Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

Się działo 15! – Maków Podhalański i Projektor

Czy ktoś pamięta tekst o Sztutowie? Chwilę odpoczęłam, i ruszyłam na kolejny projekt wakacyjny, tym razem w odwrotnym kierunku. Padło na Maków Podhalański. Nie pamiętam dlaczego ;-))Rozdzielanie opisu miasta i wolontariatu jest karkołomne, więc opiszę wszystko ;-))






W piątek zjadłam ostatni domowy obiad z ulubionym sosem 🙂 Polecam serdecznie 🙂 Na dworcu PKS w Toruniu spotkało mnie ZŁO. No i kupiłam moskitierę i jakieś awaryjne słuchawki, bo swoje zostawiłam w domu… a tydzień bez muzyki to słaba opcja 🙂


21:30 siedziałam już w Polskim Busie do Krakowa. Potem koczowanie na dworcu do 7:40 i pociąg z Krakowa do Makowa Podhalańskiego. Dacie wiarę, że 70 km robi się tam w więcej niż 2 godziny? A w dodatku pociągi jeżdżą zygzakiem 🙂  Rano razem z inną wolontariuszką, Magdą, udałyśmy się pod bibliotekę, gdzie miałyśmy nocować… Nikogo nie było 😀 W końcu ktoś odebrał telefon i z kluczem przybiegły aż 3 osoby. Nocleg był w Domu Kultury.

 Tutaj muszę wspomnieć o tym, na czym polegają projekty wakacyjne w Projektorze. Trzeba być studentem lub absolwentem do roku po studiach, zalogować się w systemie i mieć coś ciekawego do zaoferowania. Projekt wakacyjny polega na tym, że wybierasz na mapie Projektora szkołę/dom kultury zrzeszoną w programie i piszesz swój projekt zajęć – 5 dni po 5 h lekcyjnych, czyli 4 zegarowe. Kiedy zostanie zaakceptowany, jedziesz na Projekt w wybrane miejsce. Wygląda to trochę inaczej niż bycie opiekunem kolonijnym – nie ma za to wynagrodzenia (to wolontariat) ale nie ma też odpowiedzialności za dzieci (obecny musi być szkolny koordynator, i to on jest odpowiedzialny), fundacja Cię ubezpiecza i masz 400 zł na dojazd i materiały potrzebne do prowadzenia zajęć(na całą grupę od 2 do 3 osób). W Bydgoszczy jest świetna koordynatorka, Nina Woderska – mamy zatem bazę w której są takie rzeczy jak chusty animacyjne, farbki do twarzy, talerze cyrkowe czy planszówki. Nie trzeba tego za każdym razem kupować :)) 

Zatem budżet mój i Magdy pochłonął głównie dojazd :)) Tutaj muszę przyznać, że jestem osobą leniwą, i gdybym koordynatorem był ktoś inny, pewnie nie wciągnęłabym się w Projektor – nie cierpię papierków, systematycznych spotkań, kiedy da się coś załatwić przez Internet i innych bzdur, a tutaj tego nie ma, jest za to fajna atmosfera. W tym roku błagam los o fajny plan zajęć, bo chcę się wkręcić w projekty systematyczne.

 Wracając do tematu – projektor zawraca koszt dojazdu i materiałów do 400 zł, natomiast placówka goszcząca gwarantuje nocleg i wyżywienie. Zazwyczaj są to materace na sali gimnastycznej i ciepły obiad.

W naszym przypadku – całkiem wygodne łóżka polowe w pokoju na poddaszu i budżet 75 zł na wyżywienie na te 5 dni :)) 

W pakiecie był też kot, podlizujący się wszystkim dzieciom i piękne widoki.:))

Oprócz kota, byli też inni wolontariusze – trójka studentów matematyki. Nasze projekty były więc w wielu punktach wspólne. A z towarzystwem zawsze raźniej 🙂

Kiedy myślę o Makowie, nuci mi się automatycznie:

Jedno z tych pięknych miast
Co dzień piwo, co pół roku cyrk



Oczywiście opis ten pasuje do większości polskich miasteczek :)) Maków ma swój niepowtarzalny klimat – jest mały, pełny wzniesień i wszystko w nim jest. Sklepy z każdej możliwej dziedziny tematycznej. Ludzie sympatyczni (bardzo!), historia smutna. 

