Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

SIĘ DZIAŁO (9)

Hej! W końcu mam chwilkę czasu na naskrobanie o tym, co było.Właśnie miałam chwilowy atak furii, bo nie było mnie w domu akurat przez godzinę, podczas której przez jedyne 10 minut tego dnia padał deszcz. Nie zdążyłam dobiec, na innych liczyć nie można. Cóż, nie moje skarpetki zmokły 😉

Konkretne foldery do podsumowań tygodnia, nazywam dość bezrefleksyjnie, totalnie nieświadomie. Obecny nazwałam słowem “pilnowanie” i uświadomiłam sobie to własnie przed chwilą. Tak się złożyło,że wpadłam w dość frustrującą sytuację, polegającą na pilnowaniu kogoś, przez prawie cały tydzień. Ów ktoś jest w takim wieku, że nie chodziło o organizowanie czasu ani animowanie go, tylko właśnie o takie doglądanie. Teoretycznie – mało zajmujące. Praktycznie – totalnie frustrujące i wysysające energię, bo trzeba siedzieć na czterech literach i nie można nigdzie się ruszyć. Jak na złość – było pięknie, słonecznie i chciałoby się wyskoczyć nad jezioro. Albo zrobić projekt w Projektorze. 🙁

Kot chował się po kątach, w poszukiwaniu cienia, bydgoska sokowirownia skusiła mnie pysznym sokiem jabłko-banan, a kanapki ze szczypiorkiem i pomidorem znikały z prędkością światła. To jedne z nielicznych kanapek, które nie smakują mi na ciemnym pieczywie 😉

Na blogu przyznałam się do oglądania W11 i podsumowałam tydzień numer osiem.

Kocham poziomki i udało mi się wyrwać do lasu w celu ich nazbierania 😉 Na zdjęciu oszustwo, bo te w pudełeczku kupiłam na okolicznym targu za 3 zł. Niestety to nie ten urok, co jedzone prosto z lasu, ale i tak są pyszne :))

Na blogu zadawaliście mi pytania, a ja odpowiedziałam już na 50 z nich : PART I, PART II. Kolejna ćwiartka niebawem 😉

Nie wierzę w to sama, ale cały tydzień chodziłam w… jednej kiecce! Lekka, nic nie waży i schnie po praniu w kilka minut 😉 Zmieniałam tylko buty, albo płaskie sandały, albo obcasy, lub dokładałam jeansową kurtkę 😉

Buty są mega wygodne, żałuję, że nie kupiłam więcej kolorów 🙁 Nie są zdarte, chyba się jakiś paproch przypętał 🙂

W piątek wyskoczyłam do Warszawy na warsztaty dla dziennikarzy. Chodziło o mięso QAFP , zasady przyznawania symbolu i jego jakość… plus grillowanie pod okiem mistrzów kuchni 😉 Najpierw wykorzystałam czas między pociągiem a warsztatami, na poznanie kolejnej czytelniczki. Tym razem zgłosiła się przesympatyczna Ola, która pokazała mi swój ulubiony lokal – Wrzenie świata. Wypiłam pyszne smoothie banan+masło orzechowe 😉 Cieszę się, że poznałam Olę, bo to bardzo sympatyczna, pełna pasji studentka historii sztuki. Zawsze, kiedy poznaję kogoś ze swoich czytelników, jestem pod wrażeniem tego, jakimi pozytywnymi ludźmi jesteście :)! Zawsze informowałam na facebooku, że pojawię się w jakimś mieście. Koleżanki-blogerki od kilku dni informują mnie, że facebook znowu tnie zasięgi czyli krótko mówiąc – informacje nie docierają do wszystkich. Fejsowi chodzi o wykupienie płatnej reklamy… Jak wiecie, nie traktuję bloga komercyjnie, chociaż korzystam z fajnych akcji, które blogowanie mi umożliwia. Jeśli miałabym kupować reklamy na facebooku, musiałabym częściej godzić się na posty sponsorowane, lub nie filtrować ofert –  a tego robić nie chcę 😉 

Proponowane rozwiązania :

Zaobserwowanie mnie na INSTAGRAMIE
Kliknięcie na moim fanpage pod “lubisz to” opcji “otrzymuj powiadomienia”
Kliknięcie pod ty postem , lub w prawym panelu “follow me on bloglovin“, lub zostanie obserwatorem google. Dotyczy to oczywiście tych, którzy chcą być na bieżąco, albo nie przegapić kolejnym razem możliwości poznania się 🙂 Poznawanie czytelników jest baaaaardzo fajne! 🙂 Nie chciałabym, aby blog był tylko on-line, poza siecią, życie jest dużo ciekawsze 🙂

