Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Się działo 15! – Maków Podhalański i Projektor

Czy ktoś pamięta tekst o Sztutowie? Chwilę odpoczęłam, i ruszyłam na kolejny projekt wakacyjny, tym razem w odwrotnym kierunku. Padło na Maków Podhalański. Nie pamiętam dlaczego ;-))Rozdzielanie opisu miasta i wolontariatu jest karkołomne, więc opiszę wszystko ;-))






W piątek zjadłam ostatni domowy obiad z ulubionym sosem 🙂 Polecam serdecznie 🙂 Na dworcu PKS w Toruniu spotkało mnie ZŁO. No i kupiłam moskitierę i jakieś awaryjne słuchawki, bo swoje zostawiłam w domu… a tydzień bez muzyki to słaba opcja 🙂


21:30 siedziałam już w Polskim Busie do Krakowa. Potem koczowanie na dworcu do 7:40 i pociąg z Krakowa do Makowa Podhalańskiego. Dacie wiarę, że 70 km robi się tam w więcej niż 2 godziny? A w dodatku pociągi jeżdżą zygzakiem 🙂  Rano razem z inną wolontariuszką, Magdą, udałyśmy się pod bibliotekę, gdzie miałyśmy nocować… Nikogo nie było 😀 W końcu ktoś odebrał telefon i z kluczem przybiegły aż 3 osoby. Nocleg był w Domu Kultury.

 Tutaj muszę wspomnieć o tym, na czym polegają projekty wakacyjne w Projektorze. Trzeba być studentem lub absolwentem do roku po studiach, zalogować się w systemie i mieć coś ciekawego do zaoferowania. Projekt wakacyjny polega na tym, że wybierasz na mapie Projektora szkołę/dom kultury zrzeszoną w programie i piszesz swój projekt zajęć – 5 dni po 5 h lekcyjnych, czyli 4 zegarowe. Kiedy zostanie zaakceptowany, jedziesz na Projekt w wybrane miejsce. Wygląda to trochę inaczej niż bycie opiekunem kolonijnym – nie ma za to wynagrodzenia (to wolontariat) ale nie ma też odpowiedzialności za dzieci (obecny musi być szkolny koordynator, i to on jest odpowiedzialny), fundacja Cię ubezpiecza i masz 400 zł na dojazd i materiały potrzebne do prowadzenia zajęć(na całą grupę od 2 do 3 osób). W Bydgoszczy jest świetna koordynatorka, Nina Woderska – mamy zatem bazę w której są takie rzeczy jak chusty animacyjne, farbki do twarzy, talerze cyrkowe czy planszówki. Nie trzeba tego za każdym razem kupować :)) 

Zatem budżet mój i Magdy pochłonął głównie dojazd :)) Tutaj muszę przyznać, że jestem osobą leniwą, i gdybym koordynatorem był ktoś inny, pewnie nie wciągnęłabym się w Projektor – nie cierpię papierków, systematycznych spotkań, kiedy da się coś załatwić przez Internet i innych bzdur, a tutaj tego nie ma, jest za to fajna atmosfera. W tym roku błagam los o fajny plan zajęć, bo chcę się wkręcić w projekty systematyczne.

 Wracając do tematu – projektor zawraca koszt dojazdu i materiałów do 400 zł, natomiast placówka goszcząca gwarantuje nocleg i wyżywienie. Zazwyczaj są to materace na sali gimnastycznej i ciepły obiad.

W naszym przypadku – całkiem wygodne łóżka polowe w pokoju na poddaszu i budżet 75 zł na wyżywienie na te 5 dni :)) 

W pakiecie był też kot, podlizujący się wszystkim dzieciom i piękne widoki.:))

Oprócz kota, byli też inni wolontariusze – trójka studentów matematyki. Nasze projekty były więc w wielu punktach wspólne. A z towarzystwem zawsze raźniej 🙂

Kiedy myślę o Makowie, nuci mi się automatycznie:

Jedno z tych pięknych miast
Co dzień piwo, co pół roku cyrk



Oczywiście opis ten pasuje do większości polskich miasteczek :)) Maków ma swój niepowtarzalny klimat – jest mały, pełny wzniesień i wszystko w nim jest. Sklepy z każdej możliwej dziedziny tematycznej. Ludzie sympatyczni (bardzo!), historia smutna. 

