Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Dlaczego rodzice posłuchali znachora i zagłodzili dziecko?

Zasmuciła mnie ostatnio wieść o tym, że rodzice stosowali na swoim maleńkim dziecku “alternatywe sposoby żywienia” które doradził im znachor. Dziecko umarło. Zapewne znacie tę historię – ja poznałam dopiero teraz,bo nie oglądam wiadomości ani ich nie słucham… Dlaczego tak się stało?Nie ulega wątpliwości – to, co podobno zalecił znachor było bardzo, bardzo głupie i nieodpowiedzialne. Ale dlaczego ktoś go posłuchał i dlaczego ślepo podążył za jego słowami?

Analogiczna historia mogłaby się zdarzyć u mnie, pewien lekarz w dzieciństwie zapisał mi zastrzyki z bardzo silnego antybiotyku który zaczął uszkadzać mi słuch. Rodzice to zauważyli, zapytali lekarza – ten stwierdził, że mam zatkane uszy od kataru… na szczęście mama z tatą mieli głowy na karku i poszli do kolejnego lekarza który natychmiast zmienił lek, wysłał mnie na badania słuchu i tak dalej. Gdyby rodzice posłuchali tego pierwszego laryngologa, dzisiaj nosiłabym pewnie aparat słuchowy,


Ostatnio jakieś rodzeństwo zabiło swoją matkę podczas odprawiania egzorcyzmów. Podobno “miała diabła”, więc lali ją po twarzy, aby go wypędzić. Umarła.



Znasz eksperyment Milgrama?

Jeśli nie, obejrzyj filmik. Słowami tego nie oddam. 



Ludzie gotowi byli zadać śmiertelne cierpienie innym tylko dlatego, że autorytet tak powiedział. To straszne, smutne, ale prawdziwe.


Co to ma do rzeczy w kontekście owego znachora, mojego słuchu czy egzorcyzmów?


Apeluję, namawiam – miejcie swój własny rozum. Pytajcie,kwestionujcie, nie bójcie się szukać. 


Czy Znachor popełnił błąd? Zakładając,że media główne wątki przedstawiły rzetelnie, znachor postąpił bardzo źle. Ale NIKT NORMALNY nie narazi życia swojego dziecka bo ktoś tak powiedział. Widząc cierpienie malucha, ból na jego twarzy… 

Dlaczego moi rodzice potrafili się zaniepokoić pogorszeniem się mojego słuchu, a inni potrafią zagłodzić dziecko? Dlaczego tak lubimy przerzucać odpowiedzialność za NASZE czyny i NASZE wybory na innych. Bo on powiedział, bo on tak kazał. Idąc tym tropem każdy szaleniec który wyciąga pistolet aby kogoś zabić, mółby mówić, że demon mu kazał. czy to go zwalnia z winy? Czy to alkohol bije? 


Nie. Błędy popełniają konkretni ludzie.


Głęboko zachęcam do słuchania własnego ciała, obserwowania go. Do zachowania własnego rozumu i postępowania w zgodzie z własnym sumieniem. Na moim blogu jest klauzula, że każde działanie podejmujesz na własną odpowiedzialność. Milion razy zaznaczam, że to, co sprawdza się u mnie, nie musi sprawdzić się u Ciebie. 


Moja koleżanka poleciła kiedyś na swoim blogu o fryzurach sposób na zaskórniki, taki plasterek z żelatyny. Jakaś dziewczna zamiast żelatyny użyła żelfixu i podrażniła sobie ostro twarz. Chciała Monikę pozwać. Oczywiście po czasie zauważyła, że nie doczytała, przeprosiła…ale zniechęciła Monię do pisania bloga i od tej pory ogranicza się do wrzucania fryzur.


Autorytet to wielka siła. Jednak to ludzie nadają człowiekowi rangę autorytetu i bez wyznawców nie ma bóstwa, bez fanów nie ma gwiazdy, tak bez uznających człowieka za autorytet nie ma autorytetu.


