- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Czego najbardziej się boję…

Przyznam się do swojej największej fobii :)) W zasadzie część z Was zna tę historię  z instagrama, ale dodam genezę.   Nigdy jakoś nadzwyczajnie nie bałam się os, pszczół i innych skrzydlatych. Jak byłam mała, za mocno powąchałam kwiatka i pszczoła użądliła mnie w nos. Nie miałam do niej żalu, w końcu ewidentnie to ja zawiniłam. Osa też “użarła” mnie wcześniej raz i też z mojej winy, chociaż okoliczności nie pamiętam. Nie byłam uczulona ani nic, wszystko było ok…

Do czasu. Pewnego lata leżałam na plecach na kocu i czytałam książkę. Ciałem nie poruszałam wcale, o ile mogę się tak wyrazić :)). W pewnym momencie ni z tego ni z owego podleciała osa i użądliła mnie w brzuch. Wbiła się tak mocno, że nie mogła “wyjść” więc dźgnęła mnie kilka razy, przynajmniej tak to odczułam…

Prawdopodobnie wcześniej ktoś z sąsiadów musiał ją trzasnąć za lekko klapką czy coś takiego, bo nie wiem skąd w innej sytuacji taka agresja.

Niestety po chwili od użądlenia doświadczyłam reakcji alergicznej….skończyło się w szpitalu. Do tej pory na brzuchu mam pamiątkę w postaci małej jasnobrązowej plamki. Wygląda, jakbym miała brudną plameczkę 😉 

Cóż, pamiętam tylko wymioty, ucisk w klatce piersiowej,zawroty głowy i bardzo dziwnie spuchnięty brzuch. Wyrok : alergia na jad błonkoskrzydłych. 

Kupiłam specjalny zastrzyk (taka ampułka) i jakieś leki. Było to ważne chyba ze dwa lata…

Od tej pory nic mnie nie “dziabnęło”, ale widząc osę wpadam w panikę. Załóżmy, że niosę torbę z zakupami w której są jajka, a koło niej lata osa. Wypuszczam ją z ręki i odbiegam jak oszalała… :)) 


Strach przed ponownym przeżyciem czegoś takiego jest paraliżujący…

Tyle, że kilka dni temu w nocy wpadł do mojego pokoju wielki szerszeń… w życiu nie spodziewałabym się, ze te potwory latają też nocą…  Ubrałam się jak clown na syberię – dresy, kalosze, skórzana spódnica, rękawiczki, szalik, czapka i skórzana spódnica plus… sztuczne futro.

Szerszeń osiadł na ścianie, ale dość wysoko. Przetrenowałam z walącym sercem, czy sięgam tam klapką, wydawało się, że jest ok.

Przystąpiłam do ataku i trafiłam szerszenia za pierwszym razem. Problem polegał na tym, że szerszeń był bardzo twardy i został tylko oszołomiony i gdzieś spadł… nie wiedziałam gdzie! Byłam tak przestraszona, że zaczęłam rzucać w tamtym kierunku przypadkowymi przedmiotami. Liczyłam, że w końcu szerszeń wyleci i znowu usiądzie na ścianie. Stało się to dopiero wtedy, kiedy pokój wyglądał jak po zagładzie zombie 😀 Widać to na insta.

Podczas akcji modliłam się w duchu do wszystkich bogów 😀 

Teraz się śmieję, ale panika była nieziemska, kto mnie zna, niech przypomni sobie podobną sytuację z osą i pomnoży moją reakcję razy 10.

Teraz dwie głupie rzeczy, które sobie uświadomiłam:

Często wychodzę oknem, więc nie mam moskitiery. Okno otwieram tylko rano i w nocy. W dzień raczej nie siedzę w domu… nie spodziewałam się, że w takich porach te potworki są aktywne… 

Moskitiera już kupiona.

Ale uświadomiłam sobie też drugą głupotę – od kiedy przeterminował się zastrzyk-ampułka, nie kupiłam drugiej. Kiedy kilka lat temu zmieniono mi leki a kończyła się przydatność tego cuda na jad błonkoskrzydłych, zapytałam lekarkę, czy w razie co mogę łączyć ze swoimi lekami. Powiedziała, że nie ma potrzeby, bo moje leki i tak chronią przed wstrząsem anafilaktycznym.