Kiedyś Maków miał aspiracje do bycia wspaniałym uzdrowiskiem, większym od Rabki-Zdrój, ale po wojnie coś nie nie pykło i jakoś marketing innych uzdrowisk przyćmił Maków. Szkoda, bo powietrze jest tam cudowne :)! Cudowna jest też podobno woda, jest nawet kapliczka 😀
Wypływa ona z tej oto cudownej rury. Podobno są świadectwa cudów. Ja powiem tylko, że smaczna i orzeźwiająca.
Maków Podhalański ma też smutną historię dlatego, że nawiedzają go powodzie. Wszystko spływa z Makowskiej Góry i zalewa miasteczko raz na jakiś czas. Być może dlatego mieszkańcy cenią co mają i są dość religijni. Nie jest to jednak religijność, która narusza mój komfort i sprawia, że czuję się w danym miejscu źle. 
Z Makowa jest wszędzie blisko – 70 km do Krakowa, Oświęcimia, Wadowic i Zakopanego, rzut beretem do Suchej Beskidzkiej.
Komunikacja całkiem dobra, dużo prywatnych przewoźników. Ja w ogóle lubię miejsca, gdzie ludzie są przedsiębiorczy, i taki jest właśnie Maków. Gdzie się nie obejrzysz, tam ktoś ma swój biznes. Super!
Dom Kultury zarządzany jest bardzo prężnie. Podoba mi się to miejsce, bo jak ktoś ma pasję, to ma szansę ją realizować. Jak ktoś ma zajawkę na krótkofalówki, to dostaje pomieszczenie gdzie może sobie się nimi bawić. Wracasz wieczorem spać, a tu słychać imprezę. Okazuje się, że zespół ćwiczy u góry utwory Deep Purple 🙂 jest wszystko, Zumba, Taniec, fajny plac zabaw. Gimnazjum ma swoje karciane gry RPG, kobiety z Uniwersytetu Trzeciego Wieku grają w Eurobusiness albo malują, a inni chodzą na gimnastykę. Chciałabym, aby to wszędzie tak działało!
 Wracając do mojego tygodnia – było bardzo przyjemnie 🙂 
Pierwszego dnia (niedziela) padły ostrzeżenia,że jedna dziewczynka chciała wcześniej oblać wolontariusza moczem, że chłopiec wiesza się na firankach, że ktoś zadaje niewygodne pytania o seksie i że to trudne dzieciaki. A były bardzo, bardzo fajne, tylko złaknione odrobiny uwagi.
Jak wiesz co to jest Movie Star Planet (albo twoja siostra jest tam gwiazdą ;-))) – dogadasz się bez problemu :)). 
Robiliśmy faje rzeczy, np. kolorowanie mandali, gry ruchowe, zabawy z chustą animacyjną…podchody

Lubię przemycać te swoje “mądrości” więc jednym z zadań na podchodach było życzenie 4 obcym osobom miłego dnia (zainspirowane tekstem Ani), innym karteczki wdzięczności za to, co się ma:

To tak korzystając z religijnej atmosfery miejsca 🙂



Dzieciaki bardzo żywe, jak raz pokazały swój taniec i zostały pochwalone, to następnego dnia poszły ćwiczyć, żeby pokazać znów. Widzisz z okna jak na scenie pod Strażą Pożarną ćwiczą ten układ składający z się podskoków i czujesz się ważny.

