Brak zgrania

   Opowiem Wam o pewnej przykrej sprawie, która rzuciła cień na mój pobyt nad Morzem. Może to sprawi, że ktoś następnym razem pomyśli

Sprawa jest już wyjaśniona, ale spowodowała duży zgrzyt. Jak wiecie – a przynajmniej – jak Ci, którzy śledzą mnie na Instagramie wiedzą –  jestem tutaj na wakacyjnym wolontariacie. Wraz z innymi wolontariuszami prowadzimy zajęcia, a potem mamy czas całkowicie do naszej dyspozycji. Jest sześć osób i jeden klucz. Jeden. Do środy radziliśmy sobie z tym fantastycznie. Niestety później nie było tak fajnie.
Podzieliliśmy się na dwie trzyoosobowe grupki. Ja z koleżankami wybraliśmy się w jedną stronę, druga ekipa w przeciwną. Wychodzili z pokoju dużo później niż my, więc to oni byli szczęśliwymi posiadaczami spornego klucza. Gdzieś w połowie naszej pieszej wyprawy do sąsiedniego kurortu zadzwonił telefon, że wychodzą się przejść i dostarczą nam klucz o 20:00.
Ok, pomyślałyśmy, że zaraz pora wracać, aby ogarnąć się na tą 20:00, założyć coś z dłuższym rękawem i może jakieś spodnie. No i iść gdzieś dalej 🙂 10 minut przed ustaloną godziną koleżanka dzwoni w sprawie  klucza – hej, gdzie jesteście, bo my już prawie na miejscu. Odpowiedź nas zamurowała – za 15 minut będziemy schodzić z plaży. Plaży, w kurorcie oddalonym o kilka grubych kilometrów. Ale jechali samochodem więc tylko mówimy ok, to szybko się ogarnijcie, bo jest zimno i czekamy.  Niegrzeczny był fakt, że nikt nie zadzwonił wcześniej i nie uprzedził o spóźnieniu, ale przynajmniej wiedziałyśmy, że nie ma sensu pędzić. Ogarnięcie się i dojechanie samochodem powinno zająć maksymalnie 15 minut, więc poślizg ostatecznie nie byłby taki duży. Poszłyśmy więc dłuższą trasą.
Po części dlatego, żeby nie stać i nie przebierać z zimna nogami pod miejscem noclegowym, po części dlatego, że szukałyśmy miejsca z toaletą. Robiło się zimniej i zimniej. Miejsce w którym przebywamy nie jest jakimś wielkim kurortem, a małą wioską z plażą i dostępem do morza. Kawiarni, kawiarenek i innych knajp czynnych wieczorem raczej brak. No chyba, że przy plaży, do której musiałybyśmy wracać jakieś 4-5 km. Słabo.
Jest zimno i robi się coraz mniej przyjemnie. Knajpki z toaletą brak, mamy ciężkie torby i w końcu ok 20:30 to my decydujemy się zadzwonić z pytaniem, gdzie oni do cholery są. A jeszcze do biedronki weszliśmy.
Szok. Biedronka w sąsiedniej miejscowości. Całodobowa biedronka nad morzem. Kolejki jak PRL-u. A my marzniemy bez klucza, bo wychodziłyśmy jak było cieplutko, a teraz miło nie jest.
Skończyło się na wybłaganiu babeczki z jakiegoś hotelu, aby udostępniła nam toaletę służbową – koleżanka porządnie przeziębiła sobie z tego wszystkiego pęcherz. Na szczęście pani była bardzo uprzejma i jak usłyszała skróconą historię, wpuściła nas w ostatniej chwili. Dwie sekundy później pęcherz koleżanki przestałby słuchać.
Głodne, złe, przemarznięte i podziębione znalazłyśmy się w miejscu zakwaterowania dopiero o 21:25.
Nie wiedzieliśmy, że będziecie punktualnie. 

To był moment, kiedy wszystko we mnie zawrzało. Nie dość, że ktoś SAM proponuje godzinę, to jeszcze nie potrafi się na nią stawić, uprzedzić telefonicznie o poślizgu i wybiera się do biedronki wiedząc, że inni czekają i są uzależnieni od klucza. A na koniec okazuje się, że to nasza wina, bo przesadzamy  i nikt nie wiedział, że będziemy na czas.
To jest dziecinada level over 9000.