Dopiero podczas akcji z szerszeniem uświadomiłam sobie, że przecież już ponad rok nie biorę żadnych leków…a nie mam zastrzyku. Co za nieodpowiedzialność! 


Także to by było na tyle, jestem Ania i boję się os oraz szerszeni. Panicznie. Ale i tak chyba nie jest najgorzej, bo moja koleżanka boi się motyli. A czego Ty się boisz? 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

162
Dodaj komentarz

avatar
88 Comment threads
74 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Sewer M.AnonimowySłonecznikAniamalujechangemyself Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
almondcake
Gość

Ćmy. Dlatego nie śpię dziś w swoim pokoju, wleciała tam jedna. Jeżeli nie karmi się strachem i nienawiścią, może zdechnie albo wyleci do jutra.

lupo_lupo
Gość

A już myślałam, że jestem inna bo też boję się panicznie ciem… Wszyscy się ze mnie śmieją, a ja najchętniej uciekałabym gdzie pieprz rośnie, jak jakaś wleci mi do pokoju… i to ich "łopatanie" tymi obleśnymi mackami/skrzydłami, że nie wiadomo od której strony uderzą.. brrr.. łącze sięz Tobą;) a i szerszenie też mnie przerażają, ale nie wywołują takiej paniki jak ćmy;)

Edytka
Gość

Mnie może nie tyle przerażają, co wywołują głębokie pokłady obrzydzenia. Takie nieuzasadnione, ale mocne. Nie cierpię dziadów równie mocno, co w dzieciństwie guzików. Pozdrawiam, łączę się w bólu.

pidzamowa
Gość

Ja też się boję ciem! Krzyczę, piszczę i uciekam 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O kurczę, już myślałam, że to tylko ja.. Pająka wezmę na rękę, robali się nie boję, ale ćmy..!!! Zdarza mi się postawić wszystkich domowników na równe nogi w środku nocy, kiedy to monstrum wleci do mojego pokoju.. Tak się tej ćmy boję, że nawet nie myślę o tym, by podejść z jakąś packą czy kapciem, tylko krzyczę i wybiegam z pokoju 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szukałam w internecie hasła "boję się ciem" i co? trafiłam do Ani, no nie 😉 Mam 24 lata, ale jak widzę ćmę to po prostu jestem przerażona, krzyczę, uciekam, coś obrzydliwego, najohydniejsza rzecz na świecie!!! Włochata i czarna, i lata jak szalona, brzydzę się, że może mnie musnąć tym skrzydełkiem fuj!!!! Uciekam z pokoju, zamykam drzwi, wolę spać na podłodze w kuchni niż spotkać tego potwora w moim pokoju. Zwykle udaje mi się znaleźć kogoś kto mi tą ćmę schwyta i mnie uratuje ale jeśli nie ma takiej osoby jestem skończona 😉 W sumie co może mi ta ćma zrobić???… Czytaj więcej »

Magda Lena
Gość

Mnie kiedyś osa ukąsiła podczas randki…na szczęście nie jestem uczulona, ale spotkanie skończyło się paniką absztyfikanta 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pająków… Jestem typową arachnofobiczką i niestety często robię z siebie idiotkę, bo nawet najmniejszy ośmionożny, wydaje mi się potworem. Długo by opowiadać. .

Lekko Chaotyczna
Gość

Osy to czysta nienawiść i agresja okraszona złośliwością!

Mam koleżankę, która boi się wszystkiego co ma skrzydła – motyle, muchy, ptaki itp 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Żaby nie są słodkie. Wychodzą na ulice i chodniki. Córki, matki, dziadkowie, całe żabie rodziny. Skaczą z lęku i o lęk przyprawiają. Mnie. W dodatku wstrząsolęk. Skręcam się ze strachu, wyginam i wykrzywiam. Irytuje to innych, irytuje to żaby które zawsze są chętne do skoku, tylko nie na mnie. A gdy nie jestem pewna czy była to moja zielona przyjaciółka na tym chodniku, zawsze wracam żeby sprawdzić czy słusznie się nie boję. Ale. Lubię ten strach. Urozmaica rutynę dni i pochodnikowego marszu 😉 Pozdrawiam Aniu! p.