Bardzo smuci mnie to, co się stało. To wielka tragedia 🙁 

Chciałabym abyście pamiętali, że tak jak zawsze podkreślam, leczenie na własną rękę nie jest rozsądne, tak samo jak googlanie objawów i samodzielne eksperymentowanie. Ja byłam w pewnym sensie pod opieką lekarza (profesor z UCLA!). Mimo to, mam niewielkie zaufanie do lekarzy głównego nurtu. Wielokrotnie podkreślałam i chciałabym, aby dobrze to zapamiętać. Leczenie farmakologiczne ma swoje plusy i minusy, tak samo, jak leczenie naturalnymi metodami. Kiedy piszę o czymś, co dotyczy zdrowia, zawsze wrzucam linki do artykułów medycznych.

Skoro obie formy leczenia są kulawe, najlepszym rozwiązaniem jest korzystanie z mądrości obu. W tym celu polecam udać się do lekarza (tak, normalnego, z dyplomem) który OPRÓCZ tradycyjnych uprawnień zajmuje się medycyną holistyczną lub TCM (medycyna chińska), albo innymi których nie mam czasu teraz wymieniać, ale wiadomo o co chodzi.

Decydując się na usługi lekarzy którzy odważyli się wyjść poza schemat i szukać nowych rozwiązań, mając jednocześnie wiedzę medyczną i praktykę, robimy najlepsze co możemy.


Im więcej osób będzie stawiać na lekarzy postępujących w ten sposób, tym większe szanse, że wymusimy na rynku dokształcanie się tychże.


Piszę o tym tylko dlatego, że czasami wspominam o jakiejś metodzie, np. betulinie na gronkowca i ktoś jest bardzo zdziwiony, że na zadane mi pytanie piszę “do lekarza na badania marsz”. Jak mogę postąpić inaczej kiedy ktoś mi piszę “tak sobie czytam te objawy i myślę, że mogę mieć gronkowca”. Witki opadają. Od czytania w internecie się nie dowiesz, biegnij na posiew/wymaz. Ale już! 

Podsumowując : Miej własny rozum! 

Czarne owce wśród lekarzy zdarzają się tak samo często, jak wśród spcjalistów medycyny naturalnej. Często samozwańczych. Rozwiązaniem jest korzystanie z usług tych, którzy łączą oba nurty. Profesor z którym miałam możliwość sie kontaktować, zajmował się badaniami sprawdzającymi naturalne metody leczenia. Szukał naukowych mechanizmów działania np. imbiru. “Zwyczajnym” lekarzom brakowało tego wyjścia poza schemat.


I jeszcze jedno – lekarze zawsze w mediach będą demonizować metody naturalne. czasami chce mi się śmiać, kiedy jakiś Óczony doktorzyna wyśmiewa metodę która jest dokładnie udowodniona badaniami naukowymi. ;-)) Polecm obejrzeć film Znachor.


Nie  interesuje mnie teraz stan rzeczywisty, za to bardzo interesuje mnie Twoje zdanie. Kto jest winny zagłodzeniu maleńskiego dziecka?


Znachor zalecający żywienie alternatywne, czy  rodzice, którzy wybrali tego znachora, zastosowali się do jego rad i ignorowali cierpienie swojego maluszka? A może obie strony? bardzo interesuje mnie ten temat !


PS. poprzedni tekst opowiada o tym, jak czytać nowości książkowe za darmo. Aby go przeczytać kliknij w link lub grafikę :


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

48
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Beata BAniamalujeenglish24na7Szczypta MagiiKasia Ju Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

obie strony są winne, ale nie rozumiem rodziców. Naprawde nie widzili, że dziecko umiera? To gorsze jak mama madzi z Sosnowca! cierpienie jest nieporównywalne.
Hahaha jestem jedną z osób które odesłałaś do lekarza, fak, że konkretnego ale mnie tym zbiłaś z tropu. po fakcie stwierdzam, ze masz racje.

Bardzo szkoda mi dziecka 🙁

Karalajn
Gość

To że każdy powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny to żadne odkrycie. Tylko ludzie mimo iż są "dorośli" nie są dojrzali emocjonalnie. Stąd zwalają winę czy odpowiedzialność na innych (głównie ze strachu lub nie odpowiedzialność wlaśnie).
Nie wiem ile w tym prawdy ale słyszałam że owy znachor działał na zasadzie sekty, rodzice najwyraźniej nie potrafili nawet samodzielnie mysleć.
Cała historia jest przerażająca, nie wiem jak można zabić dziecko.