Ale zajęć było tylko 4 h, a to oznacza dużo czasu wolnego. Wystarczająco dużo, by obie ekipy weszły na Makowską Górę… i na Babią Górę też. bardzo wcześnie rano, bo zajęcia od 14 do 18, więc trzeba było na nie wrócić :
Był też czas na ognisko/grilla nad Skawą
Fajne miejsce! Usiąść sobie nad rzeką i zjeść coś na łonie natury, to genialna sprawa.
Tym bardziej, że natura w Makowie taka:
W sklepie każdy miał kredyt 75 zł. Oznaczało to kupowanie na zeszyt 😀 czułam sie mega dziwnie!
Oczywiście nikt nie umiał włączyć boilera, w końcu go rozgryzłam i kopnął mnie prąd 😀
Na pożegnanie było kilka zabaw (na dole w lewym rogu jestem zawijana w chustę 😀 ) , trochę wzruszeń, trochę pożegnać i fajne zaskoczenie, kiedy dzieciak stają w drzwiach i krzyczą “Nigdzie Panie nie Jadą!” :)) Ale pojechać trzeba było.
Krótki przystanek w krakowie, Samosa w Greendayu
kto znajdzie błąd?
Kraków nocą
I polskibus do Torunia, całą noc. Po czym w końcu dom.
Fajnie było, ale ….domowe tartinki to coś, po co warto wracać. Tak samo jak pieczona, faszerowana papryka mamy i mini pizze I  okazje do chodzenia na obcasach. 
No i zaległe #darylosu, nieodebrane na czas,bo byłam poza domem :))
Podsumowując : Projektor to fajna przygoda!
Jak Wasze tygodnie? 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

67
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
34 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyKasia GdańskSeldirimafuksja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Itysia
Gość

Jakim cudem cukier wanilinowy kosztował 0,060 ? :O

Kinga Kornacka
Gość

Jej, nie tylko ja tak znacząco zwróciłam na to uwagę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Ania, widziałam na Twoim insta, że masz sprzęt od Remingtona Big Style (jakoś tak). Czy można by się spodziewać Twojej opinii na blogu, czy jest to dobry sprzęt, jak się sprawdza, czy polecasz? Byłabym wdzięczna, bo zastanawiam się nad kupnem.
Ślę całusy, czytelniczka :))

Natasha
Gość

Ciekawa akcja z Projektorem 🙂 Dzieciaki musiały za Tobą szaleć! 🙂 Maków Podhalański niesamowity! 🙂 W woj. mazowieckim jest Maków Mazowiecki 😀 A darów losów, przyznam szczerze, zazdroszczę:D

Daisy K
Gość

Wspaniałe wspomnienia. 🙂 Lubię takie zdjęcia. 🙂

Rosia483
Gość

Moja mina gdy zobaczyłam tytuł tego wpisu – bezcenna!
Ja jestem z Suchej i naprawdę było mi mega miło czytać Twój tekst! :)) Cieszy fakt, że komuś podoba się ta okolica, że ktoś docenia historię i przyrodę naszego południa Polski 😀 A ten cały Projektor to musi być naprawdę fajna sprawa 🙂
PS. Pozdrowienia spod Makowskiej Góry! :))

Rosia483
Gość

Zamek rzeczywiście wart jest odwiedzenia 🙂 Może zdarzy Ci się jeszcze kiedyś zawędrować w te strony, to wtedy już koniecznie musisz znaleźć chwilę, by zobaczyć nasz "Mały Wawel" 😉
Smoka co prawda nie mamy, bo jak i sama nazwa wskazuje, jest to Sucha "Bez Kicka", ale może chociaż postraszy Cię Biała Dama 😛

Wreddu
Gość

Nie powinno być "Jeżyonwy" ;>?