Daisy K
Gość

Też się boję. Kiedyś dostałam takiego gratisa (czytaj: dziabnięcia) w tesco przy przeglądaniu gazety nieopodal stoiska z warzywami. W łokieć który od razu spuchł jak bania, zrobił się twardy naciek który trzymał się długo. Później myślałam o tym zastrzyku z adrenaliną, ale wyleciało mi z głowy. Szerszenia boję się okrutnie. Zawsze gonię po sąsiada żeby go ubił na śmierć. 🙂

Magda Kazimierczyk
Gość

Mnie już z milion razy pogryły. Różniste (nie umiem odróżnić) ale jakoś mnie nic nigdy nie uczulało. Pobolało(jak choroba jasna boli, choć chyba bardziej bolało jak mnie mrówki pogryzły kiedyś xd) Ja się panicznie boję węży. Ostatnio mój kot siedział w trawie i z czymś się tam bił. Podchodzę, patrzę – a u wielki zaskroniec leży. W ciągu jakichś 30 sekund zniknęłam xd

Wiarygodna pedagożka
Gość

Chyba najbardziej węży..

Bell
Gość

Moją ogromną fobią są pająki i wszystko co lata i się trzepocze. A najgorsze jest połączenie tych dwóch, czyli KOMARNICA. Wielki komaropowodony zwierz, mylony często z samcem komara. W moich oczach to po prostu latający pająk – jest równie obrzydliwy i straszny i ma te obleśne chude odnóża, a jednocześnie lata i może zbliżyć się do mnie znacznie szybciej od zwykłego pająka. Boje się ich równie mocno kiedy są martwe, nie mogę patrzeć na te ich powyginane, paskudne ciałka, więc zazwyczaj ktoś (tata lub chłopak) wywalają je za okno. Przerażają mnie za bardzo, żebym była w stanie je zabić nawet… Czytaj więcej »

Bell
Gość

komaropodobny – witaj autokorekto

Bell
Gość

Może wystarczyłyby pułapki? Moja babcia panicznie bała się szerszeni (bała, bo udało jej się to w dużym stopniu zwalczyć, ale o tym za chwilę), a ma działkę, kiedyś pełną drzewek owocowych, do których one lecą jak wściekłe. Co prawda większość drzew jest już ścięta, ze względu na możliwości i siły babci do opieki nad nimi, ale zawsze wisiały na nich butelki z czymś słodkim, w których szerszenie się topiły. Babcia opowiadała, że kiedyś wyjeżdżając na tygodniowe wakacje zostawiła na działce kilkudziesięcio-litrową szklaną butlę. W ciągu tych kilku dni zapełniła się szerszeniami, tyle ich było. Babcia bardzo chwali też sobie specjalny… Czytaj więcej »

Bell
Gość

Nie ma za co, mam nadzieję, że kiedyś będziesz mogła napisać na blogu jak sobie z tym poradziłaś 🙂

MartaGdynia
Gość
MartaGdynia

Ja się boję gwałcicieli i tym podobnych, ale tych kapciem niestety nie potraktuję :(((

Picola
Gość

😀 Twój komentarz skutecznie poprawił mi humor, a miałam już pisać o mojej spuchniętej po ugryzieniu osy brodzie 😀

Sigrun
Gość

Hm.. nie boję się zupełnie os, szerszeni tylko troszkę, nie boję się pająków, nie boję się prawie niczego. Ale za to mam najśmieszniejszą na świecie i zupełnie bezpodstawną fobię, jaką jest strach przed RYBAMI. Odkąd pamiętam, brzydziły mnie ich łuski, ich głowy, oczy. Zwłaszcza jak napatoczę się na taką złowioną i porzuconą gdzieś na plaży. Moja reakcja: dreszcz obrzydzenia i w tył zwrot. Jako dziecko miałam problem kiedy chciałam popływać w jeziorze. I póki najczystsze nie było, nie widziałam problemu. W momencie, gdy widziałam dno, znajdowałam się trochę dalej od brzegu, a przede mną przepłynęło kilka ryb (większych czy mniejszych),… Czytaj więcej »

almondcake
Gość

o, a myślałam, że jestem jedyna 😀

Edytka
Gość

A ślimaki bezskorupne? Bo ja się i ryb, i tych ślimaków boję dotknąć…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też brzydzę się ryb, ale nie do tego stopnia, żeby nie popływać w morzu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Edytko, pomrowy też są obleśne.

