Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Dlaczego rodzice posłuchali znachora i zagłodzili dziecko?

autor Posted on 8 wizyt

Zasmuciła mnie ostatnio wieść o tym, że rodzice stosowali na swoim maleńkim dziecku “alternatywe sposoby żywienia” które doradził im znachor. Dziecko umarło. Zapewne znacie tę historię – ja poznałam dopiero teraz,bo nie oglądam wiadomości ani ich nie słucham… Dlaczego tak się stało?Nie ulega wątpliwości – to, co podobno zalecił znachor było bardzo, bardzo głupie i nieodpowiedzialne. Ale dlaczego ktoś go posłuchał i dlaczego ślepo podążył za jego słowami?

Analogiczna historia mogłaby się zdarzyć u mnie, pewien lekarz w dzieciństwie zapisał mi zastrzyki z bardzo silnego antybiotyku który zaczął uszkadzać mi słuch. Rodzice to zauważyli, zapytali lekarza – ten stwierdził, że mam zatkane uszy od kataru… na szczęście mama z tatą mieli głowy na karku i poszli do kolejnego lekarza który natychmiast zmienił lek, wysłał mnie na badania słuchu i tak dalej. Gdyby rodzice posłuchali tego pierwszego laryngologa, dzisiaj nosiłabym pewnie aparat słuchowy,


Ostatnio jakieś rodzeństwo zabiło swoją matkę podczas odprawiania egzorcyzmów. Podobno “miała diabła”, więc lali ją po twarzy, aby go wypędzić. Umarła.



Znasz eksperyment Milgrama?

Jeśli nie, obejrzyj filmik. Słowami tego nie oddam. 



Ludzie gotowi byli zadać śmiertelne cierpienie innym tylko dlatego, że autorytet tak powiedział. To straszne, smutne, ale prawdziwe.


Co to ma do rzeczy w kontekście owego znachora, mojego słuchu czy egzorcyzmów?


Apeluję, namawiam – miejcie swój własny rozum. Pytajcie,kwestionujcie, nie bójcie się szukać. 


Czy Znachor popełnił błąd? Zakładając,że media główne wątki przedstawiły rzetelnie, znachor postąpił bardzo źle. Ale NIKT NORMALNY nie narazi życia swojego dziecka bo ktoś tak powiedział. Widząc cierpienie malucha, ból na jego twarzy… 

Dlaczego moi rodzice potrafili się zaniepokoić pogorszeniem się mojego słuchu, a inni potrafią zagłodzić dziecko? Dlaczego tak lubimy przerzucać odpowiedzialność za NASZE czyny i NASZE wybory na innych. Bo on powiedział, bo on tak kazał. Idąc tym tropem każdy szaleniec który wyciąga pistolet aby kogoś zabić, mółby mówić, że demon mu kazał. czy to go zwalnia z winy? Czy to alkohol bije? 


Nie. Błędy popełniają konkretni ludzie.


Głęboko zachęcam do słuchania własnego ciała, obserwowania go. Do zachowania własnego rozumu i postępowania w zgodzie z własnym sumieniem. Na moim blogu jest klauzula, że każde działanie podejmujesz na własną odpowiedzialność. Milion razy zaznaczam, że to, co sprawdza się u mnie, nie musi sprawdzić się u Ciebie. 


Moja koleżanka poleciła kiedyś na swoim blogu o fryzurach sposób na zaskórniki, taki plasterek z żelatyny. Jakaś dziewczna zamiast żelatyny użyła żelfixu i podrażniła sobie ostro twarz. Chciała Monikę pozwać. Oczywiście po czasie zauważyła, że nie doczytała, przeprosiła…ale zniechęciła Monię do pisania bloga i od tej pory ogranicza się do wrzucania fryzur.


Autorytet to wielka siła. Jednak to ludzie nadają człowiekowi rangę autorytetu i bez wyznawców nie ma bóstwa, bez fanów nie ma gwiazdy, tak bez uznających człowieka za autorytet nie ma autorytetu.