Ania Abakercja
Gość

uważam, że obie strony są winne, aczkolwiek jakoś łatwiej jest mi zrozumieć że nawiedzony znachor poleca dziwaczne metody, niż że rodzice stosują coś takiego na własnym dziecku.

moja mama zawsze chodziła do wielu lekarzy. potrafiła od jednego iść prosto do drugiego, żeby się upewnić albo kiedy coś jej się w diagnozie poprzedniego nie podobało. a później do trzeciego, żeby się dowiedzieć, co ten sądzi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokładnie! Tym bardziej wtedy, kiedy z dzieckiem jest wyraźnie gorzej, nie mówiąc o tym, że umiera! Rodzice powinni ponieść konsekwencje za zabicie malca i zostać wysterylizowani :/

Hi-feszyn
Gość

Brak słów co do rodziców :/

aGwer
Gość

Masz oczywiście racje, niestety ślepe wierzenie lekarzowi to nie jednorazowa sprawa i nie raz już się coś działo :/ niestety ludzie są po prostu głupi.

Justinee
Gość
Justinee

Moim zdaniem obie strony są winne. Jednego tutaj nie rozumiem: skoro rodzice widzieli, że z dzieckiem pomimo 'porad' znachora się źle dzieje, dlaczego pomimo to, nie
zgłosili się do lekarza, tylko patrzyli jak umiera? Dziecko, małe, bezbronne, niewinne, zabite przez głupotę dorosłych.. Brak słów i smutek jednocześnie..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znachor znachorem, ale swój rozum trzeba mieć. Moja córeczka też ma AZS i również jako maluszka pielęgnowałam ją "alternatywnie" – brak wełenki, naturalne tkaniny, olej sojowy dodawany do kąpieli i brak mleka krowiego. Maleńka ma śliczną, gładką skórę. Nie wiem jakim potworem trzeba być, aby obserwować jak dziecko gaśnie w oczach, jak płacze za jedzeniem, cierpi. Rodzice byli zamożni, to dorośli ludzie, dziecko w podstawówce wie, że nie podawanie jedzenia oznacza śmierć! Z tego co czytałam, zarzut dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci. to nie jest tak, to jest znęcanie się ze szczeólnym okrucieństwem. Zdarzyła mi się sytuacja kiedy zabrakło mi pokarmu,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli nie widziałaś, to polecam film 'das Experiment'. Jego tematyka nie nawiązuje bezpośrednio do tego o czym pisałaś, ale pokazuje jak ludzkie zachowanie potrafi się zmienić pod wpływem zyskania trochę władzy.

Marta Syczewska
Gość

Jeśli mam być szczera to ja w ogóle nie rozumiem jak można szukać pomocy u takich ludzi jak znachorzy – dla mnie to jest naprawdę niepoważne. O ile wśród normalnych lekarzy znajdą się czasem hieny i czarne owce, to znachorowi bym w ogóle nie zaufała – szczególnie mając pod opieką NIEMOWLĘ!!!Wina znachora nie ulega wątpliwości – jak dla mnie ten człowiek to morderca bez sumienia… Ale i rodzice… Nie jestem w stanie zrozumieć jak można przez pół roku nie pójść z niemowlęciem do normalnego lekarza i nie zrobić badań… Zamiast tego chodzić do jakiegoś znachora od siedmiu boleści… Mogli oszczędzić… Czytaj więcej »

Laures Majere
Gość

Obie strony są winne. Ale bardziej rodzice. Przykład ostatnio idę na szczepienie z dzieckiem, inne matki mnie pytały a co to jest za szczepienie. Nie interesowały się jaka szczepionka, czy jest lepsza alternatywa itd. A ja już od miesiąca szukałam informacji co i jak. Każdy popełnić może jakiś błąd. Ale część ludzi jest po prostu głupia, i nie chodzi tu o stan wiedzy czy inteligencje ale brak im nawet zwykłej mądrości życiowej i tyle.

