Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

SIĘ DZIAŁO (7) Paryż, Poznań i jagody

Gdybym miała podsumować miniony tydzień w trzech słowach, byłyby to tytułowe jagody i dwa miasta na P. Co robiłam i dlaczego to, a nie inne rzeczy? 😉 Zacznę od tego, że mimo ciszy na blogu, wciąż chętnie tu zaglądaliście! Wow, jest mi bardzo, bardzo miło, tym bardziej, że podczas mojej nieobecności dostałam kilka przemiłych maili – a to jedna czytelniczka poprawiła znacznie wyniki i poziom żelaza, dzięki pokrzywowej kuracji , a to znowu kobieta wykurzyła gronkowca z płuc swojego synka, a to znowu dwie dziewczyny napisały, że dzięki książce,którą polecałam i tekstach o efektywnej nauce świetnie pozdawały matury. Ja tam myślę, że bardziej liczył się ich własny wkład, ale kurczę, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak to fajnie, kiedy dostaje się takie maile! Uwielbiam swoich czytelników, chociaż są tak różnorodni, że nie umiałabym opisać ich w kilku zdaniach. A dzisiaj jeszcze na dokładkę Puszyława napisała mi wiadomość, że tak, udało jej się, medycyna czeka. (klik do tekstu na Jej blogu). Tyle fajnych rzeczy wokół!


Ja tydzień na blogu zaczęłam od motywacyjnego poniedziałku , którego dzisiaj nie ma bo… za dużo się dzieje i zapomniałam 😉 Potem była relacja się działo (6) no i dowiedziałam się, że z ostatniego egzaminu mam piękną piąteczkę 😉 Tym samym zamknęłam semestr z fajnymi wynikami i zdałam sesję przed sesją. Od tygodnia mam więc wakacje. Swoimi planami dzieliłam się wcześniej, ale…zdałam sobie sprawę, że nie umiem odpoczywać. Mam więc wakacyjne wyzwanie ;-))

Był też tekst z obszerną instrukcją krok po kroku, jak kupować z Chin. Jestem ciekawa, czy ktoś się pokusił o zakupy 😉  Do odpowiedzi z ankiet jeszcze nie zerknęłam. Z ręką na sercu przyznaję – mam tyły w mailach i z innymi zdaniami, a chcę podejść do tego ze spokojną głową, bez pośpiechu.

Byłam na zakończeniu roku bydgoskiego projektora. Bardzo miło było, tym bardziej, że do tej pory działałam trochę w ukryciu, bo oficjalnie nie przyłączyłam się do żadnego projektu, tylko tak sobie brałam w nich udział poza formalną drogą 😉 No ale teraz zaczynam działać ;). Jadłam też porzeczki, zarówno czerwone jak i czarne. O ile te drugie uwielbiam, to z czerwonymi mam ten problem, że smakują mi tylko…prosto z krzaka 😉


W lumpeksie kupiłam brzydką bluzkę za 6 zł. Bluzka miała naszyty na dekolcie taki oto naszyjnik. Odprułam i oto mam , podoba mi się bardzo ;-))  Zabrałam też do fryzjera siostrę,w końcu od szaleństw jest właśnie młodość. Zaliczyła zabawną wpadkę, którą pozwoliła mi upublicznić, co tez zrobiłam na insta ;-)) 

Byłam na jagodach! Uwielbiam jagody, ich minusem są sine palce, które ciężko doszorować…i jagodowe zęby 😀 Cały tydzień wałkowałam różne rodzaje smoothie i szejków (nie cierpię odmieniać tego słowa ;-). Dzisiaj odkryłam ulubione połączenie – malina-jagoda-truskawka. Wielka szkoda, że truskawki właśnie się kończą!

W drodze do Paryża zahaczyłam o Poznań i wyciągnęłam współtowarzyszy na najlepszą czekoladę, jaką kiedykolwiek piłam 😉 Pokazałam na insta i polecam wszystkim, bo jest pysznie i nie tak drogo.

