Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Czego najbardziej się boję…

Przyznam się do swojej największej fobii :)) W zasadzie część z Was zna tę historię  z instagrama, ale dodam genezę.   Nigdy jakoś nadzwyczajnie nie bałam się os, pszczół i innych skrzydlatych. Jak byłam mała, za mocno powąchałam kwiatka i pszczoła użądliła mnie w nos. Nie miałam do niej żalu, w końcu ewidentnie to ja zawiniłam. Osa też “użarła” mnie wcześniej raz i też z mojej winy, chociaż okoliczności nie pamiętam. Nie byłam uczulona ani nic, wszystko było ok…

Do czasu. Pewnego lata leżałam na plecach na kocu i czytałam książkę. Ciałem nie poruszałam wcale, o ile mogę się tak wyrazić :)). W pewnym momencie ni z tego ni z owego podleciała osa i użądliła mnie w brzuch. Wbiła się tak mocno, że nie mogła “wyjść” więc dźgnęła mnie kilka razy, przynajmniej tak to odczułam…

Prawdopodobnie wcześniej ktoś z sąsiadów musiał ją trzasnąć za lekko klapką czy coś takiego, bo nie wiem skąd w innej sytuacji taka agresja.

Niestety po chwili od użądlenia doświadczyłam reakcji alergicznej….skończyło się w szpitalu. Do tej pory na brzuchu mam pamiątkę w postaci małej jasnobrązowej plamki. Wygląda, jakbym miała brudną plameczkę 😉 

Cóż, pamiętam tylko wymioty, ucisk w klatce piersiowej,zawroty głowy i bardzo dziwnie spuchnięty brzuch. Wyrok : alergia na jad błonkoskrzydłych. 

Kupiłam specjalny zastrzyk (taka ampułka) i jakieś leki. Było to ważne chyba ze dwa lata…

Od tej pory nic mnie nie “dziabnęło”, ale widząc osę wpadam w panikę. Załóżmy, że niosę torbę z zakupami w której są jajka, a koło niej lata osa. Wypuszczam ją z ręki i odbiegam jak oszalała… :)) 


Strach przed ponownym przeżyciem czegoś takiego jest paraliżujący…

Tyle, że kilka dni temu w nocy wpadł do mojego pokoju wielki szerszeń… w życiu nie spodziewałabym się, ze te potwory latają też nocą…  Ubrałam się jak clown na syberię – dresy, kalosze, skórzana spódnica, rękawiczki, szalik, czapka i skórzana spódnica plus… sztuczne futro.

Szerszeń osiadł na ścianie, ale dość wysoko. Przetrenowałam z walącym sercem, czy sięgam tam klapką, wydawało się, że jest ok.

Przystąpiłam do ataku i trafiłam szerszenia za pierwszym razem. Problem polegał na tym, że szerszeń był bardzo twardy i został tylko oszołomiony i gdzieś spadł… nie wiedziałam gdzie! Byłam tak przestraszona, że zaczęłam rzucać w tamtym kierunku przypadkowymi przedmiotami. Liczyłam, że w końcu szerszeń wyleci i znowu usiądzie na ścianie. Stało się to dopiero wtedy, kiedy pokój wyglądał jak po zagładzie zombie 😀 Widać to na insta.

Podczas akcji modliłam się w duchu do wszystkich bogów 😀 

Teraz się śmieję, ale panika była nieziemska, kto mnie zna, niech przypomni sobie podobną sytuację z osą i pomnoży moją reakcję razy 10.

Teraz dwie głupie rzeczy, które sobie uświadomiłam:

Często wychodzę oknem, więc nie mam moskitiery. Okno otwieram tylko rano i w nocy. W dzień raczej nie siedzę w domu… nie spodziewałam się, że w takich porach te potworki są aktywne… 

Moskitiera już kupiona.

Ale uświadomiłam sobie też drugą głupotę – od kiedy przeterminował się zastrzyk-ampułka, nie kupiłam drugiej. Kiedy kilka lat temu zmieniono mi leki a kończyła się przydatność tego cuda na jad błonkoskrzydłych, zapytałam lekarkę, czy w razie co mogę łączyć ze swoimi lekami. Powiedziała, że nie ma potrzeby, bo moje leki i tak chronią przed wstrząsem anafilaktycznym.