Kasia Ju
Gość

Ciężko myśleć o tym jak bardzo to dziecko cierpiało. Nie wyobrażam sobie, że rodzice tego nie zauważyli. Półroczne dziecko głośno i dobitnie oznajmia kiedy jest głodne, jest mu źle, coś je boli. Nie można tego przeoczyć. I nie można spokojnie na to patrzeć. Nie da się. Widok chorego dziecka jest czymś czego nikomu nie życzę. I tu nie ma usprawiedliwienia dla rodziców tej małej kruszynki. A dlaczego posłuchali znachora? To już całkiem inna kwestia. Książka "Ofiarowana" pokazuje jak działa sekta. Jak ludzie potrafią zrobić pranie mózgu rodzicom, którzy stają się obojętni na cierpienie własnych dzieci. Być może tak działał ten… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czosnek z mlekiem jest ok, ale nie zaleca się go podawać wraz z antybiotykiem… na ulotkach nawet są takie przeciwwskazania wymienione, bo nabiał upośledza wchłanianie subst. z leku. W sumie samo mleko też dla zdrowia niewskazane, a jeśli już to z dodatkiem szczypty kurkumy, bo ta neutralizuje w jakimś stopniu jego negatywne oddziaływanie na układ trawienny. Ad.

Kasia Ju
Gość

Do Anonimowego: Mleka z czosnkiem nie podaje się z antybiotykiem syntetycznym. Nigdy. Czosnek to jest tzw. naturalny antybiotyk. Podaje się go jeśli infekcja nie jest jeszcze w stanie bakteryjnym. To bardziej antybiotyk profilaktyczny i przeciwwirusowy. Jeśli on nie podziała i infekcja bardzo mocno się rozwija, to niestety trzeba zrezygnować z czosnku i podać antybiotyk syntetyczny. Chociaż odkąd stosujemy u dzieci czosnek, syntetyki poszły w niepamięć. Podsumowując: nie podaje się tego razem. Co do mleka. Zgadzam się, jest szkodliwe. Dla nas, dorosłych. U dzieci jest to podstawa żywienia przez pierwsze pół roku. Później się je ogranicza, ale przez pierwsze lata życia… Czytaj więcej »

BEATA REDZIMSKA
Gość

Mnie sama interesuje naturopatia. Ale nie jako metoda leczenia ale jako sposob na zycie. Tu masz racje z lekarzem o podwojnych kompetencjach. Tylko ze teraz ma raczej miejsce specjalizacja lekarzy do coraz wezszej dzialki. To skutek postepu i tego ze tyle posiadamy jako ludzkosc informacji o funkcjonowaniu organizmu. Trudno to wszystko jednej osobie ogarnac. Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja zauważam odwrotny trend (to złe słowo), raczej potrzebę rozwoju w XXI w. i coraz więcej lekarzy konwencjonalnych skłania się ku medycynie naturalnej, właściwie posiłkuje się nią w diagnozowaniu pacjentów – bo do leczenia pacjentów w systemie konwencjonalnym to jeszcze długa droga – z kolei na razie nie można też mówić o uzdrawianiu pacjentów, czyli hamowaniu chorób, zapobieganiu im, szukaniu furtek przez które ewentualnie choroba może się rozwinąć poprzez holistyczne, funkcjonalne diagnozowanie każdej osoby jako indywidualnego przypadku medycznego. Medycyna funkcjonalna zaczyna mieć znaczenie dla rozwoju ludzkości.

MyMirrorOfBeauty
Gość

Aniu mam prośbę abyś częściej dzieliła się takimi filmikami. A co sądzisz o iluminatach/masonach?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podpinam się pod pytanie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z tego co pisano to oni karmili dziecko rozcieńczonym mlekiem kozim, więc może to zabijało w jakimś stopniu uczucie głodu malucha, może nie płakał z głodu. Jednocześnie wycieńczało to powoli organizm, który nie dostawał odpowiedniej ilości składników odżywczych. Moim zdaniem winni są rodzice – to na nich spoczywała odpowiedzialność za dziecko, tym bardziej, że jedno dziecko już mieli i wiedzieli jak się ma rozwijać, jaka powinna być waga malucha itd. To byli normalnie egzystujący ludzie, nie odcięci od świata, zdani tylko na opinie "znachora", o którym zresztą różne opinie krążyły. Nie byli biedni – wręcz przeciwnie – stać ich było… Czytaj więcej »

Szi
Gość
Szi

Chyba jeden z bohaterów książek Terrego Pratchetta powiedział, że to nie nóż ani urwisko jest złe- zła może być tylko ręka zadająca cios nożem lub spychająca z urwiska. A za tą ręką zawsze stoi człowiek, który zdecydował się na taki uczynek. Mądry tekst, chociaż uważam, że akurat Twoich czytelników raczej nie trzeba edukować w takich sprawach, bo zgromadziłaś tu grono fajnych, rozgarniętych ludzi:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie wydawałbym wyroku na nikogo, zanim nie zapadnie w sądzie, a i to bywa niewiele warte. W ferowaniu wyroków celują media. A lekarze potrafią nawet sfabrykować dziecku chorobę, byle pasowało do ich niedouczonych wymysłów. Wiem, co mówię, z jednym konowałem spotykam się w sądzie.

