Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Relacje z pola bitwy.

Jestem kobietą walczącą. Nie lubię być bierna, więc bardzo aktywnie staram się podchodzić do tego, jak płynie moje życie. Znalazłam się właśnie na polu bitwy.Krytycznie patrząc na czas zmarnowany na studiach licencjackich (głównie przez moje uziemienie na terenie województwa, gdzie trzymały mnie szpitale) chciałam koniecznie wykorzystać czas magisterki na jak najbardziej aktywne życie. Porozwijałam już ducha walki, silną wolę, osobowość i inne sprawy, ale ciało chciałoby dużo jeszcze zobaczyć, doświadczyć zmysłami każdego pięknego zakątka Polski i nie tylko Polski, nauczyć sie wielu rzeczy, poznawać wielu inspirujących ludzi a… studia są mi trochę kulą u nogi, która ściąga mnie w dół.

Nie zrozumcie mnie źle – bardzo lubię pedagogikę wczesnoszkolną. Ale nie jestem z tych osób, dla których dyplom jest celem. Dla mnie jest on środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest praca z dziećmi. Problem w tym, że ten cel już osiągnęłam… I chociaż jest wiele fascynujących zajęć, często decyduję się na zrezygnowanie z wykładu czy wykorzystanie nieobecności po to, aby uczestniczyć w jakimś wartościowym projekcie albo zobaczyć nowe miejsce… W ten właśnie sposób moje studia można określić jednym pięknym słowem – ZALEGŁOŚCI.


Po drugie, przydałoby mi się solidne cięcie jeśli chodzi o włosy. Jeśli nie zwiążę ich w koczek, wyglądają znośnie. Jeśli zwiążę i niezpuszczę w porę, mam pogniecione fale, coś na kształt uszu cocker spaniela. Czyli niezbyt ładnie u człowieka. Chciałam poczekać z tym do momentu, aż moja grzywka do końca nosa urośnie jeszcze trochę i zdecydować się na boba, ale może po prostu zacznę ten filc olejować? 😀 Kolejne pole bitwy 😀


Na zdjęciu u góry widać jak wyglądają moje włosy po koczku który nie został rozpuszcozny w porę. Po prawej – Hania, jedna z uczestniczek warsztatów które w sobotę odbyły się w Poznaniu. Więcej zdjęć i relację zamieszczę niebawem…


a teraz krótka historia o tym, dlaczego nie rozpuściłam koczka 😉 

_____________

Zaczęło się od Katowic – po powrocie w piątek napisałam kolokwium i próbowałam odespać, ale z marnym skutkiem. W dodatku  walczyłam z Internetem, więc ilość zaległych maili i innych spraw jeszcze bardziej się nawarstwiała. Cóż, ponieważ kiepski dzień nie oznacza kiepskiego życia, pozytywnie nastawiłam się na Poznań 😉 

Niestety, jakoś nie mogłam wstać, trochę jak w  piosence:

I tried to get up but I couldn’t find my feet

Ubrałam się, umyłam zęby (koczek) , namalowałam krzywą kreskę na dolnej powiece (z myślą, że poprawię w pociągu :)) i dopijałam heratę, kiedy na kolana wskoczył mi kot. Dopiero, jak wzięłam go na ręce (bardzo to lubi) zauważyłam, że mam ubrudzone spodnie i białą bluzkę. W ciągu kilku sekund musiałam się przebrać i z tego pośpiechu nie spakowałam aparatu. Żeby było zabawniej, wypłaciłam z bankomatu 50 zł i ich nie wyjęłam. Tak się spieszyłam, cud, że nie zapomniałam głowy.


Szczęśliwa, że znalazłam się na stacji przed odjazem pociągu i jeszcze szczęśliwsza, że drzwi są rozsuwane i nie będę się z nimi męczyć, zajęłam miejsce i odetchnęłam ulgą. Pal licho te 5 dych, nauczka na przyszłość. Pociąg dokulał się do Bydgoszczy i w momencie kiedy znalazłam właściwy peron, zauważyłam, że COŚ tu jest nie tak. Pełno uzbrojonej po uszy policji. Pomyślałam, że znowu ktoś nożem zaatakował w Solcu i uciekł do pociagu, ale to było niedorzeczne, bo pociąg który miał przyjechać nie jechał z Solca 😀 Cóż, pierwsza myśl (na poważnie, jak w Solcu coś się dzieje, złodziej/nożownik czy kto tam jeszcze zawsze wsiada do pociągu..;)).