Dopiero podczas akcji z szerszeniem uświadomiłam sobie, że przecież już ponad rok nie biorę żadnych leków…a nie mam zastrzyku. Co za nieodpowiedzialność! 


Także to by było na tyle, jestem Ania i boję się os oraz szerszeni. Panicznie. Ale i tak chyba nie jest najgorzej, bo moja koleżanka boi się motyli. A czego Ty się boisz? 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

162
Dodaj komentarz

avatar
88 Comment threads
74 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Sewer M.AnonimowySłonecznikAniamalujechangemyself Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
almondcake
Gość

Ćmy. Dlatego nie śpię dziś w swoim pokoju, wleciała tam jedna. Jeżeli nie karmi się strachem i nienawiścią, może zdechnie albo wyleci do jutra.

lupo_lupo
Gość

A już myślałam, że jestem inna bo też boję się panicznie ciem… Wszyscy się ze mnie śmieją, a ja najchętniej uciekałabym gdzie pieprz rośnie, jak jakaś wleci mi do pokoju… i to ich "łopatanie" tymi obleśnymi mackami/skrzydłami, że nie wiadomo od której strony uderzą.. brrr.. łącze sięz Tobą;) a i szerszenie też mnie przerażają, ale nie wywołują takiej paniki jak ćmy;)

Edytka
Gość

Mnie może nie tyle przerażają, co wywołują głębokie pokłady obrzydzenia. Takie nieuzasadnione, ale mocne. Nie cierpię dziadów równie mocno, co w dzieciństwie guzików. Pozdrawiam, łączę się w bólu.

pidzamowa
Gość

Ja też się boję ciem! Krzyczę, piszczę i uciekam 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O kurczę, już myślałam, że to tylko ja.. Pająka wezmę na rękę, robali się nie boję, ale ćmy..!!! Zdarza mi się postawić wszystkich domowników na równe nogi w środku nocy, kiedy to monstrum wleci do mojego pokoju.. Tak się tej ćmy boję, że nawet nie myślę o tym, by podejść z jakąś packą czy kapciem, tylko krzyczę i wybiegam z pokoju 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szukałam w internecie hasła "boję się ciem" i co? trafiłam do Ani, no nie 😉 Mam 24 lata, ale jak widzę ćmę to po prostu jestem przerażona, krzyczę, uciekam, coś obrzydliwego, najohydniejsza rzecz na świecie!!! Włochata i czarna, i lata jak szalona, brzydzę się, że może mnie musnąć tym skrzydełkiem fuj!!!! Uciekam z pokoju, zamykam drzwi, wolę spać na podłodze w kuchni niż spotkać tego potwora w moim pokoju. Zwykle udaje mi się znaleźć kogoś kto mi tą ćmę schwyta i mnie uratuje ale jeśli nie ma takiej osoby jestem skończona 😉 W sumie co może mi ta ćma zrobić???… Czytaj więcej »

Magda Lena
Gość

Mnie kiedyś osa ukąsiła podczas randki…na szczęście nie jestem uczulona, ale spotkanie skończyło się paniką absztyfikanta 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pająków… Jestem typową arachnofobiczką i niestety często robię z siebie idiotkę, bo nawet najmniejszy ośmionożny, wydaje mi się potworem. Długo by opowiadać. .

Lekko Chaotyczna
Gość

Osy to czysta nienawiść i agresja okraszona złośliwością!

Mam koleżankę, która boi się wszystkiego co ma skrzydła – motyle, muchy, ptaki itp 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Żaby nie są słodkie. Wychodzą na ulice i chodniki. Córki, matki, dziadkowie, całe żabie rodziny. Skaczą z lęku i o lęk przyprawiają. Mnie. W dodatku wstrząsolęk. Skręcam się ze strachu, wyginam i wykrzywiam. Irytuje to innych, irytuje to żaby które zawsze są chętne do skoku, tylko nie na mnie. A gdy nie jestem pewna czy była to moja zielona przyjaciółka na tym chodniku, zawsze wracam żeby sprawdzić czy słusznie się nie boję. Ale. Lubię ten strach. Urozmaica rutynę dni i pochodnikowego marszu 😉 Pozdrawiam Aniu! p.

