Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Relacje z pola bitwy.

Jestem kobietą walczącą. Nie lubię być bierna, więc bardzo aktywnie staram się podchodzić do tego, jak płynie moje życie. Znalazłam się właśnie na polu bitwy.Krytycznie patrząc na czas zmarnowany na studiach licencjackich (głównie przez moje uziemienie na terenie województwa, gdzie trzymały mnie szpitale) chciałam koniecznie wykorzystać czas magisterki na jak najbardziej aktywne życie. Porozwijałam już ducha walki, silną wolę, osobowość i inne sprawy, ale ciało chciałoby dużo jeszcze zobaczyć, doświadczyć zmysłami każdego pięknego zakątka Polski i nie tylko Polski, nauczyć sie wielu rzeczy, poznawać wielu inspirujących ludzi a… studia są mi trochę kulą u nogi, która ściąga mnie w dół.

Nie zrozumcie mnie źle – bardzo lubię pedagogikę wczesnoszkolną. Ale nie jestem z tych osób, dla których dyplom jest celem. Dla mnie jest on środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest praca z dziećmi. Problem w tym, że ten cel już osiągnęłam… I chociaż jest wiele fascynujących zajęć, często decyduję się na zrezygnowanie z wykładu czy wykorzystanie nieobecności po to, aby uczestniczyć w jakimś wartościowym projekcie albo zobaczyć nowe miejsce… W ten właśnie sposób moje studia można określić jednym pięknym słowem – ZALEGŁOŚCI.


Po drugie, przydałoby mi się solidne cięcie jeśli chodzi o włosy. Jeśli nie zwiążę ich w koczek, wyglądają znośnie. Jeśli zwiążę i niezpuszczę w porę, mam pogniecione fale, coś na kształt uszu cocker spaniela. Czyli niezbyt ładnie u człowieka. Chciałam poczekać z tym do momentu, aż moja grzywka do końca nosa urośnie jeszcze trochę i zdecydować się na boba, ale może po prostu zacznę ten filc olejować? 😀 Kolejne pole bitwy 😀


Na zdjęciu u góry widać jak wyglądają moje włosy po koczku który nie został rozpuszcozny w porę. Po prawej – Hania, jedna z uczestniczek warsztatów które w sobotę odbyły się w Poznaniu. Więcej zdjęć i relację zamieszczę niebawem…


a teraz krótka historia o tym, dlaczego nie rozpuściłam koczka 😉 

_____________

Zaczęło się od Katowic – po powrocie w piątek napisałam kolokwium i próbowałam odespać, ale z marnym skutkiem. W dodatku  walczyłam z Internetem, więc ilość zaległych maili i innych spraw jeszcze bardziej się nawarstwiała. Cóż, ponieważ kiepski dzień nie oznacza kiepskiego życia, pozytywnie nastawiłam się na Poznań 😉 

Niestety, jakoś nie mogłam wstać, trochę jak w  piosence:

I tried to get up but I couldn’t find my feet

Ubrałam się, umyłam zęby (koczek) , namalowałam krzywą kreskę na dolnej powiece (z myślą, że poprawię w pociągu :)) i dopijałam heratę, kiedy na kolana wskoczył mi kot. Dopiero, jak wzięłam go na ręce (bardzo to lubi) zauważyłam, że mam ubrudzone spodnie i białą bluzkę. W ciągu kilku sekund musiałam się przebrać i z tego pośpiechu nie spakowałam aparatu. Żeby było zabawniej, wypłaciłam z bankomatu 50 zł i ich nie wyjęłam. Tak się spieszyłam, cud, że nie zapomniałam głowy.


Szczęśliwa, że znalazłam się na stacji przed odjazem pociągu i jeszcze szczęśliwsza, że drzwi są rozsuwane i nie będę się z nimi męczyć, zajęłam miejsce i odetchnęłam ulgą. Pal licho te 5 dych, nauczka na przyszłość. Pociąg dokulał się do Bydgoszczy i w momencie kiedy znalazłam właściwy peron, zauważyłam, że COŚ tu jest nie tak. Pełno uzbrojonej po uszy policji. Pomyślałam, że znowu ktoś nożem zaatakował w Solcu i uciekł do pociagu, ale to było niedorzeczne, bo pociąg który miał przyjechać nie jechał z Solca 😀 Cóż, pierwsza myśl (na poważnie, jak w Solcu coś się dzieje, złodziej/nożownik czy kto tam jeszcze zawsze wsiada do pociągu..;)).