U Ciebie zawsze tyle się dzieje, że czasem gryzą mnie wyrzuty sumienia, bo wydaje mi się, że nic nie robię!
Widoki zaprawdę cudowne, chciałabym móc brać udział w takim Projektorze, ale niestety, ani ze mnie studentka, ani nie mieszkam w Polsce 🙂

p.s zaraziłaś mnie sympatią do imbiru 🙂 Co prawda, na razie tylko piję z nim lemoniadę, aaaale zawsze coś 🙂

Karolina W
Gość

Przepiękne widoki 🙂 Fajnie, że znalazłaś coś w czym się spełniasz 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Widzę świetne buty 🙂

gosshaa
Gość

Ale przepięknie w tym Makowie. Muszę się wybrać w te okolicę jesienią, z Katowic mam właściwie rzut beretem 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyznam, że kiedyś Cię nie lubiłam – coś mnie w Tobie irytowało. Ale ciągle wchodziłam na Twój blog zobaczyć co nowego i poburczeć sobie, że nic nie wiesz o prawdziwym życiu. Nie mam pojęcia kiedy, połknęłam haczyk i przeciągnęłaś mnie na swoją stronę 😉 Dzisiaj czytam każdy post z innymi emocjami. Pisz dalej, jesteś wielka i ciągle coś robisz!

fuksja
Gość

Kurcze, musze się zgodzic z anonimem… kiedys wpadalam "od czasu, do czasu ", bo …hmmm… nie zawsze mi sie podobalo. tu jakas nie – do -konca – przemyslana krytyka, tam jakies srednio ciekawe recenzje, ale od pewnego czasu, teksty sa naprawde "pozytywne", duzo powera! i tak trzymaj! korzystajac z wczorajszego tekstu – jestes tą, która ciągnie w górę i taka bądź!

fuksja
Gość

Aniamaluje – czytaj proszę uważniej – nie -do-konca- przemyslana krytyka to co innego niż konstruktywna krytyka, którą chętnie przeczytam; w tym, co napisałam – miałam na myśli głównie to, że uważam, iż Twoje teksty są ostatnio ( może trochę dłuższe "ostatnio" ) bardziej przemyślane. Dlatego chce mi się je czytać i wchodzę na Twojego bloga. Zresztą to opinia również wielu innych osob, które z nim się zetknęły w blogosferze. Czas płynie i ważne jest to, aby iść do przodu. Takie przesłanie. Pozdrawiam

fuksja
Gość

jeśli przeczytałaś uważnie, to może źle zrozumiałaś… sama działam od wielu, wielu lat w wolonatriacie, a ostatnio pokazywałam właśnie znajomym Twój blog, bo uznałam, że posty są spoko, czesc ludzi go znało wcześniej – ale niezbyt regularnie kiedyś czytali… uznali tj . ja – że jest fajnie, znacznie lepiej. Dlatego zdecydowałam Ci się napisać komentarz, choć mega rzadko to robię, ever. Bo podoba się mnie, nie tylko mnie to, że w taki sposób również chcąc-nie chcąc propagujesz świetne idee.I absolutnie nie chodzi mi o skupianiu się bloga na wolontariacie czy wspieranie duchowe ludzi, bo wtedy z pewnością nazywałby się „aniapomaga”… Czytaj więcej »

fuksja
Gość

w żaden sposób mnie nie uraziłaś, myślę, że niechąco wystawiłaś sobie opinię krzywdzącą, a moj komment miał być tą pozytywną 🙂 również nie chodziło mi o pisanie pod publikę, ale bardziej przeplatanie "focusa" z "panią domu" czy "faktem", wiadomo, sama osobiście nie lubię czytać non stop focusa i dla pewnego resetu w czasie uczenia się :/ – co wlasnie robie – rzeczy trudnych, wchodzę na blogi – Twoja zasada create & consume właśnie się łamie trochę u mnie, ale walczę dzielnie 🙂 a Ty sama podejmij decyzję czy chcesz więcej pani domu czy focusa 🙂 powodzenia 🙂 i życzę Ci… Czytaj więcej »

gorzkakokoszka
Gość

Powinno być JEŻYNOWYM 🙂

Anna Kryjom
Gość

Widać, że fajnie było.