Daisy K
Gość

Też się boję. Kiedyś dostałam takiego gratisa (czytaj: dziabnięcia) w tesco przy przeglądaniu gazety nieopodal stoiska z warzywami. W łokieć który od razu spuchł jak bania, zrobił się twardy naciek który trzymał się długo. Później myślałam o tym zastrzyku z adrenaliną, ale wyleciało mi z głowy. Szerszenia boję się okrutnie. Zawsze gonię po sąsiada żeby go ubił na śmierć. 🙂

Magda Kazimierczyk
Gość

Mnie już z milion razy pogryły. Różniste (nie umiem odróżnić) ale jakoś mnie nic nigdy nie uczulało. Pobolało(jak choroba jasna boli, choć chyba bardziej bolało jak mnie mrówki pogryzły kiedyś xd) Ja się panicznie boję węży. Ostatnio mój kot siedział w trawie i z czymś się tam bił. Podchodzę, patrzę – a u wielki zaskroniec leży. W ciągu jakichś 30 sekund zniknęłam xd

Wiarygodna pedagożka
Gość

Chyba najbardziej węży..

Bell
Gość

Moją ogromną fobią są pająki i wszystko co lata i się trzepocze. A najgorsze jest połączenie tych dwóch, czyli KOMARNICA. Wielki komaropowodony zwierz, mylony często z samcem komara. W moich oczach to po prostu latający pająk – jest równie obrzydliwy i straszny i ma te obleśne chude odnóża, a jednocześnie lata i może zbliżyć się do mnie znacznie szybciej od zwykłego pająka. Boje się ich równie mocno kiedy są martwe, nie mogę patrzeć na te ich powyginane, paskudne ciałka, więc zazwyczaj ktoś (tata lub chłopak) wywalają je za okno. Przerażają mnie za bardzo, żebym była w stanie je zabić nawet… Czytaj więcej »

Bell
Gość

komaropodobny – witaj autokorekto

Bell
Gość

Może wystarczyłyby pułapki? Moja babcia panicznie bała się szerszeni (bała, bo udało jej się to w dużym stopniu zwalczyć, ale o tym za chwilę), a ma działkę, kiedyś pełną drzewek owocowych, do których one lecą jak wściekłe. Co prawda większość drzew jest już ścięta, ze względu na możliwości i siły babci do opieki nad nimi, ale zawsze wisiały na nich butelki z czymś słodkim, w których szerszenie się topiły. Babcia opowiadała, że kiedyś wyjeżdżając na tygodniowe wakacje zostawiła na działce kilkudziesięcio-litrową szklaną butlę. W ciągu tych kilku dni zapełniła się szerszeniami, tyle ich było. Babcia bardzo chwali też sobie specjalny… Czytaj więcej »

Bell
Gość

Nie ma za co, mam nadzieję, że kiedyś będziesz mogła napisać na blogu jak sobie z tym poradziłaś 🙂

MartaGdynia
Gość
MartaGdynia

Ja się boję gwałcicieli i tym podobnych, ale tych kapciem niestety nie potraktuję :(((

Picola
Gość

😀 Twój komentarz skutecznie poprawił mi humor, a miałam już pisać o mojej spuchniętej po ugryzieniu osy brodzie 😀

Sigrun
Gość

Hm.. nie boję się zupełnie os, szerszeni tylko troszkę, nie boję się pająków, nie boję się prawie niczego. Ale za to mam najśmieszniejszą na świecie i zupełnie bezpodstawną fobię, jaką jest strach przed RYBAMI. Odkąd pamiętam, brzydziły mnie ich łuski, ich głowy, oczy. Zwłaszcza jak napatoczę się na taką złowioną i porzuconą gdzieś na plaży. Moja reakcja: dreszcz obrzydzenia i w tył zwrot. Jako dziecko miałam problem kiedy chciałam popływać w jeziorze. I póki najczystsze nie było, nie widziałam problemu. W momencie, gdy widziałam dno, znajdowałam się trochę dalej od brzegu, a przede mną przepłynęło kilka ryb (większych czy mniejszych),… Czytaj więcej »

almondcake
Gość

o, a myślałam, że jestem jedyna 😀

Edytka
Gość

A ślimaki bezskorupne? Bo ja się i ryb, i tych ślimaków boję dotknąć…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też brzydzę się ryb, ale nie do tego stopnia, żeby nie popływać w morzu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Edytko, pomrowy też są obleśne.