Marta
Gość

Cieszę się, że poruszasz taki temat. Może to uświadomi choć część ludzi, którzy znajdując się w podobnych sytuacjach bezmyślnie podążyliby za rozkazem.
Już kiedyś widziałam ten eksperyment, szczerze mnie przeraził. Mam wrażenie, że to świadczy nie tylko o bezmyślności, ale też o okrucieństwu, które drzemie w tak wielu ludziach.
Ostatnio z przerażeniem oglądałam wiadomości, o tym dziecku, o zabitej przez "egzorcyzmy" kobiecie. Zastanawiam się, co się dzieje z ludźmi. Czy naprawdę jesteśmy już tak głupi? Boję się, co będzie za kilka czy kilkanaście lat.

Artinowy Świat
Gość

Oj bardzo prawdziwe, ludzie często nie myślą. A często po prostu nie chcą myśleć. Ale przy tych wszystkich tragediach nie mogę zrozumieć jednego: Jak rodzić, może robić krzywdę własnemu dziecku. Jak?

O różnych sposobach leczenia i bezmyślności niektórych lekarzy pisałam w swoim poście "Lekarz który zabija" http://artinowyswiat.blogspot.com/2014/05/lekarz-ktory-zabija.html jakbyś chciała to możesz zerknąć.

A za książkę jeszcze raz dziękuję 😉 trochę kombinuję, bo nie chce mi się zainstalować na telefonie aplikacja, ale zobaczymy 😉 Już nie mogę się doczekać 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam mieszane uczucia co do tytułu, wg mnie zbyt mocny i nawet nie sugestywny, a podaje na tacy, ustawia co mamy myśleć o gronie medycznym. Przeczytałam, wiem że na lekach nie wyszłabyś zwycięsko, męczyłabyś się nadal, ale tytuł miażdży, chyba nie jest współmierny do treści i emocji z tekstu, wręcz oskarżycielski.Gwoli wyjaśnienia nie stoję murem za lekarzami, jestem z tych, którzy im nie ufają, podważają, myślą samodzielnie. Jakbym słuchała lekarki do dziś nie wiedziałabym co mnie zjada od środka i nie były to problemy psychiczne jak się prawie upierała 😉 diagnozę postawiłam sobie sama po wielu próbach i błędach dotarłam… Czytaj więcej »

Lucyna M
Gość

Dla mnie taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Jak można nie zauważyć, że dziecko jest wygłodzone, źle wygląda etc. A co do lekarzy to oni też są tylko ludźmi, niby mają wiedzę, ale jak wspomniałam są tylko ludźmi i mylenie się także leży w ich naturze, jak każdego innego człowieka. Ja zawsze z takim dystansem podchodzę do przepisanych leków. Jak źle się czuję to je odstawiam, a nie biorę jak ślepa kura, bo tak lekarz kazał. Kiedyś miałam taki przypadek, że wykończyłabym organizm pewnymi lekami, jakbym ich nie odstawiła. Także nie rozumiem też tych rodziców, którzy zagłodzili dziecko i wyglądało… Czytaj więcej »

Płaszczoobrosła
Gość

Widziałam niedawno program o tym eksperymencie, bodajże na discovery science.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Doświadczeni, zasobni i szczęśliwi rodzice, jak podaje prasa, nagle głodzą niemowlę. Wcześniej wypisują z przychodni, która nie przejęła się powikłaniami poszczepiennymi i szukają ratunku w paramedycynie. Zapewne, żeby z premedytacją zagłodzić?! Czy tylko ja widzę tu stek absurdalnych i sprzecznych ze sobą informacji, które wskazywałby raczej na teatrzyk medialny, na chęć pogrążenia tych rodziców za wszelką cenę i stworzenie precedensu zamykającego dyskusję zwolennikom ekologii, medycyny naturalnej, nieszczepienia, a także stawiającego na przegranej pozycji rodziców zmagających się z NOP-ami swoich dzieci. Jeśli mam choć cień racji, to współczuję tym rodzicom, bo jedno dziecko stracili, drugie mogą stracić, a Big Pharma dołoży… Czytaj więcej »

gorzkakokoszka
Gość

Ten filmik mnie załamał… A jeżeli chodzi o rodziców tego dziecka to chyba nie mają mózgów.