Artinowy Świat
Gość

Całkiem nieźle, choć bardzo ale to bardzo zabiegany 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jeżynowy xD

Katsunetka
Gość

Oglądając te zdjęcia aż mam ochotę tam się znaleźć. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

góry są niesamowite <3
+czytam sobie twoje stare posty i mam pytanie: czy kaspaicynę można dostarczać organizmowi "za pomocą" sosu tabasco? Pytam, gdyż posiadam ten oryginalny sos tabasco i nie wiem czy jest sens kupować kolejny produkt o podobnych właściwościach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Karteczki wdzięczności zauroczyły mnie na instagramie, ale skasowałam konto i nie mogłam skomentować, więc cieszę się, że tutaj mogę to napisać: za każdym razem kiedy mam ochotę ponarzekać, przypominają mi się te teksty i nagle, w jakiś magiczny sposób, zapominam na co chciałam narzekać 😉
A Maków wydaje się miejscowością jak z marzenia – dobrzy, przedsiębiorczy ludzie i piękna, czysta natura – zawsze chciałam mieszkać nad morzem, ale nie wiem, czy nie zmienię kiedyś zdania 🙂

I dziękuję za polecenie mojego tekstu, naprawdę bardzo mi miło! 🙂

Gabrysia
Gość

A ja pojechałam do domu rodzinnego. Choruję na klimatyzację. Tu, w Małopolsce dzisiaj pada i leje. Ale na szczęście mam ciepły polar i koc. Tyzień zapowiada sie fatalny bo obudziłam się z koszmaru który przypominał piekło. Więc…nie za ciekawie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niesamowite że odwiedziłaś Maków! Myślałam że nic w nim nie ma ciekawego, dopiero Twój opis otworzył mi oczy 😉 Jestem z pobliskiej miejscowości i pracuję w Makowie, znam go b. dobrze:) i podobnie jak dziewczyna z Suchej aż zdębiałam czytając tytuł posta! Szkoda że cię nigdzie nie wypatrzyłam w tłumie 😉 Pozdrawiam!!!!

Anita Daniel
Gość

Niby zwykły opis Twoich przeżyć, kawałek Twojego życia, powodujący trochę zazdrości, ale jednak motywuje do wzięcia udziału w różnych przedsięwzięciach, wolontariatach, wyjazdach – do wyjścia ze swojej strefy komfortu :)! Pozdrawiam, Anita

paranoJa
Gość

nie ma bata, że w przyszłym roku nie pojadę na wakacje w góry!

Nikki
Gość

Czy mogłabym zapytać, jaki masz lakier na stopach? chodzi mi o to zdjęcie w sandałkach, bardzo ładny! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na twojego bloga trafiłam (niestety) z bloga nissi, której czytanie i oglądanie będę musiała sobie chyba odpuścić, bo coś jej się porobiło w głowie. Jestem studentką 6 roku medycyny i prawdopodobnie już ta informacja wystarczy, abyś mój komentarz potraktowała negatywnie. Generalnie większość z tego, co piszesz, to dla mnie bzdury. Nie wierzę, że wszystkie superfood, oczyszczania itp. miały robić coś dobrego poza wpływem na psychikę. Książki i badania w tej chwili może napisać każdy i firmy np. sprowadzające jagody goji z Chin zarabiają na naiwności ludzi grubą kasę.. Dlaczego wierzyć akurat tej grupie ludzi, a nie innej? Haha, można się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli chodzi o sprawy związane z leczeniem, antybiotykami, szczepionkami itp. nie chce mi się czytać twoich wypocin, ani dyskutować. "Mam nadzieję, że innych diagnoz tak nie wystawiasz! Gdyby nie Ania, wciąż miałabym gronkowca. Leczenie zawiodło, antybiotyki i wzmacnianie organizmu nie pomagały. Lekarz mówil, że gronkowiec może sobie zostać, a wcześniej kazał z nim walczyć. Pomogła mi betulina, nie zaufałabym, gdyby nie artykuły medyczne, do których były tu linki. Dzisiaj gronkowca się pozbyłam, odzyskałam piękną twarz i czystą skórę, leczoną wcześniej bezskutecznie 7 lat jako trądzik. A mimo to, w kolejnej sprawie jak napisałam do Ani, to zalecała jedynie uzupełnianie zwykłej… Czytaj więcej »