Maalinova
Gość

Żab. Niby nic mi nie zrobiły, ale na ich widok zaczynam się drzeć jak głupia i chyba już nie przestanę..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja boje sie tylko pajakow i pobierania krwi/zastrzykow/strzykawek – zawsze mdleje to fobia z dziecinstwa gdy mialam wenflon, pamietam ten mega bol.
Kiedys natomiast gdy pajak siedzial sobie na scianie przy moim lozku i po tym jak moj ojciec go zabil nie moglam tam spac, balam sie ze nadejdzie kolejny xD taka paranoja, skonczylam na fotelu w salonie xD

Biała Azalia
Gość

Szerszeni – od zawsze. Lata to takie wielkie, buczy jak samolot, brrr, aż ciarki przechodzą. A jak mnie dziabnął w stopę, to skończyło się gorączką, stopą wielkości stópki słonia, i skakaniem na jednej nodze przez 3 dni. Podziwiam, że sama go chciałaś ubić. Ja zawsze kogoś wołam 😀

Aleksandra FashandRoll
Gość

Nigdy nie zostałam ukąszona, ale kiedyś jeździłam sobie rowerem i zjechałam w boczną leśną ścieżkę żeby napić się wody. Nagle zobaczyłam szerszenia, który już ładował się prosto na mnie. Trafiłam gada butelką, od razu wsiadłam na rower i zaczęłam uciekać. Zatrzymałam się dopiero po około pięciu kilometrach.
Dwa lata temu gdzieś nad oknem mojego pokoju szerszenie zrobiły sobie gniazdo i mimo siatki w oknie mniej więcej co drugi dzień uciekałam z krzykiem z pokoju i prosiłam chłopaka żeby go zabił.

madosia
Gość

pewnie przegryzły siatkę. u mnie w domu kilka lat temu szerszenie zrobiły sobie gniazdo w starej, obciętej do połowy lipie. wujek nałożył na lipę taki gruby worek na śmieci i na to położył kawał styropianu… na drugi dzień szerszenie znowu latały :/ w końcu zakleili tą dziurę taką pianką którą się wykańcza okna (chyba :P)

Gośka
Gość

Ja nie wiem jak można klepką zabić szerszenia,jak ja zwykłej muchy i ogromnych cie(które niestety mnie lubią),nie mogę zabić! Ja walę od razu książką,dla pewności,by właśnie nie zastanawiać się,czy nie wpadł gdzieś na szafę,w nocy się ocknie i mnie zaatakuje:D

Miśka Grabowska
Gość

Ja się boje pająków i igły w ciele. Dosłownie umieram, gdy mi ktoś krew pobiera -,-
Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie. Zmieniłam adres mojego bloga, wiec są kłopoty z bloggerem. Wszyscy moi obserwatorzy przestali widzieć moje posty na blogger home. Żeby pozbyć się tych problemów, musisz od-obserwować mojego bloga, odświeżyć stronę i zaobserwować go ponownie. (Jeżeli obserwujesz mojego bloga)
Więcej informacji w moim najnowszym poście. To na prawdę bardzo ważne, wiec proszę nie ignoruj tej informacji.
Chodzę po wszystkich blogach i pisze to każdemu! Proszę, przeczytaj mój najnowszy post informacyjny!! To bardzo ważne.
Pozdrawiam ;*

Miśka
miska-grabowska.blogspot.com

szczurnięta
Gość

Zapewniam, Miśka, że jeśli komuś zależy to ogarnie to sam, nie musisz informować wszem i wobec 🙂

Katrin Mintzer
Gość

Pająki… mój najgorszy koszmar. ;/
Boję się ich od zawsze i dodatkowo tych wielkich samców komara bo jak już jedna z poprzednich komentatorek zauważyła to są takie pająki tylko gorsze bo latają.
Moja fobia jednak poszła trochę w dobrym kierunku. Trochę mniej przestałam się bać tych na chudych nogach i mogę sama ich pozbyć. Niestety mieszkam tuż przy lesie więc przychodzą do mnie też te grube i włochate. Coś okropnego zwłaszcza kiedy nie ma nikogo do pomocy.
W tym roku psikałam dom środkiem, który miał je odstraszać, ale niestety pająki jak były tak są.

Balbina Ogryzek
Gość

Co za zbieg okoliczności! Właśnie wczoraj pierwszy raz w życiu użądliła mnie osa. Siedziała sobie w spodniach, a spodnie leżały w pokoju! Nie mam alergii na szczęście, ale diabelnie boli.