Sprawa wyjasniła się, kiedy pociąg pojawił się na stacji. Kibice. Mecz. Okrzyki.

No tak, to jest wada życia  w odcięciu od wiadomości – nie przewidziałam tej sytuacji. Tak więc całą drogę do Poznania spędziłam w przedziale z kibicami. I było wesoło, choć bardzo męcząco. Przebywanie w jednym pomieszczeniu z ludźmi o głośnym stylu bycia jest dla mnie (szczególnie niewyspanej) dość męczące.

 Tak więc nieszczęsnego koczka nie rozpuściłam , bo starałam się nie machać łokciami, aby towarzyszom podróży wódki z rąk nie wytrącić.


Tutaj mała dygresyjka, bo podróż z kibicami wcale nie musi być koszmarem. Widzę wiele dobrych stron tej sytuacji.

Po pierwsze, polska gościnności jest rzeczywiscie legendarna. Dostałam jabłko, mandarynkę, cukierka i batona, oraz niezliczoną ilość razy proponowano mi wódkę. Dużo wódki. 

Po drugie, kibice są bardzo zintegrowaną ze sobą grupą, solidarną i niejednorodną. Oczywiście za kazdym razem kiedy słyszałam od nich, że kibice to nie zawsze patologia, pojawiała się stacja i wychodzili na korytarz aby wykrzyczeć te swoje przyśpiewki. Efekt kontrastu słów i czynów był przekomiczny, ale generalnie, kibice oddają krew, wspierają chorych, pomagają kolegom w trudnej sytuacji. 

Po trzecie…każdy z kibiców miał bilet na pociąg, którym jechał, chociaż nie sądzę, aby realna była sytuacja w której kibic bez biletu zostałby wyproszony z tego pociągu. Cytując współtowarzyszy podróży – konduktor równy człowiek, nie robi z pizdy jeziora.

Celowo nie używam słowa kibole. Chociaż na podstawie wizerunku, słownictwa i zapachu w przedziale, łatwo wysnuć taki wniosek, to nie wiem czy byli wśród nich tacy, co na mecze chodzą robić burdy.

Przy okazji mam pytanie, bo totalnie nie załapałam o co chodzi. Kibice żalili się, że na mecze chodzą same dziewczyny w stylu “białe trampeczki i co to nie ona”.

What the hell does it mean?!


Podsumowaniem mojej wesołej podróży może spokojnie być metafora z jeziorem – aby nie robić z drobnostek problemów…. (niewyspana, z filcem na głowie, brzydkim makijażem, bez aparatu ruszyłam na przesympatyczne spotkanie z czytelniczkami w Poznaniu. Mam nadzieję, że nabiorę sił i napiszę niebawem więcej.


Teraz jestem w polskimbusie do Wrocławia. Mam wifi, bus jest luźny (może nie jak jezioro, ale jest spoko :)), jest prąd i cisza. W słuchawkach kochany  Queen, na tablecie zaskakująco dobra książka. Więc zamykam lapka i chyba trochę poczytam.

Przy okazji dzięki za wymienianie atrakcji Wrocławia. Mam nadzieję, że znajdę czas aby zobaczyć fajniejsze miejsca, a teraz nawet wiem gdzie zjeść jak zgłodnieję 🙂 Dzięki też za radę o kocich łbach na rynku – przed wyjciem zdążyłam zmienić botki na szpilce na niskie koturny. Cóż, czuję w botkach pewnie nawet na kocich łbach ale może nie warto w obcym mieście ryzykować skręconej kostki 😉


Jeśli będę miała czas się z kimś z Was we Wrocławiu spotkać, albo jeśli będę mieć luźny czas na jakieś większe nieoficjalne spotkanie, dam znać na facebooku – jeśli nie chcesz przegapić, to upewnij się, że masz zaznaczone okienko mówiące o tym, że chcesz dostawać wszystkie moje aktualizacje na tablicę 😉


