Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Jak kupować tanio fajne ubrania?

Nie znam jeszcze do końca swojego stylu, więc w mojej szafie rotacja ubrań jest dość duża. mimo to, w tanim kupowaniu ubrań jestem chyba całkiem dobra 😉 Ku mojemu zaskoczeniu, bardzo często ktoś mnie pyta, skąd mam daną rzecz…Pora naskrobać o tym kilka słów 🙂Moja ubrania pochodzą głównie z dwóch źródeł : lumpeksy i Internet. Odzież przez internet kupuję z chińskich stron – jest tam to samo, co w sieciówkach, ale za 20% ceny 😉 (już z przesyłką). Czasami kupuję coś na internetowej wyprzedaży Asosa, albo z allegro. Są to jednak głównie ubrania , które ktoś wyszperał gdzieś w lumpeksie i odsprzedaje z zyskiem 😉 Do galerii handlowych nie lubię chodzić, bo jest to dla mnie duża strata czasu :))

W “normalnych” sklepach kupuję tylko obuwie, torebki, odzież sportową, kapelusze i bieliznę 🙂 Przez bieliznę rozumiem także podstawowe białe t-shirty.

link do tekstu z którego pochodzi zdjęcie: https://www.aniamaluje.com/2013/09/krotkie-foto-podsumowanie-sierpnia-mix.html


Śmiało mogę powiedzieć, że jestem zadowolona ze swojej szafy. Dobrze czuję się w swoich ubraniach, wiele z nich ma oryginalne fasony, a moje ulubione elementy garderoby zazwyczaj nie kosztowały więcej niż 30 zł…:) Moja ukochana spódnica kosztowała np. 2 lub 3 zł a noszę ją bardzo często :).


W ten sposób mam większy budżet na torebki i buty 😀 Te drugie uwielbiam kupować i widać to dobrze po moim instagramie.  Od wyzwania zatytułowanego tydzień na obcasach, wysokie buty zakładam dużo częściej. Zazwyczaj ubieram się tak, że wystarczy zmiana butów aby ze stroju dziennego zrobić wieczorowy. Gdy mam dużo chodzenia, zakładam płaskie sandały a potem zamieniam je na szpilki i wyglądam zupełnie inaczej :)).

Podstawą jest oczywiście dobrze dobrana bielizna. Nie ma nic gorszego niż odznaczające się majtki albo biustonosz robiący takie “bułeczki” 🙂


Wybierając się na lumpeksowe łowy, ubieram się wygodnie i zakładam torbę przewieszaną przez ramię. Muszę mieć obie ręce wolne :). Nie zakładam, że znajdę jeansy i ramoneskę, bo to tak nie działa. Zakładam, że idę na polowanie i liczę się z tym, że mogę nic nie upolować.


Nie nastawiam się na konkretny dzień np. dostawę czy całkowitą wyprzedaż, bo każdy lumpeks ma inny harmonogram. W dzień dostawy musimy liczyć się z atakiem pań, które chwilę wcześniej walczyły o miejsce siedzące w autobusie, a teraz mają w sobie tyle ikry, by łokciami poturbować połowę kupujących 🙂 Z kolei dzień wyprzedaży to święto dla kobiet, które ustawiają się w długą kolejkę jeszcze przed otwarciem. Zazwyczaj poukrywały wypatrzone “perełki” na innych działach i biegną do nich co tchu. Albo wrzucają do koszyków wszystko jak leci i dopiero potem sortują i przeglądają 🙂


Ja wybieram się na spacer po lumpkach i tyle. Swoje ulubione bydgoskie opisałam tutaj. Nauczyłam się kilku rzeczy :

– ubrania oglądam ręką, czyli metodą dotykową. W ten sposób szybko wyczuwam tkaniny, które lubię. Dopiero wtedy zdejmuję ubranie z wieszaka i sprawdzam rozmiar i fason 🙂

– nie kupuję ubrań z gatunku to się skróci, to się zwęży, to się spierze bo nigdy nie nadchodzi dla nich właściwy moment. Ubrań z defektami nie kupuję.

każdy upatrzony ciuszek mierzę.

To, że coś ładnie wygląda na wieszaku, nie znaczy, że ładnie będzie wyglądać też na mnie 🙂 Bardzo często bywa też tak, że nijaki sweter o bardzo miłym materiale w przymierzalni staje się moim ulubionym swetrem. Są ubrania, które na wieszaku wyglądają bardzo niepozornie i stają się ładne dopiero po przymierzeniu.