Maalinova
Gość

Żab. Niby nic mi nie zrobiły, ale na ich widok zaczynam się drzeć jak głupia i chyba już nie przestanę..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja boje sie tylko pajakow i pobierania krwi/zastrzykow/strzykawek – zawsze mdleje to fobia z dziecinstwa gdy mialam wenflon, pamietam ten mega bol.
Kiedys natomiast gdy pajak siedzial sobie na scianie przy moim lozku i po tym jak moj ojciec go zabil nie moglam tam spac, balam sie ze nadejdzie kolejny xD taka paranoja, skonczylam na fotelu w salonie xD

Biała Azalia
Gość

Szerszeni – od zawsze. Lata to takie wielkie, buczy jak samolot, brrr, aż ciarki przechodzą. A jak mnie dziabnął w stopę, to skończyło się gorączką, stopą wielkości stópki słonia, i skakaniem na jednej nodze przez 3 dni. Podziwiam, że sama go chciałaś ubić. Ja zawsze kogoś wołam 😀

Aleksandra FashandRoll
Gość

Nigdy nie zostałam ukąszona, ale kiedyś jeździłam sobie rowerem i zjechałam w boczną leśną ścieżkę żeby napić się wody. Nagle zobaczyłam szerszenia, który już ładował się prosto na mnie. Trafiłam gada butelką, od razu wsiadłam na rower i zaczęłam uciekać. Zatrzymałam się dopiero po około pięciu kilometrach.
Dwa lata temu gdzieś nad oknem mojego pokoju szerszenie zrobiły sobie gniazdo i mimo siatki w oknie mniej więcej co drugi dzień uciekałam z krzykiem z pokoju i prosiłam chłopaka żeby go zabił.

madosia
Gość

pewnie przegryzły siatkę. u mnie w domu kilka lat temu szerszenie zrobiły sobie gniazdo w starej, obciętej do połowy lipie. wujek nałożył na lipę taki gruby worek na śmieci i na to położył kawał styropianu… na drugi dzień szerszenie znowu latały :/ w końcu zakleili tą dziurę taką pianką którą się wykańcza okna (chyba :P)

Gośka
Gość

Ja nie wiem jak można klepką zabić szerszenia,jak ja zwykłej muchy i ogromnych cie(które niestety mnie lubią),nie mogę zabić! Ja walę od razu książką,dla pewności,by właśnie nie zastanawiać się,czy nie wpadł gdzieś na szafę,w nocy się ocknie i mnie zaatakuje:D

Miśka Grabowska
Gość

Ja się boje pająków i igły w ciele. Dosłownie umieram, gdy mi ktoś krew pobiera -,-
Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie. Zmieniłam adres mojego bloga, wiec są kłopoty z bloggerem. Wszyscy moi obserwatorzy przestali widzieć moje posty na blogger home. Żeby pozbyć się tych problemów, musisz od-obserwować mojego bloga, odświeżyć stronę i zaobserwować go ponownie. (Jeżeli obserwujesz mojego bloga)
Więcej informacji w moim najnowszym poście. To na prawdę bardzo ważne, wiec proszę nie ignoruj tej informacji.
Chodzę po wszystkich blogach i pisze to każdemu! Proszę, przeczytaj mój najnowszy post informacyjny!! To bardzo ważne.
Pozdrawiam ;*

Miśka
miska-grabowska.blogspot.com

szczurnięta
Gość

Zapewniam, Miśka, że jeśli komuś zależy to ogarnie to sam, nie musisz informować wszem i wobec 🙂

Katrin Mintzer
Gość

Pająki… mój najgorszy koszmar. ;/
Boję się ich od zawsze i dodatkowo tych wielkich samców komara bo jak już jedna z poprzednich komentatorek zauważyła to są takie pająki tylko gorsze bo latają.
Moja fobia jednak poszła trochę w dobrym kierunku. Trochę mniej przestałam się bać tych na chudych nogach i mogę sama ich pozbyć. Niestety mieszkam tuż przy lesie więc przychodzą do mnie też te grube i włochate. Coś okropnego zwłaszcza kiedy nie ma nikogo do pomocy.
W tym roku psikałam dom środkiem, który miał je odstraszać, ale niestety pająki jak były tak są.

Balbina Ogryzek
Gość

Co za zbieg okoliczności! Właśnie wczoraj pierwszy raz w życiu użądliła mnie osa. Siedziała sobie w spodniach, a spodnie leżały w pokoju! Nie mam alergii na szczęście, ale diabelnie boli.