Kiedyś Maków miał aspiracje do bycia wspaniałym uzdrowiskiem, większym od Rabki-Zdrój, ale po wojnie coś nie nie pykło i jakoś marketing innych uzdrowisk przyćmił Maków. Szkoda, bo powietrze jest tam cudowne :)! Cudowna jest też podobno woda, jest nawet kapliczka 😀
Wypływa ona z tej oto cudownej rury. Podobno są świadectwa cudów. Ja powiem tylko, że smaczna i orzeźwiająca.
Maków Podhalański ma też smutną historię dlatego, że nawiedzają go powodzie. Wszystko spływa z Makowskiej Góry i zalewa miasteczko raz na jakiś czas. Być może dlatego mieszkańcy cenią co mają i są dość religijni. Nie jest to jednak religijność, która narusza mój komfort i sprawia, że czuję się w danym miejscu źle. 
Z Makowa jest wszędzie blisko – 70 km do Krakowa, Oświęcimia, Wadowic i Zakopanego, rzut beretem do Suchej Beskidzkiej.
Komunikacja całkiem dobra, dużo prywatnych przewoźników. Ja w ogóle lubię miejsca, gdzie ludzie są przedsiębiorczy, i taki jest właśnie Maków. Gdzie się nie obejrzysz, tam ktoś ma swój biznes. Super!
Dom Kultury zarządzany jest bardzo prężnie. Podoba mi się to miejsce, bo jak ktoś ma pasję, to ma szansę ją realizować. Jak ktoś ma zajawkę na krótkofalówki, to dostaje pomieszczenie gdzie może sobie się nimi bawić. Wracasz wieczorem spać, a tu słychać imprezę. Okazuje się, że zespół ćwiczy u góry utwory Deep Purple 🙂 jest wszystko, Zumba, Taniec, fajny plac zabaw. Gimnazjum ma swoje karciane gry RPG, kobiety z Uniwersytetu Trzeciego Wieku grają w Eurobusiness albo malują, a inni chodzą na gimnastykę. Chciałabym, aby to wszędzie tak działało!
 Wracając do mojego tygodnia – było bardzo przyjemnie 🙂 
Pierwszego dnia (niedziela) padły ostrzeżenia,że jedna dziewczynka chciała wcześniej oblać wolontariusza moczem, że chłopiec wiesza się na firankach, że ktoś zadaje niewygodne pytania o seksie i że to trudne dzieciaki. A były bardzo, bardzo fajne, tylko złaknione odrobiny uwagi.
Jak wiesz co to jest Movie Star Planet (albo twoja siostra jest tam gwiazdą ;-))) – dogadasz się bez problemu :)). 
Robiliśmy faje rzeczy, np. kolorowanie mandali, gry ruchowe, zabawy z chustą animacyjną…podchody

Lubię przemycać te swoje “mądrości” więc jednym z zadań na podchodach było życzenie 4 obcym osobom miłego dnia (zainspirowane tekstem Ani), innym karteczki wdzięczności za to, co się ma:

To tak korzystając z religijnej atmosfery miejsca 🙂



Dzieciaki bardzo żywe, jak raz pokazały swój taniec i zostały pochwalone, to następnego dnia poszły ćwiczyć, żeby pokazać znów. Widzisz z okna jak na scenie pod Strażą Pożarną ćwiczą ten układ składający z się podskoków i czujesz się ważny.

