Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Się działo (6)

Wszystko działało dzisiaj na moją niekorzyść i przeszkadzało mi w dodaniu tekstu na bloga. Wszystko. Łącznie z gradem i burzą, która spowodowała zanik internetu. 😉 A miałam napłodzić tekstów na zapas, bo od czwartku do niedzieli mnie nie ma i… jakoś tak, nie lubię pustki, bo polubiłam to miejsce.Ten tydzień był dość specyficzny i z powodu niesprzyjającego sprzętu, sponsorują go zdjęcia głównie z insta…

Rozpoczęłam od motywującego poniedziałku z kilkoma refleksjami na temat mieć, czy być…a raczej mieć, aby być. Lubię wasze komentarze pod tym tekstem 😉 W poniedziałek byłam też u Rektora, a raczej byliśmy, wolontariusze Projektora. W Projektorze jestem od niedawna, dzięki Magdzie, która miała (w przeciwieństwie do mnie) czas, aby iść na spotkanie informacyjne. Bardzo fajna organizacja, polecam wszystkim studentom się zapisać i…działać 😉 

Rektor miał dobre ciastka z malinami 😉 więcej zdjęć tutaj

 Ja też miałam ciastka, bardzo dobre 😉 Smak dzieciństwa, polskie “makaroniki” z makiem, pycha! Nie jadłam ich wieki więc jak pojawiły się w netto, kupiłam hurtowo.

Nowy hamak – genialna rzecz. Ten sznurkowy z supełkami był na dłuższe leżakowanie niewygodny. Czytanie książki czy krótka drzemka w hamaku – odlot! W dodatku wygodnie tutaj mojemu kotu więc zawsze się gdzieś koło mnie ułoży. 

 Truskawki trzeba kochać, zanim odejdą.  Mają silne działanie chalatujące , więc jak kogoś mocno boli po nich głowa, to radzę przebadać się na obecność metali ciężkich – pisałam o tym tutaj. W tym roku jem namiętnie i bez konsekwencji.

Nowy kocyk – wielka radość 

 Udało się zakończyć semestr bez przykrych niespodzianek. No i mam na imię Ania – zmieniłam temat pracy magisterskiej w dzień uzyskiwania wpisów. O dziwo, bez problemu przekonałam promotorkę, że znam literaturę, skale, mam wizję projektu badawczego i po krótkiej rozmowie problemu nie było. Zazwyczaj z prostymi rzeczami na seminarium jest ciężko i nastawiłam się raczej na problemy, a tu milutko 😉

 Czereśnie – taki ze mnie bloger, że zapomniałam zrobić zdjęcia zanim zjadłam 😛

 Truskawki forever

 Były pytania, czy buty wygodne – bardzo! Na paznokciach lakier Rita Ora dla rimmer, loose your Lingerie czy coś takiego. No, majtkowy róż:) Zaraz zmyję z paznokci i pomaluję na nowo, bo polubiłam. Link do butów niżej
 https://www.aniamaluje.com/2014/05/jakie-buty-kupiam.html