Często robię sobie tzw. selfie i wysyłam je do kogoś zaufanego. Zazwyczaj do przyjaciółki i do mamy 😀  To pomaga mi podjąć decyzje.
Są dni, kiedy za 10 zł upoluję jedną z ulubionych sukienek , są dni, kiedy kupię całą torbę fajnych ciuszków za 30 zł, ale są też dni, kiedy wracam z pustymi rękami. 


Chodząc po lumpeksach zauważyłam wiele tzw. handlar

Są to głównie kobiety, które skanują wzrokiem wieszaki w poszukiwaniu metek. Kupują ubrania z myślą o handlu na allegro, vinted czy szafa.pl , zazwyczaj z bardzo dużym zyskiem. Ja też wspominałam , że w mojej szafie jest spora rotacja ubrań – do tej pory odsprzedawałam niektóre głównie koleżankom 🙂 Funkcjonuje to trochę jak perpetum mobile , bo szafa jest samofinansująca się 😀 Ubrania, które są ładne, ale z różnych powodów rzadko je noszę, sprzedaję zainteresowanym koleżankom i mam kasę na kolejne łowy. Sporo ubrań też wydaję, niektóre wrzucam do kontenerów PCK. Znam też osoby, które odsprzedają swoje ubrania za 70-200% ceny pierwotnej 🙂 Myślę, że przed jesienią sama zrobię wielkie sprzątanie szafy i wystawię swoje ubrania na różne portale.

 

Na pewno zastosuję się do rad Ani, która pisała jak skutecznie sprzedać ubrania

Jak wspominałam, moim drugim źródłem ubrań są zakupy z Chin. Kiedyś obawiałam się ich jakości, ale niczym nie ustępują one tym sieciówkowym, a cena jest dużo, dużo niższa. Wybór za to ogromny! Niebawem przyleci do mnie kożuszek z sheinside i ramoneska – oczywiście pokażę jak wyglądają w rzeczywistości :)). Odkryłam ten sklep dzięki Waszym sugestiom i rzeczywiście ma przewagę nad innymi, które opisywałam w tekście o tym, jak kupować z Chin  – pod ubraniami są zdjęcia klientek i blogerek z tymi konkretnymi ciuszkami na tzw. real foto. 🙂 Zbiegiem okoliczności sheinside zaproponowało mi przygotowanie kolażu z wybranymi ubraniami – jeśli zainteresują także Was i na nie klikniecie, dostanę za to przesyłkę z tym, co sobie wybiorę ;-)) Nie chcę nic na Was wymuszać, więc traktuję to jako zabawę – najpierw to, co sama sobie zamówiłam :

Kurtka , Kożuszek 

Od dawna poluję też na ładne dresy z kieszeniami, może skuszę się na te chińskie :))

z kieszeniami  z napisem love

T-shity w stylu mojej siostry 🙂 Chyba kupię Jej coś na urodziny 🙂

Różowy z napisem hip (z tyłu : hop) , biały z sową, more taste than money


Biała, różowa, biała, miętowa



Sukienka z kropkami, której szukałam kiedyś po całym internecie i druga koronkowa

Bluzy : I woke up like this, LAME, Genius

Ubrania Basic:

Mała czarna, czarny bralet, biały bralet, czarna marynarka


Biała w grochy, jasna w kwiatki, czarna w grochy i błękitna

Jaka jest Twoja filozofia kupowania ubrań? 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

122
Dodaj komentarz

avatar
68 Comment threads
54 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Alicja WoźniakMonik211zojkaLUNA QUEENPaula Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kiniaczek
Gość

Jakoś nie umiem przekonać się do lumpeksów, odrarza mnie zapach tam się unoszący 😀

Artinowy Świat
Gość

może nie spotkałam się z takim w którym pachnie bardzo ładnie 😉 ale w Łodzi znam wiele w których pachnie jak hmmy. w normalnym pomieszczeniu 😉 (w sumie to prawie nie pachnie niczym, nie ważne, nie wiem jak to opisać) ;D