Sprawa jest już wyjaśniona, ostatecznie zostałyśmy przeproszone, ale hej, tak się nie robi. Nie piszę tego za niczyimi plecami, bo mój blog nie jest tajemnicą, ale może ktoś zastanowi się w przyszłości?
Kiedy sam wyznasz godzinę spotkania, traktuj ją jak świętość. Kiedy masz jakiś problem, np. Twój pociąg stanął i nie wiesz co się dzieje – uprzedź o tym drugą stronę. Może jeszcze nie wyszła z domu i spokojnie dopije herbatę? Nie ma nic gorszego niż stać i czekać na kogoś, nie wiedząc co się stało. I wreszcie – kiedy wiesz, że ktoś na Ciebie czeka z Twojej winy, nie wchodź jeszcze na długie zakupy do sklepu! Zrobisz je później. Na koniec kultura nakazuje przeprosić za spóźnienie.
Nie chciałabym, aby w komentarzach rozpętała się jakaś nagonka, nie jestem osobą pamiętliwą, ale może dzięki temu następnym razem ktoś się dwa razy zastanowi?  A może ktoś z Was miał taką niemiłą przygodę i wie jak radzić sobie w takich sytuacjach? My jesteśmy zakwaterowani w szkole i nie mogłyśmy posiedzieć sobie w recepcji ani zdobyć zapasowego klucza… 🙂


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

Podziel się

57
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
::MaGic Lov::Artinowy ŚwiatBarbaraMartaAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
almondcake
Gość

A, zawsze mnie taka postawa denerwowała, może dlatego, że ja jestem chorobliwie punktualna i zawsze jest mi głupio kiedy nie mogę zdążyć z czymś na czas. Jak wiem, że ktoś się spóźnia, umawiam się z nim na godzinę wcześniej, żeby ten ktoś przyszedł o właściwej godzinie, która mi pasuje 😀

Ania Abakercja
Gość

rozwaliło mnie "Nie wiedzieliśmy, że będziecie punktualnie"

nie wiem, jak długo tak byliście, ale gdyby to było dłużej niż 3-4 dni pewnie machnęłabym ręką na te kilka złotych i dorobiła sobie klucz (no chyba, że takiego punktu w tej małej miejscowości nie byłoby). swoją drogą jeden klucz na 6 dorosłych osób to średnio komfortowe wyjście.

Itysia
Gość

życzę powodzenia w dorabianiu kluczy do szkoły… Do hotelu może też dorabiać jak się większą grupą jedzie? 🙂

Wreddu
Gość

Dadajmy jeszcze do tego teksty "jak już wszystko będzie wiedzieć, co i jak to napisze", a tu wiadomości ni widu ni słychu… A ty czekaj jak ostatni idiota.

Oludzie
Gość

Ja kilka razy jadąc na korepetycje pocałowałam klamkę. Albo jak przyjechałam przez pół Bydgoszczy i miałam już wysiadać, dostałam telefon, że jednak zajęcia odwołuje, bo rehabilitacja się przedłużyła.
Najlepsza była sytuacja, kiedy to wstałam o 4.30 na 5.30 na PKS żeby być po 9 w Bydzi i o 10 dowiedzieć się, że korki o 12 odwołane, bo dziewczyna zapomniała, że ma wizytę u lekarza.. Nie chodzi mi, że takie rzeczy nie mogą się zdarzać, ale to wszystko było związane z jedną i tą samą osobą. Przepraszanie przepraszaniem, ale to ma sens, jeśli jest postanowienie poprawy 😛