Sprawa wyjasniła się, kiedy pociąg pojawił się na stacji. Kibice. Mecz. Okrzyki.

No tak, to jest wada życia  w odcięciu od wiadomości – nie przewidziałam tej sytuacji. Tak więc całą drogę do Poznania spędziłam w przedziale z kibicami. I było wesoło, choć bardzo męcząco. Przebywanie w jednym pomieszczeniu z ludźmi o głośnym stylu bycia jest dla mnie (szczególnie niewyspanej) dość męczące.

 Tak więc nieszczęsnego koczka nie rozpuściłam , bo starałam się nie machać łokciami, aby towarzyszom podróży wódki z rąk nie wytrącić.


Tutaj mała dygresyjka, bo podróż z kibicami wcale nie musi być koszmarem. Widzę wiele dobrych stron tej sytuacji.

Po pierwsze, polska gościnności jest rzeczywiscie legendarna. Dostałam jabłko, mandarynkę, cukierka i batona, oraz niezliczoną ilość razy proponowano mi wódkę. Dużo wódki. 

Po drugie, kibice są bardzo zintegrowaną ze sobą grupą, solidarną i niejednorodną. Oczywiście za kazdym razem kiedy słyszałam od nich, że kibice to nie zawsze patologia, pojawiała się stacja i wychodzili na korytarz aby wykrzyczeć te swoje przyśpiewki. Efekt kontrastu słów i czynów był przekomiczny, ale generalnie, kibice oddają krew, wspierają chorych, pomagają kolegom w trudnej sytuacji. 

Po trzecie…każdy z kibiców miał bilet na pociąg, którym jechał, chociaż nie sądzę, aby realna była sytuacja w której kibic bez biletu zostałby wyproszony z tego pociągu. Cytując współtowarzyszy podróży – konduktor równy człowiek, nie robi z pizdy jeziora.

Celowo nie używam słowa kibole. Chociaż na podstawie wizerunku, słownictwa i zapachu w przedziale, łatwo wysnuć taki wniosek, to nie wiem czy byli wśród nich tacy, co na mecze chodzą robić burdy.

Przy okazji mam pytanie, bo totalnie nie załapałam o co chodzi. Kibice żalili się, że na mecze chodzą same dziewczyny w stylu “białe trampeczki i co to nie ona”.

What the hell does it mean?!


Podsumowaniem mojej wesołej podróży może spokojnie być metafora z jeziorem – aby nie robić z drobnostek problemów…. (niewyspana, z filcem na głowie, brzydkim makijażem, bez aparatu ruszyłam na przesympatyczne spotkanie z czytelniczkami w Poznaniu. Mam nadzieję, że nabiorę sił i napiszę niebawem więcej.


Teraz jestem w polskimbusie do Wrocławia. Mam wifi, bus jest luźny (może nie jak jezioro, ale jest spoko :)), jest prąd i cisza. W słuchawkach kochany  Queen, na tablecie zaskakująco dobra książka. Więc zamykam lapka i chyba trochę poczytam.

Przy okazji dzięki za wymienianie atrakcji Wrocławia. Mam nadzieję, że znajdę czas aby zobaczyć fajniejsze miejsca, a teraz nawet wiem gdzie zjeść jak zgłodnieję 🙂 Dzięki też za radę o kocich łbach na rynku – przed wyjciem zdążyłam zmienić botki na szpilce na niskie koturny. Cóż, czuję w botkach pewnie nawet na kocich łbach ale może nie warto w obcym mieście ryzykować skręconej kostki 😉


Jeśli będę miała czas się z kimś z Was we Wrocławiu spotkać, albo jeśli będę mieć luźny czas na jakieś większe nieoficjalne spotkanie, dam znać na facebooku – jeśli nie chcesz przegapić, to upewnij się, że masz zaznaczone okienko mówiące o tym, że chcesz dostawać wszystkie moje aktualizacje na tablicę 😉


