Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

SIĘ DZIAŁO (7) Paryż, Poznań i jagody

Gdybym miała podsumować miniony tydzień w trzech słowach, byłyby to tytułowe jagody i dwa miasta na P. Co robiłam i dlaczego to, a nie inne rzeczy? 😉 Zacznę od tego, że mimo ciszy na blogu, wciąż chętnie tu zaglądaliście! Wow, jest mi bardzo, bardzo miło, tym bardziej, że podczas mojej nieobecności dostałam kilka przemiłych maili – a to jedna czytelniczka poprawiła znacznie wyniki i poziom żelaza, dzięki pokrzywowej kuracji , a to znowu kobieta wykurzyła gronkowca z płuc swojego synka, a to znowu dwie dziewczyny napisały, że dzięki książce,którą polecałam i tekstach o efektywnej nauce świetnie pozdawały matury. Ja tam myślę, że bardziej liczył się ich własny wkład, ale kurczę, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak to fajnie, kiedy dostaje się takie maile! Uwielbiam swoich czytelników, chociaż są tak różnorodni, że nie umiałabym opisać ich w kilku zdaniach. A dzisiaj jeszcze na dokładkę Puszyława napisała mi wiadomość, że tak, udało jej się, medycyna czeka. (klik do tekstu na Jej blogu). Tyle fajnych rzeczy wokół!


Ja tydzień na blogu zaczęłam od motywacyjnego poniedziałku , którego dzisiaj nie ma bo… za dużo się dzieje i zapomniałam 😉 Potem była relacja się działo (6) no i dowiedziałam się, że z ostatniego egzaminu mam piękną piąteczkę 😉 Tym samym zamknęłam semestr z fajnymi wynikami i zdałam sesję przed sesją. Od tygodnia mam więc wakacje. Swoimi planami dzieliłam się wcześniej, ale…zdałam sobie sprawę, że nie umiem odpoczywać. Mam więc wakacyjne wyzwanie ;-))

Był też tekst z obszerną instrukcją krok po kroku, jak kupować z Chin. Jestem ciekawa, czy ktoś się pokusił o zakupy 😉  Do odpowiedzi z ankiet jeszcze nie zerknęłam. Z ręką na sercu przyznaję – mam tyły w mailach i z innymi zdaniami, a chcę podejść do tego ze spokojną głową, bez pośpiechu.

Byłam na zakończeniu roku bydgoskiego projektora. Bardzo miło było, tym bardziej, że do tej pory działałam trochę w ukryciu, bo oficjalnie nie przyłączyłam się do żadnego projektu, tylko tak sobie brałam w nich udział poza formalną drogą 😉 No ale teraz zaczynam działać ;). Jadłam też porzeczki, zarówno czerwone jak i czarne. O ile te drugie uwielbiam, to z czerwonymi mam ten problem, że smakują mi tylko…prosto z krzaka 😉


W lumpeksie kupiłam brzydką bluzkę za 6 zł. Bluzka miała naszyty na dekolcie taki oto naszyjnik. Odprułam i oto mam , podoba mi się bardzo ;-))  Zabrałam też do fryzjera siostrę,w końcu od szaleństw jest właśnie młodość. Zaliczyła zabawną wpadkę, którą pozwoliła mi upublicznić, co tez zrobiłam na insta ;-)) 

Byłam na jagodach! Uwielbiam jagody, ich minusem są sine palce, które ciężko doszorować…i jagodowe zęby 😀 Cały tydzień wałkowałam różne rodzaje smoothie i szejków (nie cierpię odmieniać tego słowa ;-). Dzisiaj odkryłam ulubione połączenie – malina-jagoda-truskawka. Wielka szkoda, że truskawki właśnie się kończą!

W drodze do Paryża zahaczyłam o Poznań i wyciągnęłam współtowarzyszy na najlepszą czekoladę, jaką kiedykolwiek piłam 😉 Pokazałam na insta i polecam wszystkim, bo jest pysznie i nie tak drogo.