Więc warto poszukać i spróbować w takim który nie śmierdzi ;D

almondcake
Gość

Co do "to się spierze": często się już nie spierze, bo ubrania secondhandowe są prane wcześniej chemicznie, zanim trafią do sklepów.
Nie mówię oczywiście o plamach typu podkład na bluzce, które zostawiają przymierzający 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze są prane chemicznie? To czemu każda rzecz jaką "udało mi się" kupić z plamą lub rozmyślnie kupiłam z plamą, doprałam do czystości i to lekką ręką 🙂 jadę z koksem w ten sposób: zanurzam w wodzie z mocniejszym środkiem d/p spieniam (pranie krótkie, bo nie znoszę tych syntetycznych środków, zwykle piorę w delikatniejszych dzieciowych), posypuję plamę sodą oczyszczoną, nie rozcieram, albo tak lekko jak tylko można, żeby nie uszkodzić tkaniny, soda ma wniknąć i działać w środku, pozostawiam na chwilkę, dopieram, płukanie w wodzie z sodą, która zmiękcza wodę i eliminuje toksyczność tych syntetycznych środków d/p. Ubranie bez plamy,… Czytaj więcej »

Panna-Kokosowa
Gość

Dobrze rozumiem, że nawet przy kolorowych ubraniach przy płukaniu wsypujesz trochę sody?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niki, również widziałam ten odcinek. Główny problem z piaskowaniem (bo w ten m.in. sposób postarza się dżinsy) polega na tym, że prowadzi do krzemicy płuc (pylicy krzemowej), co w efekcie kończy się niewydolnością oddechową, krążeniową i śmiercią w wieku 30 – 40 lat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kokosowa, tak, kolorowe również płuczę w wodzie z sodą i kolor się trzyma. Soda działa wybielająco jak również wzmacniająco na kolor. Ocet też wzmacnia kolor. Wsypuję nawet na oko nie trzymam się ściśle przepisu i też działa. Sprawdź w sieci jakie dokładnie są proporcje. W sumie samymi środkami naturalnymi jak sok z cytryny, ocet jabłkowy, spirytusowy, soda, proszek do pieczenia, woda utleniona, orzechy piorące, olejki eteryczne można sobie wyprać i wypłukać.
Otóż to. I właśnie nie może mi wyjśc z głowy widok tych ludzi w oparach farb, wielu z nich uskarżało się na jakieś dolegliwości, czy nawet choroby ogólnoustrojowe.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

* jakie dokładnie są proporcje i do jakich tkanin jakiego środka można użyć, jak zastosować, żeby wyjąć tkaninę w takim samym stanie włokien jak przed. Soda zmiękcza, ale zdaje się że jest jeszcze coś co uszlachetnia, nadając miękkości jak owieczka… chyba lanolina…

Marigold Girl
Gość

Ja oglądałam dokument "Ofiary mody" i wyniosłam z niego mniej więcej takie informacje jak wy z galileo odnośnie farbowania ubrań i ogólnie procesu produkcji. Wcale nie wygląda to wszystko dobrze, ale jak to mówią "keep calm". Wiadomo, że mnóstwo rzeczy jest szkodliwych i niezdrowych, więc uratować nas może tylko zdrowe myślenie 🙂 Śmieszy mnie tylko ta moda na bio bawełnę, która niby jest uzyskiwana wyłącznie naturalnie, a często jest to pic na wodę, taki chwyt marketnigowy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam Aniu, ale chyba nie nadążam za Twoim tokiem rozumowania. Jak definiujesz hiperkonsumpcję?
Marigold Girl, obejrzałam polecany przez Ciebie film. Mogę jeszcze polecic francuską serię "Tajemnice korporacji", odcinek 1 – "Toksyczne metki". Tym razem o nadużyciach w bangladeskich i indyjskich szwalniach, jest tu też poruszona kwestia piaskowania dżinsów. Nazwy jakie się tu przewijają to Ikea, H&M, Monoprix, Lindex, a nade wszystko Inditex wraz ze swoimi czołowymi markami takimi jak Zara, Bershka, Stradivarius czy Oysho.

Ruda Rudość
Gość

Kożuszek jest przecudowny! :O

Ruda Rudość
Gość

Jaki rozmiar? Byłabym chętna 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, jak długo czekasz na przesyłkę z tego sklepu?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ah, pytałam bardziej o to jak to było dotychczas – ale rozumiem, że jeszcze nic stamtąd nie zamawiałaś? 🙂 Ja nie mogłam się oprzeć i też wczoraj zrobiłam tam zakupy … Ciekawa jestem jakości, bo ceny rzeczywiście korzystne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja czekałam jakieś 2 tygodnie. i niestety sukienki wymagały dość znacznych poprawek. koronki były poprzedzierane, wykończenie nieestetyczne. w ten sposób do 130 złotych za sukienki, dołożyłam 120 zł za poprawki