Itysia
Gość

Pająków 😛 I os, gdy jest przy mnie ktoś, kto panikuje 😀 Wtedy wybiegam z nożem upaćkanym sosem do pizzy aż poza ogródek pizzerii 😛 A, zapomniałam, Ty widziałaś tę komiczną sytuację 😛

I śmierci się boję, ale to chyba inny temat 🙂

Wilczyca (S.M)
Gość

Ja się strasznie boję takich WIELKICH ee…. nie komarów tylko takich niegryzących owadów z długimi nóżkami. Tak jak pisała Bell, boję się ich ZAWSZE. Kiedy są żywe, kiedy nie żyją itd. Kiedyś przyleciał taki ogromny i wleciał do okrągłej lampy i tak przez kilka minut trzepotał w środku. To było okropne. Nigdy nie usnę w pokoju, gdzie jest ten owad. Zabiłam takiego chyba tylko raz-wciągnęłam odkurzaczem, a tak, to jeśli takiego widzę to uciekam z pokoju i proszę kogoś kto jest w domu u zabójstwo….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o ile dobrze kojarzę, to te niegryzące owady z długimi nóżkami o których piszesz, to właśnie komary (tyle że samce) 🙂 one są chyba najmniej groźnymi z owadów, na jakie się kiedykolwiek natknęłam 🙂

Wilczyca (S.M)
Gość

Wiem… ale to chyba komarnica jakaśtam… Wiem, że nie gryzie, ugryzienia się nie boję- trochę poswędzi i tyle. Po prostu, czasami są wielkości męskiego środkowego palca (czasem nawet większe) i tak latają. Kiedyś taki wleciał mi na twarz. Po prostu są dla mnie tak obleśne, że nie wytrzymuję z nimi

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja sie boje..mysz! I szczurow.Mieszkam na wsi i na widok myszt tak rycze i krzycze ze sltsza mnie wszyscy mieszkancy. Od jesieni fo wiosny nie ma mowy zebym zeszla do piwnicy. Nawet rower musi mi babcia wyciagac. U mnie najwiejsza strata byla w tamtym roku- przy rowerze w garazu siedziala mysz, tak sie balam, bylam w takim szoku, rzucilam sie do ucieczki iii.. wpadlam na betonowy filar, zdarlam cale szmacianw trampki i rozcielam glowe! Wszyscy maja ze mnie ubaw, a ja się tak boje, ze nie moge dac sobie rady.Raz jak na podwórku lezala przejechana przez moja mame mysz to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O rany! Dobrze, ze mi powiedzialas! Teraz to juz w ogole bede glupawki dostawać, buuu..
,;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ilość moich fobii jest niezliczona… 😉
jeśli chodzi o zwierzaki… przerażają mnie węże i kleszcze! kontakt z czerwonymi mrówkami też nie jest przyjemny 😉
nie miałam podobnych doświadczeń z osami. kiedy spędzam czas na powietrzu to boję się, że jakaś sztuka wpadnie mi do napoju, ja tego nie zauważę i wypiję…

Truflova
Gość

Też jestem Ania i też panicznie boję się os i szerszeni. Moje reakcje wywołują dziwne spojrzenia innych ludzi (kiedy np. siedzę i nagle odskakuję jak poparzona bo coś obok mnie lata albo zaczynam machać rękami i skakać jak opętana), ale na szczęście część znajomych zna już moją fiksację i jak coś bzyczącego wpada do pokoju/biura zwykle bohatersko i szybko ubijają albo wyganiają przez okno, dzięki czemu nawet nie zdążę zrobić z siebie idiotki. 😀

Zakrecony Kot
Gość

ja strasznie boję się psów a one mnie nie lubią z wzajemnością -.-' i brzydzę się ćmy bleee

ważki
Gość

Niczego nie boje się aż tak panicznie…Ale mnóstwo rzeczy powoduje u mnie silny dyskomfort.Mam lekka klaustrofobię, ale już oswojoną, nie boję się "już" wind, choć i tak unikam. Na myśl o strzykawkach i zastrzykach robi mi się słabo. Z rybami mam trochę ja Sigrun, czuje się niekomfortowo z myślą, że pode mną pływają, ale pływam w rzece czy jeziorach itd. Ogromnym obrzydzeniem napawają mnie kleszcze, myśl, że się we mnie wbija … blee, aż mi się kolana uginają. I jeśli można tak napisać, boję się wypadków 😀 Bardzo często mam senne koszmary, że się rozbijam samochodem lub…samolotem przy czym tu… Czytaj więcej »

Izabela Kot
Gość

ja mam to samo co Ty.do pokoju wlatuje osa- wychodze i nie wracam dopóki ktos jej nie usunie, mam ciary na całym ciele i aż mnie trzęsie.szerszeń-samo słowo wzbudza we mnie drgawki i panikę.