W Poznaniu rozbawiła mnie “tytka na pyry”. A dalej był już Paryż i Paryż. Zasługuje na osobny post (a może i kilka), więc skrobnę coś niebawem 😉 

Z odkryć tygodnia to….odkryłam na nowo portal zeberka.pl – zaglądałam tam na początku liceum i w pewnym momencie przestałam. Jakoś nie odpowiadał mi poziom i długo tkwiłam w przekonaniu, że nie ma żadnego porządnego, swobodnego portalu dla młodych kobiet, a tu proszę 😉 Bardzo spodobał mi się artykuł “kilkanaście powodów aby polubić Emmę Watson, podrzucane są też inne ciekawe tematy, np. ten

I jeszcze jedno odkrycie, Iza napisała tekst “Czy jesteś białą dziewczyną?” Gorąco polecam ;-))


Relacja z Paryża za jakiś czas 😉 Miłych snów wszystkim!


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Puszyslawa Kot
Gość

Super to zdjęcie z tekstu o zakupach z Chin, naprawdę świetne.

Olga Groszek
Gość

Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam z nowego postu 😀 Dochodzę właśnie do wniosku, że chyba już zwariowałam, bo wchodzę na Twojego bloga kilka razy dziennie 😉Nie mogę się już doczekać relacji z Paryża. Byłaś może w Disneylandzie? Moja przyjaciółka niedawno wyjechała tam do pracy, więc może przypadkiem się na nią tam natknęłaś? 😀 PS Doszłam ostatnio do wniosku, że pisanie bloga to jednak genialna rzecz i kilka dni temu założyłam własny:http://www.polishpea.blogspot.comAnia, byłabym Ci na prawdę ogromnie wdzięczna gdybyś gdzieś o nim wspomniała (oczywiście tylko jeśli Ci się podoba ;-). Dopiero go rozkręcam, więc kilka komentarzy pod moimi wpisami z ciekawymi dyskusjami… Czytaj więcej »

Bell
Gość

Aniu, jeśli nie jesteś jedyną to jedna z nielicznych 🙂 Nie byłam w Disneylandzie, ale znam dużo osób, którzy wizytę tam wspominają bardzo dobrze. Choć mi osobiście chyba byłoby szkoda pieniędzy i czasu 🙂 Ale gdyby tak wygrać gdzieś wycieczkę, to na pewno bym nie pogardziła 😀

Magdalena Dudka
Gość

Byłam w Disneylandzie, można powiedzieć, że służbowo – jako wychowawca na obozie. W innym wypadku nie wybrałabym się, a i powtórki z rozrywki nie zamierzam sobie fundować. Być może kiedyś było to coś niespotykanego, obecnie podobnych parków jest masa i ten się niczym właściwie nie wyróżnia.

tlusta_papuzka
Gość

Nie jesteś jedyną nieciągniętą osobą 🙂 Główna 'atrakcja' Disneylandu to kolejki… Chociaż mam paru znajomych (dorosłych!), którzy bywają tam regularnie. Kwestia gustu.

Cieszę się, że Paryż przypadł Ci do gustu (mimo depresyjnej pogody) 🙂

Karina
Gość

dzięki za podlinkowanie tekstu Izy : )

LandOfLaces
Gość

Na poplamione czarnymi jagodami/borówkami palce jest prosty sposób albo dwa, zależy co masz pod ręką. Albo idziesz do ogródka po porzeczki, czerwone 😉 i rozgniatasz trochę w palcach. Albo używasz w tym celu cytryny. Kwas neutralizuje kolor – z sinoniebieskofioletowego na delikatny różowy, który łatwo zmyć.
Pozdrawiam!

Artinowy Świat
Gość

To rzeczywiście wiele się działo. Gratuluję piąteczki i takich czytelniczek jakie masz 😉

Balbina Ogryzek
Gość

Naszyjnik jest boski! :))

Polka w UK
Gość

Jestes mega pomyslowa z tym naszyjnikiem! Jest wspanialy! 🙂 jeeeeju, uwielbiam jagody! Kojarza mi sie z wakacjami na wsi u babci. Babcia tez miala usywala jagodowy fiolet sokiem z cytryny. U nas w uk nie ma jagod I gleboko nad tym ubolewam…

