Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Się działo (6)

Wszystko działało dzisiaj na moją niekorzyść i przeszkadzało mi w dodaniu tekstu na bloga. Wszystko. Łącznie z gradem i burzą, która spowodowała zanik internetu. 😉 A miałam napłodzić tekstów na zapas, bo od czwartku do niedzieli mnie nie ma i… jakoś tak, nie lubię pustki, bo polubiłam to miejsce.Ten tydzień był dość specyficzny i z powodu niesprzyjającego sprzętu, sponsorują go zdjęcia głównie z insta…

Rozpoczęłam od motywującego poniedziałku z kilkoma refleksjami na temat mieć, czy być…a raczej mieć, aby być. Lubię wasze komentarze pod tym tekstem 😉 W poniedziałek byłam też u Rektora, a raczej byliśmy, wolontariusze Projektora. W Projektorze jestem od niedawna, dzięki Magdzie, która miała (w przeciwieństwie do mnie) czas, aby iść na spotkanie informacyjne. Bardzo fajna organizacja, polecam wszystkim studentom się zapisać i…działać 😉 

Rektor miał dobre ciastka z malinami 😉 więcej zdjęć tutaj

 Ja też miałam ciastka, bardzo dobre 😉 Smak dzieciństwa, polskie “makaroniki” z makiem, pycha! Nie jadłam ich wieki więc jak pojawiły się w netto, kupiłam hurtowo.

Nowy hamak – genialna rzecz. Ten sznurkowy z supełkami był na dłuższe leżakowanie niewygodny. Czytanie książki czy krótka drzemka w hamaku – odlot! W dodatku wygodnie tutaj mojemu kotu więc zawsze się gdzieś koło mnie ułoży. 

 Truskawki trzeba kochać, zanim odejdą.  Mają silne działanie chalatujące , więc jak kogoś mocno boli po nich głowa, to radzę przebadać się na obecność metali ciężkich – pisałam o tym tutaj. W tym roku jem namiętnie i bez konsekwencji.

Nowy kocyk – wielka radość 

 Udało się zakończyć semestr bez przykrych niespodzianek. No i mam na imię Ania – zmieniłam temat pracy magisterskiej w dzień uzyskiwania wpisów. O dziwo, bez problemu przekonałam promotorkę, że znam literaturę, skale, mam wizję projektu badawczego i po krótkiej rozmowie problemu nie było. Zazwyczaj z prostymi rzeczami na seminarium jest ciężko i nastawiłam się raczej na problemy, a tu milutko 😉

 Czereśnie – taki ze mnie bloger, że zapomniałam zrobić zdjęcia zanim zjadłam 😛

 Truskawki forever

 Były pytania, czy buty wygodne – bardzo! Na paznokciach lakier Rita Ora dla rimmer, loose your Lingerie czy coś takiego. No, majtkowy róż:) Zaraz zmyję z paznokci i pomaluję na nowo, bo polubiłam. Link do butów niżej
 https://www.aniamaluje.com/2014/05/jakie-buty-kupiam.html

