Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Się działo 15! – Maków Podhalański i Projektor

Czy ktoś pamięta tekst o Sztutowie? Chwilę odpoczęłam, i ruszyłam na kolejny projekt wakacyjny, tym razem w odwrotnym kierunku. Padło na Maków Podhalański. Nie pamiętam dlaczego ;-))Rozdzielanie opisu miasta i wolontariatu jest karkołomne, więc opiszę wszystko ;-))






W piątek zjadłam ostatni domowy obiad z ulubionym sosem 🙂 Polecam serdecznie 🙂 Na dworcu PKS w Toruniu spotkało mnie ZŁO. No i kupiłam moskitierę i jakieś awaryjne słuchawki, bo swoje zostawiłam w domu… a tydzień bez muzyki to słaba opcja 🙂


21:30 siedziałam już w Polskim Busie do Krakowa. Potem koczowanie na dworcu do 7:40 i pociąg z Krakowa do Makowa Podhalańskiego. Dacie wiarę, że 70 km robi się tam w więcej niż 2 godziny? A w dodatku pociągi jeżdżą zygzakiem 🙂  Rano razem z inną wolontariuszką, Magdą, udałyśmy się pod bibliotekę, gdzie miałyśmy nocować… Nikogo nie było 😀 W końcu ktoś odebrał telefon i z kluczem przybiegły aż 3 osoby. Nocleg był w Domu Kultury.

 Tutaj muszę wspomnieć o tym, na czym polegają projekty wakacyjne w Projektorze. Trzeba być studentem lub absolwentem do roku po studiach, zalogować się w systemie i mieć coś ciekawego do zaoferowania. Projekt wakacyjny polega na tym, że wybierasz na mapie Projektora szkołę/dom kultury zrzeszoną w programie i piszesz swój projekt zajęć – 5 dni po 5 h lekcyjnych, czyli 4 zegarowe. Kiedy zostanie zaakceptowany, jedziesz na Projekt w wybrane miejsce. Wygląda to trochę inaczej niż bycie opiekunem kolonijnym – nie ma za to wynagrodzenia (to wolontariat) ale nie ma też odpowiedzialności za dzieci (obecny musi być szkolny koordynator, i to on jest odpowiedzialny), fundacja Cię ubezpiecza i masz 400 zł na dojazd i materiały potrzebne do prowadzenia zajęć(na całą grupę od 2 do 3 osób). W Bydgoszczy jest świetna koordynatorka, Nina Woderska – mamy zatem bazę w której są takie rzeczy jak chusty animacyjne, farbki do twarzy, talerze cyrkowe czy planszówki. Nie trzeba tego za każdym razem kupować :)) 

Zatem budżet mój i Magdy pochłonął głównie dojazd :)) Tutaj muszę przyznać, że jestem osobą leniwą, i gdybym koordynatorem był ktoś inny, pewnie nie wciągnęłabym się w Projektor – nie cierpię papierków, systematycznych spotkań, kiedy da się coś załatwić przez Internet i innych bzdur, a tutaj tego nie ma, jest za to fajna atmosfera. W tym roku błagam los o fajny plan zajęć, bo chcę się wkręcić w projekty systematyczne.

 Wracając do tematu – projektor zawraca koszt dojazdu i materiałów do 400 zł, natomiast placówka goszcząca gwarantuje nocleg i wyżywienie. Zazwyczaj są to materace na sali gimnastycznej i ciepły obiad.

W naszym przypadku – całkiem wygodne łóżka polowe w pokoju na poddaszu i budżet 75 zł na wyżywienie na te 5 dni :)) 

W pakiecie był też kot, podlizujący się wszystkim dzieciom i piękne widoki.:))

Oprócz kota, byli też inni wolontariusze – trójka studentów matematyki. Nasze projekty były więc w wielu punktach wspólne. A z towarzystwem zawsze raźniej 🙂

Kiedy myślę o Makowie, nuci mi się automatycznie:

Jedno z tych pięknych miast
Co dzień piwo, co pół roku cyrk



Oczywiście opis ten pasuje do większości polskich miasteczek :)) Maków ma swój niepowtarzalny klimat – jest mały, pełny wzniesień i wszystko w nim jest. Sklepy z każdej możliwej dziedziny tematycznej. Ludzie sympatyczni (bardzo!), historia smutna. 