Maja Lajk
Gość

Rozumiem Cię, Aniu, dobrze, bo osy są niebezpieczne i chyba nikt nie chce ich mieć zbyt blisko siebie.
A ja dla odmiany boję się biedronek.

Agnieszka Rumińska
Gość

Maju, nie jesteś sama 😉 Moja sąsiadka też boi się biedronek. A myślałam, że jest jedyna na świecie 😀

Pani Strzelec
Gość

Rownież boję się żółtych, gryzących. Pozostałych owadów, nawet motyli nie lubię. Mąż się ze mnie śmieje. Zawsze mu tłumaczę, że chociaż owady są małe, to są '3D' i trudno mi, nielatajacej, ograniczonej do 2D przewidzieć ich ruchy lub unikać spotkania.

Fobmroweczka
Gość

Dentystów i robaczków ;D takich beznogich(robali) tłustych, miękkich. wiśni i czereśni nie jem dla zasady, chyba że od wujka, który przyrzeka, że pryskane. Brokuł, odkąd sąsiadka znalazła w nim ugotowanego robala, jem tylko jak jest mocno rozdrobniony na małe różyczki. Dentystów – każdego oprócz mojego, chociaż i u niego mam wrażenie że zawału na fotelu dostanę 😉

The music of me
Gość

Nie brzmi to ciekawie, mój brat ma uczulenie na ten cały jad i też od razu puchnie i wizyta w szpitalu.
Ja sama panicznie boję się pszczół, mimo że nie mam uczulenia. Po prostu użądliły mnie ileś tam razy i nie chcę ponownie tego przeżywać, stąd się ich boję. Zresztą ogólnie za owadami nie przepadam, pająków również nie lubię…
A najlepsze są sytuacje gdy zbieram jabłka z sadu, a tam z trzymanego przeze mnie owocu wylatuje szerszeń. No zawał.

Charpi
Gość
Charpi

Aniu! Ja nie boję się os, szerszeni ani innych owadów. Nie przerażają mnie pająki, szczury, węże, jaszczurki. Mój organizm reaguje panicznym lękiem, obrzydzeniem i wstrętem wobec… ślimaków. Tych czarnych, bez skorupek. W Krakowie są wszędzie, wyłażą po deszczu. Poza tym tak samo reaguję na wszelkie owoce morza, zwłaszcza te jeszcze "żywe" – skorupiaki, ośmiornice, kałamarnice, krewetki, małże i inne żyjątka… fuuuu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wiem czy to jest fobia,ale nie cierpię owadów. Gdy widzę ćmę,ktora jest wielka wpadam w panikę. Moje oczy podążają za nią a w ręku trzymam gazetę albo książkę. Musze ja zabic, jak tego nie zrobie to nie zasnę. Boje sie rowniez takich owadow, ktore podobne sa do szerszeni i bąków. Pamietam, bylam na dworzu,bawilam sie, jeden ochydny, gruby owad wplatal sie w moje wlosy. Krzyczalam, plakalam,lezalam na ziemi. . .to bylo straszne. . .

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

No to jest w pełni zrozumiałe. Ja się boje… klaunów. Klaunów, osób chodzących na szczudłach, dzieci z pomalowanymi twarzami. Niestety każdy festyn jest rzez nie oblegany a ja najczęściej rycze ze stresu i paraliżu. Ostatnio były dni mojego miasta- mini grupka cyrkowa i ludzie na szczudłach których nie zauważyłam. Oglądając biżu hand made zauważyłam że za mną stoi babka na szczudlach w całym tym stroju- płacz, paraliż, strach, hiperwentylacja i prawie omdlenie. Dobrze że mąż był ze mną…

Beata Grandys
Gość

Ja również panicznie boję się os, szerszeni, bąków no i pająków. Kilka lat temu zainwestowałam w moskitiery przyklejane do okien ale nie polecam odpadają i do dziś mam ślady z kleju. Kupiłam takie droższe na wymiar montowane na haczyki i są super. Można zdjąć i umyć, nic nie wleci do mieszkania. Wydatek większy ale będzie na bardzo długo. Te moskitiery z marketów wytrzymują może 1 sezon i zostawiają nie ładne ślady od kleju.