Bardzo smuci mnie to, co się stało. To wielka tragedia 🙁 

Chciałabym abyście pamiętali, że tak jak zawsze podkreślam, leczenie na własną rękę nie jest rozsądne, tak samo jak googlanie objawów i samodzielne eksperymentowanie. Ja byłam w pewnym sensie pod opieką lekarza (profesor z UCLA!). Mimo to, mam niewielkie zaufanie do lekarzy głównego nurtu. Wielokrotnie podkreślałam i chciałabym, aby dobrze to zapamiętać. Leczenie farmakologiczne ma swoje plusy i minusy, tak samo, jak leczenie naturalnymi metodami. Kiedy piszę o czymś, co dotyczy zdrowia, zawsze wrzucam linki do artykułów medycznych.

Skoro obie formy leczenia są kulawe, najlepszym rozwiązaniem jest korzystanie z mądrości obu. W tym celu polecam udać się do lekarza (tak, normalnego, z dyplomem) który OPRÓCZ tradycyjnych uprawnień zajmuje się medycyną holistyczną lub TCM (medycyna chińska), albo innymi których nie mam czasu teraz wymieniać, ale wiadomo o co chodzi.

Decydując się na usługi lekarzy którzy odważyli się wyjść poza schemat i szukać nowych rozwiązań, mając jednocześnie wiedzę medyczną i praktykę, robimy najlepsze co możemy.


Im więcej osób będzie stawiać na lekarzy postępujących w ten sposób, tym większe szanse, że wymusimy na rynku dokształcanie się tychże.


Piszę o tym tylko dlatego, że czasami wspominam o jakiejś metodzie, np. betulinie na gronkowca i ktoś jest bardzo zdziwiony, że na zadane mi pytanie piszę “do lekarza na badania marsz”. Jak mogę postąpić inaczej kiedy ktoś mi piszę “tak sobie czytam te objawy i myślę, że mogę mieć gronkowca”. Witki opadają. Od czytania w internecie się nie dowiesz, biegnij na posiew/wymaz. Ale już! 

Podsumowując : Miej własny rozum! 

Czarne owce wśród lekarzy zdarzają się tak samo często, jak wśród spcjalistów medycyny naturalnej. Często samozwańczych. Rozwiązaniem jest korzystanie z usług tych, którzy łączą oba nurty. Profesor z którym miałam możliwość sie kontaktować, zajmował się badaniami sprawdzającymi naturalne metody leczenia. Szukał naukowych mechanizmów działania np. imbiru. “Zwyczajnym” lekarzom brakowało tego wyjścia poza schemat.


I jeszcze jedno – lekarze zawsze w mediach będą demonizować metody naturalne. czasami chce mi się śmiać, kiedy jakiś Óczony doktorzyna wyśmiewa metodę która jest dokładnie udowodniona badaniami naukowymi. ;-)) Polecm obejrzeć film Znachor.


Nie  interesuje mnie teraz stan rzeczywisty, za to bardzo interesuje mnie Twoje zdanie. Kto jest winny zagłodzeniu maleńskiego dziecka?


Znachor zalecający żywienie alternatywne, czy  rodzice, którzy wybrali tego znachora, zastosowali się do jego rad i ignorowali cierpienie swojego maluszka? A może obie strony? bardzo interesuje mnie ten temat !


PS. poprzedni tekst opowiada o tym, jak czytać nowości książkowe za darmo. Aby go przeczytać kliknij w link lub grafikę :


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

48
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Beata BAniamalujeenglish24na7Szczypta MagiiKasia Ju Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

obie strony są winne, ale nie rozumiem rodziców. Naprawde nie widzili, że dziecko umiera? To gorsze jak mama madzi z Sosnowca! cierpienie jest nieporównywalne.
Hahaha jestem jedną z osób które odesłałaś do lekarza, fak, że konkretnego ale mnie tym zbiłaś z tropu. po fakcie stwierdzam, ze masz racje.

Bardzo szkoda mi dziecka 🙁

Karalajn
Gość

To że każdy powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny to żadne odkrycie. Tylko ludzie mimo iż są "dorośli" nie są dojrzali emocjonalnie. Stąd zwalają winę czy odpowiedzialność na innych (głównie ze strachu lub nie odpowiedzialność wlaśnie).
Nie wiem ile w tym prawdy ale słyszałam że owy znachor działał na zasadzie sekty, rodzice najwyraźniej nie potrafili nawet samodzielnie mysleć.
Cała historia jest przerażająca, nie wiem jak można zabić dziecko.