 Te słomki umilają mi wieczory 😉

Jagody + Lody…czy to miłość? Zdecydowanie. Tylko najpierw trzeba doszorować ręce, bo jagódki zbierane samodzielnie.
Jak widać, postawiłam na…relaks. Chciałabym spędzić tak całe wakacje. Aktywnie, ale z naciskiem na reset i odpoczynek. Ale nie przez siedzenie na tyłku i spanie do 11 – wtedy….dziadzieję. Wiecie, człowiek nigdzie nie wychodzi, to dni przelatują przez palce. Czwartek – kierunek Paryż 😉 Wracam po weekendzie, będę pokazywać region Agnieszce i jej koleżance, a potem się zobaczy. Plany są, ale luźne.  W tym tygodniu szczerze rozbawił mnie film z Wi-Fi Dogs, ale niektórzy dali mi zjobkę, że wpis sponsorowany… na pocieszenie dodam, że w ramach rekompensaty w lipcu blog wyposażę w przyjemniejszy szablon, który dzięki kampanii sfinansuję. Skarżycie się, że jest nieczytelnie, a że bloger bez czytelnika nie istnieję, to zamieniam się w słuch i chętnie dostosuję wszystko 😉 
Jeśli chodzi o wyniki konkursów… nagrody z jednego i drugiego miejsca wyjdą lada dzień 🙂  Jutro instrukcja kupowania z Chin…i konkurs z bonami do jednego z takich sklepów. Tak na dobry start 😉
Dziękuję za komentarze pod wishlistą – już wiem, gdzie szukać butów, które wpadły mi w oko 😉 Jesteście super!
No i mniej fajny temat. Obrona przed gwałtem i inną napaścią. Liczba i treść komentarzy mnie przeraziły. Okazuje się, że bardzo dużo kobiet znalazło się przynajmniej raz w życiu w takiej sytuacji. Zwracacie uwagę na jedno ze źródeł i społeczne przyzwolenie na “końskie zaloty” w postaci klepania po tyłku i innych atrakcji. Marzy mi się kampania społeczna w internecie i chciałabym ją z Wami zrobić. Trzeba uświadomić facetom, że klepnięcie w tyłek czy zostanie zmacaną przez bardzo nieatrakcyjnego Kazimierza w momencie, kiedy nie mamy na to ochoty, nie jest ani super, ani sexy, ani nie doprowadza nas do wrzenia. Może oni serio nie wiedzą, że to tak, jakby ich po jajach smyrał postawny homoseksualny facet 60+? Słowem, jest problem – działać trzeba. Przemyślę dokładnie i odezwę się w tej sprawie niebawem.
Tymczasem odsyłam na blog o cudownej nazwie “ważki”, gdzie porusza się ważkie dla sympatycznej autorki tematy. Tym razem także o … gwałtach :
myślę, że raz w tygodniu będę chciała w podsumowaniach polecać jakieś fajne blogi, bo warto.
Możecie obserwować mnie na Insta, tam wrzucam więcej i częściej… i podglądam moich czytelników 😉 Okazuje się, że czytają mnie cudowni, pełni pasji i życiowej energii ludzie, wow! Uwielbiam Was! Z marynarskim pozdrowieniem
Ania

Uściski, Ania

52
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowySłonecznikAgnieszka Wyka-WojnarowskaSeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Twoje teksty są naładowane pozytywną energią, czytam i odnoszę wrażenie, że uśmiechasz się pisząc 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

Ania chciałabym pomóc jakoś w kampanii

Marigold Girl
Gość

bez słodzenia, ale… kropki i plisy, moje dwia ulubione motywy <3 spódnica świetna
stylizacja z tego zdjęcia w nowych butach też bardzo fajna, a pomysł na takie połączenie kolorystyki paznokci i butów jeszcze fajniejszy, normalnie rasowa szafiarka 😛
ja wpis o wi-fi dogs przyjęłam pozytywnie, filmik mnie rozbawił i jakoś wcale mnie nie zniechęciło, że wpis sponsorowany

Marigold Girl
Gość

to ja za plisami wręcz przepadam 🙂
jeszcze mały offtop, nie wiem w którym to było wpisie, ale wspomniałaś o piosence Indilii Dernière Danse
nie wiem czy słyszałaś Tourner Dans Le Vide, ale pomyślałam, że podrzucę, bo z kolei za mną chodzi właśnie ona 😛
https://www.youtube.com/watch?v=vtNJMAyeP0s

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, a nie możesz pisać notek na zapas w wordzie jak nie ma internetu, a potem tylko kopiować na bloga?: 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Aniu po pierwsze promieniejesz(pięknie wyglądasz!), po drugie w pełni zasłużony odpoczynek(co widać po indeksie:)), którego życzę jak najwięcej i przede wszystkim pogody, po trzecie-uwielbiam czytać
notki z tego cyklu. I najmocniejszym, najbardziej poruszającym tekstem, mobilizującym był ten dotyczący gwałtu, dawno żaden tekst mnie tak nie dotknął jak ten.. Pozdrawiam Aniu i dużo słońca, nie tylko na niebie! 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Wręcz bardzo chętnie i chyba nie tylko ja 🙂

Hi-feszyn
Gość

Świetny post :*
Uwielbiam czytać twoje posty choć nie zawsze je komentuje 😉

ważki
Gość

Plany paryskie… super 😉 i chcę takie słomki, muszę się rozejrzeć.
A moje "chyba tak" można interpretować jako "tak", tylko takie zaskoczone, trochę niepewne przez moja utratę pewności, kiedy myślę o temacie wpisu.

