Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Relacje z pola bitwy.

Jestem kobietą walczącą. Nie lubię być bierna, więc bardzo aktywnie staram się podchodzić do tego, jak płynie moje życie. Znalazłam się właśnie na polu bitwy.Krytycznie patrząc na czas zmarnowany na studiach licencjackich (głównie przez moje uziemienie na terenie województwa, gdzie trzymały mnie szpitale) chciałam koniecznie wykorzystać czas magisterki na jak najbardziej aktywne życie. Porozwijałam już ducha walki, silną wolę, osobowość i inne sprawy, ale ciało chciałoby dużo jeszcze zobaczyć, doświadczyć zmysłami każdego pięknego zakątka Polski i nie tylko Polski, nauczyć sie wielu rzeczy, poznawać wielu inspirujących ludzi a… studia są mi trochę kulą u nogi, która ściąga mnie w dół.

Nie zrozumcie mnie źle – bardzo lubię pedagogikę wczesnoszkolną. Ale nie jestem z tych osób, dla których dyplom jest celem. Dla mnie jest on środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest praca z dziećmi. Problem w tym, że ten cel już osiągnęłam… I chociaż jest wiele fascynujących zajęć, często decyduję się na zrezygnowanie z wykładu czy wykorzystanie nieobecności po to, aby uczestniczyć w jakimś wartościowym projekcie albo zobaczyć nowe miejsce… W ten właśnie sposób moje studia można określić jednym pięknym słowem – ZALEGŁOŚCI.


Po drugie, przydałoby mi się solidne cięcie jeśli chodzi o włosy. Jeśli nie zwiążę ich w koczek, wyglądają znośnie. Jeśli zwiążę i niezpuszczę w porę, mam pogniecione fale, coś na kształt uszu cocker spaniela. Czyli niezbyt ładnie u człowieka. Chciałam poczekać z tym do momentu, aż moja grzywka do końca nosa urośnie jeszcze trochę i zdecydować się na boba, ale może po prostu zacznę ten filc olejować? 😀 Kolejne pole bitwy 😀


Na zdjęciu u góry widać jak wyglądają moje włosy po koczku który nie został rozpuszcozny w porę. Po prawej – Hania, jedna z uczestniczek warsztatów które w sobotę odbyły się w Poznaniu. Więcej zdjęć i relację zamieszczę niebawem…


a teraz krótka historia o tym, dlaczego nie rozpuściłam koczka 😉 

_____________

Zaczęło się od Katowic – po powrocie w piątek napisałam kolokwium i próbowałam odespać, ale z marnym skutkiem. W dodatku  walczyłam z Internetem, więc ilość zaległych maili i innych spraw jeszcze bardziej się nawarstwiała. Cóż, ponieważ kiepski dzień nie oznacza kiepskiego życia, pozytywnie nastawiłam się na Poznań 😉 

Niestety, jakoś nie mogłam wstać, trochę jak w  piosence:

I tried to get up but I couldn’t find my feet

Ubrałam się, umyłam zęby (koczek) , namalowałam krzywą kreskę na dolnej powiece (z myślą, że poprawię w pociągu :)) i dopijałam heratę, kiedy na kolana wskoczył mi kot. Dopiero, jak wzięłam go na ręce (bardzo to lubi) zauważyłam, że mam ubrudzone spodnie i białą bluzkę. W ciągu kilku sekund musiałam się przebrać i z tego pośpiechu nie spakowałam aparatu. Żeby było zabawniej, wypłaciłam z bankomatu 50 zł i ich nie wyjęłam. Tak się spieszyłam, cud, że nie zapomniałam głowy.


Szczęśliwa, że znalazłam się na stacji przed odjazem pociągu i jeszcze szczęśliwsza, że drzwi są rozsuwane i nie będę się z nimi męczyć, zajęłam miejsce i odetchnęłam ulgą. Pal licho te 5 dych, nauczka na przyszłość. Pociąg dokulał się do Bydgoszczy i w momencie kiedy znalazłam właściwy peron, zauważyłam, że COŚ tu jest nie tak. Pełno uzbrojonej po uszy policji. Pomyślałam, że znowu ktoś nożem zaatakował w Solcu i uciekł do pociagu, ale to było niedorzeczne, bo pociąg który miał przyjechać nie jechał z Solca 😀 Cóż, pierwsza myśl (na poważnie, jak w Solcu coś się dzieje, złodziej/nożownik czy kto tam jeszcze zawsze wsiada do pociągu..;)).