Itysia
Gość

Chociaż szła do lekarza a nie tak po prostu "bo nie", jak u mnie 🙁

Kangarooo
Gość

najbardziej lubię " już idę" – kiedy siedzi jeszcze w domu, albo "już wychodzę" – kiedy akurat maluje usta. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja za to miałem kiedyś inna sytuację.Miałem koleżankę, obiecałem, że pomogę jej się przygotować do kolokwium poprawkowego. Trzeba dodać – jej kolokwium ( ja już dawno temu zaliczyłem ten przedmiot). Byliśmy umówieni na 13.Jadę przez pół miasta; jestem punktualnie. Na miejscu, dzwonię, by mnie wpuściła. I szok, niedowierzanie.Koleżanka jeszcze nie wstała. Nie wpuści mnie do środka, bo jest półnaga, musi wziąć prysznic, ogarnąć włosy etc (mimo, że było już popołudnie). "Załóż byle co i wpuść mnie do środka""Nie, poczekaj chwilę"Czekałem chyba z godzinę. Międzyczasie odwiedziłem Biedronkę, przeszedłem się po okolicy. Wreszcie koleżanka zadzwoniłam, że mogę łaskawie przyjść. Oczywiście, nie widziała… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba zawróciłabym do domu. Toż to kpina.
Ehh, ale łatwo mówić – gdy sama na studiach także pozwalałam niektórym wchodzić sobie na łeb. Takich ludzi jest pełno – leniuchów, którzy nie dość, że są niesłowni to jeszcze za grosz u nich instynktu samozachowawczego.

Kiniaczek
Gość

Ja jak się z kimś umawiam to wolę być nawet 30 min wcześniej, niż to aby druga osoba miałaby na mnie czekać. Wiem jakie to irytujące na kogoś czekać więc staram się tego unikać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

30 minut to chyba lekka przesada i w pewnych sytuacjach może spowodować skrępowanie.
Chociaż… to wszystko zależy od kontekstu 😉

Miśka Grabowska
Gość

O mój Boże… prawie 1,5 godziny poślizgu? Nieźle… A i tak czytając to twierdzę, że utrzymałaś nerwy na wodzy… Nie wiem, co ja bym zrobiła, ale masz rację. Gdy ktoś SAM ustala godzinę, raczej wypadałby się jej trzymać i powiadomić o względnych spóźnieniach…;/
Pozdrawiam ;*

Miśka
misiayou97.blogspot.com/

P.S.: Zapraszam na konkurs. Prosty konkurs, w których najprawdopodobniej już dziś poznamy zwycięzcę. Gdy tylko stuknie mi 100 000 wejść 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja napiszę z punktu widzenia i osoby spóźnialskiej i tej co nieraz na kogoś czekała 😛 Znając swoją tendencję do spóźniania wyznaczam np. godzinę spotkania na 20 jednocześnie ogarniając się na tą wcześniejszą, np. docelowo 1930 😛 dziwne, ale u mnie działa. No i nie mogłabym znieść że ktoś przeze mnie ma kłopoty więc tu chyba jednak chodzi o totalny brak odpowiedzialności – sama wolę do kogoś dryndnąć i powiedzieć że się spóźnię – właśnie w nadziei że albo ktoś jeszcze jest w domu albo może sobie np. zaplanować na ten czas jakieś swoje sprawy jeśli już dotarł. Oczywiście… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też jestem okropnie spóźnialska, ale na Twój sposób jeszcze nigdy nie wpadłam. Będę stosować 🙂

joule
Gość

Bardzo nie lubię spóźniania! Staram się tego unikać jak ognia. Dla mnie spóźnianie bez uprzedzenia/przeproszenia to postawa olewcza, wyrażająca typowo brak szacunku wobec mnie i mojego czasu. Może też czasem przesadzam, ale cóż poradzić – tak to odbieram.

Patrycja Malinowska
Gość

Jak ja nie lubię nie punktualności. Dla mnie to jest znieważanie drugiego człowieka grrr….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przykro mi, paskudna sprawa, ludzie jakos tak nie mają wyczucia

szczurnięta
Gość

Ja niestety jestem straszną spóźniarą, jeśli chodzi o spotkania towarzyskie. Jeśli wiem, że jest coś ważnego, to zazwyczaj jestem przed czasem. Z koleżankami umawiam się po prostu tak, że puszczam sygnał jak wychodzę i wtedy można się lepiej zgrać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie potrafiłabym znieść myśli, że przez moje zachowanie narażam kogoś na niedogodności. Zrobiłabym wszystko ,aby zminimalizować "straty" podjechać jak najszybciej, wysyłałabym smsa z informacją co 5 minut, aby druga strona wiedziała co się dzieje. Nie wiem, dla mnie to naturalne i zupełnie oczywiste :).
Ale

