Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Się działo (8)

Tytuł cyklu “się działo” jest najmniej zachęcającym tytułem ever. W tym tygodniu zresztą…nie działo się prawie nic godnego uwagi ;-)))Nie chciało mi się nawet dodać relacji z Paryża… tak, nie chciało mi się. Nie będę owijać w bawełnę i wymyślać powodów, dla których tego nie zrobiłam (chociaż wolny internet trochę tłumaczy…;-)). Jest parno, duszno i gorąco. Chciałam się w tym tygodniu zresetować a możliwości brak… się niespodziewane sprawy na głowę pozwalały. Jest takie określenie, które bardzo lubię i często go używam. Efekt Keczupu. Idealnie opisuje moje życie – długo długo nic (nie leci z butelki), aż w pewnym momencie wylatuje tyle, że zalewa całe frytki i jeszcze bluzkę poplami. Ech te ciecze nieńjutonowskie! W ogóle moje życie jest bardziej jak fizyka kwantowa, niż proste prawa Newtona. Taki hardkor 🙂


Zmieniłam szablon bloga – myślę, że jest ładniej. Była też bardzo wartościowa historia jaką napisała Agnieszka. I kilka moich przemyśleń o kierunku tego bloga…. Czasami naprawdę tego nie rozumiem, z jednej strony chcecie wartościowych tekstów, z drugiej- obserwuje, że najwięcej reakcji wywołują bzdury, jak w11. Dostaję sprzeczny feedback. Co innego słyszę (czytam) w ankietach, co innego mówią mi statystyki. Nie chcę na nie patrzeć ani podchodzić do blogowania w ten sposób. Tym bardziej, że mam dużo zajęć w trybie offline i chcę wrócić do korzeni i braku presji. Nawet, jak 3/4 z Was sobie stąd pójdzie :))) Przeżyję.

W tym tygodniu oprowadzałam Zyśkę i jej koleżankę po Bydgoszczy. W ekspresowym tempie 😉 Oczywiście mój internet tak bardzo muli, że nie chce mi przejść załącznik przez pocztę i nie mogę przesłać zdjęć :(( Prz okazji dowiedziałam się, ża każda kobieta ma podobno ładniejszy lewy profil ;-)) 

Pisałam w tym tygodniu o tym, jak zarobić na samym założeniu konta. Będę sprawdzać banki, o których pisałyście w komentarzach. 😉

W ramach współpracy z Westwing, wybrałam sobie między innymi taki genialny silikonowy lunchbox. Po opróżnieniu silikon się składa i pudełko ma jakieś 3 cm wysokości. Widelec jest z drugiej strony łyżką, a także nożem 😀 Pojemnik na sos na razie spisuje się dobrze, ale ekstremalne testy dopiero jak zabiorę pudełko na rower… kiedy wróci z naprawy. A jeszcze nawet do niej nie trafił. Taki lajfstajl na niedoczasie 😉


Wiem, że kilka osób zdecydowało się przetestować kawę mrożoną według mojego przepisu. Póki co – nikt nie pisał, że niedobra 😉 

Mój naturalny odrost ma już te kilka centymetrów. Kiedy grzywka osiągnie odpowiednią długość, zafunduję sobie boba. Podobają mi się wszystkie, które są pokazane na zdjęciu [źródło]…ale teraz to nie ma sensu. Moje włosy są zniszczone, ale kiedy mają długość, grawitacja nie pozwala im na efekt barana. A jednak mam coś wspólnego z Newtonem ;D


To jeden z efektów pozbycia się metali ciężkich – wiecznie nie jestem odwodniona i nie mam przesuszonych ust! Rozszerzone pory zwalczę innym razem 😉 I hmm, nie jestem brudna, tak wygląda plamka po krostce, która się wchłonęła zanim urosła po olejku z drzewa herbacianego.

Kulinarnie byłam bardzo ambiwalentna. Z jednej strony bób, czereśnie, porzeczki – z drugiej grzech za grzechem. Placuszki z cukinii też wsuwałam ;-)I Rimmel wysłał mi ładne rzeczy, ale i tak na okrągło noszę ten sam lakier.