Kinga Kornacka
Gość

Jej, koniecznie wpadam tu jutro!
A liczba komentarzy pod postem o gwałtach też meni zdziwiła..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Może oni serio nie wiedzą, że to tak, jakby ich po jajach smyrał postawny homoseksualny facet 60+? " o to to, w punkt trafione.

Artinowy Świat
Gość

Jestem jak najbardziej za stworzeniem i rozpropagowaniem takiej kampanii. Chociaż moim zdaniem faceci nie chcę wiedzieć, że to niefajne.

Edytka
Gość

Też niestety mam takie wrażenie. Są tacy, którzy tego nie zrobią bo wiedzą, że to jest złe, a są tacy, którym coś tłumaczyć to jak grochem o ścianę :/
Myślę, że dosyć ważną rolę grają tu szkoły, wychowawcy, dyrektorzy, nauczyciele wfu(!), rodzice… I to chyba do nich kierowałabym taką kampanię. Bo to, jakie podejście do innych będzie miał w przyszłości człowiek, zależy głównie od nich.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja tylko mam cichą nadzieję, że ta kampania nie będzie miała hasła zbliżonego do 'nie gwałć' bo to nic nie zmieni, to nie działa na mężczyzn, nie wbija się w świadomość. Nie idźmy w stronę utwierdzania w negatywizmach. Użycie słowa "nie" byłoby właśnie negatywizmem, mózg pomija to słowo. I nie będzie wzbudzała jedynie litości do zgwałconych kobiet. Bardzo chciałabym, aby kampania przeciwko gwałtom oscylowała wokół pozytywnej strony człowieka, utwierdzała w przekonaniu, że mężczyźni to nie tylko chorzy gwałciciele, ale ludzi którzy potrafią na co dzień szanować kobiety i nie jest to zachowanie wymuszone kulturowo. Bez względu na to jak kobiety… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zdziwiło mnie, że makaroniki są znane w Polsce od tak dawna, zerknęłam na zdjęcie i chyba wiem co to za ciasteczka, nie migdałowe tylko pszenne biszkoptowe rajt? Doczytałam, że polskie makaroniki. Ale że z makiem? Aż się zaśliniłam a tak nie mogę przemysłowych zwykłych słodyczy :[ Takie podobne jasne kruche chyba z bezą pamiętam z dzieciństwa.
Majtkowy róż to takie jasny, ale wyrazisty ostry, ten na paznokciach to jakiś blady róż pastelowy czy coś, bez obaw o posądzenie o bezguście ;D Ad.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaaasne 🙂 u mnie na południu. majtkowy to taki rażący w oczy, nie taki jak róż róży ogrodowej, jaśniejszy mało nasycony nachalny kłujący w oczy. Ale "majtkowy" to tylko nazewnictwo, oficjalnie nie ma takiego koloru, jest wiele odcieni różu, które mają swoje nazwy występujące w przyrodzie, a ten niby majtkowy po prostu wielu ludzi razi estetycznie. Ale wyszukałam sobie ten niby kolor w grafice google i widzę, że ludzie opisują w ten sposób wiele odcieni różu, które mają w wielkim poważaniu ;D kojarzą im się źle. Większość z tych odcieni różu jest dla mnie przyjemnych, byle nie w nadmiarze, nie… Czytaj więcej »