Ania Abakercja
Gość

ta czarna sukienka jest niesamowita. wyglądasz w niej jak gwiazda 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

tylko takie jajo workowate masz z przodu

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zazdrośnica. 🙂

Karolina
Gość

Uwielbiam kupować w lumpeksach. W markowych sklepach kupuje jedynie spodnie, buty i bielizne (i czasem jak chodze z koleżankami po galerii to coś tam sobie upatrze innego, ale rzadko). Co do ciuchów, które mają jakieś defekty to ciuchów z plamami nie kupuję, ale raz znalazłam piękny biały żakiet, ale miał sporą dziure. Ale nie mogłam go tak zostawić, kupiłam i oddałam znajomej mamy, która umie szyć. Po tygodniu dostałam żakiet, a po dziurze ani śladu 😉 To był mój najlepszy zakup z lumpków 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a dla mnie twój styl jest taki właśnie…lumpeksowy (nie żebym cos miała do sh), ta czarna sukienka z 'wcięciami' – okropieństwo
pozdr Jagoda

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dla mnie ta sukienka jest piękna, jeśli będziesz sprzedawać, jestem pierwsza w kolejce 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie nie ma tak fajnie ubranych kobiet na mieście jak Ania, wcale nie lumpeksowo moim zdaniem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, jesteś super i czarna sukienka też :))
Dag

Em Art
Gość

Ja jestem z tych osób, które czekają na dzień "najtańszy". Wtedy spędzam w sklepie nawet godzinę i nieraz udaje mi się znaleźć rzeczy z metkami. Mam taką strategię że szukam dłużej a dokładniej i też przymierzam wszystko bo bez sensu dźwigać do domu tonę śmieci. Nie stać mnie zresztą na to. Oczywiście "zmieniam lokal" co zakupy aby mieć pewność że towar całkowicie wymieniono.

Karolina
Gość

co do mierzenia ciuchów w lumpkach, to koniecznie i wszystko. Znalazłyśmy z dziewczynami piękną sukienkę w grochu. Cudo, marzenie – na wieszaku. Każda z nas ją mierzyła, od drobniutkiej, bo grubsza, wysokie i niskie. I o ile kieca super się prezentowała na wieszaku, to z cyckami robiła takie dziwne rzeczy, że żadna się na nią nie zdecydowała 😀

Miśka Grabowska
Gość

Ja czasami chodzę do SH. Bardzo fajne i dobre i nowe rzeczy można tam znaleźć 😀
Pozdrawiam ;*

Miśka

akusiewicz
Gość

Ja tylko wyprzedaże. Czasami jak czegoś potrzebuję to normalnie kupuję ale lubię mieć jakiś kupon z zniżką czy coś. A, i tylko sieciówki:) Ostatnio oglądałam co jest na showroomie ale nie podoba mi się że za poliestrową jakość ktoś życzy sobie tyle ile życzy. Cena to kwestia tam dla każdego indywidualna więc nie oceniam, ale jeśli ktoś projektuje swoje fajne ubrania to niech zadba też i o materiał. Tak sobie myśle. Szkoda że coraz cięzej dostać coś fajnego bawełnianego i w ludzkiej cenie. Może i te lumpy to dobre rozwiązanie, tylko ja nie mam cierpliwości do takich rzeczy 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Po lumpeksach zaczęła chodzić moja ciocia, która straciła pracę a ma 2-letnie dzieciątko-dziewczynkę. Znalazłyśmy 2 lumpeksy które mają regularną wymianę towaru i mają w dzień wymiany tzw "złotówkę", czyli wszystko za złotówkę, bez marynarek czy kurtek-te za 5 zł. Wymieniłam całą szafę w ciągu miesiąca! Bluzy, bluzki, swetry i spódniczki można tam kupić za bezcen 🙂 Ponadto pasują tylko na mnie i nie ma możliwości że spotkam kogoś w tym samym 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyżby Pszczyna? 😀 i czwartkowy złotówkowy szał 😀

pozdrawiam

Claudia Górska
Gość

to zdjęcie z notki jest takie ładne!
Mam zdanie podobne do Twojego. Z tą różnicą, że w sieciówkach kupuje też normalne ciuchy. Sporo nawet. Ale mam limity cenowe, i zazwyczaj kupuję na przecenach bądź po prostu od razu ciuchy które są "tańsze" cenowo:) Jednak pół szafy mam z lumpów. Są jednak wyjątki gdzie wydam na rzecz 80-100 złotych;) Zazwyczaj to rzeczy których oryginalne, tańsze "zamienniki" zniszczyły się na tyle, iż nie da się ich nosić. 😀