Ania Abakercja
Gość

uważam, że obie strony są winne, aczkolwiek jakoś łatwiej jest mi zrozumieć że nawiedzony znachor poleca dziwaczne metody, niż że rodzice stosują coś takiego na własnym dziecku.

moja mama zawsze chodziła do wielu lekarzy. potrafiła od jednego iść prosto do drugiego, żeby się upewnić albo kiedy coś jej się w diagnozie poprzedniego nie podobało. a później do trzeciego, żeby się dowiedzieć, co ten sądzi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokładnie! Tym bardziej wtedy, kiedy z dzieckiem jest wyraźnie gorzej, nie mówiąc o tym, że umiera! Rodzice powinni ponieść konsekwencje za zabicie malca i zostać wysterylizowani :/

Hi-feszyn
Gość

Brak słów co do rodziców :/

aGwer
Gość

Masz oczywiście racje, niestety ślepe wierzenie lekarzowi to nie jednorazowa sprawa i nie raz już się coś działo :/ niestety ludzie są po prostu głupi.

Justinee
Gość
Justinee

Moim zdaniem obie strony są winne. Jednego tutaj nie rozumiem: skoro rodzice widzieli, że z dzieckiem pomimo 'porad' znachora się źle dzieje, dlaczego pomimo to, nie
zgłosili się do lekarza, tylko patrzyli jak umiera? Dziecko, małe, bezbronne, niewinne, zabite przez głupotę dorosłych.. Brak słów i smutek jednocześnie..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znachor znachorem, ale swój rozum trzeba mieć. Moja córeczka też ma AZS i również jako maluszka pielęgnowałam ją "alternatywnie" – brak wełenki, naturalne tkaniny, olej sojowy dodawany do kąpieli i brak mleka krowiego. Maleńka ma śliczną, gładką skórę. Nie wiem jakim potworem trzeba być, aby obserwować jak dziecko gaśnie w oczach, jak płacze za jedzeniem, cierpi. Rodzice byli zamożni, to dorośli ludzie, dziecko w podstawówce wie, że nie podawanie jedzenia oznacza śmierć! Z tego co czytałam, zarzut dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci. to nie jest tak, to jest znęcanie się ze szczeólnym okrucieństwem. Zdarzyła mi się sytuacja kiedy zabrakło mi pokarmu,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli nie widziałaś, to polecam film 'das Experiment'. Jego tematyka nie nawiązuje bezpośrednio do tego o czym pisałaś, ale pokazuje jak ludzkie zachowanie potrafi się zmienić pod wpływem zyskania trochę władzy.

Marta Syczewska
Gość

Jeśli mam być szczera to ja w ogóle nie rozumiem jak można szukać pomocy u takich ludzi jak znachorzy – dla mnie to jest naprawdę niepoważne. O ile wśród normalnych lekarzy znajdą się czasem hieny i czarne owce, to znachorowi bym w ogóle nie zaufała – szczególnie mając pod opieką NIEMOWLĘ!!!Wina znachora nie ulega wątpliwości – jak dla mnie ten człowiek to morderca bez sumienia… Ale i rodzice… Nie jestem w stanie zrozumieć jak można przez pół roku nie pójść z niemowlęciem do normalnego lekarza i nie zrobić badań… Zamiast tego chodzić do jakiegoś znachora od siedmiu boleści… Mogli oszczędzić… Czytaj więcej »

Laures Majere
Gość

Obie strony są winne. Ale bardziej rodzice. Przykład ostatnio idę na szczepienie z dzieckiem, inne matki mnie pytały a co to jest za szczepienie. Nie interesowały się jaka szczepionka, czy jest lepsza alternatywa itd. A ja już od miesiąca szukałam informacji co i jak. Każdy popełnić może jakiś błąd. Ale część ludzi jest po prostu głupia, i nie chodzi tu o stan wiedzy czy inteligencje ale brak im nawet zwykłej mądrości życiowej i tyle.