Dobra, zamykam lapka i przechodzę w tryb offline. 🙂 


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

41
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
17 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BellAnonimowyHisterycznaAniamalujebognyprogram Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Skarletka
Gość

Ania! 🙂 A ja jak zobaczyłam Twoje zdjęcie pomyślałam sobie: ależ ładnie i naturalnie układają jej się włosy! 🙂

paranoJa
Gość

Właśnie to samo chciałam napisać, że bardzo ładnie te włosy wyglądają, więc moim zdaniem na luzie można rozpuszczać koczka za późno. Co do studiów – mam podobnie, przy czym moje nie są nawet żadnym środkiem do celu. Kończę licencjat i się z nimi żegnam. A kibic kibicowi nierówny. Kiedyś jechałam ze znajomym zespołem z jednego koncertu na drugi i oceniając, że mamy jeszcze sporo czasu zatrzymaliśmy się w przydrożnym zajeździe na kawę i obiad, ale nie dane nam było zjeść w spokoju, bowiem w asyście policji podjechały dwa czy trzy autokary wypełnione – to będie dobre słowo – kibolami. Nieczęsto… Czytaj więcej »

Karalajn
Gość

Natomiast mi nasuwa sie tylko jedna myśl – Aniu zwoooooooolnij 😉
Pozdrawiam

illonky
Gość

Znam kilka osób mocno kibicujących i faktycznie, każdy za drugiego skoczyłby w ogień, jakoś to tak u nich już jest 😉 Nie zmienia to faktu,że jak jest w Lublinie mecz motoru, staram się omijać szerokim łukiem okolice stadionu, może nie dostałabym w głowę, ale losu kusić nie chcę (raz wybrałam się autobusem, akurat mecz się skończył i autobus musiał stać, żeby młodzież wyszumiała się i przeszła, kierowca otworzył drzwi, obok których siedziałam i niedaleko mojej głowy rzucono w autobus cegłą. Wyciągnęłam lekcję na przyszłość). Widzę, że faktycznie gonisz strasznie, ale czasem warto siąść i po prostu odetchnąć, czego Ci życzę… Czytaj więcej »

Lucyna M
Gość

Moim zdaniem ładnie wyglądasz w tych włosach. Ale masz ciekawe przygody. W jednym przedziale z kibicami, to musiało być coś:-D

megirosa
Gość

Pieniądze można odzyskać, wystarczy napisać reklamację 🙂 co do kibiców ja niestety nie odebrałabym tego jako gościnność, jestem typem, który lubi mieć spokój w podróży i bardzo drażnią mnie takie rzeczy :/ do tego picie alkoholu w miejscach publicznych mnie nie bawi, no ale cóż, co kto lubi.

niteczka
Gość
niteczka

pieniążki można odzyskać o ile nikt nie zdążył ich zabrać, wtedy niestety nie ma szans…

megirosa
Gość

Wydaje mi się, że bankomaty raczej szybko wciągają je z powrotem (zawsze mnie to stresuje swoją drogą xD)

Joanna
Gość

Z reguły bankomaty wciągają pieniądze z powrotem po 30 sekundach.

Estimea
Gość

Aniu, wygladasz swietnie wiec podrozowanie w rozypce Ci sluzy ;-)…co do pieniedzy to tak jak pisza dziewczyny trzeba wyjasnic w odddziale z ktorego wyplacalas, sprawdza wszystko i pieniadze odzyskasz. Kiedys rozsmieszyla mnie kolezanka, ktora wyplacila pieniadze, najpierw wyjechala karta, niestety upuscila ja po wyjeciu i ukucnela by podniesc, jak sie z tym uporala, podniosla wzrok i zobaczyla jak jej pieniadze wjezdzaja z powrotem do bankomatu…pozniej bardzo smiesznie mi to opisala wiec obsmialam sie jak norka, ale sprawa sie wyjasnila i pieniadze odzyskala. Poznan to moje rodzinne miasto ale uwielbiam Krakow i Wroclaw, zazdroszcze wyprawy do Wroclawia, bylam tam sluzbowo we… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I te nieodebrane banknoty wracają na konto czy jak?