Itysia
Gość

A tiulowa spódnica z Chin leży tak samo kiepsko jak ta z sieciówki 😀 Ale w brzoskwiniowej mini chodzę tak często, że szok 😀 W lumpie rzadko jest coś dla mnie, ale jak jest to bombowe (lub sukienka za złotówkę, która ma być spódnicą, chyba, że będę w mnogiej ciąży) 😀

Ogłaszam poszukiwania do akcji "wyhacz ciucha w lumpie!" Kto chętny?

vivamaja
Gość

:> bydgoskie lumpki czekają ;d

Zakrecony Kot
Gość

ja się przekonałam do sh jak mama przyniosła mi zwiewną spódniczkę za jakieś 15-17zł 🙂 Teraz sama latam ostatnio upolowałam spódnice każda po 2zł w tym jedna z orseya 😀

Anita Daniel
Gość

Robię bardzo podobnie do Ciebie- ubieram się wygodnie, koniecznie muszę mieć ręce wolne – i wyruszam na łowy. W tej chwili 80% moich ubrań to te z lumpeksów i jestem z nich baaardzo zadowolona. W lumpeksach kupuję od paru lat (zaraziłam się od mamy, które mnie tam kiedyś ciągała jak byłam mała, w nagrodę za spędzenie z nią tam kilkudziesięciu minut mogłam sobie wybrać pluszaki :D) i co prawda na początku kupowałam coś, co tylko leżało w szafie, z myślą o przerobieniu, a w dodatku kiedyś nie miałam gustu.. tak teraz już się nauczyłam -potrafię znaleźć na prawdę świetne rzeczy-… Czytaj więcej »

Isztarin M
Gość

Ja jutro wybieram się na spacer po lumpeksach….. bardzo dawno tego nie robiłam i myślę, ze moja szafa się z tego ucieszy 🙂 Sukienka jest booooooska <3

Anna Kryjom
Gość

Ja polecam jako bazę ubrań zakupy na wyprzedaży w C&A (ja kupuję u nich na wyprzedaży czasem przez Internet). Mam od nich już jakiś czas np. szarą bluzę z kapturem z bawełny za 17,90 zł. Bardzo dobrze się trzyma 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja uwielbiam lumpeksy, choć często nie odwiedzam to jeśli już zajdę, zawsze wrócę z jakąś perełką 🙂 Ostatnio upolowałam koszulę w kratę z H&M i bluzę z adidasa – jak nowe! Ale i tak nic nie przebije mojej mamy która kupiła mi oryginalną chustę w czachy od Mcqueena, a dla siebie znalazła spódnicę Marca Jacobsa i skórzane szpilki z zary, nowiutkie z metką 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć,Aniu ja mam pytanie z innej beczki-kiedyś czytałam,że masz fluorozę. Zauważyłam u siebie białe i brązowe plamy na zębach. Jak zbadać poziom fluoru? I czego unikać? Wiem,że fluor jest w wodzie,no ale nie przestanę jej pić. Pastę do żebów mogę zmienić. Coś jeszcze?

Vashti
Gość

Rzadko kupuję w lumpeksach, ale tylko dlatego bo nie mam cierpliwośći szukać. Z tego samego powodu rzadko chodzę do Reserved, w Terranowie i H&M wcale nie potrafię się odnaleźć. Za to moja siostra ma jakiś dar wyszukiwania perełek. Dlatego lubię z nią chodzić na zakupy. Zna moje podejście i zawsze mi coś fajnego wyszuka:)

Justinee
Gość
Justinee

Zwykle kupuję w galeriach a wyprzedażach(bardzo rzadko w sezonie), a lumpeksy uwielbiam! :)Żałuję jedynie, że w mojej mieścince nie ma żadnego, w którym mogę kupić ciuchy po 1 czy po 2 zł.

elmirkaxp
Gość

Ale trafiłam! Właśnie wróciłam z zakupów: przeszłam całe CH i ze sklepu na sklep coraz bardziej się załamywałam. Praktycznie same sztuczne materiały, ceny z kosmosu :/ W drodze do domu wstąpiłam do lumpeksu i za 20 zł obkupiłam się bardziej niż przez ostatnie pół roku 😉 Jakość oczywiście zdecydowanie lepsza niż w sieciówkach.
A teraz właśnie skrobię posta u siebie 🙂

Karola S.
Gość

Mam cała masę rzeczy kupionych w ciucholandzie dobrych kilka lat temu. Wciąż nieźle wyglądają, nikt nie zgadł nigdy skąd są. No i większość jest markowa. Niestety teraz nie mam czasu na szperanie, poza tym mam wrażenie, że asortyment troche się pogorszył – dużo sieciówkowego chłamu, a ceny coraz wyższe. Zaczyna mi być coraz bliższa filozofia kupowania zaledwie kilku nowych rzeczy na sezon za to jak najwyższej jakości. Niech sobie nawet będą drogie, byle były ładne i porządne. Skoro to inwestycja na kilka lat, to szybko się zwróci.