Sprawa wyjasniła się, kiedy pociąg pojawił się na stacji. Kibice. Mecz. Okrzyki.

No tak, to jest wada życia  w odcięciu od wiadomości – nie przewidziałam tej sytuacji. Tak więc całą drogę do Poznania spędziłam w przedziale z kibicami. I było wesoło, choć bardzo męcząco. Przebywanie w jednym pomieszczeniu z ludźmi o głośnym stylu bycia jest dla mnie (szczególnie niewyspanej) dość męczące.

 Tak więc nieszczęsnego koczka nie rozpuściłam , bo starałam się nie machać łokciami, aby towarzyszom podróży wódki z rąk nie wytrącić.


Tutaj mała dygresyjka, bo podróż z kibicami wcale nie musi być koszmarem. Widzę wiele dobrych stron tej sytuacji.

Po pierwsze, polska gościnności jest rzeczywiscie legendarna. Dostałam jabłko, mandarynkę, cukierka i batona, oraz niezliczoną ilość razy proponowano mi wódkę. Dużo wódki. 

Po drugie, kibice są bardzo zintegrowaną ze sobą grupą, solidarną i niejednorodną. Oczywiście za kazdym razem kiedy słyszałam od nich, że kibice to nie zawsze patologia, pojawiała się stacja i wychodzili na korytarz aby wykrzyczeć te swoje przyśpiewki. Efekt kontrastu słów i czynów był przekomiczny, ale generalnie, kibice oddają krew, wspierają chorych, pomagają kolegom w trudnej sytuacji. 

Po trzecie…każdy z kibiców miał bilet na pociąg, którym jechał, chociaż nie sądzę, aby realna była sytuacja w której kibic bez biletu zostałby wyproszony z tego pociągu. Cytując współtowarzyszy podróży – konduktor równy człowiek, nie robi z pizdy jeziora.

Celowo nie używam słowa kibole. Chociaż na podstawie wizerunku, słownictwa i zapachu w przedziale, łatwo wysnuć taki wniosek, to nie wiem czy byli wśród nich tacy, co na mecze chodzą robić burdy.

Przy okazji mam pytanie, bo totalnie nie załapałam o co chodzi. Kibice żalili się, że na mecze chodzą same dziewczyny w stylu “białe trampeczki i co to nie ona”.

What the hell does it mean?!


Podsumowaniem mojej wesołej podróży może spokojnie być metafora z jeziorem – aby nie robić z drobnostek problemów…. (niewyspana, z filcem na głowie, brzydkim makijażem, bez aparatu ruszyłam na przesympatyczne spotkanie z czytelniczkami w Poznaniu. Mam nadzieję, że nabiorę sił i napiszę niebawem więcej.


Teraz jestem w polskimbusie do Wrocławia. Mam wifi, bus jest luźny (może nie jak jezioro, ale jest spoko :)), jest prąd i cisza. W słuchawkach kochany  Queen, na tablecie zaskakująco dobra książka. Więc zamykam lapka i chyba trochę poczytam.

Przy okazji dzięki za wymienianie atrakcji Wrocławia. Mam nadzieję, że znajdę czas aby zobaczyć fajniejsze miejsca, a teraz nawet wiem gdzie zjeść jak zgłodnieję 🙂 Dzięki też za radę o kocich łbach na rynku – przed wyjciem zdążyłam zmienić botki na szpilce na niskie koturny. Cóż, czuję w botkach pewnie nawet na kocich łbach ale może nie warto w obcym mieście ryzykować skręconej kostki 😉


Jeśli będę miała czas się z kimś z Was we Wrocławiu spotkać, albo jeśli będę mieć luźny czas na jakieś większe nieoficjalne spotkanie, dam znać na facebooku – jeśli nie chcesz przegapić, to upewnij się, że masz zaznaczone okienko mówiące o tym, że chcesz dostawać wszystkie moje aktualizacje na tablicę 😉


