Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Się działo 15! – Maków Podhalański i Projektor

Czy ktoś pamięta tekst o Sztutowie? Chwilę odpoczęłam, i ruszyłam na kolejny projekt wakacyjny, tym razem w odwrotnym kierunku. Padło na Maków Podhalański. Nie pamiętam dlaczego ;-))Rozdzielanie opisu miasta i wolontariatu jest karkołomne, więc opiszę wszystko ;-))






W piątek zjadłam ostatni domowy obiad z ulubionym sosem 🙂 Polecam serdecznie 🙂 Na dworcu PKS w Toruniu spotkało mnie ZŁO. No i kupiłam moskitierę i jakieś awaryjne słuchawki, bo swoje zostawiłam w domu… a tydzień bez muzyki to słaba opcja 🙂


21:30 siedziałam już w Polskim Busie do Krakowa. Potem koczowanie na dworcu do 7:40 i pociąg z Krakowa do Makowa Podhalańskiego. Dacie wiarę, że 70 km robi się tam w więcej niż 2 godziny? A w dodatku pociągi jeżdżą zygzakiem 🙂  Rano razem z inną wolontariuszką, Magdą, udałyśmy się pod bibliotekę, gdzie miałyśmy nocować… Nikogo nie było 😀 W końcu ktoś odebrał telefon i z kluczem przybiegły aż 3 osoby. Nocleg był w Domu Kultury.

 Tutaj muszę wspomnieć o tym, na czym polegają projekty wakacyjne w Projektorze. Trzeba być studentem lub absolwentem do roku po studiach, zalogować się w systemie i mieć coś ciekawego do zaoferowania. Projekt wakacyjny polega na tym, że wybierasz na mapie Projektora szkołę/dom kultury zrzeszoną w programie i piszesz swój projekt zajęć – 5 dni po 5 h lekcyjnych, czyli 4 zegarowe. Kiedy zostanie zaakceptowany, jedziesz na Projekt w wybrane miejsce. Wygląda to trochę inaczej niż bycie opiekunem kolonijnym – nie ma za to wynagrodzenia (to wolontariat) ale nie ma też odpowiedzialności za dzieci (obecny musi być szkolny koordynator, i to on jest odpowiedzialny), fundacja Cię ubezpiecza i masz 400 zł na dojazd i materiały potrzebne do prowadzenia zajęć(na całą grupę od 2 do 3 osób). W Bydgoszczy jest świetna koordynatorka, Nina Woderska – mamy zatem bazę w której są takie rzeczy jak chusty animacyjne, farbki do twarzy, talerze cyrkowe czy planszówki. Nie trzeba tego za każdym razem kupować :)) 

Zatem budżet mój i Magdy pochłonął głównie dojazd :)) Tutaj muszę przyznać, że jestem osobą leniwą, i gdybym koordynatorem był ktoś inny, pewnie nie wciągnęłabym się w Projektor – nie cierpię papierków, systematycznych spotkań, kiedy da się coś załatwić przez Internet i innych bzdur, a tutaj tego nie ma, jest za to fajna atmosfera. W tym roku błagam los o fajny plan zajęć, bo chcę się wkręcić w projekty systematyczne.

 Wracając do tematu – projektor zawraca koszt dojazdu i materiałów do 400 zł, natomiast placówka goszcząca gwarantuje nocleg i wyżywienie. Zazwyczaj są to materace na sali gimnastycznej i ciepły obiad.

W naszym przypadku – całkiem wygodne łóżka polowe w pokoju na poddaszu i budżet 75 zł na wyżywienie na te 5 dni :)) 

W pakiecie był też kot, podlizujący się wszystkim dzieciom i piękne widoki.:))

Oprócz kota, byli też inni wolontariusze – trójka studentów matematyki. Nasze projekty były więc w wielu punktach wspólne. A z towarzystwem zawsze raźniej 🙂

Kiedy myślę o Makowie, nuci mi się automatycznie:

Jedno z tych pięknych miast
Co dzień piwo, co pół roku cyrk



Oczywiście opis ten pasuje do większości polskich miasteczek :)) Maków ma swój niepowtarzalny klimat – jest mały, pełny wzniesień i wszystko w nim jest. Sklepy z każdej możliwej dziedziny tematycznej. Ludzie sympatyczni (bardzo!), historia smutna. 