M.Ortycja
Gość

a ja właśnie planuję, co chcę kupić w lumpeksie, bo w przeciwnym razie wracam z zakupów z kilkunastoma nowymi ubraniami 😀 teraz w ogóle robię sobie roczny (jeszcze 3 niecałe miesiące zostały do końca) odwyk od kupowania, bo uzależniłam się od lumpeksów 😀 i też często mnie ludzie pytają, skąd mam różne ciuchy i się dziwią, że kupiłam je za grosze (najwięcej za jeden ciuch jestem w stanie dać kilkanaście zł w lumpeksie) 😀

M.Ortycja
Gość

ale to nie chodzi o to, że ja nie znam siebie i kupię coś, co za chwilę stwierdzę, że nie jest w moim guście, tylko, że własnie w lumpeksach jest tyle świetnych ubrań w moim stylu, że jak kupowałam je wszystkie, to potem zwyczajnie nie miałam kiedy ich nosić, bo tak bardzo moja szafa pękała w szwach 😀

ania notuje
Gość

Wpis kangoo muszę sobie na spokojnie poczytać i wrócić do niego jak będę znowu zaglądać do wrocławskich lumpeksów.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja większość rzeczy kupuję w galerii handlowej, najczęściej na wyprzedażach. Co tydzień chodzę do lumpeksu w którym czuję się jak ryba w wodzie. Wybieram dzień w którym każda rzecz jest za 2 zł. Przyznam się, że do tej porty udało mi się kupić 3 pary spodni jeansowych, które leżą na mnie idealnie. Plusem jest to,że mam rozmiar ubrań w który przeciętna klientka tego sklepu nie wejdzie, co oznacza,że nawet ostatniego dnia zawsze coś sobie znajdę. Kilka miesięcy temu w deichmannie była wyprzedaż butów, pojedyncze pary. Kup 2 pary a za drugą tańszą zapłacisz 50%. Udało mi się kupić dwie pary… Czytaj więcej »

Niemoralna
Gość

Hmmm… Moja filozofia? Czytam składy ubrań, wybieram tylko naturalne tkaniny. Mam stały zestaw ubrań, mam ich mało, ale za to w satysfakcjonującej jakości. Nie wydaję na ubrania majątku, więc stać mnie za to na drogie (bo porządne) buty, w których chodzę przecież codziennie po parę godzin i w tym nie ma odstępstw. Tyle. Unikam sztucznych tkanin, badziewia, kupuję w lumpeksach, w sprawdzonych sieciówkach, w sumie i tak wszystko jest made in china. Na luksusowe ubrania mnie nie stać, choć moim marzeniem jest, by mieć parę ubrań, które byłyby tylko moje i nie znosiły się po jednym sezonie.

kasiula990
Gość

Też często bywam w lumpeksach i aż mi się słabo robi jak pomyślę, że kiedyś ich unikałam 🙂
A większość rzeczy z Sheinside czy innych chińskich sklepów można znaleźć na ebay w niższej cenie, także warto najpierw sprawdzić tam 🙂

Darin
Gość

Lubię chodzi na łowy do lumpka. Często wychodzę z niczym, ale często znajduję świetne ubrania w niskiej cenie.

ona
Gość

Ty wiesz, że ja lubię i jestem lumpeksoholiczką, bo ze mną byłaś 🙂 Chwilowo na detoksie ale po wakacjach to nadrobię. Ale super są te ciuchy z Chin, podglądam blogerkę, która od nich dostaje paczki i piękne są te rzeczy.

vivamaja
Gość

Wszystkie pokazane przez Ciebie ciuszki pasują totalnie do Ciebie i już Cię w nich widzę ;d
Jeju, pamiętam moją tunikę znalezioną z Tobą… chyba od tamtego czasu nie byłam w lumpeksie 😉
Kliknęłam na zdjęcie ciuszków, a niech Ci będzie ;p