Kiedyś Maków miał aspiracje do bycia wspaniałym uzdrowiskiem, większym od Rabki-Zdrój, ale po wojnie coś nie nie pykło i jakoś marketing innych uzdrowisk przyćmił Maków. Szkoda, bo powietrze jest tam cudowne :)! Cudowna jest też podobno woda, jest nawet kapliczka 😀
Wypływa ona z tej oto cudownej rury. Podobno są świadectwa cudów. Ja powiem tylko, że smaczna i orzeźwiająca.
Maków Podhalański ma też smutną historię dlatego, że nawiedzają go powodzie. Wszystko spływa z Makowskiej Góry i zalewa miasteczko raz na jakiś czas. Być może dlatego mieszkańcy cenią co mają i są dość religijni. Nie jest to jednak religijność, która narusza mój komfort i sprawia, że czuję się w danym miejscu źle. 
Z Makowa jest wszędzie blisko – 70 km do Krakowa, Oświęcimia, Wadowic i Zakopanego, rzut beretem do Suchej Beskidzkiej.
Komunikacja całkiem dobra, dużo prywatnych przewoźników. Ja w ogóle lubię miejsca, gdzie ludzie są przedsiębiorczy, i taki jest właśnie Maków. Gdzie się nie obejrzysz, tam ktoś ma swój biznes. Super!
Dom Kultury zarządzany jest bardzo prężnie. Podoba mi się to miejsce, bo jak ktoś ma pasję, to ma szansę ją realizować. Jak ktoś ma zajawkę na krótkofalówki, to dostaje pomieszczenie gdzie może sobie się nimi bawić. Wracasz wieczorem spać, a tu słychać imprezę. Okazuje się, że zespół ćwiczy u góry utwory Deep Purple 🙂 jest wszystko, Zumba, Taniec, fajny plac zabaw. Gimnazjum ma swoje karciane gry RPG, kobiety z Uniwersytetu Trzeciego Wieku grają w Eurobusiness albo malują, a inni chodzą na gimnastykę. Chciałabym, aby to wszędzie tak działało!
 Wracając do mojego tygodnia – było bardzo przyjemnie 🙂 
Pierwszego dnia (niedziela) padły ostrzeżenia,że jedna dziewczynka chciała wcześniej oblać wolontariusza moczem, że chłopiec wiesza się na firankach, że ktoś zadaje niewygodne pytania o seksie i że to trudne dzieciaki. A były bardzo, bardzo fajne, tylko złaknione odrobiny uwagi.
Jak wiesz co to jest Movie Star Planet (albo twoja siostra jest tam gwiazdą ;-))) – dogadasz się bez problemu :)). 
Robiliśmy faje rzeczy, np. kolorowanie mandali, gry ruchowe, zabawy z chustą animacyjną…podchody

Lubię przemycać te swoje “mądrości” więc jednym z zadań na podchodach było życzenie 4 obcym osobom miłego dnia (zainspirowane tekstem Ani), innym karteczki wdzięczności za to, co się ma:

To tak korzystając z religijnej atmosfery miejsca 🙂



Dzieciaki bardzo żywe, jak raz pokazały swój taniec i zostały pochwalone, to następnego dnia poszły ćwiczyć, żeby pokazać znów. Widzisz z okna jak na scenie pod Strażą Pożarną ćwiczą ten układ składający z się podskoków i czujesz się ważny.

