- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Się działo (3)

Jeśli mam być szczera, to ten tydzień nie był specjalnie ekscytujący 🙂 Oprócz jednego bardzo ciekawego wydarzenia!Albo ujmę to trochę inaczej, tydzień był bardzo udany, ale nie będzie zbyt wiele ciekawych rzeczy do pokazania na blogu, bo nie lubię przekraczać swojej granicy prywatności, która jest dość…osobliwa 🙂


Zaliczyłam wizytę w kuratorium, napisałam kolokwium z logiki i znowu nie przedstawiałam swojej prezentacji, bo zabrakło czasu. Studia biegły normalnym tokiem. Miałam wiele zajęć ze swoimi indywidualnymi uczniami i trochę ciężko mi uwierzyć, że tak fajnie rozwinęło się to w zaledwie rok 🙂 Dzisiaj jest Dzień Dziecka, rok temu animowałam kameralną imprezę z tej okazji i miałam dwójkę dzieci pod swoimi skrzydłami. Mechanizm rekomendacji sprawił, że dzisiaj nie mam tyle czasu przyjmować każdego ucznia. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, że tak fajnie się to wszystko potoczyło. Praca indywidualna ma inną specyfikę, ale nauczyłam się w ten sposób dużo więcej, niż na studiach. Z tego powodu nie dają mi prawie wcale satysfakcji i stały się przykrym obowiązkiem. Postanowiłam sobie, że je skończę dla symbolicznego mgr (co zabawne, komplet uprawnień mam już teraz).


Co więcej… Spotkałam się z Weroniką która pokazała mi kilka dobrych lumpeksów w Bydgoszczy 🙂 Kupiłam całkiem ładną czarną ramoneskę i odkryłam nowe miejsca na mapie miasta.

 Ostatni tydzień maja był dla mnie bardzo pracowity i jestem trochę zmęczona 🙂 Piłam szejki truskawkowe, jadłam pierwsze w tym roku gołąbki i opychałam się szpinakiem, który uwielbiam. Jeśli jadłam coś na mieście, to tortille łososiowe w North Fish, od których się chyba uzależniłam ;))

Interesującym punktem tego tygodnia była wizyta w Google House, miejscu zaaranżowanym na dwa dni w sercu Warszawy.

Przyznam, że zaskoczyło mnie całkowicie. Niesamowicie kreatywna przestrzeń, innowacyjność, przyszłość. Mam nadzieję, że w tygodniu znajdę czas, aby napisać Ci o tym trochę więcej. Zauroczona tym, co zobaczyłam a Google House kliknęłam na allegro jeden obiecujący sprzęt. Jak kurier do mnie dojedzie, machnę większy wpis o mojej przygodzie z technologią i podejściem, które niedawno całkiem się zmieniło :)). Powiem tylko jedno – mieć na nosie google glasses to ciekawe doświadczenie, które warto było przeżyć ;))


Miałam udać się na AIR FAIR, pokazy lotnicze w Bydgoszczy, ale nie wypaliło. Ostatni raz byłam na tej imprezie jakieś sześć lat temu. W tym roku była okazja aby zasiąść za sterami F16, ale widocznie nie było mi dane 🙂 Ktoś był?


Chyba udały mi się teksty na blogu, bo bardzo komplementowaliście artykuł “Czy dorosłeś do sukcesu?“. Trochę mnie to zaskoczyło, bo napisałam go bardzo spontanicznie o drugiej w nocy 😉  Podsumowywałam też poprzedni tydzień i pokazałam w tamtym podsumowaniu wycinek z czasopisma branżowego, który bardzo mnie ucieszył 😉 Tekst “Jak sprawić, by inni nas lubili?” dotyczył prostego mechanizmu psychologicznego. Przedstawiłam też wyniki konkursu i napisałam, z kim spotkam się na warsztatach. Wszystko to w tekście o fajnym tuszu do rzęs, który na moich lichych, krótkich włoskach prezentuje się raczej kiepsko. A dodając do tego moje umiejętności, to już w ogóle ;)))

Na szczęście udało mi się pozbyć metali ciężkich z organizmu i teraz powinno być już lepiej. Powoli idzie ku lepszemu. Może uda mi się wyhodować ładne paznokcie i rzęsy, zapuścić brwi tak, by nadać im normalny kształt i nawilżyć skórę. Wcześniej wszystko to było skazane na niepowodzenie, bo walczący organizm na dalszy plan spycha takie bzdury 😉 No i jeszcze włosy… Muszę coś z tym  w końcu zrobić 😉

Cieszę się, że swoją historią podzieliła się Klaudia, bardzo silna dziewczyna od której mogę się wiele nauczyć 🙂 Tutaj link do historii Klaudii.