W Poznaniu rozbawiła mnie “tytka na pyry”. A dalej był już Paryż i Paryż. Zasługuje na osobny post (a może i kilka), więc skrobnę coś niebawem 😉 

Z odkryć tygodnia to….odkryłam na nowo portal zeberka.pl – zaglądałam tam na początku liceum i w pewnym momencie przestałam. Jakoś nie odpowiadał mi poziom i długo tkwiłam w przekonaniu, że nie ma żadnego porządnego, swobodnego portalu dla młodych kobiet, a tu proszę 😉 Bardzo spodobał mi się artykuł “kilkanaście powodów aby polubić Emmę Watson, podrzucane są też inne ciekawe tematy, np. ten

I jeszcze jedno odkrycie, Iza napisała tekst “Czy jesteś białą dziewczyną?” Gorąco polecam ;-))


Relacja z Paryża za jakiś czas 😉 Miłych snów wszystkim!


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

45
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Patrycja MalinowskaAnonimowyKarolina WAniaPaulina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Puszyslawa Kot
Gość

Super to zdjęcie z tekstu o zakupach z Chin, naprawdę świetne.

Olga Groszek
Gość

Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam z nowego postu 😀 Dochodzę właśnie do wniosku, że chyba już zwariowałam, bo wchodzę na Twojego bloga kilka razy dziennie 😉Nie mogę się już doczekać relacji z Paryża. Byłaś może w Disneylandzie? Moja przyjaciółka niedawno wyjechała tam do pracy, więc może przypadkiem się na nią tam natknęłaś? 😀 PS Doszłam ostatnio do wniosku, że pisanie bloga to jednak genialna rzecz i kilka dni temu założyłam własny:http://www.polishpea.blogspot.comAnia, byłabym Ci na prawdę ogromnie wdzięczna gdybyś gdzieś o nim wspomniała (oczywiście tylko jeśli Ci się podoba ;-). Dopiero go rozkręcam, więc kilka komentarzy pod moimi wpisami z ciekawymi dyskusjami… Czytaj więcej »

Bell
Gość

Aniu, jeśli nie jesteś jedyną to jedna z nielicznych 🙂 Nie byłam w Disneylandzie, ale znam dużo osób, którzy wizytę tam wspominają bardzo dobrze. Choć mi osobiście chyba byłoby szkoda pieniędzy i czasu 🙂 Ale gdyby tak wygrać gdzieś wycieczkę, to na pewno bym nie pogardziła 😀

Magdalena Dudka
Gość

Byłam w Disneylandzie, można powiedzieć, że służbowo – jako wychowawca na obozie. W innym wypadku nie wybrałabym się, a i powtórki z rozrywki nie zamierzam sobie fundować. Być może kiedyś było to coś niespotykanego, obecnie podobnych parków jest masa i ten się niczym właściwie nie wyróżnia.

tlusta_papuzka
Gość

Nie jesteś jedyną nieciągniętą osobą 🙂 Główna 'atrakcja' Disneylandu to kolejki… Chociaż mam paru znajomych (dorosłych!), którzy bywają tam regularnie. Kwestia gustu.

Cieszę się, że Paryż przypadł Ci do gustu (mimo depresyjnej pogody) 🙂

Karina
Gość

dzięki za podlinkowanie tekstu Izy : )

LandOfLaces
Gość

Na poplamione czarnymi jagodami/borówkami palce jest prosty sposób albo dwa, zależy co masz pod ręką. Albo idziesz do ogródka po porzeczki, czerwone 😉 i rozgniatasz trochę w palcach. Albo używasz w tym celu cytryny. Kwas neutralizuje kolor – z sinoniebieskofioletowego na delikatny różowy, który łatwo zmyć.
Pozdrawiam!

Artinowy Świat
Gość

To rzeczywiście wiele się działo. Gratuluję piąteczki i takich czytelniczek jakie masz 😉

Balbina Ogryzek
Gość

Naszyjnik jest boski! :))

Polka w UK
Gość

Jestes mega pomyslowa z tym naszyjnikiem! Jest wspanialy! 🙂 jeeeeju, uwielbiam jagody! Kojarza mi sie z wakacjami na wsi u babci. Babcia tez miala usywala jagodowy fiolet sokiem z cytryny. U nas w uk nie ma jagod I gleboko nad tym ubolewam…