 Spodobała mi się też akcja “nie hejtuję“, której gorąco kibicuję. Według mnie różnica między hejtem a krytyką leży w intencji. Ostra krytyka jest spoko, kiedy ma na celu ciągnięcie w górę, a nie w dół. Zachęcam do obserwowania akcji 😉
Na koniec  gorąco polecam blog Małgosi – itakiebuty.pl. Obiecałam, że będę raz na jakiś czas polecać wartościowe blogi. Jak ktoś się uprze, to może się przyczepić, ze Małgosię miałam okazję poznać i to po znajomości, ale inicjatywa była w 100% moja. Zresztą, naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żebym i Ciebie poznała – kiedy mam wolny czas w jakimś mieście, piszę o tym na fejsie 😉 Również na instagramie staram się podglądać kto mnie śledzi. Tak właśnie dowiedziałam się o nowym blogu Gosi ;-)) 


No, w tym tygodniu czułam się jak stara baba 😉 Przyzwyczaiłam się do ramowych planów tygodnia, a wyskoczyły niespodziewanie 2 “duże rzeczy”, które trochę rozwaliły mi tydzień i wyssały energię… I znowu piszę po nocy! 😉 




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

47
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyMałgosia/itakiebuty.plThe music of meWreddu Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam Cię za to, że jesteś naturalna i nie udajesz idealnego życia. Trzymaj tak dalej, a czytelnicy nie dość, że nie odejdą, to jeszcze dojdą nowi 🙂 Piękny ten bob numer 4!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak to już jest, że pierdoły i skandale wywołują w ludziach najwięcej emocji. Mało jest osób, które w podobny sposób podnieci tekst motywacyjny czy stary, dobry rozwojowy czwartek [*]. Myślę, że wynika to z tego, że przed komputerem, popołudniu, swój czas spędzają ludzie chcący się po prostu odprężyć. Myśl, że powinni zmienić swoje życie, ulepszać je i rozwijać się, nie jest dla nich wygodna. Dlatego zmieniają stronę na np. W11, pozostawiając poprzednią bez komentarza. Może stąd ten mylny feedback. Osobiście nie przemawiają do mnie czyjeś historie, tęsknię za refleksyjnymi artykułami, które to Ty pisałaś dla swoich czytelników (do dziś pamiętam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o tak! Rozwojowy czwartek to coś za czym tęsknię 😀 Szczerze powiedziawszy to ostatnio przestałam tak często wchodzić na Twojego bloga 🙁 a to właśnie przez brak TWOICH tekstów… Tak jak Anonim wyżej, również twierdzę że lepsze były Twoje artykuły. Oczywiście, miło jest poczytać o historiach innych, ale to tak na zły dzień, na wtedy gdy myślimy że nie ma wyjścia z sytuacji. 🙂 Pokochałam Twojego bloga właśnie za to, że dawałaś do myślenia, pomagałaś bardzo swoimi tekstami.

kaaiki
Gość

A ja po nocy czytam! 😉
Trochę wpisów poważniejszych, a trochę na całkowitym luzie.. Moim zdaniem to recepta na sukces, bo ludzie są różni i wtedy znajdzie sie coś dla każdego 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, od kiedy przeczytałam Twoją książkę, rozwojowe teksty przestały mnie tak bardzo 'jarać' bo w książce jest dosłownie WSZYSTKO. Kiedy mam rozwojową potrzebę, otwieram na dowolnej stronie przesuwając palcem strony na tablecie. Metoda na kogo wypadnie, na tego bęc 🙂 A na blog zaglądam żeby podpatrzeć coś luźniejszego, inspiracje, pudełka na lunch, placki z cukinii, linki, które Cię zainspirowały, może jakieś książki. I tak odświeżam kilka razy dziennie, nie ważne o czym piszesz.Pamiętam, jak wspominałaś, że zbierzesz wszystkie rozwojowe czwartki w jedno i przygotowujesz coś większego, zdradzisz, na jakim etapie jesteś? Bo też trochę tęsknię za tymi arkuszami 🙂 Wielki… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dodam, że przez rozjaśnianie też mam wysokoporowate i czekam z nową fryzurą, aż niskoporowatki osiągną długość przynajmniej za ucho 😉