m
Gość
m

Te makowe biszkopciki to baletki, można je z powodzeniem upiec w domu. A kruche z bezą to ciasteczka warszawskie lub słoneczka. Też je uwielbiam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wyczytałam gdzieś i sobie zakodowałam, że truskawki odtruwają, ale nie sok wyciśnięty z truskawek, mają być nierozerwane pestki od miąższu bo to te wiązania z pestkami są kluczowe w odtruwaniu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ooo odtruta? dobre wieści 🙂 robiłaś badania o tym pamiętam czytałam tylko wyników jeszcze wtedy nie miałaś i właściwie nie chciałabyś ich podawać publicznie co zrozumiałe… to prywatna sprawa, i co, wynik zadowalający? Właściwie musiałybyśmy uwierzyć Ci na słowo, że wynik badania potwierdza to jak się czujesz. Czy jakoś inaczej bez badań można to sprawdzić po czym wnioskować po ogólnym samopoczuciu, braku zmęczenia w ciągu dnia, mocnych niewypadających włosach, wyglądzie skóry, oczu?Podobno ludzie z grubą ciemną obwódką tęczówki mają silnie zanieczyszczony organizm, tak mówi irydologia, ale czy potwierdza się w faktach to nie wiem i czy odnosi się też do… Czytaj więcej »

lifemanagerka
Gość

Od ok. dwóch tygodni ciągle mam ten sam lakier na paznokciach <3 mój ideał na lato. Zdjęcie z czereśniami (tzn. pestkami) boskie!

Bell
Gość

Bardzo lubię te posty o ,,niczym". Kiedy ich nie było, często pisałaś na blogu, że jesteś szczęśliwa, ale to były tylko słowa i nie było tego widać. Teraz można się łatwo przekonać, że jesteś pełną energii, uśmiechniętą dziewczyną 🙂 Tak trzymaj! 🙂 Ja swoje szczęście już wypracowałam i czytam bloga aby zweryfikować swoje poglądy z kimś innym, ale wszystkim twoim czytelnikom którzy nadal nad sobą pracują (nie mówię, że ja nie pracuję – po prostu w innych zakresach), mogli czerpać z życia tyle radości, co Ty 🙂

gorzkakokoszka
Gość

Chętnie przyłączę się do akcji o której napisalas! Miłego pobytu w Paryżu 🙂

Czarne Espresso
Gość

Podoba mi się Twoje podejście: odpoczynek, reset – tak! ale aktywny 🙂

bartsimpson
Gość

Ja jestem ta osoba, ktora ciezko znosi truskawki 🙂 A kolendra to juz w ogole robi spustoszenie w moim organizmie. Z niecierpliwoscia czekam na wyniki badania moczu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prawdopodobnie masz na truskawki alergię.

Seldirima
Gość

A mnie się wydaje, że truskawki popsuły mi cerę 🙁 A może to co innego… Żeby nie było – własne, pryskane, ale oczywiście myte.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie tak samo, winię truskawki… albo maseczkę z miodu, sody i kurkumy – po raz pierwszy kurkuma wylądowała na mej twarzy i też żaden z ingredientów nie jest w mym menu eko, albo to byl okresowy wysyp, tyle że już dawno nic mi nie zepsuło wizerunku jak teraz ;] – choć i tak po tym przykrym incydencie codziennie się nimi zajadam. Czy to już uzależnienie? 😉 Z cynamonem, bo obniża poziom cukru we krwi, który fundują wysoki wysokocukrowe truskawki, podobnie jak zdecydowana większość innych owoców, doprawiam innymi przyprawami łącznie z kurkumą, cytryną dla równowagi smaku i wartości odżywczej oraz… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aha. ewentualnie można by myć je najpierw w roztworze sody przez 2-3 minuty i później w roztworze octu jabłkowego lub innego winnego co by wypłukać substancje chemiczne z nawozów. Czy to zdaje egzamin?
Niki

m
Gość
m

Truskawki bardzo chłoną pestycydy, mycie nie wystarcza.