Ale zajęć było tylko 4 h, a to oznacza dużo czasu wolnego. Wystarczająco dużo, by obie ekipy weszły na Makowską Górę… i na Babią Górę też. bardzo wcześnie rano, bo zajęcia od 14 do 18, więc trzeba było na nie wrócić :
Był też czas na ognisko/grilla nad Skawą
Fajne miejsce! Usiąść sobie nad rzeką i zjeść coś na łonie natury, to genialna sprawa.
Tym bardziej, że natura w Makowie taka:
W sklepie każdy miał kredyt 75 zł. Oznaczało to kupowanie na zeszyt 😀 czułam sie mega dziwnie!
Oczywiście nikt nie umiał włączyć boilera, w końcu go rozgryzłam i kopnął mnie prąd 😀
Na pożegnanie było kilka zabaw (na dole w lewym rogu jestem zawijana w chustę 😀 ) , trochę wzruszeń, trochę pożegnać i fajne zaskoczenie, kiedy dzieciak stają w drzwiach i krzyczą “Nigdzie Panie nie Jadą!” :)) Ale pojechać trzeba było.
Krótki przystanek w krakowie, Samosa w Greendayu
kto znajdzie błąd?
Kraków nocą
I polskibus do Torunia, całą noc. Po czym w końcu dom.
Fajnie było, ale ….domowe tartinki to coś, po co warto wracać. Tak samo jak pieczona, faszerowana papryka mamy i mini pizze I  okazje do chodzenia na obcasach. 
No i zaległe #darylosu, nieodebrane na czas,bo byłam poza domem :))
Podsumowując : Projektor to fajna przygoda!
Jak Wasze tygodnie? 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

67
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
34 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyKasia GdańskSeldirimafuksja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Itysia
Gość

Jakim cudem cukier wanilinowy kosztował 0,060 ? :O

Kinga Kornacka
Gość

Jej, nie tylko ja tak znacząco zwróciłam na to uwagę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Ania, widziałam na Twoim insta, że masz sprzęt od Remingtona Big Style (jakoś tak). Czy można by się spodziewać Twojej opinii na blogu, czy jest to dobry sprzęt, jak się sprawdza, czy polecasz? Byłabym wdzięczna, bo zastanawiam się nad kupnem.
Ślę całusy, czytelniczka :))

Natasha
Gość

Ciekawa akcja z Projektorem 🙂 Dzieciaki musiały za Tobą szaleć! 🙂 Maków Podhalański niesamowity! 🙂 W woj. mazowieckim jest Maków Mazowiecki 😀 A darów losów, przyznam szczerze, zazdroszczę:D

Daisy K
Gość

Wspaniałe wspomnienia. 🙂 Lubię takie zdjęcia. 🙂

Rosia483
Gość

Moja mina gdy zobaczyłam tytuł tego wpisu – bezcenna!
Ja jestem z Suchej i naprawdę było mi mega miło czytać Twój tekst! :)) Cieszy fakt, że komuś podoba się ta okolica, że ktoś docenia historię i przyrodę naszego południa Polski 😀 A ten cały Projektor to musi być naprawdę fajna sprawa 🙂
PS. Pozdrowienia spod Makowskiej Góry! :))

Rosia483
Gość

Zamek rzeczywiście wart jest odwiedzenia 🙂 Może zdarzy Ci się jeszcze kiedyś zawędrować w te strony, to wtedy już koniecznie musisz znaleźć chwilę, by zobaczyć nasz "Mały Wawel" 😉
Smoka co prawda nie mamy, bo jak i sama nazwa wskazuje, jest to Sucha "Bez Kicka", ale może chociaż postraszy Cię Biała Dama 😛

Wreddu
Gość

Nie powinno być "Jeżyonwy" ;>?