 Te słomki umilają mi wieczory 😉

Jagody + Lody…czy to miłość? Zdecydowanie. Tylko najpierw trzeba doszorować ręce, bo jagódki zbierane samodzielnie.
Jak widać, postawiłam na…relaks. Chciałabym spędzić tak całe wakacje. Aktywnie, ale z naciskiem na reset i odpoczynek. Ale nie przez siedzenie na tyłku i spanie do 11 – wtedy….dziadzieję. Wiecie, człowiek nigdzie nie wychodzi, to dni przelatują przez palce. Czwartek – kierunek Paryż 😉 Wracam po weekendzie, będę pokazywać region Agnieszce i jej koleżance, a potem się zobaczy. Plany są, ale luźne.  W tym tygodniu szczerze rozbawił mnie film z Wi-Fi Dogs, ale niektórzy dali mi zjobkę, że wpis sponsorowany… na pocieszenie dodam, że w ramach rekompensaty w lipcu blog wyposażę w przyjemniejszy szablon, który dzięki kampanii sfinansuję. Skarżycie się, że jest nieczytelnie, a że bloger bez czytelnika nie istnieję, to zamieniam się w słuch i chętnie dostosuję wszystko 😉 
Jeśli chodzi o wyniki konkursów… nagrody z jednego i drugiego miejsca wyjdą lada dzień 🙂  Jutro instrukcja kupowania z Chin…i konkurs z bonami do jednego z takich sklepów. Tak na dobry start 😉
Dziękuję za komentarze pod wishlistą – już wiem, gdzie szukać butów, które wpadły mi w oko 😉 Jesteście super!
No i mniej fajny temat. Obrona przed gwałtem i inną napaścią. Liczba i treść komentarzy mnie przeraziły. Okazuje się, że bardzo dużo kobiet znalazło się przynajmniej raz w życiu w takiej sytuacji. Zwracacie uwagę na jedno ze źródeł i społeczne przyzwolenie na “końskie zaloty” w postaci klepania po tyłku i innych atrakcji. Marzy mi się kampania społeczna w internecie i chciałabym ją z Wami zrobić. Trzeba uświadomić facetom, że klepnięcie w tyłek czy zostanie zmacaną przez bardzo nieatrakcyjnego Kazimierza w momencie, kiedy nie mamy na to ochoty, nie jest ani super, ani sexy, ani nie doprowadza nas do wrzenia. Może oni serio nie wiedzą, że to tak, jakby ich po jajach smyrał postawny homoseksualny facet 60+? Słowem, jest problem – działać trzeba. Przemyślę dokładnie i odezwę się w tej sprawie niebawem.
Tymczasem odsyłam na blog o cudownej nazwie “ważki”, gdzie porusza się ważkie dla sympatycznej autorki tematy. Tym razem także o … gwałtach :
myślę, że raz w tygodniu będę chciała w podsumowaniach polecać jakieś fajne blogi, bo warto.
Możecie obserwować mnie na Insta, tam wrzucam więcej i częściej… i podglądam moich czytelników 😉 Okazuje się, że czytają mnie cudowni, pełni pasji i życiowej energii ludzie, wow! Uwielbiam Was! Z marynarskim pozdrowieniem
Ania

Uściski, Ania

52
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowySłonecznikAgnieszka Wyka-WojnarowskaSeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Twoje teksty są naładowane pozytywną energią, czytam i odnoszę wrażenie, że uśmiechasz się pisząc 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

Ania chciałabym pomóc jakoś w kampanii

Marigold Girl
Gość

bez słodzenia, ale… kropki i plisy, moje dwia ulubione motywy <3 spódnica świetna
stylizacja z tego zdjęcia w nowych butach też bardzo fajna, a pomysł na takie połączenie kolorystyki paznokci i butów jeszcze fajniejszy, normalnie rasowa szafiarka 😛
ja wpis o wi-fi dogs przyjęłam pozytywnie, filmik mnie rozbawił i jakoś wcale mnie nie zniechęciło, że wpis sponsorowany

Marigold Girl
Gość

to ja za plisami wręcz przepadam 🙂
jeszcze mały offtop, nie wiem w którym to było wpisie, ale wspomniałaś o piosence Indilii Dernière Danse
nie wiem czy słyszałaś Tourner Dans Le Vide, ale pomyślałam, że podrzucę, bo z kolei za mną chodzi właśnie ona 😛
https://www.youtube.com/watch?v=vtNJMAyeP0s

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, a nie możesz pisać notek na zapas w wordzie jak nie ma internetu, a potem tylko kopiować na bloga?: 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Aniu po pierwsze promieniejesz(pięknie wyglądasz!), po drugie w pełni zasłużony odpoczynek(co widać po indeksie:)), którego życzę jak najwięcej i przede wszystkim pogody, po trzecie-uwielbiam czytać
notki z tego cyklu. I najmocniejszym, najbardziej poruszającym tekstem, mobilizującym był ten dotyczący gwałtu, dawno żaden tekst mnie tak nie dotknął jak ten.. Pozdrawiam Aniu i dużo słońca, nie tylko na niebie! 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Wręcz bardzo chętnie i chyba nie tylko ja 🙂

Hi-feszyn
Gość

Świetny post :*
Uwielbiam czytać twoje posty choć nie zawsze je komentuje 😉

ważki
Gość

Plany paryskie… super 😉 i chcę takie słomki, muszę się rozejrzeć.
A moje "chyba tak" można interpretować jako "tak", tylko takie zaskoczone, trochę niepewne przez moja utratę pewności, kiedy myślę o temacie wpisu.