Kasia Ju
Gość

Ciężko myśleć o tym jak bardzo to dziecko cierpiało. Nie wyobrażam sobie, że rodzice tego nie zauważyli. Półroczne dziecko głośno i dobitnie oznajmia kiedy jest głodne, jest mu źle, coś je boli. Nie można tego przeoczyć. I nie można spokojnie na to patrzeć. Nie da się. Widok chorego dziecka jest czymś czego nikomu nie życzę. I tu nie ma usprawiedliwienia dla rodziców tej małej kruszynki. A dlaczego posłuchali znachora? To już całkiem inna kwestia. Książka "Ofiarowana" pokazuje jak działa sekta. Jak ludzie potrafią zrobić pranie mózgu rodzicom, którzy stają się obojętni na cierpienie własnych dzieci. Być może tak działał ten… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czosnek z mlekiem jest ok, ale nie zaleca się go podawać wraz z antybiotykiem… na ulotkach nawet są takie przeciwwskazania wymienione, bo nabiał upośledza wchłanianie subst. z leku. W sumie samo mleko też dla zdrowia niewskazane, a jeśli już to z dodatkiem szczypty kurkumy, bo ta neutralizuje w jakimś stopniu jego negatywne oddziaływanie na układ trawienny. Ad.

Kasia Ju
Gość

Do Anonimowego: Mleka z czosnkiem nie podaje się z antybiotykiem syntetycznym. Nigdy. Czosnek to jest tzw. naturalny antybiotyk. Podaje się go jeśli infekcja nie jest jeszcze w stanie bakteryjnym. To bardziej antybiotyk profilaktyczny i przeciwwirusowy. Jeśli on nie podziała i infekcja bardzo mocno się rozwija, to niestety trzeba zrezygnować z czosnku i podać antybiotyk syntetyczny. Chociaż odkąd stosujemy u dzieci czosnek, syntetyki poszły w niepamięć. Podsumowując: nie podaje się tego razem. Co do mleka. Zgadzam się, jest szkodliwe. Dla nas, dorosłych. U dzieci jest to podstawa żywienia przez pierwsze pół roku. Później się je ogranicza, ale przez pierwsze lata życia… Czytaj więcej »

BEATA REDZIMSKA
Gość

Mnie sama interesuje naturopatia. Ale nie jako metoda leczenia ale jako sposob na zycie. Tu masz racje z lekarzem o podwojnych kompetencjach. Tylko ze teraz ma raczej miejsce specjalizacja lekarzy do coraz wezszej dzialki. To skutek postepu i tego ze tyle posiadamy jako ludzkosc informacji o funkcjonowaniu organizmu. Trudno to wszystko jednej osobie ogarnac. Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja zauważam odwrotny trend (to złe słowo), raczej potrzebę rozwoju w XXI w. i coraz więcej lekarzy konwencjonalnych skłania się ku medycynie naturalnej, właściwie posiłkuje się nią w diagnozowaniu pacjentów – bo do leczenia pacjentów w systemie konwencjonalnym to jeszcze długa droga – z kolei na razie nie można też mówić o uzdrawianiu pacjentów, czyli hamowaniu chorób, zapobieganiu im, szukaniu furtek przez które ewentualnie choroba może się rozwinąć poprzez holistyczne, funkcjonalne diagnozowanie każdej osoby jako indywidualnego przypadku medycznego. Medycyna funkcjonalna zaczyna mieć znaczenie dla rozwoju ludzkości.

MyMirrorOfBeauty
Gość

Aniu mam prośbę abyś częściej dzieliła się takimi filmikami. A co sądzisz o iluminatach/masonach?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podpinam się pod pytanie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z tego co pisano to oni karmili dziecko rozcieńczonym mlekiem kozim, więc może to zabijało w jakimś stopniu uczucie głodu malucha, może nie płakał z głodu. Jednocześnie wycieńczało to powoli organizm, który nie dostawał odpowiedniej ilości składników odżywczych. Moim zdaniem winni są rodzice – to na nich spoczywała odpowiedzialność za dziecko, tym bardziej, że jedno dziecko już mieli i wiedzieli jak się ma rozwijać, jaka powinna być waga malucha itd. To byli normalnie egzystujący ludzie, nie odcięci od świata, zdani tylko na opinie "znachora", o którym zresztą różne opinie krążyły. Nie byli biedni – wręcz przeciwnie – stać ich było… Czytaj więcej »

Szi
Gość

Chyba jeden z bohaterów książek Terrego Pratchetta powiedział, że to nie nóż ani urwisko jest złe- zła może być tylko ręka zadająca cios nożem lub spychająca z urwiska. A za tą ręką zawsze stoi człowiek, który zdecydował się na taki uczynek. Mądry tekst, chociaż uważam, że akurat Twoich czytelników raczej nie trzeba edukować w takich sprawach, bo zgromadziłaś tu grono fajnych, rozgarniętych ludzi:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie wydawałbym wyroku na nikogo, zanim nie zapadnie w sądzie, a i to bywa niewiele warte. W ferowaniu wyroków celują media. A lekarze potrafią nawet sfabrykować dziecku chorobę, byle pasowało do ich niedouczonych wymysłów. Wiem, co mówię, z jednym konowałem spotykam się w sądzie.