Ale zajęć było tylko 4 h, a to oznacza dużo czasu wolnego. Wystarczająco dużo, by obie ekipy weszły na Makowską Górę… i na Babią Górę też. bardzo wcześnie rano, bo zajęcia od 14 do 18, więc trzeba było na nie wrócić :
Był też czas na ognisko/grilla nad Skawą
Fajne miejsce! Usiąść sobie nad rzeką i zjeść coś na łonie natury, to genialna sprawa.
Tym bardziej, że natura w Makowie taka:
W sklepie każdy miał kredyt 75 zł. Oznaczało to kupowanie na zeszyt 😀 czułam sie mega dziwnie!
Oczywiście nikt nie umiał włączyć boilera, w końcu go rozgryzłam i kopnął mnie prąd 😀
Na pożegnanie było kilka zabaw (na dole w lewym rogu jestem zawijana w chustę 😀 ) , trochę wzruszeń, trochę pożegnać i fajne zaskoczenie, kiedy dzieciak stają w drzwiach i krzyczą “Nigdzie Panie nie Jadą!” :)) Ale pojechać trzeba było.
Krótki przystanek w krakowie, Samosa w Greendayu
kto znajdzie błąd?
Kraków nocą
I polskibus do Torunia, całą noc. Po czym w końcu dom.
Fajnie było, ale ….domowe tartinki to coś, po co warto wracać. Tak samo jak pieczona, faszerowana papryka mamy i mini pizze I  okazje do chodzenia na obcasach. 
No i zaległe #darylosu, nieodebrane na czas,bo byłam poza domem :))
Podsumowując : Projektor to fajna przygoda!
Jak Wasze tygodnie? 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

67
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
34 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyKasia GdańskSeldirimafuksja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Itysia
Gość

Jakim cudem cukier wanilinowy kosztował 0,060 ? :O

Kinga Kornacka
Gość

Jej, nie tylko ja tak znacząco zwróciłam na to uwagę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Ania, widziałam na Twoim insta, że masz sprzęt od Remingtona Big Style (jakoś tak). Czy można by się spodziewać Twojej opinii na blogu, czy jest to dobry sprzęt, jak się sprawdza, czy polecasz? Byłabym wdzięczna, bo zastanawiam się nad kupnem.
Ślę całusy, czytelniczka :))

Natasha
Gość

Ciekawa akcja z Projektorem 🙂 Dzieciaki musiały za Tobą szaleć! 🙂 Maków Podhalański niesamowity! 🙂 W woj. mazowieckim jest Maków Mazowiecki 😀 A darów losów, przyznam szczerze, zazdroszczę:D

Daisy K
Gość

Wspaniałe wspomnienia. 🙂 Lubię takie zdjęcia. 🙂

Rosia483
Gość

Moja mina gdy zobaczyłam tytuł tego wpisu – bezcenna!
Ja jestem z Suchej i naprawdę było mi mega miło czytać Twój tekst! :)) Cieszy fakt, że komuś podoba się ta okolica, że ktoś docenia historię i przyrodę naszego południa Polski 😀 A ten cały Projektor to musi być naprawdę fajna sprawa 🙂
PS. Pozdrowienia spod Makowskiej Góry! :))

Rosia483
Gość

Zamek rzeczywiście wart jest odwiedzenia 🙂 Może zdarzy Ci się jeszcze kiedyś zawędrować w te strony, to wtedy już koniecznie musisz znaleźć chwilę, by zobaczyć nasz "Mały Wawel" 😉
Smoka co prawda nie mamy, bo jak i sama nazwa wskazuje, jest to Sucha "Bez Kicka", ale może chociaż postraszy Cię Biała Dama 😛

Wreddu
Gość

Nie powinno być "Jeżyonwy" ;>?