Pchła Szachrajka
Gość

I po co się tak ciśnieniować? Nie rozumiem.. Złość piękności szkodzi;)
A mnie rozbroił z zestawu Aquafresh pendrive 😀

Seldirima
Gość

Wow, szczerze zazdroszczę. Nigdy nie miałam ochoty być wolontariuszką, wątpię też żebym posiadała pożądane cechy 😉 Niemniej perspektywa wyjazdu w fajne miejsce jest kusząca, dlatego z ciekawości sprawdziłam regulamin. Jak to zwykle bywa, pojęcie "studenta" oznacza to samo co zwykle oznacza w różnych regulaminach i przepisach czyli do 26 r.ż. i na dodatek studia dzienne (czasem jako studentka zaoczna czuję się jak człowiek drugiej kategorii…)… Za późno…
Tak więc korzystajcie, póki możecie 😉

Seldirima
Gość

Poza tym help, co robić, żeby zwalczyć senność? 🙁 Spać mi się cały czas chce i zimno, mimo że spałam aż za długo i na dodatek w godzinach, w których zazwyczaj ludzie śpią 😉

Seldirima
Gość

Moja tarczyca od lat jest sprawdzana i zawsze w porządku, więc pewnie dieta i ruch się kłaniają 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wolontariat jest świetną sprawą. Uważam,że status studenta/absolwenta jest dużym ograniczeniem i rodzajem niepotrzebnej selekcji. Ale być może tak założyli organizatorzy i jest to dla nich ważne. Jest dużo projektów pod szyldami innych organizacji, które zakładają udział wszystkich chętnych osób 18-99.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Hej 😉 Mam pytanie odnośnie wolontariatów. Jest gdzieś możliwość zapisania się czy brania udziału w jakiś wydarzeniach, pracą z dziećmi? Chciałam iść na studia pedagogiczne jednak wybrałam inne, ale mimo wszystko chciałabym jakoś dodatkowo mieć kontakt z dziećmi, bo od zawsze mnie tak ciągnie w tę stronę i mam z nimi dobry kontakt.
Z góry dziękuję za jakieś informacje.
Pozdrawiam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

skąd te piękne sandałki? 🙂

Moda na bio
Gość

Aniu ja po prostu podziwiam Twoją energię. Tyle dajesz innym. Pozdrawiam serdecznie Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piszę pierwszy raz, choć Twojego bloga znalazłam już jakiś czas temu bardzo fajnie się go czyta i widać, że masz dużo zapału i energii, uwielbiam takich ludzi;)Co do Projektora to się zgadzam, jest naprawdę spoko, można poznać dużo ciekawych ludzi, którzy mają apetyt na życie, życzę więcej takich wyjazdów:)Pozdrawiam:)
Paulina

Kasia Gdańsk
Gość

przepiękne zdjęcia, sama planuję niedługo wybrać się w góry! :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mieszkam w Makowie od 23 lat czyli od urodzenia. Jest mi bardzo milo ze tak to wszystko opisalas. Ciesze sie ze dla osoby przyjezdnej tak to wlasnie wyglada. W rzeczywistosci to z ta przedsiebiorczoscia roznie bywa, czasem smiejemy sie ze znajomymi ze to umieralnia biznesu. Mieszkalam jakis czas w krakowie i mialam mozliwosc zostac na zawsze ale to nie miejsce dla mnie. Kocham makow i chce tu zyc do konca swoich dni. Dzieki jeszcze raz za tego posta. Pozdrawiam cieplo

Previous
A może…zmień znajomych?
Się działo 15! – Maków Podhalański i Projektor