U Ciebie zawsze tyle się dzieje, że czasem gryzą mnie wyrzuty sumienia, bo wydaje mi się, że nic nie robię!
Widoki zaprawdę cudowne, chciałabym móc brać udział w takim Projektorze, ale niestety, ani ze mnie studentka, ani nie mieszkam w Polsce 🙂

p.s zaraziłaś mnie sympatią do imbiru 🙂 Co prawda, na razie tylko piję z nim lemoniadę, aaaale zawsze coś 🙂

Karolina W
Gość

Przepiękne widoki 🙂 Fajnie, że znalazłaś coś w czym się spełniasz 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Widzę świetne buty 🙂

gosshaa
Gość

Ale przepięknie w tym Makowie. Muszę się wybrać w te okolicę jesienią, z Katowic mam właściwie rzut beretem 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyznam, że kiedyś Cię nie lubiłam – coś mnie w Tobie irytowało. Ale ciągle wchodziłam na Twój blog zobaczyć co nowego i poburczeć sobie, że nic nie wiesz o prawdziwym życiu. Nie mam pojęcia kiedy, połknęłam haczyk i przeciągnęłaś mnie na swoją stronę 😉 Dzisiaj czytam każdy post z innymi emocjami. Pisz dalej, jesteś wielka i ciągle coś robisz!

fuksja
Gość

Kurcze, musze się zgodzic z anonimem… kiedys wpadalam "od czasu, do czasu ", bo …hmmm… nie zawsze mi sie podobalo. tu jakas nie – do -konca – przemyslana krytyka, tam jakies srednio ciekawe recenzje, ale od pewnego czasu, teksty sa naprawde "pozytywne", duzo powera! i tak trzymaj! korzystajac z wczorajszego tekstu – jestes tą, która ciągnie w górę i taka bądź!

fuksja
Gość

Aniamaluje – czytaj proszę uważniej – nie -do-konca- przemyslana krytyka to co innego niż konstruktywna krytyka, którą chętnie przeczytam; w tym, co napisałam – miałam na myśli głównie to, że uważam, iż Twoje teksty są ostatnio ( może trochę dłuższe "ostatnio" ) bardziej przemyślane. Dlatego chce mi się je czytać i wchodzę na Twojego bloga. Zresztą to opinia również wielu innych osob, które z nim się zetknęły w blogosferze. Czas płynie i ważne jest to, aby iść do przodu. Takie przesłanie. Pozdrawiam

fuksja
Gość

jeśli przeczytałaś uważnie, to może źle zrozumiałaś… sama działam od wielu, wielu lat w wolonatriacie, a ostatnio pokazywałam właśnie znajomym Twój blog, bo uznałam, że posty są spoko, czesc ludzi go znało wcześniej – ale niezbyt regularnie kiedyś czytali… uznali tj . ja – że jest fajnie, znacznie lepiej. Dlatego zdecydowałam Ci się napisać komentarz, choć mega rzadko to robię, ever. Bo podoba się mnie, nie tylko mnie to, że w taki sposób również chcąc-nie chcąc propagujesz świetne idee.I absolutnie nie chodzi mi o skupianiu się bloga na wolontariacie czy wspieranie duchowe ludzi, bo wtedy z pewnością nazywałby się „aniapomaga”… Czytaj więcej »

fuksja
Gość

w żaden sposób mnie nie uraziłaś, myślę, że niechąco wystawiłaś sobie opinię krzywdzącą, a moj komment miał być tą pozytywną 🙂 również nie chodziło mi o pisanie pod publikę, ale bardziej przeplatanie "focusa" z "panią domu" czy "faktem", wiadomo, sama osobiście nie lubię czytać non stop focusa i dla pewnego resetu w czasie uczenia się :/ – co wlasnie robie – rzeczy trudnych, wchodzę na blogi – Twoja zasada create & consume właśnie się łamie trochę u mnie, ale walczę dzielnie 🙂 a Ty sama podejmij decyzję czy chcesz więcej pani domu czy focusa 🙂 powodzenia 🙂 i życzę Ci… Czytaj więcej »

gorzkakokoszka
Gość

Powinno być JEŻYNOWYM 🙂

Anna Kryjom
Gość

Widać, że fajnie było.