Polka w UK
Gość

Sorrrki za literowki… pisze z komorki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szkoda że nie napisałaś, że będziesz w Poznaniu 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prosto z krzaczka? ;> już się z tego wyleczyłam. Z zachłannego pożerania niemytych z krzaczka, gdyż fama głosiła, iż zdrowsze hehhe z białkową wkładką ;/ oraz z konsekwencji żerowania na mnie tychże intruzów. Nawet na przydomowym krzaczku mogą się znajdować intruzi, którzy nieźle nam zamieszają pokarmowo, zabawią się naszym kosztem. Nie chcę tu snuć ponurych wizji, opowiadać przebiegu, czy opowiadać cudzych historii z Galileo (robaczki łatwo wkręcają się w skórę, a co dopiero gdy sami je wkładamy do ust) ;( po prosty dziewczyny miejcie się na baczności, nie w każdym mieście są parazytolodzy, wielu lekarzy bagatelizuje sygnały. Ad.

Wreddu
Gość

Jak 22 lata na tym świecie jestem, to jedynym moim problemem było policję śliwek czy czereśni zimna wodą gazowaną. Może ja po prostu mam jakiś pancerny układ pokarmowy, ale nic mi nigdy nie było, a z niejednego krążka się jadło 🙂

Wreddu
Gość

Popicie, nie policję… Telefony, ech.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale właśnie ja mam alkalizującą i to nie raz na jakiś czas, bo to nie wystarczy, przetrwają. Czyli lekceważycie ;> okej. Ad.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Osikiwane przez psy i koty truskawki też wam niestraszne prosto z krzaczka? Podlewane kwaśnym "radioaktywnym" deszczem zanieczyszczeń, wydzielinami ptaków. Już się takich naoglądałam, nawąchałam od tamtej pory jestem ostrożna, dobre mycie jest sprzymierzeńcem.
A czemu popicie wodą czereśni było problematyczne, Wreddu? Gazowana, fermentowanie owoców czy o to chodzi? owoce mają dużo wody w sobie, popijanie owoców sprzyja tuczeniu, zatrzymywaniu wody w organizmie.

tlusta_papuzka
Gość

Podejrzewam, że efektem powyższego popicia było gwałtowne rozregulowanie przewodu pokarmowego, ze szczególnym uwzględnieniem odcinka końcowego. Zgadłam? 🙂

Wreddu
Gość

Anonimowy: tłusta_papużka zgadła to, co miałam na myśli. Jednak z żywieniowego punktu widzenia to się mylisz, popijanie owoców wodą wcale nie sprzyja zatrzymywaniu wody w organizmie. Nie mam pojęcia, skąd masz te informacje, ale są one błędne. Co do drugiej kwestii, różnież nie wiem skąd miałaś/miałeś owoce obsikane przez psy i koty. Może i jestem amatorką owoców prosto z krzaczka/drzewa, ale bez przesady. Jak zna się okolicę, sad czy ogród to można samemu ocenić, czy taki owoc nadaje się do jedzenia. Nie chcę nic sugerować, ale wiele produktów które kupuje się w supermarketach rosną wzdłuż autostrad i mają w sobie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wreddu, poprzyj to naukowym badaniem, że nie zatrzymuje wody 🙂 a moze jednak coś powoduje? 😉 skąd masz takie informacje? Wreddu, sprawdź sobie w sieci, których owoców nie należy popijać wodą i dlaczego, zdziwisz się. Samo napisanie "mylisz się, jest ono błędne" nie wystarczy. Nie zmuszasz nikogo do zmiany, ale człowieka, który żyje wedle własnych zasad oceniasz negatywnie? Ejże 😉 "radykalne, nie jest za bardzo zdrowe" to są oceny i osądy postępowania, czy też naturalnego dla kogoś funkcjonowania, które nie ani bezpośrednio, ani też pośrednio nie zagraża oceniającemu, a jednak pozwala sobie wkraczać w czyjeś osobiste pole. I to nie… Czytaj więcej »