Dobra, zamykam lapka i przechodzę w tryb offline. 🙂 


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

41
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
17 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BellAnonimowyHisterycznaAniamalujebognyprogram Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Skarletka
Gość

Ania! 🙂 A ja jak zobaczyłam Twoje zdjęcie pomyślałam sobie: ależ ładnie i naturalnie układają jej się włosy! 🙂

paranoJa
Gość

Właśnie to samo chciałam napisać, że bardzo ładnie te włosy wyglądają, więc moim zdaniem na luzie można rozpuszczać koczka za późno. Co do studiów – mam podobnie, przy czym moje nie są nawet żadnym środkiem do celu. Kończę licencjat i się z nimi żegnam. A kibic kibicowi nierówny. Kiedyś jechałam ze znajomym zespołem z jednego koncertu na drugi i oceniając, że mamy jeszcze sporo czasu zatrzymaliśmy się w przydrożnym zajeździe na kawę i obiad, ale nie dane nam było zjeść w spokoju, bowiem w asyście policji podjechały dwa czy trzy autokary wypełnione – to będie dobre słowo – kibolami. Nieczęsto… Czytaj więcej »

Karalajn
Gość

Natomiast mi nasuwa sie tylko jedna myśl – Aniu zwoooooooolnij 😉
Pozdrawiam

illonky
Gość

Znam kilka osób mocno kibicujących i faktycznie, każdy za drugiego skoczyłby w ogień, jakoś to tak u nich już jest 😉 Nie zmienia to faktu,że jak jest w Lublinie mecz motoru, staram się omijać szerokim łukiem okolice stadionu, może nie dostałabym w głowę, ale losu kusić nie chcę (raz wybrałam się autobusem, akurat mecz się skończył i autobus musiał stać, żeby młodzież wyszumiała się i przeszła, kierowca otworzył drzwi, obok których siedziałam i niedaleko mojej głowy rzucono w autobus cegłą. Wyciągnęłam lekcję na przyszłość). Widzę, że faktycznie gonisz strasznie, ale czasem warto siąść i po prostu odetchnąć, czego Ci życzę… Czytaj więcej »

Lucyna M
Gość

Moim zdaniem ładnie wyglądasz w tych włosach. Ale masz ciekawe przygody. W jednym przedziale z kibicami, to musiało być coś:-D

megirosa
Gość

Pieniądze można odzyskać, wystarczy napisać reklamację 🙂 co do kibiców ja niestety nie odebrałabym tego jako gościnność, jestem typem, który lubi mieć spokój w podróży i bardzo drażnią mnie takie rzeczy :/ do tego picie alkoholu w miejscach publicznych mnie nie bawi, no ale cóż, co kto lubi.

niteczka
Gość
niteczka

pieniążki można odzyskać o ile nikt nie zdążył ich zabrać, wtedy niestety nie ma szans…

megirosa
Gość

Wydaje mi się, że bankomaty raczej szybko wciągają je z powrotem (zawsze mnie to stresuje swoją drogą xD)

Joanna
Gość

Z reguły bankomaty wciągają pieniądze z powrotem po 30 sekundach.

Estimea
Gość

Aniu, wygladasz swietnie wiec podrozowanie w rozypce Ci sluzy ;-)…co do pieniedzy to tak jak pisza dziewczyny trzeba wyjasnic w odddziale z ktorego wyplacalas, sprawdza wszystko i pieniadze odzyskasz. Kiedys rozsmieszyla mnie kolezanka, ktora wyplacila pieniadze, najpierw wyjechala karta, niestety upuscila ja po wyjeciu i ukucnela by podniesc, jak sie z tym uporala, podniosla wzrok i zobaczyla jak jej pieniadze wjezdzaja z powrotem do bankomatu…pozniej bardzo smiesznie mi to opisala wiec obsmialam sie jak norka, ale sprawa sie wyjasnila i pieniadze odzyskala. Poznan to moje rodzinne miasto ale uwielbiam Krakow i Wroclaw, zazdroszcze wyprawy do Wroclawia, bylam tam sluzbowo we… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I te nieodebrane banknoty wracają na konto czy jak?