Kiedyś Maków miał aspiracje do bycia wspaniałym uzdrowiskiem, większym od Rabki-Zdrój, ale po wojnie coś nie nie pykło i jakoś marketing innych uzdrowisk przyćmił Maków. Szkoda, bo powietrze jest tam cudowne :)! Cudowna jest też podobno woda, jest nawet kapliczka 😀
Wypływa ona z tej oto cudownej rury. Podobno są świadectwa cudów. Ja powiem tylko, że smaczna i orzeźwiająca.
Maków Podhalański ma też smutną historię dlatego, że nawiedzają go powodzie. Wszystko spływa z Makowskiej Góry i zalewa miasteczko raz na jakiś czas. Być może dlatego mieszkańcy cenią co mają i są dość religijni. Nie jest to jednak religijność, która narusza mój komfort i sprawia, że czuję się w danym miejscu źle. 
Z Makowa jest wszędzie blisko – 70 km do Krakowa, Oświęcimia, Wadowic i Zakopanego, rzut beretem do Suchej Beskidzkiej.
Komunikacja całkiem dobra, dużo prywatnych przewoźników. Ja w ogóle lubię miejsca, gdzie ludzie są przedsiębiorczy, i taki jest właśnie Maków. Gdzie się nie obejrzysz, tam ktoś ma swój biznes. Super!
Dom Kultury zarządzany jest bardzo prężnie. Podoba mi się to miejsce, bo jak ktoś ma pasję, to ma szansę ją realizować. Jak ktoś ma zajawkę na krótkofalówki, to dostaje pomieszczenie gdzie może sobie się nimi bawić. Wracasz wieczorem spać, a tu słychać imprezę. Okazuje się, że zespół ćwiczy u góry utwory Deep Purple 🙂 jest wszystko, Zumba, Taniec, fajny plac zabaw. Gimnazjum ma swoje karciane gry RPG, kobiety z Uniwersytetu Trzeciego Wieku grają w Eurobusiness albo malują, a inni chodzą na gimnastykę. Chciałabym, aby to wszędzie tak działało!
 Wracając do mojego tygodnia – było bardzo przyjemnie 🙂 
Pierwszego dnia (niedziela) padły ostrzeżenia,że jedna dziewczynka chciała wcześniej oblać wolontariusza moczem, że chłopiec wiesza się na firankach, że ktoś zadaje niewygodne pytania o seksie i że to trudne dzieciaki. A były bardzo, bardzo fajne, tylko złaknione odrobiny uwagi.
Jak wiesz co to jest Movie Star Planet (albo twoja siostra jest tam gwiazdą ;-))) – dogadasz się bez problemu :)). 
Robiliśmy faje rzeczy, np. kolorowanie mandali, gry ruchowe, zabawy z chustą animacyjną…podchody

Lubię przemycać te swoje “mądrości” więc jednym z zadań na podchodach było życzenie 4 obcym osobom miłego dnia (zainspirowane tekstem Ani), innym karteczki wdzięczności za to, co się ma:

To tak korzystając z religijnej atmosfery miejsca 🙂



Dzieciaki bardzo żywe, jak raz pokazały swój taniec i zostały pochwalone, to następnego dnia poszły ćwiczyć, żeby pokazać znów. Widzisz z okna jak na scenie pod Strażą Pożarną ćwiczą ten układ składający z się podskoków i czujesz się ważny.