Kinga Kornacka
Gość

Jej, koniecznie wpadam tu jutro!
A liczba komentarzy pod postem o gwałtach też meni zdziwiła..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Może oni serio nie wiedzą, że to tak, jakby ich po jajach smyrał postawny homoseksualny facet 60+? " o to to, w punkt trafione.

Artinowy Świat
Gość

Jestem jak najbardziej za stworzeniem i rozpropagowaniem takiej kampanii. Chociaż moim zdaniem faceci nie chcę wiedzieć, że to niefajne.

Edytka
Gość

Też niestety mam takie wrażenie. Są tacy, którzy tego nie zrobią bo wiedzą, że to jest złe, a są tacy, którym coś tłumaczyć to jak grochem o ścianę :/
Myślę, że dosyć ważną rolę grają tu szkoły, wychowawcy, dyrektorzy, nauczyciele wfu(!), rodzice… I to chyba do nich kierowałabym taką kampanię. Bo to, jakie podejście do innych będzie miał w przyszłości człowiek, zależy głównie od nich.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja tylko mam cichą nadzieję, że ta kampania nie będzie miała hasła zbliżonego do 'nie gwałć' bo to nic nie zmieni, to nie działa na mężczyzn, nie wbija się w świadomość. Nie idźmy w stronę utwierdzania w negatywizmach. Użycie słowa "nie" byłoby właśnie negatywizmem, mózg pomija to słowo. I nie będzie wzbudzała jedynie litości do zgwałconych kobiet. Bardzo chciałabym, aby kampania przeciwko gwałtom oscylowała wokół pozytywnej strony człowieka, utwierdzała w przekonaniu, że mężczyźni to nie tylko chorzy gwałciciele, ale ludzi którzy potrafią na co dzień szanować kobiety i nie jest to zachowanie wymuszone kulturowo. Bez względu na to jak kobiety… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zdziwiło mnie, że makaroniki są znane w Polsce od tak dawna, zerknęłam na zdjęcie i chyba wiem co to za ciasteczka, nie migdałowe tylko pszenne biszkoptowe rajt? Doczytałam, że polskie makaroniki. Ale że z makiem? Aż się zaśliniłam a tak nie mogę przemysłowych zwykłych słodyczy :[ Takie podobne jasne kruche chyba z bezą pamiętam z dzieciństwa.
Majtkowy róż to takie jasny, ale wyrazisty ostry, ten na paznokciach to jakiś blady róż pastelowy czy coś, bez obaw o posądzenie o bezguście ;D Ad.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaaasne 🙂 u mnie na południu. majtkowy to taki rażący w oczy, nie taki jak róż róży ogrodowej, jaśniejszy mało nasycony nachalny kłujący w oczy. Ale "majtkowy" to tylko nazewnictwo, oficjalnie nie ma takiego koloru, jest wiele odcieni różu, które mają swoje nazwy występujące w przyrodzie, a ten niby majtkowy po prostu wielu ludzi razi estetycznie. Ale wyszukałam sobie ten niby kolor w grafice google i widzę, że ludzie opisują w ten sposób wiele odcieni różu, które mają w wielkim poważaniu ;D kojarzą im się źle. Większość z tych odcieni różu jest dla mnie przyjemnych, byle nie w nadmiarze, nie… Czytaj więcej »