kubekczekolady
Gość

Wg mnie tylko rodzice. Trzeba mieć swój rozum i odrobinę zmysłu obserwacji – czy naprawdę nie widzieli, że dziecku nie służy ta ''dieta''? Ze jest coraz słabsze? Jest wielu ''mędrców'' na tym świecie, co nie znaczy, że każdego trzeba ślepo słuchać…
Nie wiem, jak mam tak, że każdą rzecz lubię sprawdzić z wielu stron, nie jestem podatna na autorytety.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu wiemy ze nie darzysz sympatia lekarzy i nie "odwiedzasz" ich.i ciagle jedno mnie zastanawia. Jak bedziesz postepowac ze swoim dzieckiem w razie choroby ? 🙂

paranoJa
Gość

Moim zdaniem winni są rodzice, absolutnie i bez dwóch zdań.

Szczypta Magii
Gość

Ja uważam, że winni temu, co się stało są tak samo rodzice jak i znachor. uważam, że powinni oni być również ukarani, chociaż z drugiej strony czy kara śmierci ich dziecka nie jest już najgorszym, czym może być? Nie wiem, co ludzie mają w głowach. Znachor, który testuje sobie techniki leczenia na dzieciach?? WTF? Co to ma być. To może ja ogłoszę się takim uzdrowicielem, założę gabinet i będę przyjmować pacjentów i wymyślać im metody leczenia… Co się dzieje z ludźmi, że tak ślepo wierzą we wszystko co się im powie. Przykład moich rodziców… Tata ma nadwagę i ostatnio zaczął… Czytaj więcej »

english24na7
Gość

dla mnie – obie strony są winne. Znachor, że zaproponował coś takiego, rodzice że posłuchali. Ale jeszcze mi coś innego nie daje spokoju – telewizja huczy, że dziecko umierało kilka tygodnie (jak tak można dręczyć niemowlę?!) i zmarło z głodu. rozumiem więc, że to alternatywne karmienie polegało na podawaniu czegoś oprócz koziego mleka co nie wystarczało dziecku. Mam 9 miesięczną córkę i uwierzcie, wystarczy że musi czekać 5 minut na jedzenie to robi wrzask na pół bloku. Więc się zastanawiać – jakim cudem to dziecko nie wyło? czy było na uspokajaczach, czy rodziców to nie zastanawiało? JAK?

Beata B
Gość

Pytałaś mniej więcej o to, jak rodzic może zgodzić się na zadawanie bólu swojemu dziecku ze względu na autorytet. Przez kilka miesięcy rehabilitowałam moją córeczkę metodą vojty. Mówią, że to nie boli, a jedynie zmusza małe ciałko do wysiłku, tyle że pewności mieć nie mogę. Gdy Zosia przeraźliwie płakała podczas ćwiczeń, nie mówiła przy okazji – spoko matka, ja tak ryczę, bo się wysilam, a właściwi to nie boli. Wszystko wskazywało jednak na to, że te ćwiczenia bolały i to bardzo. Jaka prawda – nie dowiem się nigdy. A jednak jej to robiłam 4 razy dziennie, bo takie miałam zalecenie… Czytaj więcej »

Beata B
Gość

🙂
Co więcej – Zoś też karmiona jest mlekiem kozim, zresztą ja też byłam (w obu przypadkach skaza białkowa) i wiem że nim można dziecko wręcz utuczyć, więc to nie ono było problemem. Zastanawiam się zatem co…media trąbią właśnie o kozim mleku głównie. Pisałam o tym zresztą u siebie http://codziennosc-malego-czlowieka.blogspot.com/2014/05/mleko-kozie-za-czy-przeciw.html (mam nadzieję, że nie uznasz tego za spam), tyle że ważnym jest, iż lekarz zabronił nam wręcz rozcieńczać go z wodą, a w tym przypadku tak właśnie robiono.

Previous
Jak czytać nowości książkowe za darmo? Legalny sposób :)
Dlaczego rodzice posłuchali znachora i zagłodzili dziecko?