Ale zajęć było tylko 4 h, a to oznacza dużo czasu wolnego. Wystarczająco dużo, by obie ekipy weszły na Makowską Górę… i na Babią Górę też. bardzo wcześnie rano, bo zajęcia od 14 do 18, więc trzeba było na nie wrócić :
Był też czas na ognisko/grilla nad Skawą
Fajne miejsce! Usiąść sobie nad rzeką i zjeść coś na łonie natury, to genialna sprawa.
Tym bardziej, że natura w Makowie taka:
W sklepie każdy miał kredyt 75 zł. Oznaczało to kupowanie na zeszyt 😀 czułam sie mega dziwnie!
Oczywiście nikt nie umiał włączyć boilera, w końcu go rozgryzłam i kopnął mnie prąd 😀
Na pożegnanie było kilka zabaw (na dole w lewym rogu jestem zawijana w chustę 😀 ) , trochę wzruszeń, trochę pożegnać i fajne zaskoczenie, kiedy dzieciak stają w drzwiach i krzyczą “Nigdzie Panie nie Jadą!” :)) Ale pojechać trzeba było.
Krótki przystanek w krakowie, Samosa w Greendayu
kto znajdzie błąd?
Kraków nocą
I polskibus do Torunia, całą noc. Po czym w końcu dom.
Fajnie było, ale ….domowe tartinki to coś, po co warto wracać. Tak samo jak pieczona, faszerowana papryka mamy i mini pizze I  okazje do chodzenia na obcasach. 
No i zaległe #darylosu, nieodebrane na czas,bo byłam poza domem :))
Podsumowując : Projektor to fajna przygoda!
Jak Wasze tygodnie? 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

67
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
34 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyKasia GdańskSeldirimafuksja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Itysia
Gość

Jakim cudem cukier wanilinowy kosztował 0,060 ? :O

Kinga Kornacka
Gość

Jej, nie tylko ja tak znacząco zwróciłam na to uwagę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Ania, widziałam na Twoim insta, że masz sprzęt od Remingtona Big Style (jakoś tak). Czy można by się spodziewać Twojej opinii na blogu, czy jest to dobry sprzęt, jak się sprawdza, czy polecasz? Byłabym wdzięczna, bo zastanawiam się nad kupnem.
Ślę całusy, czytelniczka :))

Natasha
Gość

Ciekawa akcja z Projektorem 🙂 Dzieciaki musiały za Tobą szaleć! 🙂 Maków Podhalański niesamowity! 🙂 W woj. mazowieckim jest Maków Mazowiecki 😀 A darów losów, przyznam szczerze, zazdroszczę:D

Daisy K
Gość

Wspaniałe wspomnienia. 🙂 Lubię takie zdjęcia. 🙂

Rosia483
Gość

Moja mina gdy zobaczyłam tytuł tego wpisu – bezcenna!
Ja jestem z Suchej i naprawdę było mi mega miło czytać Twój tekst! :)) Cieszy fakt, że komuś podoba się ta okolica, że ktoś docenia historię i przyrodę naszego południa Polski 😀 A ten cały Projektor to musi być naprawdę fajna sprawa 🙂
PS. Pozdrowienia spod Makowskiej Góry! :))

Rosia483
Gość

Zamek rzeczywiście wart jest odwiedzenia 🙂 Może zdarzy Ci się jeszcze kiedyś zawędrować w te strony, to wtedy już koniecznie musisz znaleźć chwilę, by zobaczyć nasz "Mały Wawel" 😉
Smoka co prawda nie mamy, bo jak i sama nazwa wskazuje, jest to Sucha "Bez Kicka", ale może chociaż postraszy Cię Biała Dama 😛

Wreddu
Gość

Nie powinno być "Jeżyonwy" ;>?