Polka w UK
Gość

Sorrrki za literowki… pisze z komorki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szkoda że nie napisałaś, że będziesz w Poznaniu 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prosto z krzaczka? ;> już się z tego wyleczyłam. Z zachłannego pożerania niemytych z krzaczka, gdyż fama głosiła, iż zdrowsze hehhe z białkową wkładką ;/ oraz z konsekwencji żerowania na mnie tychże intruzów. Nawet na przydomowym krzaczku mogą się znajdować intruzi, którzy nieźle nam zamieszają pokarmowo, zabawią się naszym kosztem. Nie chcę tu snuć ponurych wizji, opowiadać przebiegu, czy opowiadać cudzych historii z Galileo (robaczki łatwo wkręcają się w skórę, a co dopiero gdy sami je wkładamy do ust) ;( po prosty dziewczyny miejcie się na baczności, nie w każdym mieście są parazytolodzy, wielu lekarzy bagatelizuje sygnały. Ad.

Wreddu
Gość

Jak 22 lata na tym świecie jestem, to jedynym moim problemem było policję śliwek czy czereśni zimna wodą gazowaną. Może ja po prostu mam jakiś pancerny układ pokarmowy, ale nic mi nigdy nie było, a z niejednego krążka się jadło 🙂

Wreddu
Gość

Popicie, nie policję… Telefony, ech.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale właśnie ja mam alkalizującą i to nie raz na jakiś czas, bo to nie wystarczy, przetrwają. Czyli lekceważycie ;> okej. Ad.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Osikiwane przez psy i koty truskawki też wam niestraszne prosto z krzaczka? Podlewane kwaśnym "radioaktywnym" deszczem zanieczyszczeń, wydzielinami ptaków. Już się takich naoglądałam, nawąchałam od tamtej pory jestem ostrożna, dobre mycie jest sprzymierzeńcem.
A czemu popicie wodą czereśni było problematyczne, Wreddu? Gazowana, fermentowanie owoców czy o to chodzi? owoce mają dużo wody w sobie, popijanie owoców sprzyja tuczeniu, zatrzymywaniu wody w organizmie.

tlusta_papuzka
Gość

Podejrzewam, że efektem powyższego popicia było gwałtowne rozregulowanie przewodu pokarmowego, ze szczególnym uwzględnieniem odcinka końcowego. Zgadłam? 🙂

Wreddu
Gość

Anonimowy: tłusta_papużka zgadła to, co miałam na myśli. Jednak z żywieniowego punktu widzenia to się mylisz, popijanie owoców wodą wcale nie sprzyja zatrzymywaniu wody w organizmie. Nie mam pojęcia, skąd masz te informacje, ale są one błędne. Co do drugiej kwestii, różnież nie wiem skąd miałaś/miałeś owoce obsikane przez psy i koty. Może i jestem amatorką owoców prosto z krzaczka/drzewa, ale bez przesady. Jak zna się okolicę, sad czy ogród to można samemu ocenić, czy taki owoc nadaje się do jedzenia. Nie chcę nic sugerować, ale wiele produktów które kupuje się w supermarketach rosną wzdłuż autostrad i mają w sobie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wreddu, poprzyj to naukowym badaniem, że nie zatrzymuje wody 🙂 a moze jednak coś powoduje? 😉 skąd masz takie informacje? Wreddu, sprawdź sobie w sieci, których owoców nie należy popijać wodą i dlaczego, zdziwisz się. Samo napisanie "mylisz się, jest ono błędne" nie wystarczy. Nie zmuszasz nikogo do zmiany, ale człowieka, który żyje wedle własnych zasad oceniasz negatywnie? Ejże 😉 "radykalne, nie jest za bardzo zdrowe" to są oceny i osądy postępowania, czy też naturalnego dla kogoś funkcjonowania, które nie ani bezpośrednio, ani też pośrednio nie zagraża oceniającemu, a jednak pozwala sobie wkraczać w czyjeś osobiste pole. I to nie… Czytaj więcej »