Ania z Primo
Gość

Albo też Ci, którzy lubią tematy lekkie, łatwe i przyjemne – czasem czytną sobie coś ambitniejszego. Jak posty będą leżały obok siebie, to zawsze szansa, że ktoś się skusi (i rozwinie) 🙂
Ja też po nocach. W dzień się żyć nie dało, bo dopiero czytać! A teraz burza dogorywa, tlen wrócił.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

popieram, Anka, zero presji, pisz co tylko chcesz i tak będę czytać. Nie da się wałkować rozwoju każdego dnia. Ja się do Ciebie już przywiązałam i interesuje mnie wszystko, nawet przepis na kawę piszesz tak, że chce się czytać. Jesteś równa babka, nie patrz na oczekiwania wszystkich, bo tak robią tylko prostytutki! Też czasami chciałabym poczytać coś konkretnego, ale ostatecznie i tak czytam wszystko co piszesz. A jak mi brak tekstu, losuję coś z archiwum i odkrywam na nowo. Od poniedziałku mam urlop i kupuję Twoją książkę, nulka

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też mam boba 🙂 nr 2 najlepszy

Wreddu
Gość

Sądzę, że takie teksty jak wpis o W-11 cieszą się dużą popularnością, bo widać w nich więcej ciebie niż porady i recenzje. Oczywiście nie uważam, żeby historia którejkolwiek osoby, którą tu umieściłaś była nudna lub bez z sensu 🙂 mam na myśli to, że ludzie są przyzwyczajeni do lekkich tekstów. Nie mniej jednak nie przestawaj, proszę, pisać i na cięższe tematy. Bardzo je lubię, kiedy są opisane umiejętnie, a Ty świetnie to potrafisz :). Mnie nie bardzo to wychodzi, bo albo owijam w bawełnę, albo za szybko przechodzę w hejt 🙂

bognyprogram
Gość

A mi się wydaje, że napisać komentarz o w-11 jest po prostu łatwiej, a po przeczytaniu czegoś bardzo konkretnego ludzie troszkę boją się/nie chce im się/sami dalej nie widzą co o tym sądzą i mimo szczerego zainteresowania Twoją opinią sami swojej dalej nie posiadają. Wydaje mi się, ze to ogólna tendencja. Łatwiej na pudelku napisać 'omg Rihanna nie lubię' niż wyrazić stanowisko na temat czegoś istotnego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Komentarze do W-11 vs komentarze do wpisu o gwałcie – i co teraz powiecie? 😀 nie sprawdzam co kto jak i ile napisano do W11 bo mnie temat nie zainteresował, ale czytałam dłuuuugo komenty do akcji przeciw gwałtom a były to mocno rozbudowane elokwentne wypowiedzi, wyraźne zainetersowanie. Podobnie przy historiach motywacyjnych i innych.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, kwestia odsłon raczej nie zainteresuje czytelników…? To są kulisy tworzenia bloga i powinnaś to omawiać w gronie redakcyjnym, czyli w sumie 1-osobowym ;> czytelników nie interesują statystyki oraz analizy.

aGwer
Gość

Bob? Tak mocno skrócisz włosy? Ja bym się nie odważyła! 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale to przecież nie amputacja kończyny, litości.