U Ciebie zawsze tyle się dzieje, że czasem gryzą mnie wyrzuty sumienia, bo wydaje mi się, że nic nie robię!
Widoki zaprawdę cudowne, chciałabym móc brać udział w takim Projektorze, ale niestety, ani ze mnie studentka, ani nie mieszkam w Polsce 🙂

p.s zaraziłaś mnie sympatią do imbiru 🙂 Co prawda, na razie tylko piję z nim lemoniadę, aaaale zawsze coś 🙂

Karolina W
Gość

Przepiękne widoki 🙂 Fajnie, że znalazłaś coś w czym się spełniasz 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Widzę świetne buty 🙂

gosshaa
Gość

Ale przepięknie w tym Makowie. Muszę się wybrać w te okolicę jesienią, z Katowic mam właściwie rzut beretem 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyznam, że kiedyś Cię nie lubiłam – coś mnie w Tobie irytowało. Ale ciągle wchodziłam na Twój blog zobaczyć co nowego i poburczeć sobie, że nic nie wiesz o prawdziwym życiu. Nie mam pojęcia kiedy, połknęłam haczyk i przeciągnęłaś mnie na swoją stronę 😉 Dzisiaj czytam każdy post z innymi emocjami. Pisz dalej, jesteś wielka i ciągle coś robisz!

fuksja
Gość

Kurcze, musze się zgodzic z anonimem… kiedys wpadalam "od czasu, do czasu ", bo …hmmm… nie zawsze mi sie podobalo. tu jakas nie – do -konca – przemyslana krytyka, tam jakies srednio ciekawe recenzje, ale od pewnego czasu, teksty sa naprawde "pozytywne", duzo powera! i tak trzymaj! korzystajac z wczorajszego tekstu – jestes tą, która ciągnie w górę i taka bądź!

fuksja
Gość

Aniamaluje – czytaj proszę uważniej – nie -do-konca- przemyslana krytyka to co innego niż konstruktywna krytyka, którą chętnie przeczytam; w tym, co napisałam – miałam na myśli głównie to, że uważam, iż Twoje teksty są ostatnio ( może trochę dłuższe "ostatnio" ) bardziej przemyślane. Dlatego chce mi się je czytać i wchodzę na Twojego bloga. Zresztą to opinia również wielu innych osob, które z nim się zetknęły w blogosferze. Czas płynie i ważne jest to, aby iść do przodu. Takie przesłanie. Pozdrawiam

fuksja
Gość

jeśli przeczytałaś uważnie, to może źle zrozumiałaś… sama działam od wielu, wielu lat w wolonatriacie, a ostatnio pokazywałam właśnie znajomym Twój blog, bo uznałam, że posty są spoko, czesc ludzi go znało wcześniej – ale niezbyt regularnie kiedyś czytali… uznali tj . ja – że jest fajnie, znacznie lepiej. Dlatego zdecydowałam Ci się napisać komentarz, choć mega rzadko to robię, ever. Bo podoba się mnie, nie tylko mnie to, że w taki sposób również chcąc-nie chcąc propagujesz świetne idee.I absolutnie nie chodzi mi o skupianiu się bloga na wolontariacie czy wspieranie duchowe ludzi, bo wtedy z pewnością nazywałby się „aniapomaga”… Czytaj więcej »

fuksja
Gość

w żaden sposób mnie nie uraziłaś, myślę, że niechąco wystawiłaś sobie opinię krzywdzącą, a moj komment miał być tą pozytywną 🙂 również nie chodziło mi o pisanie pod publikę, ale bardziej przeplatanie "focusa" z "panią domu" czy "faktem", wiadomo, sama osobiście nie lubię czytać non stop focusa i dla pewnego resetu w czasie uczenia się :/ – co wlasnie robie – rzeczy trudnych, wchodzę na blogi – Twoja zasada create & consume właśnie się łamie trochę u mnie, ale walczę dzielnie 🙂 a Ty sama podejmij decyzję czy chcesz więcej pani domu czy focusa 🙂 powodzenia 🙂 i życzę Ci… Czytaj więcej »

gorzkakokoszka
Gość

Powinno być JEŻYNOWYM 🙂

Anna Kryjom
Gość

Widać, że fajnie było.