Daisy K
Gość

Masz śliczne włosy, co chcesz od nich. 🙂 Z kibiców znam męża mojej koleżanki, ale nie mogę o nim nic złego powiedzieć. 🙂 Odpocznij kochana bo silnik zatrzesz. ;)) Pozdrawiam. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Faktycznie, troszkę koszmarek na głowie, ale co tam 🙂 Ja mam ten problem, że studiuję na Politechnice w Gdańsku i mam masakryczny plan z milionem okienek.. oczywiście kocham swój kierunek, ale te okienka to koszmar, przez to muszę odpuszczac masę fajnych akcji. Uroki kierunków technicznych – trzeba być na zajęciach, bo jesli zaległości się nawarstwią to się człowiek nie zepnie potemm 🙂 Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Haha, przy 'konduktor równy człowiek, nie robi z pizdy jeziora' ryknęłam śmiechem 😀 Musiało być wesoło!
Jagoda

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja przy "może po prostu zacznę ten filc olejować? ", ale tę zgrabną metaforę też sobie zanotowałam w pamięci 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szalona kobieta 😉 skad ty masz w sobie tyle sily, zeby mimo przeciwności tak brniesz do przodu i walczysz? 😀

patii12
Gość

Moje włosy są podobne do Twoich, ale szkoda mi ich ścinać 🙁

Zapraszam do obserwowania : zymna.blogspot.com

Ania Abakercja
Gość

to ja mam pecha bo jak jadę z kibicami to zawsze jest to prostackie i wulgarne bydło. nie to, że mam coś przeciwko ogólnie. mam tylko coś przeciwko jechania jednym autobusem z 200 kibicami.

Estimea
Gość

hehe, 200 pewnie do autobusu nie wejdzie! to podobne do podrozowania z wychodzacymi do rezerwy 😉 mialam kiedys watpliwa przyjemnosc jechania pociagiem "widmem" bo pourywali co sie dalo, zalonki, polki, wszystko! wrazenie niezatarte

happiness
Gość

Lubię kibiców, mimo wszystko bardzo zgrani ludzie. Kiedyś miałam przyjemność jechać na mecz z ponad dwudziestoma kibicami, naprawdę ciekawe doświadczenie, tak, wydzierali się na wszystkie możliwe sposoby, śpiewali, skakali w autobusie, ale i tak było fajnie :D. Innym razem jechałam autobusem i po kilku przystankach zorientowałam się, że zapomniałam skasować biletu, a powodem był wypchany kibicami autobus, ale stwierdziłam, że żaden normalny, szanujący się kanar nie wejdzie do takiego autobusu.

MeSzka
Gość

Marudzicie towarzyszu 😉 A na poważnie to masz naprawdę fajne włosy, wyglądają bardzo naturalnie i wcale nie jak uszy spaniela. Byś zobaczyła mnie w komunijnych lokach to byś od razu zmieniła zdanie ;p No i nawiązując do jednego z Twoich niedawnych wpisów – nie przesadzaj z perfekcjonizmem! Dobrze jest pozwolić sobie na odejście od ideału [chociaż w tym przypadku, powtórzę się, masz świetne włosy]. Poza tym mam pytanie – to już TEN kolor włosów? Bo bardzo Ci w nim ładnie.
Zazdroszczę przygód, tych pozytywnych oczywiście.
Wygranej walki! 🙂

Zuza
Gość
Zuza

Jeżeli chodzi o kasę w bankomacie – pomyśl jaką radość sprawiłaś komuś, kto te pieniądze znalazł 🙂

Szi
Gość
Szi

It's mean panienki nie zainteresowane meczem ale chcące "się pokazać" 🙂 W jakim celu nie mam pojęcia, może matrymonialnym, może dla dowartościowania się zainteresowaniem jakie wzbudza dziewczyna na meczu. Sama kiedyś trafiłam dosyć przypadkowo ( ważna dla mnie osoba wróciła na chwilę do Polski i bardzo chciała iść na pewien mecz) na mecz podwyższonego ryzyka…w sukience. Nie zapomnę swojej miny kiedy cały stadion ryknął " ściągamy koszulki" i wszystkie oczy skierowały się na mnie hahahah:D Aniu, 2 maja jadę podbijać Wrocław. Planuję tam studiować, więc jadę nastroić się pozytywnie przed maturami. Nie wybierasz się tam może w tym samym czasie?:)… Czytaj więcej »

Karina
Gość

podziwiam Cię za tyle energii, chęci i siły, by iść w kierunku, jaki sobie postawiłaś : )

a włosy fajne, naturalne, długaśne, jestem bardzo na tak!