Itysia
Gość

Pająków 😛 I os, gdy jest przy mnie ktoś, kto panikuje 😀 Wtedy wybiegam z nożem upaćkanym sosem do pizzy aż poza ogródek pizzerii 😛 A, zapomniałam, Ty widziałaś tę komiczną sytuację 😛

I śmierci się boję, ale to chyba inny temat 🙂

Wilczyca (S.M)
Gość

Ja się strasznie boję takich WIELKICH ee…. nie komarów tylko takich niegryzących owadów z długimi nóżkami. Tak jak pisała Bell, boję się ich ZAWSZE. Kiedy są żywe, kiedy nie żyją itd. Kiedyś przyleciał taki ogromny i wleciał do okrągłej lampy i tak przez kilka minut trzepotał w środku. To było okropne. Nigdy nie usnę w pokoju, gdzie jest ten owad. Zabiłam takiego chyba tylko raz-wciągnęłam odkurzaczem, a tak, to jeśli takiego widzę to uciekam z pokoju i proszę kogoś kto jest w domu u zabójstwo….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o ile dobrze kojarzę, to te niegryzące owady z długimi nóżkami o których piszesz, to właśnie komary (tyle że samce) 🙂 one są chyba najmniej groźnymi z owadów, na jakie się kiedykolwiek natknęłam 🙂

Wilczyca (S.M)
Gość

Wiem… ale to chyba komarnica jakaśtam… Wiem, że nie gryzie, ugryzienia się nie boję- trochę poswędzi i tyle. Po prostu, czasami są wielkości męskiego środkowego palca (czasem nawet większe) i tak latają. Kiedyś taki wleciał mi na twarz. Po prostu są dla mnie tak obleśne, że nie wytrzymuję z nimi

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja sie boje..mysz! I szczurow.Mieszkam na wsi i na widok myszt tak rycze i krzycze ze sltsza mnie wszyscy mieszkancy. Od jesieni fo wiosny nie ma mowy zebym zeszla do piwnicy. Nawet rower musi mi babcia wyciagac. U mnie najwiejsza strata byla w tamtym roku- przy rowerze w garazu siedziala mysz, tak sie balam, bylam w takim szoku, rzucilam sie do ucieczki iii.. wpadlam na betonowy filar, zdarlam cale szmacianw trampki i rozcielam glowe! Wszyscy maja ze mnie ubaw, a ja się tak boje, ze nie moge dac sobie rady.Raz jak na podwórku lezala przejechana przez moja mame mysz to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O rany! Dobrze, ze mi powiedzialas! Teraz to juz w ogole bede glupawki dostawać, buuu..
,;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ilość moich fobii jest niezliczona… 😉
jeśli chodzi o zwierzaki… przerażają mnie węże i kleszcze! kontakt z czerwonymi mrówkami też nie jest przyjemny 😉
nie miałam podobnych doświadczeń z osami. kiedy spędzam czas na powietrzu to boję się, że jakaś sztuka wpadnie mi do napoju, ja tego nie zauważę i wypiję…

Truflova
Gość

Też jestem Ania i też panicznie boję się os i szerszeni. Moje reakcje wywołują dziwne spojrzenia innych ludzi (kiedy np. siedzę i nagle odskakuję jak poparzona bo coś obok mnie lata albo zaczynam machać rękami i skakać jak opętana), ale na szczęście część znajomych zna już moją fiksację i jak coś bzyczącego wpada do pokoju/biura zwykle bohatersko i szybko ubijają albo wyganiają przez okno, dzięki czemu nawet nie zdążę zrobić z siebie idiotki. 😀

Zakrecony Kot
Gość

ja strasznie boję się psów a one mnie nie lubią z wzajemnością -.-' i brzydzę się ćmy bleee

ważki
Gość

Niczego nie boje się aż tak panicznie…Ale mnóstwo rzeczy powoduje u mnie silny dyskomfort.Mam lekka klaustrofobię, ale już oswojoną, nie boję się "już" wind, choć i tak unikam. Na myśl o strzykawkach i zastrzykach robi mi się słabo. Z rybami mam trochę ja Sigrun, czuje się niekomfortowo z myślą, że pode mną pływają, ale pływam w rzece czy jeziorach itd. Ogromnym obrzydzeniem napawają mnie kleszcze, myśl, że się we mnie wbija … blee, aż mi się kolana uginają. I jeśli można tak napisać, boję się wypadków 😀 Bardzo często mam senne koszmary, że się rozbijam samochodem lub…samolotem przy czym tu… Czytaj więcej »

Izabela Kot
Gość

ja mam to samo co Ty.do pokoju wlatuje osa- wychodze i nie wracam dopóki ktos jej nie usunie, mam ciary na całym ciele i aż mnie trzęsie.szerszeń-samo słowo wzbudza we mnie drgawki i panikę.