Artinowy Świat
Gość

Całkiem nieźle, choć bardzo ale to bardzo zabiegany 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jeżynowy xD

Katsunetka
Gość

Oglądając te zdjęcia aż mam ochotę tam się znaleźć. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

góry są niesamowite <3
+czytam sobie twoje stare posty i mam pytanie: czy kaspaicynę można dostarczać organizmowi "za pomocą" sosu tabasco? Pytam, gdyż posiadam ten oryginalny sos tabasco i nie wiem czy jest sens kupować kolejny produkt o podobnych właściwościach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Karteczki wdzięczności zauroczyły mnie na instagramie, ale skasowałam konto i nie mogłam skomentować, więc cieszę się, że tutaj mogę to napisać: za każdym razem kiedy mam ochotę ponarzekać, przypominają mi się te teksty i nagle, w jakiś magiczny sposób, zapominam na co chciałam narzekać 😉
A Maków wydaje się miejscowością jak z marzenia – dobrzy, przedsiębiorczy ludzie i piękna, czysta natura – zawsze chciałam mieszkać nad morzem, ale nie wiem, czy nie zmienię kiedyś zdania 🙂

I dziękuję za polecenie mojego tekstu, naprawdę bardzo mi miło! 🙂

Gabrysia
Gość

A ja pojechałam do domu rodzinnego. Choruję na klimatyzację. Tu, w Małopolsce dzisiaj pada i leje. Ale na szczęście mam ciepły polar i koc. Tyzień zapowiada sie fatalny bo obudziłam się z koszmaru który przypominał piekło. Więc…nie za ciekawie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niesamowite że odwiedziłaś Maków! Myślałam że nic w nim nie ma ciekawego, dopiero Twój opis otworzył mi oczy 😉 Jestem z pobliskiej miejscowości i pracuję w Makowie, znam go b. dobrze:) i podobnie jak dziewczyna z Suchej aż zdębiałam czytając tytuł posta! Szkoda że cię nigdzie nie wypatrzyłam w tłumie 😉 Pozdrawiam!!!!

Anita Daniel
Gość

Niby zwykły opis Twoich przeżyć, kawałek Twojego życia, powodujący trochę zazdrości, ale jednak motywuje do wzięcia udziału w różnych przedsięwzięciach, wolontariatach, wyjazdach – do wyjścia ze swojej strefy komfortu :)! Pozdrawiam, Anita

paranoJa
Gość

nie ma bata, że w przyszłym roku nie pojadę na wakacje w góry!

Nikki
Gość

Czy mogłabym zapytać, jaki masz lakier na stopach? chodzi mi o to zdjęcie w sandałkach, bardzo ładny! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na twojego bloga trafiłam (niestety) z bloga nissi, której czytanie i oglądanie będę musiała sobie chyba odpuścić, bo coś jej się porobiło w głowie. Jestem studentką 6 roku medycyny i prawdopodobnie już ta informacja wystarczy, abyś mój komentarz potraktowała negatywnie. Generalnie większość z tego, co piszesz, to dla mnie bzdury. Nie wierzę, że wszystkie superfood, oczyszczania itp. miały robić coś dobrego poza wpływem na psychikę. Książki i badania w tej chwili może napisać każdy i firmy np. sprowadzające jagody goji z Chin zarabiają na naiwności ludzi grubą kasę.. Dlaczego wierzyć akurat tej grupie ludzi, a nie innej? Haha, można się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli chodzi o sprawy związane z leczeniem, antybiotykami, szczepionkami itp. nie chce mi się czytać twoich wypocin, ani dyskutować. "Mam nadzieję, że innych diagnoz tak nie wystawiasz! Gdyby nie Ania, wciąż miałabym gronkowca. Leczenie zawiodło, antybiotyki i wzmacnianie organizmu nie pomagały. Lekarz mówil, że gronkowiec może sobie zostać, a wcześniej kazał z nim walczyć. Pomogła mi betulina, nie zaufałabym, gdyby nie artykuły medyczne, do których były tu linki. Dzisiaj gronkowca się pozbyłam, odzyskałam piękną twarz i czystą skórę, leczoną wcześniej bezskutecznie 7 lat jako trądzik. A mimo to, w kolejnej sprawie jak napisałam do Ani, to zalecała jedynie uzupełnianie zwykłej… Czytaj więcej »