Wreddu
Gość

Naprawdę, naprawdę powiadam Ci, że chętnie znalazlabym dla Ciebie winiki badań i w języku hebrajskim, a nie tylko w polskim. Padam przed Tobą na kolana, bo jesteś pierwszą anonimowa osobą z która mogę poprowadzić ludzką rozmowę. Gdybym nie była tak bardzo zniechęcona i rozdrażniona przez inna anonimową część internetu, to przytoczylabym fragmenty moich podręczników od żywienia i nawet przetłumaczyła je na polski. Doświadczenia ostatnich dni pokazały mi, że to nie ma sensu, bo i tak wszyscy wiedzą lepiej, a jak zrzynam z Wikipedii 😉 dlatego, proszę cię, ale wybacz mi braki usilnego udowadniania czegoś za wszelką cenę. Oceniam takie postepowanie,… Czytaj więcej »

Wreddu
Gość

Krzaczka, nie krążka! Mój telefon nawet po dodaniu slow do słownika, ma mnie gdzieś…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pozdrawiam Wreddu 🙂 z pewnością jeszcze będzie okazja do luźnej cywilizowanej wymiany poglądów, może nawet nie tylko ze mną 😉

Justinee
Gość
Justinee

Tytka na pyry i mnie również to rozbawiło! 😉 Najważniejsze Aniu, że odpoczęłaś, nabrałaś sił i nie tylko ja czekam na relację z Paryża! 🙂 Pomysł z naszyjnikiem świetny-ostatnio mam bzika na ich punkcie, a w sklepach nic mi nie wpadło w oczy, ani nie zachwyciło, a ten jest faktycznie piękny, cuudowne lumpeksy! Pozdrawiam!

Wreddu
Gość

Tak bardzo chętnie pojechalabym do Paryża, ale boje się, że mimo tego mojego 3,5 języka to i tak się nie dogadam, bo nie umiwm francuskiego… W Calais patrzono się na nas jak na glupkow swego czasu jak probowalismy kogoś o drogę zapytać. Po angielsku, niemiecku, hiszpańsku, włosku… Nic, kompletnie nic 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Francuzi sa znani z tego, że obce sa im obce języki, swój wielbią nade wszystko 😉 także często marne szanse na dogadanie się innym niż francuski.

Wreddu
Gość

Słyszałam od jednej nauczycielki francuskiego z mojej szkoły, że nawet istnieje organizacja, która sprawdza czy w prasie, reklamach i książkach nie znajdują się przypadkiem wyrazy w innym języku. Jednak jest to informacja niepotwierdzona, więc nie dam sobie za nią głowy uciąć 🙂

Patrycja Malinowska
Gość

W Paryżu nie było problemu z j. angielskim. Kogo bym nie zapytała odpowiadał 🙂 Wszystko się zmienia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

gdzie są teksty o efektywnej nauce?

tlusta_papuzka
Gość
vivamaja
Gość

Jestem ciekawa co zwróciło Twoją uwagę w Paryżu, więc chętnie zobaczę zdjęcia i przeczytam post 🙂
Mam nadzieję, że niedługo uda nam się spotkać!
Zazdroszczę ogrodu… Ja lada chwila, wreszcie, będę miała swój! :)))

lipsticokonthemap
Gość

Aaaaaaaaa Paryż! najlepiej na świecie!!!!

Świat Kosmetyków
Gość

No miałaś niezły tydzień 😀 Zazdroszczę Paryżu.

Paulina
Gość

Tytka na pyry <3 A ten naszyjnik z bluzki jest świetny! Czekam na posty z Paryża. Fajnie będzie zobaczyć Twoją relację z podróży, bo nie pamiętam, żebym taką u Ciebie czytała 🙂

Ania
Gość

Cześć Aniu 🙂
Ostatnio założyłam bloga i chciałam zapytać czy mogę dodać adres twojego bloga na " Listę blogów"? 🙂

Zostawiam adres: http://blog-o-wlosach.blogspot.com

Pozdrawiam, Ania :*

Karolina W
Gość

Wow świetny ten naszyjnik. W życiu bym nie pomyślała, że jest odpruty z bluzki 😉

Patrycja Malinowska
Gość

Ja byłam w Paryżu w czerwcu. Pierwszy, ale na pewno nie ostatni. Cztery dni to stanowczo za mało, aby zapoznać się z tym miastem 🙂 Czekam na Twoją relację z Paryża u mnie póki co cz.1 relacji 🙂

Previous
Co z tymi gwałtami?
SIĘ DZIAŁO (7) Paryż, Poznań i jagody