Marta
Gość

Cieszę się, że poruszasz taki temat. Może to uświadomi choć część ludzi, którzy znajdując się w podobnych sytuacjach bezmyślnie podążyliby za rozkazem.
Już kiedyś widziałam ten eksperyment, szczerze mnie przeraził. Mam wrażenie, że to świadczy nie tylko o bezmyślności, ale też o okrucieństwu, które drzemie w tak wielu ludziach.
Ostatnio z przerażeniem oglądałam wiadomości, o tym dziecku, o zabitej przez "egzorcyzmy" kobiecie. Zastanawiam się, co się dzieje z ludźmi. Czy naprawdę jesteśmy już tak głupi? Boję się, co będzie za kilka czy kilkanaście lat.

Artinowy Świat
Gość

Oj bardzo prawdziwe, ludzie często nie myślą. A często po prostu nie chcą myśleć. Ale przy tych wszystkich tragediach nie mogę zrozumieć jednego: Jak rodzić, może robić krzywdę własnemu dziecku. Jak?

O różnych sposobach leczenia i bezmyślności niektórych lekarzy pisałam w swoim poście "Lekarz który zabija" http://artinowyswiat.blogspot.com/2014/05/lekarz-ktory-zabija.html jakbyś chciała to możesz zerknąć.

A za książkę jeszcze raz dziękuję 😉 trochę kombinuję, bo nie chce mi się zainstalować na telefonie aplikacja, ale zobaczymy 😉 Już nie mogę się doczekać 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam mieszane uczucia co do tytułu, wg mnie zbyt mocny i nawet nie sugestywny, a podaje na tacy, ustawia co mamy myśleć o gronie medycznym. Przeczytałam, wiem że na lekach nie wyszłabyś zwycięsko, męczyłabyś się nadal, ale tytuł miażdży, chyba nie jest współmierny do treści i emocji z tekstu, wręcz oskarżycielski.Gwoli wyjaśnienia nie stoję murem za lekarzami, jestem z tych, którzy im nie ufają, podważają, myślą samodzielnie. Jakbym słuchała lekarki do dziś nie wiedziałabym co mnie zjada od środka i nie były to problemy psychiczne jak się prawie upierała 😉 diagnozę postawiłam sobie sama po wielu próbach i błędach dotarłam… Czytaj więcej »

Lucyna M
Gość

Dla mnie taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Jak można nie zauważyć, że dziecko jest wygłodzone, źle wygląda etc. A co do lekarzy to oni też są tylko ludźmi, niby mają wiedzę, ale jak wspomniałam są tylko ludźmi i mylenie się także leży w ich naturze, jak każdego innego człowieka. Ja zawsze z takim dystansem podchodzę do przepisanych leków. Jak źle się czuję to je odstawiam, a nie biorę jak ślepa kura, bo tak lekarz kazał. Kiedyś miałam taki przypadek, że wykończyłabym organizm pewnymi lekami, jakbym ich nie odstawiła. Także nie rozumiem też tych rodziców, którzy zagłodzili dziecko i wyglądało… Czytaj więcej »

Płaszczoobrosła
Gość

Widziałam niedawno program o tym eksperymencie, bodajże na discovery science.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Doświadczeni, zasobni i szczęśliwi rodzice, jak podaje prasa, nagle głodzą niemowlę. Wcześniej wypisują z przychodni, która nie przejęła się powikłaniami poszczepiennymi i szukają ratunku w paramedycynie. Zapewne, żeby z premedytacją zagłodzić?! Czy tylko ja widzę tu stek absurdalnych i sprzecznych ze sobą informacji, które wskazywałby raczej na teatrzyk medialny, na chęć pogrążenia tych rodziców za wszelką cenę i stworzenie precedensu zamykającego dyskusję zwolennikom ekologii, medycyny naturalnej, nieszczepienia, a także stawiającego na przegranej pozycji rodziców zmagających się z NOP-ami swoich dzieci. Jeśli mam choć cień racji, to współczuję tym rodzicom, bo jedno dziecko stracili, drugie mogą stracić, a Big Pharma dołoży… Czytaj więcej »

gorzkakokoszka
Gość

Ten filmik mnie załamał… A jeżeli chodzi o rodziców tego dziecka to chyba nie mają mózgów.