Buziaki! ;*

Joanna K
Gość

Mam pytanie odnośnie chińskich sklepów internetowych: czy kupując tam trzeba ma mieć jakieś konto w innej walucie czy coś?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nawet nie wiedziałam , że ten piękny gorseto-top nazywa się bralet. Chyba sobie wydrukuję lub narysuję go gdzieś i potraktuję jako motywację do odchudzania :). Pokaż nam kiedyś jakąś stylizację z jego udziałem :).
Ale

fellogen
Gość

70% ubrań mam z lumpa 😀 U mnie na wsi jest jeden, gdzie wszystko jest za 1zł i rzadko wychodzę z niczym 🙂 Mam super ubrania za grosze. Z resztą jak moja mama i ostatnio męska część przekonała się do noszenia ubrań "po kimś" także za 20 zł mamy cały wór.

Karolina W
Gość

Cudowna ta Twoja czarna sukienka 🙂 Bardzo lubię buszować po lumpach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, nie ma czegoś takiego jak kontenery PCK. Kiedyś PCK miało swoje nalepki na nich i tak już zostało, razem z błędnym przekonaniem ludzi, że ciuchy tam wrzucone idą do biedniejszych osób. Teraz są to głównie kontenery Wtórpolu, który albo dalej odsprzedaje te ubrania w lumpeksach albo robi z nich czyściwo. Dlatego można tam wrzucać nawet najbardziej zniszczone robocze ciuchy. W Krakowie widziałam też kontenery firm, które odsprzedają te ubrania i część zysku przeznaczają na cele charytatywne. Wydaje mi się, że jedyną opcją oddania ubrań potrzebującym jest zaniesienie ich do kościoła lub takie organizowane zbiórki, kiedy wrzuca się ubrania do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Potwierdzam! Nie wiem jak jest w Bydgoszczy, ale w Poznaniu rzeczywiście funkcjonują kontenery które nie są z PCK, choć na pierwszy rzut oka tak wyglądają. Najgorsze jest moim zdaniem to, że firmy te często posługują się symbolami i skrótami, który każdy kojarzy raczej z akcją charytatywną – bardzo nie w porządku. Na te firmy, które zbierają ciuchy z worków wystawianych przed dom też trzeba uważać – na moim osiedlu mniej więcej co miesiąc pojawiają się ulotki o planowanej zbiórce odzieży prowadzonej przez firmę DAR – jej logo wygląda jak jakiejś fundacji, czerwony krzyż w białym kole. A pod spodem małym… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Coś jest z tym tygodniem… przyznam szczerze, że nie podjęłam jeszcze żadnego z Twoich wyzwań, ale miałam kiedyś na telefonie aplikację ze zdrowotnymi wyzwaniami i podjęłam takie żeby przez tydzień jeść jabłko dziennie. I tak jak kiedyś nie jadałam jabłek, tak do dziś mam że ze 2-3 w tygodniu wciągnę 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Przy kupowaniu przez internet, zwłaszcza z chin obawiam się zawsze że rękawy i nogawki będą zbyt krótkie

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli chodzi o rękawy, to obawiałabym się raczej, że mogą byc za długie. Mam jedną bluzę, która wygląda jakby była uszyta dla szympansa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja ostatnio wybrałam się na wycieczkę rowerem 10 km do sh, w soboty cena za szt. to 2 zł, liczba ludzi jakiś koszmar, przepchać się do odpowiedniego wieszaka niemożliwe!;-) Kupują ludzie biedni, ale też blogerki, Bralet piękny, ale nie na moją figurę;((

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moja mama ma oko do znalezienia różnych perełek w sh 🙂 Kiedyś znalazła śliczną torebkę ze skóry za grosze, później sukienkę dla mnie z H&M, a poza tym to często znajduje tam bardzo ładne spódniczki, spodnie i koszulki 🙂 Ja niestety aż tak dobrego oka nie mam, ale czasami uda mi się znaleźć coś fajnego 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja nie znoszę Sheinside za to, że dużo ubrań wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości :/

Barbara
Gość

Post bardzo ciekawy i na pewno pomoże wielu dziewczynom odnaleźć się w SH 🙂 . Chciałam tylko dorzucić coś a propos kontenerów PCK – lepiej te ciuszki podwieźć bezpośrednio do miejskiego ośrodka opieki społecznej czy Caritasu, ponieważ już od kilku lat mówi się, że te metalowe pudła w większości należą do prywatnego właściciela, który wykupił od PCK pozwolenie na używanie ich logo. Oznacza to niestety, że ubrania nie trafią do potrzebujących, lecz w kolejny obieg second handów.