Karolina Franieczek
Gość

To najbardziej znienawidzona przeze mnie sytuacja. Ktoś się ze mną umawia, podaje godzinę, ja się ogarniam, zwijam jak w ukropie, żeby być o określonej porze (zawsze jestem kilka minut przed czasem – chociażby po to, żeby się zorientować np. w nowym miejscu) i w większości przypadków kwitnę i czekam. A najgorsze jest to, że z tych wszystkich razów praktycznie nigdy nie usłyszałam choćby zwykłego przepraszam. :/

Magda Lena
Gość

Mam wrażenie, że wiele osób nie szanuje cudzego czasu… zwłaszcza w dobie komórek można zawsze kogoś zawiadomić o spóźnieniu. Przykre i irytujące, ja bym się mocno wkurzyła i pewnie nie przebierała w słowach ;P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie mogę się doprosić mojej opiekunki praktyk o wypisanie dokumentów. Bylam tam już 3 razy, z czego 2 terminy ustaliła ona sama- i nic! Ani be ani me bo ona nie zdążyła. Co z tego że ja marnuję swój czas i pieniądze na dojazd, do tego czuje się jak idiotka. Teraz czekam na telefon od niej, miała dzwonic wczoraj- chyba nie muszę mówić że tego nie zrobiła? Co najśmieszniejsze to właścicielka biura tłumaczeń, można by pomysleć że dotrzymywanie terminów ma we krwi…

bubejzi
Gość

Nienawidzę jak ludzie sie spóźniają, nawet kilkanaście minut.Gdybym miała czekać tyle samo co Ty, do tego w takich warunkach to bym wielka awanturę zrobiła, chociaż jestem bardzo spokojną osobą. Moim zdaniem świadczy to o braku kultury danej osoby i szacunku. Niestety choć bym nie wiem jak sobie tłumaczyła to zawsze będę zirytowana jak ktoś sie spóźnia. 😉

Płaszczoobrosła
Gość

I takie nieodpowiedzialne osoby zajmują się dziećmi?

Ja ogólnie też nie cierpię, jak ktoś ma się spóźnić, czy nie dotrzymać słowa a nawet nie poinformuje…

Anna / Kosmetykoholizm
Gość

Staram się być punktualna, ale bywa, że nie dam rady. Zawsze wtedy uprzedzam o tym fakcie.
Strasznie mnie wkurza taka bezmyślna niepunktualność

gorzkakokoszka
Gość

Sytuacja irytująca, ale koleżanka nie mogła wysiusiać się w krzaczkach?

megirosa
Gość

Ja osobiście sobie tego nie wyobrażam 🙂 przypomina mi się taks sytuacja z dzieciństwa, jak byłam na wycieczce w czasach podstawówki, opiekunki zamiast zrobić postój na jakiejś stacji benzynowej to zatrzymały autokar pod jakimś lasem i kazały dzieciom tam sikać o_O mnie to nie pasowało i musiałam dalej trzymać xD nie wiem skąd w ogóle taki pomysł, pewnie za darmo i szybciej, no ale kurczę, w xxi wieku chyba mamy prawo sikać w cywilizowanych warunkach? 😀 sory za komentarz nie na temat

gorzkakokoszka
Gość

Wiadomo,że sikanie w ludzkich warunkach jest lepsze 🙂 Ale czasem są takie sytuacje kryzysowe jak ta. Ja np. mam tak, że mam częsta potrzebę zalatawiania takich potrezb i nie wytrzymałabym jakbym taka droge miała czekac do toalety.

Itysia
Gość

Racja, trzeba było zdjąć majtki przy ludziach ewentualnie iść po kleszcza w trawę. Nie od dziś wiadomo, że lepiej mieć kleszcza w pupie niż poczekać na sposobność. A ci z syndromem wstydliwego pęcherza powinni wyginąć w ramach selekcji naturalnej 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba nieco dramatyzujecie. Lepiej jednak lujnąć w krzaki, niźli potem męczyć się z przeziębionym pęcherzem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie chcialabys z przez odbił bym pęcherzem iść w krzaki, wierz mi… Moim zdaniem opcja z publicznym kibelkiem spoko