kubekczekolady
Gość

Wg mnie tylko rodzice. Trzeba mieć swój rozum i odrobinę zmysłu obserwacji – czy naprawdę nie widzieli, że dziecku nie służy ta ''dieta''? Ze jest coraz słabsze? Jest wielu ''mędrców'' na tym świecie, co nie znaczy, że każdego trzeba ślepo słuchać…
Nie wiem, jak mam tak, że każdą rzecz lubię sprawdzić z wielu stron, nie jestem podatna na autorytety.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu wiemy ze nie darzysz sympatia lekarzy i nie "odwiedzasz" ich.i ciagle jedno mnie zastanawia. Jak bedziesz postepowac ze swoim dzieckiem w razie choroby ? 🙂

paranoJa
Gość

Moim zdaniem winni są rodzice, absolutnie i bez dwóch zdań.

Szczypta Magii
Gość

Ja uważam, że winni temu, co się stało są tak samo rodzice jak i znachor. uważam, że powinni oni być również ukarani, chociaż z drugiej strony czy kara śmierci ich dziecka nie jest już najgorszym, czym może być? Nie wiem, co ludzie mają w głowach. Znachor, który testuje sobie techniki leczenia na dzieciach?? WTF? Co to ma być. To może ja ogłoszę się takim uzdrowicielem, założę gabinet i będę przyjmować pacjentów i wymyślać im metody leczenia… Co się dzieje z ludźmi, że tak ślepo wierzą we wszystko co się im powie. Przykład moich rodziców… Tata ma nadwagę i ostatnio zaczął… Czytaj więcej »

english24na7
Gość

dla mnie – obie strony są winne. Znachor, że zaproponował coś takiego, rodzice że posłuchali. Ale jeszcze mi coś innego nie daje spokoju – telewizja huczy, że dziecko umierało kilka tygodnie (jak tak można dręczyć niemowlę?!) i zmarło z głodu. rozumiem więc, że to alternatywne karmienie polegało na podawaniu czegoś oprócz koziego mleka co nie wystarczało dziecku. Mam 9 miesięczną córkę i uwierzcie, wystarczy że musi czekać 5 minut na jedzenie to robi wrzask na pół bloku. Więc się zastanawiać – jakim cudem to dziecko nie wyło? czy było na uspokajaczach, czy rodziców to nie zastanawiało? JAK?

Beata B
Gość

Pytałaś mniej więcej o to, jak rodzic może zgodzić się na zadawanie bólu swojemu dziecku ze względu na autorytet. Przez kilka miesięcy rehabilitowałam moją córeczkę metodą vojty. Mówią, że to nie boli, a jedynie zmusza małe ciałko do wysiłku, tyle że pewności mieć nie mogę. Gdy Zosia przeraźliwie płakała podczas ćwiczeń, nie mówiła przy okazji – spoko matka, ja tak ryczę, bo się wysilam, a właściwi to nie boli. Wszystko wskazywało jednak na to, że te ćwiczenia bolały i to bardzo. Jaka prawda – nie dowiem się nigdy. A jednak jej to robiłam 4 razy dziennie, bo takie miałam zalecenie… Czytaj więcej »

Beata B
Gość

🙂
Co więcej – Zoś też karmiona jest mlekiem kozim, zresztą ja też byłam (w obu przypadkach skaza białkowa) i wiem że nim można dziecko wręcz utuczyć, więc to nie ono było problemem. Zastanawiam się zatem co…media trąbią właśnie o kozim mleku głównie. Pisałam o tym zresztą u siebie http://codziennosc-malego-czlowieka.blogspot.com/2014/05/mleko-kozie-za-czy-przeciw.html (mam nadzieję, że nie uznasz tego za spam), tyle że ważnym jest, iż lekarz zabronił nam wręcz rozcieńczać go z wodą, a w tym przypadku tak właśnie robiono.

Previous
Jak czytać nowości książkowe za darmo? Legalny sposób :)
Dlaczego rodzice posłuchali znachora i zagłodzili dziecko?