Dobra, zamykam lapka i przechodzę w tryb offline. 🙂 


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

XOXO

41
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
17 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BellAnonimowyHisterycznaAniamalujebognyprogram Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Skarletka
Gość

Ania! 🙂 A ja jak zobaczyłam Twoje zdjęcie pomyślałam sobie: ależ ładnie i naturalnie układają jej się włosy! 🙂

paranoJa
Gość

Właśnie to samo chciałam napisać, że bardzo ładnie te włosy wyglądają, więc moim zdaniem na luzie można rozpuszczać koczka za późno. Co do studiów – mam podobnie, przy czym moje nie są nawet żadnym środkiem do celu. Kończę licencjat i się z nimi żegnam. A kibic kibicowi nierówny. Kiedyś jechałam ze znajomym zespołem z jednego koncertu na drugi i oceniając, że mamy jeszcze sporo czasu zatrzymaliśmy się w przydrożnym zajeździe na kawę i obiad, ale nie dane nam było zjeść w spokoju, bowiem w asyście policji podjechały dwa czy trzy autokary wypełnione – to będie dobre słowo – kibolami. Nieczęsto… Czytaj więcej »

Karalajn
Gość

Natomiast mi nasuwa sie tylko jedna myśl – Aniu zwoooooooolnij 😉
Pozdrawiam

illonky
Gość

Znam kilka osób mocno kibicujących i faktycznie, każdy za drugiego skoczyłby w ogień, jakoś to tak u nich już jest 😉 Nie zmienia to faktu,że jak jest w Lublinie mecz motoru, staram się omijać szerokim łukiem okolice stadionu, może nie dostałabym w głowę, ale losu kusić nie chcę (raz wybrałam się autobusem, akurat mecz się skończył i autobus musiał stać, żeby młodzież wyszumiała się i przeszła, kierowca otworzył drzwi, obok których siedziałam i niedaleko mojej głowy rzucono w autobus cegłą. Wyciągnęłam lekcję na przyszłość). Widzę, że faktycznie gonisz strasznie, ale czasem warto siąść i po prostu odetchnąć, czego Ci życzę… Czytaj więcej »

Lucyna M
Gość

Moim zdaniem ładnie wyglądasz w tych włosach. Ale masz ciekawe przygody. W jednym przedziale z kibicami, to musiało być coś:-D

megirosa
Gość

Pieniądze można odzyskać, wystarczy napisać reklamację 🙂 co do kibiców ja niestety nie odebrałabym tego jako gościnność, jestem typem, który lubi mieć spokój w podróży i bardzo drażnią mnie takie rzeczy :/ do tego picie alkoholu w miejscach publicznych mnie nie bawi, no ale cóż, co kto lubi.

niteczka
Gość
niteczka

pieniążki można odzyskać o ile nikt nie zdążył ich zabrać, wtedy niestety nie ma szans…

megirosa
Gość

Wydaje mi się, że bankomaty raczej szybko wciągają je z powrotem (zawsze mnie to stresuje swoją drogą xD)

Joanna
Gość

Z reguły bankomaty wciągają pieniądze z powrotem po 30 sekundach.

Estimea
Gość

Aniu, wygladasz swietnie wiec podrozowanie w rozypce Ci sluzy ;-)…co do pieniedzy to tak jak pisza dziewczyny trzeba wyjasnic w odddziale z ktorego wyplacalas, sprawdza wszystko i pieniadze odzyskasz. Kiedys rozsmieszyla mnie kolezanka, ktora wyplacila pieniadze, najpierw wyjechala karta, niestety upuscila ja po wyjeciu i ukucnela by podniesc, jak sie z tym uporala, podniosla wzrok i zobaczyla jak jej pieniadze wjezdzaja z powrotem do bankomatu…pozniej bardzo smiesznie mi to opisala wiec obsmialam sie jak norka, ale sprawa sie wyjasnila i pieniadze odzyskala. Poznan to moje rodzinne miasto ale uwielbiam Krakow i Wroclaw, zazdroszcze wyprawy do Wroclawia, bylam tam sluzbowo we… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I te nieodebrane banknoty wracają na konto czy jak?