Maja Lajk
Gość

Rozumiem Cię, Aniu, dobrze, bo osy są niebezpieczne i chyba nikt nie chce ich mieć zbyt blisko siebie.
A ja dla odmiany boję się biedronek.

Agnieszka Rumińska
Gość

Maju, nie jesteś sama 😉 Moja sąsiadka też boi się biedronek. A myślałam, że jest jedyna na świecie 😀

Pani Strzelec
Gość

Rownież boję się żółtych, gryzących. Pozostałych owadów, nawet motyli nie lubię. Mąż się ze mnie śmieje. Zawsze mu tłumaczę, że chociaż owady są małe, to są '3D' i trudno mi, nielatajacej, ograniczonej do 2D przewidzieć ich ruchy lub unikać spotkania.

Fobmroweczka
Gość

Dentystów i robaczków ;D takich beznogich(robali) tłustych, miękkich. wiśni i czereśni nie jem dla zasady, chyba że od wujka, który przyrzeka, że pryskane. Brokuł, odkąd sąsiadka znalazła w nim ugotowanego robala, jem tylko jak jest mocno rozdrobniony na małe różyczki. Dentystów – każdego oprócz mojego, chociaż i u niego mam wrażenie że zawału na fotelu dostanę 😉

The music of me
Gość

Nie brzmi to ciekawie, mój brat ma uczulenie na ten cały jad i też od razu puchnie i wizyta w szpitalu.
Ja sama panicznie boję się pszczół, mimo że nie mam uczulenia. Po prostu użądliły mnie ileś tam razy i nie chcę ponownie tego przeżywać, stąd się ich boję. Zresztą ogólnie za owadami nie przepadam, pająków również nie lubię…
A najlepsze są sytuacje gdy zbieram jabłka z sadu, a tam z trzymanego przeze mnie owocu wylatuje szerszeń. No zawał.

Charpi
Gość
Charpi

Aniu! Ja nie boję się os, szerszeni ani innych owadów. Nie przerażają mnie pająki, szczury, węże, jaszczurki. Mój organizm reaguje panicznym lękiem, obrzydzeniem i wstrętem wobec… ślimaków. Tych czarnych, bez skorupek. W Krakowie są wszędzie, wyłażą po deszczu. Poza tym tak samo reaguję na wszelkie owoce morza, zwłaszcza te jeszcze "żywe" – skorupiaki, ośmiornice, kałamarnice, krewetki, małże i inne żyjątka… fuuuu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wiem czy to jest fobia,ale nie cierpię owadów. Gdy widzę ćmę,ktora jest wielka wpadam w panikę. Moje oczy podążają za nią a w ręku trzymam gazetę albo książkę. Musze ja zabic, jak tego nie zrobie to nie zasnę. Boje sie rowniez takich owadow, ktore podobne sa do szerszeni i bąków. Pamietam, bylam na dworzu,bawilam sie, jeden ochydny, gruby owad wplatal sie w moje wlosy. Krzyczalam, plakalam,lezalam na ziemi. . .to bylo straszne. . .

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

No to jest w pełni zrozumiałe. Ja się boje… klaunów. Klaunów, osób chodzących na szczudłach, dzieci z pomalowanymi twarzami. Niestety każdy festyn jest rzez nie oblegany a ja najczęściej rycze ze stresu i paraliżu. Ostatnio były dni mojego miasta- mini grupka cyrkowa i ludzie na szczudłach których nie zauważyłam. Oglądając biżu hand made zauważyłam że za mną stoi babka na szczudlach w całym tym stroju- płacz, paraliż, strach, hiperwentylacja i prawie omdlenie. Dobrze że mąż był ze mną…

Beata Grandys
Gość

Ja również panicznie boję się os, szerszeni, bąków no i pająków. Kilka lat temu zainwestowałam w moskitiery przyklejane do okien ale nie polecam odpadają i do dziś mam ślady z kleju. Kupiłam takie droższe na wymiar montowane na haczyki i są super. Można zdjąć i umyć, nic nie wleci do mieszkania. Wydatek większy ale będzie na bardzo długo. Te moskitiery z marketów wytrzymują może 1 sezon i zostawiają nie ładne ślady od kleju.