gorzkakokoszka
Gość

Ok, każdy by zrobił jak uważa, to intymna sprawa, tylko stwierdziłam fakt 😉 Ja bym sie posikała w majtki, więc wolałabym wybrać opcję z krzakami 😉 Koniec tematu, bo o czym innym byl post. W każdym bądź razie ja bardzo nie lubię spóźnień, sama spóźniam się rzadko, właściwie nigdy, a jeżeli mam się spóźnić to uprzedzam o tym drugą osobę jak najwcześniej się da, po to, żeby mogła sama na spokojnie się wyszykować, nie wychodzić za wcześnie itd. Nie lubię nie szanowania czyjegoś czasu.

Alex T
Gość

Jak ktoś stawia mnie w podobnej sytuacji zawsze myślę sobie, że musi mieć niezły tupet i dość wysokie mniemanie o swojej osobie – bo jak można z pełną świadomością, że ktoś na ciebie czeka ot tak go olać i pojawić się późnej? wiadomo, że nie można generalizować ale dla mnie osoba, która każe na siebie czekać jest po prostu skrajnie egocentryczna (+ natychmiastowe odbicie piłeczki "ale cośtam" też świadczy o osobie, że nawet do głowy nie przyjdzie, iż mogli zrobić coś nie tak – pierwsza reakcja agresywna obrona zamiast wysłuchania drugiej osoby i chociaż krótkiej refleksji)

Justinee
Gość
Justinee

Nie lubię tego. Dla mnie to jest lekceważące i oznacza brak szacunku, na co się nie godzę. Owszem umawiamy się, spóźniamy się(to jestem w stanie tolerować, choć z uprzedzeniem), ale nie robimy wariata, mówiąc, że jesteśmy tu i tu a tak w ogóle to skoczyliśmy do Biedry i nie wiedzieliśmy, że jesteście takie punktualne. To nie jest trudne spóźnisz się uprzedź, zadzwoń, napisz. Sama jestem punktualna irytuje mnie takie zachowanie. Tak się nie robi, ale dobrze, że już wszystko wyjaśnione. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nienawidzę spóźnialstwa . Dlatego ,że mam przykre doświadczenia związane z takim zachowaniem.Miałam koleżankę która nagminnie się spóźniała , notorycznie .Chociaż to ja byłam ta dojeżdżająca (mieszkałam za miastem) to zawsze starałam się być na czas ,a nie raz jak przyjechałam to pocałowałam klamkę i czekałam na koleżankę 10 min- 1 godz ( nie mieliśmy jeszcze wtedy telefonów kom. bo to było około 14 lat temu i nie każdego było na niego stać 🙂 ). Ta koleżanka bardzo rzadko do mnie przyjeżdżała bo to stanowiło dla niej barierę prawie nie do przeskoczenia więc to ja byłam skazana na stanie pod klatką… Czytaj więcej »

Itysia
Gość

Podoba mi się zakończenie historii 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Całkowicie się z Tobą zgadzam Aniu. Ja sama STRASZNIE nie lubię takich sytuacji, kiedy ludzie się tak zachowują. Mam wrażenie,że za nic mają mój czas i go po prostu marnują. Denerwuje mnie ciągłe czekanie za kimś, albo spóźnianie się. Ja sama wychodzę zawsze wcześniej i jestem na czas a ta druga osoba sobie to "oleje". Grrrrrr aż mną zawrzało 😀 /mo

Tekla
Gość

Nieodpowiedzialność ludzi i brak wyobraźni przerażają mnie czasami.
Chciałabym zobaczyć Twoją minę Aniu, jak oni już przyjechali 😀
pozdrawiam 🙂
Tekla

gosshaa
Gość

Nic tak nie wkurza jak to, że ktoś traktuje rzuconą przez siebie obietnicę (obojętnie czy dotyczy to klucza czy życia i śmierci) lekko i zupełnie nie przykłada się żeby ją spełnić albo chociaż poinforomować o zmianie sytuacji. Spotkało mnie to w innym kontekście ale można wybuchnąć wobec takiego lekceważenia. A często wystarczy krótki sms 😉