Daisy K
Gość

Masz śliczne włosy, co chcesz od nich. 🙂 Z kibiców znam męża mojej koleżanki, ale nie mogę o nim nic złego powiedzieć. 🙂 Odpocznij kochana bo silnik zatrzesz. ;)) Pozdrawiam. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Faktycznie, troszkę koszmarek na głowie, ale co tam 🙂 Ja mam ten problem, że studiuję na Politechnice w Gdańsku i mam masakryczny plan z milionem okienek.. oczywiście kocham swój kierunek, ale te okienka to koszmar, przez to muszę odpuszczac masę fajnych akcji. Uroki kierunków technicznych – trzeba być na zajęciach, bo jesli zaległości się nawarstwią to się człowiek nie zepnie potemm 🙂 Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Haha, przy 'konduktor równy człowiek, nie robi z pizdy jeziora' ryknęłam śmiechem 😀 Musiało być wesoło!
Jagoda

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja przy "może po prostu zacznę ten filc olejować? ", ale tę zgrabną metaforę też sobie zanotowałam w pamięci 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szalona kobieta 😉 skad ty masz w sobie tyle sily, zeby mimo przeciwności tak brniesz do przodu i walczysz? 😀

patii12
Gość

Moje włosy są podobne do Twoich, ale szkoda mi ich ścinać 🙁

Zapraszam do obserwowania : zymna.blogspot.com

Ania Abakercja
Gość

to ja mam pecha bo jak jadę z kibicami to zawsze jest to prostackie i wulgarne bydło. nie to, że mam coś przeciwko ogólnie. mam tylko coś przeciwko jechania jednym autobusem z 200 kibicami.

Estimea
Gość

hehe, 200 pewnie do autobusu nie wejdzie! to podobne do podrozowania z wychodzacymi do rezerwy 😉 mialam kiedys watpliwa przyjemnosc jechania pociagiem "widmem" bo pourywali co sie dalo, zalonki, polki, wszystko! wrazenie niezatarte

happiness
Gość

Lubię kibiców, mimo wszystko bardzo zgrani ludzie. Kiedyś miałam przyjemność jechać na mecz z ponad dwudziestoma kibicami, naprawdę ciekawe doświadczenie, tak, wydzierali się na wszystkie możliwe sposoby, śpiewali, skakali w autobusie, ale i tak było fajnie :D. Innym razem jechałam autobusem i po kilku przystankach zorientowałam się, że zapomniałam skasować biletu, a powodem był wypchany kibicami autobus, ale stwierdziłam, że żaden normalny, szanujący się kanar nie wejdzie do takiego autobusu.

MeSzka
Gość

Marudzicie towarzyszu 😉 A na poważnie to masz naprawdę fajne włosy, wyglądają bardzo naturalnie i wcale nie jak uszy spaniela. Byś zobaczyła mnie w komunijnych lokach to byś od razu zmieniła zdanie ;p No i nawiązując do jednego z Twoich niedawnych wpisów – nie przesadzaj z perfekcjonizmem! Dobrze jest pozwolić sobie na odejście od ideału [chociaż w tym przypadku, powtórzę się, masz świetne włosy]. Poza tym mam pytanie – to już TEN kolor włosów? Bo bardzo Ci w nim ładnie.
Zazdroszczę przygód, tych pozytywnych oczywiście.
Wygranej walki! 🙂

Zuza
Gość
Zuza

Jeżeli chodzi o kasę w bankomacie – pomyśl jaką radość sprawiłaś komuś, kto te pieniądze znalazł 🙂

Szi
Gość

It's mean panienki nie zainteresowane meczem ale chcące "się pokazać" 🙂 W jakim celu nie mam pojęcia, może matrymonialnym, może dla dowartościowania się zainteresowaniem jakie wzbudza dziewczyna na meczu. Sama kiedyś trafiłam dosyć przypadkowo ( ważna dla mnie osoba wróciła na chwilę do Polski i bardzo chciała iść na pewien mecz) na mecz podwyższonego ryzyka…w sukience. Nie zapomnę swojej miny kiedy cały stadion ryknął " ściągamy koszulki" i wszystkie oczy skierowały się na mnie hahahah:D Aniu, 2 maja jadę podbijać Wrocław. Planuję tam studiować, więc jadę nastroić się pozytywnie przed maturami. Nie wybierasz się tam może w tym samym czasie?:)… Czytaj więcej »

Karina
Gość

podziwiam Cię za tyle energii, chęci i siły, by iść w kierunku, jaki sobie postawiłaś : )

a włosy fajne, naturalne, długaśne, jestem bardzo na tak!