Rosia483
Gość

Motyle. Są. Straszne. Serio. To znaczy wszystkie te latające cholerstwa są przerażające. Bez znaczenia – mucha… No mucha może jednak nie, przesadziłam. Ale pszczoły, osy, jakieś bąki, ćmy, komary… Uciekam z przysłowiowym krzykiem. O zgrozo, ja boję się nawet biedronki. Jak tylko widzę za otwartym oknem jakieś takie latające coś, to moja prędkość jego zamykania z pewnością bije się o pierwsze miejsce na podium z prędkością światła. Może już nie wspomnę o moich reakcjach na ulicy pełnej ludzi, kiedy to w pobliżu zacznie kręcić się jakiś skrzydlaty potwór.. Nie pamiętam, skąd mi sie to wzięło, jednak jedno wiem na pewno… Czytaj więcej »

Magda
Gość

O jezu. Na działce często się zdarzały nam gniazda szerszeni. Jak udało się je znaleźć dziadek z tatą się nim zajmowali. Ale bardzo często te szerszenie w nocy podlatywały do naszych okien jak światło było zapalone. Na szczęście byłyśmy z siostrą nauczone, że otwieramy tylko te okna w których jest moskitiera. Ale jak sobie przypomnę ten dźwięk obijających się szerszeni, to aż mnie ciarki przechodzą.

Mila
Gość

Ja się boję dżdżownic 😀 Jak jeszcze sobie ona idzie (czy pełza) swoją ścieżką to spoko. Ale jak ktoś weźmie dżdżownicę do ręki… to wtedy zaczynam piszczeć i uciekać gdzie pieprz rośnie 😀 Najdziwniejsze, że zaczęło się to jakieś 3 – 4 lata temu.

Marta
Gość

Aniu, nawet mi nie mów! Też jestem uczulona, tak samo jak moja mama, więc rozumiem Cię w 100%. W tamtym roku w moim rodzinnym domu zagnieździły się szerszenie w przewodzie wentylacyjnym, na szczęście mój tata zrobił z nimi porządek. Niestety, w tym roku zauważyłam wzmożoną aktywność tych potworów latających wokół ogrodowego basenu, ale wytłumaczyłam je sobie tym, że mieszkam przy samym lesie, więc niestety takie dziady to u mnie normalka. Okazało się jednak, że pieroństwa zagnieździły się tym razem u sąsiadki z domu obok, a pani jak na domiar złego nie widzi w nich nic złego i pozbyć się ich… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja się boję (albo brzydzę?) pająków… Albo jedno i drugie… Problem mam też przy wielkich, otwartych przestrzeniach… Wtedy czuję ze mnie przytłaczają. Mam tu na myśli np. góry, spojrzenie w dół w centrum handlowym z piętra, gdzie wszędzie pełno szkła itp. Dziwnie to brzmi :]

Alicija Serlat
Gość

ojejku, moja siostra tak samo ma, bo uzadlila ja osa, kiedy byla dzieckiem 🙁 to widzac ose, w panice ucieka, a ja musze ja ratowac. Juz dwie osy wlecialy za ten tydzien do naszego pokoju – jedna zabilam, a druga jakos udalo sie wyrzucic za okno. Tez nie lubie tego paskudztwa!

I am Emilia
Gość

ja też boję się pszczół i szerszeni i to tego jeszcze pająki

zapraszam http://www.iamemilia.blogspot.com/

czytanie uzależnia
Gość

Boję się tylu rzeczy, że trudno zliczyć. Ciemności, gdy jestem sama w domu, węży, pryskającego oleju z patelni (zawsze panikuję, że trafi mnie w oko…), mam jakąś odmianę klaustrofobii – mogę np. wejść do szafy, jeździć windą, ale jak zaklinuję się w bluzie wkładanej przez głowę albo ktoś łapie mnie ramieniem od tyłu za szyję, nie mogę oddychać, zaczynam drżeć i się szamotać. Oprócz tego boję się wszystkich owadów (no, dobra, może na widok motyla albo biedronki nie uciekam z piskiem, ale wolę, żeby jednak się do mnie nie zbliżały), zwłaszcza tych gryzących, żądlących, dużych. Bąki, osy, szerszenie przyprawiają mnie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też się boję oleju z patelni! Jak nie ma w domu nikogo, kto może coś za mnie usmażyć to ubieram długą bluzę i dwie pary rękawiczek 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja mam tylko jedno pytanie: czemu wychodzisz z domu oknem? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ty nie wychodzisz oknem? Dziwna jesteś 😛 🙂