illonky
Gość

Ja ostatnio zostałam wystawiona przez znajomą, umówiłyśmy się na 5 września na kosztowny całkiem wyjazd, a ona zadzwoniła wczoraj, że jednak nie da rady, przy czym to ona nakręcała mnie na niego dość mocno, ja miałam być powiedzmy "do towarzystwa". Owszem, uprzedziła mnie, ale niesmak mam (bo to kolejny raz, kiedy odmawia spotkania). Umawiając się z kimś staję na głowie, żeby dopiąć terminów, gdy wiem,że się spóźnię zawsze, ale to zawsze dzwonię przynajmniej godzinę wcześniej – zanim ktoś wyjdzie z domu i mówię sory,coś mi wypadło, ale będę na pewno. Też wyznaję zasadę pierwszeńśtwa – jak umawiam się z X… Czytaj więcej »

Magdalena Dudka
Gość

Oj jak ja dobrze znam takie sytuacje… Dodatkowo moja koleżanka z pokoju, która zabierała zawsze klucz specjalnie wracała późno, żebyśmy z drugą koleżanką musiały czekać, a później się spieszyć, bo dzieciaki już czekały na popołudniowe zajęcia. Na szczęście załatwiłyśmy sobie zapasowy klucz. I naszym przypadku były to tylko 3 osoby w pokoju, więc wydawać by się mogło, że nie będzie problemów.

Niestety na takie osoby chyba nie ma sposobu innego jak zapasowy klucz, lub zabieranie tego jednego, który macie.

ania notuje
Gość

Mnie też takie spóźnienia strasznie drażnią. Szczególnie kiedy przychodzę punktualnie by później czekać do 30-40 min na wszystkich spóźnialskich.

Sorbet
Gość

Mój brat ma strasznie nieczasowego kolegę. Po którejś z kolei sytuacji, gdy czekał na jegomościa dwie godziny, wpienił się i skwitował: do jasnej kur…y! w średniowieczu ludzie umawiali się na bitwę, w południe pod wielkim dębem i byli na czas, a dziś, w dobie komputerów, smartfonów, komórek i innego badziewia ten debil nie może mi napisać sms, że się spóźni!

Sorbet
Gość

W sumie to spóźnialstwo czyjeś odczytuję jako: mój czas jest cenniejszy niż twój. Moje bezrobotne znajome czasem się z tym spotykają. No bo skoro nic nie robią, tylko siedzą w domu to ich koleżanki mogą wpadać nie zapowiedziane i spóźniać się ile wlezie. To jest tak jak pokazanie fakolca.

Marta
Gość
Marta

Aniu, uważasz, że zarabianie 2tys zł (stała pensja na etacie) to obciach?

Marta
Gość
Marta

Przeczytałam na blogu (a właściwie w komentarzu do mojego komentarza) osoby, której historię motywacyjną umieszczałaś kiedyś u siebie, właśnie takie zdanie. Po poznaniu historii jej życia, podziwiałam jej determinację w dążeniu do lepszych warunków życia, a tu taka opinia. Zawiodłam się, bo myślałam, że osoby, które wiedzą jak ciężko czasem się żyje, doceniają to, co osiągnęły i nie będą krytykowały tych, którzy mają nieco gorzej.

Barbara
Gość

Marto, wstydem jest lenistwo i niedocenianie siebie. Uczciwa praca i dawanie z siebie wszystkiego to powód do domy, tylko i wyłącznie. Głowa do góry, ceń siebie. Życzę wszystkiego najlepszego i serdecznie pozdrawiam!

Barbara
Gość

Nóż się w kieszeni otwiera. Dla mnie bycie niepunktualnym jest oznaką braku szacunku i zazwyczaj, jeśli ktoś raz się spóźni, po raz drugi już się z tą osobą nie spotkam. Współczuję spotkania z chamstwem i niedojrzałością na poziomie hard.

Artinowy Świat
Gość

Cieszę się, że to napisałaś. Niestety wiele osób nie dostrzega nic złego w takim zachowaniu jka osób wyżej ;x

::MaGic Lov::
Gość

Fanie sie czyta Twoje historie 😉 Obserwuję 🙂
Ogólnie to współczuje że tyle musiałyście czekac nie lubie takich ludzi co ciągle się spóźniają i nie widzą w tym żadnego problemu ;/