Seldirima
Gość

Tak, te ubrania trafiają do lumpeksów, a podobno jakaś część z ich sprzedaży "dla biednych".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co do kupowania w sieciówkach i w ogóle w innych sklepach to każdy ciuch trzeba wyprać przed pierwszym założeniem, bo materiały podczas produkcji sa płukane w rożnych szkodliwych dla zdrowia płynach. Ostatnio mi się ta konieczność przypomniała przy okazji zakupu jeansów w hollister, które miały taką sugestię na etykietce.
Dag

Joanna (kosmetyczny-przekladaniec)
Gość

Aniu, ta kurtka ze "skórzanymi" rękawkami, to dokładnie to czego szukam! Ja obawiam się kupowania ubrań z Chin z jednego powodu – większego rozmiaru. Wydaje mi się, że to są ubrania szyte na szczupłe dziewczyny i gdy na przykład przy kurtkach potrzebuję rozmiaru 16 (44), to nie ma szans 🙁

Joanna (kosmetyczny-przekladaniec)
Gość

No właśnie jeszcze nie trafiłam na coś, co by miało powyżej 100cm w biuście, ale może kiedyś 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

Osobiście kupuję głównie w "normalnych" sklepach, ale raczej na wyprzedażach. Lubię daną rzecz przymierzyć i "pomacać 😉 Zdarza mi się kupować na aliexpress i w sammydress, ale różnie się trafia z jakością i rozmiarówką. Do lumpeksów nie mogę się przekonać, po prostu mam jakąś awersję – wynika to może ze skojarzeń z latami 90-tymi, gdy chodziłam w takie miejsca z mamą, bo po prostu "normalnych" sklepów było wtedy jak na lekarstwo. We wspomnieniach został mi bajzel i nieprzyjemny zapach…

Seldirima
Gość

Kiedyś sporo kupowałam w lumpeksach, ale teraz oferta się pogorszyła, tzn.:– w mieście dominuje sieć lumpeksów, gdzie NIE MA PRZYMIERZALNI, a odzież jest wyceniona– w większości lumpeksów odzież jest wyceniona i ceny moim zdaniem są zawyżone, a zatem nie opłaca się kupować odzieży, którą można często taniej kupić w sieciówce na wyprzedaży albo chociażby w hipermarkecie czy na targu– na wagę w koszach jest obecnie przeważnie badziew, który nadaje się na szmaty do podłogi Dawniej naprawdę lubiłam lumpeksy – pochodzą z nich moje trzy ukochane płaszcze, a także sporo bluzek, z których niestety aktualnie w większości wyrosłam. Obecnie zaglądam po… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja tak z innej beczki – kiedy zaczęłaś nosić wysokie buty? Pytam, bo mam aktualnie 16 lat i chciałabym sobie sprawić parę botków na obcasie i nie wiem, czy nie wyglądałabym śmiesznie 😛 Co myślisz?

Linn
Gość

Ja nie dalej jak w poniedziałek pozbyłam się trzech ogromnych worków ciuchów. Niektóre do niczego się już nie nadawały, ale większość z nich po prostu musiałam oddac, zeby mieć miejsce na nowe. Po przeprowadzce mam do dyspozycji tylko małą materiałową szafę (wcześniej to był komandor i 4 komody). No i od 22 urodzin postanowiłam wreszcie zmądrzeć i inwestować w rzeczy, które do mnie naprawdę pasują, moją prywatną "klasykę". Byłam z siebie dumna. No ale wczoraj… wyprzedaż w lumpie i znowu przybyło mi 10 nowych… Helpless!

Zainspirowałaś mnie tym wyzwaniem "tydzień na obcasach". Może się pokuszę:)

Katrin Mintzer
Gość

Ja kupuję głównie na wyprzedażach, targowiskach i w necie. Ostatnio np. razem z mamą trafiłyśmy na targu wyprzedaż torebek 15zł za sztukę i to sporo modnych modeli. Obkupiłyśmy się jak głupie. 😉 Najbardziej lubię jednak zakupy online. Popijam herbatę, słucham muzyki i szperam po wirtualnych półkach.

Zaglądam czasem do lumpków, ale jeszcze nigdy nic dla siebie nie znalazłam. Denerwuje mnie to całe szukanie. 😉

Previous
Brak zgrania
Jak kupować tanio fajne ubrania?