Alicja
Gość
Alicja

Aniu, ogarnij sobie spin piny, takie wsuwki które wyglądają jak DNA trochę. Są na allegro i czasem w jakiś sklepach z pierdołami typu Glitter czy Claire's. Na koka stykną ci dwie. Moje włosy trzymane w koku też dziwacznie się wyginały i nie nadawały się już do rozpuszczenia, spuszone i jakoś właśnie dziwnie sfilcowane na końcach od gumki – teraz spinam je w koka, wkręcam piny a kiedy docieram na uczelnie po półtoragodzinnej podróży i go rozpuszczam – mam super loki/fale jakie nie zrobiłyby mi się żadnymi papilotami. Odlot.

FashandRoll
Gość

Też myślę o bobie, może takim dłuższym, bo przez te cholerne koczki moje włosy są mega zniszczone.
Nawet, kiedy założę sobie, że danego dnia będę miała rozpuszczone włosy, już po godzinie szukam gumki żeby związać je w kok.
Może ten bob będzie jakimś rozwiązaniem. 😉

tlusta_papuzka
Gość

Fajnie, że trafiłaś na nieszkodliwych kibiców – prawdopodobnie zauroczyła ich Twoja aura 😉

A co czytasz na tablecie? Podziel się 🙂

Bell
Gość

A ja właśnie takie życie lubię najbardziej – w ciągłym biegu, kiedy każda minuta jest zaplanowana. Wtedy jestem najszczęśliwsza. To dziwne, ale nie potrafię odpoczywać, tak po prostu usiąść i leniuchować. Odpoczywanie mnie męczy 🙂
Do Wrocławia daleko, choć naprawdę kocham to miasto i marzę o tym, by kiedyś tam zamieszkać. Ale jeśli będziesz ponownie w Katowicach – bardzo chętnie się z Tobą spotkam 🙂

bognyprogram
Gość

Co do białych trampeczków, to myślę, że chodziło im o to, że laski są zbyt ąę przyhipsterzone, a powinny być równe jak z piosenki firmy, o tej: https://www.youtube.com/watch?v=cjQhBB356BU
Właściwie to nie polecam słuchania, ale żeby zrozumieć mózg prawilnego chłopaka – bez Firmy się nie obejdzie:D

Histeryczna
Gość

Bardzo ładnie wyglądasz na tym zdjęciu 🙂 Chciałabym mieć takie gęste włosy.

Ze studiami mam w tym momencie tak samo. Wynika to głównie z tego, że na magisterce nie ma interesujących zajęć! Są jedynie jakieś "dodatki", które trzeba zrobić, bo ustawa, bo cośtam… Mam więc zaledwie kilka zajęć, ale rozłożonych na cały tydzień w taki sposób, że psują mi cały możliwy plan działania. Do tego są niepobudzające :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ścinaj boba! A jakże. Takiego dłuższego, być może włosy mają swoją długość graniczną, do której układają się dobrze. Po obcięciu kilku cm stają się lżejsze, pełniejsze,a co dopiero gdyby obciąć więcej. Wtedy i pogniecione fale jakoś lepiej się prezentują, messy look wygląda bardzo naturalnie i patrząc w lustro już nie chcesz odgryźć sobie ręki ;] I tak zawsze odrosną. To takie bezproblemowe fryzury dla zabieganych 🙂I zacznij "olejować ten filc" 😉 jedź z tym koksem, a one się odwdzięczą miękkością i blaskiem. Niektórym włosom wystarcza nawet do pół godziny, jak moim, więc czasu wiele to nie zabiera, a pozostaje poczucie… Czytaj więcej »

Previous
KATOWICE – co tam robiłam i inne bzdety
Relacje z pola bitwy.