Nysiek
Gość

też bym chętnie wychodziła ale na 7 mieszkam 😛

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

zawsze marzyłam o tym by wychodzić oknem. Albo balkonem. Cóż… póki co śni mi się to… tyle ze z 4 pietra:D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja się boję wszelkiego robactwa. Jak byłam mała "hodowałam" w pudełku biedronki, pszczoły, gąsienice, raz miałam nawet bąka 🙂 który dawał się głaskać. Zawsze chciałam mieć pająka, taką wstrętną czarną tarantulę albo ptasznika. Do czasu aż miałam bliskie spotkanie (trzeciego stopnia, czy jak to tam mówią 😉 z gigantycznym pająkiem na wakacjach w Chinach. Miałam też przyjemność spać w jednym łóżku z wielką, chyba jakąś zmutowaną szczypawką. Boję się też burz, strasznie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rozbroiłaś mnie tym bąkiem :D.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moje bitwy z pająkami wyglądają podobnie jak ta twoja z szerszeniem. Bo u mnie, nie wiadomo skąd, pojawiają się takie wieeelkie, nawet jak pięść, pająki. A w domu mam porządek, więc może przechodzą jakąś dziurką do domu. Strach spać o_0

Violet Bell
Gość

Pszczół i pszczołopodobnych boję sie w zasadzie tylko wtedy kiedy wpadną mi do mieszkania i nie widzę ich ale słyszę, że coś brzęczy 😉 a z tych zabawniejszych lęków – boję się kogutów. Nie jest to może paniczny strach, ale mam mały uraz sprzed lat i kiedy widzę, że jakiś kogut zaczyna mi się conajmniej bacznie przyglądać, omijam go szerokim łukiem…:D

Mess
Gość

Też boję się kogutów, bo jak byłam mała to wskoczył mi na plecy… Brr.

Violet Bell
Gość

Wychowywałam się na wsi, sąsiadka miała koguta który pałał nienawiścią do całego świata i niczego się nie bał 😉

Karolina
Gość

Ja nie mam takiej fobii, ale wiadomo, że zawsze lepiej zejść z drogi owadom, które mogą nas ugryźć 😉 Co roku zrywam maliny, więc może przywykłam do obecności os i pszczół 😉 Raz miałam sytuacje jak u ciebie, że do pokoju wpakował mi sie szerszeń. Wielkie to to, a buczy jak traktor 😀
Moją jedyną robaczaną obsesją są skorki i kleszcze. Kleszcze, bo tata kiedyś zachorował od ugryzienia i od tamtej pory mam stracha, a skorki, bo są po prostu straszne 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oho, myślę, że możemy sobie przybić piątkę. Co prawda nie mam uczulenia (a właściwie do tej pory nie wyszło), ale też wpadam w panikę, a strach mnie niesamowicie paraliżuje… Kiedyś też miałam podobną sytuację, że po prostu najzwyczajniej w świecie stałam i nic nie robiłam, podleciała do mnie osa i mnie użądliła w rękę… ;__; To dowód na to, że osy to wredne p*ndy i lepiej trzymać się od nich z daleka. 🙂 Chociaż nieraz też słyszałam, że kiedy się boimy wytwarzamy jakiś zapach, które one czują i to, o losie, je przyciąga jeszcze bardziej.

Karolina W
Gość

Też boję się os i szerszeni, bardzo, ale nie aż tak bardzo jak Ty. Strasznie brzydzę się tych wielkich latających chrząszczów, żuków i innych "twardoskorupych" paskud. Nie lubię też ciem i motyli – wiem, że są ładne, ale niech do mnie nie podlatują.

Previous
SIĘ DZIAŁO 12, 13, 14
Czego najbardziej się boję…