Wreddu
Gość

Naprawdę, naprawdę powiadam Ci, że chętnie znalazlabym dla Ciebie winiki badań i w języku hebrajskim, a nie tylko w polskim. Padam przed Tobą na kolana, bo jesteś pierwszą anonimowa osobą z która mogę poprowadzić ludzką rozmowę. Gdybym nie była tak bardzo zniechęcona i rozdrażniona przez inna anonimową część internetu, to przytoczylabym fragmenty moich podręczników od żywienia i nawet przetłumaczyła je na polski. Doświadczenia ostatnich dni pokazały mi, że to nie ma sensu, bo i tak wszyscy wiedzą lepiej, a jak zrzynam z Wikipedii 😉 dlatego, proszę cię, ale wybacz mi braki usilnego udowadniania czegoś za wszelką cenę. Oceniam takie postepowanie,… Czytaj więcej »

Wreddu
Gość

Krzaczka, nie krążka! Mój telefon nawet po dodaniu slow do słownika, ma mnie gdzieś…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pozdrawiam Wreddu 🙂 z pewnością jeszcze będzie okazja do luźnej cywilizowanej wymiany poglądów, może nawet nie tylko ze mną 😉

Justinee
Gość
Justinee

Tytka na pyry i mnie również to rozbawiło! 😉 Najważniejsze Aniu, że odpoczęłaś, nabrałaś sił i nie tylko ja czekam na relację z Paryża! 🙂 Pomysł z naszyjnikiem świetny-ostatnio mam bzika na ich punkcie, a w sklepach nic mi nie wpadło w oczy, ani nie zachwyciło, a ten jest faktycznie piękny, cuudowne lumpeksy! Pozdrawiam!

Wreddu
Gość

Tak bardzo chętnie pojechalabym do Paryża, ale boje się, że mimo tego mojego 3,5 języka to i tak się nie dogadam, bo nie umiwm francuskiego… W Calais patrzono się na nas jak na glupkow swego czasu jak probowalismy kogoś o drogę zapytać. Po angielsku, niemiecku, hiszpańsku, włosku… Nic, kompletnie nic 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Francuzi sa znani z tego, że obce sa im obce języki, swój wielbią nade wszystko 😉 także często marne szanse na dogadanie się innym niż francuski.

Wreddu
Gość

Słyszałam od jednej nauczycielki francuskiego z mojej szkoły, że nawet istnieje organizacja, która sprawdza czy w prasie, reklamach i książkach nie znajdują się przypadkiem wyrazy w innym języku. Jednak jest to informacja niepotwierdzona, więc nie dam sobie za nią głowy uciąć 🙂

Patrycja Malinowska
Gość

W Paryżu nie było problemu z j. angielskim. Kogo bym nie zapytała odpowiadał 🙂 Wszystko się zmienia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

gdzie są teksty o efektywnej nauce?

vivamaja
Gość

Jestem ciekawa co zwróciło Twoją uwagę w Paryżu, więc chętnie zobaczę zdjęcia i przeczytam post 🙂
Mam nadzieję, że niedługo uda nam się spotkać!
Zazdroszczę ogrodu… Ja lada chwila, wreszcie, będę miała swój! :)))

lipsticokonthemap
Gość

Aaaaaaaaa Paryż! najlepiej na świecie!!!!

Świat Kosmetyków
Gość

No miałaś niezły tydzień 😀 Zazdroszczę Paryżu.

Paulina
Gość

Tytka na pyry <3 A ten naszyjnik z bluzki jest świetny! Czekam na posty z Paryża. Fajnie będzie zobaczyć Twoją relację z podróży, bo nie pamiętam, żebym taką u Ciebie czytała 🙂

Ania
Gość

Cześć Aniu 🙂
Ostatnio założyłam bloga i chciałam zapytać czy mogę dodać adres twojego bloga na " Listę blogów"? 🙂

Zostawiam adres: http://blog-o-wlosach.blogspot.com

Pozdrawiam, Ania :*

Karolina W
Gość

Wow świetny ten naszyjnik. W życiu bym nie pomyślała, że jest odpruty z bluzki 😉

Patrycja Malinowska
Gość

Ja byłam w Paryżu w czerwcu. Pierwszy, ale na pewno nie ostatni. Cztery dni to stanowczo za mało, aby zapoznać się z tym miastem 🙂 Czekam na Twoją relację z Paryża u mnie póki co cz.1 relacji 🙂

Previous
Co z tymi gwałtami?
SIĘ DZIAŁO (7) Paryż, Poznań i jagody