Artinowy Świat
Gość

Całkiem nieźle, choć bardzo ale to bardzo zabiegany 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jeżynowy xD

Katsunetka
Gość

Oglądając te zdjęcia aż mam ochotę tam się znaleźć. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

góry są niesamowite <3
+czytam sobie twoje stare posty i mam pytanie: czy kaspaicynę można dostarczać organizmowi "za pomocą" sosu tabasco? Pytam, gdyż posiadam ten oryginalny sos tabasco i nie wiem czy jest sens kupować kolejny produkt o podobnych właściwościach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Karteczki wdzięczności zauroczyły mnie na instagramie, ale skasowałam konto i nie mogłam skomentować, więc cieszę się, że tutaj mogę to napisać: za każdym razem kiedy mam ochotę ponarzekać, przypominają mi się te teksty i nagle, w jakiś magiczny sposób, zapominam na co chciałam narzekać 😉
A Maków wydaje się miejscowością jak z marzenia – dobrzy, przedsiębiorczy ludzie i piękna, czysta natura – zawsze chciałam mieszkać nad morzem, ale nie wiem, czy nie zmienię kiedyś zdania 🙂

I dziękuję za polecenie mojego tekstu, naprawdę bardzo mi miło! 🙂

Gabrysia
Gość

A ja pojechałam do domu rodzinnego. Choruję na klimatyzację. Tu, w Małopolsce dzisiaj pada i leje. Ale na szczęście mam ciepły polar i koc. Tyzień zapowiada sie fatalny bo obudziłam się z koszmaru który przypominał piekło. Więc…nie za ciekawie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niesamowite że odwiedziłaś Maków! Myślałam że nic w nim nie ma ciekawego, dopiero Twój opis otworzył mi oczy 😉 Jestem z pobliskiej miejscowości i pracuję w Makowie, znam go b. dobrze:) i podobnie jak dziewczyna z Suchej aż zdębiałam czytając tytuł posta! Szkoda że cię nigdzie nie wypatrzyłam w tłumie 😉 Pozdrawiam!!!!

Anita Daniel
Gość

Niby zwykły opis Twoich przeżyć, kawałek Twojego życia, powodujący trochę zazdrości, ale jednak motywuje do wzięcia udziału w różnych przedsięwzięciach, wolontariatach, wyjazdach – do wyjścia ze swojej strefy komfortu :)! Pozdrawiam, Anita

paranoJa
Gość

nie ma bata, że w przyszłym roku nie pojadę na wakacje w góry!

Nikki
Gość

Czy mogłabym zapytać, jaki masz lakier na stopach? chodzi mi o to zdjęcie w sandałkach, bardzo ładny! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na twojego bloga trafiłam (niestety) z bloga nissi, której czytanie i oglądanie będę musiała sobie chyba odpuścić, bo coś jej się porobiło w głowie. Jestem studentką 6 roku medycyny i prawdopodobnie już ta informacja wystarczy, abyś mój komentarz potraktowała negatywnie. Generalnie większość z tego, co piszesz, to dla mnie bzdury. Nie wierzę, że wszystkie superfood, oczyszczania itp. miały robić coś dobrego poza wpływem na psychikę. Książki i badania w tej chwili może napisać każdy i firmy np. sprowadzające jagody goji z Chin zarabiają na naiwności ludzi grubą kasę.. Dlaczego wierzyć akurat tej grupie ludzi, a nie innej? Haha, można się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli chodzi o sprawy związane z leczeniem, antybiotykami, szczepionkami itp. nie chce mi się czytać twoich wypocin, ani dyskutować. "Mam nadzieję, że innych diagnoz tak nie wystawiasz! Gdyby nie Ania, wciąż miałabym gronkowca. Leczenie zawiodło, antybiotyki i wzmacnianie organizmu nie pomagały. Lekarz mówil, że gronkowiec może sobie zostać, a wcześniej kazał z nim walczyć. Pomogła mi betulina, nie zaufałabym, gdyby nie artykuły medyczne, do których były tu linki. Dzisiaj gronkowca się pozbyłam, odzyskałam piękną twarz i czystą skórę, leczoną wcześniej bezskutecznie 7 lat jako trądzik. A mimo to, w kolejnej sprawie jak napisałam do Ani, to zalecała jedynie uzupełnianie zwykłej… Czytaj więcej »