Warsztaty QAFP były ciekawe i smaczne ;-)Rzecz rozegrała się w warszawskiej Villa Foksal, i chociaż nie jestem fanką mięsa, to docenia sens istnienia czegoś takiego, jak znak jakości. Między innymi chodzi o to, aby te zwierzaki które rosną nienormalnie szybko, nie mogły być surowcem do produkcji kiełbas i szynek, czy kotletów. 
Jestem wielką fanką tart, szczególnie teraz, kiedy jest mnóstwo sezonowych owoców. Szukam dobrego przepisu na krem :)) Materiały z konferencji dostałam na uroczej śwince – to chyba najładniejszy pendrive jaki mam ;-))  W bonusie : zatłoczony pociąg i …awizo. Koszula o której pisałam w “jak kupować z Chin” właśnie doszła. No ok, ja musiałam się po nią przejść, bo widocznie była dla listonosza za ciężka… :-)) Pokażę niedługo, byliście ciekawi jakości z Chin i różnic między sieciówkami a ebayem. Dodam, że materiał do analiz ciekawy, bo Chińczyk dodał metkę z ceną dużo wyższą niż deklarowana i mogłam mieć problemy z cłem.

Pisałam też o zdrowotnych korzyściach płynących z jedzenia czereśni i o tym, dlaczego nie warto czytać dupelka.  No i baaaaaaaaaaaaardzo wciągnęłam się w instagram, chwytam momenty 😉 (mój profil). Czuję się trochę jak kronikarz, trochę jak podglądacz pysznych posiłków i ciekawych żyć innych osób.Dozuję z umiarem 🙂
W niedzielę wybrałam się po nowe poduszki – mała rzecz, a cieszy 😉 Przypadkiem spotkałam plenerową siłownię, to był mój pierwszy raz! Nie mogę się doczekać czasów, kiedy w małych miasteczkach takie atrakcje wyrosną koło placów zabaw. Na moim osiedlu nie ma ani jednego dla dzieci, co tu mówić o dorosłych 🙁 Fajny schemat : dziecko bawi się na huśtawce, mama zrzuca kilogramy 😉  Uwielbiam też fasolkę szparagową, niestety wersja z bułka tartą jest równie pyszna, co niezdrowa, więc pokusiłam się o domowy sos czosnkowy i koperek, bo skończyła się pietruszka 🙂 Lepsze, niż z bułką! Zaczytałam się w kolejnej genialnej książce, a właściwie sklejce wybranych autobiograficznych tekstów Hermana Hesse. Uwielbiam tego autora. 🙂
Jak widać – nic specjalnie specjalnego :))
Z uśmiechem pozdrawia wiatrem czesana, bezmakijażowa Ania 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

71
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
36 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
ItysiaIzabelaAnonimowyAniamalujetlusta_papuzka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pięknie wyglądasz 🙂 Skąd sukienka? Jeśli możesz odsprzedać, napisz czy to rozmiar 36/38 i jaka cena. Jest śliczna!

Izabela
Gość

Moje zamówienie z Chin dziś przyszło i jestem zadowolona. Dzięki jeszcze raz za post o zamawianiu bo to dzięki Tobie odważyłam się to zrobić 😀

Izabela
Gość

delikatną, letnią, białą sukienkę 🙂 jest świetna! 😀

Karolina Sheep
Gość

Śliczne buty !! Gdzie kupione ? Ogólnie te zdjęcia jedzenia… powodują że jestem właśnie głodna hah 😀

karolablogg.blogspot.com

Kangarooo
Gość

ale ślicznie wyglądasz! od Hessego musiałam przeczytać wilka stepowego na studia i z jednej strony mi się podobał, a z drugiej myślałam, że zajdę czytając te rozwlekłe filozofie eh :p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, mam dobrą wiadomość 🙂 niedaleko mojej miejscowości w miasteczku gdzie mieszka kilka tysięcy osób wybudowano właśnie taki plac, jest tam miejsce dla dzieci, dla tych którzy chcą zgubić kilogramy też jest 🙂 jest masa przyrządów, i co lepsze ludzie często tam zaglądają! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, najlepszy krem do tarty to zwyczajny serek homogenizowany. Godzinka w lodówce i robi ię naprawdę zwięzły, można spokojnie kroić.

Karola S.
Gość

Śliczna jest ta sukienka 😉 Tydzień bardzo fajnie opisany, tylko co do konferencji na temat mięcha nie jestem przekonana – ale to chyba dlatego, że coraz bardziej ciągnie mnie do odstawienia go w większej części.