Na koniec smaczek z pociągu TLK Lublinianin 🙂 



Nie wiem co myśleć 😀

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

31
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
GohsMyMirrorOfBeautyAniamalujeAnonimowyCzmiel Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze chciałam zobaczyć od środka takie firmy jak Google:) Okno biezpieczęstwa miszcz 😀

Monika Gabas
Gość

Jestem fanką okna bezpieczęstwa!
Podpisano:
doktor lajfstął!

Daisy K
Gość

Okno bezpieczęstwa, niesamowita historia. 😀 Idę zobaczyć jak pozbyłaś się metali ciężkich. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak myślałam, że widziałam Cię w Warszawie, całą mokrą od deszczu 🙂 Nie byłam pewna czy to ty, a jednak poznałam :)Wyglądasz dużo sympatyczniej niż na zdjęciach, nawet cała mokra. Może uda mi się w sobotę wyrwać na ten Avon Walk, wtedy zagadam już na 100%

Wreddu
Gość

Hej, co do włosów to odkrylam na nie biotyne, nazywana też witaminą H bądź B7. Jest rozpuszczalna w wodzie, więc jej nadmiar jest wyplukiwany z organizmu i nie wywołuje dużych skutków ubocznych 🙂
Kupiłam ją kiedyś w drogerii na paznokcie, bo niby na to miała działać, ale po miesiącu okazalo się, że to włosy nabrały kondycji, a nie paznokcie 🙂 Naprawdę polecam 🙂

Pozytywna Mama
Gość

Chyba samą by mnie zamurowało jakbym zobaczyła ten napis z pociągu :-)))))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Logika- brr… nie lubię. Jak dla mnie- ciekawy Twój tydzień :).

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Lubię czytać Twoje wpisy:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O, a możesz polecić jakieś lumpki w Bdg? Może jakiś na Bartodziejach?

Justinee
Gość
Justinee

Aniu, jak zawsze pracowicie, a teksty dotyczące sukcesu, Twój opis o tym, jak pozbyłaś się metali z organizmu i historia Klaudii, którą przedstawiłaś, były bardzo udane! Zresztą każdy wpis czytam z przyjemnością, pozdrawiam! 🙂

PS I chyba też w końcu się wybiorę na lumpeksowe łowy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja trochę na inny temat, już jakiś czas temu wydawało mi się, że kogoś mi przypominasz…już wiem, Blake Lively:)) usłyszałaś już coś takiego od kogoś? Poza tym, świetny blog, trzymaj tak dalej! Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

się działo 😀 Czekam na kolejną notkę, zapraszam do siebie http://motywujaco.blogspot.com/

gorzkakokoszka
Gość

Czułaś się bezpięczna w tym pociągu? 😉

tlusta_papuzka
Gość

Na zdjęciu jesteś utuszowana nowym tuszem? Ładnie wyglądasz 🙂

Bycie mgr często ułatwia egzystencję, niezależnie od uprawnień i faktycznych umiejętności.

MyMirrorOfBeauty
Gość

Aniu napisz coś więcej o Twojej pracy. Dlaczego prowadzisz już zajęcia z uczniami, mimo, że nie masz skończonych studiów? I prowadzisz jakiś swój gabinet, działalność? Skąd Twoje uprawnienia pomimo braku mgr?

MyMirrorOfBeauty
Gość

Ojej bardzo dziękuję za dokładne wyjaśnienie i szczerze Ci zazdroszczę takich studiów. Ja niestety nie byłam na tyle mądra i poszłam na taką pedagogikę terapeutyczną, po której mam przepraszam za wyrażenie gówno a nie uprawnienia. Muszę ratować się podyplomówkami…. :/ Pozdrawiam 😉

paranoJa
Gość

tyle jeżdżę pociągami, a takich cudów jeszcze nie widziałam! 😀

Justyna K
Gość

mimo że napisałaś iż nic się nie działo post bardzo ciekawy i wciągający:)
i bardzo fajny blog będę tutaj zaglądała
pozdrawiam i zapraszam do mnie

Czmiel
Gość

Och, pociągowe smaczki <3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu mam do Ciebie pytanie odnośnie przygotowania szpinaku.
Po zdjęciach na Instagramie i wpisach na blogu zauważyłam, że często go przygotowujesz. Możesz mi zdradzić w jaki sposób? Z masłem i czosnkiem, czy innymi dodatkami :)?

Pozdrawiam,
Marta

Gohs
Gość

Pozwoliłam sobie podjąć wyzwanie 100 dni bez spodni i wspomnieć o nim i o Tobie na blogu 🙂 Dzisiaj mój drugi dzień w sukience i jest całkiem fajnie 😉

Previous
O co chodzi z tym Westwing?
Się działo (3)