Pchła Szachrajka
Gość

I po co się tak ciśnieniować? Nie rozumiem.. Złość piękności szkodzi;)
A mnie rozbroił z zestawu Aquafresh pendrive 😀

Seldirima
Gość

Wow, szczerze zazdroszczę. Nigdy nie miałam ochoty być wolontariuszką, wątpię też żebym posiadała pożądane cechy 😉 Niemniej perspektywa wyjazdu w fajne miejsce jest kusząca, dlatego z ciekawości sprawdziłam regulamin. Jak to zwykle bywa, pojęcie "studenta" oznacza to samo co zwykle oznacza w różnych regulaminach i przepisach czyli do 26 r.ż. i na dodatek studia dzienne (czasem jako studentka zaoczna czuję się jak człowiek drugiej kategorii…)… Za późno…
Tak więc korzystajcie, póki możecie 😉

Seldirima
Gość

Poza tym help, co robić, żeby zwalczyć senność? 🙁 Spać mi się cały czas chce i zimno, mimo że spałam aż za długo i na dodatek w godzinach, w których zazwyczaj ludzie śpią 😉

Seldirima
Gość

Moja tarczyca od lat jest sprawdzana i zawsze w porządku, więc pewnie dieta i ruch się kłaniają 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wolontariat jest świetną sprawą. Uważam,że status studenta/absolwenta jest dużym ograniczeniem i rodzajem niepotrzebnej selekcji. Ale być może tak założyli organizatorzy i jest to dla nich ważne. Jest dużo projektów pod szyldami innych organizacji, które zakładają udział wszystkich chętnych osób 18-99.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Hej 😉 Mam pytanie odnośnie wolontariatów. Jest gdzieś możliwość zapisania się czy brania udziału w jakiś wydarzeniach, pracą z dziećmi? Chciałam iść na studia pedagogiczne jednak wybrałam inne, ale mimo wszystko chciałabym jakoś dodatkowo mieć kontakt z dziećmi, bo od zawsze mnie tak ciągnie w tę stronę i mam z nimi dobry kontakt.
Z góry dziękuję za jakieś informacje.
Pozdrawiam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

skąd te piękne sandałki? 🙂

Moda na bio
Gość

Aniu ja po prostu podziwiam Twoją energię. Tyle dajesz innym. Pozdrawiam serdecznie Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piszę pierwszy raz, choć Twojego bloga znalazłam już jakiś czas temu bardzo fajnie się go czyta i widać, że masz dużo zapału i energii, uwielbiam takich ludzi;)Co do Projektora to się zgadzam, jest naprawdę spoko, można poznać dużo ciekawych ludzi, którzy mają apetyt na życie, życzę więcej takich wyjazdów:)Pozdrawiam:)
Paulina

Kasia Gdańsk
Gość

przepiękne zdjęcia, sama planuję niedługo wybrać się w góry! :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mieszkam w Makowie od 23 lat czyli od urodzenia. Jest mi bardzo milo ze tak to wszystko opisalas. Ciesze sie ze dla osoby przyjezdnej tak to wlasnie wyglada. W rzeczywistosci to z ta przedsiebiorczoscia roznie bywa, czasem smiejemy sie ze znajomymi ze to umieralnia biznesu. Mieszkalam jakis czas w krakowie i mialam mozliwosc zostac na zawsze ale to nie miejsce dla mnie. Kocham makow i chce tu zyc do konca swoich dni. Dzieki jeszcze raz za tego posta. Pozdrawiam cieplo

Previous
A może…zmień znajomych?
Się działo 15! – Maków Podhalański i Projektor