Daisy K
Gość

Masz śliczne włosy, co chcesz od nich. 🙂 Z kibiców znam męża mojej koleżanki, ale nie mogę o nim nic złego powiedzieć. 🙂 Odpocznij kochana bo silnik zatrzesz. ;)) Pozdrawiam. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Faktycznie, troszkę koszmarek na głowie, ale co tam 🙂 Ja mam ten problem, że studiuję na Politechnice w Gdańsku i mam masakryczny plan z milionem okienek.. oczywiście kocham swój kierunek, ale te okienka to koszmar, przez to muszę odpuszczac masę fajnych akcji. Uroki kierunków technicznych – trzeba być na zajęciach, bo jesli zaległości się nawarstwią to się człowiek nie zepnie potemm 🙂 Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Haha, przy 'konduktor równy człowiek, nie robi z pizdy jeziora' ryknęłam śmiechem 😀 Musiało być wesoło!
Jagoda

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja przy "może po prostu zacznę ten filc olejować? ", ale tę zgrabną metaforę też sobie zanotowałam w pamięci 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szalona kobieta 😉 skad ty masz w sobie tyle sily, zeby mimo przeciwności tak brniesz do przodu i walczysz? 😀

patii12
Gość

Moje włosy są podobne do Twoich, ale szkoda mi ich ścinać 🙁

Zapraszam do obserwowania : zymna.blogspot.com

Ania Abakercja
Gość

to ja mam pecha bo jak jadę z kibicami to zawsze jest to prostackie i wulgarne bydło. nie to, że mam coś przeciwko ogólnie. mam tylko coś przeciwko jechania jednym autobusem z 200 kibicami.

Estimea
Gość

hehe, 200 pewnie do autobusu nie wejdzie! to podobne do podrozowania z wychodzacymi do rezerwy 😉 mialam kiedys watpliwa przyjemnosc jechania pociagiem "widmem" bo pourywali co sie dalo, zalonki, polki, wszystko! wrazenie niezatarte

happiness
Gość

Lubię kibiców, mimo wszystko bardzo zgrani ludzie. Kiedyś miałam przyjemność jechać na mecz z ponad dwudziestoma kibicami, naprawdę ciekawe doświadczenie, tak, wydzierali się na wszystkie możliwe sposoby, śpiewali, skakali w autobusie, ale i tak było fajnie :D. Innym razem jechałam autobusem i po kilku przystankach zorientowałam się, że zapomniałam skasować biletu, a powodem był wypchany kibicami autobus, ale stwierdziłam, że żaden normalny, szanujący się kanar nie wejdzie do takiego autobusu.

MeSzka
Gość

Marudzicie towarzyszu 😉 A na poważnie to masz naprawdę fajne włosy, wyglądają bardzo naturalnie i wcale nie jak uszy spaniela. Byś zobaczyła mnie w komunijnych lokach to byś od razu zmieniła zdanie ;p No i nawiązując do jednego z Twoich niedawnych wpisów – nie przesadzaj z perfekcjonizmem! Dobrze jest pozwolić sobie na odejście od ideału [chociaż w tym przypadku, powtórzę się, masz świetne włosy]. Poza tym mam pytanie – to już TEN kolor włosów? Bo bardzo Ci w nim ładnie.
Zazdroszczę przygód, tych pozytywnych oczywiście.
Wygranej walki! 🙂

Zuza
Gość
Zuza

Jeżeli chodzi o kasę w bankomacie – pomyśl jaką radość sprawiłaś komuś, kto te pieniądze znalazł 🙂

Szi
Gość
Szi

It's mean panienki nie zainteresowane meczem ale chcące "się pokazać" 🙂 W jakim celu nie mam pojęcia, może matrymonialnym, może dla dowartościowania się zainteresowaniem jakie wzbudza dziewczyna na meczu. Sama kiedyś trafiłam dosyć przypadkowo ( ważna dla mnie osoba wróciła na chwilę do Polski i bardzo chciała iść na pewien mecz) na mecz podwyższonego ryzyka…w sukience. Nie zapomnę swojej miny kiedy cały stadion ryknął " ściągamy koszulki" i wszystkie oczy skierowały się na mnie hahahah:D Aniu, 2 maja jadę podbijać Wrocław. Planuję tam studiować, więc jadę nastroić się pozytywnie przed maturami. Nie wybierasz się tam może w tym samym czasie?:)… Czytaj więcej »

Karina
Gość

podziwiam Cię za tyle energii, chęci i siły, by iść w kierunku, jaki sobie postawiłaś : )

a włosy fajne, naturalne, długaśne, jestem bardzo na tak!