m
Gość
m

Te makowe biszkopciki to baletki, można je z powodzeniem upiec w domu. A kruche z bezą to ciasteczka warszawskie lub słoneczka. Też je uwielbiam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wyczytałam gdzieś i sobie zakodowałam, że truskawki odtruwają, ale nie sok wyciśnięty z truskawek, mają być nierozerwane pestki od miąższu bo to te wiązania z pestkami są kluczowe w odtruwaniu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ooo odtruta? dobre wieści 🙂 robiłaś badania o tym pamiętam czytałam tylko wyników jeszcze wtedy nie miałaś i właściwie nie chciałabyś ich podawać publicznie co zrozumiałe… to prywatna sprawa, i co, wynik zadowalający? Właściwie musiałybyśmy uwierzyć Ci na słowo, że wynik badania potwierdza to jak się czujesz. Czy jakoś inaczej bez badań można to sprawdzić po czym wnioskować po ogólnym samopoczuciu, braku zmęczenia w ciągu dnia, mocnych niewypadających włosach, wyglądzie skóry, oczu?Podobno ludzie z grubą ciemną obwódką tęczówki mają silnie zanieczyszczony organizm, tak mówi irydologia, ale czy potwierdza się w faktach to nie wiem i czy odnosi się też do… Czytaj więcej »

lifemanagerka
Gość

Od ok. dwóch tygodni ciągle mam ten sam lakier na paznokciach <3 mój ideał na lato. Zdjęcie z czereśniami (tzn. pestkami) boskie!

Bell
Gość

Bardzo lubię te posty o ,,niczym". Kiedy ich nie było, często pisałaś na blogu, że jesteś szczęśliwa, ale to były tylko słowa i nie było tego widać. Teraz można się łatwo przekonać, że jesteś pełną energii, uśmiechniętą dziewczyną 🙂 Tak trzymaj! 🙂 Ja swoje szczęście już wypracowałam i czytam bloga aby zweryfikować swoje poglądy z kimś innym, ale wszystkim twoim czytelnikom którzy nadal nad sobą pracują (nie mówię, że ja nie pracuję – po prostu w innych zakresach), mogli czerpać z życia tyle radości, co Ty 🙂

gorzkakokoszka
Gość

Chętnie przyłączę się do akcji o której napisalas! Miłego pobytu w Paryżu 🙂

Czarne Espresso
Gość

Podoba mi się Twoje podejście: odpoczynek, reset – tak! ale aktywny 🙂

bartsimpson
Gość

Ja jestem ta osoba, ktora ciezko znosi truskawki 🙂 A kolendra to juz w ogole robi spustoszenie w moim organizmie. Z niecierpliwoscia czekam na wyniki badania moczu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prawdopodobnie masz na truskawki alergię.

Seldirima
Gość

A mnie się wydaje, że truskawki popsuły mi cerę 🙁 A może to co innego… Żeby nie było – własne, pryskane, ale oczywiście myte.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie tak samo, winię truskawki… albo maseczkę z miodu, sody i kurkumy – po raz pierwszy kurkuma wylądowała na mej twarzy i też żaden z ingredientów nie jest w mym menu eko, albo to byl okresowy wysyp, tyle że już dawno nic mi nie zepsuło wizerunku jak teraz ;] – choć i tak po tym przykrym incydencie codziennie się nimi zajadam. Czy to już uzależnienie? 😉 Z cynamonem, bo obniża poziom cukru we krwi, który fundują wysoki wysokocukrowe truskawki, podobnie jak zdecydowana większość innych owoców, doprawiam innymi przyprawami łącznie z kurkumą, cytryną dla równowagi smaku i wartości odżywczej oraz… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aha. ewentualnie można by myć je najpierw w roztworze sody przez 2-3 minuty i później w roztworze octu jabłkowego lub innego winnego co by wypłukać substancje chemiczne z nawozów. Czy to zdaje egzamin?
Niki

m
Gość
m

Truskawki bardzo chłoną pestycydy, mycie nie wystarcza.

