lol

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czekolada dla mnie też za słodka 😀 Spróbuj wersji z orzeszkami. Podoba mi się kurtka i kożuch, widać, że przytulny. Opowiadanie bardzo mocne , ale dobre. Zaraz zacznę eksplorować kolejne linki 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Biała czekolada to w ogóle zuo i abominacja.

Hi-feszyn
Gość

kurtka śliczna 😉

Justinee
Gość
Justinee

Piękna kurtka i kożuszek! 🙂 Zajrzałam na stronę kosmetyków i mile zaskoczyły mnie ceny, kolor szminki jest piękny! Przeczytałam opowiadanie na pet pl i najbardziej ten tekst, (świetny zresztą!), dla mnie, zilustrowało zdanie: "Czerpać z życia pełnymi garściami. Jasne, to mega płytkie, pewnie powiesz, ale na ten moment odpowiada mi." Jest przygnębiający, ale jednocześnie tak bardzo prawdziwy.. Na pewno blogi będę czytać i ja się cieszę, że nie jesteś Aniu typową blogerką, bo jesteś przez to prawdziwa 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też jestem pod wrażeniem opowiadania, najlepsze jest zakończenie : A potem do kościoła. Bo niedziela.
Linkuj częściej do ciekawych tekstów 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaka sliczna kurteczka ramoneska czy jak ja nazwac 🙂 Dominika

Karolina W
Gość

Kurteczka jest świetna. Wczoraj widziałam reklamę tej czekolady i zastanawiałam się właśnie czy smaczna 😉

Potworek
Gość

Zazdroszczę tej Barbie, też bym chciała móc nosić prostą grzywę i nie wyglądać jak czops

Chabrowe wariacje
Gość

Bardzo ładnie wyglądasz w ołówkowej spódniczce i bluzeczce w grochy. A co do czekolady wolę jak jest słodsza wtedy skończy się na 2 góra 3 kawałkach ,a nie całej czekoladzie 🙂

Cytryna
Gość

Piękny kolor tej szminki! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chciałabym tak uroczo wyglądać saute!

nika90
Gość

zakochałam się w butach na ostatnim zdjęciu <3

Płaszczoobrosła
Gość

Prosto z krzaka lepiej nie jeść – można się zarazić pasożytami, lepiej najpierw umyć :). Super wyglądasz na zdjęciach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sabotujesz się? ;D jak wielu ludzi. W sumie nie wiem czy się śmiać, bo ostatecznie róznie może się to skończyć. Oglądałam kiedy taki program jak łatwo robaki mogą się wkręcić w skórę stopy i tak sobie wędrować w górę kiedy chodzi się boso po ziemi. Dziś mało kto chodzi boso po ziemi i tu postęp wyposażył nas słusznie w buty, ale dawniej na wsiach chodziło się boso, dorośli w polu, dzieci do szkoły wszyscy boso, dobrze że to przeszłosć. adi

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sheinside to jakościowy koszmar. Kiedyś (za namową jutuberki) zamówiłam kilka rzeczy i mocno tego pożałowałam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja zamawiam regularnie różne rzeczy. Jest dokładnie jak w sieciowkach,są lepsze i gorsze produkty,lepsze i gorsze sieciowki 🙂 dla mnie bez sensu jest kupowanie bluzki w żarze czy new looku, jak mogę mieć w tej cenie i bluzkę i sukienkę 🙂 a juz hitem byla ramoneska za 23 $, która w new yorkerze kosztowała 179 zł – identyczna 🙂 wiadomo,są różne rzeczy,lepsze i gorsze ale nie można generalizowac :p

Emm Blog
Gość

Właśnie sobie uświadomiłam, że dawno nie kupowałam szminek z AVON a kiedyś je uwielbiałam.
Pozdrawiam Emm

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chciałam dołączyć do peanow na temat Twojego bloga, który jest super,ale bardziej zbulwersowala mnie woda. Nie kawa,herbata czy sok,ale zimna woda….i pączki? Słabo jak na spotkanie,pr marki musi być zły :/

Kinga
Gość

Jej! Ale Ty masz piękną figurę! Na pewno wypróbuję ćwiczenia na kręgosłup. Ja w swoim dorobku mam jedynie dwie szminki i to o bardzo zbliżonych do siebie kolorach 😉