Rosia483
Gość

Motyle. Są. Straszne. Serio. To znaczy wszystkie te latające cholerstwa są przerażające. Bez znaczenia – mucha… No mucha może jednak nie, przesadziłam. Ale pszczoły, osy, jakieś bąki, ćmy, komary… Uciekam z przysłowiowym krzykiem. O zgrozo, ja boję się nawet biedronki. Jak tylko widzę za otwartym oknem jakieś takie latające coś, to moja prędkość jego zamykania z pewnością bije się o pierwsze miejsce na podium z prędkością światła. Może już nie wspomnę o moich reakcjach na ulicy pełnej ludzi, kiedy to w pobliżu zacznie kręcić się jakiś skrzydlaty potwór.. Nie pamiętam, skąd mi sie to wzięło, jednak jedno wiem na pewno… Czytaj więcej »

Magda
Gość

O jezu. Na działce często się zdarzały nam gniazda szerszeni. Jak udało się je znaleźć dziadek z tatą się nim zajmowali. Ale bardzo często te szerszenie w nocy podlatywały do naszych okien jak światło było zapalone. Na szczęście byłyśmy z siostrą nauczone, że otwieramy tylko te okna w których jest moskitiera. Ale jak sobie przypomnę ten dźwięk obijających się szerszeni, to aż mnie ciarki przechodzą.

Mila
Gość

Ja się boję dżdżownic 😀 Jak jeszcze sobie ona idzie (czy pełza) swoją ścieżką to spoko. Ale jak ktoś weźmie dżdżownicę do ręki… to wtedy zaczynam piszczeć i uciekać gdzie pieprz rośnie 😀 Najdziwniejsze, że zaczęło się to jakieś 3 – 4 lata temu.

Marta
Gość

Aniu, nawet mi nie mów! Też jestem uczulona, tak samo jak moja mama, więc rozumiem Cię w 100%. W tamtym roku w moim rodzinnym domu zagnieździły się szerszenie w przewodzie wentylacyjnym, na szczęście mój tata zrobił z nimi porządek. Niestety, w tym roku zauważyłam wzmożoną aktywność tych potworów latających wokół ogrodowego basenu, ale wytłumaczyłam je sobie tym, że mieszkam przy samym lesie, więc niestety takie dziady to u mnie normalka. Okazało się jednak, że pieroństwa zagnieździły się tym razem u sąsiadki z domu obok, a pani jak na domiar złego nie widzi w nich nic złego i pozbyć się ich… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja się boję (albo brzydzę?) pająków… Albo jedno i drugie… Problem mam też przy wielkich, otwartych przestrzeniach… Wtedy czuję ze mnie przytłaczają. Mam tu na myśli np. góry, spojrzenie w dół w centrum handlowym z piętra, gdzie wszędzie pełno szkła itp. Dziwnie to brzmi :]

Alicija Serlat
Gość

ojejku, moja siostra tak samo ma, bo uzadlila ja osa, kiedy byla dzieckiem 🙁 to widzac ose, w panice ucieka, a ja musze ja ratowac. Juz dwie osy wlecialy za ten tydzien do naszego pokoju – jedna zabilam, a druga jakos udalo sie wyrzucic za okno. Tez nie lubie tego paskudztwa!

I am Emilia
Gość

ja też boję się pszczół i szerszeni i to tego jeszcze pająki

zapraszam http://www.iamemilia.blogspot.com/

czytanie uzależnia
Gość

Boję się tylu rzeczy, że trudno zliczyć. Ciemności, gdy jestem sama w domu, węży, pryskającego oleju z patelni (zawsze panikuję, że trafi mnie w oko…), mam jakąś odmianę klaustrofobii – mogę np. wejść do szafy, jeździć windą, ale jak zaklinuję się w bluzie wkładanej przez głowę albo ktoś łapie mnie ramieniem od tyłu za szyję, nie mogę oddychać, zaczynam drżeć i się szamotać. Oprócz tego boję się wszystkich owadów (no, dobra, może na widok motyla albo biedronki nie uciekam z piskiem, ale wolę, żeby jednak się do mnie nie zbliżały), zwłaszcza tych gryzących, żądlących, dużych. Bąki, osy, szerszenie przyprawiają mnie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też się boję oleju z patelni! Jak nie ma w domu nikogo, kto może coś za mnie usmażyć to ubieram długą bluzę i dwie pary rękawiczek 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja mam tylko jedno pytanie: czemu wychodzisz z domu oknem? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ty nie wychodzisz oknem? Dziwna jesteś 😛 🙂