U Ciebie zawsze tyle się dzieje, że czasem gryzą mnie wyrzuty sumienia, bo wydaje mi się, że nic nie robię!
Widoki zaprawdę cudowne, chciałabym móc brać udział w takim Projektorze, ale niestety, ani ze mnie studentka, ani nie mieszkam w Polsce 🙂

p.s zaraziłaś mnie sympatią do imbiru 🙂 Co prawda, na razie tylko piję z nim lemoniadę, aaaale zawsze coś 🙂

Karolina W
Gość

Przepiękne widoki 🙂 Fajnie, że znalazłaś coś w czym się spełniasz 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Widzę świetne buty 🙂

gosshaa
Gość

Ale przepięknie w tym Makowie. Muszę się wybrać w te okolicę jesienią, z Katowic mam właściwie rzut beretem 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyznam, że kiedyś Cię nie lubiłam – coś mnie w Tobie irytowało. Ale ciągle wchodziłam na Twój blog zobaczyć co nowego i poburczeć sobie, że nic nie wiesz o prawdziwym życiu. Nie mam pojęcia kiedy, połknęłam haczyk i przeciągnęłaś mnie na swoją stronę 😉 Dzisiaj czytam każdy post z innymi emocjami. Pisz dalej, jesteś wielka i ciągle coś robisz!

fuksja
Gość

Kurcze, musze się zgodzic z anonimem… kiedys wpadalam "od czasu, do czasu ", bo …hmmm… nie zawsze mi sie podobalo. tu jakas nie – do -konca – przemyslana krytyka, tam jakies srednio ciekawe recenzje, ale od pewnego czasu, teksty sa naprawde "pozytywne", duzo powera! i tak trzymaj! korzystajac z wczorajszego tekstu – jestes tą, która ciągnie w górę i taka bądź!

fuksja
Gość

Aniamaluje – czytaj proszę uważniej – nie -do-konca- przemyslana krytyka to co innego niż konstruktywna krytyka, którą chętnie przeczytam; w tym, co napisałam – miałam na myśli głównie to, że uważam, iż Twoje teksty są ostatnio ( może trochę dłuższe "ostatnio" ) bardziej przemyślane. Dlatego chce mi się je czytać i wchodzę na Twojego bloga. Zresztą to opinia również wielu innych osob, które z nim się zetknęły w blogosferze. Czas płynie i ważne jest to, aby iść do przodu. Takie przesłanie. Pozdrawiam

fuksja
Gość

jeśli przeczytałaś uważnie, to może źle zrozumiałaś… sama działam od wielu, wielu lat w wolonatriacie, a ostatnio pokazywałam właśnie znajomym Twój blog, bo uznałam, że posty są spoko, czesc ludzi go znało wcześniej – ale niezbyt regularnie kiedyś czytali… uznali tj . ja – że jest fajnie, znacznie lepiej. Dlatego zdecydowałam Ci się napisać komentarz, choć mega rzadko to robię, ever. Bo podoba się mnie, nie tylko mnie to, że w taki sposób również chcąc-nie chcąc propagujesz świetne idee.I absolutnie nie chodzi mi o skupianiu się bloga na wolontariacie czy wspieranie duchowe ludzi, bo wtedy z pewnością nazywałby się „aniapomaga”… Czytaj więcej »

fuksja
Gość

w żaden sposób mnie nie uraziłaś, myślę, że niechąco wystawiłaś sobie opinię krzywdzącą, a moj komment miał być tą pozytywną 🙂 również nie chodziło mi o pisanie pod publikę, ale bardziej przeplatanie "focusa" z "panią domu" czy "faktem", wiadomo, sama osobiście nie lubię czytać non stop focusa i dla pewnego resetu w czasie uczenia się :/ – co wlasnie robie – rzeczy trudnych, wchodzę na blogi – Twoja zasada create & consume właśnie się łamie trochę u mnie, ale walczę dzielnie 🙂 a Ty sama podejmij decyzję czy chcesz więcej pani domu czy focusa 🙂 powodzenia 🙂 i życzę Ci… Czytaj więcej »

gorzkakokoszka
Gość

Powinno być JEŻYNOWYM 🙂

Anna Kryjom
Gość

Widać, że fajnie było.