Pchła Szachrajka
Gość

I po co się tak ciśnieniować? Nie rozumiem.. Złość piękności szkodzi;)
A mnie rozbroił z zestawu Aquafresh pendrive 😀

Seldirima
Gość

Wow, szczerze zazdroszczę. Nigdy nie miałam ochoty być wolontariuszką, wątpię też żebym posiadała pożądane cechy 😉 Niemniej perspektywa wyjazdu w fajne miejsce jest kusząca, dlatego z ciekawości sprawdziłam regulamin. Jak to zwykle bywa, pojęcie "studenta" oznacza to samo co zwykle oznacza w różnych regulaminach i przepisach czyli do 26 r.ż. i na dodatek studia dzienne (czasem jako studentka zaoczna czuję się jak człowiek drugiej kategorii…)… Za późno…
Tak więc korzystajcie, póki możecie 😉

Seldirima
Gość

Poza tym help, co robić, żeby zwalczyć senność? 🙁 Spać mi się cały czas chce i zimno, mimo że spałam aż za długo i na dodatek w godzinach, w których zazwyczaj ludzie śpią 😉

Seldirima
Gość

Moja tarczyca od lat jest sprawdzana i zawsze w porządku, więc pewnie dieta i ruch się kłaniają 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wolontariat jest świetną sprawą. Uważam,że status studenta/absolwenta jest dużym ograniczeniem i rodzajem niepotrzebnej selekcji. Ale być może tak założyli organizatorzy i jest to dla nich ważne. Jest dużo projektów pod szyldami innych organizacji, które zakładają udział wszystkich chętnych osób 18-99.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Hej 😉 Mam pytanie odnośnie wolontariatów. Jest gdzieś możliwość zapisania się czy brania udziału w jakiś wydarzeniach, pracą z dziećmi? Chciałam iść na studia pedagogiczne jednak wybrałam inne, ale mimo wszystko chciałabym jakoś dodatkowo mieć kontakt z dziećmi, bo od zawsze mnie tak ciągnie w tę stronę i mam z nimi dobry kontakt.
Z góry dziękuję za jakieś informacje.
Pozdrawiam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

skąd te piękne sandałki? 🙂

Moda na bio
Gość

Aniu ja po prostu podziwiam Twoją energię. Tyle dajesz innym. Pozdrawiam serdecznie Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piszę pierwszy raz, choć Twojego bloga znalazłam już jakiś czas temu bardzo fajnie się go czyta i widać, że masz dużo zapału i energii, uwielbiam takich ludzi;)Co do Projektora to się zgadzam, jest naprawdę spoko, można poznać dużo ciekawych ludzi, którzy mają apetyt na życie, życzę więcej takich wyjazdów:)Pozdrawiam:)
Paulina

Kasia Gdańsk
Gość

przepiękne zdjęcia, sama planuję niedługo wybrać się w góry! :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mieszkam w Makowie od 23 lat czyli od urodzenia. Jest mi bardzo milo ze tak to wszystko opisalas. Ciesze sie ze dla osoby przyjezdnej tak to wlasnie wyglada. W rzeczywistosci to z ta przedsiebiorczoscia roznie bywa, czasem smiejemy sie ze znajomymi ze to umieralnia biznesu. Mieszkalam jakis czas w krakowie i mialam mozliwosc zostac na zawsze ale to nie miejsce dla mnie. Kocham makow i chce tu zyc do konca swoich dni. Dzieki jeszcze raz za tego posta. Pozdrawiam cieplo

Previous
A może…zmień znajomych?
Się działo 15! – Maków Podhalański i Projektor