Seldirima
Gość

Szczerze to nie wiem, bo rodzice pryskali 😉 Z tym, że to jest na własne potrzeby, więc nie są to tak silne opryski, jak zapewne u producentów którzy mają hektary 😉 Nie jestem pewna na 100%, a może w tym roku stałam się wrażliwa na wiele rzeczy. Soki, dżemy, etc. mi nie szkodzą, także te domowe.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

m, co oprócz mycia? Soda i ocet podobno sobie radzą, szkoda że nie mogę tego laboratoryjnie w domu zweryfikować. Od jutra szlaban na truskawki i siezobaczy czy poskutkuje zaprzestaniem wyrzucania toksyn i psucia wizerunku. Bo to pierwsze znoszę jako dobry objaw, a to drugie mnie drażni.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ładne zdj

Zapraszam serdecznie na nową notke, tym razem moje postanowienie.
http://iamemilia.blogspot.com/2014/06/moja-maa-zmiana.html

Anonimowy
Gość
Anonimowy

… Nie wstyd Ci ,że za każdym razem jak gdziekolwiek się tutaj wypowiadałaś to podajesz swojego linka? Dla mnie jest to strasznie wkurzające.. O co Ci chodzi , chcesz się wypromować w taki sposób? Jeśli chodzi o mnie to się raczej zniechęciłam i nie wejdę na twojego bloga,żeby nawet zobaczyć , bo takie zachowanie jest po prostu żałosne.. Jeszcze gdybyś napisała jakiś w miarę wartościowy komentarz to może, ale nie, ty tylko jak zwykle ( już wcześniej pamiętam ,że pisałaś ) , parę słów, nawet Ci się skończyć słowa " zdjęcia " nie chciało -_- .. Miałam to już wcześniej… Czytaj więcej »

Blonde~bangs
Gość

Twoje buty <3.

*Elfinka*
Gość

Właśnie w poniedziałek prowadziłam pierwsze warsztaty z Projektora :))

supersqa
Gość

O jejku, śliczne masz te buty *,*

Joanna Grams
Gość

Na początku moich studiów zostałam zachęcona do działania jako wolontariusz Projektora przez koleżankę. Przeprowadziłam jedne zajęcia dla dzieciaków, potem razem z Kołem Naukowym robiliśmy projekt także z pomocą Projektora, co zaowocowało w kolejnych zajęciach przeprowadzonych z dzieciakami, potem z własnej woli zgłosiłam się do kolejnego projektu Projektora… ale na tym się skończyło. Sprawiało mi to dużo frajdy i dawało sporą satysfakcję, jednak nie chciałam zbyt często opuszczać zajęć na uczelni, a poza tym jakoś nie mogłam "wbić się" w towarzystwo, a znajomi niechętnie do tego podchodzili. Czasem mam ochotę do tego wrócić, ale póki co tego nie zrobiłam. Fajne doświadczenie,… Czytaj więcej »

Agnieszka Wyka-Wojnarowska
Gość

Ania, ja to już czytać |Cię nie mogę 😛 ostatnio namówiłaś mnie na syrop z mniszka- prawie rozwaliła kuchnię, a teraz patrzac na Twoje zdjęcia i czytając wypada zostawić pracę w czorty i leniuchoooooooooooować 🙂 pozdrawiam serdecznie

Słonecznik
Gość

Znowu makowe ciasteczka <3 Ślicznie wyglądasz. Udanego wypoczynku 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moim zdaniem tego klepania nie można ostatecznie demonizować,bo to sprawa mocno indywidualna-jeśli chodzi o mnie, są osoby,które wiedzą,że mogą to zrobić,bo jesteśmy w bliskich,przyjacielskich relacjach i jest to wynikiem jakiejś głupawki, która nas czasami ogarnia czy po prostu mały psikus. Nie czuję absolutnie, aby moja intymność czy godność została naruszona,choć jak myślę o tym na chłodno,to nie widzę w tym nic śmiesznego,no ale w sumie często tak bywa ;). Jeśli jednak byłaby to jakakolwiek inna osoba,w jakiejkolwiek sytuacji,to nie ręczę za siebie,dla mnie to coś obleśnego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co to za butki masz te żółte, sportowe ? 🙂

Previous
Motywacyjny poniedziałek : Bumerang
Się działo (6)