Artinowy Świat
Gość

Całkiem nieźle, choć bardzo ale to bardzo zabiegany 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jeżynowy xD

Katsunetka
Gość

Oglądając te zdjęcia aż mam ochotę tam się znaleźć. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

góry są niesamowite <3
+czytam sobie twoje stare posty i mam pytanie: czy kaspaicynę można dostarczać organizmowi "za pomocą" sosu tabasco? Pytam, gdyż posiadam ten oryginalny sos tabasco i nie wiem czy jest sens kupować kolejny produkt o podobnych właściwościach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Karteczki wdzięczności zauroczyły mnie na instagramie, ale skasowałam konto i nie mogłam skomentować, więc cieszę się, że tutaj mogę to napisać: za każdym razem kiedy mam ochotę ponarzekać, przypominają mi się te teksty i nagle, w jakiś magiczny sposób, zapominam na co chciałam narzekać 😉
A Maków wydaje się miejscowością jak z marzenia – dobrzy, przedsiębiorczy ludzie i piękna, czysta natura – zawsze chciałam mieszkać nad morzem, ale nie wiem, czy nie zmienię kiedyś zdania 🙂

I dziękuję za polecenie mojego tekstu, naprawdę bardzo mi miło! 🙂

Gabrysia
Gość

A ja pojechałam do domu rodzinnego. Choruję na klimatyzację. Tu, w Małopolsce dzisiaj pada i leje. Ale na szczęście mam ciepły polar i koc. Tyzień zapowiada sie fatalny bo obudziłam się z koszmaru który przypominał piekło. Więc…nie za ciekawie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niesamowite że odwiedziłaś Maków! Myślałam że nic w nim nie ma ciekawego, dopiero Twój opis otworzył mi oczy 😉 Jestem z pobliskiej miejscowości i pracuję w Makowie, znam go b. dobrze:) i podobnie jak dziewczyna z Suchej aż zdębiałam czytając tytuł posta! Szkoda że cię nigdzie nie wypatrzyłam w tłumie 😉 Pozdrawiam!!!!

Anita Daniel
Gość

Niby zwykły opis Twoich przeżyć, kawałek Twojego życia, powodujący trochę zazdrości, ale jednak motywuje do wzięcia udziału w różnych przedsięwzięciach, wolontariatach, wyjazdach – do wyjścia ze swojej strefy komfortu :)! Pozdrawiam, Anita

paranoJa
Gość

nie ma bata, że w przyszłym roku nie pojadę na wakacje w góry!

Nikki
Gość

Czy mogłabym zapytać, jaki masz lakier na stopach? chodzi mi o to zdjęcie w sandałkach, bardzo ładny! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na twojego bloga trafiłam (niestety) z bloga nissi, której czytanie i oglądanie będę musiała sobie chyba odpuścić, bo coś jej się porobiło w głowie. Jestem studentką 6 roku medycyny i prawdopodobnie już ta informacja wystarczy, abyś mój komentarz potraktowała negatywnie. Generalnie większość z tego, co piszesz, to dla mnie bzdury. Nie wierzę, że wszystkie superfood, oczyszczania itp. miały robić coś dobrego poza wpływem na psychikę. Książki i badania w tej chwili może napisać każdy i firmy np. sprowadzające jagody goji z Chin zarabiają na naiwności ludzi grubą kasę.. Dlaczego wierzyć akurat tej grupie ludzi, a nie innej? Haha, można się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli chodzi o sprawy związane z leczeniem, antybiotykami, szczepionkami itp. nie chce mi się czytać twoich wypocin, ani dyskutować. "Mam nadzieję, że innych diagnoz tak nie wystawiasz! Gdyby nie Ania, wciąż miałabym gronkowca. Leczenie zawiodło, antybiotyki i wzmacnianie organizmu nie pomagały. Lekarz mówil, że gronkowiec może sobie zostać, a wcześniej kazał z nim walczyć. Pomogła mi betulina, nie zaufałabym, gdyby nie artykuły medyczne, do których były tu linki. Dzisiaj gronkowca się pozbyłam, odzyskałam piękną twarz i czystą skórę, leczoną wcześniej bezskutecznie 7 lat jako trądzik. A mimo to, w kolejnej sprawie jak napisałam do Ani, to zalecała jedynie uzupełnianie zwykłej… Czytaj więcej »