Kinga Kornacka
Gość

Jak przeczytałam o dużym zainteresowaniu notkami typu W-11 to od razu pomyślałam to co @bognyprogram – łatwiej jest skomentować taką notkę 3 oklepanymi słowami, niż napisać coś wartościowego pod bardziej poważnym postem.
Także ja dalej jestem zwolenniczką tej 'poważniejszej' kategorii, bo notkę o W-11 tylko przeleciałam wzrokiem i wróciłam tu dopiero teraz 😉

mjodzjo
Gość

Muuuzeum mydła i historii brudu? ; )

z-karoliną
Gość

Ścięcie włosów dla mnie było jak katharsis haha naprawdę 😀 nie ścięłam ich aż na boba, bo jedynie do ramion, ale i tak było to "dużo za dużo" – nie były aż tak zniszczone. Chciałam jednak zaszaleć, pozbyć się tych 20 paru centymetrów na raz, żeby potem zapuszczać włosy ze spokojem i bez głupich myśli "zetnij, długie włosy są nudne!" 😛 Teraz łatwiej mi się zapuszcza, a jedyne zmiany na włosach, to kolor – powoli go rozjaśniam, na razie w bordo, chociaż i tak głównie świadczą o tym tylko naturalki. Długość po ciemnej hennie w ogóle nie chce współpracować z… Czytaj więcej »

Natasza Miszczuk
Gość

Efekt keczupu…. płacze 😀

Artinowy Świat
Gość

to pudełko śniadaniowe jest boskie ;D zawsze mam problem, że jak zabieram drugie śniadanie, to potem w drodze powrotnej puste pudełka zajmują mi w chust miejsca ;x i nie mam gdzie schować np. zakupów. ;x

Justinee
Gość
Justinee

Aniu, czy luźniejsze, czy bardziej rozwojowe teksty to i tak uwielbiam zaglądać, czytać i komentować 🙂
Widzę, że nie tylko ja zajadam się czereśniami;), a z fryzur nie jestem obiektywna, bo i tak wszystkie mi się podobają:) Duużo słońca nie tylko w pogodzie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piękne są te fryzury, ale jak pomyślę,że włosy po umyciu trzeba stylizować i katować suszarką to przestaję marzyć o tym… szczególnie jak się ma włosy, które nie są proste ani kręcone.

Wreddu
Gość

I do tego nie poddają się stylizacji 🙂 znam ten problem 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu jak zamierzasz zwalczyć rozszerzone pory? To nie jest takie lattwe. Ale Ty zawsze masz jakiś sposób i proszę Cie podziel się z nami 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu. Po zmianie grafiki nie mam teraz polskich znakow,czytając Twojego bloga na telefonie:/ także owszem zmiana mi się podoba ale ciężko czytać teksty i komentarzr,gdy połowy liter nie ma:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj oby się udało,bo najlepiej czyta mi się Twojego bloga jak już leżę sobie w łóżku i nie chce mi się włączać kompa albo jadę autobusem/tramwajem:)

The music of me
Gość

Efekt keczupu jak to określiłaś to po prostu poezja 🙂 Muszę zacząć używać tego określenia w życiu codziennym, bo strasznie mi się spodobało 😀
Zmiana fryzury, oj jak ja dobrze znam ten temat. Mam długie włosy, które chciałam drastycznie obciąć tak 3 czy 4 lata temu. Podcięłam je trochę, ale nie było to drastyczne cięcie. Teraz również miałam taki zamiar, ale coś nie idzie. Mam długie, falowane włosy i tak jakoś szkoda… Z drugiej strony nie chce mi się z nimi użerać 😀
A! Też mi się wydaje, że mam lepszy lewy profil więc może coś w tym jest 😉 😀

Małgosia/itakiebuty.pl
Gość

Aniu <3
Napiszę Ci w tajemnicy, że jak zaczęłam tego nowego bloga pisać a jeszcze nikt o tym nie wiedział to miałam taki spokój w sercu, taki luz… z drugiej strony potrzebny jest feedback, miłe słowo, like…
Dziękuję Ci za zaufanie i polecenie mojego miejsca w sieci… 🙂

p.s. Twój nowy szablon jest świetny i dużo łatwiejszy w obsłudze 🙂 i uwielbiam Twoje konto na Instagramie – bo Insta to trochę tak, jakbym łapała te fajne momenty razem z Tobą 🙂
Buźka!

Previous
Mój wstydliwy sekret – W11
Się działo (8)