Seldirima
Gość

Szczerze to nie wiem, bo rodzice pryskali 😉 Z tym, że to jest na własne potrzeby, więc nie są to tak silne opryski, jak zapewne u producentów którzy mają hektary 😉 Nie jestem pewna na 100%, a może w tym roku stałam się wrażliwa na wiele rzeczy. Soki, dżemy, etc. mi nie szkodzą, także te domowe.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

m, co oprócz mycia? Soda i ocet podobno sobie radzą, szkoda że nie mogę tego laboratoryjnie w domu zweryfikować. Od jutra szlaban na truskawki i siezobaczy czy poskutkuje zaprzestaniem wyrzucania toksyn i psucia wizerunku. Bo to pierwsze znoszę jako dobry objaw, a to drugie mnie drażni.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ładne zdj

Zapraszam serdecznie na nową notke, tym razem moje postanowienie.
http://iamemilia.blogspot.com/2014/06/moja-maa-zmiana.html

Anonimowy
Gość
Anonimowy

… Nie wstyd Ci ,że za każdym razem jak gdziekolwiek się tutaj wypowiadałaś to podajesz swojego linka? Dla mnie jest to strasznie wkurzające.. O co Ci chodzi , chcesz się wypromować w taki sposób? Jeśli chodzi o mnie to się raczej zniechęciłam i nie wejdę na twojego bloga,żeby nawet zobaczyć , bo takie zachowanie jest po prostu żałosne.. Jeszcze gdybyś napisała jakiś w miarę wartościowy komentarz to może, ale nie, ty tylko jak zwykle ( już wcześniej pamiętam ,że pisałaś ) , parę słów, nawet Ci się skończyć słowa " zdjęcia " nie chciało -_- .. Miałam to już wcześniej… Czytaj więcej »

Blonde~bangs
Gość

Twoje buty <3.

*Elfinka*
Gość

Właśnie w poniedziałek prowadziłam pierwsze warsztaty z Projektora :))

supersqa
Gość

O jejku, śliczne masz te buty *,*

Joanna Grams
Gość

Na początku moich studiów zostałam zachęcona do działania jako wolontariusz Projektora przez koleżankę. Przeprowadziłam jedne zajęcia dla dzieciaków, potem razem z Kołem Naukowym robiliśmy projekt także z pomocą Projektora, co zaowocowało w kolejnych zajęciach przeprowadzonych z dzieciakami, potem z własnej woli zgłosiłam się do kolejnego projektu Projektora… ale na tym się skończyło. Sprawiało mi to dużo frajdy i dawało sporą satysfakcję, jednak nie chciałam zbyt często opuszczać zajęć na uczelni, a poza tym jakoś nie mogłam "wbić się" w towarzystwo, a znajomi niechętnie do tego podchodzili. Czasem mam ochotę do tego wrócić, ale póki co tego nie zrobiłam. Fajne doświadczenie,… Czytaj więcej »

Agnieszka Wyka-Wojnarowska
Gość

Ania, ja to już czytać |Cię nie mogę 😛 ostatnio namówiłaś mnie na syrop z mniszka- prawie rozwaliła kuchnię, a teraz patrzac na Twoje zdjęcia i czytając wypada zostawić pracę w czorty i leniuchoooooooooooować 🙂 pozdrawiam serdecznie

Słonecznik
Gość

Znowu makowe ciasteczka <3 Ślicznie wyglądasz. Udanego wypoczynku 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moim zdaniem tego klepania nie można ostatecznie demonizować,bo to sprawa mocno indywidualna-jeśli chodzi o mnie, są osoby,które wiedzą,że mogą to zrobić,bo jesteśmy w bliskich,przyjacielskich relacjach i jest to wynikiem jakiejś głupawki, która nas czasami ogarnia czy po prostu mały psikus. Nie czuję absolutnie, aby moja intymność czy godność została naruszona,choć jak myślę o tym na chłodno,to nie widzę w tym nic śmiesznego,no ale w sumie często tak bywa ;). Jeśli jednak byłaby to jakakolwiek inna osoba,w jakiejkolwiek sytuacji,to nie ręczę za siebie,dla mnie to coś obleśnego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co to za butki masz te żółte, sportowe ? 🙂

Previous
Motywacyjny poniedziałek : Bumerang
Się działo (6)