Nysiek
Gość

też bym chętnie wychodziła ale na 7 mieszkam 😛

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

zawsze marzyłam o tym by wychodzić oknem. Albo balkonem. Cóż… póki co śni mi się to… tyle ze z 4 pietra:D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja się boję wszelkiego robactwa. Jak byłam mała "hodowałam" w pudełku biedronki, pszczoły, gąsienice, raz miałam nawet bąka 🙂 który dawał się głaskać. Zawsze chciałam mieć pająka, taką wstrętną czarną tarantulę albo ptasznika. Do czasu aż miałam bliskie spotkanie (trzeciego stopnia, czy jak to tam mówią 😉 z gigantycznym pająkiem na wakacjach w Chinach. Miałam też przyjemność spać w jednym łóżku z wielką, chyba jakąś zmutowaną szczypawką. Boję się też burz, strasznie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rozbroiłaś mnie tym bąkiem :D.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moje bitwy z pająkami wyglądają podobnie jak ta twoja z szerszeniem. Bo u mnie, nie wiadomo skąd, pojawiają się takie wieeelkie, nawet jak pięść, pająki. A w domu mam porządek, więc może przechodzą jakąś dziurką do domu. Strach spać o_0

Violet Bell
Gość

Pszczół i pszczołopodobnych boję sie w zasadzie tylko wtedy kiedy wpadną mi do mieszkania i nie widzę ich ale słyszę, że coś brzęczy 😉 a z tych zabawniejszych lęków – boję się kogutów. Nie jest to może paniczny strach, ale mam mały uraz sprzed lat i kiedy widzę, że jakiś kogut zaczyna mi się conajmniej bacznie przyglądać, omijam go szerokim łukiem…:D

Mess
Gość

Też boję się kogutów, bo jak byłam mała to wskoczył mi na plecy… Brr.

Violet Bell
Gość

Wychowywałam się na wsi, sąsiadka miała koguta który pałał nienawiścią do całego świata i niczego się nie bał 😉

Karolina
Gość

Ja nie mam takiej fobii, ale wiadomo, że zawsze lepiej zejść z drogi owadom, które mogą nas ugryźć 😉 Co roku zrywam maliny, więc może przywykłam do obecności os i pszczół 😉 Raz miałam sytuacje jak u ciebie, że do pokoju wpakował mi sie szerszeń. Wielkie to to, a buczy jak traktor 😀
Moją jedyną robaczaną obsesją są skorki i kleszcze. Kleszcze, bo tata kiedyś zachorował od ugryzienia i od tamtej pory mam stracha, a skorki, bo są po prostu straszne 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oho, myślę, że możemy sobie przybić piątkę. Co prawda nie mam uczulenia (a właściwie do tej pory nie wyszło), ale też wpadam w panikę, a strach mnie niesamowicie paraliżuje… Kiedyś też miałam podobną sytuację, że po prostu najzwyczajniej w świecie stałam i nic nie robiłam, podleciała do mnie osa i mnie użądliła w rękę… ;__; To dowód na to, że osy to wredne p*ndy i lepiej trzymać się od nich z daleka. 🙂 Chociaż nieraz też słyszałam, że kiedy się boimy wytwarzamy jakiś zapach, które one czują i to, o losie, je przyciąga jeszcze bardziej.

Karolina W
Gość

Też boję się os i szerszeni, bardzo, ale nie aż tak bardzo jak Ty. Strasznie brzydzę się tych wielkich latających chrząszczów, żuków i innych "twardoskorupych" paskud. Nie lubię też ciem i motyli – wiem, że są ładne, ale niech do mnie nie podlatują.

Previous
SIĘ DZIAŁO 12, 13, 14
Czego najbardziej się boję…