Mila
Gość

Blllleee robak w rosole nie jest fajny 🙁

Daisy K
Gość

Ale pięknie wyglądasz! 🙂 Markę Apis znam, nawet dziś pisałam post o arbuzowym musie do ciała. 🙂

Daisy K
Gość

Zapomniałam że uwielbiam maliny, robale już nie. 😀

Bell
Gość

Kusi mnie ta wedlowska z solonymi orzeszkami… ^^
Nie znam legendy o twojej łopatce, ale chętnie poznam 😀 Bo moje łopatki też dostarczają sporo ,,zabawy" – kiedy nimi poruszam, słychać wyraźnie chrupanie i strzelanie. Kiedyś ortopeda stwierdził, że zawadzają o żebra. Zdarzało mi się też że wyskakiwały na chwilę i potem przez dłuugi czas nie mogłam nimi ruszać 🙁

Bell
Gość

Chrup, chrup, łopatka pozdrawia koleżankę 😀

Itysia
Gość

O, moje kolana 😀 Cho na polowanie do second handów, bo mi szczęście przynosisz a potrzebuję spódnicy 🙂 Szkoda że ta, którą masz na sobie na zdjęciu nie jest dostępna w innych kolorach 🙁

Hushaaabye.
Gość

Nie powiedziałabym, że Apis ma dobre składy. Kremy do twarzy naszprycowane są parafiną, olejem mineralnym i silikonami. Składników aktywnych jak na lekarstwo, często w znikomym stężeniu… no ale co kto lubi 🙂

Ziggiz
Gość

Opowiesz coś więcej o kożuszku? Bo sama poluję na coś jesienno-zimowego i przykuł moją uwagę 🙂

Mademoiselle Magdalene
Gość

Znalazłam się w zaszczytnym gronie polecanych linków! Jak miło! Bardzo dziękuję za to wyróżnienie 🙂

Czarodzielnica
Gość

A kosmetyki apis można zamówić w aptece dbam o zdrowie. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzięki! chciałam wypróbować, ale smutno mi sie zrobiło że 15zł wysyłka!

Kangarooo
Gość

wiesz, że myślałam ostatnio o tym idealnym życiu blogerów? Już któryś raz mam tak, że piszesz o czymś, o czym ja ostatnio sama myślałam. Dziwne. Wgl fajnie, że masz tak późno maliny jeszcze! Nasze skończyły się bodajże na początku sierpnia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie się czasami zdarza "rozmawiać" z telewizorem :D.

kolaaa
Gość

Mmmm maliny<3
Czekolady nie próbowałam ale p twojej recenzji….. chyba już nie spróbuje :p
A co do blogerek to mam podobne zdanie. Wszystko zawsze takie idealne i przereklamowane.

Różowa Klara
Gość

Malinki <3
Biała czekolada to dla mnie nie czekolada 😛

Magdalena B.
Gość

Czekolad raczej nie jem (w ogóle mało słodyczy jadam), ale czasami lubię delektować się Delicjami o smaku jagodowym – polecam 🙂

Miłego dnia życzę 🙂

Płaszczoobrosła
Gość

Masz ode mnie meila :). W sprawie trochę głupiej blogowej zabawy, no ale polega na nominowaniu kolejnych osób, więc… eh :).

Szara Wiewiórka
Gość

:)) Ćwiczenia na ból pleców to moje zbawienie, mam szalenie niewygodne łóżko!
Fajnie, że zauważyłaś robala w zupie, ja wolę nie wiedzieć ile robali wciągnęłam w tym roku jako dodatek do absolutnie idealnych w smaku wiśni z mojego ogrodu. Wychodzę z założenia, że lepiej nie wiedzieć co jest w środku niż się zniechęcić na długie lata, więc nigdy do wiśni nie zaglądam, a podobno bywają robaczywe. 😀

tlusta_papuzka
Gość

Jeśli 'jesteś tym, co jesz', to robal w wiśni jest wiśnią. Logiczne 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajnie, że zamieściłaś link do ćwiczeń na plecy – jak ma się dwadzieścia lat na karku to potrafią zaboleć 😉 Chyba po prostu za dużo siedzę, a w przerwach dźwigam Brata, który rośnie z każdym dniem (ale nie ma na świecie przyjemniejszego ciężaru :))).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie ta twoja "normalność" właśnie przyciągnęła na tego bloga. 🙂

Karolina
Gość

Te ćwiczenia na plecy są super 😉 Dzięki, że je wstawiłaś 😉