Alicja
Gość
Alicja

Aniu, ogarnij sobie spin piny, takie wsuwki które wyglądają jak DNA trochę. Są na allegro i czasem w jakiś sklepach z pierdołami typu Glitter czy Claire's. Na koka stykną ci dwie. Moje włosy trzymane w koku też dziwacznie się wyginały i nie nadawały się już do rozpuszczenia, spuszone i jakoś właśnie dziwnie sfilcowane na końcach od gumki – teraz spinam je w koka, wkręcam piny a kiedy docieram na uczelnie po półtoragodzinnej podróży i go rozpuszczam – mam super loki/fale jakie nie zrobiłyby mi się żadnymi papilotami. Odlot.

FashandRoll
Gość

Też myślę o bobie, może takim dłuższym, bo przez te cholerne koczki moje włosy są mega zniszczone.
Nawet, kiedy założę sobie, że danego dnia będę miała rozpuszczone włosy, już po godzinie szukam gumki żeby związać je w kok.
Może ten bob będzie jakimś rozwiązaniem. 😉

tlusta_papuzka
Gość

Fajnie, że trafiłaś na nieszkodliwych kibiców – prawdopodobnie zauroczyła ich Twoja aura 😉

A co czytasz na tablecie? Podziel się 🙂

Bell
Gość

A ja właśnie takie życie lubię najbardziej – w ciągłym biegu, kiedy każda minuta jest zaplanowana. Wtedy jestem najszczęśliwsza. To dziwne, ale nie potrafię odpoczywać, tak po prostu usiąść i leniuchować. Odpoczywanie mnie męczy 🙂
Do Wrocławia daleko, choć naprawdę kocham to miasto i marzę o tym, by kiedyś tam zamieszkać. Ale jeśli będziesz ponownie w Katowicach – bardzo chętnie się z Tobą spotkam 🙂

bognyprogram
Gość

Co do białych trampeczków, to myślę, że chodziło im o to, że laski są zbyt ąę przyhipsterzone, a powinny być równe jak z piosenki firmy, o tej: https://www.youtube.com/watch?v=cjQhBB356BU
Właściwie to nie polecam słuchania, ale żeby zrozumieć mózg prawilnego chłopaka – bez Firmy się nie obejdzie:D

Histeryczna
Gość

Bardzo ładnie wyglądasz na tym zdjęciu 🙂 Chciałabym mieć takie gęste włosy.

Ze studiami mam w tym momencie tak samo. Wynika to głównie z tego, że na magisterce nie ma interesujących zajęć! Są jedynie jakieś "dodatki", które trzeba zrobić, bo ustawa, bo cośtam… Mam więc zaledwie kilka zajęć, ale rozłożonych na cały tydzień w taki sposób, że psują mi cały możliwy plan działania. Do tego są niepobudzające :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ścinaj boba! A jakże. Takiego dłuższego, być może włosy mają swoją długość graniczną, do której układają się dobrze. Po obcięciu kilku cm stają się lżejsze, pełniejsze,a co dopiero gdyby obciąć więcej. Wtedy i pogniecione fale jakoś lepiej się prezentują, messy look wygląda bardzo naturalnie i patrząc w lustro już nie chcesz odgryźć sobie ręki ;] I tak zawsze odrosną. To takie bezproblemowe fryzury dla zabieganych 🙂I zacznij "olejować ten filc" 😉 jedź z tym koksem, a one się odwdzięczą miękkością i blaskiem. Niektórym włosom wystarcza nawet do pół godziny, jak moim, więc czasu wiele to nie zabiera, a pozostaje poczucie… Czytaj więcej »

Previous
KATOWICE – co tam robiłam i inne bzdety
Relacje z pola bitwy.