Pchła Szachrajka
Gość

I po co się tak ciśnieniować? Nie rozumiem.. Złość piękności szkodzi;)
A mnie rozbroił z zestawu Aquafresh pendrive 😀

Seldirima
Gość

Wow, szczerze zazdroszczę. Nigdy nie miałam ochoty być wolontariuszką, wątpię też żebym posiadała pożądane cechy 😉 Niemniej perspektywa wyjazdu w fajne miejsce jest kusząca, dlatego z ciekawości sprawdziłam regulamin. Jak to zwykle bywa, pojęcie "studenta" oznacza to samo co zwykle oznacza w różnych regulaminach i przepisach czyli do 26 r.ż. i na dodatek studia dzienne (czasem jako studentka zaoczna czuję się jak człowiek drugiej kategorii…)… Za późno…
Tak więc korzystajcie, póki możecie 😉

Seldirima
Gość

Poza tym help, co robić, żeby zwalczyć senność? 🙁 Spać mi się cały czas chce i zimno, mimo że spałam aż za długo i na dodatek w godzinach, w których zazwyczaj ludzie śpią 😉

Seldirima
Gość

Moja tarczyca od lat jest sprawdzana i zawsze w porządku, więc pewnie dieta i ruch się kłaniają 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wolontariat jest świetną sprawą. Uważam,że status studenta/absolwenta jest dużym ograniczeniem i rodzajem niepotrzebnej selekcji. Ale być może tak założyli organizatorzy i jest to dla nich ważne. Jest dużo projektów pod szyldami innych organizacji, które zakładają udział wszystkich chętnych osób 18-99.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Hej 😉 Mam pytanie odnośnie wolontariatów. Jest gdzieś możliwość zapisania się czy brania udziału w jakiś wydarzeniach, pracą z dziećmi? Chciałam iść na studia pedagogiczne jednak wybrałam inne, ale mimo wszystko chciałabym jakoś dodatkowo mieć kontakt z dziećmi, bo od zawsze mnie tak ciągnie w tę stronę i mam z nimi dobry kontakt.
Z góry dziękuję za jakieś informacje.
Pozdrawiam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

skąd te piękne sandałki? 🙂

Moda na bio
Gość

Aniu ja po prostu podziwiam Twoją energię. Tyle dajesz innym. Pozdrawiam serdecznie Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piszę pierwszy raz, choć Twojego bloga znalazłam już jakiś czas temu bardzo fajnie się go czyta i widać, że masz dużo zapału i energii, uwielbiam takich ludzi;)Co do Projektora to się zgadzam, jest naprawdę spoko, można poznać dużo ciekawych ludzi, którzy mają apetyt na życie, życzę więcej takich wyjazdów:)Pozdrawiam:)
Paulina

Kasia Gdańsk
Gość

przepiękne zdjęcia, sama planuję niedługo wybrać się w góry! :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mieszkam w Makowie od 23 lat czyli od urodzenia. Jest mi bardzo milo ze tak to wszystko opisalas. Ciesze sie ze dla osoby przyjezdnej tak to wlasnie wyglada. W rzeczywistosci to z ta przedsiebiorczoscia roznie bywa, czasem smiejemy sie ze znajomymi ze to umieralnia biznesu. Mieszkalam jakis czas w krakowie i mialam mozliwosc zostac na zawsze ale to nie miejsce dla mnie. Kocham makow i chce tu zyc do konca swoich dni. Dzieki jeszcze raz za tego posta. Pozdrawiam cieplo

Previous
A może…zmień znajomych?
Się działo 15! – Maków Podhalański i Projektor