Alicja
Gość
Alicja

Aniu, ogarnij sobie spin piny, takie wsuwki które wyglądają jak DNA trochę. Są na allegro i czasem w jakiś sklepach z pierdołami typu Glitter czy Claire's. Na koka stykną ci dwie. Moje włosy trzymane w koku też dziwacznie się wyginały i nie nadawały się już do rozpuszczenia, spuszone i jakoś właśnie dziwnie sfilcowane na końcach od gumki – teraz spinam je w koka, wkręcam piny a kiedy docieram na uczelnie po półtoragodzinnej podróży i go rozpuszczam – mam super loki/fale jakie nie zrobiłyby mi się żadnymi papilotami. Odlot.

FashandRoll
Gość

Też myślę o bobie, może takim dłuższym, bo przez te cholerne koczki moje włosy są mega zniszczone.
Nawet, kiedy założę sobie, że danego dnia będę miała rozpuszczone włosy, już po godzinie szukam gumki żeby związać je w kok.
Może ten bob będzie jakimś rozwiązaniem. 😉

tlusta_papuzka
Gość

Fajnie, że trafiłaś na nieszkodliwych kibiców – prawdopodobnie zauroczyła ich Twoja aura 😉

A co czytasz na tablecie? Podziel się 🙂

Bell
Gość

A ja właśnie takie życie lubię najbardziej – w ciągłym biegu, kiedy każda minuta jest zaplanowana. Wtedy jestem najszczęśliwsza. To dziwne, ale nie potrafię odpoczywać, tak po prostu usiąść i leniuchować. Odpoczywanie mnie męczy 🙂
Do Wrocławia daleko, choć naprawdę kocham to miasto i marzę o tym, by kiedyś tam zamieszkać. Ale jeśli będziesz ponownie w Katowicach – bardzo chętnie się z Tobą spotkam 🙂

bognyprogram
Gość

Co do białych trampeczków, to myślę, że chodziło im o to, że laski są zbyt ąę przyhipsterzone, a powinny być równe jak z piosenki firmy, o tej: https://www.youtube.com/watch?v=cjQhBB356BU
Właściwie to nie polecam słuchania, ale żeby zrozumieć mózg prawilnego chłopaka – bez Firmy się nie obejdzie:D

Histeryczna
Gość

Bardzo ładnie wyglądasz na tym zdjęciu 🙂 Chciałabym mieć takie gęste włosy.

Ze studiami mam w tym momencie tak samo. Wynika to głównie z tego, że na magisterce nie ma interesujących zajęć! Są jedynie jakieś "dodatki", które trzeba zrobić, bo ustawa, bo cośtam… Mam więc zaledwie kilka zajęć, ale rozłożonych na cały tydzień w taki sposób, że psują mi cały możliwy plan działania. Do tego są niepobudzające :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ścinaj boba! A jakże. Takiego dłuższego, być może włosy mają swoją długość graniczną, do której układają się dobrze. Po obcięciu kilku cm stają się lżejsze, pełniejsze,a co dopiero gdyby obciąć więcej. Wtedy i pogniecione fale jakoś lepiej się prezentują, messy look wygląda bardzo naturalnie i patrząc w lustro już nie chcesz odgryźć sobie ręki ;] I tak zawsze odrosną. To takie bezproblemowe fryzury dla zabieganych 🙂I zacznij "olejować ten filc" 😉 jedź z tym koksem, a one się odwdzięczą miękkością i blaskiem. Niektórym włosom wystarcza nawet do pół godziny, jak moim, więc czasu wiele to nie zabiera, a pozostaje poczucie… Czytaj więcej »

Previous
KATOWICE – co tam robiłam i inne bzdety
Relacje z pola bitwy.