Pani Strzelec
Gość

Sukienki to najlepszy wybór na lato! Po domu można chodzić w samej bieliźnie, na wyjście wyciągnąć z szafy dowolną sukienkę, do tego jeszcze buty i w dwie sekundy jesteśmy gotowe, bez dumania nad dopasowaniem kolorów, wzorów, fasonów 'góry' i 'dolu'.

m
Gość
m

Jaka Ty jesteś promienna :).
Chętnie wklepię przepis na krem do tarty, daj tylko znać czy wolisz bardziej zwarty czy raczej luźny? A fasolkę zamiast bułką można posypać orzechami albo sezamem zmielonym w blenderze, do tego trochę oliwy, czosnek, natka pietruszki i jesteś w niebie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobry jest serek macarpone z dodatkiem białej czekolady w roli kremu do tarty.

tlusta_papuzka
Gość

Sezamowa pasta = tahini 🙂 Świetna rzecz, można sobie ukręcić domowy hummus w 5 minut (no, nie licząc obierania cieciorki 😉 )

Kasia Gdańsk
Gość

Hej. Możesz mi wysłać na email przepis na te 2 kremy i fasolę? Katharina032@wp.pl

Kasia Gdańsk
Gość

Bardzo ładna sukienka i buty! Wyglądasz kwitnąco 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Za to Cię lubię, za życiową energię, uśmiech i brak wyidealizowanego ąę udawanego na potrzeby bloga życia, czyli specjalnych serwetek i dekoracji posiłków czy wymalowania i przestylizowania 🙂 Są i normalne kanapki i ładne rzeczy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Te "normalne kanapki" to akurat tzw. martwa żywność ;p nie ma czym się szczycić. na blogach idących z duchem czasu to już rzadkość.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No ale wiesz, prowadzisz bloga również od strony medycznej, żywieniowej a tu nagle widzimy takie "żarło", które nie przemawia za zdrowym odżywianiem. Po prostu zdjęcia sobie, zalecenia żywieniowe które proponujesz sobie, dysonans. Ja nie wiem jak Ciebie odbierać… czy można Ci zaufać, ponieważ prowadząc takiego bloga jesteś autorytetem dla wielu odwiedzających, zmagających się z różnymi dolegliwościami, one sobie cenią Twoje rady może nawet traktują jak guru, natomiast Twoje odżywianie stanowi jakieś oderwanie od zaleceń. Szczególnie kiedy pokazujesz jedzenie wysoko przetworzone fast foody właśnie tę martwą zywność, to nie idzie w parze z dbaniem o zdrowie, ze świadomym odżywianiem, szczególnie ze… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ludzie, wyluzujcie, tu jest tylko kawałek ciasta i tarta z owocami. Widzę też fasolkę, zdrowe soki , dużo warzyw, poziomki i pomidora. Kwałek kruchego ciasta i białego chleba to nie zbrodnia. Zajrzałam na instagram – pozornie sporo przewinień : pizza, czekolada, ciasto. Ale obok czereśnie, wieeeeelki talerz warzyw, ryby, fasola, soki. Jeśli pomyślę racjonalnie, to wiem, że każdego dnia zjada śniadanie, obiad, kolację, pewnie jeszcze ze 2 posiłki i jakieś przegryzki. Nie widzę nic tak bardzo śmiercionośnego, tym bardziej jeśli rzeczywiście codziennie je imbir i papryczki , to trawienie i dezynfekcja układu pokarmowego działają na dobrym poziomie i w takich… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobrze, ze zmienilas szablon. Poprzednio jak klikalam:" czytaj dalej" to smartfon nie otwierał strony. Teraz działa perfekcyjnie.

tlusta_papuzka
Gość

A właśnie (i a propos), chyba zeżarło Ci punkt 3 na samym dole strony.

Donnalavita
Gość

Sukienka prześliczna! I Ty oczywiście w niej! A fasolki z sosem muszę spróbować 🙂

Vickey
Gość

U mnie w miasteczku (5-8 tys mieszkańców) mamy 5 placow zabaw i do tego 3 silownie obok. Hej, moge wiedziec ile masz wzrostu? 😀 nie wygladasz na 34, duzo kobiecej. :3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jak tam twoje wyzwanie makijażowe? Polubiłaś codzienne nakładanie "tapety"? 😛 bo na zdjęciach widać, że coraz częściej chodzisz pomalowana, to super, że w końcu się przekonałaś! wyglądasz o wiele dojrzalej 🙂

Wiolaaa
Gość

Zazdroszczę, że masz tyle energi i pomysłów 🙂

Steam Style
Gość

Poziomki można dość łatwo wyhodować własnymi siłami, nawet na balkonie, niby to nie to samo, co leśne, ale o niebo zdrowsze niż kupowane 🙂 Sukienkę masz prześliczną i bajecznie w niej wyglądasz, choć nie ukrywam, że sama chętnie bym w nią wskoczyła 🙂 A Hesse jest super 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu podejrzewam, że u Ciebie "lada moment" wybudują taką siłownię 🙂 Zauważyłam, że takie siłownie są teraz strasznie popularne i dobrze. Zarówno bardzo często je spotykam jak i ludzi na nich ćwiczących w każdym wieku, ostatnio nawet rozmawiałam ze starszą ćwiczącą Panią która na co dzień porusza się o balkoniku. To spotkanie uświadomiło mi skoro taka starsza osoba ma tyle energii i motywacji żeby się ruszać to ja w swoim wieku tym bardziej 🙂

Marta
Gość

Aniu, Twoje włosy wyglądają coraz ładniej! 🙂

Bell
Gość

Jeżeli będzie w okolicach Katowic bardzo chętnie się z Tobą spotkam 🙂 Sama zbieram się do zamówienia z chin kilku pierdółek, ale boję się, że jak zacznę to już nie skończę… 😉
Oczywiście zapraszam do siebie i czekam na nowe posty! :**
Bell

Paulina
Gość

O rety! Za poziomki dałabym się pokroić!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej, mogłabyś polecić mi jakąś zagraniczną strone na której mogłabym znaleźć jakieś najnowsze badania i medyczne artykuły, moja ciocia choruje na reumatoidalne zapalenie stawów i chociaż próbuje wszystkiego czego mogła się dowiedzieć od lekarzy czy z polskich książek na ten temat jest tylko coraz gorzej, a chciałabym jej jakoś pomóc 🙂

Mila
Gość

W moich okolicach, na Dolnym Śląski mamy dwie plenerowe siłownie – jedna w mieście 30 tyg. mieszkańców, a druga na wiosce zaraz obok mnie, gdzie jest jakieś 800 mieszkańców 🙂
A co do zasięgu na FB, to jeżeli dana osoba kliknie kilka razy "lubię to" albo udostępni twój status to będą pojawiały się na jej tablicy wszystkie Twoje posty, bo po prostu FB notuje, że strona jest dla danej osoby interesująca. Sama tak robię i działa 😉

Ambasada Urody
Gość

Świetna sukienka! Faktycznie, działo się 😉
U mnie z kolei na prawie każdym osiedlu jest taka plenerowa siłownia 🙂

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Zrobiłąm się głodna! Bardzo apetyczne zdjęcia:).

ważki
Gość

Super sukienka! I te poziomki… 🙂 Ciekawe swoja drogą, czy działają podobnie do truskawek (chelatująco)? 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W sukience wyglądasz prześlicznie, szkoda, że takie cuda trudno upolować teraz w sklepach…
Troszkę mnie nie było i z przerażeniem widzę, że nie ma już motywacyjnych poniedziałków i rozwojowych czwartków? A może się mylę i coś przeoczyłam? Będę wdzięczna za oświecenie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sukienka slicznie i bardzo Ci pasuje, zarowno do figury jak i typu urody. Przeczesalam Allegro w poszukiwaniu podobnej, niestety trafilam na taka tylko w rozmiarze 40 – http://allegro.pl/dorothy-perkins-sukienka-kwiaty-jak-zara-roz-40-i4420623388.html . Sama nosze 36 i chetnie bym taka przygarnela. Linka zamieszczam, bo widze, ze nie tylko mi sie ona strasznie spodobala. Jesli uznasz to za spamowanie, mozesz smialo usunac ten komentarz:) Milego dnia!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fantastyczny blog, fantastycznie przedstawione. Wyglądasz wspaniale.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To są kanapki z chleba bezglutenowego? Bo cos ostatnio pisałaś, że przerzucasz się na dietę bezglutenową? Atu bułka tarta, tarta… ;p aha i nie bardzo rozumiem tego -> pisałaś niedawno, że ktoś zapytaniem o to czy wyjeżdżasz na wakacje sama czy z towarzystwem wkracza w prywatność… serio? aa co w tym osobistego? A tu nagle wczoraj czytam pytania i odpowiedzi i sama odpowiadasz na pytania baaardzo osobiste o brak miesiączki i protezę. Porównaj to, jaki ciężar prywatności zawierają te 3 pytania. Co do dwóch ostatnich nie miałaś obiekcji, a tamto o wyjazd, a nikt cię nie szarpał o szczegóły przecież… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No to jesteś jakaś inna niż większość dziewczyn 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Śliczna sukienka Aniuuuuu!

Itysia
Gość

Projektor nadal aktualny? Jak tak to kiedy? 🙂

Previous
Czego o mnie nie wiecie? Part II
SIĘ DZIAŁO (9)